Mam takiego wrednego sąsiada. Terroryzuje całą okolicę puszczaniem na głos muzyki haevy metalowej ( w dodatku on nie ma 15 lat tylko 40 ) Nie można z nim nic zrobić, bo facet wydaje się nienormalny, albo jakiś zakompleksoiny w każdym razie puszcza tą swoją muzykę na cały regulator ( ma głośniki w ogrodzie) a wszystkich wokół szlak trafia. Mam małe dzieci - nie mogą przez niego spać. Wzywamy policję ale wiecie sami jak to jest z policją. W dodatku koleś jest na tyle bezczelny, ze pisze jakieś bzdury w internecie jak to mu się udało wkurzyć sąsiadów. Co można z takim typem zrobić ?
Poniżej fragment jego bzdurnych tekstów :
"Czy dzisiejszy tekst będzie o naszych Ulubionych Sąsiadach? Zważywszy na tytuł można by się tego spodziewać - muszę Was jednak rozczarować/uradować, nie będą dziś bohaterami naszych słów. Pytacie - w takim razie co dziś dane Wam będzie przeczytać? O naszych? znajomych! O naszych? przyjaźniach! O naszych?hmmm? ?nieulubionych sąsiadach?? Hehe? zaczynamy?Zgodnie z tym co zapowiedzieliśmy - rzeźnia miała miejsce w sobotę wieczorem. Niestety ostry mróz oraz wiatr nie pozwolił na zabawę w plenerze - nie mniej jednak wrota siedziby pozostały otwarte i cała ekipa bawiła się na naszym poddaszu
Nasi Sąsiedzi swym starym ulubionym zwyczajem - wezwali Policję. Równie tradycyjnym już powodem była ?zbyt głośna muzyka? - pomijam, że muzyka była śmiesznie cicho jak na te warunki i mój gust. Ale ok? Dwóch Panów w średnim wieku pouczyło mnie co do poziomu decybeli ?(co ciekawe? nie mieli prawa wkroczyć bez nakazu prokuratora na posesję? nie wiedzieli jaki jest dopuszczalny poziom hałasu po godzinie 22.00? mimo to.. starali się pouczać? ). OK? powiedzmy, że ściszyliśmy muzykę;) .. hehehehe?
"
Myślę ,ze koleś jest nienormalny i boję sie o dzieci. Ale co można z takim zrobić ?
Podobne tematy
Też kiedyś miałam takiego sąsiada -wiec wiem przez co przechodzisz - i też wałczyłam z nim z pomocą policji. Wiesz, w końcu mu się chyba znudziło płacenie mandatów za zakłócanie ciszy nocnej i przestał słuchać na cały regulator tej swojej muzy. Gorzej , że twój sąsiad rzeczywiście robi to złośliwie bo jak piszesz opisuje to potem w sieci ... Beznadziejni są tacy ludzie. Myślę, że facet jest mega złoślwy i wyalienowany i próbuje zwrócić na siebie w ten sposób uwagę. Więc jak przychodzi do niego policja to wie ,ze zwrócił. Trudna sytuacja ...
A co by się stało gdybyście przestali na to wszystko reagować? Wiem, że to bardzo trudne ale jeśli on chce na siebie zwrócić uwagę i później opisuje to wszystko na necie to jak nikt nie będzie na niego zwracał uwagi to może przestanie.... Warto spróbować - może w końcu mu się znudzi?
Ja się powoli zaczynam przekonywać, że moi sąsiedzi to cała rodzina świrów. Proszę, doradźcie, bo jestem na skraju wytrzymałości nerwowej...
Dziecko sąsiadów (kilkuletnia dziewczynka) cały czas krzyczy. NON STOP. Wstaje rano około 7-8 (a szczególnie w moje wolne weekendy, cholera jasna...) i drze jadaczkę przez cały boży dzień aż do wieczora. Połowę tego czasu na szczęście spędzam w pracy, ale wracam po południu (zmęczona), muszę się uczyć do egzaminów, a jak tu się skupić, jak z góry bez przerwy dobiegają dzikie wrzaski? Ten dzieciak nawet nie płacze - po prostu zaczyna sobie wykrzykiwać samogłoski, chyba bez powodu. Przed chwilą było nawet coś przypominającego szczekanie... Nie wiem, może to dziecko jest upośledzone, ale nawet jeśli - czy to jest wystarczające usprawiedliwienie dla moich poszarpanych nerwów i worków pod oczami?
