Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak jest, że tak wiele matek wobec swoich zięciów potrafi zachować się "w miarę", natomiast już synowa jaka by nie była, zawsze jakiś tam mankament w niej teściowa znajdzie? Nie mówię, że zięcia zawsze teściowe chwalą, ale ja jednak spotkałem się z gorszym traktowaniem synowych niż zięciów. Ktoś wie dlaczego? Wiem, Wy kobiety rywalizujecie ze sobą na każdym polu dosłownie, my faceci też rywalizujemy ale z umiarem i nie podrzynamy sobie nawzajem gardeł. Rywalizacja sama w sobie jest w miarę zrozumiała ale nie w każdej sferze. Ja na przykład nie rozumiem, dlaczego to zięć ma być tym lepszym od synowej i dlaczego jesteście drogie Panie tak bardzo o nas zazdrosne, zwłaszcza nasze matki. Ja nie mogę zapytać swojej bo nie żyje od lat, a kiedy zmarła, byłem bez kobiety. Ale dookoła widzę jak jest u innych rodzin i żal mi mojej siostry źle traktowanej przez teściową i koleżanek z pracy, które też się na to skarżą. Myślałem że przesadzają ale to co mi opowiedziały jasno wskazywało na to, że z drugiej strony występuje zazdrość o syna zwłaszcza wtedy gdy jest jedynakiem a gdy wychowywany przez samą matkę to już straszliwe historie gnojenia synowych słyszę. Drogie Panie, dlaczego niszczycie się nawzajem? Nam mężczyznom żal na to patrzeć.
Podobne tematy
Bo wszystkie te zachowania to atawizmy są.
I matriarchat się kłania.
Córka przyprowadza nowego samca do stada, dzięki czemu wzrasta bezpieczeństwo i możliwość zaopatrzenia.
Synowa zabiera matce ukochanego synka, który gdzie indziej będzie tworzył rodzinę/stado. No i poza tym skąd obca może wiedzieć co synkowi jest do szczęscia potrzebne.
Czy zauważyłyście, że przeważnie im syn jest większą c.ip.ą tym bardziej teściowa tępi synową?
No właśnie... bo to wszystko stare dupy już są, co mają już pełno jakiś swoich przekonań do łbów powbijane i przez myśl im nie przechodzi, że ich ukochany synuś może miec na niektore tematy inne zdanie, może chcieć żalić się i chwalić wszystkim swojej żonie, a nie mamusi... która wedle swojego mniemania pewnie wie wszystko najlepiej ![]()
Bo wszystkie te zachowania to atawizmy są.
I matriarchat się kłania.
Córka przyprowadza nowego samca do stada, dzięki czemu wzrasta bezpieczeństwo i możliwość zaopatrzenia.
Synowa zabiera matce ukochanego synka, który gdzie indziej będzie tworzył rodzinę/stado. No i poza tym skąd obca może wiedzieć co synkowi jest do szczęscia potrzebne.Czy zauważyłyście, że przeważnie im syn jest większą c.ip.ą tym bardziej teściowa tępi synową?
Ha, ha,ha.... świetny komentarz. Jestem pod wrażeniem, bo z tego co widzę masz tylko 19 lat, ale trybiki pracują pełną parą.
Najbardziej ubolewam nad tym że też będę teściową :)ale póki co będe miała zięcia:) u mnie teść z teściową to jedność ani jedno ani drugie oleju w głowie nie ma a mniemanie o sobie mają takie że Tusk im do pięt nie dorasta:)
A czy nie jest tak że ta wina za zachowanie teściowych nie jest większa po stronie ich synów?
Jakby rozdwojenie jaźni? Tu boi się rozstać z mamusią a tu szuka czegoś więcej?
To świetna broń chować się za mamy spódnicą, załatwiać sprawy i mieć czyste ręce.
Trudno odejść od maminej piersi i wziąć odpowiedzialność tylko na siebie. Owszem niektóre mamy nie pozwalają odciąć pępowiny i knują jakby tu utrzymać dawne relacje jednak stanowcze stanowisko syna mogłoby przekształcić tą relację.
Znam przypadek małżeństwa gdzie teściowa walczyła z przyszłą synową chwytami poniżej pasa. Jej syn powiedział jasno, to jest wybranka mego życia i odsunął się całkowicie od matki zostawiając wszelkie dobra. Pustymi rękami objął swą dziewczynę i poszli w świat.
25 lat są szanującym się małżeństwem, a po kilku latach obydwie panie dogadały się co do podziału ról w nowej sytuacji.
Można powiedzieć PODZIWIAM postawę tego młodego wówczas chłopaka bo okazał się prawdziwym mężczyzną. Dlatego sądzę że duży wpływ na zachowanie teściowej ma jednak stosunek jej syna do problemu.
On również ma możliwość zmienić te relacje i pokazać gdzie ktora z pań ma swoje miejsce.
Kiedy brak mu odwagi bądź wygodnie mu kiedy panie się biją jest jak jest. Tak jak rozpieszczone dziecko może wtedy manipulować wykorzystując jedną lub drugą stronę.
A czy nie jest tak że ta wina za zachowanie teściowych nie jest większa po stronie ich synów?
Jakby rozdwojenie jaźni? Tu boi się rozstać z mamusią a tu szuka czegoś więcej?
To świetna broń chować się za mamy spódnicą, załatwiać sprawy i mieć czyste ręce.
Trudno odejść od maminej piersi i wziąć odpowiedzialność tylko na siebie. Owszem niektóre mamy nie pozwalają odciąć pępowiny i knują jakby tu utrzymać dawne relacje jednak stanowcze stanowisko syna mogłoby przekształcić tą relację.Znam przypadek małżeństwa gdzie teściowa walczyła z przyszłą synową chwytami poniżej pasa. Jej syn powiedział jasno, to jest wybranka mego życia i odsunął się całkowicie od matki zostawiając wszelkie dobra. Pustymi rękami objął swą dziewczynę i poszli w świat.
25 lat są szanującym się małżeństwem, a po kilku latach obydwie panie dogadały się co do podziału ról w nowej sytuacji.Można powiedzieć PODZIWIAM postawę tego młodego wówczas chłopaka bo okazał się prawdziwym mężczyzną. Dlatego sądzę że duży wpływ na zachowanie teściowej ma jednak stosunek jej syna do problemu.
On również ma możliwość zmienić te relacje i pokazać gdzie ktora z pań ma swoje miejsce.
Kiedy brak mu odwagi bądź wygodnie mu kiedy panie się biją jest jak jest. Tak jak rozpieszczone dziecko może wtedy manipulować wykorzystując jedną lub drugą stronę.
Zgadzam się w 100%. Moja teściowa gnębiła mnie 4 lata, a mój mąż tylko na to patrzył. Gdy mówiłam, żeby zareagował, nie reagował, bo mamusi będzie przykro. Dopiero jak zobaczył pozew rozwodowy powiedział matce co trzeba i mam spokój. Czemu nie mógł zrobić tego czteru lata temu? Nie wiem...