Witam,
piszę tu by ktoś spojrzał na całą sytuację innym okiem niż moje, ocenił... bo być może ja zbyt wiele sobie wyobrażam.
Pracuję w dużej korporacji, ja wykonuję swoją pracę, On spina pracę innych ludzi (i moją) w całość, chodzi w związku z tym na różne spotkania by przedstawić wyniki pracy, wszyscy go znają. Pół roku temu usiadł na miejscu za mną. Na początku się nie znaliśmy, on pewnie starał się wyczuć jak wygląda sytuacja na open space, posłuchać innych. Jakieś trzy miesiące temu zaczął do mnie zagadywać. Najpierw w sprawach służbowych, później pisaliśmy w mailach o życiu prywatnym. Ale też o rzeczach typowo neutralnych. Mam sobie kupić mieszkanie więc pewnego dnia spytał czy kredyt biorę sama czy z kimś (chciał dowiedzieć się czy jestem wolna?). I tak powoli nawiązywałam się nasza znajomość. Nie pisał codziennie, tylko co jakiś czas. Jakieś 3 tyg temu wszystko zaczęło nabierać tempa (moim zdaniem - potrzebuję oceny).
Miałam podejść do firmy między 20 a 21 coś zrobić pilnego, tylko potrzebowałam telefonu że już mogę przyjść (coś musiało być wgrane). Prywatny nr tel zostawiłam przełożonemu i osobie odpowiedzialnej za wgranie danej rzeczy. Wróciłam do mieszkania, dzwoni tel i kto się odzywa po drugiej stronie że już mogę przyjść ? - ON. Wielkie zaskoczenie.
Minął tydzień, w piątek przysłał mi linka z muzyką, spytał czy słucham takiej samej. Jakoś tak się stało że tak. Podesłałam mu parę linków swoich, spytał czy nie mam tego na dysku o i czy bym jej nie zgrała. Odpowiedziałam że owszem, mogę zgrać jak nie zapomnę. On odpowiedział że w sumie ma mój nr tel to mi przypomni. Nadszedł weekend, w sobotę zaczęliśmy pisać ze sobą eski do późna w nocy. Pytał jak spędzam wolny czas itp, odpowiedziałam że czasem lubię coś namalować. I się okazało że jego marzeniem jest obraz na którym jest stadion narodowy. Odpowiedziałam że czemu nie, mogę się tego podjąć. W niedzielę cisza zupełna.
Przyszłam w poniedziałek do pracy, spytał jak mi minął weekend, rozmowa się nawiązała, zaprosił mnie na lunch poza firmą. Poszliśmy sami. Fajnie nam się rozmawiało. Namówił mnie bym się przesiadła na miejsce przed nim (bo niby szef nie będzie mi spoglądał w monitor). Przesiadłam się. Później w tyg spytał się mnie czy nie pójdę z nim na piwko po pracy. Oczywiście się zgodziłam. Termin nie został ustalony, do wyjścia nie doszło. W trakcie tygodnia były różne żarty, niby mi czymś zawinił i miałam mu wymyślić karę. Wymyśliłam - wspomniałam o piwie po pracy, karą miało być moje towarzystwo, a nie to że musiał by jechać komunikacją miejska
I teraz przejdę do sedna. W tym tygodniu poczułam się strasznie zignorowana. Nie spytał jak zawsze jak mi minął weekend, wcześniej zawsze o to pytał. Jak przychodzi do biurka to nie patrzy na mnie - wcześniej nawet oczko potrafił puścić jak siadał. Napisałam mu esemesa w tyg że niestety jeszcze nie mogę przesłać mu zdjęcia obrazu który maluję (rozmawialiśmy o tym wcześniej w pracy) - nic nie odpisał. Trzy razy pierwsza do niego napisałam maila - jakbym tego nie zrobiła to pewnie byśmy żadnego zdania nie zamienili. Mieliśmy wyjść razem na lunch - zabrał jeszcze kolegę ze sobą.
Nie rozumiem tej zmiany zachowania. Poznał jakąś inną? Czy może ja powinnam czasem przejąć inicjatywę? Może wcześniej bym potrafiła, ale nie teraz gdy czuję totalną ignorancję z jego strony....
Dodam jeszcze tylko że pracuję w dziale gdzie są sami mężczyźni. Poznałam tam dobrego kolegę z którym prawie zawsze wychodzę na lunch, również żartujemy itp - czy ON mógł pomyśleć że również go tak traktuję i się wycofał ?
Co o tym wszystkim myślicie ?
1 2014-07-11 21:11:41 Ostatnio edytowany przez adelell (2014-07-11 21:18:02)
Podobne tematy
Witam,
piszę tu by ktoś spojrzał na całą sytuację innym okiem niż moje, ocenił... bo być może ja zbyt wiele sobie wyobrażam.
