Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Mężatka przyjaźni się z singielką, która co noc ma innego faceta. Mężczyzna, o którym od jakiegoś czasu myślimy poważnie, ma grono dziecinnych, prostackich kumpli, dla których liczy się tylko balanga. Studentka spędza wolny czas z dziewczynami po kilku klasach podstawówki, mieszkającymi w patologicznej dzielnicy. To tylko parę przykładów, nie bierzcie ich, proszę, zbyt dosłownie.

Czy to, jakich mamy znajomych/przyjaciół, w jakiś sposób świadczy o tym, jacy jesteśmy? Niedawno dowiedziałam się, że mój kolega, którego mam za wzór cnót wszelakich, kumpluje się z kimś, kogo z kolei uważam za, przepraszam za nieeleganckie wyrażenie, dno pod każdym możliwym względem. I tak sobie analizuję swoje odczucia i... jestem ciekawa Waszych smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

W moim przypadku znaczącą zmienną przy odpowiedzi na to pytanie jest wiek.

Za szczeniackich czasów, to ja i moja paczka byliśmy prawie jak klony.
Poczynając od podobnego stylu ubierania się, poprzez muzykę, jaką słuchaliśmy, aż na głoszonych poglądach skończywszy.
Wtedy na pewno stwierdzenie "z kim przestajesz, takim się stajesz" było prawdziwe.

Teraz, to już nie jest takie proste. Grono znajomych poszerzyło się. Część starych przyjaciół jest mi bliska do chwili obecnej, dodatkowo pojawiły się w towarzystwie dodatkowe osoby.
A ponieważ jesteśmy już ludźmi dorosłymi, trochę się między sobą rozjechaliśmy w naszych potrzebach, priorytetach, etapach życiowych.

Powstała taka mieszanka wybuchowa składająca się z singli, ludzi w związku, ludzi z obrączkami, ludzi z dziećmi. Część z nas ma gładkie życie, część wiele problemów, tak samo jak i sposób imprezowania czy wypoczynku bardzo nas różni.
Obecnie nie ma więc możliwości upodobniania się, bo za dużo w nas różnorodnych typów wink

15.08 - Olek

3

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Mam znajomych w różnym wieku, z różnych warstw społecznych, z różnym wykształceniem, i różnym statusem zawodowym, ale łączy ich kilka cech, które sprawiają, że bez względu na różnice, świetnie się ze sobą dogadujemy: zainteresowania, sposoby na wypełnienie czasu wolnego, poczucie humoru, i usposobienie. Gdyby nie to, to zapewne nie byłoby dziś naszych relacji, bo każde z nas żyje na zupełnie innym levelu, ma zupełnie inną piramidę priorytetów, inne spojrzenie na świat, i zupełnie czegoś innego oczekuje.

4

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Ciekawy temat! Ale chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że osoba, która ma po prostu większy wpływ na innych powoduje (świadomie lub nie) że to ci inni "stają się" poprzez "przestawanie" z daną osobą wink
W każdym razie obserwuję to od lat. Mam dość duży wpływ na innych ludzi- to jest niekontrolowane i nierozmyślne. Tak po prostu jest. Przez cały okres podwórkowo-szkolny kumplowałam się z różnymi ludźmi, z różnymi grupami. I dziś widzę, że po niedługim czasie jeśli była to grupa, przewodziłam daną grupą nawet jeśli wcześniej miała innego, silnego lidera, a gdy kumplowałam się z pojedynczymi "jednostkami", ci ludzi z czasem nabierali mojej perspektywy. Za to ja nigdy nie upodobniłam się do żadnego człowieka, ani do żadnej grupy.

Ale ciekawą sprawą są takie "interakcje" w życiu dorosłym- bo to, o czym piszę było na poziomie przedszkolnym, szkoły podst.i średniej czyli wtedy gdy człowiek ma potrzebę przynależności.

Obserwujecie coś takiego w życiu dorosłych ludzi?

5

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?
Catwoman napisał/a:

Obserwujecie coś takiego w życiu dorosłych ludzi?

