Witajcie jestem tu nowa,ale moje życie jest jak stare pudło.Mam 28 lat i dziecko,oraz męża starszego ode mnie .Jesteśmy razem od 7 lat,ale dzieje się coś okropnego.Spotkaliśmy się i od razu w sobie zakochaliśmy mieliśmy potrzebę kochania i bycia kochanym po nieudanych związkach.Mój mąż nigdy mnie nie zdradził,pod tym względem mu ufam ale nasz problem polega na tym że mój mąż jest typem Fochacza.Nie wiem co mam robić.Pierwszy foch pojawił się po 6 roku bycia ,nie rozumiałam o co mu chodzi.Mówił że coś jest nie tak ,a ja to nie chcesz się spotykać?Chcę,zależy Ci na mnie ?Zależy,spotkamy się jutro?Nie.Więc się zawziełam cały dzien nie odzywałam i poźno w nocy napisał ,przepraszam,zależy mi na Tobie to ze mną jest coś nie tak.Ze ja wtedy wszystko zaprzepaściłam.Potem od dawna tak było że raz na jakiś czas strzelał focha wychodził i nie odzywał się do mnie.milczał,uważał że to ja jestem złą osobą i wszystko przeze mnie.Jestem bardzo wrażliwa i nie wiedziałam co się dzieje ,zawsze próbowałam z nim rozmawiać na siłę,nawet zamykał się przede mną w piwnicy swojej pracowni i nie otwierał drzwi gdy pukałam.O odebraniu telefonu już nie wspomnę.Nasza rozmowa była możliwa jedynie w smsach.Zawsze wyciągałam rękę i tłumaczyłam ale fochy pojawiały się 2 razy na rok.Potem się zawziełam i powiedziałam sobie koniec,napisałam mu że to koniec mieliśmy już dziecko i ze nie chcę tak życ.Dumny nie odzywał się chyba 5 dni,potem napisał ze chce zabrać dziecko,nic nie odpisywałam potem w rozmowie jakoś się pogodziliśmy i on przyznał że bał się że mnie stracił,że czekał aż się odezwę tylko jakoś tego nie okazywał.Po tym incydencie wyglądało że się zmienił.Fochy były coraz rzadsze.Teraz znowu się zaczeło.Ja mam mnóstwo problemów ,chorą matkę,zresztą razem mamy,jego ojciec zmarł,szukamy domu ,problemów jest dużo,choć pieniądze nawet mamy.On jest takim człowiekiem że chciałby mi rozkazywać a sam nie pozwoli by ktoś mu rządził.Niestety zaprzepaściłam resztki godności,nie umiem sobie radzić,jestem zapatrzona w niego bardziej niż w siebie i tracę siebie.Poczucie własnej wartości.To nie jest tak że on wiecznie jest taki fochy ma średnio co 2-3 miesiące,ostatnio były radziej ale teraz to co 2 tygodnie.Już mnie to meczy,zawsze wychodzi,zamyka się i ma mnie i dziecko w dupie.I nigdy nie przeprasza,zawsze to moja wina i dlatego taki jest.Jak jest dobrze to jest cudowny,mam wszystko,niczego nam nie brakuje,robi wszystko,pomaga przy dziecku,ugotuje,kontakt z dzieckiem ma wzorowy,czy to znaczy że to ze mną jest coś nie tak?
Np.wczorajsza sytuacja kupiłam nowe prześcieradło i prosiłam jak się kłądziesz to zdejmij ciuchy,normalnie zdejmuje,ale wczoraj foch i nie zdejmę.Wiec ja na to że jest wredny i podły bo jak on mnie o coś prosi to to robię dla niego.ma w dupie to że sprzątam ,i co zaprowadził dziecko do przedszkola i pojechał do mamusi do piwnicy i pracowni i koniec gadki.Nawet nie wiem czy wróći do domu.Ciagle się odgraża jak się obrazi że rozwód jest blisko,jak jest dobrze to mnie kocha a jak nie to nie.Chore,poza tym jest przewrażliwiony że go zdradzę jestem hmmm nie uważam się ale opinia jego i ludzi piękną kobietą,a mimio to czuję się jak nikt.Chce żeby było normalnie ale jak to zmienić????Czy to ja jestem temu winna?On nie umie rozmawiać o problemach...
Podobne tematy
Dodam ze pierwszy foch był po pół roku bycia razem napisałam tak że możecie pomyśleć że po 6latach.Oraz to nie jest tak że leżał w dzień w ciuchach tylko spał.Spał normalnie w łachach z całego dnia w pościeli,wie że doprowadza mnie to do białej gorączki ale mimo to ma to w dupie.Twierdzi że ciągle marudzę i zrędzę,że się zmieniłam jak mam być szczęśliwa gdy on jest taki?Nie okazuje uczuć a ja jestem kobietą której potrzebne jest słyszeć kocham Cię lub którą się przytula.U nas przytulanie jest tylko przy seksie.Nawet osttnio nie chciałam się kochać to powiedział przestaję Cię kochać,normalnie szok!A jak wczoraj pokłóciłam się o to prześcieradło i powiedziałam jak chcesz seksu to rozbierasz się pierwszy a tak to masz w dupie moją prośbę.To powiedział to nie chce już się ruch...jak będę chciał to mam inne!szok!
Jak jest dobrze to jest cudowny,mam wszystko,niczego nam nie brakuje,robi wszystko,pomaga przy dziecku,ugotuje,kontakt z dzieckiem ma wzorowy
Idealizujesz go, przestan to robic.
