netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

22 odpowiedzi14 094 wyświetleniazałożony przez słaba kobietka, 19.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

W czwartek trafił do szpitala,z objawami:brak apetytu,spadek wagi,bóle ramienia i klatki piersiowej,ogólne osłabienie.Podejrzewano coś na żołądku,bądź przełyku,zrobiono gastroskopię i okazało się,że to coś innego.W trakcie badań wykryto bardzo liczne przerzuty na wątrobę,praktycznie wątrobę uznano jako nieoperacyjną.Szukają pierwotnego ogniska nowotworu,dziś być może będą następne wyniki.Lekarz nie dał nam nadziei,powiedział,że będzie walczył do końca,być może chemią,jeśli w trakcie badań okaże się,że w ogóle jest jeszcze możliwość jej zastosowania.Mama,która sama mieszka z ojcem i zawsze wszędzie byli we dwoje,załamała się.Tacie nic nie powiedzieliśmy,tym bardziej,że po kroplówkach i lekach w szpitalu wygląda i czuje się ciut lepiej,rozmawia z nami,śmieje się.Jak rozmawiać z tatą?Jak wspomagać mamę?Jak przestać się rozklejać i płakać?Nie umiem powiedzieć,co czuję,jestem w szoku.Pomóżcie mi,błagam!

2

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Przedewszystkim, jak chcesz wesprzec matke i ojca w tej bardzo ciezkiej sytuacji, musisz sie pozbierac nie pokazywac im ze to koniec swiata, ze masz w sobie mnostwo wiary i nadziei ze bedzie wszystko dobrze, tata chyba jednak powinien sie dowiedziec co mu dolega ale zeby mu to powiedziec musisz byc twarda nie rozklejac sie jak bedzie widzial ze jestes pelna wiary latwiej mu to bedzie przyjac widzac ze ma wsparcie, wiem ze mi latwo mowic nie bylam jeszcze w takiej sytuacji ale postaralabym sie zachowac zimna krew, i walczyc ile sil chocby do konca, zycze ci duzo sily nadzieji i mnostwo wiary powodzenia!

3

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Słaba kobietko, przede wszystkim bardzo Ci/ Wam współczuje.. czeka was trudny okres.. Ale zawsze trzeba mieć nadzieje!

W takich i podobnych sytuacjach dobrze jest porozmawiać z kimś kto może wam pomóc.  Rozmawiaj z mamą jak najwięcej o chorobie taty, o tym co może nastąpić, co czujecie. To bardzo ważne. Nie powstrzymujcie łez. Choć przy tacie starajcie się zachować pogodę ducha.
Razem z mamą musicie przejść przez pewne "okresy" - etapy pojawiające się pod wpływem takich własnie emocji.. ból, szok, niedowierzanie, a także bunt i żal! ..

Nie wiem co jeszcze mogę Ci napisać.. jeśli jesteście osobami wierzącymi módlcie się by tata nie cierpiał..

Widzisz kilkanaście lat temu miałam podobną sytuację, moja babcia umierała, też na raka. Też wątroby.. Jednak postanowiliśmy, że nie powiemy jej, co jej dolega. Żyła nadzieją. Do końca .. A my zawsze po wyjściu ze szpitala "upuszczaliśmy" emocje ... Nigdy przy niej .. Nie wiem czy coś podejrzewała.. Może i ona nas martwić nie chciała, była przygotowana na odejście? ..

I jeszcze jedno .. pamiętaj, że kobiety są silniejsze psychicznie, tak więc musicie tatę podwójnie podtrzymywać na duchu..

4

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

słaba, znam to, bo moja mama miała raka krwi...
to są bardzo cieżkie sytuacje, ale masz mame, która Cię wesprze, bo ja miałam tylko mamę, która zachorowała, więc myślę,że cokolwiek się stanie zawsze będziesz miała wsparcie w mamie.
Wiara i siła zdziała cuda.
:*

5

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Słaba kobietko po pierwsze rob wszystko zeby Twoj tata nie tracil nadziei bo to jest najwazniejsze. po drugie musisz byc ogromnym wsparciem dla mamy. wiem co mowie bo kilka lat temu bylam w dokladnie takiej samej sytuacji jak Ty. na pewno jest Ci  bardzo ciezko. ale niestety musisz dopuszczac do siebie wiele mozliwosci zwiazanych z ta tragedia. poza tym powinnas jak najwiecej rozmawiac ze swoimi bliskimi bo to pomaga.
Życze Ci duzo sily i korzystaj z kazdej mozliwej chwili zeby byc blisko taty...

