Może zacznę od początku.. będąc w gimnazjum miałam jakieś koleżanki, z którymi wychodziłam na miasto, spędzałam czas. W trzeciej klasie poznałam chłopaka w moim wieku, zaczęliśmy być ze sobą, spędzać razem cały wolny czas. Na początku było super - spotkania, pierwsze pocałunki, spacery.. "Wielka miłość". z czasem odsuwałam się od koleżanek, a chłopak zrobił się zazdrosny, a nawet zaborczy. Po skończeniu gimnazjum, chciałam iść do szkoły jakąś godzinę jazdy od domu. Chłopak zaczął się złościć, mówić że albo taka szkoła albo on, że zostawi mnie jak tak daleko będę się uczyć bo związki na odległość się rozpadają. Więc poszłam do szkoły w swoim mieście, do klasy razem z tym chłopakiem. Chodziliśmy do technikum razem przez 4 lata. Te 4 lata nie były takie kolorowe jak mi się wydawało, że będą - nie mając ani jednej koleżanki po gimnazjum, nie miałam jak poznać nikogo nowego bo chłopak nie wypuściłby mnie z domu bez Niego, sam też nie miał znajomych. Więc każda chwila była spędzana razem, bez innych ludzi. Miałam zakazy ubierania się ładnie, musiałam chodzić w luźnych ciuchach, bez dekoltów, nie mogłam się malować, nie mogłam korzystać z portali jak NK czy FB. Musiałam siedzieć sama w domu lub z Nim. Z nim spotkania odbywały się może raz na dwa tygodnie, może rzadziej - a poza tym, graliśmy razem w jedna grę online, musiałam cały czas tłumaczyć się z każdej chwili spędzonej poza komputerem, bez kontaktu z nim, inaczej była awantura. Po jakimś roku związku jedyne co jego obchodziło to właśnie gry komputerowe, wszystko co miał robić ze mną było albo nudne, albo twierdził że jemu nie wolno tego robić (ma problemy z kośćmi, zapalenie stawów). Z czasem chorobą wymigiwał się nawet z głupiego spaceru.. Ja jestem osobą która lubi spędzać czas poza domem, góry, spacery, rower. On tego nie cierpiał, jedyne jego zainteresowania to komputer, chociaż na początku związku tak nie było.. Kiedy upewnił się że będę na pewno z nim to pokazał prawdziwe ja. Jakoś przyzwyczaiłam się do życia samej, grałam z nim, czasem się spotkałam, i tak leciał czas. Po jakichś 3 latach w tym związku, jemu się chyba znudziłam bo zaczął pisać na GG z jedną dziewczyną. Flirtował, wysyłali sobie zdjęcia itp. Kiedy chciałam go zostawić, usłyszałam groźby - że się zabije, że nie będzie żył beze mnie.. Zostałam.. Później byłam przez to nie ufna, zazdrosna. Często w czasie kłótni mu to wypominałam.. później było coraz gorzej - kłótnie, awantury o byle co - i przy każdej próbie zerwania były groźby i szantaże. Nie mówiłam rodzicom, bałam się, ale też myślałam że może to moja wina, że coś robię źle. Z czasem kłótnie stwarzały się z coraz mniej ważnych spraw, o moje ubranie się, o to że nie wróciłam na czas z zakupów z mamą, o to że muszę wyjść z psem, że jestem zbyt zmęczona na grę z nim na komputerze, cały czas byłam kontrolowana, nie mogłam wyjść w gości do rodziny, z mamą do miasta, czy nawet wyrzucić śmieci (żeby nie wychodzić z domu bez Niego).. Przy kłótniach zaczęły się wyzwiska - byłam nazywana szmatą, śmieciem, nieudacznikiem.. naśmiewał się ze mnie że jestem nikim, nie mam nikogo poza nim i muszę z nim być bo inaczej będę nic nie warta.. za każdym razem po kłótni wmawiał mi że awantury to moja wina, że go prowokowałam, że sama zaczęłam.. a ja w to wierzyłam.. znalazłam sobie pasję - fotografię.. Ale nie miałam możliwości wychodzenia z domu by coś fotografować, jak czasem z nim gdzieś wyszłam i robiłam po drodze zdjęcia, to każda moja praca była przez niego krytykowana, wyśmiewana. Więc zaczęłam wychodzić po kryjomu, mówiąc że idę się położyć bo źle się czuję, czy że nie mam internetu.. Po 5 latach związku namówiłam go na założenie FB, ale pojawił się nowy powód do awantur - kontrola nad tym jakie dodam zdjęcie, jakiego znajomego zaakceptuje, i komu mogę, a komu nie mogę wysłać komentarza. Kiedy