Mój syn od zawsze był energiczny a nawet bardzo, problemy były już w przedszkolu ale myślałam że , to wynik mojego zaniedbania.
W zeszłym roku poszedł do pierwszej klasy i się zaczęło, co tydzień tel. ze szkoły bo mam się stawić u wychowawcy. Ciągle słyszałam że, jest niegrzeczny , że za mało nad nim pracuje że, powinnam zapisać się na kursy dla rodziców którzy sobie nie radzą.
Po kilku stwierdzeniach bardzo niemiłych i sugestii że powinnam się spodziewać wizyty opieki społecznej poprosiłam o skierowanie do poradni psychologicznej. Po badaniach dostałam opinie że , dziecko ma ADHD i nauczyciel powinien dostosować materiał do umiejętności dziecka a ja jako rodzic powinnam udać się do psychiatry by potwierdzić diagnozę i ustalić sposoby pracy z dzieckiem. Po dostarczeniu opinii do szkoły okazało się iż wychowawczyni robiła specjalizacje z pracy z dziećmi z ADHD i teflony ustały ale nie na długo.
Zaczęto mnie wzywać bo syn nie mógł opanować czytania z pretensjami że , w domu nic nie ćwiczymy . Przyniosłam do wglądu książki, zeszyty ćwiczenia dodatkowe by pokazać nauczycielce że mam dość jej bezpodstawnych pretensji.
W tym roku została wezwana do szkoły już w pieszym tygodniu września, syn jest niegrzeczny uniemożliwia naukę innym dzieciom i mam coś z tym zrobić bo wychowawczyni już sobie z tym nie radzi.Jestem w szkole średnio 3 razy w miesiącu na dywaniku u pedagoga , psychologa i wychowawczyni i nikt nie mówi jak pomóc dziecku tylko ciągle słyszę że ja mam coś zrobić i że opinia z ośrodka psychologiczno-pedagogicznego to nagle za mało. Teraz mam rozmowę już z wszystkimi naraz plus dyrektor ręce opadają , ciągle chodzę i słucham że mam coś zrobić i że inne dzieci cierpią z powodu mojego dziecka ale nikt w tym nie patrzy na to w jakiej mnie stawiają sytuacji.
Po raz kolejny usłyszę że powinnam pomyśleć o zmianie szkoły lub o indywidualnym toku nauczania , przecież syn nie jest upośledzony owszem nie przyswaja materiału bo nie może się skupić ale pracuje cały czas i nikt nie docenia ile on musi w to włożyć pracy .
Jest to ogromny problem, jedno zadanie domowe to 1,5 godziny odrabiania on ma takie tempo a lekarka mówi że nie wprowadzi na razie leków bo nie będzie truła dziecka z powodu nieporadności nauczycieli . Jak pomóc dziecku , czy szkoła faktycznie może go wydalić on już teraz odczuwa że dzieci i nauczycielka odsuwają się od niego.
Podobne tematy
Dlaczego twoj syn nie jest w klasie integracyjnej??widac odrazu ze do zwyklej klasy poprostu zachowawczo i edukacyjnie nie nadaje sie , a od tego zostaly utworzone klasy integracyjne z specjalnym podejsciem do ucznia i materialem by uczen ktory ma problemy czy zachowawcze czy intelektualne je przyswoił
No właśnie to niby taka klasa wychowawczyni jest specjalistą a mimo to nie wie jak ma z nim pracować
4 2012-11-28 22:00:04 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-28 22:02:04)
Bo wychowawczyni nie moze skupiac calej uwagi na jednym uczniu ,robic modyfikacji materialu,dla jednego ucznia ktory uniemozliwa prowadzenie zajec,i przez to resztą sie nie mogąc zajmowac.
Poziom nauczania zostal tak opracowany aby wiekszosci dzieci wbila sie w rytm nauki i lekcji a nie zostal obnizony czy zmieniony program nauczania bo twoj syn jako jedyny tego potrzeuje.No sorry ,jak dziecko emocjonalnie nie potrafi dostosowac sie do pewnych zasad, to trzeba znalezc mu takie miejsce i klase gdzie pod niego edukacja bedzie przystosowana,w tym wypadku zwykla klasa nie spelnia dziecka wymogów
Czyli rodzice takich dzieci radźcie sobie sami a najlepiej to oddajcie dzieci do szkół specjalnych prosta odpowiedz , ja rozumiem trudności nauczyciela ale czy ktoś rozumie moje i mojego dziecka nikt nie pomógł tylko sugerował że dziecko jest zaniedbane a teraz jeszcze może mam się zwolnić z pracy i sam zacząć prowadzić nauczenie indywidualne.
Dlaczego odrazu szkoly specjalne?w kazdej normalnej szkole są klasy integracyjne, i tam trafiają uczniowie ktore sprawiają problemy , Pod nich jest dostosowany material nauczania i calkiem inne podejscie,niz w zwyklej klasie
Ja tu tez na swoją małą pchle sie wyżalałam ,jaka potrafi byc przekorna,diabla za skorą miewa,ale celowo nie zrobilismy jej badania na ADHD, z tego wzgledu, bo chcilismy aby od niej wymagano tego samego co od innych dzieci, a nie opierając sie na swistku diagnozy adhd przez co inne wymagania ma sie do takiego dziecka, wolelismy dziecku zaoszczedzic takiego indywidualnego podejscia i jakies tolerancji na brzydkie zachowania
Czy w domu, czy w szkole, od początku nie bylo tolerancji czy akceptacji jej krzywych zachowan, byly stosowane kary,kazda uwaga, kazda skarga konczyla sie szczera rozmową (nie awanturą)i poniesionymi konsewkencjami, i co ? i zaowocowalo. Widze w jej klasie 3 uczniow z diagnozowanym adhd, a jeszcze z 5 ma diagnoze postawioną przez samych rodzicow, a nie specjalistow i powiem ze jak slysze co te dzieciaki wyprawiają na lekcji, i jaka rekacja jest tych rodzicow,czyli są bezradni,lub nic nie mają zamiaru z dzieckiem począc no az gesia skorka mi przechodzi.
To jest skandal co sie wyrabia na lekcjach, wszystko z powodu bezkranosci i biernosci na wybryki,rodzic zaslania sie swistkiem, albo ten co nie ma swistka "bo ono juz takie jest" ,a to bląd ,wrecz jestem gleboko przekonana ze nasza dyscyplina,i to czego wymagamy od dziecka byla najlepszym krokiem
Fakt Pchła to szogun, i potrafi psocic,ale wie ze jak przecholuje to nie ma zmiłuj,i zadnego poblazania.
Do czego nawiązuje? moze by tak wiekszy rygor zarzucic?zaczac stosowac kary?
Pamiętaj, że Twój syn nie jest jedyny w klasie. Dzieci, które widzą, że jednemu wolno "brzydko" się zachowywać , a im nie, będą miały poczucie niesprawiedliwości. Będzie to negatywnie wypływało na relacje z nim.
Dziecko z czasem będzie miało coraz większe problemy z nauką. Prawdopodobnie ma problem również z koncentracją uwagi, ze zmuszeniem się do robienia niefajnych rzeczy jak pisanie, czy czytanie. Z czasem te zaległości napiętrzą się. Chłopiec może być inteligentny, a mimo to będzie miał problemy z nauką.
Ty - jako rodzic, chyba już masz trochę dosyć tej etykietki "niegrzeczny, nieprzystosowany", mimo iż wkładasz tyle pracy w wychowanie dziecka. To też może negatywnie wpłynąć na Twoją relację z synem.
ADHD to pewnego rodzaju dysfunkcja, nawet chyba nie choroba, dlatego klasa intergracyjna nie jest złym pomysłem. W takich klasach jest dodatkowy nauczyciel, który koncentruje się na dziecku z dysfunkcją. Przypilnuję, czy zapisał pracę domową, pomoże ogarnąć bałagan na biurku, wyciszy, gdy dziecko będzie za bardzo pobudzone. Oczywiście dalej będziesz musiała pracować z dzieckiem, ale już bez negatywnego wydzwięku etykietki "ADHD".
Nie poprzestawaj na specjalistach szkolnych, czasem są to "urzędnicy" robiący karierę. Szukaj dla swojego syna takich metod, które zadziałają. ADHD jest tak szerokim zagadnieniem, że nie ma złotej metody, która działałaby na wszystkich. Być może w skrajnym przypadku zdecydujsz się na leki, ale jeśli jesteś w stanie oddziaływać na niego psychologicznie, to próbuj!
Większość ludzi z ADHD to wybitni, niezwykli ludzie i tak myśl o swoim dziecku. Nie obwiniałabyś swojego dziecka, gdyby miało wadę wzroku i nie widział dobrze, albo gdyby było niepełnosprawne ruchowo i nie mogłoby biegać, jak inne dzieci. Twoje dziecko takie jest, nie jest to jego winna, ale trzeba go nauczyć funkcjonować z nadpobudliwością.