6 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-19 11:07:59)

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Współczuję.

Jak przestać się rozklejać i płakać?
Wiadomość o ciężkiej chorobie jest szokiem i wywołuje trudne uczucia. Chcesz je zahamować. Nie ma sensu. Daj sobie pozwolenie na odreagowanie, na wypłakanie i smutku, i rozpaczy, i strachu, i wszystkich innych emocji. Jedynie podczas wizyty u taty   m u s i s z   zachować zimną krew. Nie masz prawa obciążać go swoim bólem. Natomiast rozejrzyj się wśród swego kręgu koleżanek. Może masz koło siebie na tyle życzliwą osobę, która będzie wsparciem dla Ciebie. Bo wspierająca osoba powinna mieć kogoś, na ramieniu której sie właśnie wypłacze czy wykrzyczy.

Jak rozmawiać z tatą?
Najbardziej normalnie. Konkretnie. Rzeczowo. Moim zdaniem nie ma żadnego powodu, by okłamywać go i ukrywać diagnozę jego dotyczącą. Ale to Ty znasz swego ojca, wiesz, czy oczekuje szczerości. I dalszą rozmowę z nim uzależnij od jego potrzeb. Są osoby, które chcą rozmawiać i o swojej chorobie, i o śmierci, i o tym, w jakich warunkach chcą umierać. Są też osoby, które do końca sprawę śmierci uznają za temat tabu, nie do rozmowy. Wiem też, że często chore osoby, widząc brak przygotowania wśród swych bliskich, rezygnują z rozmowy, mimo wielkiej chęci. Pamiętaj w tym o jednym. To Twój tato jest chory, to jemu zagraża śmierć, i wobec tego, to on jest najważniejszą osobą w tym zdarzeniu.

Jak wspomagać mamę?
Pozwolić na łzy, podawać chusteczki, przytulić. Pozwolić jej się na opowiadanie o swym ewentualnym lęku, obawach. To, co szkodzi, to pocieszanie na siłę i zaprzeczanie przeżywanym uczuciom. Być może potrzebna będzie konsultacja lekarska i zaordynowanie jakichś uspokajaczy. Być z nią, jeśli i kiedy, tego chce (czasami niektóre osoby wolą pobyć samemu - wówczas to masz uszanować). I znowu poszukaj wsparcia dla siebie.

Przytulam Cię.

7

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Slaba Kobietko rozumiem twoj bol,rozpacz i bezradnośc.Są sytuacje gdy nic nie możemy zrobić.nie możemy pomoc ,choc dalibysmy wszystko żeby móc odwrócić czas i wyrwac najbliższa osobę ze szpon choroby,śmierci.Gdy nie możemy juz nic zrobić,musimy się tylko z tym pogodzić.Niepogodzenie w takich sytuacjach zabija nas po kawalku.Znam to!Nadzieja mimo beznadziejności.Szarpanie się nic nie da.Teraz możesz tylko wspierac swojego tate w tej ciężkiej chorobie.Traktuj go w miare normalnie,nie ukrywajcie choroby.Ma prawo wiedzieć,bo to jego życie.Ma prawo przeżyc je do konca tak jak pozwoli mu na to choroba.moze chce poukladac pewne sprawy.Spotkac niektore osoby,cos zalatwic.Wszyscy musicie przyzwyczaic się do nowej sytuacji i bardzo wspierac sie nawzajem.nie mozna wstydzić sie łez,rozpaczy,tłumic w sobie emocji.Powiedz mu jak bardzo go kochasz i że przejdziecie przez to razem...
Moj tato chorowal dwa miesiące na raka.Bardzo ciężki czas,ktory wspominam do tej pory pomimo uplywu tych paru lat.Wtedy modlilam sie tylko żeby nie cierpial i żeby byc przy jego odejściu.dobry Bóg dal mi ten przywilej.nie odszedl sam...Tamto zdarzenie dalo mi jakąś ogromną silę.Czulam ze jesli przejde przez smierc mojego ojca to juz nic mnie nie zlamie.
Przytulam Cie mocno i wiedz że masz w sobie moc o ktorej nawet nie masz pojęcia!
Pozdrawiam

8

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

słaba kobietko

Nadzieja ma ogromną wartość terapeutyczną. Nie trać jej.

