netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Jak długo jeszcze probować?

35 odpowiedzi4 483 wyświetleniazałożony przez Madelina88, 16.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak długo jeszcze probować?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: Jak długo jeszcze probować?

Witam...

    To jest mój pierwszy wątek na forum... nigdy wcześniej nie wypowiadałm się publicznie na temat moich problemów.. ale chyba poprostu już nie mam siły i nie wiem co mam robić... brakuje argumentów brakuje wszystkiego...
    Zacznę od początku.. jestem z moim mężczyzną ponad 8 lat.. od czerwca 2012 roku jestesmy malżeństwem... to jest jego druga szansa, którą mu dałam rok przed ślubem sie rozstaliśmy ale stwierdziłam ze po tylu latach warto sprobować jeszcze raz i nie powiem wtedy wydawało mi się że było warto i że drugiego takiego faceta nie znajde... Niestety chyba się bardzo pomyliłam... w czerwcu mina 2 lata od naszego wesela... a my nadal nie mamy nic... ja jestem w innym mieście natomiast mój mąż mieszka z rodzicami ( wiem jak to brzmi) zawsze pracował w delegacji także go nie bylo ale spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę i na każdy weekend przyjeżdżał do naszego mieszkania (co prawda wynajęte ale nasze)... mój mąż zrezygnował z pracy bez konsultacji ze mna.. ale przystałam na to bo mialam nadzieje ze w końcu poszuka sobie pracy w miescie w którym ja jestem i będziemy w końcu razem... a on niestety przeprowadzil się do rodzicow.. przeprowadzilam z nim mase rozmów... prosiłam go żeby zrobił coś w tym kierunku żebyśmy byli razem... była i prośba i grożba ale nic do niego nie dociera... juz nie wiem co mam z tym wszystkim robic... brakuje mi cierpliwosci i argumentów, które mogłyby do niego dotrzec.. ja tylko chcialabym mieć męża przy sobie... zaczynamy się coraz bardziej od siebie oddalać... on nie chce się ze mną widywać jak prosze go zeby przyjechał na weekend to slysze ze szkoda pieniędzy, zebym ja przyjechała do domu i wtedy jest takie tulanie od domu moich rodziców do domu teściów... ja jestem coraz dalej od niego, coraz mnie nas łączy... przestajemy mieć wspolne tematy.. jestesmy 2 lata po slubie a nie mamy nic... nie mamy nawet szansy zeby się dotrzec... chciałabym założyć normalną rodzine ale jak mam to zrobić z takim człowiekiem... mówiłam mu ze ja dlugo nie wytrzymam w takim związku.. ze juz dłużej w ten sposob nie moge.. brakuje mi mężczyzny.. dodam tylko ze nasze zycie seksualne rownież nie układa się zbyt dobrze... wszyscy mi mówią zawalcz, sprobuj.. życie sobie zmarnujesz jak wezmiesz rozwód, będziesz nieszczesliwa, ale ja sie pytam czy mam się dalej jak męczyć? Jak długo jeszcze próbować coś naprawiac? Proszę Was pomóżcie... może Wy coś sensownego będziecie potrafić mi doradzic..

2 Ostatnio edytowany przez Antera (2014-05-16 19:21:55)

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Małżeństwo to przede wszystkim przyjaźń: przywiązanie, sztuka szczerej rozmowy, rozwiązywanie problemów wspólnymi siłami,  poczucie bezpieczeństwa i komfortu, że jest obok ktoś bliski, kto rozumie nas, wspiera, i akceptuje takich jakimi jesteśmy, to pragnienie szczęścia drugiej połówki, szacunek i zaufanie. Nic z wyżej wymienionych w Twoim poście nie dostrzegłam. Jest za to obojętność, bezsilność, smutek, żal, rozterki. Twój mąż zachowuje się tak, jakby chciał wyprzeć ze swojej pamięci chwilę, w której zostaliście małżeństwem, zupełnie tak jak się wypiera wszystkie inne traumy... Czy w tym zakalcu widzisz chociaż jeden mocny walor, dla którego warto stać w miejscu i czekać na zbawienne przebudzenia się księcia z marazmu ? Które przecież może nigdy nie nastąpić.