Hmmm, no wlasnie pytanie jest Ile autorka wklada pracy w wychowanie dziecka?czy robisz cos w kierunku aby syna okielznac?czy to sie tylko konczy na reguklarnych wizytach w szkole i rozkladaniu rąk?
9 2012-11-28 22:36:42 Ostatnio edytowany przez fenix (2012-11-28 22:42:53)
Drogie Panie jak pisałam on jest w klasie integracyjnej !! W tej klasie sobie z nim wychowawca nie radzi , ja w domu nie mam problemów z synem a nie będę karała dziecka za to że nie zapisał zadania czy chodził po klasie. Skandalem jest fakt że wychowawca wysyła mnie do opieki społecznej , że muszę przynosić dodatkowe ćwiczenia by udowodnić że syn pracuje w domu, że wychowawca nie chce zabrać dziecka na wycieczkę bez mojej opieki. Ja ze swojej strony zrobiłam wszystko co mogłam by syn nie był szykanowany , by nadrobić materiał czego nie zrobi bo kiedyś musi spać a szkoła nie udziela pomocy żadnej chce się ucznia pozbyć a to dopiero 2 klasa.
Dodam że , program który został dobrany dla syna jest zaliczany na 3,4 i 5 ale jak twierdzi wychowawca to za mało bo sprawdziany napisze ale trzeba mu przeczytać polecenie i nie dlatego że , nie umie tylko za długo to trwa.
Jest taka mądra książka poświęcona dzieciom z ADHD. Nie dość, że mądra, to napisana prostym językiem.
Tomasz Wolańczyk, Artur Kołakowski, Magdalena Skotnicka "Nadpobudliwość psychoruchowa u dzieci. Książka dla rodziców, nauczycieli i lekarzy".
11 2012-11-28 22:43:02 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-28 22:50:07)
Alez to czemu mialabys nie karac syna za to ze chodzi po klasie, i nie wykonuje polecen wychowawcy? no doprawdy czemu twoim zdaniem karcenie w tej sytuacji jest zlym pomyslem? koniecznym i jeszcze raz koniecznym
Pytanie zasadnicze!Czy po szkole twoje dziecko ma gdzie wylac energhie? wybiegac sie, wyzyc sie fizycznie? Moja chodzi na gimnastyke lekkoatletyczną,a po niej dluugi spacer z psami i to pochlania jej duuzo energi, wtedy nie czuje sie taka przytloczona nadmiarem energi
Dziecko musi sie wymeczyc ruchowo kiedy go nosi ,a sadzanie go przed tv, czy kompem to zabojstwo,i widze po mojej ze jak nie ma wysilku fizycznego gdy np nie mogla pojechac na zajecia,czy co innego,za malowyszalala sie na dworzu,to prawie chate rozwala tak ją nosi
Zapewnic dziecku aktywny tryb dnia po szkole i wekendy,do wymeczenia ![]()
Apropo z tego co czytam,to jakbys mu zrobila testy, to do pakietu ADHD zapewne by doszla jeszce dysortografia ,dyslekcja i dyskalkulia na deser
Teraz to plaga tych "zaburzen"
Materiały ja mam zasady pracy z takimi dziećmi stosuje, mamy wytyczne od poradni i psychiatry ale ja nie mogę z dzieckiem siedzieć na lekcjach. Ja nie umiem pomóc nauczycielce , a sama w domu nie nadrobię całego materiału .
13 2012-11-28 22:51:53 Ostatnio edytowany przez fenix (2012-11-28 22:53:39)
mortisha bez obrazy ale poczytaj najpierw o metodach pracy z dziećmi z ADHD a potem udzielaj rad dotyczących kar. On zna zasady wie co jest dobre a co złe , potrzebuje krótkich konkretnych poleceń nieraz wracał zapłakany ze szkoły tłumacząc że on chciał zapisać zadanie ale nie zdążył ile ja się nasłuchałam że on wie że jest głupi i najgorszy. Nawet pedagog szkolny przyznał że , dziecko zostało zaszczute ale nic poza tym.Oczywiście ma kary adekwatne do wybryków, ale nie można go karać za coś co robi mimowolnie odruchowo.
ps. Miał testy jak pisałam i ma orzeczenie i nie każdy kto ma ADHD ma również pozostałe dysfunkcje.
Skoro nauczycielka, mimo ukończonych szkoleń, nie potrafi pracować z Twym dzieckiem, to wystąp do dyrektora szkoły z wnioskiem o zmianę nauczycielki.
mortisha bez obrazy ale poczytaj najpierw o metodach pracy z dziećmi z ADHD a potem udzielaj rad dotyczących kar. On zna zasady wie co jest dobre a co złe , potrzebuje krótkich konkretnych poleceń nieraz wracał zapłakany ze szkoły tłumacząc że on chciał zapisać zadanie ale nie zdążył ile ja się nasłuchałam że on wie że jest głupi i najgorszy. Nawet pedagog szkolny przyznał że , dziecko zostało zaszczute ale nic poza tym.Oczywiście ma kary adekwatne do wybryków, ale nie można go karać za coś co robi mimowolnie odruchowo.
Spodziewalam sie oburzenia i takiej odpowiedzi, a teraz fajnie by bylo abys choc w jednym zdaniu nawiazala do drugiego pytania, jak z aktwnoscią fizyczną syna? zapewniasz mu rozrywke w postaci wysilku fizycznego/ ruchowego??
W klasie mojego syna była dziewczynka z ADHD w dodatku rok starsza,zerówka jakoś nauczycielka dała sobie radę,pierwsza klasa też chociaż było już gorzej,w drugiej było tragicznie,dziewczynka nic innego nie robiła oprócz dawania do wiwatu całej klasie,niestety w końcu wylądowała w szkole specjalnej bo sobie rady nie mogli z nią dać,dodam że nawet rodzice.
teraz koleżanki syn chodzi do 1 lasy,i tam jest chłopiec z ADHD,nauczycielka przeszkolona w pracy z takimi dziećmi,wytrzymała z nim do czasu kiedy to zaczął ja bic i szarpać,rodzice dzieci z klasy tez mają dość,składają gdzieś tam podanie aby go chyba uczyć indywidualnie
17 2012-11-28 23:02:00 Ostatnio edytowany przez fenix (2012-11-28 23:19:57)
Po lekcjach syn nie ma czasu na zajęcia dodatkowe bo od 14 do 18 odrabia lekcje .Zajęcia dodatkowe odpadają , chodził na karate ale kazali go wypisać zbyt energiczny. Co do weekendów ma dużo ruchu jeździmy z nim do jego babci nad wodę pływa na łódkach , rower , ma psa z którym chodzi na spacery ale to w czasie wolnym od nauki.
Co do zmiany nauczyciela to podobno jedyna nauczycielka która , ma tak duże doświadczenie ja nie szukam metod pracy z dzieckiem bo ja je znam ja nie mogę liczyć na szkołę , jedyna życzliwa osoba to pan od świetlicy który bardzo chwali syna i mimo iż, przyznaje że ciężko się z nim pracuje to mówi o kwestii odpowiedniego podejścia . Nie rozumiem dlaczego szkoła zamiast ustalić wspólnie co można zrobić zwala odpowiedzialność na rodziców, dlaczego nikt nie chce pomóc nam a jedynie szuka drogi do pozbycia się problemu i dlaczego mam cały czas wysłuchiwać skarg i roszczeń. Nikt nie popatrzy na to inaczej co ja bym zrobił mając takie dziecko , inne dzieci odrobią lekcje i idą się bawić a mój syn ciężko pracuje by usłyszeć że i tak za mało.
fenix-zajecia dodatkowe nie koniecznia musza sie odbywac w jakis slaach,halach, pod opieka trenerwa,nic z tych rzeczy, nawet po szkole ,po lekcjach przed kolacją wyjsc z synem do parku ,czy gdzies pobiegac, na dlugii spacer,tak aby caly dnie nie spedzal w szkole i w domu
No ja nie bede ukrywac, jestem raczej konserwatywna w takich tematach zaburzeniowych,(moze dlatego dziecko męza nie poddalismy badaniom)i sie gleboko zastanawiam ile dzieci faktycznie ma te prawdziwe adhd ,a ile ma bo ma i to efekt beztresowego wychowania gdzie karne wychowanie to kosmos .
Jestem przekonana,ze tylko nieliczny procent jest zgodnie zdiagnozowany,(co nie wykluczam,ze twoj syn jest w tym procencie, bo bardzo mozliwe ze ma niepodwazalną diagnoze) reszta to...no wiadomo....nacisk na świstek jako alibi.
No bo co tu ukrywac? od ostanich lat to wysyp i plaga dzieci problematycznymi, skąd to sie bierze?
