Śmierć rodziców - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Śmierć rodziców

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 68 ]

1 Ostatnio edytowany przez Sky-high-etris (2009-08-31 16:40:29)

Temat: Śmierć rodziców

Gdy miałem 17 lat przeżyłem śmierć rodziców. To był zwykły słoneczny dzień w wakacje. Środa chyba. Tata miał wrócić z pracy na 14, więc mama gotowała dla niego obiad taki o jaki prosił. Ja siedziałem w moim pokoiku z psem się bawiłem. Nagle usłyszałem strasznie głośny huk i pisk opon. Mój pies od razu zaczął piszczeć i wyleciał z pokoju. Mama w tym czasie brała prysznic. Poleciałem za psem bo to coś było strasznie głośnego! Wyleciałem na drogę a tam już tysiące ludzi, przepycham się miedzy nimi by coś zobaczyć... I żałuję, że tam poszedłem bo zobaczyłem coś co do tej pory mam przed oczyma... Samochód ojca w kawałkach i jego ciało całe we krwi, głowa rozcięta, mózg się rozlał... Śmierć na miejscu... Nie mogłem uwierzyć w to co widziałem... Padłem na kolana zacząłem płakać jak dziecko i się drzeć, przytulać go.. Ale on już nie żył sad nie czuł... nie słyszał sad za chwilę przyjechała karetka, policja, straż... Mama nadal nie wiedziała... Aż któraś z sąsiadek poszła po nią i przyprowadziła.. Gdy mama to zobaczyła zemdlała momentalnie. Zabrali ją do szpitala. Leżała tam 3 dni i zmarła na zawał serca... Pogrzebem ojca zajęli się dziadkowie. Po wiadomości o mamie załamałem się konkretnie. Nie miałem ochoty na nic. Miałem pochowanie obojgu rodziców w ten sam dzień o tej samej godzinie... Wiecie co to znaczy pochowanie rodziców naraz obojgu ? Tak to strasznie bolało sad Jeszcze moja mowa w kościele... Ludzie płakali, ja nie umiałem do końca powiedzieć moich uczuć itd... Wybiegłem z kościoła z płaczem jak jakiś dzieciak! Nie chciało mi się wtedy żyć... Na cmentarzu nie chciałem dać ich pochować, pytałem babci czy na pewno to już koniec... ? Babcia na te pytanie gorzej płakała i prosiła bym przestał... Przestałem... Tego samego dnia zrobiłem sobie kolację i poszedłem na cmentarz z kanapkami. Chciałem z nimi zjeść jak zawsze... Może to śmieszne dla was z tymi kanapkami ale dla mnie wtedy nie było o śmiechu... Do dziś jak sobie przypomnę to płaczę chociaż minęło 4 lata od tego zdarzenia, a ono tak samo boli. I właśnie od śmierci rodziców nauczyłem się co to znaczy ból, płacz i tęsknota za kimś kogo sie kocha tak całym sercem...
Po skończeniu 18 lat zacząłem żyć na własną łapę. Poszedłem mieszkać do siebie. Miałem dorywczą pracę która pozwoliła mi się usamodzielnić. Babcia jeszcze mi pomagała ale z czasem nie pozwoliłem jej płacić za mnie. Potem zacząłem pracę jako model to już więcej kasy było... I tak jakoś się udalo :-)

Dobra już nie zamulam :-) Nie wiem dlaczego o tym piszę, po prostu MOJA NIESAMOWITA HISTORIA...

Pozdrawiam :-)

Oto i on... boski prototyp.
Mutant, który nigdy nie wszedł do masowej produkcji, zbyt pokręcony, by żyć i zbyt rzadki, by umrzeć...
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Śmierć rodziców

Na prawdę bardzo smutna historia.Podziwiam cię,że się jednak podniosłeś,żyjesz dalej,wspomnienia z pewnścią bolą,ale masz siłę aby iść dalej przez życie.Z pewnością rodzice spoglądają z góry na Ciebie i cieszą się,że dajesz sobie radę.Masz w sobie wielką siłę,której mi zabrakło po śmierci mojego dziadka,ale nie ważne...
Pozdrawiam.

Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia.

3

Odp: Śmierć rodziców

Bardzo przykre, ale ważne że dzielnie dajesz sobie radę:) 3 mam kciuki, możesz liczyć na Biedroneczkę smile

4

Odp: Śmierć rodziców

Uuu, miałem się właśnie zbierać z domu, załatwić pewne sprawy. Luknąłem jeszcze w wątki i patrzę na tytuł i autora. Wróciłem przeczytać i ... do tej pory się zbieram. Sky, teraz jeszcze bardziej wierzę w to, że ogromne siły drzemią w człowieku, że po takiej tragedii może stanąć na nogi. Nic nie jestem teraz w stanie napisać sensownego. Jak ochłonę to na pewno jakoś ubiorę to w słowa. Ale jedno Ci powiem gdy czytam Twoje posty w innych wątkach: JESTEŚ WIELKI za te chęci do życia, za pogodę ducha, do robienia czegoś. Masz ukochaną kobietę i życzę Ci jak najlepiej choć pewnie wiele razy masz chwile zwątpienia i podłamania. Ale to nas hartuje. Nic, absolutnie nic śmiesznego nie ma w Twoim wpisie. Dotarło do mnie wszystko co napisałeś, każde słowo. I takie historie przypominają mi jak kruche jest życie, jak trzeba się z nim obchodzić i jak trzeba być gotowym na wszystko. To tyle tak na gorąco. Poruszony jestem...

5

Odp: Śmierć rodziców

Bardzo dobrze, ze napisałeś... widocznie było Ci to potrzebne. Nie napiszę: głowa do góry, weź się w garść. Wszystko w swoim czasie. Nie napiszę też, że Cię rozumiem... jak zginął mój tata miałam 2,5 roku, nawet Go nie pamiętam:( tylko ze zdjęć i opowiadań rodziny...

6

Odp: Śmierć rodziców

Musiała byś dla innych... Ja myślałem że mam rodzeństwo młodsze i nimi muszę się zająć. Przed śmiercią tata powiedział mi tak w żartach: "zobaczysz jak z matką umrzemy to będziesz musiał się nimi opiekować" to powiedziałem, ze gada gupoty, a on się tylko spojrzał i poszedł. Pare dni przed kłóciliśmy się i w myślach mówie "zdechnij". Teraz tego żałuję i to jak ch****! Ale czasu nie da się cofnąć... :-) żyję teraz dla Gosi i naszej przyszłej rodziny...

