Zachowanie typu "nie znam Cię" - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zachowanie typu "nie znam Cię"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wieczorowąporą (2016-05-29 21:29:26)

Temat: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Piszę, bo chciałabym zasięgnąć opinii wielu osób, liczę że mi pomożecie swoją opinią, za którą z góry dziękuję.
Czy według Was normalne jest, że po rozstaniu ex zachowuje się jakby nie znał? jakby się było powietrzem? Co takie zachowanie może oznaczać?
Rozstaliśmy się w styczniu. Nasza relacja nie trwała długo (raptem kilka miesięcy, poznaliśmy się w pracy) on starał się bardzo, zarzekał wielką miłością (itd) ja też wpadłam po uszy, aż w końcu się skończyło. Nie było między nami żadnej większej kłótni po rozstaniu. Oboje staraliśmy się zachowywać normalnie, jak kiedyś, zanim zaiskrzyło, ale teraz on zaczął z tym przesadzać. Osoba nieznająca sprawy, która widzi jego obecne zachowanie mogłaby pomyśleć, że jesteśmy pokłóceni lub on jest o coś bardzo obrażony.  Np sytuacja z niedawna, wracając z pracy mijałam jego i innego kolegę, coś tam im powiedziałam na odchodne, ale nie dołączałam się do nich, on na mnie tylko krótko spojrzał (jak na zupełnie obcą osobę) i odwrócił wzrok. Nie odezwał się. Ja dogoniłam idącą wcześniej koleżankę i szłyśmy razem. Doszłyśmy do skrzyżowania, ja stanęłam na światłach a ona kierwała się prosto. Po chwili on (już sam) dogonił nas, i zaczął zagadywać koleżankę z pracy i poszli razem we wspólnym kierunku, mnie stojącą całkowicie ignorując, ani pół spojrzenia, zamiast tego wzrok wbity w telefon. Tego typu sytuacji jest więcej, potrafi śmiać się, żartować, rozmawiać normalnie ze wszystkimi, nawet z tymi, których nie lubi, tylko nie ze mną (no ok, ze mną CZASEM też, ale rzadko).
Mam chaos w głowie, nie potrafię napisać wszystkiego co chcę w przejrzysty sposób. Zbyt wiele myśli krąży mi po głowie.
Czy znacie przypadki (a może same nimi jesteście) gdzie pary wracały do siebie po takim lub dłuższym czasie? Po podobnych zachowaniach (typu unikanie, "nie znam cię")?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

To Ty zakończyłaś ten związek?

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Ostatecznie to on podjął decyzję o zakończeniu.

4

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Facet wyczuwa podświadomie, że chciałabyś do niego wrócić i robi co może żeby Ci to wybic z głowy bez zbędnego gadania.

5 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-05-29 21:37:31)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Rozumiem, że Tobie zależałoby na tzw. kulturalnym rozstaniu zabarwionym nutą przyjaźni i nadziei na ponowne zejście się.

On Ci jawnie demonstruje, że nie ma na to ochoty - dla mnie sygnał jest jasny jak słońce.

Takie traktowanie drugiego człowieka, szczególnie jak się trochę pobyło "razem", jest po prostu zwykłym brakiem dobrych manier. Nie chodzi o to, byście się rzucali sobie na szyję, ale powiedzenie "cześć" czy zwykła neutralna "gadka-szmatka", to właśnie wyraz dobrych manier, jakie się wynosi z domu.

Pozostaje Ci zignorowanie go, nie narzucaj mu się i nie nadskakuj, tym bardziej, że to on Cię rzucił. On nie chce, żebyś do niego wracała.

Czy zejścia są możliwe ... Tak, szczególnie wśród młodych ludzi, bo za takowych Was odbieram. Sparzy się to to gdzieś na boku i wraca "przepraszać", bo "się pogubił" i "zrozumiał, jak bardzo się pomylił."

Nawet o "zejściach" po rozwodach czytałam w necie.

Ale ja na Twoim miejscu nie wiązałabym się z burakiem. Znajdź sobie bardziej kulturalnego pana, dobrze Ci radzę tongue

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Macie trochę racji, jednak on czasem też zachowuje się zupełnie inaczej. Gdy jesteśmy sam na sam to zawsze mówi "cześć", czasem zagadywał. Kilka dni wcześniej przed opisaną w pierwszym poście sytuacją spotkaliśmy się w jadalni w pracy, gdy wchodziłam on mnie nie widział, ja przywitałam się ogólnie ze wszystkimi, nikogo nie wyszczególniając, on zajęty był rozmową więc chyba nie słyszał. Gdy zajęłam miejsce przy swoim standardowym stoliku (wtedy pustym) on kilka razy próbował namierzyć mój wzrok aby powiedzieć mi radośnie "cześć". Podobnych sytuacji też było więcej, jednak teraz nasilają się te drugie. Z dnia na dzień taka zmiana. Nie mogę tego rozgryźć.

7 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-05-29 21:56:25)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
Wieczorowąporą napisał/a:

Macie trochę racji, jednak on czasem też zachowuje się zupełnie inaczej. Gdy jesteśmy sam na sam to zawsze mówi "cześć", czasem zagadywał. Kilka dni wcześniej przed opisaną w pierwszym poście sytuacją spotkaliśmy się w jadalni w pracy, gdy wchodziłam on mnie nie widział, ja przywitałam się ogólnie ze wszystkimi, nikogo nie wyszczególniając, on zajęty był rozmową więc chyba nie słyszał. Nie mogę tego rozgryźć.

My, doświadczone kobiety, nie tylko nie mamy "trochę racji", mamy rację 100%! wink

Może ... on się Ciebie wstydzi?... Wita się z Tobą, gdy jesteście sam na sam i nikt Was nie widzi i nie słyszy. Też mi wyczyn!

A on zaś słyszał Cię i doskonale widział na tej jadalni, wierz mi hmm

Ciężko przeżywa się odrzucenie i świadomość, że ktoś nas nie chce , wiem.

Ale im szybciej przyjmiesz to do wiadomości, tym lepiej dla Ciebie.

Ot, problem rozgryziony smile

PS Ile macie lat?

8 Ostatnio edytowany przez Wieczorowąporą (2016-05-29 22:02:52)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
I_see_beyond napisał/a:
Wieczorowąporą napisał/a:

Macie trochę racji, jednak on czasem też zachowuje się zupełnie inaczej. Gdy jesteśmy sam na sam to zawsze mówi "cześć", czasem zagadywał. Kilka dni wcześniej przed opisaną w pierwszym poście sytuacją spotkaliśmy się w jadalni w pracy, gdy wchodziłam on mnie nie widział, ja przywitałam się ogólnie ze wszystkimi, nikogo nie wyszczególniając, on zajęty był rozmową więc chyba nie słyszał. Nie mogę tego rozgryźć.

My, doświadczone kobiety, nie tylko nie mamy "trochę racji", mamy rację 100%! wink

Może się Ciebie wstydzi?... Wita się z Tobą, gdy jesteście sam na sam. Też mi wyczyn!