3

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Walczyć tak, ale o własne szczęście, którego nie będzie przy Twoim mężu. Po co Ci taki problem na głowie? Jakbyście nie byli po ślubie, to przecież dawno byś się z nim rozstała. To nie jest małżeństwo tylko fikcja.

Chcesz być szczęśliwa, to bądź. Podejmij odpowiednie kroki i poszukaj odpowiedniego mężczyzny dla Ciebie.

4

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Mad, najbardziej sensowne, to zacząć żyć na nowo. Teo ma rację, możesz walczyć - ale nie o małżeństwo ale swoje szczęście.

5

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Antera masz racje i zgadzam sie z Tobą na tym powinno się opierać małżeńśtwo... ja nie mam poczucia bezpieczeństwa, wszystkie problemy musze rozwiązywac sama i sama tez musze sobie radzic z nim.. teraz zaczynam nowa droge skonczyłam wlasnie studia fizjoterapie wiem jak cięzko jest o prace w tym zawodzie i naprawde chcialbym od niego chociaz odrobine wsparcia a tu nie mam nic.. jestem w tym zupełnie sama z jego storny jest tylko dołowanie i podsmiewanie sie pod nosem gdy mi cos nie wyjdzie... pewna osoba zapytała mi sie czemu nie nosze obrączki.. jak mam ją nosic jak ja sie czuje tak jakbym byla cały czas sama nie czuje bliskosci drugiego człowieka... każdy mój pomysl na wspolne zycie zostaje odrzucony... i to strasznie boli..

Teo, Nina, macie racje powinnam zawalczyć o swoje szczęście i tak gdybysmy nie byli po slubie pewnie juz w tym momencie bysmy nie byli razem.. najbardziej nie moge sobie darowac tego ze dostal ode mnie kolejna szanse, którą teraz marnuje i obawiam się ze on nigdy nie przejrzy na oczy...


Boję się że braknie mi odwagi i będę się męczyć w tym związku nie będąc szczęśliwa... sad

6

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Madelina, nie masz kogoś bliskiego? Rodzina? Przyjaciele? Myślę że potrzebujesz teraz czyjegoś wsparcia aby odejść... od faceta który nie zasługuje na Ciebie. Dałaś mu szansę bo tak wtedy chciałaś, ale już tego nie odwrócisz. Jedyne na co masz wpływ to teraźniejszość i przyszłość i na tym się skoncentruj...

7

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Moja rodzina tak naprawde nigdy nie była dla mnie wsparciem w tym temacie... juz wtedy gdy sie rozstalismy przed slubem wszyscy stali po jego stronie.. słyszałam od nich tylko slowa potępienia.. ze jak ja moge cos takiego robic.. gdzie ja drugiego takiego znajde, ze nie jestem juz taka mloda... i tak naprawde od osób, których powinnam miec największe wsparcie nigdy tego nie miałam.. i tez rodzina miała bardzo duzy wplyw na to ze on tą drugą szanse dostal i ze zdecydowałam się wyjść za niego.. teraz wiem ze chcialam uszczesliwic wszystkich poza soba...

8

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Przykro się to czyta... właśnie, taka presja ze strony rodziny... Moim zdaniem nigdy nikogo nie uszczęśliwisz jak sama będziesz nieszczęśliwa.

Polecam lekturę forum, znajdziesz tutaj dużo ciekawych historii, niektóre dołujące inne wspierające, ale poczytać warto.

9

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Teraz wiem ze zrobiłam zle ulegajac tej presji i sama siebie unieszczesliwilam... a dzisiaj kolejna kłotnia po raz kolejny brak zrozumienia i zero wsparcia... bo przeciez on nie czuje sie winny... wiem jedno dlugo tak nie wytrzymam i bede musiala cos  wkoncu zrobic i zaczac walczyc o swoje szczescie i o siebie sama...