Oto i on... boski prototyp.
Mutant, który nigdy nie wszedł do masowej produkcji, zbyt pokręcony, by żyć i zbyt rzadki, by umrzeć...

7

Odp: Śmierć rodziców

Nie masz czego żałowac tak czasem się "mówi" ale sam wiesz że to nie prawda

8

Odp: Śmierć rodziców

Ja tak jak Kennedy zosatałam zaskoczona,bo czytajac posty mam wrazenie ze jestes czlowiekiem przepelnionym pozytywizmem, sila i szczesciem.
Bardzo Cię podziwiam smile

Penetruję swoj wewnętrzny kosmos i płaczę nad rozlanym mlekiem.

9

Odp: Śmierć rodziców

Mam warunek: NIGDY nie mieszam spraw prywatnych z innymi. Bez sensu wszystko wiązać z jednym..

Oto i on... boski prototyp.
Mutant, który nigdy nie wszedł do masowej produkcji, zbyt pokręcony, by żyć i zbyt rzadki, by umrzeć...

10

Odp: Śmierć rodziców

To bardzo zdrowe podejście.

11

Odp: Śmierć rodziców

Przeczytałam wcześniej wypowiedzi Sky'a, więc mnie to nie zaskoczyło, aż tak... ale niezmiennie podziwiam... nie żałuj tego co pomyślałeś, to tylko emocje...

12

Odp: Śmierć rodziców

Jestem pełna podziwu dla twojej dojrzałości w tak młodym wieku....
Życie napisało Ci najczarniejszy scenariusz a Ty nie poddałeś się,rodzice zapewne byliby z Ciebie dumni.
A to że nam o tym napisałes zapewne było Ci to potrzebne żeby to z siebie wyrzucić,wcale Ci się nie dziwię ile można taką tragedię dusić w sobie.
Jesteś wspaniałym młodym facetem i tak trzymaj!

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

13 Ostatnio edytowany przez Danusia (2009-09-01 11:12:01)

Odp: Śmierć rodziców

Twoje przeżycia - jak na tak młodego człowieka -są niezykle traumatyczne.Kolejny raz przekonuję się,że ludzie doświadczeni przez los i Opatrzność - inaczej postrzegają to co  niesie życie.Podziwiam pogodę ducha,poczucie humoru,swadę .Nie przypuszczałam/ czytając Twoje inne  posty/  ,że osoba tak pogodna - tak wiele przeżyła. Domyślam się,że babcia miała bardzo pozytywny wpływ na to jakim jesteś Człowiekiem. Życzę Ci  powodzenia w tym co robisz i robić będziesz w przyszłości.!!!

14

Odp: Śmierć rodziców

Tak następny życiowy przykład,że życie jest kruche i nie warto marnować życia na kłótnie i głupoty.Bardzo przykre jest to,że w tak młodym wieku straciłeś odrazu dwie bliskie osoby i musiałeś w ciągu chwili dorosnąć.Rozumiem bo ja gdy straciłam swoich miałam już własną rodzine,ale mieszkałam z rodzicami gdy odeszli musiałam wziąśc odpowiedzialność za siebie i własną rodzine.Byłam dorosła ,ale gdzies w środku czułam się małą dziewczynką,która biegła do mamy z problemem nawet błahym aby się przytulic i wypłakać i w pewnym momencie to się skończyło.Czułam w sobie ogromną pustke.A najgorsze było to ,że tak wiele nie umiałam a musiałam się nauczyć.Co do kanapek hmmm nie wiem czy śmieszne różne rzeczy robimy....Gdy mój tata zmarł było to przed świętami Bożego Narodzenia to wierz mi że na cmentarz zaniosłam wszystko małą choinke,świece caritasu,sianko i opłatek bo tak bardzo chciałam czuć,że on z nami jest...Święta nie były jednak takie same.Pozbierałam się tak jak Ty i doceniam to co los mi dał.Szczęśliwą rodzine dla której żyje.Jesteś młodym,silnym chłopakiem poradziłes sobie i tak trzymaj.Wszystko co dobre przed Tobą.I jeszcze jedno podpisuję się pod słowami Danusi dwoma rękoma,że ludzie doświadczeni przez los inaczej postrzegają życie! To jest w 100% racja! Pozdrawiam Cię ciepło!!!

"Człowiek jest wielki nie przez to,co posiada,lecz przez to,kim jest;
nie przez to,co ma,lecz przez to,czym się dzieli z innymi."

15

Odp: Śmierć rodziców

az się popłakałm, nie wyobrażam sobie przezyć takiej tragedii

be careful of who you love and be careful of what you do, cause the lie becomes the truth!

16

Odp: Śmierć rodziców

To była straszna tragedia... Przynajmniej dla nas i naszych bliskich..
Rok temu przyjechał taty kumpel do nas i pyta się czy jest tata a ja że przecież nie żyje już 3 lata... Opowiedziałem mu wszystko jak to było, to widziałem u 50 letniego faceta łzy w oczach i mówi: nie wierzę, że taki młody, przystojny i zaradny facet odszedł w taki sposób zostawiając 3 młodych dzieci! A jednak... Na świecie wszystko jest możliwe...

Oto i on... boski prototyp.
Mutant, który nigdy nie wszedł do masowej produkcji, zbyt pokręcony, by żyć i zbyt rzadki, by umrzeć...

17

Odp: Śmierć rodziców

Strata rodziców to wielka tragedia. Aby się po niej podnieść, trzeba naprawdę solidnej wytrwałości. Tobie się udało, ale wiadomo, że pamięć o tym strasznym dniu pozostanie, ale tak być musi.

18

Odp: Śmierć rodziców

Moim zdaniem Twoja reakcja była jak najbardziej na mijscu... Nie ma czegos takiego ze mam 17 lat i nie moge beczec za WLASNYMI RODZICAMI bo co inni powiedza. teskniles za nimi ja to rozumiem.
Ciesze sie ze doszedłeś do siebie po stracie rodziców. życzę powodzenia ;]

Musisz nauczyć się zatrzymywać łzy w połowie twarzy tak by nie dotknęły uśmiechu...

