Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Witam!

Mam mnóstwo różnych myśli w głowie. Spróbuje to uporządkować.

Od jakiegoś czasu żyjemy z mężem w separacji, ale to tajemnica poliszynela. Gdy na niedzielny obiad przychodzą dzieci, rodzice, znajomi. Siadamy obok siebie, jesteśmy wobec siebie serdeczni, wcześniej ustalmy wspólną wersje różnych spraw, żeby z rozmowy nie wyszło co innego. Wiem, że to nie jest do końca normalna sytuacja. Ale to zabrnęło za daleko i straciliśmy nad tym kontrole.
To już trwa ponad rok. I jest mi coraz trudniej, coraz bardziej przeżywam to, że po skończonym przyjęciu on musi wrócić do siebie i znów jest po staremu.
On teraz mieszka w swoim mieszkaniu. I prawdopodobnie kogoś ma. Wiem, że miał, ale czy teraz ma nadal, chyba nie. Wiem, że na początku intensywnie romansowali, ale z czasem te kontakty osłabły, nie wprowadziła się do niego, widują się znacznie mniej. Może zerwali, może zrobili sobie przerwę, cholera wie. Wiem głupia i naiwna jestem, że wiem o tym wszystkim, a mimo wszystko nadal go kocham i robię sobie nadzieje. Po jego wyprowadzce chwilowo mi ulżyło, bo już sobie nie mogłam poradzić, poszłam na terapie, skoncentrowałam się na swoim zdrowiu, pracy, przyjemnościach. Ale sama myśl, o innych facetach czy związkach mnie odrzucała. Poza tym nadal jakby nie było mam męża. Zarazem czułam się bardzo samotna, niedoceniona jako kobieta. Co rekompensowałam sobie drogimi ciuchami, kosmetykami, wyjazdami do SPA, ale to wszystko na nic, chwilowa odskocznia. W sumie niedługo po rozstaniu, zaczęliśmy się kontaktować. On przyjeżdżał do domu, ja do niego dzwoniłam z różnymi sprawami i on o dziwo chętnie pomagał. Przyznam szczerze, ja też mu wiele razy robiłam zakupy, pranie, sprzątanie. To był taki niepisany układ. Tylko sobie sama zrobiłam trochę krzywdy bo ta więź emocjonalna zamiast słabnąć tylko się umacniała. To niby sztuczne udawanie przed rodziną, nad którym straciliśmy kontrolę, stało się swojego rodzaju grą. Jakże by inaczej poszliśmy razem do łóżka. Na początku ja się przed tym broniłam, ale to silniejsze ode mnie. Było wspaniale, i to chyba właśnie źle, bo to rozbudziło na nowo wszystkie uczucia, emocje, nadzieje. I nie wiem dlaczego sobie to robię. Bo sama sobie stwarzam pretekst do wylewania łez, przeżywania. Z drugiej strony sama myśl, że z nami definitywny koniec wszystkiego jest jeszcze gorsza. Ten układ coraz bardziej mnie wyniszcza. Nie chce rozwodu, ale tak jak jest, też nie jest mi dobrze, jest coraz gorzej. I tak ani w lewo ani w prawo, miotam się i nie wiem co robić. Jak żyć?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Jeśli

Lucyna912 napisał/a:

(...) poszłam na terapie (...)

to dziwnym jest Twe zachowanie i pytanie:

(...) Jak żyć?

3

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Z perspektywy czasu, terapia mi średnio pomogła, albo wcale. Tyle, że miałam się komu wygadać wyżalić. Ale w końcu uznałam, że nie ma sensu. Bo najpierw sama muszę sobie poradzić. Nie wiem może nie miałam szczęścia do psychoterapeutki, bo większość argumentów do mnie nie przemawiała.

