netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Między młotem a kowadłem...

14 odpowiedzi2 213 wyświetleńzałożony przez milkinka, 18.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Między młotem a kowadłem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Między młotem a kowadłem...

Witajcie.

Jestem tu nowo zalogowana, ale często czytałam posty na tym forum bez rejestrowania się. W końcu przyszedł czas na mnie.

Jestem w związku z K. od 3 lat, między nami zawsze było jak w bajce.Czułam że to ten jedyny, bo to on mi pomógł wyjść z depresji i bulimii. Leczyłam się psychiatrycznie i u psychologa, nigdy nie miał z tym problemu, że chodzę do takich lekarzy. Nawet sam zaproponował kiedyś, że jak bede potrzebowała tego aby i on przyszedł na sesje u psychologa to nie ma problemu. Zawsze pytał jak tam było u psycho po każdej sesji, interesował się tym bardzo. Po roku czasu było mi znacznie lepiej, skończyłam terapie i przestałam brać leki. Czułam, że potrafię już funkcjonować normalnie, bez wsparcia psychologa czy leków. On był inny niż wszyscy. Wcześniejszych partnerów odstraszał fakt chodzenia do psychologa, a tymbardziej do psychiatry. Ale nie Jego.
Nasze rodziny bardzo się lubią. Jego rodzice traktują mnie jak córke, mowia ze mnie kochają, że jestem już "ich". To samo w drugą strone- moi rodzice go uwielbiają, albo przynajmniej tak było. Od jakiegoś czasu moja mama , która zawsze była pierwsza do pisania z nim smsów, spotykania się itp, nagle przestała pisać, wrecz go olewa. Nie wiem dlaczego. I cholernie mnie to boli. Moi rodzice kochają mnie bardzo, ale nie zawsze mnie rozumieli. W okresie dojrzewania miałam fatalny kontakt z mamą. A wszystko przez to że nie akceptowała mojego ówczesnego chłopaka G.- wręcz go nienawidziła. Co było dla Niej równoznaczne z tym, że w jakiś sposób z nim rywalizowała. I ja wtedy odczuwałam ,że mnie nie znosi. Do dziś pamiętam, że gdy jej powiedziałam że zerwaliśmy z G. to odpowiedziała  mi- no ale wiesz że ja się z tego cieszę ? .Wtedy to tata pełnił mi rolę przyjaciela. A mama wroga. G. nie był ideałem, wybrał kumpli zamiast mnie. Ja kochałam Go za bardzo i byłam dla niego za dobra. Byliśmy ze sobą 2 lata, ale to był związek niedojrzały. Problemy jednak zaczeły się później.
Byłam modelką przez pewien czas, dlatego że mama tego pragneła. Chciałam spełnić jej marzenie, podswiadomie przypodobać się jej, pokazać jaka ma super córkę i wynagrodzić czas gdy byłam z G. I własnie wtedy wpadłam w sidła bulimii. Bałam się jeść przy mamie, chowałam jedzenie po kątach. To był koszmar. Aż do pewnego dnia , w którym coś we mnie pękło i powiedziałam stop. Mama zaczeła obwiniać siebie o chorobę, i w rezultacie ona zachorowała również. I wtedy tata powiedział mi bolesne: To wszystko przez Ciebie! Nie dość że nie spełniłam marzenia mamy, to w dodatku przeze mnie było tak fatalnie w naszej rodzinie.
Potem pojawił się mój K. Romantyczny, pomocny, ideał. I owszem, było tak przez ponad 2 lata. Był bardzo cierpliwy. Robiłam mu tyle "jazd" o różne rzeczy-np. że woli przyjaciela ode mnie, że mnie olewa, że woli coś tam bardziej ode mnie itd. Zawsze był cierpliwy, nigdy nie darł sie na mnie, starał się tłumaczyć nawet po dosłownie 20 razy. Mieszkał pół roku w innym mieście, jakieś 120 km ode mnie, i potrafił przyjechać na urodziny do mojego taty, zmęczony po pracy, tylko po to żeby zrobić mi niespodziankę . Kochałam w Nim to , że potrafił mnie zawsze zaskoczyć i dawał mi poczucie szczęścia. Szanował mnie i wiedziałam że mnie nigdy nie skrzywdzi. Rodzice moi traktowali go jak Syna, mówili że są szczęśliwi, że ktoś taki jak K. jest z ich córką.