A co do Twojego faceta jest poprostu niedojrzaly.
Dorosle dziecko.
Szczerze, to więcej takich kobiet jak on znam. Nie mozesz sie łamać. Jeśli nie odzywa się 5 dni - nie odzywaj sie dłużej. Nie wyciagaj ręki pierwsza, gdy on zrobi coś nie tak (co Tobie uwłacza). Szczególnie, gdy foch jest bez powodu lub ten powód uroił sobie jak małe dziecko. Jesli mowi ,ze ma inne - droga wolna, bo chcesz byc tą jedyną. Nie jestes, to odchodzisz. Nie tylko straszysz. Nie mozesz tolerować czegoś takiego, chociaz moze macie nude w związku to robi fochy by było troche emocji, nie pomyslalas?
Ale jak pisalem, to domena kobiet, więc sie dziwie.
Kobieto, szanuj się.
Jest tu na forum często stosowana metoda 34 kroków.
Spróbuj jej.
Mąż może strzelać sobie fochy, Ty masz się szanować.
Do cholery, kim Ty jesteś dziewczyno.
Jak nie wiesz to ja Ci powiem.
Jesteś piękną, młodą kobietą, jesteś matką i chcesz być szczęśliwa i doceniana.
Nie jesteś gosposią, sprzątaczką ani meblem w domu.
Dlatego ogarnij się a męża weź do galopu.
Kobieto, szanuj się.
Jest tu na forum często stosowana metoda 34 kroków.
Spróbuj jej.
Mąż może strzelać sobie fochy, Ty masz się szanować.
Do cholery, kim Ty jesteś dziewczyno.
Jak nie wiesz to ja Ci powiem.
Jesteś piękną, młodą kobietą, jesteś matką i chcesz być szczęśliwa i doceniana.
Nie jesteś gosposią, sprzątaczką ani meblem w domu.
Dlatego ogarnij się a męża weź do galopu.
gdzie znajdę te 34 kroki.
I nie idealizuję męża on naprawdę gdy nie ma focha jest idealny,serio tak jakby miał podwójną osobowość .
Wiem że pewnie nudzą was opowiastki o złym mężu itd.ale ja naprawdę nie mam zielonego pojęcia jak postępować,jak wzniecić tę iskrę,przywrócić szacunek do siebie i być w jego oczach najważniejszą.wydaje mi się że zbyt wrażliwa kobieta taka jak ja która ma serce na dłoni nie będzie nigdy w dobrym związku.
Tak, na pewno nie zasługujesz na nic dobrego w życiu... wyżej masz napisane co i jak, bo na razie masz tylko sposób na reakcję na fochy.
9 2014-05-16 15:07:52 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-05-16 15:09:28)
jest idealny
Nie ma ideałów.
wydaje mi się że zbyt wrażliwa kobieta taka jak ja która ma serce na dłoni nie będzie nigdy w dobrym związku.
Będzie w dobrym związku ale z facetem, który jest dojrzały i będzie chciał mieć taką kobietę.
No właśnie nie mam sposobu,nie umiem się gniewać on wtedy siedzi i zamyka się a ja jestem sama ze wszystkim.chciałabym to naprawić jakoś swoją postawą żeby poczuł że nie zawsze taka będę że mam tego dość.zależy mi bo mamy dziecko czy da się coś jeszcze zrobić?
Gdzie znajdę te 34 kroki pomóżcie i doradźcie...
Właśnie mi napisał smsa bo jestem w pracy
ŻEBY BYŁO JASNE DZIS ZOSTAJE W DOMU-CZYLI W SWOIM RODZINNYM DOMU W PIWNICY W PRACOWNI.
WŁAZISZ ODBIERASZ DZIECKO I NAWET NIE PRÓBUJ ZŁAŹIĆ DO MNIE NA DÓŁ BO I TAK CI NIE OTWORZE.
CO JA MAM ROBIĆ???
Nic. Powiedzieć, że nie chcesz go takiego i takim zachowaniem doprowadza do rozstania. Niech sobie pogratuluje.
On się zamknie w piwnicy i nawet nie mamy jak porozmawiać,zastanawiam się czy pisać mu smsa czy nie,czy olać go i milczeć.Milczenie będzie dla niego czymś nowym ,normalnie już bym wysłała tysiąc smsów a dziś nie odzywam się cały dzień.calutki i jak myślicie milczeć dalej?myślę że straci grunt pod nogami bo moje zachowanie będzie nieprzewidywalne.
Sms, masz byc przewidywalna, by wiedział co o tym sądzisz. Postaw się kilka razy, ale nie łam się. Tylko miej na uwadze rozstanie, bo nie pociągniesz tak długo i tak i tak. Na pewno uległością NICZEGO nie wspomożesz.
Ale problem z nim jest taki że gdy ma foch to się zacina na amen i nic do niego nie dociera,zacznę smsować to zaczniemy głupią dyskusje.przeczekam to ale będę chłodna jak pani zima,będę zdystansowana i w odpowiedniej chwili powiem mu co o tym wszystkim myślę.
Ale ma sie zaciąć. O to chodzi. Niech zacznie myśleć o swojej głupocie. Ty nie masz zaczynać dyskusji tylko postawić go przed faktem dokonanym. Uwaga - sama strzelić focha, tylko takiego nie bez powodu, a powodem jest jego głupie zachowanie. Jeśli nie powiesz mu o co chodzi, a będziesz też sie nie odzywać to nie zrobisz nic lepszego niż on. Jak dzieci i kto dłużej wytrzyma...
To co mu napisać???a jak odpisze..