Pracuję w dużej korporacji, ja wykonuję swoją pracę, On spina pracę innych ludzi (i moją) w całość, chodzi w związku z tym na różne spotkania by przedstawić wyniki pracy, wszyscy go znają. Pół roku temu usiadł na miejscu za mną. Na początku się nie znaliśmy, on pewnie starał się wyczuć jak wygląda sytuacja na open space, posłuchać innych. Jakieś trzy miesiące temu zaczął do mnie zagadywać. Najpierw w sprawach służbowych, później pisaliśmy w mailach o życiu prywatnym. Ale też o rzeczach typowo neutralnych. Mam sobie kupić mieszkanie więc pewnego dnia spytał czy kredyt biorę sama czy z kimś (chciał dowiedzieć się czy jestem wolna?). I tak powoli nawiązywałam się nasza znajomość. Nie pisał codziennie, tylko co jakiś czas. Jakieś 3 tyg temu wszystko zaczęło nabierać tempa (moim zdaniem - potrzebuję oceny).
Miałam podejść do firmy między 20 a 21 coś zrobić pilnego, tylko potrzebowałam telefonu że już mogę przyjść (coś musiało być wgrane). Prywatny nr tel zostawiłam przełożonemu i osobie odpowiedzialnej za wgranie danej rzeczy. Wróciłam do mieszkania, dzwoni tel i kto się odzywa po drugiej stronie że już mogę przyjść ? - ON. Wielkie zaskoczenie.
Minął tydzień, w piątek przysłał mi linka z muzyką, spytał czy słucham takiej samej. Jakoś tak się stało że tak. Podesłałam mu parę linków swoich, spytał czy nie mam tego na dysku o i czy bym jej nie zgrała. Odpowiedziałam że owszem, mogę zgrać jak nie zapomnę. On odpowiedział że w sumie ma mój nr tel to mi przypomni. Nadszedł weekend, w sobotę zaczęliśmy pisać ze sobą eski do późna w nocy. Pytał jak spędzam wolny czas itp, odpowiedziałam że czasem lubię coś namalować. I się okazało że jego marzeniem jest obraz na którym jest stadion narodowy. Odpowiedziałam że czemu nie, mogę się tego podjąć. W niedzielę cisza zupełna.
Przyszłam w poniedziałek do pracy, spytał jak mi minął weekend, rozmowa się nawiązała, zaprosił mnie na lunch poza firmą. Poszliśmy sami. Fajnie nam się rozmawiało. Namówił mnie bym się przesiadła na miejsce przed nim (bo niby szef nie będzie mi spoglądał w monitor). Przesiadłam się. Później w tyg spytał się mnie czy nie pójdę z nim na piwko po pracy. Oczywiście się zgodziłam. Termin nie został ustalony, do wyjścia nie doszło. W trakcie tygodnia były różne żarty, niby mi czymś zawinił i miałam mu wymyślić karę. Wymyśliłam - wspomniałam o piwie po pracy, karą miało być moje towarzystwo, a nie to że musiał by jechać komunikacją miejska![]()
I teraz przejdę do sedna. W tym tygodniu poczułam się strasznie zignorowana. Nie spytał jak zawsze jak mi minął weekend, wcześniej zawsze o to pytał. Jak przychodzi do biurka to nie patrzy na mnie - wcześniej nawet oczko potrafił puścić jak siadał. Napisałam mu esemesa w tyg że niestety jeszcze nie mogę przesłać mu zdjęcia obrazu który maluję (rozmawialiśmy o tym wcześniej w pracy) - nic nie odpisał. Trzy razy pierwsza do niego napisałam maila - jakbym tego nie zrobiła to pewnie byśmy żadnego zdania nie zamienili. Mieliśmy wyjść razem na lunch - zabrał jeszcze kolegę ze sobą.
Nie rozumiem tej zmiany zachowania. Poznał jakąś inną? Czy może ja powinnam czasem przejąć inicjatywę? Może wcześniej bym potrafiła, ale nie teraz gdy czuję totalną ignorancję z jego strony....![]()
Dodam jeszcze tylko że pracuję w dziale gdzie są sami mężczyźni. Poznałam tam dobrego kolegę z którym prawie zawsze wychodzę na lunch, również żartujemy itp - czy ON mógł pomyśleć że również go tak traktuję i się wycofał ?
Co o tym wszystkim myślicie ?
Chiałabym tak mieć, aby ktoś sie mną tak zainteresował.
Od początku to było "letnie" zainteresowanie, które z upływem czasu stygnie coraz bardziej. Tak więc Autorko nie wkrecaj sobie czegoś, czego nie było, nie ma i prawdopodobnie nie będzie.
