netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

9 odpowiedzi2 254 wyświetleniazałożony przez Vman, 10.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez Vman (2014-08-10 04:24:56)

Temat: Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

Chyba pora na jakiś własny wątek big_smile A więc do rzeczy...

Co prawda mniej więcej wiem jak wygląda rzeczywistość problemu z tego tematu, jednak myślę, że tylko własne przeżycia i rozumienie mechanizmu to trochę mało, aby poznać ten temat do końca. Tutaj zaczyna się Wasza rola użytkowniczki i mniej liczni użytkownicy wink
W wątku tym chciałbym poznać Wasze własne przeżycia i odczucia, z różnych perspektyw, motywów. Ciężko o takie informacje w rzeczywistości oko w oko, bo taki poziom intymności jest trudno osiągalny poza sferą najlepszego przyjaciela, anonimowość forum może być więc w tym celu bardzo pomocna.
W mojej historii będzie zawarta rzeczywistość ze studiów, ale może być to dowolne miejsce, praca, autobus, sąsiedztwo, whatever.

U mnie to wyglądało mniej więcej tak: Koleżanka ze studiów miała bardzo poważne i nieodległe w czasie plany ze swoim chłopakiem, ja nie chcialem zadawać się z singielkami, żeby nic sobie nie pomyślały, jako że strasznie nie lubię wycofywać się z takich niezręcznych sytuacji, a związku nie planowałem - wszystko genialnie zaplanowane big_smile Koleżanka z bardzo fajną osobowością, humorem, b. inteligentna, atrakcyjna fizycznie. Jeśli chodzi o jej osobowość, to można powiedzieć, że się w niej zakochałem (w osobowości), rozmowa, żarty, sarkazm jak i inne cechy, które sprawiały, że jej towarzystwo było bardzo miłe. Nie tylko miłe ze względu na przebywanie, bo znam inne dziewczyny z którymi przebywanie było nawet bardziej przyjemne, ale ona miala praktycznie wszystko - nie można byłoby się za nią wstydzić, wiadomo było, że zawsze sobie poradzi. Lubiliśmy rozmawiać, żartować, czasami żarty mogłyby przypominać flirt, ale sytuacja była jasna- kolegowaliśmy się - zresztą nawet gdybym miał okazję do czegoś wiecej to z szacunku do niej i jej życia nigdy bym tego nie zrobił. No ale są elementy rzeczywistości, których nie planujemy, albo jeśli planujemy to wychodzą różnie... Tak też bywały dni, które spędzaliśmy w większości razem podczas zajęć, gadaliśmy, czasami się gdzieś przeszliśmy coś zjeść. U mnie w głowie po takim dniu czy dniach kilku z rzędu automatycznie w głowie robił się mętlik, bo spędzony razem czas był bardzo miły, zaczynałem o niej myśleć- mówiłem stop, kilka dni przerwy i jak mi przeszło to mogłem znów spełniać się w roli kolegi big_smile
Zdaje się, że lekko wtrącała się strefa poza-koleżeńska. Jak wyżej, u mnie czasami był mętlik, do jej głowy dostępu nie miałem, więc jeśli chodzi o to co się zdarzało- m.in. uśmiechy, duża serdeczność, słowa zapalniki - powodujące spojrzenie na siebie i uśmiech choćby z dwóch końców sali, wszelkie gesty typu złapanie za rękę przy rozmowie, dotknięcie kolana dłonią przy zwracaniu się do mnie, zaniknięcie typowej własnej przestrzeni w niektórych sytuacjach tj. np. stojąc obok siebie bardzo blisko przy czytaniu czegoś, brak odsunięcia nogi, które jest automatyczne, w sytuacji gdy dwie nogi (nie kolana, a lekko tylko podkurczone nogi) się dotykają (nie muskają, tylko porządnie dotykają) siedząc przy jednej ławce gdzie dużo miejsca (dla mnie osobiście silna oznaka dążenia cielesnego mająca w sobie kompletny brak ostentacyjnej otwartości), zdrobnienia imienia. W pewnym sensie wymienione gesty zdarzają się w każdej relacji koleżeńskiej - jednak wymieniłem je nieprzypadkowo - ze względu na ich częstotliwość, nasilenie, to, że z innymi coś takiego nie występuje. Generalnie jeśli chodzi o takie gesty to ona mocno przeważała, co do chęci wspólnego spędzania czasu po równo, w kwestii pójścia gdzieś to ja przeważałem. Wiem też, że niektórzy jej się podobają w sensie fizycznym... Raczej wiem którzy to, jednak przyjmując obiektywnie te kryteria oceny dla wszystkich (gesty, uśmiechy, wydarzenia, opinia), to ja byłbym na pierwszym miejscu...