19

Odp: Śmierć rodziców

Gratuluję Ci, ze mimo tragedii wstałeś i żyjesz dalej:) Oby tak dalej:)

20

Odp: Śmierć rodziców

podziwiam

21

Odp: Śmierć rodziców

ludzie myślą czasami, że jeśli człowiek jest młody, to jest niedoświadczony i nic w życiu nie przeżył
jesteś dzielnym i silnym człowiekiem i gratuluję ci tej wytrwałości i siły
mi zdarza się czasami słyszeć, że jestem młoda i głupia i niewiele jeszcze wiem z życia. ,,Pożyjesz trochę, to zobaczysz.,,
Odpowiadam wtedy, że nieważny jest wiek, tylko serce człowieka.Nieważne ile mam lat, ważne, co przeżyłam w życiu i czego mnie ono nauczyło. Straciłam rodziców także w bardzo młodym wieku. Mając 16 lat musiałam być dorosła, przeżywałam wszystko o wiele mocniej niż inni ludzie.
Chociaż rodzice nie żyja już kilka lat, ja nadal w każde świeta płacze jak małe dziecko, nie są to już prawdziwe święta, nie czuję ich aury
każda piosenka zwiazana z rodzicami doprowadza mnie do łez, każda uroczystość rodzinna, każde spotkanie na cmentarzu.
Innym wydaje to się dziwne, jeśli tego nie doświadczyli. Mamę mogłam zapytać o wszystko, porozmawiać, pośmiać się, a kiedy z dnia na dzień to się skończyło, to we mnie też coś umarło
przez długi czas nie dopuszczałam do siebie myśli, że już jej nie ma.
Niektórzy młodzi ludzie traktują rodziców jak bankomaty i pomoc domową. Nie wiedzą jednak, co czuje osoba, która nie ma rodziców, ile dałaby choć za godzinę czasu z nimi.
ja nadal zanoszę na cmentarz różne drobne rzeczy, w wielkanoc jajka, świerk na Boże Narodzenie - to mi pomaga
pozbierałam sie, bo musiałam, ale do końca życia będę miała w sercu żałobę.
Taka jest kolej losu, że rodzice kiedyś nas opuszczą, nawet niespodziewanie, ale choć miałam 16 lat, byłam dzieckiem, które potrzebowało miłości, pomocy. czułam się wtedy jak 7 -latek

podziwiam cię i dziękuję za to, że napisałeś swoją historię
dzięki niej poczułam się jeszcze silniejsza, spojrzałam z innej strony na moje życie
popłakałam się czytając twój post,

każdego dnia człowiek walczy o przeżycie

22 Ostatnio edytowany przez JustaTeAmo (2009-09-10 21:03:46)

Odp: Śmierć rodziców

Sadze ze już sporo w życiu przeżyłam...

Dzieciństwo miałam trudne...W domu alkohol, ciągle awantury, Tata inwalida, brak pieniędzy, Płacz mamy której nigdy nie mogłam pocieszyć...a może nie umiałam... Byłam strasznie rozkapryszona, teraz tego bardzo żałuje ale w tedy wydawało mi się to słuszne.
Tamtego dnia zostałam dłużej w szkole, nic żadnego przeczucia, ukłucia w sercu...Nic... Denerwowała mnie tylko moja starsza siostra która ciągle do mnie wydzwaniała... nie mogłam odebrać...
Gdy wracałam do domu byłam cala roześmiana. Byłam głodna wiec wracałam do domu zjeść pyszny obiad mojej mamy (która moim zdaniem gotowała najlepiej na świecie). i zobaczyłam karetkę pod brama... Nie przestraszyłam się... lecz kiedy weszłam na podwórko zobaczyłam druga stojąca obok moich drzwi... w ten dzień miałam remont. wszystkie rzeczy były wystawione na dwór... I wtedy zobaczyłam tatę plączącego i jego kolegów pocieszających go... Podeszłam do niego a wtedy on mnie przyciagnol i mówił "Damy sobie rade" a ja tylko "żeby mnie nie straszył" Moj przyszywany wujek mówił żebym lepiej nie wchodziła do domu i wtedy zobaczyłam moja siostrę cala zapłakana w drzwiach...unikała mojego wzroku... wyrwałam się im i weszłam do kuchni... tam złapał mnie mój brat..cos zaczoł mi tłumaczyc ale ja go nie słuchałam...widziałam tylko lekarzy kszatajacych się w pokoju i siostrę która stała i płakała. W końcu wyszedł lekarz i powiedział do mojego taty coś o akcie zgonu... Ja wciąż krzyczałam żeby ktoś mi powiedział co się stało... Miałam nadzieje ze to może jakiś kumpel taty... w myśli powtarzałam sobie żeby to tylko nie była moja mama...wyrwałam się od mojego brata i chciałam tam iść ale mój brat mnie złapał i zaniósł do innego pokoju tyłem.... i wtedy powiedział mi ze Mama miała Zawal... A miała tylko 41 lat...było to 21 października 2008 roku...
wtedy tak bardzo żałowałam ze nie powiedziałam jej ze ja kocham ze nie było mnie z nią... Strasznie nie rozpaczałam... wiedziałam ze tam jej będzie lepiej ze będzie czuwała  nad nami z góry...
A wiec łzy chowałam za maska uśmiechu... Żałuje bo to nie jest rozwiązanie... boli jeszcze bardziej...
Dziękuje tylko mojemu tacie który strasznie się zmienił... kiedyś był Alkoholikiem... ale wiedział ze musi przestać dla nas a w szczególności dla mnie bo moje rodzeństwo było już pełnoletnie... Dziękuję mojej siostrze która próbuje zastopować mi mamę... Dziękuje mojemu bratu który nie jest za zdolny ale to go zmieniło i zbliżyliśmy się do siebie...
Przyznaje ze myślałam wtedy o samobójstwie ale pomyślałam ze moja rodzina tego nie przeżyje nie dość ze stracili ja to jeszcze mnie...
A wiec apeluje żeby ludzie którzy stracili bliskie osoby nie ukrywały bólu... mówili o nim i nie zakładali sztucznej maski uśmiechu...

Kiedy żyła często powtarzała mi ze jestem jej Aniołkiem... Teraz to ona nim jest...


Wiem ze nie którzy myślą ze "co ja wiem o życiu" i maja racje...  nie jestem dorosła, sama na siebie nie zarabiam, nie utrzymuje rodziny ale wiem co to jest stracić bliska Ci osobę...

