Cześć,
mam bardzo skomplikowaną sytuację..
A mianowicie w moją paczkę znajomych weszły uczucia.. Mój kolega zaczął okazywać mi zainteresowanie kiedy byłam po prostu byłam sobą..Natomiast robił to także przed znajomymi, gdzie była nasza wspólna koleżanka..I okazało się , że ona jest o niego strasznie zazdrosna...On chyba tego nie widzi.. Jest od nas młodszy. W momencie kiedy ona się zorientowała, że on wykazuje mi zainteresowanie, podrywa mnie zaczęła stroić fochy.. Chciała żeby on zaczął się nią interesować.. I niestety tak się stało. On zaczął się mnie o nią wypytywać, o co jej chodzi, czemu chodzi obrażona, czemu jest taka i taka. Aż w końcu doszło do tego po kilku tygodniach, że zaczęła obrażać mnie, moje wybory, życie itp, a także jego życie prywatne, rodzinę. Była także wulgarna i arogancka w stosunku do innych.
Aż w końcu on się chyba wkurzył, albo presja wszystkiego dała o sobie znać, coś pękło i on już w stosunku do mnie nie jest taki jak kiedyś.Nawet tak często ostatnio ze sobą nie piszemy... I teraz ja nie wiem co zrobić. To jej zachowanie było jak grom z jasnego nieba i sama nie wiedziałam jak się zachować. Ja mu się podobam, on się mnie podoba i teraz ta koleżanka obraziła go,a także jego życie i przestała się do niego odzywać... Dowiedziałam się, że kiedy on chciał się coś jej spytać w sprawach szkolnych ona odpowiedziała mu suchym : fajnie...I on nie wie dlaczego ona taka jest...I mówi, że jeśli lubi palić za sobą mosty i być niemiła to jej sprawa...
I teraz ja sama nie wiem co zrobić. Czuję do niej żal, że wszystko popsuła, bo jakby skierowała całe albo część jego zainteresowania na siebie.. Zamiast dać sprawom toczyć się samowolnie.. I ja nie wiem jak powinnam się zachować.. Z jednej strony nie chcę się od niego odcinać, bo wtedy mogłabym naprawdę go stracić, ale z drugiej strony może ona obrała taktykę - im dalej się odsunie tym bardziej on będzie się zastanawiał co ona robi i co się z nią dzieje..
Wiecie o co mi chodzi.. Nie wiem dlaczego tak się stało. Jeśli chodzi o uczucia jestem bardzo wstydliwa i jak już myślałam, że wszystko idzie ku dobremu, ona musiała wtrącić swoje trzy grosze. Na dodatek on teraz nie rozmawia ze mną tak jak wcześniej...
I czuję, że to jej wina..
I pytanie do Panów: mam się od niego oddalić, by za mną zatęsknił czy być sobą i nie stroić żadnych fochów itp? Bo ja zawsze chciałam być sobą, jednak przez to jej zachowanie straciłam cząstkę siebie i teraz staram się to odbudować... Zastanawiam się czy do niego po prostu napisać i umówić się na spacer albo po prostu na piwo. I nawet nie nalegać na coś, ale tak po kumpelsku w sprawach szkolnych lub zupełnie na luzie.. Nie chciałabym tracić z nim kontaktu, ANI tym bardziej obrażać jego życie osobiste, rodzinę itp 'żeby on sobie tylko coś pomyślał'. Wydaje mi się, że mogę mu dużo o sobie powiedzieć. Jesteśmy szczerzy względem siebie. I nawet jak mam doła czy coś to on mnie pociesza. Więc myślę, że może zachowam się naturalnie i nie będę grać w jakieś gierki... Jak mi radzicie?...
Mam 19 lat, on ma 17.5, ona też ma 19 lat...
PS i proszę o konstruktywną krytykę, a także pomoc, jak go 'zdobyć'. bo już raz mi się przez nią nie udało... Ostatnio ja i on ze sobą piszemy tak na luzie. I możliwe, że on da się wyciągnąć na piwo.. Ale nie chciałabym zupełnie jej ani innych przyjaciół z paczki w to mieszać. Pamiętam jeszcze 2-3 miesiące temu sam wychodził z zainteresowaniem i zapraszał mnie gdzieś a później nadeszła ona i coś się popsuło.. Muszę to naprawić nim będzie za późno ![]()