No i następny etap przy zobowiązaniach gdy coś się dzieje innego - ja mówiłem sobie przez kilka dni stop, ale u niej zauważyłem kompletne odcięcie w niektorych sferach... Wnioskując statystycznie wiem, że kilka razy nie stworzyła okazji do spotkania, pomimo, że lubiła ze mną spędzać czas i faktycznie mogłaby mieć taką ochotę. Na FB praktycznie nie pisaliśmy poza jakimiś sprawiami na uczelnię (taka asymetria w różnych wymiarach kontaktu to zresztą też ciekawy temat, ale juz nie na ten wątek), do pewnego czasu emotki, zdrobnienia, serdeczność, nagle kompletna zima big_smile "musi lecieć", brak emotek, brak zdrobnień, jeszcze pozniej już brak powitania tylko bezpośrednie przejście do sprawy. Raz tak ostentacyjnie zamknęła się na kontakt gdy mieliśmy okienko, że zdenerwowany to ja się odcinałem przez jakiś miesiąc big_smile
Aż mi się głupio zrobiło cokolwiek pisać do niej gdy czegoś potrzebowałem przez tę sytuację całą. Z jednej strony na miejscu chłopaka nie chciałbym widzieć mojej dziewczyny w czymś podobnym, z drugiej wiem, że nic nie było i do niczego by nie doszło, (chyba, że to klasyczne kłamanie do samego siebie i podświadome dążenie do tego). Bardzo ją lubię, szanuję i chciałbym z nią utrzymywać kontakt, tyle tylko, że wiem, że większość romansów niepotrzebnych zaczyna się właśnie niewinnie i bez złych intencji. Na tym forum nie brak tematów gdzie dziewczyny piszą o tym jak właśnie spotkały kogoś, do kogo coś zaczynają czuć, a w domu mąż czy chłopak. Wiem też, że w sytuacji przyjaźni damsko-męskiej ze strony chłopaków ciężko o czystą przyjaźń gdy kobietom wychodzi to dość dobrze. Z tym, że tutaj nie było takiej przyjaźni gdzie ktoś wysłuchuje czyichś żalów, rozmowy oczywiście, ale jakieś żale o chłopaku czy coś w żadnym wypadku. Przyjaźń też jest bardziej stabilna, opiera się na ciągłym kontakcie, a nie intensywnym chwilowym, po czesci cielesnym... Wierzę w swoje dobrze rozwinięte umiejętności analityczne i wiedzę z tej dziedziny i myślę, że coś się załączało w jej głowie czego dowodem może być ograniczenie tego co się działo, albo przynajmniej odczytała coś u mnie - choć wiem, że nic takiego jej nie pokazywałem, wręcz odwrotnie czasami. Wiem, że tam gdzie nie ma stabilności tam są silne emocje i dylematy.
Więc teraz Wasza rola smile Podzielcie się przede wszystkim tym jak się zachowywałyście na zewnątrz, ale i tym, co czułyście wewnątrz gdy zdarzało się coś z kimś, co zaczynało burzyć Wasz porządek w życiu emocjonalnym. Nasza natura potrafi płatać figle i myślę, że większości jeśli nie każdemu z nas zdarzyła się taka sytuacja, w której musiał użyć siły woli i skreślić coś co mu się podobało. Czy zawsze kończy się odcięciem wymuszonym przez siebie samego lub przyjaciela bądź drugą połówkę? Przyznajcie się Moje Drogie big_smile

2

Odp: Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

Witam. No, cóż...Według mnie, wpadłeś po uszy, ale boisz się do tego przyznać, a jednocześnie jesteś na siebie zły, że nie odpowiadałeś na wyraźne sygnały niewerbalne z jej strony? Wydaje mi się, że Twoja przyjaciółka chciała wynieść Wasze relacje na wyższy poziom. Brak oczekiwanej reakcji z Twojej strony uznała, że nie widzisz w niej kobiety, a tylko "bezpłciowego" przyjaciela. Stąd ochłodzenie jakości kontaktów. Moim zdaniem, oboje macie problem z nieśmiałością w "tej" sferze. Ja miałem podobny problem w wieku 19 lat (ona miała zaledwie 15), ale się przełamałem. Dostałem, co prawda, kosza, ale podjąłem kolejną próbę po około dwóch latach, już w innych realiach (została samotną matką). Byłem z nią szczęśliwy 13 lat, aż do jej śmierci. To tyle. Wybacz, że jako facet pierwszy się odezwałem, bo jednak opinia Pań byłaby dla Ciebie bardziej miarodajna. Pozdrawiam.

