netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

9 odpowiedzi3 614 wyświetleńzałożony przez Majaa90, 10.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez Majaa90 (2014-01-10 03:11:22)

Temat: Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

Witam,
Mamy po 24 lata.
Jestem od 2 lat w związku na odległość. On jest z Tarnowskich Gór a ja z Wrocławia. Dzieli nas 180 km - to jest 2,5 godz. jazdy pociągiem w jedną stronę, a potem autem do niego 30 min. Do tej pory jeździłam tak co ok. tydzień czasu na cały weekend + poniedziałek, albo przedłużało się do wtorku kosztem pracy lub nauki. Problem w tym, że ja bym chciała zdobyć jakiś zawód i mój chłopak też, jednocześnie musimy pracować aby utrzymać związek, kupować bilety, benzynę itp. Mój chłopak jeździ do mnie czasem, raz w miesiącu albo 2 razy ten sam dystans - 3 godz jazdy drogą 94, koszt to ok. 240 zł za jedno spotkanie. Problem w tym ,że nie wiem jak to pogodzić. Jestem zapisana w Agencji Pracy Tymczasowej gdzie mogę sobie wybierać dni, miejsca i godziny pracy w znanych hipermarketach w moim mieście, ale nie zawsze są zlecenia, poza tym teraz jak się nie uczę mam tragiczne stawki : np 4,60 zł za godzinę. W zeszłym miesiącu pracując ok 13 dni miesięcznie po 4-6 godzin to na kasie, to na ladach zarobiłam 260 zł, a i tak musiałam mu oddać bo byłam winna za zaległe wydatki.  Moja mama proponuje mi ,że może ze mną pół na pół opłacać studia albo szkołę policealną. Studia to jest czesne 400 zł ms, szkoła policealna ok 250 zł ms, więc idąc na kompromis w związku zdecydowałabym się na szkołę policealną. Nie dawno chorowałam i leczyłam się w Poradni Zdrowia Psychicznego i wystąpiłam z prośbą o przyznanie mi orzeczenia i zasiłku pielęgnacyjnego chociażby na leki ,które kosztują miesięcznie 70 zł, jednakże wtopiłam się tekstem, że byłam z chłopakiem 2 lata i pewnie nic nie dostanę, żądnego orzeczenia... Chciałabym mieć jakiś zawód, prawo jazdy które na mnie czeka za zdaną maturę, jakieś umiejętności aby móc budować jakieś życie z moim facetem i nie wyjść na nieudacznika i sierotę jakąś.. Nie chcę być uzależniona od niego. On nie zamierza się do mojego miasta przeprowadzić. Po pierwsze ma bardzo dobrze płatną pracę u ojca - 14 zł na rękę za godzinę, darmowe budzenie ;p, mama mu prasuje, sprząta, gotuje  tego by mu brakowało poza tym niestety zraził się do mojego miasta przez kilka niemiłych incydentów które miały kiedyś miejsce... Bardzo teraz tego żałuję.. Ja już się podniosłam po chorobie i mogę pracować, uczyć się, jeździć do niego.

Problem w tym, że jeżeli ja bym chciała uczyć się wieczorowo -3 razy w tygodniu w godz. 8-14, to mam pozostałe godziny i 2 dni na pracę żeby zarobić na bilety, albo tą szkołę ( wątpię, żeby mi starczyło na pół czesnego), natomiast kiedy my będziemy się spotykali, jeżeli on ma możliwość pójść jedynie do szkoły zaocznej gdzie są zajęcia co 2gi weekend w godz. 8-16 albo 8-18. Jeżeli ja miałabym zajęcia już od poniedziałku to możliwość bycia u niego w domu od niedzieli do poniedziałku już odpada. Natomiast jeżeli oboje uczylibyśmy się zaocznie ( do tej pory ja uczyłam się zaocznie) to widzielibyśmy się tylko co 2gi weekend, albo rzadziej i jedno z nas musiałoby pewnie czekać w domu, aż drugie skończy szkołę co tak bywało. On pracuje od poniedziałku do piątku przy składaniu mebli, szaf z kolegą. Do tego pali papierosy i musi zawsze wydać kilka stów na fajki więc zależy mu na pracy, a też nie chce tak często do mnie przyjeżdżać autem. Pociągiem nie ma mowy, bo wg niego prawie tyle samo by to kosztowało i fakt, że ze względu na kursy pociągów spotkanie by się ukróciło o połowę. Moje bilety do niego kosztują całość 30 zł w jedną stronę czyli ok 55, 60 zł jedno spotkanie. Pomiędzy naszymi miastami jest Opole, ale zawsze nie wychodziło to żeby tam się spotykać i wracać do siebie, zawsze wracałam do niego i nazajutrz do domu, czyli Wrocław.