Słyszał Cię i doskonale widział na tej jadalni, wierz mi hmm

Ciężko przeżywa się odrzucenie i świadomość, że ktoś nas nie chce , wiem.

Ale im szybciej przyjmiesz to do wiadomości, tym lepiej dla Ciebie.

Ot, problem rozgryziony smile

PS Ile macie lat?

Wtedy w jadalni siedział tyłem do wejścia, dodatkowo był gwar, bo siedziało dużo osób, które rozmawiały, a ja niezbyt głośno się przywitałam, więc faktycznie mógł mnie nie słyszeć, ale później wytrwale namierzał mój wzrok.
Ogólnie tez się wita, jednak robi to zazwyczaj od niechcenia, innej osobie poświęcając wtedy całą uwagę, nawet gdy owej osoby nie lubi...
Ja staram się zachowywać wobec niego tak jak on robi to mi.
Owszem, boli, tym bardziej że nie wydarzyło się między nami w sumie nic, na co możnaby zrzucić winę dlaczego on tak zmienił swoje podejście do mnie. Kiedyś na krok mnie nie odstępował
23 i 27

9 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-05-29 22:14:08)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
Wieczorowąporą napisał/a:

Wytrwale namierzał mój wzrok.

A to nie wytwór Twojej wyobraźni?... Myślenie życzeniowe?...

Wieczorowąporą napisał/a:

Ogólnie tez się wita, jednak robi to zazwyczaj od niechcenia, innej osobie poświęcając wtedy całą uwagę, nawet gdy owej osoby nie lubi... .

To nie jest normalne. Ja jak kogoś nie lubię, to żadnej uwagi tej osobie nie poświęcam, bo i po co. Mówię Ci, Skarbie, on Cię chce spławić na swój pokręcony sposób.

Wieczorowąporą napisał/a:

dlaczego on tak zmienił swoje podejście do mnie. Kiedyś na krok mnie nie odstępował

Mój mąż też mnie nie odstępował na krok przez 10 lat i przysięgał miłość do końca życia.

Jak widzisz, nic nie jest na zawsze. A powodów odejścia jak stąd do księżyca! Czasem chłopcu / mężczyźnie coś się odwidzi i tyle. Kobitka łzy za nim wylewa, on ma to gdzieś, ona potem wstaje z kolanek i życie toczy się dalej. Tak ten świat hula smile

Ale odrzucenie zawsze boli, czy ma się lat 13, 19, 23 czy 30 plus wink

Przytulam Cię wirtualnie, córeńko, wieczorową porą smile

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
I_see_beyond napisał/a:
Wieczorowąporą napisał/a:

Wytrwale namierzał mój wzrok.

A to nie wytwór Twojej wyobraźni?... Myślenie życzeniowe?...

Wieczorowąporą napisał/a:

Ogólnie tez się wita, jednak robi to zazwyczaj od niechcenia, innej osobie poświęcając wtedy całą uwagę, nawet gdy owej osoby nie lubi... .

To nie jest normalne. Ja jak kogoś nie lubię, to żadnej uwagi tej osobie nie poświęcam, bo i po co. Mówię Ci, Skarbie, on Cię chce spławić na swój pokręcony sposób.

Wieczorowąporą napisał/a:

dlaczego on tak zmienił swoje podejście do mnie. Kiedyś na krok mnie nie odstępował

Mój mąż też mnie nie odstępował na krok przez 10 lat i przysięgał miłość do końca życia.

Jak widzisz, nic nie jest na zawsze. A powodów odejścia jak stąd do księżyca! Czasem chłopcu / mężczyźnie coś się odwidzi i tyle. Kobitka łzy za nim wylewa, on ma to gdzieś, ona potem wstaje z kolanek i życie toczy się dalej. Tak ten świat hula smile

Ale odrzucenie zawsze boli, czy ma się lat 13, 19, 23 czy 30 plus wink

Przytulam Cię wirtualnie, córeńko, wieczorową porą smile

Nie jest to wytworem mojej wyobraźni, widziałam dobrze, że gdy tylko usiadłam on przekręcił głowę w moją stronę, byłam tam tylko ja. Ja patrzyłam przed siebie, widziałam, że patrzy na mnie, ale ja na niego nie spojrzałam od razu, najpierw oblukałam całą jadalnię, a później zerknęłam na niego, on patrzył mi prosto w oczy, radosny jak nigdy i z uśmiechem powiedział cześć zdrabniając moje imię.
Nie wiem czemu on chce mnie spławić, ja mu się już dawno przestałam narzucać. Traktuję go z wzajemnością na tyle na ile potrafię. Cień nadziei gdzieś tam mi jeszcze pozostał, ale staram się mu tego nie okazywać, nie widujemy się często, bo zostaliśmy oddelegowani dosyć daleko od siebie.
Na razie nie potrafię się z tego podnieść, ciągle to we mnie siedzi, ale nauczyłam się przybierać maskę w pracy, tak aby nikt się nie zorientował, że coś nie gra.
Dziękuję za wsparcie, przekochana jesteś smile

11

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
Wieczorowąporą napisał/a:

Nie jest to wytworem mojej wyobraźni, widziałam dobrze

OK, OK tongue Mogłabyś być moją córeńką, ja też kłócę się do przedostatniego zdania, bo ostatnie wiadomo do kogo należy smile

Wieczorowąporą napisał/a:

on patrzył mi prosto w oczy, radosny jak nigdy i z uśmiechem powiedział cześć zdrabniając moje imię.

Mówię Ci, labilny emocjonalnie typek. Raz Cię rzuca, potem wysyła sprzeczne komunikaty z czułymi zdrobnieniami. To oznacza emocjonalny rollercoaster dla tej drugiej osoby, zaufaj mi.

Wieczorowąporą napisał/a:

Nie wiem czemu on chce mnie spławić, ja mu się już dawno przestałam narzucać.

Bo to prosty chłopak jest i on sam niewiele wie tongue

Wieczorowąporą napisał/a:

Cień nadziei gdzieś tam mi jeszcze pozostał

Nadzieja zawsze umiera ostatnia, to nie jest tak, że ja nie rozumiem, o czym piszesz... Szczególnie jak sprawa jest świeża.