3

Odp: Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

Witam. No, cóż...Według mnie, wpadłeś po uszy, ale boisz się do tego przyznać, a jednocześnie jesteś na siebie zły, że nie odpowiadałeś na wyraźne sygnały niewerbalne z jej strony? Wydaje mi się, że Twoja przyjaciółka chciała wynieść Wasze relacje na wyższy poziom. Brak oczekiwanej reakcji z Twojej strony uznała, że nie widzisz w niej kobiety, a tylko "bezpłciowego" przyjaciela. Stąd ochłodzenie jakości kontaktów. Moim zdaniem, oboje macie problem z nieśmiałością w "tej" sferze. Ja miałem podobny problem w wieku 19 lat (ona miała zaledwie 15), ale się przełamałem. Dostałem, co prawda, kosza, ale podjąłem kolejną próbę po około dwóch latach, już w innych realiach (została samotną matką). Byłem z nią szczęśliwy 13 lat, aż do jej śmierci. To tyle. Wybacz, że jako facet pierwszy się odezwałem, bo jednak opinia Pań byłaby dla Ciebie bardziej miarodajna. Pozdrawiam.

4

Odp: Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

Witam. No, cóż...Według mnie, wpadłeś po uszy, ale boisz się do tego przyznać, a jednocześnie jesteś na siebie zły, że nie odpowiadałeś na wyraźne sygnały niewerbalne z jej strony? Wydaje mi się, że Twoja przyjaciółka chciała wynieść Wasze relacje na wyższy poziom. Brak oczekiwanej reakcji z Twojej strony uznała, że nie widzisz w niej kobiety, a tylko "bezpłciowego" przyjaciela. Stąd ochłodzenie jakości kontaktów. Moim zdaniem, oboje macie problem z nieśmiałością w "tej" sferze. Ja miałem podobny problem w wieku 19 lat (ona miała zaledwie 15), ale się przełamałem. Dostałem, co prawda, kosza, ale podjąłem kolejną próbę po około dwóch latach, już w innych realiach (została samotną matką). Byłem z nią szczęśliwy 13 lat, aż do jej śmierci. To tyle. Wybacz, że jako facet pierwszy się odezwałem, bo jednak opinia Pań byłaby dla Ciebie bardziej miarodajna. Pozdrawiam.

5

Odp: Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

nie, nie big_smile po uszy nie wpadlem, a ona definitywnie ograniczala konkretny kontakt czasami, przy czym chciala byc ze swoim chlopakiem i nadal chce, po prostu cos oprocz tego sie wkradalo podswiadomie IMO. O takie wlasnie elementy chodzi mi w tym temacie, jak bardzo walczymy z taka szarpanina mysli i jak to pokazujemy. A odnoszac sie bezposrednio do Ciebie- gdybym sie zdecydowal tez bym dostal kosza, choc definitywnie chcialaby gdyby byla sama wink

6

Odp: Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

Witam. Może i do końca nie zrozumiałem  stopnia Twojego zaangażowania emocjonalnego w relacjacje z przyjaciółką, jednak obstaję za tym co napisałem, nie gniewaj się. A tak poważnie, to Waszą przyjaźń przypomina nieco - w pewnym uproszczeniu oczywiście - relacje Lancelot - Ginevra - Artur. Z jednej strony jakaś obustronna fascynacja wypływająca z niezwykle frapującego poczucia, że świetnie odbieracie siebie, jako parę dobrych przyjaciół, z drugiej zaś strach, że podświadomie pragniecie - raz jedno, raz drugie, przekształcić Wasze relacje  w coś więcej, co w konsekwencji, może zniszczyć Waszą przyjaźń, a prz okazj jej związek. To bardzo szlachetne z Twojej strony (mówię to bez cienia sarkazmu!), że szacunek i estyma, którymi darzysz przyjaciółkę i jej życie (czytaj: związek, w którym pozostaje) nie pozwala Ci traktować jej inaczej, jak tylko przyjaciółkę. Jej lojalność wobec partnera również godna jest szacunku. I tu czas na wejscie w buty chłopaka Twojej przyjaciółki. Sądzę, że nie spodobałaby mu się zażyłość między Wami. Mnie również, gdybym był jego sytuacji. I myślę, że nie byłaby to obawa bezpodstawna. Pozdrawiam.