10

Odp: Jak długo jeszcze probować?
Madelina88 napisał/a:

wiem jedno dlugo tak nie wytrzymam i bede musiala cos  wkoncu zrobic i zaczac walczyc o swoje szczescie i o siebie sama...

Im szybciej tym lepiej.

11

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Wiem ze im szybciej tym lepiej.. ale jak sie nie ma wsparcia z zadnej strony to ciezko podjac jakakolwiek decyzje...

12 Ostatnio edytowany przez GamerGirl (2014-05-19 00:51:00)

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Zgadzam sie z przedmowcami, ale z ciekawosci chce jeszcze zapytac: co on mowi? Tzn jak on to widzi? Jakie ma plany? Czy w ogole jakies ma?

13

Odp: Jak długo jeszcze probować?
Madelina88 napisał/a:

Teo, Nina, macie racje powinnam zawalczyć o swoje szczęście i tak gdybysmy nie byli po slubie pewnie juz w tym momencie bysmy nie byli razem.. najbardziej nie moge sobie darowac tego ze dostal ode mnie kolejna szanse, którą teraz marnuje i obawiam się ze on nigdy nie przejrzy na oczy...
Boję się że braknie mi odwagi i będę się męczyć w tym związku nie będąc szczęśliwa... sad

Mad, dawanie szansy nie zawsze jest złym pomysłem - często warto ją dawać. Nie wykorzystał jej, czas abyś Ty wykorzystała swoją szansę - musisz znaleźć w sobie odwagę.

14

Odp: Jak długo jeszcze probować?
GamerGirl napisał/a:

Zgadzam sie z przedmowcami, ale z ciekawosci chce jeszcze zapytac: co on mowi? Tzn jak on to widzi? Jakie ma plany? Czy w ogole jakies ma?

Właśnie chodzi o to ze on nie widzi problemu i jemu jest z tym chyba dobrze... Ja mu powiedzialam ze ja nie chce dłużej takiego zycia i ze długo tego nie wytrzymam ale jakbym mówila do ściany zero odzewu... On tam nie ma stałego zatrudnienia ja do tej pory studiowałam dziennie wiec tez bylo cięzko.. powiedzial mi ze jak ja znajde prace on zacznie robic cos w tym kierunku zebysmy byli w koncu razem.. i sie tego trzymalam.. tylko ze ja zatrudnienie juz mam a on dalej nie robi nic w stronę wspólnego życia.. Więc w odpowiedzi na Twoje pytania.. On nie widzi problemu i planów z tego co ja widze tez nie ma.. przynajmniej nic w ta strone zebysmy byli razem.. ciagle pretensje i tyle wszystkiego...

15

Odp: Jak długo jeszcze probować?
_Nina_ napisał/a:

Mad, dawanie szansy nie zawsze jest złym pomysłem - często warto ją dawać. Nie wykorzystał jej, czas abyś Ty wykorzystała swoją szansę - musisz znaleźć w sobie odwagę.

Wiem ze to nie zawsze jest błąd.. tylko ze on tego nie wykorzystał... baaa... utwierdził się w przekonaniu ze mi za bardzo zależy i skoro juz mnie ma to nic wiecej nie musi robic a przeciez to nie tak jest to nie na tym polega.. w zwiazku starac sie powinny dwie osoby a nie jedna cały czas... masz racje przestaje patrzec tylko na niego.. chcę być szczęśliwa.. tylko czy ja będe potrafiła zanowu zaufac i sie zakochac? strasznie boje się samotnosci... nie potrafie być sama..

16

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Przeciez i tak jestes sama.
Z tym facetem laczy Cie tylko papier..