W końcu musiał czar prysnąć i się zmienił.... Przede wszystkim Jego cierpliwość poszła w niepamięć. Teraz na każdą kłótnie reaguje chamstwem. Jego zasada to oko za oko. Ostatnio się pokłóciliśmy i powiedziałam mu płacząc, że mam dość takiego związku i że to nie w takim chłopaku się zakochałam . Usłyszałam w odwecie że jestem żałosna. Uznał że to jest jego reakcja na moje przykre słowa. Nie uważa tak naprawde, ale musi dowałić z tego co widzę. Oko za oko. Jemu się już nie chce gadać o problemie, stracił cierpliwość. A i przede wszystkim ON NIE WIDZI PROBLEMU. Uważa że go nie ma. Na moje żale o coś, reaguje chamstwem. Mam tego dośc. Przepraszać też nie umie. Mówi mi, że nie będzie przepraszał za coś co nie jest jego winą... Jak staram się o tym porozmawiać z Nim, to mówi : Ty nie gadaj głupio, to ja nie będe chamski. Problem w tym,że ja nie wiem kiedy dla Niego oznacza że gadam głupio. Ja nigdy w życiu nie miałam zamiaru go zranić. To ja jak idiotka siedze z telefonem w ręce, czekam na smsa  czy telefon. Żyć bez K. nie umiem. Najchetniej to bym się z nim widywała w każdej wolnej chwili. A że to On "dyktuje" kiedy się widzimy , to jest mi jeszcze ciężej. A jest tak , bo on treningi ma codziennie i jakby no siłą rzeczy musze się dostosować. I to mi odpowiada , pisałam się na to od początku bo mnie poinformował o jego stylu życia na samym początku. Ciągle mnie prosi żeby coś zrobiła, jednak gdy ja Go proszę zazwyczaj już jest jakiś problem. Drugą sprawą jest to , że ja bardzo często gadam mu na swoich rodziców. Jest tak bo nie mam w mieście u siebie żadnej przyjaciółki i tylko jemu się "spowiadam z problemów".  Szczególnie gadam mu na mame. Że jest nie fair wobec mnie itp. A z racji tego, że moja mama przestała się do niego oddzywać (smsy ), bo rzekomo "nie ma czasu" to i on po niej ciśnie. Tylko, że ja tego nie chce słuchać. Mam dość ciągłego słuchania na temat mojej matki, jaka to ona nie jest itp. Boli mnie to gdy tak o niej mówi. Mówie mu żeby przestał, to dostaje odpowiedz : a Ty sobie możesz na nia gadać, a jak ja już coś powiem to problem? . Czuje że jestem miedzy młotem a kowadłem. Wiem ze moja mama zrobiła sie zimna wobec niego i mnie to boli, szczegolnie ze kłamie mnie mowiac ze jest tak bo ona "nie ma czasu na smsa". Ale z drugiej strony boli mnie jak on tak o niej gada. Ciągle tylko słysze o mojej matce jaka ona jest zła... Nie czuje się już tak kochana przez niego jak kiedyś.. kiedyś zasypiając przytulaliśmy się. Teraz już nie. Nie ma już tej czułości co kiedyś.. boje sie czasem coś wrecz powiedziec przy Nim, albo mu się sprzeciwić. Nie jest tyranem, ale się zmienił. Nigdy w życiu nie pomyslalam że zamieni się w osobe, która podczas kłótni jest chamem. Nie wiem już co robić... Męczy mnie ta sytuacja.. wiem że kocham Go za bardzo. Wiem, że jakby miedzy nim a moja mama było by normalnie, to i on byłby w końcu sobą. Bo to głównie o tą sytuacje z mamą się kłócimy. Proszę, doradzcie mi jak mam to wszystko ogarnąć. Kocham Go i mimo wszystko czuje sie przy nim lepiej niż przy innych facetach. I chce, żeby to On został moim mężem. Potrafi być kochany i czuły, ale ja już tego nie umiem docenić, bo ciągle mam w głowie jego ciemną strone.