Ale ja się z tym zgadzam , samo badanie w poradni to był początek potem psychiatra który zlecił badania tomografia , krew , jakieś badania z elektrodami i pół roku obserwacji i wizyt. Lekarka do dnia dzisiejszego nie podjęła decyzji o podaniu leków na poprawę koncentracji bo twierdzi że , syn nie jest agresywny owszem ma napady histerii bo nie umie czegoś policzyć ale nie bije dzieci czy nauczycielki płacze. Zawsze myślałam że szkoła w takich przypadkach pomaga ustala co można jeszcze zrobić a oni żądają bym coś zrobiła bo tak być nie może. Dodam że wychowawca przyznaje mi racje że syn nie nadrobi materiału bo ma wolne tempo brak skupienia , ale widzi rozwiązanie jedynie w zmianie szkoły no litości.
20 2012-11-28 23:50:27 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2012-11-28 23:57:35)
No więc tak...
Fenix, Ty owszem masz coś z tym zrobić , ale to szkoła powinna udzielić Twojemu Dziecku i Tobie wsparcia !!!
Czy został Ci przedstawiony tzw Plan Działań Wspierających??? Na piśmie oczywiście.
Czy zostały zaproponowane Twojemu dziecku jakieś zajęcia w ramach pomocy psychologiczno-pedagogicznej ???
Szkoła jest do tego obowiązana wg Rozp. MEN z 17 listopada 2010 r. w sprawie udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkołach!
Radzę Ci przeczytaj to rozporządzenie i żądaj konkretów wg przepisów prawa...- bedziesz miała ich w garści... Szkoła nie lubi zbyt dużo wiedzących i upierdliwych rodziców, boi się skarg do kuratorium itp.
I jeszcze jedno... Nigdy w życiu żadna szkoła nie ma prawa wydalić żadnego ucznia nawet jeśli nie jest on z tzw rejonu. Jeśli uczeń został przyjęty - to z całym dobrodziejstwem inwentarza i szkoła ma obowiązek sobie z nim radzić...
Jedno, co może zrobić - to tak uprzykrzać życie rodzicom,ze sami dziecko zabiorą... Ale nie mają prawa stawiać żadnych warunków itp.
Co radzę ??? Idź na tą rozmowę do dyrektora i zapytaj o Plan Działań Wspierających wg rozp z 17 listopada 2010. A jeśli go dostałaś do podpisu - to poproś o wgląd i doczytaj co szkoła Tobie ( bo jest tam taki pkt dotyczący wsparcia dla rodziców) i Twojemu dziecku proponuje... Bądź upierdliwa!!! Zacznij ich rozliczać cały czas powołując się na przepisy prawa a konretnie to na tojedno rozporządzenie !!! Zobaczysz, zmienią gadkę!!!
Powiedźcie mi co się stało z dziećmi w ostatnich latach. To jakas epidemia tego adhd i różnych dys....
Dlaczego nie było tej plagi w czasach gdy ja sama chodziłam do szkoły? I nie było tego wtedy, gdy moje dzieci się uczyły w latach 80-tych i 90-tych? Zawsze były dzieciaki łobuzy, dzieci nadpobudliwe, dzieci z trudnościami w tym czy tamtym, ale nikt nie przyklejał im etykietek zwalniających z wysiłku. Moja córka sadziła byki na dyktandach i miała problemy z czytaniem. Dzisiaj pewnie by miała ulgi z powodu jakiejś dys..... Dobrze, że ich nie miała, bo dzisiaj nie byłaby tym kim jest. Bez ulg musiała się napracować, ale jest tego efekt.
Czy ta epidemia ulg nie ma przypadkiem związku z tak zwanym "bezstresowym wychowaniem"? Z tym, zeby było łatwo, lekko i przyjemnie? Żeby przypadkiem nie było trudno? Żeby dziecko nie doświadczyło przypadkiem jakiejś przykrości?
Nie wiem, nie znam się na tym, ale mnie to zadziwia. Kiedyś inaczej niż dzisiaj wychowywało się dzieci.
Mortisha, uważam tak jak Ty.
Owszem kiedyś nie było jak to napisałaś ulg i tak zwani trudni uczniowie po prostu nie kończyli nawet podstawówek za co byli obarczani ich rodzice którzy nie umieli wpłynąć na swoje latorośle. Kiedyś zawsze był w klasie tak zwany łobuz tylko nikt nie spojrzy na tych do których została przyczepiona jakaś etykietka . A teraz odwróćmy sytuacje, niech każdy kto ma dziecko postawi się na moim miejscu , pracujesz z dzieckiem latasz co chwila do szkoły kupujesz dodatkowe pomoce angażujesz dziadków, ciocie i ciągle słyszysz że jesteś złym rodzicem, leniwym co nie dba o rozwój dziecka innymi słowy hodujesz rozkapryszonego łobuza i co co wtedy jedyne co się ciśnie na usta to wal... się.
Dzięki za tą ustawę poczytam i zobaczymy co powiedzą.
Fenix- jak liczna jest klasa,do której chodzi syn? Ile jest dzieciaków z dysfunkcjami? Co z tego,że wychowawczyni ma kwalifikacje do pracy z dziećmi takimi,jak Twój syn,skoro nie ma tam nauczyciela wspomagającego?Nie uważasz,że jeden nauczyciel w klasie integracyjnej zwyczajnie sobie nie poradzi?
24 2012-11-29 10:15:27 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-11-29 10:16:02)
W każdej klasie integracyjnej (lub w przedszkolu) jest możliwość zatrudnienia nauczyciela wspomagającego.
Nauczycielem wspomagającym może być nauczyciel, który ukończył kurs oligofrenopedagogiki lub studia.
Swoją drogą trzeba zauważyć fakt, że nauczyciel jest jest jeden, a dzieci zwykle ok.20 w klasie. Gdy w tej dwudziestce znajdzie się dwóch z jakimiś zaburzeniami, to często tracą na tym pozostałe dzieci, ponieważ nauczyciel skupia uwagę chcąc nie chcąc na uczniach wymagających tego.
Druga sprawą jest też to, że często rodzice dzieci z orzeczeniem o ADHD nie robią nic w tym kierunku, by z dzieckiem pracować. Najlepiej zostawić je w spokoju, bo przecież ma nadpobudliwość, więc i tak jest zbyt energiczne, nie skupia swojej uwagi na jednej czynności i nie da się z córką/synem nic więcej zrobić. A resztą niech martwi się nauczyciel, tylko niech broń Boże żadnej uwagi nie zwraca, ponieważ oznacza to, że dyskryminuje dziecko z zaburzeniem lub chce się go koniecznie pozbyć.
Za moich czasów, a do szkoły zaczęłam chodzić w 1997 roku, nie było nikogo z ADHD. Co prawda zaczynała się moda na dysortografię, czy dysleksję, ale moda na ADHD ominęła mnie i moją klasę. A byli energiczni uczniowie, tylko podejście do dzieci nie trąciło o bezstresowe wychowanie. Teraz dzieciak i jego rodzice mogą wiele, a nauczyciel nie ma takiego autorytetu, jak jeszcze 10 lat temu.
Drogie Panie jak pisałam on jest w klasie integracyjnej !!
W klasach integracyjnych (takich prawdziwych) są nauczyciele wspomagający, czy i w tej klasie jest taki dodatkowy nauczyciel? Jeśli nie, to coś jest nie tak z tą integracją. Po to jest ten dodatkowy nauczyciel, zeby zajął sie dziećmi, takimi jak twój syn, pomógł mu sie skupić.
fenix napisał/a:Drogie Panie jak pisałam on jest w klasie integracyjnej !!
W klasach integracyjnych (takich prawdziwych) są nauczyciele wspomagający, czy i w tej klasie jest taki dodatkowy nauczyciel? Jeśli nie, to coś jest nie tak z tą integracją. Po to jest ten dodatkowy nauczyciel, zeby zajął sie dziećmi, takimi jak twój syn, pomógł mu sie skupić.
Może Autorka myli pojęcia.
Klasy 1-3 to klasy, w które się nazywa klasami z nauczaniem zintegrowanym, dawniej mówiono "nauczanie początkowe".
Klasy integracyjne to już inna para kaloszy.
27 2012-11-29 12:33:29 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-11-29 12:42:31)
I jeszcze jedno... Nigdy w życiu żadna szkoła nie ma prawa wydalić żadnego ucznia nawet jeśli nie jest on z tzw rejonu. Jeśli uczeń został przyjęty - to z całym dobrodziejstwem inwentarza i szkoła ma obowiązek sobie z nim radzić...
A co z pozostałymi dziećmi? W klasie mojego syna jest dwóch chłopców z ADHD, obaj rozwalają całą lekcję. Nauczyciel 50% czasu spędza na uspokajaniu ich, pilnowaniu, żeby nie przeszkadzali innym dzieciom. Nie jest to klasa integracyjna, więc nauczyciel jest jeden. Nie jeżdżą w tym roku na żadne wycieczki, bo wychowawczyni się boi o bezpieczeństwo tych chłopców. Oni potrafią nagle po prostu się gdzieś "urwać" . Cierpi cała klasa, a matki tych chłopców nie widzą problemu.