4

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Lucyna nie dziwię ci się, że masz mętlik w głowie, jak nad swoim małżeństwem stoisz rozkraczona i nie wiesz, w która stronę ruszyć nogą: albo rozwód, ale próba naprawy małżeństwa. Takie zawieszenie nie jest dobre dla nikogo. Sama widzisz jak reagujesz na taka sytuację.
Taki stan trwa bo: boisz się rozwodu, boisz sie rozmowy, boisz się zmiany w zyciu? Co cie blokuje, by rozwiązać ten problem.
Może mąż też chciałby spróbować, a może małżeństwo z tobą wykorzystuje jako tarczę przed kolejnymi związkami. Może dlatego nie wyszło mu z tamta kobietą: może wciąż coś do ciebie czuje, a może tamta partnerka naciskała na niego na wasz rozwód, a mu w takim układzie wygodniej?
Za dużo tego może. Trzeba pogadać z mężem, bo to faktycznie trochę chory układ.
Pytanie jedno: co było powodem separacji?

5

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Przestał pomagać w domu, ciągle miał wymówki, że on ciężko pracuje, że nie ma czasu. W weekendy cały czas kumple na tapecie. Przesiadywał w barach. Przegrywał kasę w automatach. Zaglądał do kieliszka. Upominałam go, że kiedyś to się źle skończy. Kilka razy doprowadził się do takiego stanu, że musiałam po niego osobiście pojechać i pana odebrać z imprezy. Byłam cierpliwa, tłumaczyłam sobie, że to jego stresująca praca, że to minie. Nie wiedziałam, że ma też koleżanki, jedna z nich lubiła mu siadać na kolanach nawet w mojej obecności!!! Więc zaczęły się między nami awantury, wkradła się zazdrość. Drugim zarzewiem niezgody były pieniądze. Doszło do tego, że każdy przeszedł na swoje. Jasno dawałam mu do zrozumienia, że ja jego długów spłacać nie będę jak takie się pojawią. A on że ja tylko o pieniądzach, że jestem materialistką. Ja nigdy nie byłam typem imprezowiczki, a  on w ogóle przestał pytać czy np. mam jakieś plany na sobotę. Tylko mi oznajmiał że w sobotę idzie na mecz, bo z kolegami się umówił.  Więc oddalenie się od siebie plus nieporozumienia i się rozstaliśmy.
Nie ustaliliśmy żadnych konkretnych zasad, czy potencjalnego terminu rozwodu. Nie chcieliśmy siać zamętu w rodzinie. I tak zwyczajnie było wygodniej. Poza tym między nami wszystko się nie wypaliło. Więc tak między słowami zostawiliśmy sobie coś w stylu otwartej furtki.
Ale z czasem to się stało bardzo niewygodne, zabrnęło za daleko.
Ja próbuje z nim rozmawiać, pytałam czy ma kogoś, wypiera się mówi, że nie ma, pytałam czy jest coś co chciałby mi powiedzieć, mówi, że nic tak ważnego nie ma. Nie powiem mu, że wiem bo sama zdemaskuje siebie, zaczną się pytania skąd wiem? Tylko pytanie: jest, było czy będzie?

6

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Przestał pomagać w domu, ciągle miał wymówki, że on ciężko pracuje, że nie ma czasu. W weekendy cały czas kumple na tapecie. Przesiadywał w barach. Przegrywał kasę w automatach. Zaglądał do kieliszka.

Chcesz powrotu do tego co napisałaś?moim zdaniem spotkania z mężem przekonują Cię do tego żeby się zejść. Jesteś już na etapie w którym przyzwyczaiłaś się że wasz związek się rozpadł nie ma już tego pierwszego szoku. Czy on się od tamtej pory jakoś zmienił jak nie mieszka już z wami?naprawia swoje błędy czy tylko wam się dobrze rozmawia i coś więcej?

7

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Lucyna czy ty przeczytałaś to co napisałaś? Do tego chcesz wracać? Serio? Tego ci brakuje? A może mąż wziął sobie do serca to co cie bolało i się stara?
Czy wciąż imprezuje? Czy wciąż koledzy i kieliszek są ważniejsi? Czy byłabyś w stanie wybaczyć zdrady?
Jeśli chciałabyś byście wrócili do siebie, to nie możecie zamieść tego wszystkiego pod dywan i udawać, że tego nie ma. Bo to znów wypłynie na wierzch ze zdwojona siłą.
Widzisz, że kłamie wtedy gdy się pytasz o pewne sprawy.
Czy tu u ciebie nie działa to tak, że rzadko go widzisz, więc i sprawy, które najbardziej cię bolały zacierają się w twojej pamięci. Myślisz o tym, co było dobre i chciałabyś do tego wrócić. Pytanie tylko, czy faktycznie jest do czego?