2

Odp: Między młotem a kowadłem...

Może spróbuj najpierw porozmawiać z mamą. Może jednak jest jakiś powód takiego ochłodzenia stosunków.

3

Odp: Między młotem a kowadłem...

Trudno coś sensownego doradzić. Z tego, co piszesz, miałaś  być córką, która zrealizuje niespełnione marzenia rodziców o sławie i dużych pieniądzach. Gdy się nie udało, matka się załamała, a ojciec obwinił Ciebie o wszystkie nieszczęścia. Masz zaborczą matkę, bez dwóch zdań. O ojcu nie będę się wypowiadał, szkoda słów.
Wygląda na to, że  Twój chłopak został dotkliwie zraniony niewdzięcznością Twojej matki.
Nie dopuszczam jednak, aby  przy partnerce wyrażać się źle o jej bliskich. Swoje zdanie zachowuję dla siebie.
Gorycz chłopaka jest silniejsz od dobrego wychowania.
Z tego, co napisałaś, wyraża się o Twojej matce, tak samo jak Ty. Jeśli tak jest, to nie dziw się jemu. Chociaż to godne politowania.
Jak więc jest naprawdę?
Skoro go kochasz,  nie bój się rozmowy z nim. Staraj się nie narzekać na rodziców, to i on powinien przestać  do tego nawiązywać.
On chyba rzeczywiście bardzo Cię kocha.
Być może nie może zrozumieć, jak możesz trzymać stronę rodziców po tym, co Ci zrobili. On tyle zainwestował w Twój powrót do zdrowia, a spotyka go taka odpłata.
O wszystkim można jednak porozmawiać spokojnie. Wyjedźcie na weekend za miasto, wyłączcie telefony i po prostu spokojnie porozmawiajcie.
Pozdrawiam.

4 Ostatnio edytowany przez last (2014-08-18 20:42:32)

Odp: Między młotem a kowadłem...

milkinka
Nie piszesz ile masz lat, ale to co opisałaś, może świadczyć ,że jesteś jeszcze bardzo młodą osobą.
Myślę ,że trochę sama się przyczyniłaś do tego ,że Twój chłopak nie szanuje Twojej mamy. Ty sama jej nie szanujesz i obwiniasz za błędy wychowawcze. Możliwe ,że mama popełniła je, ale ,gdy to zrozumiała, wyrzuty sumienia  doprowadziły ją do choroby. Musiał to być bardzo stresujący czas w Waszej rodzinie. Nie wiem z jakiego dokładnie powodu rodzice nie akceptowali Twojego byłego chłopaka ,jednak nie sądzę ,aby to była tylko rywalizacja. Twój nowy chłopak zyskał zaufanie i przyjaźń mamy i taty, a skoro sami świetnie się dogadywaliście ,to być może mama postanowiła wycofać się i pozostawić Was samym sobie i nie wtrącać się.
Być może obecny chłopak ,poczuł się niedoceniony, ale gdyby był rzeczywiście tak dojrzały jak piszesz, to zrozumiałby ,że tylko Wy się liczycie.  Przemyśl ,czy czasem sama nie nakręciłaś go wrogo w stosunku do mamy? Może także zasugerowałaś ,że mama nie traktuje go fair? A może teraz z kolei, nagadałaś mamie ,że on zachowuje się chamsko i mama nabrała do niego dystansu i chłodniej podchodzi do Waszego związku?  Czego Ty od niej oczekujesz?  To Ty i chłopak tworzycie parę, a nie ,Wy i mama. A czy czasem nie obwiniałaś mamy ,że ma świetne relacje z Twoim chłopakiem i nie oskarżałaś jej o rywalizację ,jak w poprzednim związku?
Może Twój chłopak także ma problemy emocjonalne i potrzebuje ciągłego dowartościowania ,a gdy się ono skończyło ,postanowił zastosować zasadę "oko za oko"? Bo co tak naprawdę złego, mogłaby zrobić mu Twoja mama, a jeśli on rzeczywiście Cię kocha ,to dlaczego stosuje zasadę "oko za oko", także wobec Ciebie?
Pomyśl nad tym ,bo tylko Ty znasz odpowiedzi i przemyśl jeszcze,czy za zaistniałą sytuacją nie kryje się Wasza niedojrzałość?
Proponowałabym Ci ,szczerą rozmowę z mamą, bo konflikt o którym piszesz trwa od dawna i nie ma nic wspólnego z Twoimi chłopakami, ale z wzajemnym szacunkiem.

5

Odp: Między młotem a kowadłem...