skończyliśmy szkołę, trochę się polepszyło, pozwolił mi się malować, ładniej ubierać, ale nadal mnie kontrolował, wyzywał. Niestety, kilka razy przy kłótni mnie szarpnął za ręce, lub uderzył w twarz.. Kłótnie zaczęły się o pracę - ja miałam, on nie. Każdą ofertę odrzucał tłumacząc się tym że jest chory, nie da rady, nie może jeździć autobusem bo mu nie dobrze, tego się nie nauczy "bo nie umie", itp. Wyjście na pizze - ja płacę, on korzysta, wyjście do sklepu - ja kupuję chipsy na film, on korzysta.. itp. Ciągle szukał pracy, ja uważam że szukał by nie znaleźć. Jak mu o tym powiedziałam wybuchła taka awantura, wymiana zdań, że pierwszy raz oberwałam mocniej - zostały siniaki, przepłakałam całą noc, w świadomości że to moja wina, że zasłużyłam na awanturę.. W styczniu tego roku zamieszkaliśmy razem, u moich rodziców - liczyłam na to że jak zamieszkamy wspólnie to się zmieni, zaufa mi, i będzie lepiej.. Ale było tylko gorzej.. Pracy nadal nie był w stanie podjąć - mimo wielu ofert i możliwości zawsze coś mu nie pasowało. Ze mną kłócił się o wszystko, a to że jeszcze nie chce kolacji, a to że on "teraz nie może odejść od komputera żeby mi pomóc", a to że jeszcze pranie nie zrobione, a to że jestem zmęczona po pracy i nie chce mi się z nim oglądać filmu.. itp itd.. Któregoś dnia, półtora miesiąca temu przyszłam po 12h pracy, zmęczona, na dworze 5 stopni, a w domu lodówka.. okazuje się że okno było otwarte cały dzień - bo jemu było i jest gorąco. Mówię mu "Zamknij okno" - "Nie bo mi ciepło". podeszłam i chciałam zamknąć, zostałam szarpnięta za rękę i usłyszałam "Zostaw to okno szmato".. kiedy się szarpnęłam, dostałam z całej siły pięścią w brzuch.. Po jakimś czasie zaczął opowiadać mi o koncercie, na który bilety kosztują ok. 200 zł. Chciał jechać, powiedziałam że nie, bo nie ma pracy a ja nie dam tyle kasy na jego bilet. Zaczęła się awantura o to że jesteśmy razem i mamy wspólną kasę itp. kiedy powiedziałam że nie mamy wspólnej bo on nie zarabia a ślubu nie mamy, to zostałam zwyzywana, usłyszała to moja mama. Wzięła mnie na stronę, spytała czemu sobie na to pozwalam.. wtedy wszystko już jej opowiedziałam, bo brakło mi sił.. Powiedziałam że chcę z nim zerwać, ale nie umiem, bo mnie szantażuje, bo sobie coś zrobi.. Rodzice mi wtedy pomogli, spakował się, wrócił do siebie, mama przekazała mu żeby więcej do mnie nie dzwonił, nie pisał.. przez tydzień wypisywał - że się zabije, że nie będę szczęśliwa, bardzo grał mi na emocjach - szantażował że albo do niego wrócę albo pożałuję. Kiedy dodałam jakieś tam zdjęcia na FB, pisał że nie wolno mi tego robić, że moje zdjęcia to jego prywatna własność, że zachowuję się jak dzi*ka dodając zdjęcia.. W końcu moja mama zadzwoniła do jego rodziców, powiedziała o wszystkim - teraz zmienił to co pisze, pisze że mnie kocha, że tęskni że się zmienił i już nie zrobi więcej tego itp.. Nie chcę do niego wracać, wiem że byłoby nadal to samo co wcześniej.. ale gdzieś tam w środku za nim tęsknie i nie wiem czemu.. a najgorsze jest to, że zostałam teraz sama.. Nie mam żadnych znajomości ze szkoły, bo ludzie z gimnazjum po tylu latach mają już swoje życie, swoje sprawy, a ze szkoły średniej nie mam żadnych znajomych, z nikim się nie zaprzyjaźniłam.. nie mam gdzie poznać teraz nowych ludzi bo w pracy mam same dorosłe kobiety , w wieku mojej mamy, i z nimi nie mam jak wyjść czy pogadać poza pracą. na imprezę czy na miasto po prostu nie mam z kim pójść. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, najlepsze lata życia, gdzie mogłam poznać ludzi, znaleźć jakieś pasje, cel życia - zmarnowałam.. i teraz nie wiem co zrobić żeby jakoś wyjść na prostą, zacząć żyć normalnie, kogoś poznać.. A może powinnam do Niego wrócić, tak żyłam przez ponad 5 lat, i może tak już ma być ? Jak ktoś zechciał to przeczytać, to proszę o jakieś przemyślenia, może rady?