17 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-19 13:28:46)

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Jak ktos nie potrafi byc sam to i nie powinien wchodzic w związek. To nigdy nie rodzi nic dobrego, taka prawda. Zawsze jest nieszczęście z tego powodu albo dla jednej, albo drugiej osoby. Bo to zrzucanie odpowiedzialnosci za poczucie szczescia na druga osobe (np organizacja czasu, nuda, jakas pomoc - to znowu rodzi poczucie tego, ze tylko jedna osoba ciągnie wózek).

" tylko czy ja będe potrafiła zanowu zaufac i sie zakochac?"

A na to pytanie nikt nie odpowie. Tobą tylko i wyłącznie w zyciu kieruje strach. Przed samotnoscia, ze nie zaufasz, ze sie nie zakochasz, ze bedziesz miała gorzej itd Jak partner ma to wytrzymywać? To sie wyczuwa.

18

Odp: Jak długo jeszcze probować?
niunia77 napisał/a:

Przeciez i tak jestes sama.
Z tym facetem laczy Cie tylko papier..

Masz rację... nie jesteś pierwszą osobą, ktora mi to powiedziała.. i tak każdy wieczór spędzam sama tak samo jak z każdym problemem radze sobie sama..

19

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Mad "jeśli chcesz ujrzeć tęczę, musisz przeczekać deszcz"... i tak, myślę, że będziesz potrafiła jeszcze zaufać

20

Odp: Jak długo jeszcze probować?
thepass napisał/a:

Jak ktos nie potrafi byc sam to i nie powinien wchodzic w związek. To nigdy nie rodzi nic dobrego, taka prawda. Zawsze jest nieszczęście z tego powodu albo dla jednej, albo drugiej osoby. Bo to zrzucanie odpowiedzialnosci za poczucie szczescia na druga osobe (np organizacja czasu, nuda, jakas pomoc - to znowu rodzi poczucie tego, ze tylko jedna osoba ciągnie wózek).

" tylko czy ja będe potrafiła zanowu zaufac i sie zakochac?"

A na to pytanie nikt nie odpowie. Tobą tylko i wyłącznie w zyciu kieruje strach. Przed samotnoscia, ze nie zaufasz, ze sie nie zakochasz, ze bedziesz miała gorzej itd Jak partner ma to wytrzymywać? To sie wyczuwa.

Nie zgodzę się z Tobą... ja nie zrzucam odpowiedzialności na nikogo... nie oczekuje tego ze to tylko on się będzie starał i sprawiał że będę szczęśliwa.. w związku wszystko zależy od dwóch stron.. nie wiem jakie Ty masz podejscie do związków.. ale dla mnie związek dwojga ludzi powinien opierac się na zrozumieniu, wsparciu i zaufaniu.. jedna i druga strona powinna się czuć doceniana i kochana.. i obie strony powinny starac się o to zeby związek był szczesliwy i udany... a ja bardzo długo starałam się robić wszystko tak zeby on był szczęśliwy i staralam sie poprostu przy nim być i zawsze miał wsparcie z mojej strony...

Tobą tylko i wyłącznie w zyciu kieruje strach. Przed samotnoscia, ze nie zaufasz, ze sie nie zakochasz, ze bedziesz miała gorzej itd Jak partner ma to wytrzymywać? To sie wyczuwa.

Masz racje może i mną w jakims stopniu kieruje strach.. w koncu jestesmy razem 7 lat nie ta latwo odciąć wszystko grubą kreską.. i przepraszam co sie wyczuwa i co ma wytrzymac..? To że chcialabym miec męza przy sobie... to ze w koncu chcialabym stworzyć normalną rodzinę? Co tu jest do wytrzymywania? Zrozumiałabym gdyby miał normalną prace stałe zatrudnienie itd.. czy gdyby wyjeżdzał w delegacje.. no ale przepraszam Cię bardzo nie jestem w stanie zrozumiec tego ze on mieszka z rodzicami a ja jestem gdzie indziej.. nie ma usprawiedliwienia dla takiej sytuacji.. chyba tylko to ze jest mu tak wygodnie... tym bardziej ze nie zapowiada się w najbliższym czasie zeby cos sie zmienilo.. czy według Ciebie az tak dużo wymagam ??