Nie przekreślajcie mnie tylko dla tego ze mam tylko 13 lat...

23

Odp: Śmierć rodziców

Śmierć rodziców zawsze boli ,Ja zostawiłam sobie jej futro i jak jest mi naprawdę żle i smutno to przytulam się do niego ,też głupie prawda ?A jednak .
---------------
Tamara

Jarosław Iwaszkiewicz
Wierzysz w potęgę miłości, napełnia cię ona do tego stopnia, że nie zostawia miejsca na pytania. I dobrze tak jest. Bo skoro dopuścisz do jednego pytania, jednej wątpliwości, pustka zacznie wkradać się do twojego serca.

24 Ostatnio edytowany przez Sky-high-etris (2009-09-10 21:48:23)

Odp: Śmierć rodziców

Ja chodzę do ich sypialni i siadam na ich łóżku, przede mną pełno wspólnych zdjęć i tak siedzę i patrze na każde z nich po kolei i wszystko wspominam, a gdy już się popłaczę (zawsze się tak kończy wejściem do tej sypialni), kładę się i zamykam oczy. Wyobrażam sobie jak jestem malutki i leże w środku nich, uśmiechnięty itd... Eh nie piszę juz bo się łzy zakręciły :-) po prostu to boli i będzie boleć przez całe życie.

Oto i on... boski prototyp.
Mutant, który nigdy nie wszedł do masowej produkcji, zbyt pokręcony, by żyć i zbyt rzadki, by umrzeć...

25

Odp: Śmierć rodziców

Myślę że w głębi duszy pragniemy mieć kogoś kto choć troszkę się nami zainteresuje dla kogo będziemy ważni i kochani a rodzice dawali nam taką miłość bezinteresownie ,bezwarunkowo.To co piszesz wcale nie jest głupie ani zboczone sama tak robię i to Mi pomaga ,daje siłę że nie mogę zmarnować ich genów bo jestem kimś wyjątkowym ,kogo stworzyli i kochali.I mam 40 lat.
-----------------------------
Tamara

Jarosław Iwaszkiewicz
Wierzysz w potęgę miłości, napełnia cię ona do tego stopnia, że nie zostawia miejsca na pytania. I dobrze tak jest. Bo skoro dopuścisz do jednego pytania, jednej wątpliwości, pustka zacznie wkradać się do twojego serca.

26

Odp: Śmierć rodziców

Poruszają mnie Wasze historie i to w jaki sposób piszecie... To jeden z nielicznych wątków, który czytam z wstrzymanym oddechem i autentycznym przeżywaniem. To, że dzielicie się swoimi przeżyciami daje nadzieję innym, że po takich tragediach można żyć. Mówi się, że nie można skrywać bólu, że trzeba się z nim zmierzyć. Wy to zrobiliście. Szacunek dla Was.

27

Odp: Śmierć rodziców

Czytając Twoją historię rozpłakałam się strasznie.. Człowiek myśli że jego problemy są kosmiczne, do czasu gdy nie przeczyta opowieści ludzi, którzy przeżyli naprawdę ogromną tragedię. Bardzo Ci współczuję ale i podziwiam za pogodę ducha, za radość życia, że potrafiłeś się podźwignąć i iść dalej naprzód smile Naprawdę dzielny z Ciebie facet, stanowisz idealny wzór dla osób, które myślą, że nic już ich w życiu dobrego nie czeka. Trzymam za Ciebie kciuki, niech wszystko toczy się zgodnie z Twoimi planami, pozdrawiam cieplutko smile

"(...)Więc chodź, odlećmy stąd i żyjmy wiecznie."

28 Ostatnio edytowany przez moNniaaaa (2010-07-27 11:49:10)

Odp: Śmierć rodziców

Sky-high-etris- naprawdę podziwiam cię za to, że potrafiłeś się pozbierać po takiej tragedii. Przyznam że popłakałam się czytając twój post... Jesteś przykładem osoby, która nie straciła wiary w to, że wszystko będzie dobrze. Naprawdę Cię podziwiam.

Teraz wierzę, że i ja kiedyś się pozbieram... Wielkie dzięki smile. Życzę Ci wszystkiego najlepszego wink

Dum spiro, spero

29

Odp: Śmierć rodziców

życzę wszystkim, którzy przeżyli w życiu jakieś tragedie, żeby mięli siłę nauczyć się żyć z tym bólem
on nigdy nie zniknie z naszego życia, towarzyszy w wielu chwilach

dla mnie ten ból jest czymś strasznym i wiem, że nigdy się od niego nie uwolnię
( nawet świadomie nie chce się od niego uwolnić, bo on przypomina mi o najpiekniejszych momentach mojego życia)
pozwala mi jednak przetrwać wiele ciężkich chwil, motywuje mnie do walki
gdy czuję złość, niemoc, straszny ból - wtedy podejmuję walkę

to zostanie w nas na całe życie
chce się spotkać z rodzicami, jednak wiem, że muszę jeszcze żyć - oni tego chcą. ..........

każdego dnia człowiek walczy o przeżycie

30

Odp: Śmierć rodziców

Masz w sobie niesamowitą siłę, nie znam nikogo innego kto by umiał byś tak dzielny i umieć żyć z tym wszystkim tak jak Ty... Czytając Twoją historię popłakałam się, ja bym chyba nie mogła, rodzice są dla mnie wszystkim od zawsze, to oni od zawsze mili moim sensem dla którego w ogolę chciałam żyć, podziwiam Cie...

"Uśmiechnięci, wpół objęci spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody." W. Szymborska

31 Ostatnio edytowany przez Kama// 33// (2009-09-23 10:09:20)

Odp: Śmierć rodziców

Twardy z Ciebie facet , a to co wydarzylo sie w twoim zyciu  strasznie niesprawiedliwe .