Podobne tematy
Uch.... Udało mi się to przeczytać
I powiem Ci koleżanko że ten były facet to jakiś zazdrosny psychopata! Mam nadzieję że nie popełnisz błędu i do niego nie wrócisz. Nie chcesz być chyba niewolnicą do końca życia.
Szczerze mówiąc - nie chcę wracać.. Tylko w tej chwili odnoszę wrażenie że zawsze będę sama.. Nie mam się do kogo odezwać, z kim wyjść, gdzie ja poznam nowych ludzi? Spędzam teraz czas tak jak bym chciała.. Rower, spacery, wycieczki w góry.. ale na dłuższą metę robić to wszystko samemu.. Jakoś tak smutno
Ja radziłbym Ci nie wracać. Mam takie dwie koleżanki które były w takiej samej sytuacji co ty. I jedna wiem że na dobre rozstała się z facetem i przeprowadziła się do swojego rodzinnego miasta ale dalej nie wiem co się z nią dzieje, a druga identyczna sytuacja bił ją wyzywał a później przepraszał i obiecał że się zmieni i tak w kółko. Ale słyszałem że się uspokoił jak na razie, zobaczymy na jak długo.
A ty koleżanko nie będziesz sama
Jesteś jeszcze młoda i na pewno sobie kogoś znajdziesz, a może Ciebie ktoś znajdzie
Obyś miał rację
Bo na razie czuję się strasznie samotna
W sumie tak było i wcześniej, ale przynajmniej miałam do kogo się odezwać jak potrzebowałam żeby mnie ktoś wysłuchał, a teraz zostaje internet..
A co myślisz że w internecie Cię nie wysłuchają? ![]()
Może i wysłuchają, ale mimo wszystko czuję jakąś pustkę..
Będziesz czuła ją jeszcze długo ale minie to z czasem ![]()
Bardzo na to liczę
Dzięki za wsparcie ![]()
A w internecie można poznać koleżanki z Twojej okolicy ![]()
i kolegów również
Jeśli chciała byś jeszcze porozmawiać to służę pomocą ![]()
Masz fajną pasję, fotografię, i dzięki niej możesz poznać sympatycznych ludzi. Rozwijaj się w tym kierunku, staraj się robić ciekawe zdjęcia, bierz udział w kursach, plenerach, wysyłaj zdjęcia na konkursy. Ciesz się swoimi zdjęciami, zobaczysz, że z czasem odzyskasz wiarę w siebie.
staram się ale jak do tej pory sama nie wiem czy się do tego nadaję.. Robię zdjęcia, ale takie "dla siebie". może ocenisz czy będzie się to nadawało na to by to rozwijać?
Nie odrazu Rzym zbudowano
Uczysz się z każdym zdjęciem robić jak najlepsze, może czas je pokazać?
15 2014-05-03 21:27:55 Ostatnio edytowany przez vinnga (2014-12-11 19:09:17)
Pokazuję na tą chwilę na stronie na FB, ale jedyne komu się narazie podoba to rodzinka
Nie mam jak dotrzeć do innych osób, a może poprostu ktoś zerknął, i poszedł dalej?