7

Odp: Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

Witam. Może i do końca nie zrozumiałem  stopnia Twojego zaangażowania emocjonalnego w relacjacje z przyjaciółką, jednak obstaję za tym co napisałem, nie gniewaj się. A tak poważnie, to Waszą przyjaźń przypomina nieco - w pewnym uproszczeniu oczywiście - relacje Lancelot - Ginevra - Artur. Z jednej strony jakaś obustronna fascynacja wypływająca z niezwykle frapującego poczucia, że świetnie odbieracie siebie, jako parę dobrych przyjaciół, z drugiej zaś strach, że podświadomie pragniecie - raz jedno, raz drugie, przekształcić Wasze relacje  w coś więcej, co w konsekwencji, może zniszczyć Waszą przyjaźń, a prz okazj jej związek. To bardzo szlachetne z Twojej strony (mówię to bez cienia sarkazmu!), że szacunek i estyma, którymi darzysz przyjaciółkę i jej życie (czytaj: związek, w którym pozostaje) nie pozwala Ci traktować jej inaczej, jak tylko przyjaciółkę. Jej lojalność wobec partnera również godna jest szacunku. I tu czas na wejscie w buty chłopaka Twojej przyjaciółki. Sądzę, że nie spodobałaby mu się zażyłość między Wami. Mnie również, gdybym był jego sytuacji. I myślę, że nie byłaby to obawa bezpodstawna. Pozdrawiam.

8

Odp: Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

Witam. Może i do końca nie zrozumiałem  stopnia Twojego zaangażowania emocjonalnego w relacjacje z przyjaciółką, jednak obstaję za tym co napisałem, nie gniewaj się. A tak poważnie, to Waszą przyjaźń przypomina nieco - w pewnym uproszczeniu oczywiście - relacje Lancelot - Ginevra - Artur. Z jednej strony jakaś obustronna fascynacja wypływająca z niezwykle frapującego poczucia, że świetnie odbieracie siebie, jako parę dobrych przyjaciół, z drugiej zaś strach, że podświadomie pragniecie - raz jedno, raz drugie, przekształcić Wasze relacje  w coś więcej, co w konsekwencji, może zniszczyć Waszą przyjaźń, a prz okazj jej związek. To bardzo szlachetne z Twojej strony (mówię to bez cienia sarkazmu!), że szacunek i estyma, którymi darzysz przyjaciółkę i jej życie (czytaj: związek, w którym pozostaje) nie pozwala Ci traktować jej inaczej, jak tylko przyjaciółkę. Jej lojalność wobec partnera również godna jest szacunku. I tu czas na wejscie w buty chłopaka Twojej przyjaciółki. Sądzę, że nie spodobałaby mu się zażyłość między Wami. Mnie również, gdybym był jego sytuacji. I myślę, że nie byłaby to obawa bezpodstawna. Pozdrawiam.

9

Odp: Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

No powiem, że zdecydowanie coś w tym jest... Nie nazwałbym tego odcinania się nieśmiałością, ale właśnie strachem i przede wszystkim oficjalnością, nawet w tej dość otwartej i intymnej relacji. A i w pewnym sensie owszem - wpadłem po uszy, ale tutaj jeśli chodzi o jakiś obraz kobiety; o pewne wyobrażenie i zespół cech, które wiem, że są osiągalne, ale tak rzadko spotykane. Sprowadza się to do tego, ze stawiam bardziej kompletne wymagania na wzór koleżanki. Nie raz mówiłem do przyjaciela: "jeśli miałbyś magiczna różdżkę która sprawiłaby, że osobowość /koleżanki z tego wątku/ stałaby się osobowością / koleżanki o ktorej pisalem w wątku http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=73334&p=5/ to dzwonie do niej w tym momencie" big_smile A co do wchodzenia w buty chłopaka to też nie życzyłbym sobie chyba - dla wlasnego bezpieczenstwa...

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problematyczne znajomości podczas bycia w związku...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026