Wieczorowąporą napisał/a:

Dziękuję za wsparcie, przekochana jesteś smile

Po to tu wszyscy jesteśmy smile

12 Ostatnio edytowany przez rojka (2016-05-30 00:28:45)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

A może to wcale nie chodzi o spławienie, tylko wręcz przeciwnie,może on chce widzieć ,że Tobie jeszcze zależy , że jego chcesz a nie dajesz już żadnych oznak ?
On ostatecznie zerwał. Ty sie przestałaś  narzucać, zakładasz maskę :"jest ok".
Jak Ty go nie zauważasz on szuka Cię wzrokiem.
Mówi "cześć" i zagaduje w ukryciu, żeby nikt za dużo nie zauważył i sobie przypadkiem czegoś nie pomyślał.  Bo przecież to on zerwał to jakby to wyglądało gdyby za dużo i za długo z Tobą przebywał i rozmawiał?
Jest zimny bo przestał być przez Ciebie adorowany i przestałaś zabiegać o jego względy, odpuściłaś, żyjesz sobie dalej spokojnie,nie skaczesz z mostu z powodu zerwania i nie płaczesz po kątach.
On chyba na prawdę sam nie wie czego chce i czy dobrze zrobił zrywając z Tobą z tym,że nie bardzo wie co dalej robić .
Nie jest zdecydowany czy chciałby to odkręcić czy ma zostać tak jak jest. Dlatego on też zakłada maskę : "mam Cię gdzieś"

13

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
Wieczorowąporą napisał/a:

Piszę, bo chciałabym zasięgnąć opinii wielu osób, liczę że mi pomożecie swoją opinią, za którą z góry dziękuję.
Czy według Was normalne jest, że po rozstaniu ex zachowuje się jakby nie znał? jakby się było powietrzem? Co takie zachowanie może oznaczać?

Jak dla mnie to nie tylko naturalne, ale i bardzo zdrowe. OK, można powiedzieć "cześć" przy przypadkowym spotkaniu (a nawet należy przez grzeczność), ale odcięcie się daje najszybsze "wyleczenie" po bólu rozstania. A jakieś koleżeńskie podchody, gadki-szmatki... tylko przeciągają ból, przywołują wspomnienia. Zupełnie niepotrzebnie.

14

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Z tego co napisalas to widze ze on nie chce miec z toba jakiegokolwiek kontaktu. Ma go tylko w pracy wiec pokazuje ze nie jest zainteresowany toba zebys nie robila sobie nadzieji. Faceci to swinie...

15

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
WaltonSimons napisał/a:
Wieczorowąporą napisał/a:

Piszę, bo chciałabym zasięgnąć opinii wielu osób, liczę że mi pomożecie swoją opinią, za którą z góry dziękuję.
Czy według Was normalne jest, że po rozstaniu ex zachowuje się jakby nie znał? jakby się było powietrzem? Co takie zachowanie może oznaczać?

Jak dla mnie to nie tylko naturalne, ale i bardzo zdrowe. OK, można powiedzieć "cześć" przy przypadkowym spotkaniu (a nawet należy przez grzeczność), ale odcięcie się daje najszybsze "wyleczenie" po bólu rozstania. A jakieś koleżeńskie podchody, gadki-szmatki... tylko przeciągają ból, przywołują wspomnienia. Zupełnie niepotrzebnie.


Zgodze sie z Toba! Mnie chlopak zostawil 1 dzien przed 2 latami bycia razem na odleglosc. I od tych 2ch miesiecy jest mi strasznie ciezko. On chcial zostac przyjaciolmi ale ja sie nie zgodzilam. Za kazdym razem jak pisal ( a czasami pisal nawet jak mu mowilam zeby tego nie robil) to rozklejalam sie. Bez kontaktu bylo okej, jakos dawalam rade. Ale jak przypomnial mi o sobie to moje uczucia wracaly i robil mi nadzieje ze wrocimy do siebie. Dzisiaj mielismy ostatnia rozmowe (mam taka nadzieje) i ostatecznie powiedzial ze decyzji nie zmieni co do nas. Wiec zamknelam ten rozdzial. Czas na nowy. Mam nadzieje ze juz wiecej do mnie nie napisze i spokojnie bede sobie zyla, dokladnie tak jak zylam szczesliwa i zadowolona przed nim.

16 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-05-30 08:53:26)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
rojka napisał/a:

A może to wcale nie chodzi o spławienie, tylko wręcz przeciwnie,może on chce widzieć ,że Tobie jeszcze zależy , że jego chcesz a nie dajesz już żadnych oznak ? Ty sie przestałaś  narzucać, zakładasz maskę :"jest ok".

Nie mieszajcie już dziewczynie w głowie smile

Oni mają 23 i 27 lat. Czy w tym wieku "gra" się jeszcze w takie zabawy?... I to w dodatku w maskach? W tym zakładzie pracy to nieźle musi być - jeden wielki bal karnawałowy smile

Poza tym, to on zerwał.

Jak zerwanie to zerwanie, żadne tam "podchody" wink

rojka napisał/a:

Jest zimny bo przestał być przez Ciebie adorowany i przestałaś zabiegać o jego względy, odpuściłaś, żyjesz sobie dalej spokojnie,nie skaczesz z mostu z powodu zerwania i nie płaczesz po kątach.

Trudno adorować i zabiegać o względy kogoś, kto nas kopnął w cztery litery. Jak dla mnie wieczorowąporą ma normalny odruch kogoś, kto nie stracił resztek poczucia godności.

rojka napisał/a:

On chyba na prawdę sam nie wie czego chce i czy dobrze zrobił zrywając z Tobą z tym,że nie bardzo wie co dalej robić .

Strzał w 10 z tym podsumowaniem. Słowo "chyba" zastapiłabym "na pewno".

17

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

A nie możesz przyjąć z godnością tego, że facet nie chce mieć z Tobą nic wspólnego?
Szanuj się...

18 Ostatnio edytowany przez rojka (2016-05-30 11:43:05)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
I_see_beyond napisał/a:
rojka napisał/a:

A może to wcale nie chodzi o spławienie, tylko wręcz przeciwnie,może on chce widzieć ,że Tobie jeszcze zależy , że jego chcesz a nie dajesz już żadnych oznak ? Ty sie przestałaś  narzucać, zakładasz maskę :"jest ok".

Nie mieszajcie już dziewczynie w głowie smile

Oni mają 23 i 27 lat. Czy w tym wieku "gra" się jeszcze w takie zabawy?... I to w dodatku w maskach? W tym zakładzie pracy to nieźle musi być - jeden wielki bal karnawałowy smile

Poza tym, to on zerwał.

Jak zerwanie to zerwanie, żadne tam "podchody" wink

rojka napisał/a:

Jest zimny bo przestał być przez Ciebie adorowany i przestałaś zabiegać o jego względy, odpuściłaś, żyjesz sobie dalej spokojnie,nie skaczesz z mostu z powodu zerwania i nie płaczesz po kątach.

Trudno adorować i zabiegać o względy kogoś, kto nas kopnął w cztery litery. Jak dla mnie wieczorowąporą ma normalny odruch kogoś, kto nie stracił resztek poczucia godności.

rojka napisał/a:

On chyba na prawdę sam nie wie czego chce i czy dobrze zrobił zrywając z Tobą z tym,że nie bardzo wie co dalej robić .

Strzał w 10 z tym podsumowaniem. Słowo "chyba" zastapiłabym "na pewno".