Napisałem wyżej co masz napisać. A jak odpisze to później pomyslisz, ale raczej wtedy juz zamilknij. Albo sam sie postara i przeprosi, albo znowu Ty zaczniesz dyskusje w której on Cie złamie, bo przeciez jestes uległa.
No właśnie chodzi o to że on potrafi mnie tak psychicznie podejść.nie umiem pokazać konsekwencji.i jestem uległa,łamał mnie zawsze i nigdy nie przeprosił,zawsze po mojej rozmowie po fochu twierdził że jemu też jest zle gdy sie klocimy to dlaczego w tym trwa,ze może źle robi ale to ja do tego doprowadzam.
Albo robisz po swojemu i godzisz się na to co masz, albo robisz inaczej i oczekujesz rezultatów. Zaczniesz sie szanować to on o Ciebie sie postara, a jesli nie, to nie był wart ani jednej łzy czy chwili zainteresowania. Do dzieła dziewczyno.
maripposa... jak zareagować na takiego smsa? Przyjechać, odebrać dziecko, pogadać o pierdołach z teściową, a o mężu zapomnieć. On Ci tak pisze, bo wie, że będziesz waliła w drzwi i błagała o rozmowę. Nie rób tak.
Co więcej? Przestań zwracac na niego uwagę. W końcu wróci do domu, a Ty powinnaś być jak nigdy nic - usmiechnięta, radosna.
Teraz pytanie: Co byś zrobiła, gdyby Twoje dziecko się tak zachowywało? Gdyby krzyczało, strzelało fochy i tupało nóżką? On się zachowuje jak duże dziecko, bo mu na to pozwalasz, bo to działa i może Tobą manipulować.
Ja poprostu reaguję na wszystko zbyt emocjonalnie.Zawsze rodzina była dla mnie najważniejsza,była moim marzeniem dlatego tak bardzo chcę mieć szczęśliwy dom,chcę być kochana.Nie wiem dlaczego czuję się taka niewartościowa,może dlatego że moja mama zawsze faworyzowała moją siostre,nie czułam jej miłości.Nie czuję się ładna ani szczęsliwa choć wielu osób twierdzi że ja to mam życie,wiele twierdzi że jestem bardzo ładną kobietą tylko dlaczego taką głupią?
Ja poprostu reaguję na wszystko zbyt emocjonalnie.Zawsze rodzina była dla mnie najważniejsza,była moim marzeniem dlatego tak bardzo chcę mieć szczęśliwy dom,chcę być kochana.Nie wiem dlaczego czuję się taka niewartościowa,może dlatego że moja mama zawsze faworyzowała moją siostre,nie czułam jej miłości.Nie czuję się ładna ani szczęsliwa choć wielu osób twierdzi że ja to mam życie,wiele twierdzi że jestem bardzo ładną kobietą tylko dlaczego taką głupią?
No to masz większy problem ze sobą niż z mężem. Pewnie dlatego, że patrzysz na siebie jego oczami, a to błąd.
Co możesz zrobić? Przede wszystkim przestań się przejmować mężem. Co robisz na co dzień? Pracujesz? Uczysz się? Masz znajomych? Koleżanki? Wychodzisz sama w weekendy?
Mam dużo koleżanek i znajomych ale sama nie mogę wyjść nigdzie.tzn mówię o dyskotekach .Mam małe dziecko,pracuję mam działalność gospodarczą.Moje życie to praca i dom,no i wspólne wypady do kina lub na imprezę albo do znajomych.
Mam dużo koleżanek i znajomych ale sama nie mogę wyjść nigdzie.tzn mówię o dyskotekach .Mam małe dziecko,pracuję mam działalność gospodarczą.Moje życie to praca i dom,no i wspólne wypady do kina lub na imprezę albo do znajomych.
Nie możesz czy nie chcesz? Jak małe jest to małe dziecko? Nie możesz zostawić u babci? Z resztą... przecież jak sama wychodzisz, to mąż jest w domu niech się dzieckiem zajmie, przecież pisałaś, że świetnie mu to idzie.
Tak świetnie mu idzie tyle że on nie pozwala wychodzić mi samej na imprezy.
Piszesz że związałaś się z nim po nie udanym związku. Foch mi się kojarzy z czymś co bardziej pasuje do kobiety niż faceta...może twój facet jest dla Ciebie lustrem twoich emocji i nastrojów...Moim zdaniem powinnaś mieć więcej szacunku do siebie, jak to się mówi nie podkładać mu...bo jak tak się robi, to kobieta traci siły, motywację do działania..wiem, że jest to bardzo trudne...ale pomyśl sobie, że inni nie mogą "cię gnoić" ani "widzieć , jak ktoś Cię gnoi"..
Tak świetnie mu idzie tyle że on nie pozwala wychodzić mi samej na imprezy.
Ale co to znaczy "nie pozwala"? Jesteś jego własnością? Ma na Ciebie akt zakupu? Ślub to nie jest akt własności tak btw.
Sama sobie ten sznurek na szyję ukręciłaś i teraz się męczysz. Musisz go rozwiązać, albo odciąć.
Mam podobną sytuację... i powiem Wam drodzy Forumowicze... POMOGLIŚCIE MI - WIEM JUŻ JAK POSTĘPOWAĆ w moim przypadku i BARDZOOOO WAM ZA TO DZIĘKUJĘ.
Pozdrawiam..
Mam podobną sytuację... i powiem Wam drodzy Forumowicze... POMOGLIŚCIE MI - WIEM JUŻ JAK POSTĘPOWAĆ w moim przypadku i BARDZOOOO WAM ZA TO DZIĘKUJĘ.