Nie wiem nawet, jak jej rodzice to wytrzymują nerwowo - ale z tego co słyszę, mamusia ogranicza się do uprzejmej i bezowocnej prośby: "Ola, nie krzycz", a tatuś... jego najczęstszą reakcją (jeśli już jakąkolwiek podejmuje) jest krzyczenie głośniej od dziecka (przedrzeźnianie, naśladowanie). Moje pytanie jest takie: czy mam prawo zgłosić to dajmy na to na policję, jeśli nie zakłócają ciszy nocnej? Bo jakby nie było, w godzinach 22-6 jest względna cisza, ale przez calutki pozostały czas jest non stop hałas... Nigdy nie poszłam do nich i nie zwróciłam im uwagi, bo nawet nie wiem, czy przypadkiem poza ciszą nocną to jednak nie jest "wolnoć Tomku w swoim domku"... Pierwszy raz tak naprawdę mieszkam w bloku, więc nie mam bladego pojęcia o panujących w takiej "wspólnocie" zasadach.
Ja się powoli zaczynam przekonywać, że moi sąsiedzi to cała rodzina świrów. Proszę, doradźcie, bo jestem na skraju wytrzymałości nerwowej...
Dziecko sąsiadów (kilkuletnia dziewczynka) cały czas krzyczy. NON STOP. Wstaje rano około 7-8 (a szczególnie w moje wolne weekendy, cholera jasna...) i drze jadaczkę przez cały boży dzień aż do wieczora. Połowę tego czasu na szczęście spędzam w pracy, ale wracam po południu (zmęczona), muszę się uczyć do egzaminów, a jak tu się skupić, jak z góry bez przerwy dobiegają dzikie wrzaski? Ten dzieciak nawet nie płacze - po prostu zaczyna sobie wykrzykiwać samogłoski, chyba bez powodu. Przed chwilą było nawet coś przypominającego szczekanie... Nie wiem, może to dziecko jest upośledzone, ale nawet jeśli - czy to jest wystarczające usprawiedliwienie dla moich poszarpanych nerwów i worków pod oczami?
Nie wiem nawet, jak jej rodzice to wytrzymują nerwowo - ale z tego co słyszę, mamusia ogranicza się do uprzejmej i bezowocnej prośby: "Ola, nie krzycz", a tatuś... jego najczęstszą reakcją (jeśli już jakąkolwiek podejmuje) jest krzyczenie głośniej od dziecka (przedrzeźnianie, naśladowanie). Moje pytanie jest takie: czy mam prawo zgłosić to dajmy na to na policję, jeśli nie zakłócają ciszy nocnej? Bo jakby nie było, w godzinach 22-6 jest względna cisza, ale przez calutki pozostały czas jest non stop hałas... Nigdy nie poszłam do nich i nie zwróciłam im uwagi, bo nawet nie wiem, czy przypadkiem poza ciszą nocną to jednak nie jest "wolnoć Tomku w swoim domku"... Pierwszy raz tak naprawdę mieszkam w bloku, więc nie mam bladego pojęcia o panujących w takiej "wspólnocie" zasadach.
Anemonne, ja bym zwyczajnie do nich poszła i po dobroci spróbowała zwrócić uwagę, że dziecko zachowuje się za głośno itp. (dokładnie to, o czym tutaj napisałaś). Niby "wolnoć Tomku...", ale bez przesady - jeśli mała przeszkadza, trzeba im dać to jasno do zrozumienia.
Nie ma żadnego wolnoć Tomku w swoim domku.
Mam sąsiadkę z trójką dzieci, które nie dość, że się drą to jeszcze biegają w kółko w te i nazad.
Problem polega na tym, że sąsiedzi modnie sobie wyłożyli płytkami i po prostu nie da się wyżyć, jak napierdzielają te dzieciaki nam w głowę - tylko biegając nawet.
Moja Matula skrupułów nie ma i od razu opeeruje ich, że ma być w końcu spokój.
Dziewczyna się wyprowadziła.
Idziesz i ostrzegasz ich, że notorycznie naruszają zasady współżycia wspólnotowego. Jak nic nie daje idziesz do spółdzielni.
Dostaną w końcu pouczenie.
Inna sąsiadka u mnie w klatce dostała nakaz wyłożenia chałupy grubym wyciszającym dywanem - przez tupiące dzieci.
Zatem wcale nie musisz cierpieć
.