Zdarza mi się obserwować osoby, które starają się przewodzić grupie osób, w której obecnie przebywają, ale żadnej jeszcze się to nie udało wink. Mojemu koledze (30-parolatek), rozpadł się przez takie fisiowanie 10-letni związek.

6

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Ja mam dokładnie odwrotnie niż Catwoman - zawsze się dopasowuję. To mój wielki atut i jednocześnie przekleństwo smile
Nigdy nie miałam grupy znajomych, nie byłam w żadnej paczce. Najliczniejsze grono było w liceum - było nas aż 4, które trzymały się razem. Potem już zawsze pojedyncze jednostki smile
Mam dużo znajomych. I nie odważyłabym się ich zamknąć w jednym pomieszczeniu smile Ba, nawet problemem byłoby utworzenie jakiejś pary czy trójeczki, żeby wspólnie gdzieś wyjść. Są po prostu kompletnie różni i nie dogadaliby się ze sobą.
Ponieważ moi znajomi są z różnorodnych bajek - nie grozi mi trwałe przejęcie czyjegoś stylu bycia. Muszę jednak świadomie zarządzać tymi znajomościami - zbyt dużo kontaktów ze smutasami potrafi wyssać ze mnie cała energię.

W moim otoczeniu grupy znajomych tworzą się raczej na zasadzie podobieństw. Nie znam żadnego drastycznego połączenia smile

7

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Ja zauważyłam, że jak zapoznaję miedzy sobą moich znajomych z różnych środowisk, na ogół nie przypadają sobie do gustu. Smuci mnie to trochę ponieważ gdybym chciała spędzać wolny czas w większej grupie znajomych (wszyscy są przez mnie bardzo lubiani) to byłoby trudno i podejrzewam - niemiło.

8

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?
BabaOsiadła napisał/a:

Mężatka przyjaźni się z singielką, która co noc ma innego faceta. Mężczyzna, o którym od jakiegoś czasu myślimy poważnie, ma grono dziecinnych, prostackich kumpli, dla których liczy się tylko balanga. Studentka spędza wolny czas z dziewczynami po kilku klasach podstawówki, mieszkającymi w patologicznej dzielnicy. To tylko parę przykładów, nie bierzcie ich, proszę, zbyt dosłownie.

Czy to, jakich mamy znajomych/przyjaciół, w jakiś sposób świadczy o tym, jacy jesteśmy? Niedawno dowiedziałam się, że mój kolega, którego mam za wzór cnót wszelakich, kumpluje się z kimś, kogo z kolei uważam za, przepraszam za nieeleganckie wyrażenie, dno pod każdym możliwym względem. I tak sobie analizuję swoje odczucia i... jestem ciekawa Waszych smile

Nie powinno tak być, ale chyba podświadomie oceniamy innych ludzi przez pryzmat partnera czy właśnie grona jego znajomych. Bierze się to stąd, że zwykło się uważać, iż dobrych znajomych i przyjaciół przeważnie dobieramy na zasadzie pewnych podobieństw do nas, choć sądzę, że niekoniecznie jest to prawdą. 

Zderzyłam się z tym osobiście, kiedy na początku naszej znajomości mój obecny mąż (wówczas dopiero chłopak) obserwując moją najbliższą przyjaciółkę, z którą notabene wówczas także mieszkałam, i jej lekkie podejście do wielu spraw, jakby automatycznie to wszystko przekładał na moją osobę. Wiele wody w rzece upłynęło zanim przekonał się, że ona to ona, a ja to ja - dwie, choć doskonale rozumiejące się, to jednak zupełnie inne osoby z różnym spojrzeniem na tematy partnerstwa, związków, wierności i tak dalej.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

9

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

To "Z kim przestajesz, takim się stajesz" to chyba do wieku licealnego, no - studenckiego maks. Dorosły człowiek ma raczej ukształtowaną już osobowość i nie zmienia się jak chorągiewka w zależności od tego, z kim wyskoczy na piwo.