Link usunięty
16 2014-05-03 21:35:00 Ostatnio edytowany przez takiwiatr (2014-05-03 21:39:21)
Są wspaniałe!!! Dobre technicznie, pomysłowe, ciekawie ułożone w zestawy,....
No bardzo ładne zdjęcia i czyste
A szczególnie to z gór sowich
kos bardzo ładny i jeż również ![]()
dziękuję
może kiedyś coś z tego będzie... chciałabym ![]()
![]()
Dobry klimat, aż się boję ![]()


21 2014-05-04 00:04:43 Ostatnio edytowany przez prosiaczek77 (2014-05-04 00:05:26)
Masakra...dobrze, że sie uwolniłaś od tego psychola dziewczyno! nie zostaniesz sama, jesteś wartościowa i ani sie spostrzeżesz a ułożysz sobie życie z mądrym i wartościowym mężczyzną. zobaczysz.
byłam w podobnej sytuacji...moze nie aż tak dosadnej jak twoja, ale jednak
mój eks też mnie kontrolował, zakazywał ładnie sie ubierać- mogłam tylko tak jak on chciał..ale nie wyzywał mnie, poprostu obrażał, płakał grał na uczuciach... wpedzał mnie w poczucie winy, że np pojechałam na wakacje, podczas gdy on nie miał na nic kasy i do pracy sie nie kwapił. 5 lat z nim "byłam". nie warto
teraz mam kochanego faceta, ltorego poznałam na portalu randkowym. da się. proponuje ci też podjecia takiego kroku.
uda się. zasługujesz! powodzenia! ![]()
ps. a zdjecia piekne! ![]()
Mam taką propozycję, może masz jakiś sport który Ci się podoba?
Bo widzę że same zdjęcia krajobrazów itp robisz.
Nie znam się na fotografii, pewnie jakieś inne obiekty itp ale może warto zakręcić się w tłumie, jakiś sport, zawody, tam porobić zdjęcia, poznać nowych ludzi.
23 2014-05-04 00:35:01 Ostatnio edytowany przez Marietta54 (2014-05-04 00:36:34)
Młoda damo nie jesteś całkiem sama . Masz mamę i chyba nie tylko . Zobacz ile ludzi na forum Cię wspiera . Masz 21 lat , piękny wiek i duuuuużo pięknych lat przed Tobą jeszcze . W końcu uwolnilaś się od psychopaty . Głowa do góry . Pozdrawiam .
Jak chcesz sobie fundowac kolejne złe emocje i ich nawał (bo sobie nigdy z nimi nie radziłaś, a on to wykorzystywał) to wróć do niego. Ale czy milosc polega na budowaniu negatywnych emocji i tylko wyobrażaniu sobie, ze on sie zmieni? Nie sadze.
Może zbytnio się nie znam, ale zdjęcia, jak dla mnie, bomba
A co do tego chłopaka, to normalnie serce się kraje i scyzoryk sam się w kieszeni otwiera... Dobrze zrobiłaś, że się od niego odcięłaś. Gdyby tylko wszystkie dziewczyny miały siłę i wolę aby tak zrobić, świat byłby dużo lepszym miejscem...
Najważniejsze, nie ulegać, nie Twoja wina, żę Cie szantażuje tym, że sie zabije (a jak zrobi to co?masz się tym gryźć?), jego życie i niech robi z nim co chce. Mój ex miał depresję(przynajmniej tak mi mówił) po rozstaniu ze mną, też mówił,że się zabije, bo nie chce wrócić( byłabym głupia,gdybym kolejny raz wróciła i dała szansę), powiedziałam mu wtedy, że to jego życie i jego sprawa co z nim zrobi i niech mnie w to nie miesza i nie robi z siebie ofiary. Nie jestem za uginaniem się pod presją szantażysty, poza tym człowiek, który chce się zabić, zrobiłby to bez rozgłosu i poniżania się, jeśli chce litości, niech szuka jej u swojej rodziny, a nie kobiety, którą wyzywał i bił.