21

Odp: Jak długo jeszcze probować?
_Nina_ napisał/a:

Mad "jeśli chcesz ujrzeć tęczę, musisz przeczekać deszcz"... i tak, myślę, że będziesz potrafiła jeszcze zaufać

Dziękuję za te słowa... myślę że będe musiała w końcu podjąć jakieś konkretne kroki.. bo nie chce żyć dłużej w takim zawieszeniu... bo to do niczego dobrego mnie nie doprowadzi... będę się sama tylko męczyć i zadręczać...

22

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Brak słów.. brak sił... w moim związku jest coraz gorzej.. brakuje mi juz sił do tego wszystkiego.. miałam nadzieję ze wszystko sie jakoś poukłada jak dostane prace.. tymczasem jest jeszcze gorzej.. rzucanie kłód pod nogi.. zero wsparcia ze strony męża.. z drugiej strony nacisk rodziny... walcz o małżeństwo.. jak sie rozwiedziesz będziesz nikim.. nie poradzisz sobie bez niego.. Jestem sama przeciwko całemu światu.. Jak odejść...?:(

23 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-07 12:39:19)

Odp: Jak długo jeszcze probować?
Madelina88 napisał/a:

Teo, Nina, macie racje powinnam zawalczyć o swoje szczęście i tak gdybysmy nie byli po slubie pewnie juz w tym momencie bysmy nie byli razem.. najbardziej nie moge sobie darowac tego ze dostal ode mnie kolejna szanse, którą teraz marnuje i obawiam się ze on nigdy nie przejrzy na oczy...


Boję się że braknie mi odwagi i będę się męczyć w tym związku nie będąc szczęśliwa... sad

dałaś mu szansę a on jej nie potrafi wykorzystać
to bądź konsekwentna

Madelina88 napisał/a:

tylko czy ja będe potrafiła zanowu zaufac i sie zakochac? strasznie boje się samotnosci... nie potrafie być sama..

nie potrafisz być sama bo już nie pamiętasz jak to jest, tyle lat razem jesteście, a małżeństwo to tylko na papierze
ale nie martw się
spotkasz kogoś odpowiedniego na swojej drodze to mu zaufasz i pokochasz

24

Odp: Jak długo jeszcze probować?
Madelina88 napisał/a:

Brak słów.. brak sił... Jak odejść...?:(

W waszym przypadku to chyba nikt nie musi odchodzić - wystarczy złożyć pozew... nie ma co ratować bo nic nie ma niestety...

25

Odp: Jak długo jeszcze probować?
Madelina88 napisał/a:

.. jak sie rozwiedziesz będziesz nikim..

oni są za małżeństwem a nie za tobą, bo ty szczęśliwa w tym wszystkim nie jesteś
oni ci szczęścia nie dadzą, więc nie ma co w ogóle brać ich słów do siebie

Madelina88 napisał/a:

nie poradzisz sobie bez niego..

przecież świetnie sobie bez niego dajesz radę


Madelina88 napisał/a:

Jestem sama przeciwko całemu światu.. Jak odejść...?:(

nie przeciwko całemu światu, tylko rodzinie
a z rodziną się nie pobierałaś tylko z mężem który jest strasznie wygodny
siedzi sobie na garnuszku u mamusi, no proszę, żałosne to

26 Ostatnio edytowany przez Elede (2014-07-07 12:52:17)

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Pytasz w temacie, jak długo  możesz próbować, jak długo możesz tak żyć...Odpowiem ci - tak długo, jak sama będziesz chciała. Możesz żyć osobno z mężem do samej śmierci. Możesz zajść w ciążę, mąż będzie mieszkał u rodziców, a ty będziesz sama wychowywać dziecko. On się będzie bujał, pracował albo i nie, mieszkał to tu to tam, kiedyś jego rodzice odejdą a on stwierdzi, że nigdy cię nie kochał. Może w tym czasie pozna jakąś panią, i tak nie będziesz wiedzieć bo żyjecie na odległość.