Ja nie mieszam w głowie , na początku jest napisane,że wszystkie opinie są wskazane. wink

Nie w takim wieku robi się jeszcze podchody,starsi też potrafią zachowywać się jak nastolatki.
Obrażać, nie odzywać, stroić wszelkiego rodzaju fochy,żeby za chwilę z uśmiechem się przymilać.
To jak z gonieniem króliczka, jak ucieka trzeba gonić a jak jest za bardzo dostępny to nie ma ubawu.
To,że on zerwał to wcale nie oznacza,że decyzja była słuszna , może się waha ale nie chce robić z siebie"idioty" i znowu o nią zabiegać, dla niektórych to niegodne zachowanie.
Jasne,że odruch ze strony dziewczyny jest prawidłowy ale może jemu wcale nie o to chodziło, tak w głębi chciałby jeszcze zobaczyć jak ona o niego zabiega.
Tak czy siak , zerwał i po ptakach.

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
rojka napisał/a:

Mówi "cześć" i zagaduje w ukryciu, żeby nikt za dużo nie zauważył i sobie przypadkiem czegoś nie pomyślał. Bo przecież to on zerwał to jakby to wyglądało gdyby za dużo i za długo z Tobą przebywał i rozmawiał?
Jest zimny bo przestał być przez Ciebie adorowany i przestałaś zabiegać o jego względy, odpuściłaś, żyjesz sobie dalej spokojnie,nie skaczesz z mostu z powodu zerwania i nie płaczesz po kątach.
On chyba na prawdę sam nie wie czego chce i czy dobrze zrobił zrywając z Tobą z tym,że nie bardzo wie co dalej robić .
Nie jest zdecydowany czy chciałby to odkręcić czy ma zostać tak jak jest. Dlatego on też zakłada maskę : "mam Cię gdzieś"

W pracy nic o nas nie wiedzieli, nie chcieliśmy aby zakład pracy huczał i miał powód do plotek. Nie wiem czy Twoja teoria może okazać się prawdziwą, bo co kilka dni daje sprzeczne sygnały, po tych "dobrych" zaraz przychodzą te złe.

Cyngli napisał/a:

A nie możesz przyjąć z godnością tego, że facet nie chce mieć z Tobą nic wspólnego?
Szanuj się...

Gdzie Twoim zdaniem się nie szanuję?

WaltonSimons napisał/a:

Jak dla mnie to nie tylko naturalne, ale i bardzo zdrowe. OK, można powiedzieć "cześć" przy przypadkowym spotkaniu (a nawet należy przez grzeczność), ale odcięcie się daje najszybsze "wyleczenie" po bólu rozstania. A jakieś koleżeńskie podchody, gadki-szmatki... tylko przeciągają ból, przywołują wspomnienia. Zupełnie niepotrzebnie.

Dziwi mnie jego zachowanie też dlatego, bo jemu również zależało na normalnych, dobrych relacjach. Ciężko powiedzieć czy on cierpi lub cierpiał po rozstaniu, w każdym bądź razie nie było tego widać, a trudno mi myśleć żeby robił to wszystko ze względu aby mi było lżej.
____
Ciekawi mnie czy na tym forum jest ktoś, kto przeżywał podobną sytuację? I jak ona się skończyła?

20

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Tym rozkminianiem, co się stało, dlaczego, czy on wróci... Daj spokój, trzeba mieć odrobinę godności.
Stać Cię na kogoś lepszego - facet nie chce być z Tobą, to niech spada na drzewo.

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
Cyngli napisał/a:

Tym rozkminianiem, co się stało, dlaczego, czy on wróci... Daj spokój, trzeba mieć odrobinę godności.
Stać Cię na kogoś lepszego - facet nie chce być z Tobą, to niech spada na drzewo.

Podziwiam, że Ty pewnie po zerwaniu zmieniłabyś tok myślenia o 180 stopni, w którym exa by już nie było, no ale nie każdy tak potrafi, niemniej się staram jak mogę. Nikogo nie przymuszam do obcowania ze mną jak i nie szukam na siłę.

22

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
Wieczorowąporą napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Tym rozkminianiem, co się stało, dlaczego, czy on wróci... Daj spokój, trzeba mieć odrobinę godności.
Stać Cię na kogoś lepszego - facet nie chce być z Tobą, to niech spada na drzewo.

Podziwiam, że Ty pewnie po zerwaniu zmieniłabyś tok myślenia o 180 stopni, w którym exa by już nie było

Nie, ale nie zakładałabym o tym wątku na forum, by pławić się w swoim nieszczęściu. Przeszłabym deprechę, wiedząc, że jestem wartościową osobą, która nie uzależnia poczucia własnej wartości od tego, czy jest z facetem, czy nie i podniosłabym się. I Tobie też tego życzę.

23

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
Cyngli napisał/a:
Wieczorowąporą napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Tym rozkminianiem, co się stało, dlaczego, czy on wróci... Daj spokój, trzeba mieć odrobinę godności.
Stać Cię na kogoś lepszego - facet nie chce być z Tobą, to niech spada na drzewo.

Podziwiam, że Ty pewnie po zerwaniu zmieniłabyś tok myślenia o 180 stopni, w którym exa by już nie było

Nie, ale nie zakładałabym o tym wątku na forum, by pławić się w swoim nieszczęściu. Przeszłabym deprechę, wiedząc, że jestem wartościową osobą, która nie uzależnia poczucia własnej wartości od tego, czy jest z facetem, czy nie i podniosłabym się. I Tobie też tego życzę.

Wybacz Cyngli, ale każdy ma tu prawo pisać, czy ci się to podoba czy nie. Bardzo lubisz pouczać innych, ciągle tylko ja i ja. Nie każdy musi  być taki jak ty. Widocznie Wieczorowąporą potrzebuje porady więc o nią prosi, kto ma ochotę to jej radzi, a kto nie to nie musi zabierać głosu

24

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
azbestowa2 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Wieczorowąporą napisał/a:

Podziwiam, że Ty pewnie po zerwaniu zmieniłabyś tok myślenia o 180 stopni, w którym exa by już nie było

Nie, ale nie zakładałabym o tym wątku na forum, by pławić się w swoim nieszczęściu. Przeszłabym deprechę, wiedząc, że jestem wartościową osobą, która nie uzależnia poczucia własnej wartości od tego, czy jest z facetem, czy nie i podniosłabym się. I Tobie też tego życzę.

Wybacz Cyngli, ale każdy ma tu prawo pisać, czy ci się to podoba czy nie. Bardzo lubisz pouczać innych, ciągle tylko ja i ja. Nie każdy musi  być taki jak ty. Widocznie Wieczorowąporą potrzebuje porady więc o nią prosi, kto ma ochotę to jej radzi, a kto nie to nie musi zabierać głosu

Ja nikomu nie odbieram prawa do pisania.
To jest forum, tu się wyraża swoje zdanie/opinię.

Moją opinią jest to, że szkoda czasu na płakanie po kimś, kto nie jest tego wart - lepiej ten czas poświęcić na podniesienie swojej własnej samooceny.

''Ciągle tylko ja i ja'' - nie uważam, żeby tak było.
O Tobie też mogłabym teraz napisać, że wpadłaś jedynie zadymę zrobić, a nie Autorce doradzić - bo żadnej rady od Ciebie nie widzę.
Ale to by było powierzchowne i krzywdzące, więc tego nie robię.
Pozdrawiam.