Co do znajomych, masz zainteresowania? chciałaś się czegoś nauczyć? może języka?dużo młodych ludzi jest na kursach językowych ![]()
Zainteresowania są, uwielbiam fotografować, rysować. ale to nie są zainteresowania o których np. można rozmawiać, opowiadać. tak naprawdę nie wiem o czym mam rozmawiać z kimś kogo bym poznała, a wyjść do ludzi i jedynie usiąść i się uśmiechać? To znajomych nie znajdę ;(
Widzialam na fb, ze ladna , wesola z Ciebie dziewczyna, masz rodzine a wiec i wsparcie. zdjecia swietne... A co do chlopaka nie ulegaj, tez kiedys bylam w toksycznym zwiazku. cale dwa lata, moja psychika zostala totalnie wyniszczona jak i ja sama, i tez byly grozby , ze sie rzuca pod pociag itp. on mnie nie bil, tzn tylko raz, ale nalogowo klamal. odcielam sie od niego a dzis? dzis mam Meza i wspanialego Synka. zobaczysz bedzie dobrze tylko idz do przodu nie patrz za siebie..
Zainteresowania są, uwielbiam fotografować, rysować. ale to nie są zainteresowania o których np. można rozmawiać, opowiadać. tak naprawdę nie wiem o czym mam rozmawiać z kimś kogo bym poznała, a wyjść do ludzi i jedynie usiąść i się uśmiechać? To znajomych nie znajdę ;(
Pleciesz głupoty !!! Tutaj ledwo się pojawiłaś a już złapałaś z nami kontakt ![]()
30 2014-05-04 18:13:42 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2014-05-04 18:14:25)
Nie daj się zmanipulować! Zerwij kontakt, odetnij się totalnie.
Przykro mi tylko, że tyle czasu w tym wszystkim trwałaś dając się poniżać i pozwalać mu na to, że sama zaczęłaś wierzyć, że wszystko było twoją wina. Zresztą co tu dużo mówić - wykorzystywał cię na każdej płaszczyźnie - i materialnej i emocjonalnej. Być może dlatego, że był to pierwszy poważny związek i nie miałaś zbytnio pojecia jak normalnie powinno to wyglądać. A prawda jest taka - że na pewno nie powinno wyglądać tak! Ciesz się, że zostałaś z tego wyciągnięta! Pamiętaj, czas minie a Tobie bedzie coraz lepiej. Ten koleś to pasożyt, który tylko ciągnąłby cię na dno. A kysz z takimi ![]()
Co do samotności nie rozpaczaj. Na pewno znajdzie się ktoś z kim można się spotkać pogadać, dać się wyciągnąć gdzieś do ludzi. Ważne, żebyś spróbowała się otworzyć na nadarzające się okazje. W ostateczności - bo uważam że to jednak lepiej jest poznawać ludzi w konwencjonalny sposób - od czego jest internet ![]()
Rozwijaj zainteresowania, rób to co lubisz.
Nie jesteś samotna. Po prostu nareszcie jesteś wolna ![]()
trzymaj się cieplutko.
dziękuję Wam bardzo za wsparcie
lepiej się czuję wiedząc że ktoś mnie wspiera ![]()
To co mnie najbardziej męczy, to to, że kilka "znajomych" osób stwierdziło, że jestem "gówniarą bez uczuć, nie nadającą się do związku", że nie liczę się z uczuciami innych, bo chłopak z którym byłam był chory (reumatoidalne zapalenie stawów czy coś takiego), i tak jak pisałam - ze wszystkiego wymigiwał się chorobą.. I według tych "znajomych" nie liczyłam się z Jego chorobą, bo wolałam wybrać rower, góry, i własne zainteresowania, niż zrozumieć to że on jest chory i mu tego nie wolno..
Ale czy ma sens bycie z kimś i wyrzekanie się własnych zainteresowań i pasji na koszt siedzenia przed komputerem? Gdyby faktycznie był inny dla mnie.. Ale nie przy takim traktowaniu.. Czy ja mam rację? czy Ci znajomi? ![]()
Kasiu nie przejmuj się takimi docinkami.Widocznie nie zauważyli że ty się dusisz i też potrzebujesz jakiejś swojej odskoczni. Przecież każdy ma swoje zainteresowania, pasje i nie musiałaś cały czas siedzieć z nim przed komputerem. Ja swojej byłej kiedyś powiedziałem że mnie nie interesują żadne dyskoteki i nie będę chodził. Jak chce to niech bierze znajomych i niech idzie się pobawić, a ja brałem kije i jechałem nad wodę.