Takiego chcesz życia? Mając 70. 80 lat stwierdzić, że je zmarnowałaś u boku tego człowieka? Bo boisz się statusu rozwódki, bo żyjesz tak naprawdę sama, ale formalnie przecież masz męża. Czy sam fakt posiadania męża napawa cię dumą, szczęściem, podbudowuje cię?

Rozumiem, że jesteście 'razem' już tak długo, że nie wyobrażasz sobie innego życia, ale ono jest możliwe. Ja wyszłam za mąż grubo po 30, mam dziecko. Ale jeśli będziesz dalej słuchać bzdur typu że jak się rozwiedziesz to zmarnujesz sobie życie, to w pewnym momencie może być za późno na ułożenie sobie życia i założenie normalnej rodziny. Jeśli z nim zostaniesz, to właśnie to zrobisz, zmarnujesz sobie życie - tego chcesz? Dobrze ktoś napisał, że kieruje tobą strach - przed samotnością (ale i tak jesteś samotna), przed rodziną (co cię rodzina obchodzi, i tak nie masz tam wsparcia, czemu ich słuchasz i pozwalasz, żeby układali ci zycie???) - no nie wiem, przed czym jeszcze - strach przed zmianą, przed tym co ludzie powiedzą? Co cię obchodzą ludzie? Za 30 lat powiedzą: ale głupa ta baba, tyle lat żyje z mężem na odległość, mogła od niego odejść.

Twoje życie jest w twoich rękach i od ciebie zależy jak je przeżyjesz. Nie macie dzieci, nic nie widziałam o kredycie, po prostu - musisz się odwazyć. Na twoim miejscu poszukałabym pomocy i wsparcia, u zaufanej przyjaciółki czy nawet u dobrego psychologa albo nawet tu na forum.

27

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Argument, że sama sobie nie poradzisz jest tak z d*py, że ręce opadają... Przecież od dwóch lat mieszkasz SAMA i SAMA sobie radzisz.

Jak się rozwiedziesz, to będziesz nikim? A teraz KIM jesteś? Uwiązaną kobietą, która jest ograniczona papierem.

Rozwiedź się w końcu i skończ tę farsę.

28

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Najgorsze są jego obietnice... że wszystko się zmieni, że będziemy mieszkać razem.. tylko cóż z tego że to sa tylko puste słowa... ja rozumiem ze jest ciężko z praća... ale jak próbowałam z nim rozmawiać na ten temat to twierdzi że nic nie znajdzie.. nie wyslal żadnego CV.. nigdzie nie byl się pytać o zatrudnienie żeby tylko być blisko mnie.. zanim zaczełam prace usłyszalam od niego teks typu "dlaczego Ty nie pracujesz".. wiedział że jestem świeżo po studiach ze cięzko znależc prace... wysylalam mase CV.. dostalam oferte pracy ale dla niego to było za daleko on tam za mna nie pojdzie to czekałam dalej teraz jestem bliżej i dalej  jest to sam.. Ostatnio mu powiedziałam ze chcialabym psa przynajmniej miałabym do kogo buzie otworzyć (ironicznie) to powiedział Co zrobisz jak pójdziesz do pracy..? Co zrobisz jak zmienisz mieszkanie..? Co zrobisz jak sie wyprowadzisz do innego miasta!! Nigdzie nie było słowa MY w żadnym z jego pytań.... wszędzie było TY TY TY.. ja sie pytam czy kiedyś będzie MY to usłyszałam odpowiedz może.. ręce opadają..