Jak pogodzić te wszystkie sytuacje, proszę niech ktoś mi pomoże, bo mam małą głowę. Przeprowadzka którejś ze stron jest w ogóle niemożliwa, nie mamy zawodu, pracy... oszczędności. W jego mieście nie ma za bardzo pracy, a on nie mógłby ze mną mieszkać niedaleko w innym mieście bo codziennie gada z ojcem na temat pracy co ma zrobić, instruktaże i razem z tatą muszą współpracować, on mu zadaje projekty itp. Sam przyznaje, że nie ma zamiaru do końca życia składać deski i ,że interesują go komputery, telekomunikacja. Zapomniałam dodać, że płaci jeszcze 350 zł za mieszkanie u rodziców, a jego wymarzony kierunek szkoły policealnej też kosztowałby go ok 250 zł miesięcznie czesnego hmm/
Na prawdę nie wiem jak to pogodzić, pomóżcie, Drogie Internautki i Internauci smile

2

Odp: Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??
Majaa90 napisał/a:

Witam,
Mamy po 24 lata.
Jestem od 2 lat w związku na odległość. On jest z Tarnowskich Gór a ja z Wrocławia. Dzieli nas 180 km - to jest 2,5 godz. jazdy pociągiem w jedną stronę, a potem autem do niego 30 min. Do tej pory jeździłam tak co ok. tydzień czasu na cały weekend + poniedziałek, albo przedłużało się do wtorku kosztem pracy lub nauki. Problem w tym, że ja bym chciała zdobyć jakiś zawód i mój chłopak też, jednocześnie musimy pracować aby utrzymać związek, kupować bilety, benzynę itp. Mój chłopak jeździ do mnie czasem, raz w miesiącu albo 2 razy ten sam dystans - 3 godz jazdy drogą 94, koszt to ok. 240 zł za jedno spotkanie. Problem w tym ,że nie wiem jak to pogodzić. Jestem zapisana w Agencji Pracy Tymczasowej gdzie mogę sobie wybierać dni, miejsca i godziny pracy w znanych hipermarketach w moim mieście, ale nie zawsze są zlecenia, poza tym teraz jak się nie uczę mam tragiczne stawki : np 4,60 zł za godzinę. W zeszłym miesiącu pracując ok 13 dni miesięcznie po 4-6 godzin to na kasie, to na ladach zarobiłam 260 zł, a i tak musiałam mu oddać bo byłam winna za zaległe wydatki.  Moja mama proponuje mi ,że może ze mną pół na pół opłacać studia albo szkołę policealną. Studia to jest czesne 400 zł ms, szkoła policealna ok 250 zł ms, więc idąc na kompromis w związku zdecydowałabym się na szkołę policealną. Nie dawno chorowałam i leczyłam się w Poradni Zdrowia Psychicznego i wystąpiłam z prośbą o przyznanie mi orzeczenia i zasiłku pielęgnacyjnego chociażby na leki ,które kosztują miesięcznie 70 zł, jednakże wtopiłam się tekstem, że byłam z chłopakiem 2 lata i pewnie nic nie dostanę, żądnego orzeczenia... Chciałabym mieć jakiś zawód, prawo jazdy które na mnie czeka za zdaną maturę, jakieś umiejętności aby móc budować jakieś życie z moim facetem i nie wyjść na nieudacznika i sierotę jakąś.. Nie chcę być uzależniona od niego. On nie zamierza się do mojego miasta przeprowadzić. Po pierwsze ma bardzo dobrze płatną pracę u ojca - 14 zł na rękę za godzinę, darmowe budzenie ;p, mama mu prasuje, sprząta, gotuje  tego by mu brakowało poza tym niestety zraził się do mojego miasta przez kilka niemiłych incydentów które miały kiedyś miejsce... Bardzo teraz tego żałuję.. Ja już się podniosłam po chorobie i mogę pracować, uczyć się, jeździć do niego.