Pozdrawiam..
Forumowicze się BAAARDZO CIESZĄ jak to czytają ![]()
maripposa, a ja proponuję Ci pójść do psychologa, zachowanie Twojego męża nie jest normalne, nie napisałaś w jakim on jest wieku, może stąd biorą się jego dąsy i humory, złe nastroje. Może ma niskie o sobie mniemanie i chce siebie dowartościować niszcząc Ciebie. Pomyśl nad tym bo sama rady sobie nie dasz, może ujawnila się u niego jakaś choroba psychiczna związana z wiekiem, porozmawiaj z rodziną a z nim poważnie, jego zachowanie
maripposa, a ja proponuję Ci pójść do psychologa, zachowanie Twojego męża nie jest normalne, nie napisałaś w jakim on jest wieku, może stąd biorą się jego dąsy i humory, złe nastroje. Może ma niskie o sobie mniemanie i chce siebie dowartościować niszcząc Ciebie. Pomyśl nad tym bo sama rady sobie nie dasz, może ujawnila się u niego jakaś choroba psychiczna związana z wiekiem, porozmawiaj z rodziną a z nim poważnie, jego zachowanie
nie wydaje mi się żeby owy małżonek byl chętny na wizytę u psychologa,mam wrazenie że pozwoliłaś mu na to od początku,byłaś szalenie zakochana i to Cię zgubiło;/a z biegiem lat i miłość do partnera się zmienia,ja na Twoim miejscu nie pozwoliła bym tak się do siebie odnosic,a jesli on straszy Cię rozwodem to zwyczajnie mu przytaknij,(chcesz rozwodu? bardzo proszę,droga wolna) nie wierzę że to sa groźby faktyczne,raczej stawiam na terror psychiczny;/facet zwyczajnie lubi się znęcać psychicznie a Ty mu na to pozwalasz,do tego dziecko które stoi z boku wszystko obserwuje i już myśli że tak mozna postępowac z drugą osobą.Jedyne wyjście szczera rozmowa a jeśli nie pomoże wtedy postawić wszystko na jednej szali bo to wykończy Cię psychicznie;/
Powiedz mu, że się wyprowadzacie, a on niech robi co chce. Nie groź tylko to zrób. Rozumiem, ciężko Ci, przyzwyczaiłaś się. Ale powiedz mi, naprawdę chcesz być w takim związku przez resztę życia? facet, który uważa się za dorosłego, zachowuje się jak dziecko, on się nigdy nie zmieni. W pewnym wieku nie mozna się zmienić, na chwilę owszem, ale nie na zawsze. Pamiętaj, życie masz tylko jedno i nie spiep*z tego, zacznij mysleć o sobie i dziecku, bo ono będzie myślało, że taki związek jak rodziców jest normalny i będzie z tego korzystał w dorosłym życiu.
Lexpar napisał/a:Kobieto, szanuj się.
Jest tu na forum często stosowana metoda 34 kroków.
Spróbuj jej.
Mąż może strzelać sobie fochy, Ty masz się szanować.
Do cholery, kim Ty jesteś dziewczyno.
Jak nie wiesz to ja Ci powiem.
Jesteś piękną, młodą kobietą, jesteś matką i chcesz być szczęśliwa i doceniana.
Nie jesteś gosposią, sprzątaczką ani meblem w domu.
Dlatego ogarnij się a męża weź do galopu.gdzie znajdę te 34 kroki.
I nie idealizuję męża on naprawdę gdy nie ma focha jest idealny,serio tak jakby miał podwójną osobowość .
Jak potrzebujesz to proszę na priva, to Ci prześlę.
Tak, na pewno nie zasługujesz na nic dobrego w życiu... wyżej masz napisane co i jak, bo na razie masz tylko sposób na reakcję na fochy.
Thepass chłopaku, w jakim ty świecie żyjesz. Dlaczego dołujesz autorkę wątku.
Ty chyba spamujsz na tym forum
.
Kobieta ma problemy, a ty dowalasz jej do pieca.
Myślę, że ktoś zrobił ci krzywdę i dlatego taki jesteś.
To nie tędy droga.
Ironia.
38 2014-05-17 18:14:01 Ostatnio edytowany przez malgorzata09 (2014-05-17 19:04:52)
witam ja mam to samo focha ma prawie dwa miesiace i ktos napisal za co bardzo dziekuje abym i ja sie do niego nie odzywala ita k zrobie
2 miesiące "focha" to już brzmi poważniej, jak chęć rozstania. Nie warto się poniżać i prosić o uczucia.
witam ja mam to samo focha ma prawie dwa miesiace i ktos napisal za co bardzo dziekuje abym i ja sie do niego nie odzywala ita k zrobie
Dlaczego faceci to tacy kretyni? Dlaczego sa prozni,dlaczego chca by kobieta im uslugiwala,dlaczego sa cholernymi egoistami,dlaczego my kobiety im na to wszystko pozwalamy,dlaczego my nie potrafimy ich zostawic tylko liczymy na ich zmiane na lepsze a to niemozliwe,dlaczego brniemy w cos co nie ma sensu? Dlaczego my mamy serce a im wszystko obojetne kiedy my placzemy i rozmyslamy nad rozwiazaniem problemu?dlaczego.......?
41 2014-05-17 19:34:49 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-17 19:36:40)
Bo takich wybrałyście i na taki los sie godzicie. Nikt nie zmusza do bycia w niesatysfakcjonującym związku.