Znajomi poniekąd świadczą o nas, ale ja ogólnie nie cierpię oceniania po pozorach.
Czasami banda, która na pozór to dno, bo klną co 3 słowo, chleją i zachowują się jak prosiaki mogą się okazać ludźmi tak serdecznymi, lojalnymi i dobrymi, że ze świecą szukać. Czasem ludzie z pozycją i tytułami naukowymi okazują się zwykłymi chamami i bucami ze słomą w butach, więc zanim ocenimy czyichś znajomych warto się bliżej zapoznać z tym, dlaczego właśnie ci a nie inni. Może Ci balangujący kolesie wskoczyliby w ogień za tym spokojnym i statecznym. Może dziewczyny po paru klasach podstawówki są inteligentniejszymi i lepszymi partnerkami do rozmowy niż koleżanki z roku. Etc etc.

10

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?
vinnga napisał/a:

Mam dużo znajomych. I nie odważyłabym się ich zamknąć w jednym pomieszczeniu smile Ba, nawet problemem byłoby utworzenie jakiejś pary czy trójeczki, żeby wspólnie gdzieś wyjść. Są po prostu kompletnie różni i nie dogadaliby się ze sobą.

U mnie jest podobnie. Kiedyś nawet rozmawiałam z moim lubym na temat naszego hipotetycznego wesela i doszliśmy do wniosku, że boimy się jak by się skończyło zestawienie: moi różni znajomi, jego różni znajomi, moja rodzina + jego rodzina na jednej imprezie wink Bo nasze rodziny też są z różnych bajek.

Wśród moich znajomych znalazły się osoby niemające matury i takie, które robią doktorat; osoby, które nawet nie piją i takie, które regularnie palą zioło; takie, które zawsze odznaczają się nienaganną kulturą i takie, które klną jak szewc i siarczyście bekają po wypitym piwie. Tacy, którzy skupiają się na swojej edukacji i karierze oraz tacy, dla których liczy się tylko impreza. Nie upodabniam się do nich, gdybym chciała to chyba musiałabym dostać jakiegoś rozszczepienia osobowości wink

Pamiętam też, jak mój facet kręcił nosem na moją znajomość z dziewczyną, która co imprezę spała z innym facetem - mnie to nie przeszkadzało, bo koleżanka jest bardzo inteligentną, wartościową osobą, z którą lubiłam spędzać czas, a jej życie erotyczne nijak nie wpływało na moje przekonania czy zachowanie. Podobnie mój facet ma kilku kumpli, którzy nie mają oporów przed zdradzaniem swoich stałych partnerek, ale nie sądzę, żeby faktycznie miało to wpływ na jego moralny kręgosłup, bo wychodzę z założenia, że w wieku 25-30 każdy ma ten kręgosłup już jako-tako wykształcony. Ja też nie wyobrażam sobie, żebym miała zerwać kontakt z moją przyjaciółką gdybym dowiedziała się, że zdradza. To jej życie i jej wybory, nie wpłynęłoby to na mój stosunek do niej. Gdyby zaczęła zdradzać (w jakiejkolwiek formie) i oszukiwać mnie, to wtedy tak. Staram się wyłapywać w ludziach zalety i zwracać uwagę na ich stosunek do mnie i ogólne podejście do życia. Na pewno nie przyjaźniłabym się z kimś, kto ma wartości całkowicie odmienne od moich, bo to ciężko przeskoczyć, ale wydaje mi się, że pozostałe aspekty nie stanowią tak wielkiej przeszkody.

11

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

A ja właśnie lubię gdy spotykają się moi/nasi znajomi z zupełnie różnych światów smile Nie robię jednak tego na siłę, bo jednak Polacy lubią środowiska hermetyczne- sorry, tak zauważyłam przebywając również z nie-Polakami; gdzie TEORETYCZNIE brak wspólnych tematów do rozmowy nie stanowił absolutnie żadnego problemu bo relacje między ludźmi są luźniejsze, nie ma spiny.
Zatem; mam różnych znajomych, bo również odkąd wyszłam za mąż, poznałam rodzinę mojego męża, bliższą i dalszą, starszych, młodszych. I są to przeróżni ludzie. To samo tyczy się ludzi, których poznałam na różnych etapach swojego życia; w szkołach....w pracy, jednak... nie szukam osób, które będą pragnęły być takie jak ja.
Szukam osób szczerych, o otwartych umysłach.