Takiego scenariusza nie da sie zapomniec sad Kiedy czytalam Twoja historie  mialam lzy w oczach  ,bo to chyba najgorsze co moze sie czlowiekowi zdarzyc w zyciu  ,
ale jak widac da sie z tym zyc kiedy  jest się silnym czlowiekiem , a Ty  dokładnie takim jesteś .
To co pomyslałeś  o ojcu kiedy byłeś na Niego zły to tylko słowa nie warto o tym myslec sama mam corke i wiem co potrafiła by wykrzyczec kiedy jest na mnie zla  ,choc wcale tak nie mysli 
Byli dla Ciebie cudownymi rodzicami i takich bedziesz ich pamietal  cale zycie  ,a pozniej wychowywał swoje dzieci  tak jak  Oni ciebie wychowali  a widac ze zrobili to najlepiej jak mozna bylo  smile 

Pozdrawiam cieplutko ,Trzymaj sie

"Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono..."

32

Odp: Śmierć rodziców

Aż łzy cisną się do oczu... rozbiłam się- nie wymyślę nic mądrego. Powiem tylko, że podziwiam.

33

Odp: Śmierć rodziców

Jestes dzielny facet - napewno w zyciu dasz sobie rade  czego z cakego serca Ci zycze .Wazne abys nie zmarnowal zasad  ktore wpoili Ci rodzice , bądz prawym czlowiekiem a Oni beda z Ciebie dumni .

. Miej czas na uśmiech - to muzyka duszy

34

Odp: Śmierć rodziców

Bardzo współczuje utraty rodziców!!!Wiem,co to znaczy,mój tato zmarł prawie 5 miesięcy temu ,nie wyobrażam sobie,że mogłabym stracić mamę,ja chyba bym sobie wtedy nie dała rady-ten ból i żal-dlaczego właśnie mój tato towarzyszy mi do dziś. To dla mnie ciążki doświadczenie,do dzis nie mówie ?idę na cmentarz tylko idę do taty?jak by sie nic nie zmieniło-to takie troche oszukiwanie siebie,ale mi pomaga.

35

Odp: Śmierć rodziców

Przeczytałam w całości ten wątek i jestem bardzo poruszona- zwykle takie rzeczy czytam w książkach czy widzę na filmach, a tutaj przez to, że wszystko jest prawdziwe jeszcze bardziej wyciska ze mnie łzy:(. Wasze historie sprawiły, że pomyślałam o tym co mam i bardziej to teraz doceniam, mam ochotę poświęcić więcej czasu na wysłuchanie mojej mamy, nie kłócić się o jakieś drobnostki z bratem, iść na mecz z chłopakiem bez narzekania... Dziękuję Wam za ten wątek!!!

36 Ostatnio edytowany przez Ansja (2009-09-30 00:37:13)

Odp: Śmierć rodziców

Trafiłam tu przez przypadek, szukałam swojego wątku i trafiłam do Ciebie Sky.
Nie będę oryginalna kiedy powiem, że popłakałam się , kiedy czytałam Twój post. Ale moja reakcja ma podwójne dno, bo ja także przeżywam śmierć.. A raczej czekam aż nadejdzie. Mój tata ma raka złośliwego. Rok temu przeszedł operację, która się udała. Jednak w te wakacje nastąpiły przerzuty na wątrobę, jelita i kości. Ze strachem patrzę jak mój tata się zmienia, jak chudnie - w ciągu 2 miesięcy schudł 15 kg. Czasem go po prostu nie poznaję, czasem się go boję, bo to nie jest mój tatuś, którego znam od 22 lat. Kiedy w wakacje miały miejsce najgorsze dni, byłam z tatą sama. Patrzyłam jak ciężko oddycha, jak zwija się z bólu pomimo plastrów przeciwbólowych, które zawierały śladowe ilości narkotyków. Myślałam sobie wtedy, że nie damy sobie rady bez niego, że nasza rodzina utonie. Ale zachowywałam zimną krew, rozmawiałam z nim, choć często nie był świadomy tego, co do niego mówię. Ale wiedziałam, że za każdym jego głębszym oddechem idzie walka o życie. Kiedy jakiś czas później tata wyszeptał mi, że "Nie chcę umrzeć", moje serce stanęło. Od tamtej pory staje tak bardzo często.. sad 
Moje życie w znacznym stopniu odłączyło się od domu rodzinnego, choć rodzice dalej mnie utrzymują. Dlatego nie wstydzę się powiedzieć, że jestem tchórzem, że uciekam przed tym co jest, przed tym co będzie. Wykorzystuję każdą okazję, by nie widzieć łez, bólu i oczekiwania na najgorsze. Kiedy w lipcu zmarł tata mojej koleżanki i kiedy ona powiedziała mi, żebym wykorzystywała każdą chwilę z tatą, moje życie na chwilę stanęło.. Uświadomiłam sobie jaki ciężar nosi moja mama, utrzymując nas, walcząc o nasze przetrwanie. Uświadomiłam sobie także jak cierpi mój tata, nie mogąc chodzić, nie mogąc biegać za wnukiem, nie mogąc jeść.. Zrozumiałam, że czeka mnie najgorsze, że muszę dać siłę rodzicom, której oni już nie mają. Ale zawiodłam i siebie i ich, bo ja tej siły też w sobie nie mam.. Jestem pusta, zła i przerażona. Nie potrafię się modlić, nie potrafię dać nadziei. Jedyne kim jestem, to córką umierającego ojca i zapracowanej matki, która płacze po kątach, żeby nikt nie widział. Rozpadam się na kawałki, nie wiem czego się chwycić, żeby nie utonąć. Tak bardzo chciałabym pomóc, sprawić by było jak dawniej, by tata był taki jak kiedyś.. Mam 22 lata, a ciągle jestem dzieckiem, boję się tego, co będzie. Boję się każdego telefonu, każdej wizyty.
Sky- to co przeżyłeś, było straszne.. Nagła strata rodziców jest potężnym ciosem.. Nie można się do niej przygotować, tak jak do powolnej śmierci kogoś bliskiego. Choroba, która wyniszcza mojego tatę jest dla nas przekleństwem, którego się boimy. Nędzni ludzie, nie potrafią pogodzić się z odejściem ojca, męża i dziadka. Tak, przyznaję, nie potrafię się z tym pogodzić... Choć dużo ludzi mówi mi, że jestem silna, wewnątrz jestem popękana, rozmyta. Bardzo boję się tego, co może się stać... Po prostu się boję sad