29

Odp: Jak długo jeszcze probować?
Elede napisał/a:

Takiego chcesz życia? Mając 70. 80 lat stwierdzić, że je zmarnowałaś u boku tego człowieka? Bo boisz się statusu rozwódki, bo żyjesz tak naprawdę sama, ale formalnie przecież masz męża. Czy sam fakt posiadania męża napawa cię dumą, szczęściem, podbudowuje cię?

Ja juz się czuję tak jakbym sobie to życie marnowała... Duma szczęściem, podbudowuje mnie..? Powiedziałabym raczej że ściąga w dół..

Rozumiem, że jesteście 'razem' już tak długo, że nie wyobrażasz sobie innego życia, ale ono jest możliwe. Ja wyszłam za mąż grubo po 30, mam dziecko. Ale jeśli będziesz dalej słuchać bzdur typu że jak się rozwiedziesz to zmarnujesz sobie życie, to w pewnym momencie może być za późno na ułożenie sobie życia i założenie normalnej rodziny. Jeśli z nim zostaniesz, to właśnie to zrobisz, zmarnujesz sobie życie - tego chcesz? Dobrze ktoś napisał, że kieruje tobą strach - przed samotnością (ale i tak jesteś samotna), przed rodziną (co cię rodzina obchodzi, i tak nie masz tam wsparcia, czemu ich słuchasz i pozwalasz, żeby układali ci zycie???) - no nie wiem, przed czym jeszcze - strach przed zmianą, przed tym co ludzie powiedzą? Co cię obchodzą ludzie? Za 30 lat powiedzą: ale głupa ta baba, tyle lat żyje z mężem na odległość, mogła od niego odejść.

Twoje życie jest w twoich rękach i od ciebie zależy jak je przeżyjesz. Nie macie dzieci, nic nie widziałam o kredycie, po prostu - musisz się odwazyć. Na twoim miejscu poszukałabym pomocy i wsparcia, u zaufanej przyjaciółki czy nawet u dobrego psychologa albo nawet tu na forum.

Sama sobie to ostatnio uświadomiłam że chcialabym mieć normalną rodzine, chciałabym mieć dzieci.. a niestety czas ucieka...:( mam przyjaciołkę w której mam naprawde duże wsparcie ale jej samej czasami ręce opadają... widzi ze jest mi zle.. ze się męcze i naprawde stara sie mnie bardzo wspierac to jest chyba jedyna osoba na ktorej moge polegac teraz...

30

Odp: Jak długo jeszcze probować?
szczęście111 napisał/a:

nie potrafisz być sama bo już nie pamiętasz jak to jest, tyle lat razem jesteście, a małżeństwo to tylko na papierze
ale nie martw się
spotkasz kogoś odpowiedniego na swojej drodze to mu zaufasz i pokochasz

Masz dużo racji teoretycznie nie pamiętam kiedy ostatnio byłam sama.. a praktycznie tak czy inaczej jestem sama.. a nie tak sobie moje życie wyobrazalam... papierowe małżeństwo tak bym to nazwała i jestem przez to tylko ograniczona bo teoretycznie każda decyzje powinnam z nim konsultować a jak staram sie to zrobić i tak za każdym razem slysze tylko rób co chesz.. ostatnio usłyszalam że skoro on nie spełnia swoich pasji to ja też nie musze...

31 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-08 09:11:07)

Odp: Jak długo jeszcze probować?

życie se przy nim marnujesz, a gadki z nim jak grochem o ścianę, możesz gadać i tak nic nie dochodzi. Masakra jakaś.
Często zastanawiam się i dziwię zarazem jak można w takim małżeństwie żyć, funkcjonować.
Widocznie można... na twoim przykładzie, tylko jak długo jeszcze?
Będziesz miała 50- tkę na karku i co ... twój dalej będzie u mamusi?
Kobieto życie ci przeleci zanim się obejrzysz.
Ja nie jestem z reguły za rozwodami, twierdzę wręcz przeciwnie bo jestem wierząca
że co Bóg złączy niech człowiek nie rozdziela
Ale jak czytam takie historie jak twoja to mi ręce opadają.