12

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Moi znajomi to też mieszanka wybuchowa. Jakby ich razem połączyć byłby wielki huk. A ja zawsze potrafiłam się odnaleźć w każdym otoczeniu i też uważam to za zaletę i przekleństwo w jednym.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

13

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Gdybym się dowiedziala, ze mój znajomy kumpluje się z kims, czyjego zachowania absolutnie nie akceptuje to prawdopodobnie ograniczylabym nasza znajomosc do minimum. Jednak ludzie, ktorymi się otaczamy jakoś o nas swiadcza.

Owszem, uwazam, ze bliskie srodowisko (nie mowie o znajomych, ktorych znamy od 20 lat , ale widujemy ich 2 razy do roku, ale o osobach, z ktorymi utrzymujemy kontakt na co dzien - chodzimy na piwo, zapraszamy na urodziny, dzwonimy kiedy mamy sprawe albo żeby ponarzekac jakiego mamy szefa sk***na )ksztaltuje w jakis sposob naszzachowanie. Jeżeli dla naszego kumpla upicie się jest sprawa powszednia to istnieje wieksze prawdopodobienstwo, ze pozwolimy sobie na upicie się w jego towarzystwie niż w towarzystwie abstynenta.

Jeżeli się upijemy w towarzystwie kumpla-abstynenta do przyslowiowego porzygania to nastepnego dnia bedzie nam wstyd jak cholera. Z kumplem pijakiem bedziemy się z tego smiac przez dwa kolejne dni.

Jeżeli się otaczamy bezrobotnymi kolegami to i my z czasem mozemy stracic impet w poszukiwaniu pracy.

Owszem, uwazam, ze jakoś się upodabniamy do otoczenia w tym do znajomych - pod warunkiem, ze to sa bliscy znajomi i spotykamy sie często.

14

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Iceni - myślę, że różnica tkwi w tym, czy właśnie otaczamy się takimi znajomymi, czy mamy pojedynczych takich znajomych. Jeśli mamy wśród znajomych samych bezrobotnych pijaków bez szkoły to pewnie to znak, że coś poszło nie tak wink Poza tym kiedy w swoim otoczeniu mamy ludzi o jednolitych poglądach/sposobie na życie, to łatwiej nam uwierzyć, że to jedyny sposób na życie.

15

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Dla mnie przyjaciele są BARDZO ważni. Starannie dobieram również znajomych. W przyjaźni jestem wierna i długodystansowa. Przyjaźnię się z ludźmi całe swoje życie. Jednak, gdy coś staje sie dla mnie toksyczne - ucinam znajomość. Czy dotyczy to miłości czy przyjaźni.
Tak samo wybieram internetowe koneksje. Nie przypadkowo jestem tutaj. I mam zamiar jeszcze trochę pobyć.

Ruda wiolonczela, radosna i szczera.
Supergirls don't cry, supergirls just fly.
Witches don't need drugs to fly.

16 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2014-01-27 15:48:03)

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?
vinnga napisał/a:

Mam dużo znajomych. I nie odważyłabym się ich zamknąć w jednym pomieszczeniu smile Ba, nawet problemem byłoby utworzenie jakiejś pary czy trójeczki, żeby wspólnie gdzieś wyjść. Są po prostu kompletnie różni i nie dogadaliby się ze sobą.

Podpisuje się pod tym.

Ja mam różnych ludzi od rożnej roboty - z jednymi pije "kawę", a z drugimi "wódkę"  i o ile mam na to wpływ absolutnie nie pozwalam im znaleźć się jednocześnie w tym samym miejscu i czasie big_smile Za duże ryzyko.

