x
1 2014-06-05 16:14:09 Ostatnio edytowany przez Ralf12 (2014-06-05 19:00:35)
Podobne tematy
Jeśli się kochacie to powinniście powalczyć o swój związek
Może trochę więcej swobody? Porozmawiajcie szczerze, powiedz jej ze ja kochasz i chcesz jej pomóc, wesprzeć ją, ale ona powinna powiedzieć ci czego od Ciebie oczekuje
To samo tyczy się Ciebie
Chyba ze już naprawdę nie wierzysz, że możecie być razem szczęśliwi...
A ja tylko powiem, że po co przepraszasz, gdy nie widzisz w tym swojej winy? Nie badz sprzeczny ze sobą, a co do reszty to jw
4 2014-06-05 16:43:15 Ostatnio edytowany przez Ralf12 (2014-06-05 19:00:47)
x
5 2014-06-05 16:45:58 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-05 16:47:41)
Nie, to ona widzi winę w Tobie, a Ty sie do tego dostosowujesz. Może po Twojemu ma być, bo masz po prostu rację? Tak logicznie. Ale jesli terroryzujesz ją, to raczej samo gadanie o tym nie pomoże Ci w opanowaniu emocji.
6 2014-06-05 16:48:07 Ostatnio edytowany przez gallanonim1 (2014-06-05 16:49:36)
Ty się starasz...a ona się stara? Wspiera Cię? Czy raczej zawsze gra ofiarę, bo coś jej powiedziałeś donośnym głosem?
Ona jest jakas taka niepewna, nie wierzy w siebie i mam wrażenie że ona sama do końca nie wie czego chce.
A wina nigdy nie leży po jednej stronie
7 2014-06-05 16:52:08 Ostatnio edytowany przez Ralf12 (2014-06-05 19:00:56)
x
Ojcujesz jej i nawet przerzuciła na Ciebie układanie jej humoru. Ładnie.
Twoje reakcje sa normalne jak dla mnie, ale nienormalne jest, że bierzesz na siebie całą odpowiedzialność za to co ona czuje.
9 2014-06-05 17:00:02 Ostatnio edytowany przez gallanonim1 (2014-06-05 17:04:44)
Powiedz jej ze Cię boli, jesli ona zamyka się w sobie, obraża itp.
A ty staraj się opanować emocje. Czas przeznaczony na kłótnie poświęćcie na całowanie i wszyscy będą szczęśliwi
W każdym związku pojawiają sie kłótnie. A kobiety mają naprawdę słabą orientację w terenie
Bądź bardziej wyrozumiały ![]()
Kobiecy foch...ojjj to jest męczące dla każdego faceta, ale mądra kobieta wie, że optymalny czas "focha" to 7min, potem i ona i on będą coraz bardziej sfrustrowani i następuje gigantyczna kłótnia. Myślę że twoja dziewczyna powinna dać więcej z siebie, ty się starasz, może ona też, jednak wydaje mi się że ona robi to w mniejszym stopniu.
10 2014-06-05 17:01:09 Ostatnio edytowany przez Ralf12 (2014-06-05 19:01:03)
x
A i owszem. Sama się odezwie, chce spokoju, nie chce gadać, nie ma humoru - proszę bardzo. Nie badz taki super potrzebujący, a jednocześnie mega starający się, bo to Twoja partnerka, a nie córa. Luz.
Już nie chodzi o obrażanie się, aż mnie boli jej podejście, czasem w złości jak już mam naprawdę dosć, powiem, jej, że robi problem z niczego (tak jest często, nawet nie ma problemu a ona go stwarza i się tym dołuje) to później nie powie mi co się dzieje, muszę prosić ponieważ "ja się wydrę, że znowu coś ją trapi", "jestem zły gdy jest smutna" tak więc po co ma mi mówić... owszem, może czasem reaguje gwałtownie, ale powinan zrozumieć, że jej problemy to i moje problemy. Tak powiecie porozmawiaj.. nie raz o tym rozmawialiśmy i nadal to samo. Dużo w tym wszystkim odgrywa jej psychika (jest po delikatnie mówiąc załamanie głównie przez "związek", lecz to inna historia). Uświadomiliśmy mi, że nie powinienem być dla niej ojcem a partnerem.
Sorry za to co powiem...ale mam wrażenie że oboje męczycie się w tym związku.
14 2014-06-05 17:13:03 Ostatnio edytowany przez Ralf12 (2014-06-05 19:01:10)
x
Check e-mail.
Temat do zamknięcia, widocznie się ze sobą męczymy, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.
Musisz sam zdecydowac... ja tak naprawde nie wiem jak dokladnie wyglada sytuacja miedzy wami. Zadajcie sobie podstawowe pytanie : "Czy wyobrażam sobie życie bez niego/niej?"