Na moje oko, to wszyscy jesteście siebie warci. Tak się kończy, jak się spotka kilka konfliktowych osób. Ty na początku zachowywałaś się jak księżniczka, bo byłaś biedna i przecież "miałaś prawo się na nim wyżyć". On pewnie zakompleksiony poczuł się dowartościowany, że ktoś go potrzebuje. Już się dowartościował, stał się pewniejszy siebie i dlatego teraz ty zrobiłaś się grzeczna i potulna. Jakaś chora sytuacja wg mnie. A mama, to tylko pretekst do waszych dalszych sprzeczek, myślę, że gdyby odpisywała na smsy, znaleźlibyście inny powód by się kłócić. Tylko po co tak truć sobie życie? hmm

6

Odp: Między młotem a kowadłem...
daenerys7 napisał/a:

Na moje oko, to wszyscy jesteście siebie warci. Tak się kończy, jak się spotka kilka konfliktowych osób. Ty na początku zachowywałaś się jak księżniczka, bo byłaś biedna i przecież "miałaś prawo się na nim wyżyć". On pewnie zakompleksiony poczuł się dowartościowany, że ktoś go potrzebuje. Już się dowartościował, stał się pewniejszy siebie i dlatego teraz ty zrobiłaś się grzeczna i potulna. Jakaś chora sytuacja wg mnie. A mama, to tylko pretekst do waszych dalszych sprzeczek, myślę, że gdyby odpisywała na smsy, znaleźlibyście inny powód by się kłócić. Tylko po co tak truć sobie życie? hmm

Hmm może dlatego że się kochamy? No ale jasne, łatwiej coś co się popsuło wyrzucić, niż starać się to naprawić.

7

Odp: Między młotem a kowadłem...

Nie wiem jaki jest ten chlopak. Ale jesli sytucja jest taka jak mowisz, to ja na niego miejscu ucieklabym do Ciebie i Twojej rodziny jak najszybciej.

8

Odp: Między młotem a kowadłem...
milkinka napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Na moje oko, to wszyscy jesteście siebie warci. Tak się kończy, jak się spotka kilka konfliktowych osób. Ty na początku zachowywałaś się jak księżniczka, bo byłaś biedna i przecież "miałaś prawo się na nim wyżyć". On pewnie zakompleksiony poczuł się dowartościowany, że ktoś go potrzebuje. Już się dowartościował, stał się pewniejszy siebie i dlatego teraz ty zrobiłaś się grzeczna i potulna. Jakaś chora sytuacja wg mnie. A mama, to tylko pretekst do waszych dalszych sprzeczek, myślę, że gdyby odpisywała na smsy, znaleźlibyście inny powód by się kłócić. Tylko po co tak truć sobie życie? hmm

Hmm może dlatego że się kochamy? No ale jasne, łatwiej coś co się popsuło wyrzucić, niż starać się to naprawić.

Według ciebie tak wygląda miłość?

9

Odp: Między młotem a kowadłem...
daenerys7 napisał/a:
milkinka napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Na moje oko, to wszyscy jesteście siebie warci. Tak się kończy, jak się spotka kilka konfliktowych osób. Ty na początku zachowywałaś się jak księżniczka, bo byłaś biedna i przecież "miałaś prawo się na nim wyżyć". On pewnie zakompleksiony poczuł się dowartościowany, że ktoś go potrzebuje. Już się dowartościował, stał się pewniejszy siebie i dlatego teraz ty zrobiłaś się grzeczna i potulna. Jakaś chora sytuacja wg mnie. A mama, to tylko pretekst do waszych dalszych sprzeczek, myślę, że gdyby odpisywała na smsy, znaleźlibyście inny powód by się kłócić. Tylko po co tak truć sobie życie? hmm

Hmm może dlatego że się kochamy? No ale jasne, łatwiej coś co się popsuło wyrzucić, niż starać się to naprawić.

Według ciebie tak wygląda miłość?

Opisałam tu jedną milionową część naszej relacji,a Ty mi zadajesz pytanie czy według mnie tak wygląda miłość? Tak jest to miłość i zauważ że jest tu tylko skrót relacji a nie opisane całe trzy lata dzień po dniu.

10

Odp: Między młotem a kowadłem...
milkinka napisał/a:
daenerys7 napisał/a:
milkinka napisał/a:

Hmm może dlatego że się kochamy? No ale jasne, łatwiej coś co się popsuło wyrzucić, niż starać się to naprawić.

Według ciebie tak wygląda miłość?

Opisałam tu jedną milionową część naszej relacji,a Ty mi zadajesz pytanie czy według mnie tak wygląda miłość? Tak jest to miłość i zauważ że jest tu tylko skrót relacji a nie opisane całe trzy lata dzień po dniu.

Ale już w tym skrócie relacji widać, że najpierw on był uzależniony od ciebie, a teraz ty jesteś uzależniona od niego. W każdym razie życzę wam powodzenia.

11

Odp: Między młotem a kowadłem...