8

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno
Aniaa34 napisał/a:

Widzisz, że kłamie wtedy gdy się pytasz o pewne sprawy.


...ale przynajmniej w innych (tych bardziej konkretnych) jest szczery.

Lucyna912 napisał/a:

pytałam czy jest coś co chciałby mi powiedzieć, mówi, że nic tak ważnego nie ma.

Myślę, że jemu odpowiada taka sytuacja. Jest wolny, robi co chce, nie musi się tłumaczyć, ani wysłuchiwać pretensji, nie musi ukrywać się  jakoś specjalnie z kochanką/kochankami. Żona od czasu do czasu posprząta, ugotuje i zrobi zakupy, a nawet wpuści do łoża. Święta, uroczystości (zapewne przychodzi na gotowe), gdzie samotność szczególnie daje się we znaki, mąż/ nie mąż spędza w rodzinnym gronie, nie niepokojony pełnymi wyrzutów spojrzeniami najbliższych - żyć nie umierać.
A z drugiej strony cierpiąca, pełna nadziei żona.
To bardzo przykre.
Lucyna912, zacznij może od tego, że oświeć dzieci w związku z sytuacją. Przecież nie Ty jesteś winna takiemu stanowi rzeczy. Raniąc siebie, odstawiasz teatr (wybacz) w jego interesie. Domyślam się, że Wasze dzieci są już dorosłe, zrozumieją Cię, a to, że być może będą zszokowane tą wiadomością...przecież prawda prędzej, czy później wyjdzie na jaw.

9

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Ustosunkuje się do Waszych wypowiedzi.

Czy on się od tamtej pory jakoś zmienił jak nie mieszka już z wami?naprawia swoje błędy czy tylko wam się dobrze rozmawia i coś więcej?

On czasem mi zarzucał, że za bardzo go kocham, że kontroluje, że on się dusi tą miłością i nadopiekuńczością. Więc zasmakował życia sam i dość brutalnie zderzył się z rzeczywistością.
Kiedyś z pełnym przekonaniem mówił, że sam radził by sobie o wiele lepiej. A teraz sam przyznał, że życie samu wcale nie jest takie łatwe i przyjemne. Czy naprawia swoje błędy. Na pewno próbuje stara się. Przeprosił mnie kilka razy za swoje zachowanie. Żadna moja prośba nie stanowi dla niego większego problemu. O tym, że koledzy i kieliszek, to droga donikąd miał okazje się przekonać. I to boleśnie.
To nie było tak, że był alkoholikiem i zaznaczam, że nigdy nawet pijany nie był agresywny wobec mnie czy innych. Ale sprawa zaczęła być na tyle poważna, że zaczęłam się bać że wpadnie w uzależnienie i musiałam coś z tym zrobić. Teraz już tak mocno nie imprezuje, podejrzewam, że zdrowie nie pozwala i jednak ta reszta odpowiedzialności, bo w końcu tyle lat pracował na swoją dzisiejszą pozycję,  nie szanowaniem samego siebie byłoby to stracić przez własną głupotę.
Czasem sam z siebie pyta co mi pomóc. Finansowo wspiera dzieci, i co by nie mówić mnie też. Na przykład wziął mi ostatnio auto do warsztatu i z własnej kieszeni pokrył wszelkie koszta. Raz ciotka mnie poprosiła żebym u niej spała bo wujek w szpitalu a ona się boi, problem w tym, że ja też się bałam z nią zostać w tym dużym domu. Więc zadzwoniłam po niego czy przyjedzie z nami nocować i był bez słowa narzekania.
Pewne rzeczy wziął sobie do serca, bo za każdym razem jak jakoś się źle zachował i później na osobności go upominałam, zawsze poprawiał zachowanie i więcej to się nie powtarzało. Już na pewno nie dopuszcza do sytuacji, żeby jakaś koleżanka obejmowała go za szyję, albo siadła na kolana. Bo mu dość wyraźnie powiedziałam jak ja się wtedy czuje.