18 2014-06-05 20:38:56 Ostatnio edytowany przez Ralf12 (2014-06-05 20:41:25)
Śledziłem wątki na forum i jednak zdecydowałem, nie można robić niczego wbrew sobie. Kocham ją lecz widzę jak jest, jakie jest jej podejście jeśli wspomnę o rozstaniu i jak do tego podchodzi. Dziękuje za pomoc, nad zrobieniem tego kroku myślałęm od jakiegos czasu, lecz jakoś nie wiedziałem co mam zrobić, musiałem komuś "powiedzieć" o problemach by podjąć słuszną decyzję. Do tego odbiera wszystko atak, wie, że ma zszarganą psychikę, tłumaczę by się wybrała ZE MNĄ do psychologa, że chce ją wspierać to dostaję odpowiedź "poradzę sobię sama, nie rób ze mnie kaleki". Wydaję mi się, że takie zachowanie nie jest odpowiednie, też mam chwile załamania czasami, ale staram jej się mówić, by nie poczuła się odrzucona. Gdy dzisiaj wspomniałem o tym, że rozpada się związek to usłyszałem "przecież i tak się kiedyś rozleci". Wszystko przez to, że raz sam chciałem się rozstać, z w/w przyczyn, lecz to przemyślałem na nowo, lecz ona, ma już "opinię". Że skoro raz chciałęm się rozstać to albo przestałem kochać, ale się męcze i to ona powinna to zakończyć, a w sumie tego się boję.. niestabilność. Myślę, że rozumiecie o co mi chodzi. Nawet teraz gdy można, rzecz wszystko się skończyło chciałbym by powiedziała jaki ma stosunek do tego, czy tego chce.. czy nie chce, ale woli się rozstać, poniekąd ze względu na mnie. Nie wiem, po prostu bez słowa się z tym godzi.
Ralf odpowiedziałes sobie na pytanie. Zeby stworzyć szczęsliwy związek oboje musicie chciec i oczywiscie kochac
Gdzieś kiedyś przeczytałem, że miłość to nie wszystko. Nie jest mi łatwo, ale skoro się kochamy to po prostu nie pasujemy do siebie. Chwilami mam wrażenie, że tylko JA chcę natomiast ona "czeka" by było... Jeszcze raz dzięki za kilka obiektywnych słów, dużo mi to dało ponieważ nie miałem nawet komu o tym powiedzieć.
21 2014-06-06 00:09:46 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-06 00:10:36)
Śledziłem wątki na forum i jednak zdecydowałem, nie można robić niczego wbrew sobie. Kocham ją lecz widzę jak jest, jakie jest jej podejście jeśli wspomnę o rozstaniu i jak do tego podchodzi. Dziękuje za pomoc, nad zrobieniem tego kroku myślałęm od jakiegos czasu, lecz jakoś nie wiedziałem co mam zrobić, musiałem komuś "powiedzieć" o problemach by podjąć słuszną decyzję. Do tego odbiera wszystko atak, wie, że ma zszarganą psychikę, tłumaczę by się wybrała ZE MNĄ do psychologa, że chce ją wspierać to dostaję odpowiedź "poradzę sobię sama, nie rób ze mnie kaleki". Wydaję mi się, że takie zachowanie nie jest odpowiednie, też mam chwile załamania czasami, ale staram jej się mówić, by nie poczuła się odrzucona. Gdy dzisiaj wspomniałem o tym, że rozpada się związek to usłyszałem "przecież i tak się kiedyś rozleci". Wszystko przez to, że raz sam chciałem się rozstać, z w/w przyczyn, lecz to przemyślałem na nowo, lecz ona, ma już "opinię". Że skoro raz chciałęm się rozstać to albo przestałem kochać, ale się męcze i to ona powinna to zakończyć, a w sumie tego się boję.. niestabilność. Myślę, że rozumiecie o co mi chodzi. Nawet teraz gdy można, rzecz wszystko się skończyło chciałbym by powiedziała jaki ma stosunek do tego, czy tego chce.. czy nie chce, ale woli się rozstać, poniekąd ze względu na mnie. Nie wiem, po prostu bez słowa się z tym godzi.
Gdzieś kiedyś przeczytałem, że miłość to nie wszystko. Nie jest mi łatwo, ale skoro się kochamy to po prostu nie pasujemy do siebie. Chwilami mam wrażenie, że tylko JA chcę natomiast ona "czeka" by było... Jeszcze raz dzięki za kilka obiektywnych słów, dużo mi to dało ponieważ nie miałem nawet komu o tym powiedzieć.
Więc najlepiej się rozstać niż męczyć.