Szkoła sobie jakoś radzi. Jakoś, znaczy jakoś wszyscy dotrwają do końca edukacji, a że pozostałe dzieci w klasie będą poszkodowane z powodu dwóch chłopców to już nie ważne. Wkurza mnie takie podejście: "szkoła ma obowiązek sobie radzić". Po coś przecież są szkoły integracyjne,
Za moich czasów, a do szkoły zaczęłam chodzić w 1997 roku, nie było nikogo z ADHD. Co prawda zaczynała się moda na dysortografię, czy dysleksję, ale moda na ADHD ominęła mnie i moją klasę. A byli energiczni uczniowie, tylko podejście do dzieci nie trąciło o bezstresowe wychowanie. Teraz dzieciak i jego rodzice mogą wiele, a nauczyciel nie ma takiego autorytetu, jak jeszcze 10 lat temu.
Jaga Baba mysle ,ze zawsze namiastka uczniow byla z nadpobudliwoscią pyschoruchową ,ale tego sie jeszcze po imieniu nie nazywało,lecz powatrzam,namiastka, garsrtka ,a nie wirusowe rozprzestrzenianie sie diagnozy jak mozna temu sie przyjrzec od ostatnich 10 lat.Ja nigdy nie podwazalam stwierdzenia adhd bo nadaktywnosc psycho-ruchowa u niektorych dzieci wystepowala jak i wystepowala i to jest prawda,tak jak prawdą jest autyzm czy asperger ,lecz nawiązując do adhd jak wczesniej cos wspomnialam,i ty rowniez ,czesto jest ,i naader czesto jest to efekt bezstr,wych.ktory jest oparty na wszelakich zaswiadczeniach ,papierkach skombinowanych przez rodzicow wlasnemu dziecko, bo tak łatwiej, chodując dziecko szklarniowe,aby nigdy z zadnym dodatkowy stresem sie nie stykalo
Tak to jest,ze w wychowaniu brak jakichkolwiek zakazow czy nakazow bo dziecko sie zdenerwuje, ale niestety przez takie wychowanie w otoczeniu spolecznym dziecku fundujemy kolosalny stres bo raptem z czym nowym nieznanym sie styka, jakim prawem ktos mu cos zabrania.Bezstrseowe wychowanie dostarcza takim dzieciom o wiele wiekszy stres i jedną niewiadomą ,co inni od nich chcą,wowoczas spotykamy sie z dziecka frustracją i rozchwianiem to jak w koncu ma byc,w domu inne wymogi,poza domem inne
Ja zapewne szubienice sobie postawie to co napisze, ale w niektorych przypadkach "twarda milosc" jest konieczna ,ale ludzie boją sie jej zastosowac,bo mieli w glowie przypadki gdzie to juz byla przesada ,i nic z miloscią nie bylo wspolnego ale z tresowaniem i ozięmbloscią co jest pomylką,i z roku na rok zaczeli popadam skrajnosc w skrajnosc
Przesadne ,nieadekwatne karcenie jest zle i to kazdy sie z tym zgodzi ,ze ludzie niemal patologicznie do wlasnych dzieci postepuja i to jest znecanie sie nie ma co ukrywac, aby odbiec od tego schematu zaczęto wdrązac w zycie calkowity brak karcenia,i wymagan co rowniez przynosi oplakane efekty.Wszystko mu wolno, zero stresu, i to świat ma sie poodporządkowac pod jego dziecko, a o nie ono pod innych
Czasami wieksza dyscyplina dziala cuda,bo bez tego nie da sie tylko glaskaniem dotrzec do dziecka
Najgorsze to dwie grupy gdy rodzice popadają ze skrajnosci w skrajnosc, albo leją jak mokre zyto,i trajtują nie ludzko,bez szacunku co jest skandaliczne, albo w ogóle nie mają zamiaru dziecku cos zabraniac i na wszystko pozwalają.Brak umiaru i rozwagi mnie przeraza w przypadkach nieudolnosci wychowawczych.
Najwazniejsze jest znaleźc złoty srodek,by nie przegiąc w zadną strone
A dziecko z adhd tym bardziej potrzebuje jasnych i konkretnych zasad i wymogow,nie zamiatanie z pod nog kłod,ono jeszce wiecej potrzebuje "restrykcji" ....tak nam przynajmniej psycholog powiedział,no ale jak wspomnialam, nie poddalismy dziecko badaniom, tylko swoimi sposobami i metodamy do dziecka jakos sie dociera,bez orzeczenia od specjalisty,dzieki czemu nauczyciele zadnej selekcjj i podzialu nad nią i pozostala nie robią,i nie jest jednostką indywidualną
fenix napisał/a:Drogie Panie jak pisałam on jest w klasie integracyjnej !!
W klasach integracyjnych (takich prawdziwych) są nauczyciele wspomagający, czy i w tej klasie jest taki dodatkowy nauczyciel? Jeśli nie, to coś jest nie tak z tą integracją. Po to jest ten dodatkowy nauczyciel, zeby zajął sie dziećmi, takimi jak twój syn, pomógł mu sie skupić.
Równiez mi sie zdaje, że jest to klasa moze jedynie z intergrownym nauczaniem, ale nie typowa klasa integracyjna. U mojej w szkole klasy zintegrowanym nauczaniem 1-3 byly na tym samym holu ,klase obok, a typowa klasa intergacyjna byla juz w innym przedziale szkoly,wiec jednak jest to znaczna roznica
Jaga Baba07 napisał/a:Za moich czasów, a do szkoły zaczęłam chodzić w 1997 roku, nie było nikogo z ADHD. Co prawda zaczynała się moda na dysortografię, czy dysleksję, ale moda na ADHD ominęła mnie i moją klasę. A byli energiczni uczniowie, tylko podejście do dzieci nie trąciło o bezstresowe wychowanie. Teraz dzieciak i jego rodzice mogą wiele, a nauczyciel nie ma takiego autorytetu, jak jeszcze 10 lat temu.
Jaga Baba mysle ,ze zawsze namiastka uczniow byla z nadpobudliwoscią pyschoruchową ,ale tego sie jeszcze po imieniu nie nazywało,lecz powatrzam,namiastka, garsrtka ,a nie wirusowe rozprzestrzenianie sie diagnozy jak mozna temu sie przyjrzec od ostatnich 10 lat.Ja nigdy nie podwazalam stwierdzenia adhd bo nadaktywnosc psycho-ruchowa u niektorych dzieci wystepowala jak i wystepowala i to jest prawda,tak jak prawdą jest autyzm czy asperger ,lecz nawiązując do adhd jak wczesniej cos wspomnialam,i ty rowniez ,czesto jest ,i naader czesto jest to efekt bezstr,wych.ktory jest oparty na wszelakich zaswiadczeniach ,papierkach skombinowanych przez rodzicow wlasnemu dziecko, bo tak łatwiej, chodując dziecko szklarniowe,aby nigdy z zadnym dodatkowy stresem sie nie stykalo
Dokładnie o to mi chodziło, o nagły wysyp dzieciaków z ADHD. U ilu jest to prawdziwa diagnoza, a ile dostało papierek na(że się tak wyrażę brzydko) gębę.
Ja zapewne szubienice sobie postawie to co napisze, ale w niektorych przypadkach "twarda milosc" jest konieczna ,ale ludzie boją sie jej zastosowac,bo mieli w glowie przypadki gdzie to juz byla przesada ,i nic z miloscią nie bylo wspolnego ale z tresowaniem i ozięmbloscią co jest pomylką,i z roku na rok zaczeli popadam skrajnosc w skrajnosc
Nie postawiłaś sobie szubienicy, przynajmniej nie u mnie. Dziecko ma wiedzieć, że są jakieś zakazy. Potem rodzice wołają do domu Supernianię, ponieważ pociecha nie jest już pociechą, tylko tyranem.
Równiez mi sie zdaje, że jest to klasa moze jedynie z intergrownym nauczaniem
Pozwól, że poprawię Cię. Nie "integrowne nauczanie", a zintegrowane. Zacytuję swój poprzedni post.
Może Autorka myli pojęcia.
Klasy 1-3 to klasy, w które się nazywa klasami z nauczaniem zintegrowanym, dawniej mówiono "nauczanie początkowe".
Klasy integracyjne to już inna para kaloszy.
mortisha napisał/a:Równiez mi sie zdaje, że jest to klasa moze jedynie z intergrownym nauczaniem
Pozwól, że poprawię Cię. Nie "integrowne nauczanie", a zintegrowane. Zacytuję swój poprzedni post.
Upppss faktycznie poprzez pospiech uciało mi "a"dzięki za spostrzegawczosc, by ludzi w bląd nie wprowadzać.Tak,mialo byc z zintegrowAnym nauczaniem ![]()
Być może każda z piszących ma rację?
Fenix - a jakby tak zamiast roszczeń pójść jak do ludzi którzy mają TEŻ ten problem? Z TYM, że ty "tylko" w postaci 1 osóbki, sprawiającej problem - szkoła/pani TAKŻE z pozostałymi 19 (?) na głowie...
Masz może pojęcie jakie inne problemy występują w klasie (czy ci to lotto?)