Czy ta różnorodność o mnie coś mówi? Myślę, że tak. W kontaktach jestem dość otwarta i nie mam tendencji spisywania ludzi na straty tylko dlatego, że mają inne zdanie (no chyba, że jest ono skrajnie inne niż moje) - z takimi pije "kawę" tongue Z ludźmi o zbliżonych poglądach mogę napić się "wódki", bo pod wpływem nie wygarną mi "całej prawdy" big_smile

17

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Znajomych można mieć różnych, nie mamy wpływu na ich postępowanie nawet gdy pytają co zrobić w danej sutuacji i tak zrobią po swojemu. Znajomych poprostu się zna ze szkoły, pracy, sąsiedztwa, wyjazdów etc. Niektórych znamy długo i nawet się z nimi zaprzyjaźniamy a inni gdzieś odchodzą w niepamięć bo taka jest kolej rzeczy. Uważam więc że znajomi absolutnie nie świadczą o nas.
Natomiast świadczą o nas nasi przyjaciele, a to już inny poziom relacji między ludzkich. Na zachodzie mówi się o wszystkich friends (czasem colleague) ale w Polsce znajomy i przyjaciel to dwie różne osoby. Ja przynajmniej tak to widzę i ludzie z mojego otoczenia również.
Z przyjaciółmi wchodzi się w głębsze relacje, dlatego niektóre ich zachowania lub opinie mogą mieć na nas wpływ, można więc dojść do wniosku że mamy ze sobą wiele wspólnego. Jak miłość tak i przyjaźń nie powinna być ślepa (choć bywa). Mam wyrobionych wiele przekonań, własnych zasad z którymi moi przyjaciele czasem się nie zgadzają ale je akceptują i na wzajem. Dlatego przysłowie "Z jakim przystajesz.." sprawdza się wśród ludzi bardzo podatnych, uległych lub młodych którzy dopiero uczą się budować relacje.

Your mind is a garden, your thoughts are the seeds, you can grow flowers or you can grow weeds.

18

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?
Iceni napisał/a:

Gdybym się dowiedziala, ze mój znajomy kumpluje się z kims, czyjego zachowania absolutnie nie akceptuje to prawdopodobnie ograniczylabym nasza znajomosc do minimum. Jednak ludzie, ktorymi się otaczamy jakoś o nas swiadcza.

Owszem, uwazam, ze bliskie srodowisko (nie mowie o znajomych, ktorych znamy od 20 lat , ale widujemy ich 2 razy do roku, ale o osobach, z ktorymi utrzymujemy kontakt na co dzien - chodzimy na piwo, zapraszamy na urodziny, dzwonimy kiedy mamy sprawe albo żeby ponarzekac jakiego mamy szefa sk***na )ksztaltuje w jakis sposob naszzachowanie. Jeżeli dla naszego kumpla upicie się jest sprawa powszednia to istnieje wieksze prawdopodobienstwo, ze pozwolimy sobie na upicie się w jego towarzystwie niż w towarzystwie abstynenta.

Jeżeli się upijemy w towarzystwie kumpla-abstynenta do przyslowiowego porzygania to nastepnego dnia bedzie nam wstyd jak cholera. Z kumplem pijakiem bedziemy się z tego smiac przez dwa kolejne dni.

Jeżeli się otaczamy bezrobotnymi kolegami to i my z czasem mozemy stracic impet w poszukiwaniu pracy.

Owszem, uwazam, ze jakoś się upodabniamy do otoczenia w tym do znajomych - pod warunkiem, ze to sa bliscy znajomi i spotykamy sie często.

Moim zdaniem zależy to od naszego charakteru. Jeśli ktoś:
a) nie ma poczucia własnej wartości, ma kompleksy
b) nie wie, czego tak naprawdę w życiu chce, jest niepewny
c) brakuje mu asertywności
d) potrzebuje akceptacji otoczenia aby funkcjonować
e) płynie z prądem bo tak jest łatwiej (konformizm)
e) jest młody i/lub niedoświadczony

to owszem - będzie tak, jak piszesz.
Osoba, która jest świadoma swojej wartości, z jakimś tam życiowym doświadczeniem, która przebywała w środowisku różnych osób z różnych środowisk, wiedząca, czego w życiu chce jest skłonna iść pod prąd w obronie własnych wartości - nie będzie ulegała wpływom. Bo chyba o tym mówimy?
To, o czym piszesz to może być raczej kwestia dostosowania się do stylu życia danej grupy - bo zapraszają na piwo, to czemu nie. Jeśli wychodzą często i nam to odpowiada, to czemu nie. Ale to nie znaczy, że stajemy się takimi, jacy są Ci nasi znajomi. Byłoby jednak coś nie tak, gdybyśmy w pewnym momencie mieli dosyć tych wyjść, a bali się odmówić.