Czy byłabyś w stanie wybaczyć zdrady?
Jeżeli mówimy o takiej zdradzie, w której występował pusty seks i żadnego większego uczucia nie było. To tak. Jestem w stanie to przetrawić, przebaczyć, zapomnieć.
Ja bym nawet przystała na taki układ, niech on sobie mieszka sam, może spać w domu przez kilka nocy w tygodniu, a resztę u siebie. Ja z domu nie mam prawa go wyganiać, bo to też jego dom i ma do niego pełne prawo. Możemy mieszkać cały czas razem, trochę razem trochę osobno, kombinacje. Ale na pewno nie zgodzę się na ,,tą trzecią''. Nie wyobrażam sobie dzielić męża z inną kobietą.  Zdecydowanie taki układ na dłuższą metę nie jest dla mnie. Bo ja się znów coraz bardziej angażuje, jestem zazdrosna, przeżywam na samą myśl że może on z nią akurat teraz jest, jednak jestem monogamistką. I takie trójkąty są nie dla mnie. Prawda jest taka, że nie mogę mieć do niego jakiegoś wielkiego żalu o zdradę, bo w końcu przecież podjęliśmy decyzje o rozstaniu, więc w wielu przypadkach rozwód to tylko formalność. Akurat tak się złożyło, że nasz przypadek jest inny. On mi nic nie deklarował, nie mówił otwarcie, że chce wrócić na stałe. Ja też nie zabiegłam o tę deklaracje, żeby nie było, że naciskam. 
Kiedyś gdzieś czytałam, że w takich wolnych układach gdzie występuje seks, najbardziej pokrzywdzone są kobiety bo one się z czasem i tak angażują emocjonalnie, uczuciowo i tak właśnie jest.
Dzieci nie wiedzą o sytuacji, ale przecież są już w takim wieku, że coś się mogą domyślać. W każdym razie nie komentują. Ustaliliśmy wspólnie, że co by między nami nie było dzieci w to nie będziemy mieszać ani nastawiać przeciwko sobie.
Czy jest do czego wracać, w naszym przypadku chyba nawet nie trzeba by daleko wracać. Bo mamy wiele dobrych wspomnień i wiele sobie zawdzięczamy. Ale kryzysy też bywały. My od początku byliśmy ,,kryzysową parą'' i bardzo często były pakowane walizki, i powroty.
Może gdybyśmy się wcześniej rozstali byłoby łatwiej, a z wiekiem coraz trudniej. Trudne to wszystko i skomplikowane.

10

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Ty już podjęłaś decyzję wasz powrót to kwestia czasu bo z tego co piszesz on też tego chce. Być może trochę jest mu wygodnie bo ma luz dlatego szybko się nie deklaruje. Zastanawia mnie tylko ta furtka otwarta: mieszkanie trochę z Tobą trochę samemu. Nie lepiej mieszkać razem a wypuszczać ptaszka z klatki dając mu trochę swobody?

11 Ostatnio edytowany przez Lillka-15 (2016-09-02 13:20:24)

Odp: Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Ty jesteś w stanie wiele odpuścić i zaakceptować, a mąż? Jakie są jego propozycje? On ma zamiar nadal mieć ciastko i zjeść ciastko (żona, kochanka)? Ja bym bardzo chciała mieć taki układ: męża w domu, który opiekuje się domem i dziećmi, z którym mam pewną i ustabilizowaną sytuację towarzysko-rodziną, oraz swoje prywatne mieszkanie, do którego wybywałabym, kiedy tylko mąż by mnie wkurzył i gdzie spotykałabym się z moim kochankiem wink. Dla mnie byłyby to układ idealny wink.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jesteśmy w separacji, ale nie potrafimy żyć całkiem osobno

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024