32

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Widziałas z kim sie wiazesz, a przynajmiej tak zakladam. Znalas go nie od dzis, mysle ze mozna kogos troche poznac po 8 latach. Jesli to nie mialo sensu to po co bylo sie wiazac? Jesli facet nie chce z toba zamieszkac, a ty chcesz, to znaczy ze to nie jest facet dla ciebie. Zwiazek to wspolne cele i pragnienia, ja od poczatku wiazac sie z swoja luba, wiedzialem ze chcemy razem mieszkac, ze obydwoje uwazamy ze zycie jest za krotkie zeby je tracic na duperele. Praca to tylko srodek do szczescia, srodek ktory pozwoli ci byc szczesliwmy, a nie odwrotnie. Jesli praca mu przeszkadza w spedzaniu kazdej wolnej chwili z toba, to powinien ja rzucic, i znalezc jakakolwiek inna. Zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy patrzy na zycie w sposob, zeby kochac "bez spadochronu" ale akurat mi to daje najwieksze szczescie:) i jesli ktos by nie odwzajemnial tego co czuje, mojej filozofi, to bym czekal/szukal dalej. Jesli komus praca daje szczescie ponad wszystko inne, niech sobie pracuje;) za pewne jest tam ktos podobny do niego, i wkoncu sie znajda. A ty szukaj kogos dla kogo bedzie wazne to samo co jest wazne dla ciebie, powtorze, zycie jest za krotkie na niedoskonalosci i niedosyt.

33 Ostatnio edytowany przez Madelina88 (2014-07-08 17:54:00)

Odp: Jak długo jeszcze probować?
Robert Grey napisał/a:

Widziałas z kim sie wiazesz, a przynajmiej tak zakladam. Znalas go nie od dzis, mysle ze mozna kogos troche poznac po 8 latach. Jesli to nie mialo sensu to po co bylo sie wiazac?



Jesli facet nie chce z toba zamieszkac, a ty chcesz, to znaczy ze to nie jest facet dla ciebie. Zwiazek to wspolne cele i pragnienia

Wiedziałaś z kim sie wiążesz.. tylko widzisz mój obecny mąż wczesniej był innym człowiekiem był odpowiedzialny i wyznawał podobne zasady co ja ( przynajmniej tak mi sie wydawało).. a teraz obrót o 180 stopni.. od samego początku wiedział jakie zasady wyznaje i co sie dla mnie najbardziej liczy i wydawało mi się ze to rozumie i ze chce tego samego... Masz racje związek to wspólne cele i pragnienia a My chyba już od dawna idziemy w dwie różne strony...

34

Odp: Jak długo jeszcze probować?
szczęście111 napisał/a:

życie se przy nim marnujesz, a gadki z nim jak grochem o ścianę, możesz gadać i tak nic nie dochodzi. Masakra jakaś.
Często zastanawiam się i dziwię zarazem jak można w takim małżeństwie żyć, funkcjonować.
Widocznie można... na twoim przykładzie, tylko jak długo jeszcze?
Będziesz miała 50- tkę na karku i co ... twój dalej będzie u mamusi?
Kobieto życie ci przeleci zanim się obejrzysz.
.

To samo mu mówiłam.. pytałam czy do śmierci będzie mieszkał z rodzicami ale wtedy jest tylko odbijanie piłeczki.. może Ty coś zmień może to może tamto i tak w kółko...

Widzisz ja mam 25 lat i już czuję jak mi to życie przelatuje przez palce...

35

Odp: Jak długo jeszcze probować?

Made... a ja chyba nawet jestem w stanie trochę to zrozumieć... takie gonienie za swoimi wyobrażeniami. Wiem, ze można. I nie potępiam Cię za to... naprawdę
Tylko nie udało się. Koniec.
Zacznij teraz żyć... jeszcze tyle przed Tobą... nie trać czasu... tak szybko przemija.
Jestes ważna smile

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak długo jeszcze probować?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026