Witam. Wynajmuje pokoj,mieszkam jeszcze z 3 mlodymi osobami. Nie chce za duzo sie rozpisywac,,chcialam tylko poznac Wasza opinie. Mieszka ze mna mlody chlopak(21 lat) i dwie sympatyczne kobietki. Z Kamilem mialam zawsze dobry kontakt,czasami bywaly sprzeczki,ale do teraz myslalam,ze darzy mnie sympatia. On ma bardzo trudny charakter,duzo przezyl w zyciu,tak jak ja. Myslam,ze jego zachowanie powoduje to,ze mamy podobne przezycia i charaktery.
Ostatnio jest nie do wytrzymania! Ma jakies skoki nastrojow i to tylko do mnie. Jest niegrzeczny,wredny,na kazdym kroku nie podoba mu sie moje zachowanie. Czasami potrafi przyjsc,posmiac sie,porozmawiac,a np na drugi dzien cos w niego wstepuje i na kazdym kroku tak mi dogryza,ze az w piety idzie! Ostatnio glosno smialam sie w domu,to mi dzisiaj napisal,ze jedt niby taki do mnie,bo ma dosc mojego idiotycznego smiechu. Wiec albo ma dni,ze jest do mnie mily i sam szuka towarzystwa,pozycza swoje rzeczy,pomaga..a sa takie dni,ze potrafi mnie zrownac z podloga. I co ja mam zrobic? Mam go ignorowac,nawet wtedy gdy szuka u mnie towarzystwa? Mam tylko rozmawiac z nim na temst mieszkania i platnosci? Czy jednak mam sie przemoc i byc dla nirgo mila nawet gdy mnie obraza? Pomozcie sad  lubie go,ale nie moge sobie pozwokic na takie traktowanie!

12

Odp: Między młotem a kowadłem...
madziulka2608 napisał/a:

Witam. Wynajmuje pokoj,mieszkam jeszcze z 3 mlodymi osobami. Nie chce za duzo sie rozpisywac,,chcialam tylko poznac Wasza opinie. Mieszka ze mna mlody chlopak(21 lat) i dwie sympatyczne kobietki. Z Kamilem mialam zawsze dobry kontakt,czasami bywaly sprzeczki,ale do teraz myslalam,ze darzy mnie sympatia. On ma bardzo trudny charakter,duzo przezyl w zyciu,tak jak ja. Myslam,ze jego zachowanie powoduje to,ze mamy podobne przezycia i charaktery.
Ostatnio jest nie do wytrzymania! Ma jakies skoki nastrojow i to tylko do mnie. Jest niegrzeczny,wredny,na kazdym kroku nie podoba mu sie moje zachowanie. Czasami potrafi przyjsc,posmiac sie,porozmawiac,a np na drugi dzien cos w niego wstepuje i na kazdym kroku tak mi dogryza,ze az w piety idzie! Ostatnio glosno smialam sie w domu,to mi dzisiaj napisal,ze jedt niby taki do mnie,bo ma dosc mojego idiotycznego smiechu. Wiec albo ma dni,ze jest do mnie mily i sam szuka towarzystwa,pozycza swoje rzeczy,pomaga..a sa takie dni,ze potrafi mnie zrownac z podloga. I co ja mam zrobic? Mam go ignorowac,nawet wtedy gdy szuka u mnie towarzystwa? Mam tylko rozmawiac z nim na temst mieszkania i platnosci? Czy jednak mam sie przemoc i byc dla nirgo mila nawet gdy mnie obraza? Pomozcie sad  lubie go,ale nie moge sobie pozwokic na takie traktowanie!

to chyba nie jest post do tego tematu.

13

Odp: Między młotem a kowadłem...

Tez mi sie tak wydaje. Jestem tu pierwszy raz,weszlam na psychologie,bo wydawalo mi sie,ze to najodpowiedniejsze miejsce na mojego posta. Nie rozumiem czemu jest w dziale miedzy mlotem a kowadlem hmm

14

Odp: Między młotem a kowadłem...

Milkinka, stawiam na to, że Twój chłopak ma po postu dosyć bycia Twoim domowym psychologiem/opiekunem/rodzicem/aniołem stróżem. Taka relacja zawsze się sypie po pewnym czasie, ponieważ jest nierówna. Pomijając to, że on nie miał żadnego obowiązku niejako Ci "matkować", to przede wszystkim rozumiem, że ciągłe latanie wkoło Ciebie i zaspokajanie Twoich potrzeb wykończyło go psychicznie. Bo, z tego co piszesz, w tym związku była tylko jedna osoba- Ty i jeden służący.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Między młotem a kowadłem...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026