Odpowiedz sobie na pytanie czemu uganiasz się za kretynem i zabiegasz o jego względy. To swiadczy tylko o Tobie, bo to oznacza, że jesteś jeszcze gorsza niz on.
Bo takich wybrałyście i na taki los sie godzicie. Nikt nie zmusza do bycia w niesatysfakcjonującym związku.
Odpowiedz sobie na pytanie czemu uganiasz się za kretynem i zabiegasz o jego względy. To swiadczy tylko o Tobie, bo to oznacza, że jesteś jeszcze gorsza niz on.
nie uważam aby takie osoby same godziły się na takie sytuacje,raczej chcą oszczędzić dzieci aby te miały pełne rodziny,one zwyczjnie się poświęcają,a czy takich wybrały...hm faceci są lepszymi aktorami niż kobiety,przed ślubem staraja się,obiecują gruszki na wierzbie a po zmieniaja się o 360 stopni:) znam takie przypadki,oni zwyczajnie mylą Akt ślubu z Aktem notartialnym,uważaja kobietę za własność,nie myśląc o tym że nie każdej to pasuje...
Mąż ma 36 lat,do tej pory się słowem nie odezwał od wczorajszego smsa ze mam zabrac dziecko.Ale ja tez nic nie pisałam,poprostu wiem że muszę milczeć bo własnie milczenie sprawi że zacznie myśleć zle o swoim postępowaniu.Hmm jego ojciec i dziadek byli fochaczami więc mysle że to u niego rodzinne.Wiem że zrobiłam największy błąd w życiu wyciagając reke i prosząc się o pogodzenie przez to widział że ma rację.Jest mi tak ciężko,moja mama umiera,nie ma dla niej żadnej nadziei a ten mi jeszcze dokłada.Nie ma go dzis z nami a ni wczoraj wieczór dziś rano pojechał do pracy i wróci poźno w nocy,wiem że pojedzie do teściowej,która juąż dziś opieprzyła go ze zachowuje się jak bachor!Jutro mamy komunie jego chrzesnicy i nie wiem co robić zalezy mi zeby tam pojsc.
nigdzie nie pisałam że ma focha po 2 miesiące,góra 5 DNI ALE 2-3 RAZY W MIESIĄCU,CZASEM CO 2 MIESIĄCE ZALEŻY...OSTATNIO BYŁO NAWET Z 5 MIESIĘCY PRZERWY.
NIEOSIĄGALNA MASZ ABSOLUTNĄ RACJĘ!!!FACECI POTRAFIĄ GRAĆ.Natomiast wkurza mnie ocena innych dlaczego w tym tkwisz itd.Chyba taka osoba nie wie co to znaczy mieć wspólne plany,majątek,rodzinę,dzieci wspólne zycie z którego nie jest tak łatwo zrezygnować.Tymbardziej że jestem osobą bardzo wrażliwą chciałabym mieć silną osobowość ale nie mam.
46 2014-05-17 20:33:10 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-05-17 20:40:19)
Ironia.
Nie, to nie ironia, to prawda.
Jeżeli ktoś Ciebie skrzywdził to nie znaczy, że wszyscy są tacy.
Chłopaku ogarnij się i nie ziej nienawiścią.
Ja osobiście wolę drogę porozumienia a nie gniewu.
Pozdrawiam
Bo takich wybrałyście i na taki los sie godzicie. Nikt nie zmusza do bycia w niesatysfakcjonującym związku.
Odpowiedz sobie na pytanie czemu uganiasz się za kretynem i zabiegasz o jego względy. To swiadczy tylko o Tobie, bo to oznacza, że jesteś jeszcze gorsza niz on.
Czy na pewno
, ja wątpie.
W czym jest gorsza? W tym, że chce, że się stara.
No nie, nie wierzę, źe moźesz tak to oceniać.
Ty chyba naprawdę jesteś sfrustowanym facetem i ktos Ci zrobił krzywdę.
Ogarnij się chłopaku.
48 2014-05-17 20:48:14 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-17 21:00:13)
Uśmiałem się. Juz sie ogarniam - co nie zmienia faktu, że prawda jest prawdą, a ironia ironią. Jak ktoś nie widzi różnicy to nie moj problem.
Poza tym wiem, że moje metody działają bo sam je stosuje na innych. Kazdy madry czlowiek potrafi filtrowac wiadomosci, więc nie musisz byc takim obronca ucisnionych - kiedy sam np kochanki i zdradzające krytykujesz. Tutaj krytykuje uległość autorki tematu i "słaba osobowosc" nie tłumaczy niczego.
nigdzie nie pisałam że ma focha po 2 miesiące,góra 5 DNI ALE 2-3 RAZY W MIESIĄCU,CZASEM CO 2 MIESIĄCE ZALEŻY...OSTATNIO BYŁO NAWET Z 5 MIESIĘCY PRZERWY.
Tamten post był do Małgorzaty.
NIEOSIĄGALNA MASZ ABSOLUTNĄ RACJĘ!!!FACECI POTRAFIĄ GRAĆ.Natomiast wkurza mnie ocena innych dlaczego w tym tkwisz itd.Chyba taka osoba nie wie co to znaczy mieć wspólne plany,majątek,rodzinę,dzieci wspólne zycie z którego nie jest tak łatwo zrezygnować.Tymbardziej że jestem osobą bardzo wrażliwą chciałabym mieć silną osobowość ale nie mam.