9 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2012-02-19 17:50:19)

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...
Wielokropek napisał/a:

Są osoby, które chcą rozmawiać i o swojej chorobie, i o śmierci, i o tym, w jakich warunkach chcą umierać.

Raczej na początku takiej choroby nikt nie dopuszcza do siebie myśli o chorobie.
Jeszcze są takie osoby, które pytają,ale wcale nie chcą usłyszeć prawdy. Musisz to wyczuć.
Życzę dużo siły, wytrwałości. Chemioterapia pozwala żyć i przedłużyć życie.
Wszystko zależy też od tego, jaki jest to nowotwór.

10 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2012-02-20 09:27:04)

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Dziękuje Wam dziewczyny,z całego serca.Szarpanie się-to właściwe słowo w obecnej sytuacji...Czekaliśmy na wyniki rezonansu-radiolodzy napisali,że nic nie ma.Pytam lekarza,jak to możliwe?On mi na to,że być może nastąpiła pomyłka w opisie?!I dziś zwołują konsylium celem ustalenia co dalej.Na pewno powtórne badanie i kolonoskopia.Nie postawiono więc ostatecznej diagnozy co do rokowań.Natomiast pozostawiono nam cień nadziei i złudzenia...Usg wątroby ojca,które sama wiele razy widziałam już u lekarza,nawet mnie-laika-zaszokowało.Same guzy,dużo guzów,różnej wielkości.Tata wg.lekarzy i nas wszystkich jest na razie w dobrej kondycji psychicznej,wesoły.Ma wciąż boleści górnej części ciała.Bo wciąż liczy,że niedługo Go wypiszą wróci do swojego domu,gdzie razem z Mamą na wiosnę zajmą się gospodarstwem.Moi Rodzice mieszkają w małej miejscowości,całe życie zajmują się dużym gospodarstwem,które zapisali już w całości mojemu bratu,który mieszka w domu swojej żony.Zwleka od kilkunastu lat z zamieszkaniem w domu rodzinnym,bo Rodzice dotąd dbali o majątek,który odziedziczył.Brat pracuje za granicą,pokazuje się w weekendy.Ja natomiast mieszkam kilka kilometrów dalej,często odwiedzam rodzinny dom.Teraz,kiedy Tata jest tak chory,mój brat nie mówi do nas,ani do Taty kompletnie NIC,podobno się załamał...A ja płaczę,kiedy zamkną się drzwi mojego domu,i mimo,że w środku wszystko mi się trzęsie,przy Tacie jestem OK.Mama nie robi zakupów,nie śpi,wciąż płacze,ledwie w szpitalu panuje nad sobą.Ale to Mama moja dostała od losu największy cios...Jestem z Nią dniami,coś tam gotuję,aby w ogóle jadła.Na noc przywozimy do Mamy ciocie i największą przyjaciółkę moich Rodziców.Tak chciała Mama."Co my teraz zrobimy?Przecież to wszystko tu jest Jego,ziemia,lasy,pola,łąki.Tu całe życie tak ciężko pracował i za to ma tak cierpieć?I to wszystko zostawić?".Mój Tata nie lubił nigdy wyjazdów ze swojego domu,często wolał pójść na spacer ze swoim wielkim psem i popatrzeć,jak rosną zboża...

11

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Wiem co czujesz, i wiem jak się boisz, ponieważ ja również byłam w takiej sytuacji. U mojego taty zdiagnozowano raka płuc. Mój tata miał zdiagnozowany ostatni stadium z przeżutami, gdyż on wogóle stronił od lekarzy, i kiedy naprawde bardzo już źle się czuł, został przez moją mamę zaprowadzony do lekarza a z tamtąd do szpitala .. Ogólnie tata mój zmarł w 2000 roku.
Najważniejsze to pozytywne myślenie, nie zawsze rak = śmierć. U męża w rodzinie, w.ójek żyje już 15 lat z rakiem, i od czasu do czasu się bada, czasem zostaje na dłużej w szpitalu, ale już 15 lat żyje smile ma wnuczęta i cieszy się dobrym zdrowiem i samopoczuciem.
Niepoprawni optymiści mają zawsze w sobie dużo siły, a wiara naprawde czyni cuda. Bardzo Ci współczuje, poniewaz naprawde wiem przez co przechodzisz. Trzymam kciuki za ciebie, za twojego tate, za twoją rodzinę. Będzie dobrze.

