Witam serdecznie miłe Panie (i może obecnych Panów)
Założyłem tutaj konto, ponieważ potrzebuję pomocy chyba przede wszystkim od Pań. Mam problem z pewną przedstawicielką płci pięknej.
Najpierw dla rozjaśnienia kilka słów o mnie:
Wydaje mi się, że jestem normalnym facetem, lat niespełna 22. Pochodzę z wioski (całkowity brak kompleksów, duma z pochodzenia z tak pięknej okolicy). Aktualnie dokształcam się na jednej z technicznych uczelni w jednym z pięknych polskich miast. Kierunek jeden z trudniejszych, ale łącze czas na naukę, z czasem na spotkanie się ze znajomymi, jako że kierunek stricte męski, moje towarzystwo to 98% mężczyzn. Posiadam kilku bardzo bliskich przyjaciół oraz dwie przyjaciółki. Z racji dużej odległości (cała długość Polski) między domem a uczelnią, przebywam w owym mieście 1-2 m-c i wracam do domu na dłuższe wyjazdy. Ogólnie to wydaje mi się, że jestem najnormalniejszym i najprzeciętniejszym facetem na świecie, tj. lubię sobie w wolnej chwili strzelić piwko z kolegami, pogrzebać przy samochodzie, jak trzeba to się uczę, czasem się gdzieś wyrwę do Klubu... (ale czasu mało), radzę sobie. Wydaje mi się, że ubieram się okej, prasuje, staram się chodzić jak człowiek (no i myję się codziennie
)
Tyle pierdół, czas na meritum.
Moje kontakty z kobietami przeważnie kończyły się na tym, że ja "zakochiwałem się", ew. zostawaliśmy przyjaciółmi i kontakt w 99% się urywał (owe dwie przyjaciółki to zbieg zdarzeń losowych nie wywodzących się z miłości). W sumie jak sobie przypominam to w moim życiu nie udało mi się stworzyć jakiegoś super ognistego związku. Ogólnie mam odwagę odezwać się, zagadać, porozmawiać, nie mam oporów, jestem jednak nieśmiały gdy zaczyna mi zależeć i palę plany na panewce.
Przyjazd na studia miał być czasem znalezienia miłości życia...... jak to różnie bywa jestem tu już kolejny rok a damy brak, ale przed wakacjami za namową kolegi podszedłem do przypadkowej dziewczyny (widywałem ją już kilka razy wcześniej w autobusie) i udało mi się przemóc, porozmawiać, spotkaliśmy się kilka razy, rozmowa, odwiozłem ją elegancko do domu. Wakacje, kontakt na żywo się urwał, zostały komunikatory internetowe, czas minął, nowy rok akademicki stwierdziłem, że warto uderzyć ponownie, owa pani zbywała mnie kilka razy, ja jednak nie należę do tych którzy się poddają, udało nam się zobaczyć. Kino, spacer, wizyta u niej w domu, wizyta u mnie, tak aż do teraz (również wolne z powodu świąt), nasz kontakt zakończył się na pocałunku w usta (bez jakiegoś ostrego, taki delikatny, ale w usta).
Wydawało mi się, że się rozumiemy, zależy mi bardzo, wydaje mi się, że to widać, na święta zrobiłem elegancki prezent (coś od siebie + misiek, poradziły koleżanki). Pożegnanie, podczas wolnego znowu internety, próba spotkania po swiętach i pani nie ma czasu. Wydaje mi się to dziwne, jeszcze nigdy chyba nie byłem tak wzięty na jakaś dziewczynę, chyba się zakochałem na poważnie. Wydaje się być normalną, ładną, mądrą dziewczyną. Kontakt jest dobry podczas rozmów rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Nie wiem co o tym myśleć. Prosiłbym o poradę, anonimowo jest łatwiej, zresztą czym Pań jest więcej tym więcej doświadczeń.
Kiedyś usłyszałem, że w takich sytuacjach trzeba po prostu swoje wychodzić.... i się w końcu swoje wychodzi, ale ile można pajacować.
Od razu zaznaczam, nie chodzi o zaliczenie, zdobycie, podryw, ot. chciałbym mieć dziewczynę, storzyć z nią udany związek. Wiem że to nie jest takie hop siup, ale prosiłbym o pomoc, co Panie o tym myślą ![]()
Pozdrawiam Franek.