Nie mozna tak rozdzielać na płci. Każdy człowiek jest inny. Bardzo dobrze rozumiem, że są zobowiązania w związku i to jest problem przy odejściu i własnie dlatego trzeba zacząć znajdywać rozwiązanie. Szkoda tylko, że te rozwiązania często działają na odwrót jak np bycie ugodowym, uległym i przymilanie się. Wymuszanie na kims uczuc, wypraszanie ich. To tak nie działa. A jak ktos nazywa kogoś kretynem, a ta sama osoba lata za nim to źle o tej osobie świadczy. Czemu kobieta mowi "ale jestem głupia, jest takim gnojem, ale pragnę go" ? Bo jest głupia i sama to wie. Dziwi sie, ze ktos nazwał ją głupią jak sama sie tak nazywa? Głupia + kretyn = miłość. Kogo to jest problem jak nie tych osób? Zrozumcie, że to wy wybieracie z kim sie wiążecie i to jest wasza wina, że jest jak jest, a szczególnie gdy nagradzacie swoich partnerów dobrymi czynami za ich złe czyny.
Czyli muszę zacząć grać w gierki tak?To co będzie jemu uciekało będzie tego pragnął to co ma podane na talerzu nie chce .Niestety ja nie mam takiego charakteru i chyba ponoszę za to konsekwencje...
50 2014-05-17 21:10:52 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-17 21:18:31)
Nie, po prostu trzeba mieć oczekiwania i być konsekwentnym w ich realizacji. Jak ktoś nie potrafi żyć w zgodzie ze sobą, to nie ma co sie dziwic, ze druga osoba ją źle traktuje. Jeśli mąż gra w gierki to trzeba je ukrócić, a nie grać razem z nim bo to jest droga do nikąd. Sama widzisz, że tyle czasu nie potrafiłaś sie przeciwstawić temu i dopiero teraz pytasz innych osób co robić. On sie przyzwyczaił, że jesteś jaka jestes - pogadasz i Ci przejdzie, a on jest panem tej sytuacji. To jest taka jakby metoda wychowawcza, ale zachowując szacunek do siebie i kogoś.
Źle Cie traktuje = uciekasz, unikasz, nie płaszczysz się, nie ulegasz. Nie traktujesz go źle, ale po prostu nie pozwalasz sobie na złe traktowanie.
Dobrze Cie traktuje = traktujesz go jeszcze lepiej lub co najmniej na równi.
Co w tym jest trudnego?
Mariposa skoro Ci zależy to idź na tą komunię i baw się dobrze
Nie, po prostu trzeba mieć oczekiwania i być konsekwentnym w ich realizacji. Jak ktoś nie potrafi żyć w zgodzie ze sobą, to nie ma co sie dziwic, ze druga osoba ją źle traktuje. Jeśli mąż gra w gierki to trzeba je ukrócić, a nie grać razem z nim bo to jest droga do nikąd. Sama widzisz, że tyle czasu nie potrafiłaś sie przeciwstawić temu i dopiero teraz pytasz innych osób co robić. On sie przyzwyczaił, że jesteś jaka jestes - pogadasz i Ci przejdzie, a on jest panem tej sytuacji. To jest taka jakby metoda wychowawcza, ale zachowując szacunek do siebie i kogoś.
Źle Cie traktuje = uciekasz, unikasz, nie płaszczysz się, nie ulegasz. Nie traktujesz go źle, ale po prostu nie pozwalasz sobie na złe traktowanie.
Dobrze Cie traktuje = traktujesz go jeszcze lepiej lub co najmniej na równi.Co w tym jest trudnego?
z tą końcową częścią się zgadzam w 100%,nie mozna pozwalac na takie traktowanie,nie można dawać mu tej satysfakcji,jeśli on się nie odzywa,też milczeć,nie zabiegać o rozmowy,jeśli się w końcu od foszy wtedy spróbowac rozmowy,zaproponowac moze jakąś wizyte w poradni małżenskiej,jeśli znów bedzie foch wtedy pomilczeć dłużej a to na facetów baaardzo działa:)milczenie dla nich jest gorsze niż największe krzyki:)
Mąż ma 36 lat,do tej pory się słowem nie odezwał od wczorajszego smsa ze mam zabrac dziecko.Ale ja tez nic nie pisałam,poprostu wiem że muszę milczeć bo własnie milczenie sprawi że zacznie myśleć zle o swoim postępowaniu.Hmm jego ojciec i dziadek byli fochaczami więc mysle że to u niego rodzinne.Wiem że zrobiłam największy błąd w życiu wyciagając reke i prosząc się o pogodzenie przez to widział że ma rację.Jest mi tak ciężko,moja mama umiera,nie ma dla niej żadnej nadziei a ten mi jeszcze dokłada.Nie ma go dzis z nami a ni wczoraj wieczór dziś rano pojechał do pracy i wróci poźno w nocy,wiem że pojedzie do teściowej,która juąż dziś opieprzyła go ze zachowuje się jak bachor!Jutro mamy komunie jego chrzesnicy i nie wiem co robić zalezy mi zeby tam pojsc.
Foch jest formą biernej przemocy. Poczytaj o takowej. Jeśli Lexpar prześle ci zasady, faktycznie stosuj.
Mąż takie praktyki wyniósł z domu. Na własne oczy się przekonał, że działają, to stosuje. Przykładem ojciec i dziadek.
Mój tesc z powodzeniem stosuje taką przemoc, ale tylko w stosunku do teściowej. Cała reszta go olewa. Mój mąż też usiłował na mnie zastosowac, więc sobie pomilczeliśmy. Otrzymał prosty komunikat: ty zacząłeś, ty musisz to ładniutko zakończyc, ja potrafię sobie z tym poradzic i milczec dłużej od ciebie, co nie znaczy, że po miesiącu czegoś z tym nie zrobię. Uleczenie nastąpiło szybko.