12 Ostatnio edytowany przez didina (2012-02-20 12:28:38)

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Kilka dni temu zmarła mama mojej dobrej koleżanki, znałam kobietę 25 lat.. miała nie kwalifikujący się do wycięcia nowotwór mózgu- zmarła pół roku od wykrycia. Bardzo to przeżyłam. Tak strasznie nie pasuje mi śmierć do tej silnej kobiety, która życie zawsze trzymała w garści. Czasem wiadomo, że nie ma nadziei i dlatego trzeba zrobić wszystko, aby ostatnie dni życia chorego  były wypełnione naszą troską i miłością. Tylko tyle i aż tyle.
Śmierć bliskiej osoby jest strasznym doświadczeniem, ale jeszcze kiedyś wszyscy spotkamy się po drugiej stronie tęczy..

13

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

trzeba myśleć pozytywnie, nie dopuszczac do siebie czarnych myśli!!

14

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Słaba kobietko,
bardzo Ci współczuję.Tobie i całej Twojej rodzinie. Wiem jak to jest. U mojego taty 7 lat temu zdiagnozowano białaczkę limfatyczną. Pamiętam kiedy się dowiedzieliśmy. To był szok. Tata zawsze był okazem zdrowia,nigdy nie narzekał, nie chodził do lekarza. Moi rodzice też mają duże gospodarstwo, ziemia to całe jego życie.
Na początku byłam tak strasznie zła na cały świat, że krzyczałam na wszystkich, bez powodu. Przestałam chodzić do Kościoła,bo obwiniałam Boga za to, że tata jest chory. Nie mogłam patrzeć na czerwony kolor, robiło mi się niedobrze (tata dostawał tzw. "czerwoną chemię").  Potem przyszły kolejne chemioterapie, wizyty, szpitale, leki.... Mnóstwo skutków ubocznych. Tacie wypadły włosy, mówił przeróżne głupoty, kłócił się z moją mama na każdym kroku.Nie dał sobie pomóc, szarpał się sam ze sobą, uciekał w pracę w polu. Na chwilę choroba ucichła. To było jak tykająca bomba, wszyscy czekaliśmy kiedy wybuchnie. Dwa lata temu był nawrót...
Silniejszy...Nowa chemioterapia, inne leki, znowu szpitale. Było już naprawdę źle. Nie mieszkam z rodzicami. Studiuję i pracuję prawie 100km od nich. Mama przez telefon nie mówiła mi nic, a jak przyjeżdżałam do domu wszyscy udawali, że jest wszystko ok. Aż w końcu któregoś dnia tata nie wytrzymał usiadł z nami i po prostu zaczął płakać. Pierwszy raz w życiu widziałam jego łzy i dobijającą bezsilność. Wyrzucił to wszystko z siebie.
Dni są gorsze, lepsze, bywa naprawdę różnie, ale to już 7 lat...
Siedem lat naszej walki i... modlitwy. Modlę się teraz codziennie o jego zdrowie i dziękuję Bogu za każdy kolejny dzień kiedy mogę zobaczyć tatę.

Wiem, że jest okrutnie ciężko, że chce się po prostu wyć z rozpaczy. Ale teraz Ty będziesz stanowić podporę dla Twojego taty i Twojej mamy. To Ty musisz być silna za niego, za mamę i za siebie...
Nie wszystko jest przesądzone. Trzeba mieć nadzieję i cierpliwie czekać.
Życzę Ci ogromnie dużo siły, mnóstwo wytrwałości i oczywiście zdrowia Twojemu tacie.
Zobaczysz, że wszystko się ułoży. Pamiętaj, że nie jesteś z tym wszystkim sama - pisz Nam na bieżąco co się dzieje. Zawsze będziemy Cię wspierać!
Trzymaj się!