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

No niestety moje poczucie własnej wartości jest poniżej zera, zwłaszcza teraz. Odczuwam to praktycznie na każdym kroku, dziś sobie uświadomiłam to podczas rozmowy z koleżanką.
A co do exa...dziś się zachowywał jakby czuł do mnie niechęć, wręcz nienawidził, próbując przy tym wzbudzić zazdrość pisząc smsy do koleżanki współpracującej ze mną. Z tą zazdrością to nie pierwszy raz i często robi to po sytuacjach gdy ja mam nieco większy kontakt z męską częścią składu.

26

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Z tym poczuciem własnej wartości to wszyscy mamy czasem problemy wink - ta sytuacja z tym chłopakiem tylko Ci tego dokłada.

Ten 27-letni "chłopczyk w krótkich spodenkach" to typek, którego od samego początku radzę Ci sobie odpuścić.

Zostawia Cię, unika, ignoruje, olewa, a potem ... ni z gruszki ni z pietruszki oczekuje Twojej zazdrości o siebie?

To nie rokuje na dobry związek, gdzie szczera komunikacja jest podstawą jego istnienia. Choć ciągle pewnie tli się w Tobie nieracjonalna nadzieja, że "coś z tego będzie."

Szkoda, że pracujecie razem - niby się rozstaliście, a ciągle jesteście na siebie "skazani" poprzez kontakt w pracy. To bardzo trudne do ogarnięcia.

Moja rada doświadczonej kobiety: nigdy, przenigdy nie buduj poczucia swojej wartości na mężczyźnie. Oni się pojawiają i znikają.

Źródło siły zawsze jest w Tobie samej.

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Zawsze byłam skromna, nie uważałam siebie za kogoś ponad innych, a teraz czuję się jak najgłupszy, najgorszy człowiek na ziemi. Od słowa do słowa w rozmowie z koleżanką na temat mężczyzn (bo wpadła na pomysł, że może by mnie poznała ze swoim wolnym kolegą) stwierdziłam, że nie chcę go poznać bo jestem tak beznadziejna, że w końcu i on odejdzie (jeśli w ogóle chciałby zostać - ze wzajemnością). Ciężko nawet ubrać w słowa to co o sobie myślę i za jaką chodzącą beznadzieję siebie uważam.
Nigdy nie rozumiałam postępowania mężczyzn, może dlatego, że nie mam zbyt wielkiego doświadczenia a jeszcze w 3/4 przypadkach byłam okłamywana w żywe oczy.
Nasza relacja od samego początku była trudna, ale mimo to on kiedyś walczył o nas, snuł plany, padały wielkie słowa, obietnice, ale to pewnie klasyk.  Nie kłóciliśmy się, wręcz wspieraliśmy się, bo oboje mieliśmy problemy, aż tu nagle koniec. Wtedy stwierdził, że go to przerosło i dlatego tak wybrał... A teraz w dalszym ciągu mąci w głowie.

28

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

A bo dobre, skromne duszyczki to tak mają, że nie potrafią właśnie dobrze o sobie myśleć, bo "nie wypada" wywyższać się.

Twój obniżony nastrój wynika z braku wiary w siebie, dołożyło się do tego rozstanie - wszyscy wiemy, że odrzucenie to dołujące doświadczenie. No i ten świrus, na którego codziennie musisz patrzeć i chcąc nie chcą rozgrzebywać rany.

Myślę, że jesteś jeszcze bardzo młoda - 23 lata to dopiero start w dorosłość, jeszcze niejedno przed Tobą i dobrego i złego - ale z czasem utwardzisz się, Kochana. Zaufaj mi.

I nie odkryję przed Tobą Ameryki - jak Ty się sama czujesz beznadziejna, to ... tak Cię będą postrzegać inni. A już na pewno mężczyźni.

Ten brak wiary w siebie może być manifestowany sylwetką np. skulone ramiona, spuszczony wzrok, nieświadomie wysyłany sygnał: chcę być niewidzialna .

Nie brnie się w związek, który "od początku jest trudny." Wszechświat wysyła Ci znak ostrzegawczy, nie należy robić nic na siłę.

Napisałaś, że połączyły Was problemy. Może już ich nie ma, a więc zniknęło spoiwo, które Was trzymało razem?

I gość był z Tobą przez te problemy i mu się z nimi właśnie kojarzysz, dlatego zwiał ze związku i nie chce utrzymywać znajomości z Tobą? Bo ... źle mu się ogólnie kojarzysz?

Piszę to, żeby trochę Tobą wstrząsnąć.

Ale widzę pozytywny sygnał - sama już dostrzegasz, że "mąci Ci w głowie". Ewidentnie źle się z tym czujesz. Jaki wniosek, młoda dziewczyno?...

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Nie połączyły nas problemy, one po prostu były już wcześniej zanim się poznaliśmy, potrafiliśmy się wspierać nawzajem. Wiem, że on nadal je ma, ja z resztą tak samo. Prócz wspieraniu w złych chwilach były też te dobre.
Ja od samego początku nie chciałam w to brnąć, ale on uparcie chciał, aż się stało i mnie przekonał, wręcz zahipnotyzował i rozkochał.
Owszem, źle mi z tym, lubię jasne i klarowne sytuacje, a on takowych mi nie daje. Wręcz z dnia na dzień zupełnie sprzeczne zachowania. Czasem mam wrażenie, że chciałby wrócić do tego co było, ale coś go blokuje, a innym razem jakby chciał abym całkowicie zniknęła z jego życia. Chciałabym mu powiedzieć wszystko co czuje, co we mnie siedzi, ale to chyba bez sensu.
Jestem zbyt zaślepiona aby wyciągać wnioski. Mądra osoba pewnie przekierowałaby myśli na coś innego, otwierając się na nowe osoby.

30 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-06-02 23:12:42)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
Wieczorowąporą napisał/a:

Nie połączyły nas problemy, one po prostu były już wcześniej zanim się poznaliśmy, potrafiliśmy się wspierać nawzajem. Wiem, że on nadal je ma, ja z resztą tak samo.

A możesz napisać, jakie on ma problemy? To pozwoli rzucić okiem na przedstawiony przez Ciebie problem bardziej obiektywnie.

Wieczorowąporą napisał/a:

Prócz wspieraniu w złych chwilach były też te dobre.

To prawda. Ale jak jest więcej tych złych, to trzeba dać sobie spokój.

Wieczorowąporą napisał/a:

Ja od samego początku nie chciałam w to brnąć.

A widzisz, kobieto, co się dzieje, jak się nie słucha podszeptów intuicji? wink

Wieczorowąporą napisał/a:

Owszem, źle mi z tym, lubię jasne i klarowne sytuacje, a on takowych mi nie daje. Wręcz z dnia na dzień zupełnie sprzeczne zachowania.

Wnioski wysnułaś słuszne wink

Wieczorowąporą napisał/a:

mam wrażenie, że chciałby wrócić do tego co było, ale coś go blokuje, a innym razem jakby chciał abym całkowicie zniknęła z jego życia.