Iceni napisał/a:

Jednak ludzie, ktorymi się otaczamy jakoś o nas swiadcza.

Ja bym powiedziała, że skoro otaczają nas tacy a nie inni ludzie, to znaczy że z jakigoś powodu dobrze nam w ich otoczeniu. Wcale nie musimy wyznawać tych samych wartości ani prowadzić tego samego stylu życia. Nikt i nic nie powinno o nas świadczyć, a jedynie my sami.

Tender is the day the demons go away...

19

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Nie mam wielu znajomych/koleżanek, zaledwie kilka osób, ale jak tak myślę, to są to osoby dość podobne do mnie. Różnica jest taka, że dwie są mocniej wierzące i takie tam, ale to nie wpływa na nasze relacje smile Generalnie jakoś wyszło tak, że jesteśmy do siebie podobne ogólnie pod kątem poglądów, charakterów też nawet, a jak nie charakterów to osobowości. Jednak, to nie znaczy, że jakby były inne ode mnie, to nie chciałabym się z nimi kolegować, tylko ot, zbieg okoliczności. Uważam podobnie jak wielu poprzedników: w dorosłym wieku już nie za bardzo zgadza się to powiedzenie, już nie jesteśmy zazwyczaj tak podatni na wpływy. W ogóle ja jestem osobą mało podatną na takie wpływy, wiem, że młodzież np często daje wciągnąć się w używki, ja też w tym wieku miałam takich znajomych, co namawiali, ale nigdy nie spróbowałam papierosa- wiedziałam, że nie chcę, a najważniejsze to być sobą. Nie miałam więc zamiaru brać np używek, by grupa mnie polubiła. Już w czasach gimnazjalnych czułam, że to po prostu dziecinne.

Oczywiście, jeśli jednak jest ktoś podatny na wpływy, to powinien nad tym pracować i może unikać takich osób. Wszystko zależy od osoby, charakteru. Myślę, że w wielu przypadkach można bardzo dobrze dogadywać się z kimś kto jest zupełnie inny od nas. Przyjaźnie, znajomości na długo nie zawsze zawierane są między podobnymi do siebie osobami, wprawdzie ja i moja przyjaciółka jesteśmy podobne do siebie, ale wiem, że jest różnie i czasem przyjaciółki są jak "ogień" i "woda" smile Ja generalnie zawsze mam podejście, że nikogo nie skreślam, bo wiem, że nawet z kimś o różnych poglądach mogę się dogadać. To wręcz w moim życiu bardziej było tak, że jak ktoś był inny niż ja, inna osobowość czy poglądy, to mnie odrzucał, a nie ja hmm Tak że ja jestem otwarta na znajomości, gorzej bywało z innymi, dlatego tak niewiele mam znajomych i tak bardziej podobnych do mnie. Dlatego moja diagnoza jest taka, że to chyba inni wybredni, bo ja nie tongue Lubię poznawać ludzi, najróżniejszych, uważam, że warto dawać różnym ludziom szanse, bo nigdy nie wiadomo czy coś z tego nie wyniknie fajnego smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

20 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-01-30 22:43:32)

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?
Vian napisał/a:

Dorosły człowiek ma raczej ukształtowaną już osobowość

To tak z teorii psychologii ale tak z praktyki życia codziennego ... ?
Z naciskiem "na raczej".
Myślę, że ważne przy odpowiedzi jest to czy nasi znajomi to świadomy wybór.
Czy jesteśmy na nich tylko skazani np. nie chcemy być sami.
Tych z wyboru będziemy choć trochę naśladować, tych drugich nie koniecznie.     
Jeśli chcemy kogoś oceniać po jego znajomych (czasem to jedyny dostępny sposób oceny kogoś) warto jest poznać jakie są i z czego wynikają ich relacje.   