Problem w tym, że jeżeli ja bym chciała uczyć się wieczorowo -3 razy w tygodniu w godz. 8-14, to mam pozostałe godziny i 2 dni na pracę żeby zarobić na bilety, albo tą szkołę ( wątpię, żeby mi starczyło na pół czesnego), natomiast kiedy my będziemy się spotykali, jeżeli on ma możliwość pójść jedynie do szkoły zaocznej gdzie są zajęcia co 2gi weekend w godz. 8-16 albo 8-18. Jeżeli ja miałabym zajęcia już od poniedziałku to możliwość bycia u niego w domu od niedzieli do poniedziałku już odpada. Natomiast jeżeli oboje uczylibyśmy się zaocznie ( do tej pory ja uczyłam się zaocznie) to widzielibyśmy się tylko co 2gi weekend, albo rzadziej i jedno z nas musiałoby pewnie czekać w domu, aż drugie skończy szkołę co tak bywało. On pracuje od poniedziałku do piątku przy składaniu mebli, szaf z kolegą. Do tego pali papierosy i musi zawsze wydać kilka stów na fajki więc zależy mu na pracy, a też nie chce tak często do mnie przyjeżdżać autem. Pociągiem nie ma mowy, bo wg niego prawie tyle samo by to kosztowało i fakt, że ze względu na kursy pociągów spotkanie by się ukróciło o połowę. Moje bilety do niego kosztują całość 30 zł w jedną stronę czyli ok 55, 60 zł jedno spotkanie. Pomiędzy naszymi miastami jest Opole, ale zawsze nie wychodziło to żeby tam się spotykać i wracać do siebie, zawsze wracałam do niego i nazajutrz do domu, czyli Wrocław.

Jak pogodzić te wszystkie sytuacje, proszę niech ktoś mi pomoże, bo mam małą głowę. Przeprowadzka którejś ze stron jest w ogóle niemożliwa, nie mamy zawodu, pracy... oszczędności. W jego mieście nie ma za bardzo pracy, a on nie mógłby ze mną mieszkać niedaleko w innym mieście bo codziennie gada z ojcem na temat pracy co ma zrobić, instruktaże i razem z tatą muszą współpracować, on mu zadaje projekty itp. Sam przyznaje, że nie ma zamiaru do końca życia składać deski i ,że interesują go komputery, telekomunikacja. Zapomniałam dodać, że płaci jeszcze 350 zł za mieszkanie u rodziców, a jego wymarzony kierunek szkoły policealnej też kosztowałby go ok 250 zł miesięcznie czesnego hmm/
Na prawdę nie wiem jak to pogodzić, pomóżcie, Drogie Internautki i Internauci smile

Może jednak spróbuj znaleźć prace tam u niego? Nie lubię jak ktoś od razu wychodzi z założenia, że się nie da, a nawet nie podjął próby. Kurcze wiecie ile ludzi jest w takiej sytuacji jak Wy? Znajdziesz jaką pracę tam u niego wynajmiecie jakiś kąt, pójdziecie na zaoczne. Albo będziecie się rzadziej widywali do czasu kiedy skonczycie szkołe i znajdziecie pracę. Nie wierzę, że nie możesz znależć jakiejś pracy, za która byś miała chociażby tą najniższa krajowa, albo an pól etatu coś, opikunka do dziecka... Dla chcącego nic trudnego, tylko zamiast mysleć musicie zacząć działać.

3

Odp: Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

Uważam, że Wasza sytuacja nie jest aż taka zła.

Mnie i męża dzieliło prawie 3000km. To dopiero był problem, a daliśmy radę.

4

Odp: Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

Wielkie gratulacje smile

5

Odp: Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

Wątpie, żeby w Opolu było więcej pracy niż Wrocławiu, ale może na taki kompromis idź? Przenieś się trochę bliżej, tak w połowie drogi, to już jakoś utnie część kosztów, ale z drugiej strony wygeneruje drugie... Hmmm... chyba czas zacisnąć pas, iść do szkoły, zdobyć jakiś zawód i dopiero z zawodem, maturą i prawem jazdy wchodzić na rynek. Tak na pewno będzie Ci o wiele prościej.
Coś trzeba na jakiś czas poświęcić.

6

Odp: Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??
Majaa90 napisał/a:

Wielkie gratulacje smile

A dziękuję ;-).

