Poznałem przez sieć wspaniałą kobietę, po prostu mój ideał, mądra, wesoła, miła, dałem jej sporo moich zdjęć jednak ja na zdjęciach wychodzę na przystojnego faceta a na żywo wręcz odwrotnie, chodzi o twarz... poza tym jestem zawsze czysty zadbany, raz w miesiącu do fryzjera, dowodem mojej nie atrakcyjności były wcześniejsze randki internetowe gdzie dostawałem kosza za koszem...
Chodzi więc o to że ona mnie lubi, zanim się spotkaliśmy to była dla mnie bardzo miła pisała słodkie smski (komplementowała również moją urodę), ja jej również podobne rzeczy pisałem, po spotkaniu ta cała jej "słodkość" i komplementy z jej strony znikły, było i drugie spotkanie, zauważyłem że nawet unikała przytulenia na pożegnanie, widzę po niej że się jej nie podobam fizycznie (jak większości kobiet...), nie chcę wpaść w ramę przyjaciela, mnie do kobiet zawsze bardziej rozmowy zbliżały niż fizyczność więc prędzej czy później się zakocham tym bardziej że się świetnie dogadujemy tylko właśnie z jej strony tej chemii brak, ona nie chce zerwać tej znajomości ani ja po prostu powiedziała że się nie angażuje bo nie wie czy coś z tego będzie, nie wiem czy to ciągnąć dalej bo nie chcę cierpienia, już sporo przeszedłem nie jestem młody a nie szczęśliwa miłość odbija się na każdej strefie życia...
Dodać muszę jeszcze jedną rzecz zdarzało mi się w życiu że zakochiwały się we mnie kobiety moich znajomych, miałem 2 takie przypadki nie wykorzystałem tej szansy i nie wiązałem się z nimi (mój błąd) jednak wiem że to było zauroczenie nie wyglądzie a w osobowości po prostu mnie znały długo i z czasem widocznie uczucie do mnie narastało. Na kobiecie z którą się spotykam bardzo mi zależy bo ma podobne podejście do życia jak ja i wiem że taką spotkać drugą to w moim przypadku graniczy z cudem...
Rozmawialiśmy ze sobą przed spotkaniem ponad miesiąc i teraz dobija drugi miesiąc tej znajomości.
Co mam robić dalej?