PS Jeśli tę metodę uznamy za zbyt prymitywną do podjęcia decyzji o wspólnym wypiciu kawy.
Można zastosować badanie na wariografie. Obserwację i testy psychologiczne. Śledztwo detektywistyczne. Wywiad środowiskowy, nie zaszkodzi też wieloletnia znajomość i wgląd w akta osobowe. Wtedy trafność oceny drugiej osoby będzie zdecydowanie większa.

PPS Nie polecam skróconej metody oceny drugiej osoby, jeśli kawa ma się przeciągnąć na całe życie.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Jak najbardziej. Jeśli ktoś będzie się zadawał z bandą idiotów, marne szanse, że ktoś trzeci zauważy w nim pokłady inteligencji

22 Ostatnio edytowany przez Horacjańska (2014-04-04 22:11:24)

Odp: Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Bezdyskusyjną przeszkodą do zawarcia znajomości, o koleżeństwie czy przyjaźni nawet nie wspominając, są, w moim przekonaniu, agresja wobec Drugiego (nie tylko człowieka), nieuczciwość oraz spore pokłady zadufania plus przeświadczenie o własnej nieomylności.

Mam wielu znajomych, wielu przyjaciół, niektórych właściwie od niedawna, nagle bowiem poczułam potrzebę nawiązania takowych relacji. Próbowałam nawet tu, na forum - nie wyszło wink, natomiast w innych przestrzeniach, począwszy od krawężnika na pewnym festiwalu, zaś na bibliotece miejskiej skończywszy - oj, działo się smile

Dwa najsympatyczniejsze "Kontrasty" - kumpel, do którego podchodziłam jak pies do jeża, obawiając się wrogich intencji natury wszelakiej wink , pamiętam, że nawet pytałam o rady autorkę niniejszego wątku wink D. to jedna wielka beztroska w interesującym opakowaniu wink , taka hippisowska dusza, co to niczym się nie przejmuje, żyje z dnia na dzień, a w chwilach grozy deklaruje piękną postawę stoicką (choć on nazywa to inaczej wink ). Postać dys-różnorodna (a ja się polonistycznie doktoryzuję tongue ), twórca Ortografii Maksymalnie Alternatywnej, pokonany wyłącznie przez jedną z moich uczennic, która, w trakcie dyktanda, zamiast "," napisała "przecinek". Ponadto natomiast... przemiły, uczciwy, dobry człowiek, facet, z którym włóczę się po kraju, piję wódkę i melisę, śmieję się, bywam na najróżniejszych wydarzeniach kulturalnych, no i konwersuję pod blokiem, gdy na zegarze północ, a D. musi wrócić jeszcze do domu, który znajduje się w innym województwie wink , a następnie wstać o 5 do pracy wink

No i W. smile Bieszczadnik, pasjonat muzyki, Brat - inne wykształcenie, inna przeszłość (niegrzeczną miał, Szczęściarz tongue ), inny wiek smile Bardzo specyficzny wizualnie i charakterologicznie człowiek wink, pełen dobrych emocji smile Onegdaj broooooodacz (tak, przez wiele "ooooo")

Ja natomiast jestem specyficzna dla koleżanki z pracy, J. Mój żenujący antytalent matematyczny, równy ortograficznym szaleństwom D., wywołuje u J. reakcję zwaną "zgroza i zdumienie" wink Obcując ze mną, nie zaraziła się awersją do liczb ;]

Gdy idziemy gromad(k)ą łapię czasem spojrzenia "ludzi pełnych cnót". Puszczam do nich oko wink
Jaką się stałam, wśród tych ( i wielu innych) "moich" Drogich? Szczęśliwą smile

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Z kim przestajesz, takim się stajesz - czy znajomi świadczą o nas?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018