Słusznie zauważyłaś, masz wrażenie, bo nie wiesz, co mu w głowie tak naprawdę siedzi.

Wieczorowąporą napisał/a:

Chciałabym mu powiedzieć wszystko co czuje, co we mnie siedzi, ale to chyba bez sensu.
Jestem zbyt zaślepiona aby wyciągać wnioski. Mądra osoba pewnie przekierowałaby myśli na coś innego, otwierając się na nowe osoby.

Chyba rzeczywiście bez sensu. Ten typek dla mnie raczej nie z tych, z którymi poważnie się rozmawia. Jest taka stara technika: napisz list do niego, ale go nie wysyłaj. Daj upust swoim emocjom, a potem to po prostu spal.

Zaślepiona to Ty nie jesteś, już wyciągasz mądre wnioski - przekieruj uwagę na coś innego, to nie musi być od razu nowy facet!

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Wolałabym nie pisać o jego sprawach i problemach, miało to pozostać między nami, wiem, niby internet, anonimowość, ale obiecałam i chcę pozostać w porządku do końca.
Kiedyś dało się z nim rozmawiać poważnie, ale on tego chyba nie chce, daruję sobie, może kiedyś on podejmie temat. Dzisiaj znów miałam z nim kontakt, w pracy przyszedł do mnie i siedział dłużej niż to było konieczne, stał blisko, gapił się i mówił mi zdrobniale, ale nic poza tym. Przeplatanki zachowań ciąg dalszy.

32

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Autorko daj sobie czas na pobycie samej z sobą, na lepsze poznanie siebie, pokochanie siebie, własny rozwój, dojrzenie do relacji partnerskiej. Na tą chwile raczej nie szukaj nowego chłopaka bo to nic nie da. 
Z tej znajomości z kolegą z pracy wyciągnij wnioski dla siebie by unikać podobnych błędów. Potraktuj ta relację na zasadzie znajomości z którą wiązałaś jakies plany, nadzieje ale niestety nie zgraliście się bo każde z was właściwie miało inne potrzeby i oczekiwania. Zaakceptuj fakt, że relacje między ludźmi są różne, że pewne sytuacje, okoliczności sprzyjają , bądź wręcz przeciwnie- bywają przeszkodą we wspólnym byciu, że każdy człowiek ma swoje wyobrażenia nt.związku, przyjaźni, miłości  i nie zawsze jest to zgodne z tym czego w danym momencie chce, czy pragnie (wyobraża sobie) partner/partnerka... że ludzie zmieniają poglądy na pewne sprawy i niczego nie można być pewnym.
Rzeczywistość ciągle zmienia się, i my, nasze widzenie pewnych spraw również, bo mamy do tego prawo, bo ciągle rozwijamy się i również w pewnym sensie zmieniamy. Nie, nie traktuj tego doświadczenia w kategoriach porażki, raczej na zdobywaniu doświadczeń, przeżywaniu emocji jakie odczuwałaś będąc z tym chłopakiem. Oboje jesteście młodzi i jeszcze eksperymentujecie w związkach, i przez to nabywacie mądrości życiowej po to by dowiedzieć się również czegoś o sobie, czego chcę lub nie chcę, dokąd zmierzam, co dla mnie jest ważne, sprawdzacie swoje granice... dojrzewacie.
Zycie składa się i z dobrych chwil i z cierpienia, doznawania strat i tego nie da się zmienić. Tak już jest.

Teraz masz trudniejsze chwile bo zostałaś odrzucona, odtrącona i masz o to wielki żal do tego chłopaka.Nie myśl o sobie źle, bo to nie ty masz problem ze sobą ale ten chłopak, który "nie dojrzał emocjonalnie" do relacji partnerskiej. Raczej bądź dla niego współczująca, gdyż jest ubogi i nie ma wiele do zaoferowania swojej partnerce, gdyż sam ze sobą sobie nie radzi, jest rozchwiany emocjonalnie. Staw temu czoła i daj upust swojej złości, żalu w jakiś kreatywny sposób. Nie pocieszę ciebie ponieważ jeszcze spotkasz na swojej drodze wielu "takich", ale od tej chwili będziesz miała już inny ogląd na pewne sprawy.
Dobra wiadomość jest taka że zawsze jesteś ze sobą i to na sobie powinnaś polegać, zaakceptować siebie, swoje "zalety i wady", budować siebie, swoje poczucie wartości poprzez zdrowy egoizm, dopieszczanie siebie, samodoskonalenie, rozwijanie swoich zainteresowań, bycie zwyczajnie dobrym, empatycznym człowiekiem. Zapewniam ciebie, że takiego "brylantu" jakim jesteś nie sposób ominąć i zapomnieć. Bądź dumna z siebie, z tego co masz, co osiągasz, bo zawdzięczasz sobie wiele, gdyż jesteś osobą zapewne pracowitą, odpowiedzialną....(dopisz sobie minimum 20 okresleń). W ramach samouzdrawiania polecam tobie codziennie rano zanim wyjdziesz z domu przeczytanie sobie tej listy i powiedzenie sobie czegoś miłego, pozytywnego np.,dzisiaj będę miała świetny dzień. Każdy dzień jest nową szansą na spędzenie go w dobrym nastroju, potraktowaniu go jako "niespodzianki", i skupianiu się na dobrych rzeczach, otaczaniu się ludźmi o pozytywnej energii i czerpaniu od nich tej radości. Już nie bój się bo nic zlego się nie wydarzy, spotykaj się z ludźmi, zawieraj nowe znajomości, doświadczaj życia.

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

33 Ostatnio edytowany przez Wieczorowąporą (2016-06-04 19:12:12)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Dałam sobie ten czas, mija 5 miesięcy od kiedy już nie ma "nas" i nadal nie potrafię (oraz nie chcę) spojrzeć na innych mężczyzn.
Dziękuję Ci za ten wpis, wzruszył mnie, wykrzesał we mnie jakąś siłę i zrobiło mi się nieco lepiej (choć i tak nadal jest ciężko). Jesteś niesamowita!