34 2014-05-04 21:41:23 Ostatnio edytowany przez prekvapenie (2014-05-04 21:41:55)
Ale czy ma sens bycie z kimś i wyrzekanie się własnych zainteresowań i pasji na koszt siedzenia przed komputerem? Gdyby faktycznie był inny dla mnie.. Ale nie przy takim traktowaniu.. Czy ja mam rację? czy Ci znajomi?
To jest poważne pytanie, według mnie co i raz musimy z czegoś zrezygnować dla dobra związku - chociażby dlatego że powinniśmy się liczyć z drugą osobą i szanować jej zdanie a to nie zawsze będzie zgodne z naszym. Ale są pewne granice i on je przekroczył oczekując że całkowicie zrezygnujesz z siebie dla niego. Nie tak wygląda zdrowa relacja.
Zdjęcia ładne, sam chciałbym umieć takie robić
Polecam Tobie pojeździć po Szkocji, będziesz miała co fotografować. Zresztą wszędzie się coś znajdzie no ale to mój ulubiony kraj więc reklamuję ![]()
Oczywiście, że masz rację. Dobrze wiesz, że rozstałaś się nie z powodu choroby, tylko dlatego, że Cię nie szanował, kontrolował Cię, wyzywał, bił, manipulował Tobą... Teraz pewnie opowiada wszystkim, jaki on jest nieszczęśliwy i jaka Ty jesteś niedobra, bez serca. Olej tych pseudo znajomych i rozwijaj swój talent, bo w fotografii jesteś naprawdę dobra.
A co cie obchodzi, co ludzie powiedzą?? wiesz co mówią o mnie? że zdradzałam męża i odeszłam od "wspaniałego" faceta, a dlaczego tak jest? bo facet zamiast zachować się jak mężczyzna, udaje ofiarę, którą de facto nie jest i nie był i korzysta z tego, bo ludzie się nad takimi uzalają i w ten sposób znajduje sprzymierzeńców. I wiesz co? ja mam gdzieś to co rozpowiada, bo dla mnie to żałosne i się śmieje z tego, bo pokazuje tylko jaki jest słaby. Olej innych i ciesz się tym, że uwolniłaś się od faceta, który o mało co nie rozwalił Ci psychiki. To, że chory, to ma być wytłumaczenie dla bicia i poniżania? on sobie jaja jakieś robi?
Fotografia, rysowanie to nie temat do rozmów? no co Ty! ja nie mam talentu, ani do rysowania, ani do fotografi, ale czemu miałabym o tym nie rozmawiać? ja też nie mam specjalnie z kim na codzień pogadać, poza partnerem i rodziną, ale mam dzieci i cięzko mi się wyrwać. Ty jesteś wolna i korzystaj z tego ![]()
Wyjdź wieczorem na miasto jest masa ludzi, podejdź do jakiegoś kolesia i zacznij z nim gadać... i tak do 10 dziennie ktoś się na pewno znajdzie:)
Ha! Łatwo sie mowi -podejdz i zacznij gadac
39 2014-07-25 23:42:33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-07-26 22:49:38)
Kolezanko Wspoczuje ci moim zdaniem przeszlas pieklo tu na ziemi teraz wszystko bendzie dobrze
jak nie masz ze kim pogadac jak moge bardzo chętnie ci pomoc tez intresuje sie fotografia to jest super
podaj do siebie swoje gadu spam czekam na ciebie
Hej Kasiu.
Wiem co czujesz- miałam podobnie, tyle, że mój były nie był takim psychopatą ! Ale też "dzięki" niemu pozbyłam się wszelkich znajomych, przyjaciół i zostałam sama. Mam tylko siostrę.
Co robię w tym kierunku? Ano idę do kolejnej szkoły ( być może tam kogoś poznam ), później chcę pójść do pracy, jak będę mieć pracę i będzie mnie stać na to, to zamierzam zapisać się na jakiś fitness, kurs gotowani, itp rzeczy.
Może spróbuj w tę stronę? Może w Twojej okolicy jest jakieś koło dla fotografów amatorów do którego mogłabyś się zapisać ...