Odświeżam temat celem "aktualizacji" mojej sytuacji. Pisałam, że dziecko sąsiadów nie daje mi żyć - ostatnio oprócz wrzasków doszło także bieganie po całym mieszkaniu, jazda na deskorolce albo hulajnodze (? takie dźwięki jakby ktoś jeździł po podłodze małymi kółeczkami, najpewniej nie mają dywanu), tupanie i walenie - ciągle, z krótkimi przerwami od 6:00 do 22:00. W końcu poszłam do nich i próbowałam kulturalnie zwrócić im uwagę że nie mogę normalnie funkcjonować, ale facet ewidentnie tak kulturalny nie był i skończyło się kłótnią. Na moje stwierdzenie, że na drugi raz to policja do niego zapuka a nie ja, uroczy sąsiad stwierdził że wtedy "on sobie ze mną porozmawia na zewnątrz"... Burak bo burak, ale zaczął mi grozić - to już nie jest fajne. Po tym oczywiście sąsiada odwiedził mój facet, ale dogadał z nim tylko tyle, że po 22:00 nie będziemy już tak tolerancyjni i wtedy upomnimy się o ciszę na pewno (jakby nie było, mój chłop jest spokojniejszy i mniej emocjonalny niż ja). Czy mogę w ogóle coś zrobić z tym dziennym hałasowaniem? Sąsiad powiedział: "dziecka przecież nie zwiążę" - i trudno mu odmówić racji, ale czy to naprawdę musi tak być...?
8 2011-05-02 22:13:30 Ostatnio edytowany przez didina (2011-05-02 22:15:02)
Art. 51 kodeksu wykroczeń:
§ 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.
Nie ma ustalonych godzin w których można hałasować, albo trzeba być cicho. Jeżeli sąsiad zbyt głośno się zachowuje w ciągu dnia, przeprowadza uporczywy remont albo puszcza muzykę na full można wezwać straż miejską lub policję i oni mają obowiązek przyjąć wezwanie. Mnie niedawno wkurzył sąsiad imbecyl, który o 17 słuchał muzy na maxa aż mi się ściany trzęsły- zadzwoniłam po straż- przyjmujący wezwanie coś tam gadał o ciszy nocnej, więc przytoczyłam mu wyżej wymieniony paragraf i musiał przyjąć wezwanie. Chłopaki przyjechali bardzo szybko i uciszyli sąsiada imbecyla.Dzwoń ile wlezie 24h na dobę i najlepiej nagrywaj wszelkie "rozmowy" z sąsiadem- jego groźby są karalne
wróćmy do problemu naszej forumowiczki ;D
mój mąż ma na to jedno szybkie rozwiązanie ;] odwiedziłby typa i po swojemu załatwił temat ^^
Skoro policja nie pomaga zadziałajcie sami. Pytanie czy masz męża z jajami i czy w ogóle go masz bo nie ma tu słowa na jego temat ;/
Może jacyś inni rośli sąsiedzi lub odważni młodzieńcy przemówią mu do rozumu i nie piszę tu o przemocy fizycznej !
no a teraz tak na poważnie ;DD
Zgłoś doniesienie do prokuratury o stałym permanentnym zakłócaniu ciszy nocnej. Znajdź sobie w internecie poziom decybeli dopuszczalnych w dzień i w nocy. Możecie zmierzyć decybele jako dowód przekroczenia dopuszczalnych norm. Dostanie facet sądowy zakaz puszczania muzyki. Jeżeli go złamie, dostanie sankcję prokuratorską. TO JEDYNA SŁUSZNA DROGA JAKĄ MOŻESZ WSZCZĄĆ PRZECIW HAŁASUJĄCEMU SĄSIADOWI.
Zaś na blogu ten Pan może pisać co chce do momentu GDY NIE ZACZNIE OBRAŻAĆ LUDZI. Zrób screeny bloga - tam gdzie wpisał obelgi czy wyzwiska spersonalizowane, ponieważ z treści musi wynikać o kim pisze. Domysły nie będą obchodzić prokuratury. Składasz doniesienie o narudzenie godności osobistej i znów jest sankcja.
Powodzenia
sista33 - zwróć uwagę, że autorka założyła ten temat trzy lata temu, więc podejrzewam że jej sprawa się mogła mocno zdezaktualizować
A ja tylko dopisałam się tutaj, żeby nie zakładać nowego wątku na podobny temat... Tak więc byłabym wdzięczna, gdyby ktoś jeszcze wypowiedział się na temat mojej sytuacji
didina - dzięki.
zauważyłam, ale pomyślałam sobie, że ktoś z podobnym problemem może tu zajrzeć i jak widzę się nie myliłam ![]()
a jak nie zajrzy, to nie widzę w tym problemu i nie uważam, że zmarnowałam te kilka minut swojego życia xD
Pozdrawiam
Siostra