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

37

Odp: Śmierć rodziców

kochana Ansjo powiem ci tylko jedno, staraj się jak najwięcej przebywać z ojcem, pomimo tego wszystkiego
macie jeszcze szansę powiedzieć sobie wiele rzeczy, których nie zdołasz powiedzieć uciekając od tego wszystkiego. pomyśl, że jeszcze masz szansę być przy tacie, który napewno bardzo cię potrzebuje. Jeśli odejdzie, możesz mieć wyrzuty sumienia, że nie byłaś przy nim w tych trudnych momentach i że nie powiedziałaś mu wszystkiego
to jest strasznie trudne, ale może uda się ci przezwiciężyć ten strach, smutek itp.
uciekasz przed śmiercią taty, nie przed nim samym
ta ucieczka nie pomoże
z całego serca życzę ci, abyś miała tą siłę, aby pomóc tacie i mamie
aby ta siła pomogła przede wszystkim tobie przeżyć te chwile
jest mi bardzo przykro, bo nie mogę napisać ci, że wszystko się ułoży, chociaż bym chciała.
trzymaj się dzielnie

każdego dnia człowiek walczy o przeżycie

38

Odp: Śmierć rodziców

Ansjo trzymaj się kochana i życzę Ci siły. Nie wiem co napisać, bo wszystko co przychodzi mi do głowy wydaje mi się błahe i nieodpowiednie...

Mogę tylko powiedzieć, że częściowo to rozumiem, bo mój kochany dziadek choruje na udar mózgu. Miał już 4 udary i dalej żyje. Od około 15 lat jest częściowo sparaliżowany, ma problemy z mówieniem (poważne) i prawą stronę ma całkowicie bezwładną przez co ma również problemy z chodzeniem... Często patrzy tak tępo w okno i mówi: "Co to za życie?"
Ciężko jest mi go odwiedzać, być przy nim- zwłaszcza jak widzę jego smutną twarz. Okropne jest gdy próbuje mi coś powiedzieć, a ja nie rozumiem a on nie odpuszcza, tylko próbuje aż mu się uda. Im bardziej denerwuje się że go nie rozumiem, tym gorzej mówi. Takie błędne koło...
Smutno jest mi i czuję się taki okropnie że nie mogę mu pomóc.
A najgorsi są lekarze, którzy mówią nam, że nie możliwe jest że po tylu udarach on w ogóle mówi a nawet że żyje. Ma się ochotę oczy takim wydrapać...

Tak tylko napisałam to... chociaż na pewno jest dużo ciężej gdy mówimy o rodzicach... ale ja mojego dziadka bardzo kocham. A nawet nie potrafię już mu tego powiedzieć. hmm

'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

39

Odp: Śmierć rodziców

To bardzo smutne stracic oboje rodziców naraz, ale wiem co czułeś wtedy ponieważ ja straciłam mamę jak miałam 15lat i też do dzisiaj za nią płacze.... Naprawdę cię podziwiam,że się tak szybko pozbierałeś bo mnie to zajęło dobre 2lata.

40 Ostatnio edytowany przez Sky-high-etris (2009-10-11 22:29:45)

Odp: Śmierć rodziców

Pozbierałem można nazwać tylko tak na pokaz bo w sercu na pewno nie. Mam rodzeństwo młodsze i to dla nich chciałem być autorytetem, że nie trzeba się załamywać i że świat dalej istnieje. Gdy miałem chwile załamań podtrzymywała mnie tylko jedna myśl : Im tam jest lepiej, oni patrzą na nas z góry i są..., są ale duchem... wiem że rodzice nie opuszczają nas nawet na chwilę, czuję to. Czuję ich obecność... Czasem w nocy gdy wszyscy śpią, ja oglądam tv to mam wrażenie jakby zaraz któreś z nich weszło do pokoju, lub jakby ktoś siedział obok mnie. Może to chore, może sam sobie to wmawiam ale na prawdę z tym mi lepiej żyć... Jestem spokojniejszy, że jest ktoś kto nad nami czuwa, kto kocha tak samo po śmierci jak i przed...

Oto i on... boski prototyp.
Mutant, który nigdy nie wszedł do masowej produkcji, zbyt pokręcony, by żyć i zbyt rzadki, by umrzeć...

41 Ostatnio edytowany przez Milena94 (2010-06-29 12:39:42)

Odp: Śmierć rodziców

Rozumiem Cię, wiem co czujesz. Ja straciłam rodziców gdy miałam 14lat. Mam podobnie, też staram się być silna przed młodszym rodzeństwem.

42

Odp: Śmierć rodziców

Sky.. napewno sa z Wami..
Czuwaja i napewno tak samo martwia sie, jak i martwili gdy zyli..
Podziwiam Cie, jestes niesamowicie silnym czlowiekiem..
Wiadomo, bol pozostanie do konca zycia .. Jedynie czas wyleczy rany..

"Matka, jak Pan Bóg, może kochać wszystkie swe dzieci, każde z osobna i każde najwięcej."

43

Odp: Śmierć rodziców

Wiem co czujesz mi w wieku 21 lat zmarła nagle mama,tata zmarł za raz po mamie na zawał bardzo przeżył mamy śmierć.Zmarł w domu na naszych rękach(siostra i brat).Bardzo to przeszliśmy,musieliśmy go reanimować.Byłam młodza z nastolatki musiałam stać się kobietą.Siostra na pogrzebie mamy była w 9mies.ciąży,pózniej rozpadło się jej małżeństw,trzymamy się teraz razem.Brat niestety trafił w towarzystko i zawiódł nie tak wychowali go rodzice.
Ja po śmierci rodziców miałam silne załamanie nerwowe,depresje-życie straciło sens to trwało bardzo długi okres.W moim przypadku najblizsza rodzina zawiodła,wiele osób odwróciło się.
Pozbieranie zajeło mi 4 lata o ile można to tak nazwać.
Wszystko pamiętam jak by to było wczoraj-nosze w sercu.
Teraz zaczynam od nowa i innaczej patrze na życie już jako samodzielna,odpowiedzialna kobieta.
Nie boje się śmierci widziałam jak wygląda.
Wiem że rodzice są blisko nie raz to udowodnili.
Wierze że sobie poradzisz już wziołeś na siebie tą odpowiedzialność.Pamiętaj żyj tak żeby nie zawieść rodziców,Oni liczą na Ciebie
Te wartości które wnieśli w Twoje życie przekaż rodzeństwu i noś w sercu.Wiem że czasami zastanawiasz sie czy to ma sens-zrób to dla Nich.Na pewno są blisko Ciebie i podziwiają Swojego wspaniałego syna który staje się odpowiedzialnym mężczyzna.
Powodzenia

44

Odp: Śmierć rodziców

Sky, bardzo Ci wspólczuję i podziwiam, że dałeś radę!!!!


mój tatko tez już nie zyje:(( w maju minął rok, nadal jak widze faceta podobnego łapię sie na mysli ze to może ON, miał 61 lat, jeszcze tak długo mógł być z nami
straszne jest zycie!!

zielono mam w głowie....