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Chwiejnego zachowania ciąg dalszy. Los chciał, że znów będziemy się często widywać w pracy. Dopiero co się to zaczęło, a ja już głupieje, do szaleństwa doprowadza mnie jego zachowanie. Jednego dnia kilkukrotnie zagaduje, czeka na mnie abyśmy jechali razem windą, na przerwie patrzy w oczy, a kolejnego całkowite przeciwieństwo - traktuje mnie jak powietrze, przechodzi obok bez słowa, bez uśmiechu, unika mnie jak ognia.
W sumie nie wiem czemu tu to napisałam ani czego oczekuję, ale wiem, że potrzebuję się komuś wygadać, bo jest mi strasznie źle sad

35 Ostatnio edytowany przez zari.89 (2016-07-05 11:12:36)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Witajcie, dołącze się do teatu....bo mam podobnie i może pomozecie mi? ja mam 25 lat on 28 lat....obiecywał cuda nie widy , potraktowa mnie brzydko po czym i wyrzucił mnie z domu swojego. Rodzina była zamna itd ale nie o to chodzi ...pytanie? mijac bedzie dopiero 3 mies od rozstania....jego rodzina mnie traktuje ładnie tak jak wczesniej, z siostrami tez ok jak zawsze...a on? najpierw udawał ze nie zna ja zaczełam go ignorowac po osttanie rozmowie bo słuchajcie ale on  unikał rozmowy ze mną....dluga historia - opusane mam to wszytsko w moim poscie...ale pytanie brzmi nastepująco co on ma na celu? ze raz udawał zemnie nie zna? poczym mówi czesc z uśmiechem i moje wrazenie było ze sie patrzy tak jakoś? ja nadal za nimtsknie ale nie umiem mu wybaczyc za to jak mnie potraktował jak scierke zurzyta ,wział co chciał i koniec....a teaz spotyka sie z kolezankami młodszymi z naszej miejscowości i oczywiście jest zajebisty....mnie traktował jak mebel, jak nie wiem co podreslałm moze nie swiadomnie ze jestemgruba a uwierzcie ze jestem  szczupła i podobam sie innym a on takie cos? jak ja dla mniego wszytsko robiłma? rodzinamnie bardzo lubiła itd.....i mija teraz 3 mies. ja urwała kontakt bo potraktowal mnie okropnie podczas rozmowy....on myslał, ze sie odezwie bo zawsze sie odztwałam jak cos zrobił bo nie umiałam sie gniewac na niego a teraz juz milcze 2 miesiące....ignoruje go itd. a on teraz jak mnie widzi to popada w konsternacje albo udaje ze  nie widzi? co ja mam myślec? zalezy mi na nim ciągke choc kazdy mi mówi  ze powinnam go znienawidzic.....a ja nie umiem. Powiedzcie mi , czy jak zerwałam kontak, nie upokarzam sie i ignoruje go? to on zmieni zdanie i możliwe ze doceni to teraz jak stracił? czy spojrzy na mnie inaczej widzac ze jego rodzina mnie lubiła bardzi itd, i znajomi widza ze jestem normalna? a on ??? nie wiem co może myslec, pewnie ze jestem wkurzona bardzo na niego albo nie wiem bo to człowiek co ma wszytsko w tyle....

36 Ostatnio edytowany przez zari.89 (2016-07-12 14:55:18)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

Witam Was wszystkich jeszcze raz. Piszę tu ponownie bo nie umiem sobie poradzić z zachowaniem mojego byłego i nurtuje mnie odpowiedz dlaczego tak robi i zrobił....a więc:

Pisałam kiedyś w innych wątkach o tym jak potraktował mnie mój 28 letni były ( wtedy uważałam ze jest wszystkim i najpiękniejszym co miałam a teraz stracił wszystko co dobre i to co o nim myślałam bezpowrotnie)

Nie jesteśmy juz razem 3 miesiące w zeszłą sobote mieliśmy ze soba stycznosć po raz pierwszy po 2 miesiącach od rozstania i on raz mi mówi cześć  a teraz jak byliśmy na imprezie ( sa u mnie w miasteczku organizowane imprezy z udzałem dj i przeważnie wszytscy, których znamy też tam sa ....nasi znajomi itd bo pochodzi z tej wioski  co ja i mieszkamy tu  i siłą rzeczy, ze mamy dużo wspólnych znajomych....i sluchajcie On udawał, ze jestem powietrzem a ja mam do niego tyle żalu i gniewu, ze stwierdziłam, ze bede tak samo robiła jak on. Bo tak naprawde nie wiem jak ja mam sie zachowywać....On słuchajcie na moich oczach i moich znajomych swoich kolegów mojej kuzynki itd. obściskiwał sie z inną ( laską tez tej miejscowości 4 lata młodsza, która leci na niego na maxa) bo mi jego klega mówił....Oni rozmawiali ze mną tak jak zawsze a on z piwem chodził i chodził od jakiś znajomych do inncych ale patrzył ze jego koledzy siedzą ze mną i śmiejemy sie i gadamy....sami oni powiedzieli, ze jestem spoko babką...a na jego zachowanie nie mają wpływu. Moja kuzynka nawet z jednym rozmawiała na Nasz temat,ze to jak on ja teraz wku****wia jest nie pojete, ze nie oddałam mu klucza od domu bo nie mam jak i jego kolega powiedział, ze mam poczta wysłac...odnosze wrażenie, ze nawet jego znajomi chyba sa za mna i mnie szanują ....ja nie odpierdzielamtakiego cyrku jak on ....co on myślała? ze ja bede skakała za nim? i jak on z inna sie obściskuje a bede płakała- ignorowałm go do granic możliwości. Nie mam ochoty z  nim rozmawiać, nie umiem mu wybaczyć jego zachowania i tego jak mnie potraktował no nie umiem.....a nadodatek na tej mprezie poojawił sie jeszcze ten były przedtym , który zostawil mnie po 4 latach i teraz juz ma laske...także z przodu mialam jednego z tyłu drugiego....starałam sie nie dawac poznac ze mnie to rusza....bawiłam sie, pośmiałam, pogadałam z jego znajomymi i koleagami on za to z moim znajomymi,którzy z nim sie bawili....jak dla mniepatologia to wszytsko i mój mózg nie ogarnia jak sie zachować zeby pokazac klase, ze znam swoją wartość, i ze nie wybacze mu.....mój kuzyn to widzać powiedział, ze mam go ignorować i jak pokaze ze szanuje siebie i bede radosna a przezde wszytskim nie bede za nim biegała ( bo ex wiedział,ze ja dla niego wszystko bym zrobiła) bardziej go to zaboli....bo gdzieś tam katem jak sie spojrzałam to widziałam  ze sie patrzy.....ja nie chce na niego nawet patrze mam taki wstret.....nie sądzłam, ze wszytsko sie tak porobi? moi znajomy do niego a jego polubili mnie bardzo....i to wszytsko jest nie do ogarnięcia.....;/ ale musze jakoś to znieść....jak chce być z ta 4 lata młodsza laska z naszej miejscowości nic nie poradze ale kazdy mówi , ze tj żenada to jego zachowanie. w moich oczach stracił wszytsko i dobre o nim zdanie....;/ podejrzewam, ze czesto bedziemy widywac i musze zagryść zeby i nie dac po sobie poznac ze mnie to boli....bo pewnie co weekend bedziemy sie widziec a ja nie bede rezygnowac z wyjść bo on tam bedzie ...to onpo tym wszystkim powinien mi schodzic z drogi..... mam tego ignorować? być obojetna? poardzcie co w takiej dziwnej sytuacji robic? w glebi serca mnie to boli i jestmi bardzo przykro....bardzooo i boli mnie to bardzo.