I co i byłam na tej komuni i było super,choć nie odezwaliśmy się do siebie słowem.No może 1 padło służbowe.Ale po imprezie odwożąc jego siostre do domu rodzinnego on tez został w domu pod pretekstem pracy .Napisałam mu wczoraj smsa bo dziecko dzwoniło do niego i nie odebrał.Napisał że nie ma kurwa ochoty gadać.Więc nasmarowałam mu że mam tego dość że chcę zakonczyć to małżeństwo bo nie mam zamiaru życ z takim tyranem i człowiekiem niedojrzałym emocjonalnie.I do dzisiaj nie gadamy.powiedział swojej siostrze ze mnie bardzo kocha ale musi mnie przetrzymać czy coś.Nie odzywam się do niego wcale.
Ciebie przetrzymać? Widzisz jak Cie urabiał do tego czasu? I dobrze, ze sie postawiłaś.
Urabiał a ja byłam taka głupia.Myślicie że da się to jeszcze zmienic?
I co i byłam na tej komuni i było super,choć nie odezwaliśmy się do siebie słowem.No może 1 padło służbowe.Ale po imprezie odwożąc jego siostre do domu rodzinnego on tez został w domu pod pretekstem pracy .Napisałam mu wczoraj smsa bo dziecko dzwoniło do niego i nie odebrał.Napisał że nie ma kurwa ochoty gadać.Więc nasmarowałam mu że mam tego dość że chcę zakonczyć to małżeństwo bo nie mam zamiaru życ z takim tyranem i człowiekiem niedojrzałym emocjonalnie.I do dzisiaj nie gadamy.powiedział swojej siostrze ze mnie bardzo kocha ale musi mnie przetrzymać czy coś.Nie odzywam się do niego wcale.
Powiedziałaś A, to teraz musisz powiedzieć B, czyli jak wróci ma czekać na niego wniosek rozwodowy. Jeśli tego nie będzie, to oznacza, że tylko straszysz i nic z tym nie robisz, czyli można dalej traktowac Cię jak śmiecia.
58 2014-05-27 18:52:45 Ostatnio edytowany przez Nadya (2014-05-27 18:57:57)
thepass napisał/a:Bo takich wybrałyście i na taki los sie godzicie. Nikt nie zmusza do bycia w niesatysfakcjonującym związku.
Odpowiedz sobie na pytanie czemu uganiasz się za kretynem i zabiegasz o jego względy. To swiadczy tylko o Tobie, bo to oznacza, że jesteś jeszcze gorsza niz on.Czy na pewno http://emotikona.pl/emotikony/pic/036.gif, ja wątpie.
W czym jest gorsza? W tym, że chce, że się stara.
No nie, nie wierzę, źe moźesz tak to oceniać.
Ty chyba naprawdę jesteś sfrustowanym facetem i ktos Ci zrobił krzywdę.
Ogarnij się chłopaku.
Bo go kocha,myśli, że go kocha. Chce stworzyć z nim prawdziwą rodzinę, a potem nie moze się uwolnić, myśli nad tym, co potem będzie. I albo decyduje się na wyprowadzkę, albo zostaje. Szansę można dać, ale poniżanie to co innego i się na to nie powinno godzić. Osobiście uważam, że życie jest tylko jedno i szkoda łez na idiotę, który nie potrafi docenić kobiety, z którą żyje. Zwyczajnie nie warto.
Ha przetrzymać? co za dzieciak! skoro on tyle czasu tak robi, wyprowadź się. Za jakiś czas to się znowu powtórzy i tak do usranej śmierci....
I niech sobie sam siebie przetrzyma, a on kocha tylko siebie, a nie Ciebie.
Witam. Nie mam z kim porozmawiać dlatego zdecydowałam się do was napisać. Mam 27 lat i jestem w związku małżeńskim od 2,5 roku a ono już się rozpada. Mojego męża od prawie 3 tyg. nie ma w domu jest u swojego ojca pojechał do niego na kilka dni i już nie wraca tyle czasu przez cały ten czas ma wyłączony telefon i nie mam z nim żadnego kontaktu nie wiem dlaczego wszystko było dobrze nie pokłóciliśmy się ani nic. Mój teściu jest alkoholikiem i mój mąż jeździ do niego i pilnuje żeby nikt do niego nie przychodził i żeby nie pił. Od jakiegoś czasu zachowuje się bardzo dziwnie obawiam się ze zaczął brać narkotyki bo kilka razy znalazłam je w jego kieszeni (chociaż się tego wypiera) bo go ta cała sytuacja z ojcem zaczęła przerastać. Nie wiem co mam robić nawet jego najlepszy kolega nie wie kiedy on wróci bo powiedział mu ze jeszcze nie wie. Do teścia mam tylko 10km ale boje się tam jechać boje się po prostu tego ze go tam nie będzie a teściu mi powie ze go od kilku dni tam już nie ma. Z dwojga złego to już wole siedzieć w domu i łudzić się że on faktycznie tam jest. Coraz częściej myślę o tym żeby się zabić bo nie potrafię żyć bez niego całymi dniami myślę tylko o ni gdzie jest i co się z nim dzieje płacze całe noce czekam aż wróci o ile w ogóle wróci. nie wiem co mam robić proszę pomóżcie mi.