15

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Po wczorajszej rozmowie z ordynatorem:markery nic nie pokazały,rezonans też nic,powtórne usg zrobione przez innego lekarza dało podobny obraz bardzo licznych guzów.Inne wyniki Taty w tej chwili są w normie.Ma tylko duże boleści,duży twardy brzuch i pokasłuje,jednak przy tym nasilają się bóle.Pytam lekarza o wszystko,wczoraj powiedział,że jest to bardzo trudny przypadek i nie wiedzą co zrobić,gdyż nie znaleźli ogniska pierwotnego.Boją się każdego kroku,co nas zdziwiło,dziś kolejne konsylium.Im więcej dni mija,tym większe mają wątpliwości...Lekarz zastanawia sie nad laparoskopowym pobraniem wycinka,dzis pod wieczór wypowie sie na ten temat.A Tata wczoraj podsłuchał cos na badaniach i zorientował się,że to wątroba,bądź też łącznie z trzustką,i że długo nie wyjdzie ze szpitala,bo jest bardzo chory.Kiedy byli z Mamą sami w łazience poleciały Mu łzy i kazał Mamie przywieść z domu pieniądze,aby mógł zanieść je lekarzowi."Na to mam odłożone,żeby mnie tu wyleczyli"-powiedział.Myślimy o innym szpitalu,bo co jak co,nie chcemy by cierpiał w tych boleściach...W tej chwili bowiem mamy wrażenie,że lekarze rozkładają rece i sami nie wiedzą,co robić.A czyż można czekać i nie robić nic?

16

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Witaj!
Daj znać co nowego słychać u Ciebie i Twojego taty
Wiesz, to pewnie nie jest tak, że lekarze nic nie robią tylko czasami rzeczywiście cięzko jest od razu postawić diagnozę. U mojego taty trwało to aż 6 miesięcy. Myślę, że trzeba się uzbroić w cierpliwość.

17

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Po  9 dniach pobytu w szpitalu mój Tata odszedł z tego świata.Odszedł we śnie,zasnął bez cierpienia.Niech spoczywa w spokoju...

18

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Przytulam Cię mocno.

19

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Tulę Cię mocno do serca

20

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Slaba kobietko glębokie wyrazy współczucia.
Przytulam Cię mocno! ***

21

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Przykro mi, bardzo Ci współczuję.
Ściskam Cię mocno i życzę dużo siły!
Trzymaj się!

22

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...
słaba kobietka napisał/a:

Po  9 dniach pobytu w szpitalu mój Tata odszedł z tego świata.Odszedł we śnie,zasnął bez cierpienia.Niech spoczywa w spokoju...

Trzustka z licznymi przerzutami w stadium tak zaawansowanym, że lekarze nie mogli wykryć gdzie źródło.
Najszersze kondolencje.

23

Odp: Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Witam, nie zapychając forum chciałam napisać w tym temacie.Mój tata ma raka sutka od 5 lat.Teraz pierwszy raz od rozpoczęcia leczenia jest w szpitalu.Od czwartku kiedy tam jest,z dnia na dzień jest coraz gorzej.Ma przerzuty do mózgu,czuje się fatalnie, nie ma koordynacji ruchowej,coraz gorzej widzi.Jestem wściekła.Wściekła na to co dzieje się w szpitalach i leczeniu tak poważnych chorób w Polsce!!!!! Myślałam że takie ignorowanie jest możliwe tylko w krajach trzeciego świata.od początku diagnozy, całe działania lekarzy były pożal się boże.Formalności,czekanie tygodniami na błahe badania.Wtedy było to jeszcze do przyjęcia-tato dobrze się trzymał w końcu po jakimś czasie coś zaczęli robić.Ale teraz?! w piątek miał rezonans,w wczoraj łaskawie wieczorem powiadomili że jednak to przerzuty.Ma mieć naświetlania,ale "Teraz to okres wakacyjny no i wie pani lekarze mają wakacje,urlopy, nie ma głównego lekarza z którym trzeba się skonsultować i w ogóle jego lekarza prowadzącego to też na razie nie będzie" Innymi słowy mój umierający tata zajmuje się leżakowanie i wypoczywaniem w tym wspaniałym miejscu kiedy oni się opierdalają i czekają na cud.Nie wiadomo kiedy rozpocznie się leczenie.Badania które wykryły przyrzuty do mózgu były wymuszone,wyproszone i w końcu po paru tygodniach naciskania zrobione.Tracę wiarę w jakiekolwiek leczenie w tym kraju.Zostawiają człowieka,nie doleczą nie sprawdzają przyczyny, olewają.Myślałam że zgodzą się na leczenie niekonwencjonalne,jakieś testy nowych leków ale tego też nie chcą zrobić.Co również mnie zdziwiło, utrzymuje się że nie ma lekarstwa na raka,ale nic nie robią aby próbować je znaleźć.Jedna wielka umieralnia, zero pomocy, zero organizacji.Brak mi słów.Nie wiem co zrobić.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mój tata ma raka.Pomóżcie,błagam...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026