Można zaproponować współpracę i poprosić o wskazówki... Twoje dziecko potrzebuje wsparcia a nie wojny, nad głową! Czy zapytałaś się o jakąś reedukację itp? Czy w Waszym rodzinnym życiu nie zaszły jakieś zmiany, które miały wpływ na niego?
ZASADY to zasady - uważam jak Mortisha - jeśli syn je łamie, a Ty mu to puszczasz płazem i nie reagujesz, to dajesz mu przyzwolenie na takie zachowania. BRAK konsekwencji, rozważ, długofalowo może szkodzić.
Spróbuj wyjść z propozycją "wspólnego frontu" by mu pomóc. (Mam nadzieję, że przy dziecku nie komentujesz niekompetencji i nieudolności wychowawczyni, tak jak nam? Bo wtedy, już pozamiatane).
32 2012-11-29 18:21:03 Ostatnio edytowany przez fenix (2012-11-29 18:27:37)
W klasie jest jeden nauczyciel i 20 uczniów i nie mylę pojęć dzieci z ADHA jest dwoje i 4 z innymi orzeczeniami. Na nauczyciela wspomagającego szkoła nie ma funduszy, ponadto wychowawca podobno ma takie doświadczenie w pracy z takimi dziećmi że wystarczy.
Ponadto ja chodząc do szkoły słyszę tylko co ma pani zamiar z tym zrobić , albo taki poziom czytania w drugiej klasie jest niedopuszczalny pani dyrektor nie widzi możliwości przepuszczenia dziecka do klasy trzeciej lub może niech pani porozmawia z lekarzem o zastosowaniu lekarstw. Jak już pisałam na poziomie dostosowanym do jego umiejętności ma same 4 i 5 , za bycie niegrzecznym ma kary owszem a co do ataków płaczu chodzi do pani pedagog i w ten sposób traci lekcje . Wychowawca w razie problemu przekazuje syna do wyciszenia do pedagoga i tak 3 razy w tygodniu. On nie radzi sobie z emocjami ale nie jest agresywny i nie rozumiem dlaczego szkoła skoro nie umie sobie z tym poradzić nie skontaktuje się z poradnią pedagogiczną co jest w zaleceniach dla szkoły .
Dodam że wielokrotnie widziałam jak pozostałe dzieci zachowywały się agresywnie i mój syn wracał pobijany do domu a reakcji ze strony nauczycielki nie było poza stwierdzeniem że dzieci się pokłóciły i to normalne.
Mówicie o karach , i dogadaniu się ze szkołą chodzę do szkoły na każde wezwanie i nikt nie powiedział ani raz o wspólnych metodach pracy z dzieckiem tylko pytają co ja mam zamiar z tym zrobić no to o jakiej rozmowie tu mowa?
Mój syn nie jest rozpuszczony jak już pisałam on ma kary i nagrody ale nie leje go za wstanie od ławki bez jaj!!!!
...
za bycie niegrzecznym ma kary owszem a co do ataków płaczu chodzi do pani pedagog i w ten sposób traci lekcje . Wychowawca w razie problemu przekazuje syna do wyciszenia do pedagoga i tak 3 razy w tygodniu. On nie radzi sobie z emocjami ale nie jest agresywny i nie rozumiem dlaczego szkoła skoro nie umie sobie z tym poradzić nie skontaktuje się z poradnią pedagogiczną co jest w zaleceniach dla szkoły
Dodam że wielokrotnie widziałam jak pozostałe dzieci zachowywały się agresywnie i mój syn wracał pobijany do domu a reakcji ze strony nauczycielki nie było poza stwierdzeniem że dzieci się pokłóciły i to normalne.
Zawsze odpowiadasz wybiórczo na pytania? Tak jak ci wygodnie?
Idzie dziecko do psychologa - bo tak szkoła sobie radzi - źle - nie zajmują się nim w specjalny sposób, też źle. Reedukacja jest czy jej nie ma? Z "innymi" nie mają takich problemów? Jak widziałaś, że "inni" zachowywali się agresywnie czemu czekałaś "aż syn wrócił do domu poobijany" zamiast zareagować, gdy działo się to na twoich oczach?
Czytałam twoje poprzednie tematy - nie było dotąd problemów z synem. Zajmowałaś się czymś innym, gdzie on i jego problemy były wówczas? Mnie nie musisz odpowiadać... Uwzględnij WSZYSTKIE zmienne...
W tej klasie sobie z nim wychowawca nie radzi , ja w domu nie mam problemów z synem a nie będę karała dziecka za to że nie zapisał zadania czy chodził po klasie.
Tylko że chodzenie po klasie to nie jest grzeczne zachowanie. I nawet dziecko z ADHD powinno się dostosować do godzin lekcyjnych. Trudno, takie są wymogi.
że wychowawca nie chce zabrać dziecka na wycieczkę bez mojej opieki.
Ja też bym nie chciała jako nauczyciel zabrać dzieci z ADHD będąc sama.
Pomyśl, że w tej klasie jest dwoje z nadpobudliwością oraz czterech z innymi orzeczeniami. Jakie to są orzeczenia, orientujesz się może?
I teraz postaw się na miejscu tej biednej nauczycielki, która jest sama, bez pomocy nauczyciela wspomagającego(swoją drogą to chyba nie jest zgodne z wytycznymi) z szóstką dzieci z orzeczeniami. Ale co do klasy integracyjnej- może być taka założona, jeżeli są dzieci niepełnosprawne, ADHD to nie jest niepełnosprawność.
35 2012-11-29 18:40:29 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-29 19:02:02)
Fenix- niech syn przed wyjsciem do szkoly pije rano melise,moze nie bedzie mial takich chwiejnych emocji jak placzliowsc,czy nie powtrzymanie sie przed chodzeniem po klasie.W termos tez mu melise nalewaj.Na przerwie niech sobie pije przed lekcją.Napewno nie zaszkodzi
Co do innych dzieci, no to tu nie ma co zaprzeczac, zdarzają sie male bandziory,łobuzy cholerne aż agresorka z nich kipi,mysle ze nauczyciel nie traktuje to jako cos normalnego,lecz ma rece uwiazane,bo jesli widzi jak naskargi reagują rodzice tych "pociech" i slyszy, ze rodzic to traktuje jako cos "normalnego" broniąc dzieciątko "bo ono juz takie jest" ,albo "nie mozliwie, kłamie Pani, Damianek? napewno to nie on.." to też nauczyciel jest baaardzo okrojony z praw wychowawczych do ucznia ,tym bardziej gdy nie ma checi wspołpracy obupolnej
Ty jak piszesz, starasz sie pracowac ze szkolą, lecz jakos dotrzeć sie nie potraficie,i cięzko powiedzieć gdzie lezy przyczyna, czy w tobie jako matce dziecka, ktore jest chronione diagnozą adhd w związki z tym nalezą mu sie jakies przywileje i tolerancja na brak przestrzegania zasad,bo nie stosuje sie do wymogow na lekcjach(tak nie powinno byc), czy tez szkola biernie podchodzi do ucznia i umywa rece ,nie przykladając sie do swoich obowiązkow.Trudno powiedziec
Teraz doczytałam, że Fenix miałaś kłopoty w małżeństwie.
Może to nie ADHD, tylko stres wywołany sytuacją.
37 2012-11-29 19:01:12 Ostatnio edytowany przez fenix (2012-11-29 19:08:04)
Anhedonia albo czytasz wybiórczo albo nie rozumiesz lub faktycznie ja opisuje zbyt oględnie?
Sama poszłam do psychologa po skierowanie do poradni bo wychowawczyni nasłała na mnie opiekę społeczną , kazała mi podpisywać kontrakt w którym mam się zobowiązać do odrabiania lekcji czytania z dzieckiem i innych obowiązków np. cotygodniowa wizyta.
Każda matka na moim miejscu wpadła by w furie po czymś takim ale doszłam do wniosku że najpierw sprawdzimy w czym rzecz bo może faktycznie źle pracuje z dzieckiem. Po doniesieniu opinii był spokój do teraz , bo wychowawca stwierdził że poza nadpobudliwością pojawiły się braki których on nie nadgoni ze względu na wolne tępo. Syn chodzi w szkole na zajęcia wyrównawcze 1 godzina tygodniowo na zajęcia z logopedą i psychologiem. Każda rozmowa kończy się na stwierdzeniu że coś trzeba zrobić ale oni nie wiedzą co a ja niby mam wiedzieć . I tak chodzę do szkoły dla zasady zasięgałam opinii innych pedagogów, byli oburzeni takim podejściem i kazali zgłosić się do kuratorium ale ja nie chce robić wojny tylko by dziecku pomóc.
Co do kwestii innych uczniów mój syn nie jest wyjątkiem tyle że inne matki nie latają na każdy telefon do szkoły bo powiedziały że nie będą . Co do mojej reakcji na agresje innych dzieci rozdzieliłam je i zgłosiłam wychowawcy który jak pisałam powiedział mi że kłótnie to rzecz normalna.