A skąd jesteś jeżeli mogę spytać, bo chętnie wybrałabym się z Tobą na spacer
?
nie moglas sie malowac, wychodzic, ubierać jak chcialas i co jeszcze? a moglas jeść co chcialas i kiedy chciualas sama? czy tez musialas jeśc przed komputerem?
jaki cudem sie zakochals w kims takim ?
ja po pierwszym zakazie bym uciekła.
nie masz znajomych na wlasne zyczenie i jeśli z nim będziesz nigdy nikogo nie bedziesz miala.
zacznij zyc jak Ty chcesz swoim zyciem a nie jak on chce.
42 2014-08-05 15:17:00 Ostatnio edytowany przez crash76 (2014-08-05 15:24:54)
Jak to nie mozna rozmawiac o fotografii???? Kilku moich znajomych zajmuje sie fotografia i ja na przyklad juz nie moge sluchac jak zaczynaja o tych aparatach, obiektywach, lustrzankach gadac
Sam zajmuje sie naprawa komputerow i oni tez mnie nie moga sluchac jak sie wkrece w jakis temat z tym zwiazany
Glowa do gory, praca przyniesie Ci nowe znajomosci, poznasz dojrzalszych emocjonalnie mezczyzn, nawiazesz nowe przyjaznie. Wiecej wiary w siebie ![]()
Zachody slonca na FB sa boskie!
Sam robie czasami fotki ale tylko telefonem, i tak uwazam, ze jak na telefon to sa zajebiste:



Tylko i ole ta historia jest w pełni prawdziwa a na ile zmyślona. Kobiety mają to do siebie że wiele rzeczy lubią sobie dodawać.
Crash76 :
Super sa zdjecia
Dziekuje za wsparcie
W pracy owszem, poznaje nowych ludzi. Ale kazdy ma juz swoja "ekipe" z ktora gdzies wychodzi. Ciezko sie wkrecic w grupe ludzi ktorzy od dlugiego czasu sie znaja i wspolnie spedzaja czas
Ale juz jest coraz lepiej, z czasem coraz mniej mysle, i sie martwie, a wiecej czasu poswiecam na wlasne zainteresowania.
Czasem jeszcze mam problemy z bylym chlopakiem.. ciezko mu pogpdzic sie z sytuacja..
Revenn:
historia jest prawdziwa, nie zmyslalam, nie koloryzowalam (a nawet wiele faktow pominelam bo ciezko by bylo wszystkie te chore sytuacje opisac).
Do tej pory byłaś bardzo ograniczana, kontrolowana, ale teraz jesteś wolna. Wykorzystaj to dla własnego rozwoju. Jesteś przecież młoda, masz talenty, pomyśl jak je rozwijać. Może studia, zaoczne czy dzienne, albo kursy związane z fotografią, czy grafiką, czy może jeszcze z czymś co Cię interesuje. Możesz potem znaleźć fajną pracę, a przy okazji poznasz nowych, ciekawych ludzi i przestaniesz myśleć o przeszłości.
hej! też mam 21 lat i czuję się samotnie, czasem myślę, że tak już będzie zawsze i bywam jestem maksymalnie zrezygnowana, ale w życiu są i gorsze momenty. no ale warto zaznaczyć, że jest to pewien okres w życiu, który z pewnością minie. swoją drogą masz ciekawą pasję i zdjęcia są naprawdę dobre
moje związki też się nie ułożyły, też byłam z facetem, który też grał na emocjach, był zaborczy i grał tylko w te swoje gry, olewając studia. ale teraz wiem, że lepiej jest być samej i nie marnować sobie zdrowia i nerwów z takim chłopakiem. powodzenia! ![]()
hej! też mam 21 lat i czuję się samotnie, czasem myślę, że tak już będzie zawsze i bywam jestem maksymalnie zrezygnowana, ale w życiu są i gorsze momenty. no ale warto zaznaczyć, że jest to pewien okres w życiu, który z pewnością minie. swoją drogą masz ciekawą pasję i zdjęcia są naprawdę dobre
moje związki też się nie ułożyły, też byłam z facetem, który też grał na emocjach, był zaborczy i grał tylko w te swoje gry, olewając studia. ale teraz wiem, że lepiej jest być samej i nie marnować sobie zdrowia i nerwów z takim chłopakiem. powodzenia!
Dziekuje ! ![]()