45

Odp: Śmierć rodziców

Czytam ten wątek od początku, wszystkie Wasze historie i płaczę. Weszłam tu żeby przeczytać jakieś mądre słowa. Trochę ponad 6 tygodni temu zmarł nagle mój tata. Miał 50 lat, zmarł dokładnie 2 dni po swoich 50 urodzinach, w domu, w swoim łóżku, prawdopodobnie na zawał. Nie potrafię tego zrozumieć, dlaczego tak się stało. Czuję się bezbronna i słaba bez taty, który całe życie był moim autorytetem i wsparciem. Dzięki przeczytaniu Waszych historii, widzę nadzieję, że też za jakiś czas odnajdę spokój i poukładam sobie wszystko. Każdy z Was tutaj był zmuszony do tego by nagle odnaleźć sobie ogromną siłę, ja też jestem do tego zmuszona. Podziwiam Was i szczerze rozumiem Wasze uczucia, teraz już wiem co to znaczy śmierć rodzica..

46

Odp: Śmierć rodziców

Proszę powiecie mi czy to normalne że mając prawie 40 lat tak mocno przeżywam śmierć mojej matki nie umiem dać jej spokoju niema dnia w którym nie myślał bym o nej a to już prawie dwa lata od tego dnia kiedy odeszła.

47 Ostatnio edytowany przez tulka (2011-09-14 18:37:14)

Odp: Śmierć rodziców

Śmierc rodziców zawsze jest dla nas ciosem - niezależnie ile mamy lat. Na zawsze pozostanie tęsknota i pewna pustka w sercu, której nie da rady wypełnic ani mąż,żona czy przyjaciele. Rodzice to ostoja, poczucie bezpieczeństwa, niezależnie jak nam się układało z nimi za ich życia. Mimo kłótni i czasami poczucia że nas nie rozumieją, byli. Trzeba przeżyc żałobę, dac sobie czas. Ja też codziennie myślę o rodzicach, których już nie mam. Odeszli jedno po, drugim kiedy dopiero wkraczałam w dorosłośc.
Sama musiałam zorganizowac pogrzeb najpierw mamy, potem ojca, wyrzucic lub oddac ubrania, które miały jeszcze ich zapach. Nie miałam nikogo obok siebie, nikt nie dał wsparcia. Zostawili mnie wszyscy samej sobie. Może ze strachu, nieumiejętności rozmowy, nie wiem.
Czasami potrafię płakac kilka godzin, bo np. znalazłam w szafce dżem, który zrobiła mama na 2 dni przed śmiercią. Taka błahostka potrafi wyprowadzic mnie z równowagi na cały dzień. Dlatego rozumiem tą tęsknotę i żal, których nie da się opisac słowami. Trzymaj się artwoz, sobie i każdemu z osobna na tym forum życzę dużo wytrwałości. Ważne żeby mówic co się czuje, nie zamykac się w sobie. Może w naszym otoczeniu nie ma osób, które przeżyły śmierc najbliższych, ale tu, na tym forum są osoby, które doskonale rozumieją jaka do strata.
Pozdrawiam

48

Odp: Śmierć rodziców

artwoz to zupełnie normalne że przeżywasz mocno śmierc matki. Każdy na swój sposób cierpi z tego powodu. Ja nigdy w życiu nie zapomnę tego strasznego uczucia kiedy zadzwoniła siostra i powiedziała że tata zmarł... To było straszne! sad Czułam się tak jakby nagle odebrano mi całe moje życie! Chciałam w tamtym momencie krzyczec z całych sił, biec do taty, przytulic go, ale jego już nie było! Umarł sad Nie mogłam mu już nic powiedziec...

Największe wsparcie otrzymałam od starszej kuzynki. W dzień pogrzebu, wieczorem poszłyśmy jeszcze na grób, ona powiedziała mi że tata już nie cierpi! że nie musi się już niczym martwic, nie musi się martwic rachunkami, że jest z mamą, jest mu tam dobrze i ciepło. Takie zwykłe słowa a nawet nie wiecie ile dodały mi otuchy!

Od śmierci taty minęły 4 lata... I powiem Wam że jest lepiej, rany się goją. Jeszcze ciągle zdarza mi się płakac okropnie z tęsknoty albo kiedy przypomnę sobie jaki tata był nieszczęśliwy w czasie choroby... Ale czas rzeczywiście goi ból, każdy prędzej czy później otrząśnie się z tego. Trzeba życ dalej i robic wszystko żeby rodzice byli z nas dumni. Jeśli my będziemy szczęśliwi to oni również

Najwspanialszy jesteś, gdy jesteś sobą, na pewno nie musisz się męczyć grając inną rolę.

49

Odp: Śmierć rodziców

Kurde...Fajnie się czyta jak sobie dajecie radę....Moi rodzice zmarli rok po roku na raka...:( Człowiek uczył się żyć bez Taty , wszystko się układało , a tu nagle następny cios....... I teraz dość że wszystko jest takie szare to brakuje funduszy na życie.....:((
Jestem pełen szacunku dla was....