Moje życie nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją bo ja nie jestem nauczycielem i nie nadrobię z dzieckiem materiału też muszę pracować zająć się domem . Ja zarzucam szkole bierność bo do dogadania się trzeba dwóch stron które pracują a nie staja na pozycji roszczeniowej no niech pani coś se zrobi z tym dzieckiem , bo ja pytam co ?
Jeszcze w kwestii zasad i przywilejów syn nie wysiedzi w ławce 45 minut i nauczyciele o tym wiedzą ma 3 razy w ciągu lekcji np. umyć tablice tylko po to by wstać i oni mają to w wytycznych ja rozumiem zasady i on też je rozumie ale nie może nad tym zapanować o czym nauczyciele wiedzą.
38 2012-11-29 19:03:11 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-29 19:18:40)
Mój syn nie jest rozpuszczony jak już pisałam on ma kary i nagrody ale nie leje go za wstanie od ławki bez jaj!!!!
fenix nawiąze do twojej edytowanej tresci ,to jest wlasnie skrajnosci o ktorej strone wczesniej pisalam,skrajnosc nad skrajnosciami....jak Tobie ktos pisze o karceniu ,aby srodki dyscyplinujące zacząc stosowac,byc moze bardziej srogie,ale konsekwentnym przy tym byc, ty juz zgory zalozyłas ze nakazujemy lanie dziecka.
Znasz srodki karne tylko jako lanie?bo to jest to co pisalam, dwie gruppy sie coraz czesciej tworzą ,albo jak karac to tylko biciem, a jak nie to juz w ogole,i wychowanie karne nie istnieje..ooohhh.Zero wyposrodkowania .Albo biale, albo czarne, nic pomiedzy ![]()
Co do tej melisy ,to my naszej dawalismy w termosie do szkoly, zamiast Coli czy sokow wysoko slodzonych.
Bylo tak ,ze dziecko co rusz sie bujało na krzesle,wystaczy ze sie zamyslila albo nie wiem co i juz zaczynala sie bujac ,albo znajdywala sobie kazdy powod by wyjsc z klasy,czywiscie z pytaniem sie pani o zgode, czy to do wc(musi chodzic bo ma od urologa i nefrologa zaswiadczenie ze dziecko ma problemy drogami moczowymi), czy to pytanie czy moze isc namoczyc gabke czy to isc po krede, czy to zetrzec tablice,
Nauczyciele widzieli jak ją nosi,mimo ze sluchala sie ,i odrazu reagowala na zwrocenie uwagi,ale Pani od Przyrody powiedziala,aby dziecku melise dawac do szkoly,bo widzi ,że mala stara sie i jest zdyscyplinowana, na to nie moze narzekac,lecz jest pobudzona,nawet pod stolem nogą caly czas macha
Fajny pomysl i trafny ![]()
Syn ma system zbierania punktów wymiennych na nagrody w postaci np. wycieczki,karami są brak dobranocki, szlaban na komputer itp..
Pisząc o laniu miałam na myśli przenośnie bo chodzenie po klasie akurat miałam ustalone z wychowawcą że ma mieć 3 przerwy w ciągu lekcji na wstanie z ławki.
Napisalam w edit. o ziólkach ![]()
Dzięki spróbować można, tylko dalej pozostanie brak koncentracji czyli braki w nauce
Co prawda nie oglądalam tych odcinkow ale Dorota Zawadzka w swoich programach pokazywala jak nalezy pracowac z dziecmi problemowymi jak adhd/autyzm/asperger ,jak je skutecznie okielznac, gasic ich temperament,co robic aby koncentracje poprawic.
W necie na stronach zawadzkiej są odcinki jakie ona daje rady ,i pokazuje jak pracowac z takimi dziecmi z danym orzeczeniem.
Jak poszperasz to znajdziesz clipy. Mój mąż kiedys z czystej ciekawosci obejrzal sobie kilka odcinkow,niektore mu sie spodobaly rady, a niektore nie
Dzięki spróbować można, tylko dalej pozostanie brak koncentracji czyli braki w nauce
To już jest specyfika nadpobudliwości psychoruchowej. Nie tylko nauczyciele muszą wiedzieć, jak z tym sobie dać radę, ale przede wszystkim rodzice.
Jak już tłumaczyłam ja w domu nie mam problemów z synem , problem jest w szkole na zajęciach.
fenix mam obok siebie identyczny przypadek ADHD jak Twój syn. Nauczyciele reagowali tak samo, skargi, pretensje, z dziećmi się bije, na lekcjach wychodzi, krzyczy, nie chce pracować.
Takie dzieci W OGÓLE nie powinny uczyć się w szkole z innymi dziećmi. Powinny dostać NAUCZENIE INDYWIDUALNE i szkoła ma obowiązek takie zapewnić ALE! Takie dziecko powinno być pod stałą obserwacja psychologa, a wcześniej przejść szereg badań psychiatrycznych, nie psychologicznych, PSYCHIATRYCZNYCH włącznie nawet z półroczną/roczną obserwacją i uczęszczaniem do specjalnej szkoły. Potem, takie dziecko z odpowiednimi dokumentami i opiniami wraca do szkoły, gdzie na ich podstawie tworzy się specjalny plan indywidualnych zajęć dla dziecka.
Tylko tak, szkoła sama nic nie zrobi i nie będzie chciała zrobić.
Jak już tłumaczyłam ja w domu nie mam problemów z synem , problem jest w szkole na zajęciach.
Nie masz problemu z brakiem koncentracji w domu? Dziwne.
A jeszcze mam jedno pytanie dotyczące szkoły- czy Twój syn uczęszcza na jakieś zajęcia wyrównawcze?
Lub ma indywidualne godziny z nauczycielem, czy tylko jest na zajęciach szkolnych, a dodatkowych lekcji dotyczących braków nie ma?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu. I martwi mnie ta sytuacja fenix. Z jednej strony nadbobudliwe dziecko, z drugiej strony sytuacja w domu(przepraszam, fenix, że wtrącę tu też wątek domowy-relacje z męzem), ale wydaje mi się ,że to też ma pośredni wplyw na zachowanie dziecka(ono nie zna realiów, ale wyczuwa nastroje związane z daną sytuacją, powtórzę za Babą Jagą). Bardzo wspólczuję autorce i wiedzę, że wkłada wiele wysiłku w to, aby sprostać oczekiwaniom szkoły, sama też nie pozostaje bierna.
Chciałam tylko przyznać racje autorkom tych wypowiedzi, ktore uważają, że dziecko powinno mieć kształcenie indywidualne. Tylko co z tego, jak system za tym nie nadąża.
Ja mam w jednej klasie dziewięcioro uczniów z opiniami( na 17 osób). Powiem wprost i brutalnie-nie ma srodków na to, aby te dzieciaczki mogły się uczyć inaczej, bez tej całej nagonki, diagnoz, itp, itd:-(Efekt jest taki, że cierpią na tym całe klasy.
Uratowane jest dziecko z zespołem Aspergera, które ma przyznane nauczanie indywidualne, na razie na rok, ale mama poświęciła temu całe zycie, łacznie z utratą pracy włącznie..Trudna to sytuacja. Ja na miejscu autorki zahaczyłabym o wszystkie możliwe instytucje:psychiatryczne, psychologiczne. Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego a orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej to dwie odrębne kwestie.
(...)Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego a orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej to dwie odrębne kwestie.
Nie, to nie są inne kwestie.
Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego wydaje poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Orzeczenie o potrzebie nauczania indywidualnego - również wydaje poradnia psychologiczno-pedagogiczna; przy czym tygodniowy wymiar godzin nauczania indywidualnego dla ucznia z klas I-III wynosi od 6 do 8 godzin.
Sprawę reguluje Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 18 września 2008 r. w sprawie orzeczeń i opinii wydawanych przez zespoły orzekające działające w publicznych poradniach psychologiczno-pedagogicznych (Dz. U. Nr 173, poz. 1072).
49 2012-11-29 21:52:34 Ostatnio edytowany przez ilona123 (2012-11-29 21:53:07)
Tak, nieprecyzyjnie się wyraziłam. W kwestii opinii dyrektor indywidualnie podejmuje decyzję co do zaleceń poradni, w kwestii orzeczeń musi już działac obligatoryjnie, orzeczenie ma wartość decyzyjną i nie ma przeproś... Chodziło mi o kwestię zastosowania tych dwóch dokumentow w praktyce, a wiadomo, jak to się odbywa..
Witam. Czytam główny problem i pozostałe posty, dorzuce swoje wspomnienia dot. nadpobudliwości ucznia. Dotyczyło to syna koleżanki, która w mój rękaw się wypłakiwała, że codziennie jej K przynosi uwagi w rodzaju "k przeszkadza proweadzić lekcje", "K jest niegrzeczny" itp. historie, wzywana do szkoły prawie codziennie. Jednego razu nakrzyczałam na koleżanke i zwyczajnie kazałam iśc do nauczycielki i zapytać co ma zrobić, prosic ja io jakas rade. Emocje wzieły górę: matka chlopca powiedziała, że nauczycielka jak chce ciszy zupełnej to niech uczy manekiny..... i stało się, nie było uwag, wezwań, a jej syn w normalnym trybie skonczył szkołę, nie miał adhd (był na badaniu), poprostu taka osobowość i juz.