Niestety nie siedzimy w glowie tego faceta i nie znamy jego myśli
jedno jest jednak pewne-gdyby chciał wejść z Tobą w bliższą relację z pewnością nie olewałby Cię (chyba że to jego sposób na podryw, choć wątpie bo faceci są prości-jesli mu się podobasz zaprasza Cię na randkę). Myślę, że powinnaś z nim dać sobie na wstrzymanie. Też bądz zimna i unikaj kontaktu. Wiem wiem to trudne, ale realne do wykonania. Nie pisz, nie dzwon, nie smsuj... jak skonczysz swoj obraz zostaw mu jedynie wiadomość że może go odebrać. Zobaczysz co zrobi. Wyjścia są dwa:albo bedzie zimny i obojętny, albo... stwierdzi ze fajna z Ciebie laska
Masz na widoku sporo facetów, może "zakoleguj" się z którymś? Zobaczysz jego reakcje
jesli bedzie zazdrosny to znak ze jednak mu zalezy ![]()
już się "koleguję" i nic... tylko wszystkich innych traktuję jako znajomych, jemu starałam się okazywać też to samo dopóki sam nie wyjdzie z odpowiednią inicjatywą. I co ? I nic. Nie wiem, może chciał podwyższyć swoje ego i próbował wyczuć czy dam się poderwać. W tej firmie pracuję od pół roku. Dział gdzie są sami mężczyźni, zwracają na mnie uwagę (pewnie dlatego że jestem jedną z nielicznych tam kobiet). Była nawet taka sytuacja jak znajomy wrócił z kuchni to na cały open space powiedział do mnie "robisz jakąś furorę w tej firmie, już drugi kolega pyta mnie co za fajna koleżanka usiadła obok". I ON to słyszał.
Różne myśli teraz chodzą mi po głowie.
Najgorsze jest to że teraz jak siedzimy naprzeciwko siebie to widzę kiedy jest przy biurku a kiedy nie, wcześniej było by łatwiej mi go zignorować mając go za plecami i nie wiedząc czy jest, czy go nie ma.
A może po prostu szuka koleżanki? A ja głupia sobie wyobrażam nie wiadomo co....:(
nie wiem, może głupia jestem.. ale dla mnie coś się stało... a może ktoś mu coś naplotkował? czytałam Twoją opowieść i jest dziwna, kończy się dziwnie.. nie wiem, ale faceci chyba w taki sposób nie kończą znajomości.. wydaje mi się, że skończyć mogą ją tak wtedy, kiedy dowiedzą się o innym.. (albo kiedy ich kobieta im głowę zaczyna suszyć).. jest podejrzenie, że mógł kogoś mieć??
jej...
tego właśnie się też obawiam. Bo taka nagła zmiana zachowania...
szczerze mówiąc nie wiem czy jest inna kobieta - przecież go nie spytam o to...
(chyba że to jego sposób na podryw, choć wątpie bo faceci są prości-jesli mu się podobasz zaprasza Cię na randkę)
To mnie totalnie zniszczyło! Proste to są kąty i odcinki
Każdy facet jest inny, a uogólnianie, że wszyscy jesteśmy prości jest prostackie
"Ogólnie" to kobiety wolą działać bardziej zawile (boją się odrzucenia, wyśmiania przez faceta, dlatego muszą być w 99% pewnie jego intencji przed podjęciem jakiegokolwiek poważniejszego kroku). Czasami i tacy faceci się zdarzają ![]()
A tak nawiasem mówiąc to wy kobitki mogłybyście też czasami prosto do nas podejść. Bo jeszcze my przejmiemy od was taktykę uwodzenia i dzieci będą rodziły się głównie z gwałtów ![]()
Czyli co ? Powinnam wyjść z inicjatywą ? Pomyślał sobie że jest dla mnie tylko kolegą i odpuścił ?
Jeżeli jest typem "wrażliwca" to mógł tak pomyśleć. Ale gdyby zdarzyło się tak, że jednak dałby Ci kosza, byłabyś w stanie normalnie wrócić do pracy i mieć w poważaniu co inni sobie pomyślą? Jeżeli tak to zrób coś ![]()
Moim zdaniem, sytuacja jest/była prostsza aniżeli tobie się wydaje.
Jeśli facet chce sobie wypełnić czas to kontaktuje /spotyka się, rozmawia przez telefon z różnymi kobietami i nie ma nic w tym złego.
Poznajemy różne kobiety i w którymś momencie (zakładając że jest się poważnym facetem) rozwijamy głębiej relację z jedną z nowo-poznanych.
Jeśli facetowi zależy na rozwinięciu relacji to znajduje do tego drogę - twojego numeru telefonu raczej nie zagubił?
Jak dla mnie to było tak, że był zainteresowany ale mu przeszło. Nie ma po co zastanawiać się jaki był powód tylko, zaakceptować to i iść dalej.