7

Odp: Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

mnie dzieli 100 km, jesteśmy razem ponad rok przeważnie się widzimy raz w tygodniu na wymiane sb, nd, a w poniedziałek jedno z nas wraca do siebie, ale czasami są to dłuższe przerwy. On jezdzi samochodem ja autobusem i busem więc moja droga wynosi 2x wiecej smile ale czego się nie robi dla ukochanej osoby? Nie poddawaj się też teraz nie mam stałej pracy i robię studia zaoczne pracuję tylko dorywczo, mam to szczęście, że od tego roku pomagają mi trochę rodzice. Też nie mogę liczyć, że mój ukochany przeprowadzi się do mnie ponieważ w swojej miejscowości ma warsztat. Ale ja powoli szukam pracy w tamtych okolicach smile. Pamiętaj są różne opinie na temat takich związków, wiele negatywnych. Odległość=Tęsknota, ale moim zdaniem to umacnia. Kiedyś przyjdzie taki dzień, że bedziemy sie widzieli codziennie i Tobie życzę tego samego smile. Moja siostra przez 2 lata żyła z narzeczonym a później mężem w odległości ponad 1000km ponieważ robiła mgr a on zarabiał zagranicą. Teraz są szczęśliwym małżeństwem. Żyjemy w erze komputerów i komórek, kontakt jest. Najważniejsze żeby nie wymyślać sobie problemów na siłę jak ktoś kiedyś mi odpowiedział tu na forum smile

8

Odp: Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

Ddona jak kiedyś napisałaś tą odpowiedź to mnie zatkało, bo faktycznie masz rację. U nas chyba jednak nie było tak różowo... Co do tego chłopaka to wiele razy mnie bardzo zranił, nie był ideałem, dużo mu brakowało ale zawsze czułam jakieś przyciąganie, tęsknotę.. Ponoć jak się kogoś kocha to wyzbywa się własnego egoizmu na rzecz własnej osoby, tzn to jest pragnienie szczęścia dla tej drugiej osoby. Raczej u mnie tego nie było, ale każdy chyba kocha na swój sposób, nie każdy tak samo bo to sprawa indywidualna i jak mówił Jan Paweł II, miłość to "kroczenie powolutku po  deszczu aż całkowicie zmokniesz", ciekawe. U mnie nawet nie było fascynacji ani etapu zakochania, ale ponoć nie musi występować, a może wystąpić np dopiero po ślubie.
W każdym razie wracając do tematu to faktycznie masz rację i można wszystko pogodzić jak się chce... Ale jeśli chodzi o nas to sądzę, że obojgu nam na dobre wyszło rozstanie (rozstaliśmy się w grudniu) po to aby przepracować różne emocjonalne i duchowe sprawy, poczuć swoistą ulgę. Nie oznacza to ,że nie było zranionego serca bo było...., lecz mimo to jest ulga. Wiem, że jemu to pomogło, zaczął realizować swoje cele i się spełniać... Ja też tak działam, staram się. Może kiedyś jeszcze nasze drogi się zetkną, ale na chwilę obecną nie widzę żeby było ku temu, mimo ,że czasem o nim myślę i tęsknię. Może już nawet kogoś ma i jest szczęśliwy. Ponoć nie istnieje takie coś jak przeznaczenie, człowiek ma wolną wolę co do wyboru przyszłego kandydata/tki na męża/żonę i trzeba w tym trwać. Dużo mi dają w tym temacie teksty z portalu Adonai o miłości, lubię to czytać. Pozdrawiam.

9

Odp: Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

Z tą pracą, szkołą i wszystkim to powinno być tak, że najważniejsza jest ta druga osoba a dopiero później za tym idą wybory. I nie chodzi o to, żeby ona nami sterowała bo nie ma zamiaru się przeprowadzać tylko żeby też była wyrozumiała, chciała wspólnego dobra... Przynajmniej ja tak widzę miłość. To wszystko powinno się samo układać samo w czasie i w sumie on miał racje mówiąc, żeby nie planować z góry, że mogę robić szkoły jakie chcę i ,że wszystko się samo jakoś ułoży... Tak powinno być. Nie można zmuszać nikogo do zmiany zamieszkania, a praca nie powinna być najważniejsza chociaż jest ważna.... Najważniejsze to być w zgodzie ze sobą i z całym światem wink

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak pogodzić ten związek na odległość -Czy ktoś widzi rozwiązanie??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026