51 2012-11-29 22:11:27 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-29 22:16:27)
Witam. Czytam główny problem i pozostałe posty, dorzuce swoje wspomnienia dot. nadpobudliwości ucznia. Dotyczyło to syna koleżanki, która w mój rękaw się wypłakiwała, że codziennie jej K przynosi uwagi w rodzaju "k przeszkadza proweadzić lekcje", "K jest niegrzeczny" itp. historie, wzywana do szkoły prawie codziennie. Jednego razu nakrzyczałam na koleżanke i zwyczajnie kazałam iśc do nauczycielki i zapytać co ma zrobić, prosic ja io jakas rade. Emocje wzieły górę: matka chlopca powiedziała, że nauczycielka jak chce ciszy zupełnej to niech uczy manekiny..... i stało się, nie było uwag, wezwań, a jej syn w normalnym trybie skonczył szkołę, nie miał adhd (był na badaniu), poprostu taka osobowość i juz.
Czyli jakis z tego konkretnie wniosek? taki że uczeń moze przeszkadzac na lekcji,byc niegrzeczny (i to co podkreslilam w cytowanym fragmencie) a nauczycielowi jak to sie nie podoba gdy uczen przeszkadza w prowadzeniu lekcji i nie dostosowuje sie do wymogow ,jak i zasad jakie powinny panowac na lekcji,wymaga ciszy a nie małpich wariacji,to niech uczy manekiny tak? a moze by tak chwycić za wsiarz i wyrzucic z klasy za drzwi? a no przepraszam, teraz nie wolno dziecka stresowac,i robic cos przeciwko jego oczekiwaniom,a wygonienie z klasy rowna sie bezprawiem,wiec smarkate bachorstwo ustala zasady i reguly jakie na lekcji mają panowac,nie dany nauczyciel, ani to co w regulaminie szkoly widnieje, w tym prawa i obowiązki ucznia??
Jam jestem niedzisiejsza doprawdy, przeraza mnie to
Matka tego chlopca jakas zachłysnieta swoim niunieczkiem ,widocznie jakim prawem owy nauczycielm wymaga ciszy ,i nie przeszkadzania na lekcji? przeciez to jest cos niebywalego, takie straszne te wymogi ,ze az mamcia sie zbulwersowala ![]()
52 2012-11-29 22:14:43 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-11-29 22:17:13)
Chciałam tylko przyznać racje autorkom tych wypowiedzi, ktore uważają, że dziecko powinno mieć kształcenie indywidualne. Tylko co z tego, jak system za tym nie nadąża.
Ja mam w jednej klasie dziewięcioro uczniów z opiniami( na 17 osób). Powiem wprost i brutalnie-nie ma srodków na to, aby te dzieciaczki mogły się uczyć inaczej, bez tej całej nagonki, diagnoz, itp, itd:-(Efekt jest taki, że cierpią na tym całe klasy.
To zależy od szkoły. W szkole mamy istniały klasy integracyjne. Obojętne, czy uczniów niepełnosprawnych było kilku, czy jeden (bo o klasie integracyjnej mowa jest wtedy, gdy jeden z uczniów jest niepełnosprawny), zawsze był nauczyciel wspomagający. Dzieci, które mają trudności w nauce, mają zajęcia wyrównawcze. Mama 10 lat temu miała ucznia z porażeniem mózgowym, jednakże dziecko to było mądre, rozmawiało, jedynym defektem były nóżki i często bywał rozkojarzony, ale tak poza tym inteligentny dzieciak. Mama miała z nim indywidualne zajęcia.
O dziecku z ADHD nie można mówić, że jest niepełnosprawny, to tylko zaburzenie. Jeśli jednak ta dysfunkcja nie pozwala mu "dogonić" w nauce reszty klasy, a klasie i wychowawczyni nadpobudliwość przeszkadza, to uważam, że po pierwsze powinien mieć zajęcia wyrównawcze oraz dwie godziny indywidualnych zajęć, jeśli to nie da efektów, nie widzę nic złego w indywidualnym toku kształcenia. Zdolni uczniowie z tego korzystają. A może być tak, że to właśnie obecność rówieśników przyczynia się do tego, że Twój syn odbiega od reszty. Często dzieci z ADHD to inteligentne bestie, ale w grupie dwudziestu uczniów ciężko skupić się wyłącznie na jednym przypadku.
Uratowane jest dziecko z zespołem Aspergera, które ma przyznane nauczanie indywidualne, na razie na rok, ale mama poświęciła temu całe zycie, łacznie z utratą pracy włącznie..Trudna to sytuacja. Ja na miejscu autorki zahaczyłabym o wszystkie możliwe instytucje:psychiatryczne, psychologiczne. Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego a orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej to dwie odrębne kwestie.
Teraz mama jest w przedszkolu nauczycielem wspomagającym- ma pod opieką chłopczyka z chorobą genetyczną, też ma z nim indywidualne zajęcia. Nie jest to zespół Aspergera. Jest to inna jednostka chorobowa. I podobnie, jak w przypadku tego chłopczyka, który podałaś, jego mama też mu poświęciła całe życie. I wywalczyła miejsce w tym przedszkolu i tą konkretną nauczycielkę, którą jest moja rodzicielka.
Problem w tym że syn jest pod opieką PSYCHIATRY i dokładnie jak pisały przedmówczynie obserwacja trwa już pół roku ale lekarka, nie widzi potrzeby włączania leków, mało tego twierdzi iż nauczyciele nie są przygotowani do pracy z takimi dziećmi z uwagi na nie brak chęci ale system.
Może to moje subiektywne odczucie ale niestety powiem wprost ja już mam serdecznie dość straty czasu jaką są pogadanki w szkole typu co pani zamierza zrobić z synem a gdzie jakiś konkretny plan działania?
I co z tego że ciągle chodzę na wezwania nauczycieli i pedagogów gdyby choć raz ktoś zaproponował konkretne działania a tu nic , to oni oczekują wyjaśnień i propozycji z mojej strony a bez obrazy ale to nie ja mam wykształcenie pedagogiczne.
Wszyscy kierują się dobrem dziecka a gdzie w tym wszystkim ono jest dziś znów płakał po przyjściu ze szkoły że jest głupi że nic nie umie , na litość jak można doprowadzać dziecko do takiego stanu.
Ja w domu tłumacze swoje a szkoła swoje i dołuje 8 letniego chłopca wmawiając mu że jest gorszy od innych to niedopuszczalne ale co ja mogę jutro rozmowa z całym gronem i zobaczymy co znowu zarzucą mi .
fenix, przeczytaj mój post i odpowiedz, czy ma te zajęcia wyrównawcze.
Jeżeli nie, to im to zaproponuj.
A jeżeli będą mieli jakieś "ale", to zmień szkołę.
55 2012-11-29 22:22:32 Ostatnio edytowany przez ilona123 (2012-11-29 22:24:13)
Fenix:"jutro rozmowa z całym gronem i zobaczymy co znowu zarzucą mi ": zapytaj o plan dzialań wspierających, o to, o czym pisała Ci Zuzia z Warszawy
Zgadzam się z wypowiedziami Baby Jagi, która dużo wie o szkole z racji zawodu, który wykonuje Jej mama.
Ma zajęcia wyrównawcze pisałam o tym wcześniej raz w tygodniu 1 godzina plus logopeda 1 godzina i psycholog 1 godzina .
Co do zmiany szkoły niestety nie wchodzi w ogóle w grę to jedyna szkoła w całej miejscowości następna jest 15 km dalej a ja właśnie po 5 miesięcznej chorobie podjęłam prace w systemie zmianowym no i nie mam auta.
Dodam że obecnie mieszkam naprzeciwko szkoły no to może dlatego tak często mnie wzywają.
witam ,jesli można sie wtrącić .ten problem dotycz też mnie i mojego syna .przez coła podstawówkę gimnazjum bywałam w szkole dwa razy w miesiącu .do tego jeszcze między czasie iles telefonów ...syn chodzi po klasie , syn biega po korytarzu i wiele innych ale jal dostałam poinie od psychologa były wytyczne na jednej stronie dla mnie ,których szkoła wymagała całkowicie ,,,,,,,i była jeszczejedna taka niewidzialna dla szkoły .nawet nie wiem czy ktokolwiek ją czytał bo przez wszystkie lata właściwie tylko jedna osoba jej starała się stosowac pomocy tęż mósiałam szukać poza szkołą
Ma zajęcia wyrównawcze pisałam o tym wcześniej raz w tygodniu 1 godzina plus logopeda 1 godzina i psycholog 1 godzina .