50

Odp: Śmierć rodziców

Witam
Nigdy nie korzystałem z żadnego forum to jest pierwszy raz i bardzo dziękuje za pomoc .Czasem wystarczą dwa słowa zrozumienia kogoś kto jak ja cierpie i troche lżej na sercu.
Bardzo dziękuje

51

Odp: Śmierć rodziców

Witaj, ja również straciłam oboje rodziców w wieku 17 lat.
Miesiąc temu mieli wypadek samolotowy, razem. Początkowo słyszałyśmy wiadomości z radia i portali, nie wiedząc czy to oni, czy nie. To było straszne. Myślałam sobie: "przecież o 14 rozmawiałam z mamą, miała do mnie oddzwonić przed odlotem dalej." Była godzina 16, mijała jakaś godzina od wypadku.
Jak to w takich sytuacjach jest częste, w postach na onecie i tym podobnych portalach, pojawiły się informacje o wieku, płci. Potem, po dłużącym się czasie, znalazłyśmy zdjęcia, na których rozpoznałyśmy samolot i już wiedziałyśmy że to oni. Znaki identyfikujące samolot, które potem zostały umieszczone, tylko nas utwierdziły.
Nie mogę dać sobie z tym rady. Mimo tego, że nie jestem sama, bo mam siostrę o 10 lat starszą, jest to dla mnie paraliżujące.
Mam wielką nadzieję, że tak jak ty dam sobie z tym jakoś radę, ale jednocześnie wątpię w to.
Pozdrawiam

In corda nostra scripta - zapisane w naszych sercach

52

Odp: Śmierć rodziców

Evil. Minął dopiero miesiąc, dopiero wychodzisz z szoku, więc na razie nie wyobrażasz sobie co będzie i nie potrafisz się z tym pogodzić. Przeżyłaś tragedię. Pamiętaj jednak, że czas leczy wszystko. Z czasem będzie coraz łatwiej. Trzymam kciuki, obyś jak najszybciej sobie to poukładała.

53

Odp: Śmierć rodziców

Rozumiem Cie bo przeżyłam podobną historię, ale napiszę ci jedno "czas goi rany". Moi rodzice zmarli jak miałam 13 lat (teraz mam 26) i nie ukrywając miałam ciężkie dzieciństwo. Tata był chory, już po 2 zawałach i 3 trzeciego nie przeżył. Zawsze powtarzał nam żebyśmy były silne i się nie poddawały. Bardzo martwiły mnie te słowa bo brzmiały jakby się z nami żegnał. Zmarł mi i mojej siostrze na rękach, próbowałyśmy go z mamą reanimować ale bez skutku. Pogotowie przyjechało za późno. Pamiętam ten smutek i rozrywający serce ból dziecka i nieustające pytanie do losu "dlaczego". Kilka miesięcy po śmierci taty, zmarła moja mama, popełniła samobójstwo. Świat mi się zawalił, wydawało mi się, że nie mam po co żyć. A do tego wszystkiego moja siostra trafiła do szpitala psychiatrycznego załamała się całą tą sytuacją. I tym samym zostałam sama (siostra powoli wychodziła z choroby ale do tej pory została jej nerwowość która czasami jest wykańczająca). Pomogli nam wujek i ciocia ale to nie to samo co rodzice. Ale ja musiałam być silna, pamiętając słowa ojca żeby się nie poddawać i się uczyć. No i tak też zrobiłam, uczyłam się i dostałam na studia, nie miałam wielu przyjaciół dlatego że często chodziłam smutna i nie imprezowałam, nie czułam w ogóle potrzeby. Pomagałam mojej siostrze - starałam się zastąpić jej trochę matkę. Mieszkałyśmy osobno przez 8 lat. W wakacje pracowałam, często też wyjeżdżałam za granicę żeby zarobić. Wyjechałam na studia i już 7 lat mieszkam sama od 3 z moją siostrą. I muszę przyznać, że po tych trzynastu latach które przeżyłam bez rodziców najbardziej brakuje mi ich teraz kiedy wchodzę w dorosłe życie, kiedy poznałam mojego wspaniałego chłopaka. Do tej pory byłam silna i nie dawałam poznać, że w środku rozgrywa się istny dramat o którym praktycznie nikt nie wie. Kiedy byłam dzieckiem potrzebny był mi psycholog teraz to wiem, jednak nie otrzymałam takiego wsparcia. I teraz cała ta przeszłość wychodzi, zaczęła się nerwowość, załamka i brak chęci do życia. I wiem że zawsze będę tęsknić za swoimi rodzicami, brakuje mi ich bardzo i choć czas goi rany - to pomaga owszem - ale nie zwróci już nigdy tych wszystkich świąt które spędziłam bez nich i tęsknoty za ludźmi którzy kochają bezwarunkowo, za to że po prostu jesteś. Bałam się mówić o swojej sytuacji koleżankom czy kolegom, bałam się że mnie wyśmieją, nie zrozumią, że będą się nade mną litować. I to był błąd bo zamykałam się w sobie. Dlatego z doświadczenia wiem, że nie wolno zamykać się na ludzi i dać im szansę. I nie myśleć że się nade mną litują. I choć nie mogą mi za bardzo pomóc to jednak widzą, że sobie w życiu radzę, i często mówią mi, że mnie podziwiają, że dałam sobie radę, że jest we mnie tyle siły i determinacji do życia. Dlatego rozumiem tych wszystkich którzy mówią o stracie rodziców i wiem jak ciężko jest żyć na tym świecie bez nich. I często też nie mogę zrozumieć jak wiele młodych ludzi nie szanuje swoich rodziców, nie rozmawia z nimi, nie pomaga im odwraca się od nich, a ja tak wiele bym była gotowa dać żeby móc porozmawiać z moimi rodzicami i po prostu ich przytulić. Dlatego ludzie szanujcie swoich rodziców bo życie naprawdę jest krótkie i nigdy nie wiadomo czy nie zabraknie nam czasu żeby powiedzieć im że ich kochamy... I muszę jeszcze napisać że to co teraz osiągnęłam i co mam w życiu to zawdzięczam w większości swojej motywacji i wierze w Boga, bo bez niego nie dałabym sobie rady. Modlitwa naprawdę mi pomogła, choć było wiele chwil zwątpienia.
Ale trzeba żyć pełnią życia i się nie poddawać;)

54

Odp: Śmierć rodziców

Wiem co czujesz.
Ja 12.11.2011 stracilam ojca.
Dostalam telefon od przyrodniej siostry o godz 18:11 ze moj tata nie zyje ze znalezli go w bramie kamienicy w ktorej mieszkal.
Juz za dwa dni bylam w Bytomiu i zajmowalam sie pogrzebem.
Musialam identyfikowac cialo taty jak byl juz po sekcji zwlok.

Teraz biore leki na depresje i jest mi bardzo ciezko.

55

Odp: Śmierć rodziców

Przyczana zgonu byla Ostra niewydolność krążeniowo - oddechowa.
Mial tylko 50lat.
Jeśli czegoś zapomniałaś nie pisz nowego postu, od tego jest opcja "edytuj".
moderatorka apoteoza

Posty [ 1 do 55 z 68 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Śmierć rodziców

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018