POWODZENIA!
Dziś z rana weszłam do pracy z twardym postanowieniem że będę go ignorować. Powiedziałam wszystkim "cześć", usiadłam na swoim miejscu, ani razu na niego nie spojrzałam. Po 10 minutach dostałam wiadomość że mam szybko pisać co takiego stało się w weekend że mam zły humor. Później dostałam kolejne zaproszenie na lunch (nie wiadomo jeszcze kiedy) i popisaliśmy jak zwykle o wszystkim i o niczym. Wracam do punktu wyjścia. Czy on czeka aż ja zrobię pierwszy krok ? Czy to jest ten moment w którym powinnam zaprosić go na piwo w ramach wymierzenia kary ?
miły flircik, który trochę mu spowszedniał, ale jak go zignorowałaś, to podgrzałaś jego zainteresowanie. Taki urok biurowych flirtów w korpo
Zastanów się tylko na ile chcesz pozwolić flirtowi się rozwinąć, bo pracujecie biurko w biurko, więc rozwijając flirt na obszary pozabiurowe możecie skomplikować sobie życie
Z jego strony nic poważnego. I osobiście, nie pakowałabym się w 'coś takiego'. Moja kumpela też poznała kolegę z pracy. Również flircik , pisanie, spacerki. Niby się przyjaźnią ale sypiają ze sobą. A on np.: w trakcie ich spotykania się zaczął kręcić z inną dziewczyną z pracy, czasem spotka się ze swoją byłą. Kumpela to toleruje, bo udaje (przed wszystkimi a przede wszystkim przed sobą~!) ,że to TYLKO przyjaźń z bonusem i ona też szuka gdzieś tam normalnego związku. Ale jak tylko panicz się pojawi, ona leci do niego, głosik się zmienia , stroi się siedząc po 2 godziny w łazience itp. Odwalał jej już takie numery,że głowa mała. Chyba po prostu dała się wkręcić totalnie i bez pamięci. To uganianie się za kimś takim jest żałosne, naprawdę.
Proponuję Ci ochłonąć i nie angażować się w takie 'gierki'...
Głowa do góry :*
15 2014-07-16 14:33:20 Ostatnio edytowany przez adelell (2014-07-16 14:48:17)
A ja np. znam pary, które właśnie poznały się w firmie. Także nie wiem czy warto wrzucać wszystkich do jednego worka. Każda sytuacja jest inna. Ludzie też są różni.
Z drugiej jednak strony jakby chciał mnie gdzieś zaprosić to już dawno by to zrobił a nie się czaił. Nie lubię mężczyzn flegmatyków bądź też za nadto nieśmiałych. Dlatego decyzja została podjęta, nie mam zamiaru dłużej bawić się w jego gierki ani zastanawiać się co miał na myśli itp. Facet fajny, podoba mi się, ale co z tego. Ja go zdobywać nie mam zamiaru ![]()
Chce kontaktu typowo koleżeńskiego ? to go dostanie
W sumie już zaczęłam od wczoraj.
Ja nie twierdzę,że związki w firmach nie mają przyszłości:) CHodziło mi o konkretne zachowanie i fakt ,że przypomniała mi się ta sytuacja mojej koleżanki:)
Konkretne zachowanie czyli co ?
Że się zdecydować nie może ? Przecież on nic złego nie robi. Nie narzuca się, nie wypisuje głupot, nie wchodzi na zboczone tematy, więc nie rozumiem dlaczego akurat ta sytuacja by miała prowadzić do tego, że on chce mnie tylko wykorzystać, ale nie chce się wiązać.
Może po prostu rozumie to, że związek z osobą z firmy i to jeszcze na trochę niższym stanowisku by było źle postrzegane. I również to, że związki w pracy są niebezpieczne bo jak się nie uda to współpracować trzeba nadal.... sama zresztą doszłam do takich przemyśleń.
Mi się wydaje że on chciał by, ale wie że nie może. Stąd te zaczepki które do niczego nie prowadzą - nie potrafi do końca zignorować mnie.
To bardzo miły i wartościowy facet, na poziomie, z wysoką kulturą osobistą. Nie sądzę że tylko jedno mu w głowie. Tym bardziej że wiem że dotychczas żadnych romansów w firmie nie przeprowadzał. Wręcz z żadną kobietą nie utrzymywał takiego kontaktu jak ze mną.
A czy ja gdziekolwiek napisałam,że jemu 'tylko jedno w głowie"?.Przytoczyłam sytuację,która zaistniała w moim otoczeniu.A Ty rób i interpretuj jak chcesz.
adelell, Jesli tu kiedys zajrzysz to napisz czy to jest ten z którym teraz jestes w związku?
Bardzo podobna sytuacja do mojej. ![]()