37 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-07-12 18:30:08)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
zari.89 napisał/a:

Witam Was wszystkich jeszcze raz. Piszę tu ponownie bo nie umiem sobie poradzić z zachowaniem mojego byłego i nurtuje mnie odpowiedz dlaczego tak robi i zrobił....a więc:

Pisałam kiedyś w innych wątkach o tym jak potraktował mnie mój 28 letni były ( wtedy uważałam ze jest wszystkim i najpiękniejszym co miałam a teraz stracił wszystko co dobre i to co o nim myślałam bezpowrotnie)

Nie jesteśmy juz razem 3 miesiące w zeszłą sobote mieliśmy ze soba stycznosć po raz pierwszy po 2 miesiącach od rozstania i on raz mi mówi cześć  a teraz jak byliśmy na imprezie ( sa u mnie w miasteczku organizowane imprezy z udzałem dj i przeważnie wszytscy, których znamy też tam sa ....nasi znajomi itd bo pochodzi z tej wioski  co ja i mieszkamy tu  i siłą rzeczy, ze mamy dużo wspólnych znajomych....i sluchajcie On udawał, ze jestem powietrzem a ja mam do niego tyle żalu i gniewu, ze stwierdziłam, ze bede tak samo robiła jak on. Bo tak naprawde nie wiem jak ja mam sie zachowywać....On słuchajcie na moich oczach i moich znajomych swoich kolegów mojej kuzynki itd. obściskiwał sie z inną ( laską tez tej miejscowości 4 lata młodsza, która leci na niego na maxa) bo mi jego klega mówił....Oni rozmawiali ze mną tak jak zawsze a on z piwem chodził i chodził od jakiś znajomych do inncych ale patrzył ze jego koledzy siedzą ze mną i śmiejemy sie i gadamy....sami oni powiedzieli, ze jestem spoko babką...a na jego zachowanie nie mają wpływu. Moja kuzynka nawet z jednym rozmawiała na Nasz temat,ze to jak on ja teraz wku****wia jest nie pojete, ze nie oddałam mu klucza od domu bo nie mam jak i jego kolega powiedział, ze mam poczta wysłac...odnosze wrażenie, ze nawet jego znajomi chyba sa za mna i mnie szanują ....ja nie odpierdzielamtakiego cyrku jak on ....co on myślała? ze ja bede skakała za nim? i jak on z inna sie obściskuje a bede płakała- ignorowałm go do granic możliwości. Nie mam ochoty z  nim rozmawiać, nie umiem mu wybaczyć jego zachowania i tego jak mnie potraktował no nie umiem.....a nadodatek na tej mprezie poojawił sie jeszcze ten były przedtym , który zostawil mnie po 4 latach i teraz juz ma laske...także z przodu mialam jednego z tyłu drugiego....starałam sie nie dawac poznac ze mnie to rusza....bawiłam sie, pośmiałam, pogadałam z jego znajomymi i koleagami on za to z moim znajomymi,którzy z nim sie bawili....jak dla mniepatologia to wszytsko i mój mózg nie ogarnia jak sie zachować zeby pokazac klase, ze znam swoją wartość, i ze nie wybacze mu.....mój kuzyn to widzać powiedział, ze mam go ignorować i jak pokaze ze szanuje siebie i bede radosna a przezde wszytskim nie bede za nim biegała ( bo ex wiedział,ze ja dla niego wszystko bym zrobiła) bardziej go to zaboli....bo gdzieś tam katem jak sie spojrzałam to widziałam  ze sie patrzy.....ja nie chce na niego nawet patrze mam taki wstret.....nie sądzłam, ze wszytsko sie tak porobi? moi znajomy do niego a jego polubili mnie bardzo....i to wszytsko jest nie do ogarnięcia.....;/ ale musze jakoś to znieść....jak chce być z ta 4 lata młodsza laska z naszej miejscowości nic nie poradze ale kazdy mówi , ze tj żenada to jego zachowanie. w moich oczach stracił wszytsko i dobre o nim zdanie....;/ podejrzewam, ze czesto bedziemy widywac i musze zagryść zeby i nie dac po sobie poznac ze mnie to boli....bo pewnie co weekend bedziemy sie widziec a ja nie bede rezygnowac z wyjść bo on tam bedzie ...to onpo tym wszystkim powinien mi schodzic z drogi..... mam tego ignorować? być obojetna? poardzcie co w takiej dziwnej sytuacji robic? w glebi serca mnie to boli i jestmi bardzo przykro....bardzooo i boli mnie to bardzo.

Zari opisałaś  już w licznych wątkach swoją historię z przytoczeniem co na to rzekł Twoj kuzyn, koledzy exa, jego rodzina itp. Ale nie napisałaś najważniejszego...co na to wszystko Twoj lekarz ? Bo tylko jego zdanie jest w tym wszystkim istotne.

38 Ostatnio edytowany przez zari.89 (2016-07-13 07:20:32)

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

No tak....ale z tym nie byłam u lekarza. Mój lekarz powiedział na tamten watek( co opisałam jak mnie potraktował i się zachował). Pani doktor coraz bardziej chwytała się za głowę jak powiedziałam jej to jak mnie potraktował, jak do mnie mówił nie ciągle ale często, że tj. chore zachowanie z jego strony i , że on nie dojrzał choć on uważa inaczej. Powiedziała, ze  jego zachowanie jest chore i  niezrozumiałe. A mi chodzi o to, że ja nie wiem jak mam się zachować jak są sytuacje tego typu co opisałam? bo tego wszytskiego sie nie spodziewałam, ze tak to wszytsko bedzie wygladało. A on smieje mi sie w twarz.

39

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"
zari.89 napisał/a:

No tak....ale z tym nie byłam u lekarza. Mój lekarz powiedział na tamten watek( co opisałam jak mnie potraktował i się zachował). Pani doktor coraz bardziej chwytała się za głowę jak powiedziałam jej to jak mnie potraktował, jak do mnie mówił nie ciągle ale często, że tj. chore zachowanie z jego strony i , że on nie dojrzał choć on uważa inaczej. Powiedziała, ze  jego zachowanie jest chore i  niezrozumiałe. A mi chodzi o to, że ja nie wiem jak mam się zachować jak są sytuacje tego typu co opisałam? bo tego wszytskiego sie nie spodziewałam, ze tak to wszytsko bedzie wygladało. A on smieje mi sie w twarz.

Nie zalapalas mojego sarkazmu. A pani doktor ..hm chyba zle ja zrozumialas. Obstawiam ze łapala sie za glowe sluchajac tego co opoiwadasz i ze mozna dawac sie tak traktowac i rozkminiac cos czego nie ma. Facet Cie nie chce zrozuuuum. Cos masz zrobic? Leczyc sie dziewczyno bo serio odplywasz juz w tym co piszesz. To sie staje naprawde przerazajace a przeciez tylko internetowo mam z Toba stycznosc. Strach pomyslec co Ty wyprawiasz na zywo, cos czuje ze Ci wszyscy zyczliwi (znajomi exa kuzynka itp) ktorzy podsycaja Twoje nadzieje i niby sa z Toba robia sobie poprostu niezla beke z Ciebie a Ty pograzasz sie w szalenstwie sad .

40

Odp: Zachowanie typu "nie znam Cię"

dzięki

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zachowanie typu "nie znam Cię"

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018