Co do zmiany szkoły niestety nie wchodzi w ogóle w grę to jedyna szkoła w całej miejscowości następna jest 15 km dalej a ja właśnie po 5 miesięcznej chorobie podjęłam prace w systemie zmianowym no i nie mam auta.
Dodam że obecnie mieszkam naprzeciwko szkoły no to może dlatego tak często mnie wzywają.
A te zajęcia ma sam, czy z grupą innych dzieci?
Powinien uczęszczać na zajęcia i z grupą, i indywidualne.
Nie wierzę, że wszystkie dzieci w tej klasie są takie mądre, a jedynie Twój syn odstaje.
Zdecydowanie tych godzin powinien mieć więcej. Co to jest jedna godzina?
W zeszłym roku mama ze swoimi uczniami, którzy słabiej przyswajali materiał, miała jedną godzinę polskiego i jedną matematyki, a i tak jest to za mało.
Szkoda, że nie masz możliwości zmiany szkoły.
Jutro zaproponuj im właśnie zwiększenie liczby tych godzin.
Powiedz, że to dziecko też odczuwa sytuację, że wraca ze szkoły zapłakany. Przecież to jest 8-latek. Dla dziecka w tym wieku jest wszystko albo białe, albo czarne.
59 2012-11-29 22:55:10 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2012-11-29 23:09:34)
Po coś przecież są szkoły integracyjne,
A i owszem ! Tylko nie wszyscy rodzice chcą dać tam swoje dzieci...
Poza tym są bardzo szczegółowe przepisy mówiące ile dzieci i z jakimi niepełnosprawnościami mogą znaleźć się w klasie integracyjnej...
A już w ogóle poza tym - żeby być przyjętym do klasy integracyjnej jako dziecko kwalifikujące sie do bezpośrednio opieki nauczyciela wspomagającego trzeba posiadać orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego czyli mieć jakąś niepełnosprawność. NA ADHD orzeczenia takiego się nie dostaje... ADHD stwierdza się w opiniii PPP - a to zupełnie co innego.
No i teraz w klasie integracyjnej może być do 5 ( bodajże) uczniów z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego + 15 uczniów "normalnych" ... Tę piątkę wspomaga nauczyciel wspomagający, który w praktyce wspomaga tez inne dzieci w tej klasie. Ale mało któey dyrektor zdecyduje sie do klasy integracyjnej , w której jest 5 orzeczeń dorzucić jeszcze dzieci z ADHD z opiniami.
Takie dzieci idą do klas ogólnodostępnych najczęściej ... i jesteśmy w punkcie wyjścia... ![]()
Tyle z praktyki...
Fenix , powiedz jak tam dziś w szkole było? Czego się dowiedziałaś??? Zapytałaś o ten Plan działań wspierających???
A tak mi się nasunęło ostatnio....
Czytam mnóstwo opinii bo mamy multum w naszej szkole...
I co zauważam ??? O ile jeszcze kilka lat temu na co trzeciej opinii było ADHD - tak ostatnio poradnie chyba tego unikają bo dzieci z ADHD w opiniach właściwie nie ma... Takie moje spostrzeżenie.... Przynajmniej "warszawskie" ![]()
fenix dobrze, że lekarz nie chce włączyć leków, bo to nic dobrego. Nie dobrze, że nie chce wydać odpowiedniego oświadczenia, żeby dziecko miało nauczanie indywidualne.
Mogę zapytać skąd jesteś? Jak nie chcesz publicznie to możesz na pw.
Dzięki spróbować można, tylko dalej pozostanie brak koncentracji czyli braki w nauce
Pomóc może psycholog. Mój syn też ma problemy z koncentracją i chociaż w sumie dobrze się uczy, nie sprawia problemów wychowawczych, to poszłam z nim do poradni, żeby zobaczyć jak można z nim popracować, żeby mu pomóc. W jego przypadku dobrze się sprawdza metoda z czasomierzem. Przy odrabianiu lekcji na biurku ma tylko zeszyt i ksiażkę, które akurat sa potrzebne do odrobienia zadania, ustawiam mu minutnik (taki do gotowania jajek) np. na 15 minut i on musi się w tym czasie zmieścić. Teraz juz prawie nie muszę tego stosować, syn nauczył się skupiać na zadaniu. Ma ciagle problemy z zapominaniem różnych rzeczy, ale jest już coraz lepiej. Fenix, nie oczekuj po szkole cudów, pamietaj, że tam są jeszcze inne dzieci i ich dobro też sie liczy. Pracuj z psychologiem, włącz leczenie, jesli jest potrzebne, czasem pomaga. Masz dziecko, które potrzebuje o wiele więcej uwagi i pracy, musisz sie z tym pogodzić i dla jego dobra robić wszystko aby mu pomóc, a nie obrażać się na szkołę. Problem sam nie zniknie.
Polscy specjalisci malo wiedza o adhd i jak i add i innych zaburzeniach - ktore nie sa opoznieniami.
Problemy z koncentracja czyli add to nie jest hiper- aktywnosc.
Musi wyladowywac nagormadzona energie - kub sportowy ,poczytaj sobie madry rodzic i nauczyciel potrafi zrobic z adh atut.
Napewno brak stabilizacji rodzinnej sie tutaj dolancza.
Dziecko z adhd musi miec plan zajec przedewszystkim od rana , taki kalendradzyk na scianie i odchaczac wszystkie wykonanie polecenia w domu i w szkole potem nagorda.
Dzieckoz adhd musi sie czuc bezpiecznie i poukladane zycie jest tuaj najwazniejsze.
Poczytaj troche ksiazek na ten temat.
No więc byłam i cóż wysłuchałam cierpliwie choć nie ukrywam że mnie telepało ze złości. Fakt faktem w końcu sam dyrektor okazał się kompetentną osobą i ustaliliśmy pewien plan działania. Szkoła wstawi się w placówce wsparcia dziennego (druga świetlica w szkole sponsorowana przez MOPS) o przyjęcie syna główny cel zajęcia z terapeutami typu rozładowanie emocji , socjoterapia i wiele innych w tym dodatkowe korepetycje. W związku z gubieniem przyborów szkolnych co stawiano nam za zarzut jako byśmy nie przygotowywali dziecka do szkoły w końcu wychowawca wpadł na pomysł drugiego piórnika trzymanego w szkole, no i ok bo mój syn fakt faktem potrafi zgubić piórnik w szatni jak i ołówki , kleje i tym podobne. ponadto wychowawca przygotowała dodatkowe zadania specjalnie opracowane dla syna w celu poprawy czytania ze zrozumieniem.
Jedyną rzeczą która mnie ubodła było stwierdzenie że niewłaściwie przygotowujemy czytanki do odczytania na lekcji ( zabrzmiało to mniej więcej jakbym z dzieckiem nie pracowała w domu) oraz braki w odrabianiu zadań choć nauczycielka sama przyznała że widziała raz jak syn wymazywał zakreślone ołówkiem zadanie. Co gorsza okazało się że dziecko często mówi o zabiciu się i o karach cielesnych co jest totalną bzdurą bo my go nie bijemy choć i o nauczycielach też nam donosił że go za ręce szarpią wniosek sprytna manipulacja mająca na celu odciągniecie uwagi od pracy na lekcji lub w domu. Podałam mu wczoraj tą melisę i zobaczymy jak będzie działać do szkoły też dostał.
Dyrektor okazał się najbardziej kompetentną osobą i nie powiem że trochę odetchnęłam choć wiem że na jego wybujałą fantazje trzeba mu zmienić repertuar bajek bo np. pingwiny z madagaskaru po tym co usłyszałam w szkole odpadają. Pani pedagog stwierdziła że faktycznie dziecko jest szalenie zdolne ma bardzo duży talent do matematyki i bardzo prawidłowy tok rozumowania logicznego jednak emocje z którymi sobie nie radzi zaburzają możliwości. W kwestii nauczania indywidualnego nie ma ku temu ani podstaw ani orzeczeń, szkoła specjalna jak sam dyrektor stwierdził mogła by pogłębić wykluczenie społeczne , syn jest jedynakiem i musi nauczyć się egzystować w grupie.
Dziwi mnie tylko fakt że nagle po tylu miesiącach nauczyciele stwierdzili że są sposoby i da się coś zrobić , nie wiem czy to wpływ dyrektora czy też obawy że sprawa trafi do kuratorium.
Dodam że mamy tak się spotykać co miesiąc więc może faktycznie w końcu się coś poprawi.
Gratuluję!
Świetnie, że rozmowa zaczęła być konstruktywną, że wspólnie zaczęliście szukać rozwiązań, że zmianie uległa postawa wychowawcy, że dyrektor okazał się kompetentną i rzeczową osobą.
Twój syn ma szczęście, że jego mama jest zdeterminowaną osobą. ![]()
65 2012-11-30 17:55:45 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2012-11-30 17:56:02)
Fenix, ale nadal mnie ciekawi czy zapytałaś o ten Plan Działań Wspierających używająć tych słów - co znaczyłoby ,że znasz przepisy prawa
A z takimi rodzicami to nie ma żartów... ![]()