Witam. Nie mam z kim porozmawiać dlatego zdecydowałam się do was napisać. Mam 27 lat i jestem w związku małżeńskim od 2,5 roku a ono już się rozpada. Mojego męża od prawie 3 tyg. nie ma w domu jest u swojego ojca pojechał do niego na kilka dni i już nie wraca tyle czasu przez cały ten czas ma wyłączony telefon i nie mam z nim żadnego kontaktu nie wiem dlaczego wszystko było dobrze nie pokłóciliśmy się ani nic. Mój teściu jest alkoholikiem i mój mąż jeździ do niego i pilnuje żeby nikt do niego nie przychodził i żeby nie pił. Od jakiegoś czasu zachowuje się bardzo dziwnie obawiam się ze zaczął brać narkotyki bo kilka razy znalazłam je w jego kieszeni (chociaż się tego wypiera) bo go ta cała sytuacja z ojcem zaczęła przerastać. Nie wiem co mam robić nawet jego najlepszy kolega nie wie kiedy on wróci bo powiedział mu ze jeszcze nie wie. Do teścia mam tylko 10km ale boje się tam jechać boje się po prostu tego ze go tam nie będzie a teściu mi powie ze go od kilku dni tam już nie ma. Z dwojga złego to już wole siedzieć w domu i łudzić się że on faktycznie tam jest. Coraz częściej myślę o tym żeby się zabić bo nie potrafię żyć bez niego całymi dniami myślę tylko o ni gdzie jest i co się z nim dzieje płacze całe noce czekam aż wróci o ile w ogóle wróci. nie wiem co mam robić proszę pomóżcie mi.
Aga, załóż swój własny, odrębny wątek - masz wtedy większą szansę na otrzymanie odpowiedzi. Nowy wątek dodaje się tak: ze strony głównej wybierasz dział, klikasz jego nazwę, w prawym, górnym rogu masz odnośnik "dodaj nowy wątek".
Maripposa, problemem jest to, że Ty się czujesz odpowiedzialna za nastroje swojego męża. Przyjmij do wiadomości, że jego fochy są wyłącznie i tylko rezultatem jego emocji i wewnętrznych procesów, a wtedy przestaniesz latać wkoło niego jak matka kwoka. Przestań starać się go "naprawiać". Odetnij się. Powiedz, że z nim porozmawiasz jak ON SIE USPOKOI.
Poza tym, zauważ, że on Tobą manipuluje. Wywali focha, a Ty się mu podłożysz i wszystko jest git, tak jak chciał. Pomijając fakt, że jest to zachowanie okazujące brak szacunku, przypomina ono także małe dziecko, a nie dorosłego faceta.
aga0010024@gmail.com napisał/a:Witam. Nie mam z kim porozmawiać dlatego zdecydowałam się do was napisać. Mam 27 lat i jestem w związku małżeńskim od 2,5 roku a ono już się rozpada. Mojego męża od prawie 3 tyg. nie ma w domu jest u swojego ojca pojechał do niego na kilka dni i już nie wraca tyle czasu przez cały ten czas ma wyłączony telefon i nie mam z nim żadnego kontaktu nie wiem dlaczego wszystko było dobrze nie pokłóciliśmy się ani nic. Mój teściu jest alkoholikiem i mój mąż jeździ do niego i pilnuje żeby nikt do niego nie przychodził i żeby nie pił. Od jakiegoś czasu zachowuje się bardzo dziwnie obawiam się ze zaczął brać narkotyki bo kilka razy znalazłam je w jego kieszeni (chociaż się tego wypiera) bo go ta cała sytuacja z ojcem zaczęła przerastać. Nie wiem co mam robić nawet jego najlepszy kolega nie wie kiedy on wróci bo powiedział mu ze jeszcze nie wie. Do teścia mam tylko 10km ale boje się tam jechać boje się po prostu tego ze go tam nie będzie a teściu mi powie ze go od kilku dni tam już nie ma. Z dwojga złego to już wole siedzieć w domu i łudzić się że on faktycznie tam jest. Coraz częściej myślę o tym żeby się zabić bo nie potrafię żyć bez niego całymi dniami myślę tylko o ni gdzie jest i co się z nim dzieje płacze całe noce czekam aż wróci o ile w ogóle wróci. nie wiem co mam robić proszę pomóżcie mi.
Aga, załóż swój własny, odrębny wątek - masz wtedy większą szansę na otrzymanie odpowiedzi. Nowy wątek dodaje się tak: ze strony głównej wybierasz dział, klikasz jego nazwę, w prawym, górnym rogu masz odnośnik "dodaj nowy wątek".
ale już taki watek jest zalozony przez Age
jak tam sytuacja autorko?
maripposa napisał/a:Lexpar napisał/a:Kobieto, szanuj się.
Jest tu na forum często stosowana metoda 34 kroków.
Spróbuj jej.
Mąż może strzelać sobie fochy, Ty masz się szanować.
Do cholery, kim Ty jesteś dziewczyno.
Jak nie wiesz to ja Ci powiem.
Jesteś piękną, młodą kobietą, jesteś matką i chcesz być szczęśliwa i doceniana.
Nie jesteś gosposią, sprzątaczką ani meblem w domu.
Dlatego ogarnij się a męża weź do galopu.gdzie znajdę te 34 kroki.
I nie idealizuję męża on naprawdę gdy nie ma focha jest idealny,serio tak jakby miał podwójną osobowość .Jak potrzebujesz to proszę na priva, to Ci prześlę.
Czy mogłabym również prosić o te 34 kroki? Pozdrawiam