ojej tyle się napisałam coś wcisnęłam i zniknęło........no trudno to dla mnie zbyt ważne-piszę od nowa
Witam
Pierwszy raz szukam pomocy na forum, ale wierzę ,że to trochę pomaga, jak się człowiek wyżali.
Jest mi tak ciężko wiecznie ryczę, tak przykro . Mam cudnych 3 chłopców 12, 10,10.
Mój mąż źle traktuje naszego starszego syna, wiecznie mu zwraca uwagę, krytykuje go za wszystko, bo twierdzi, że pochwalić nie ma za co....o boże. To trwa od wielu lat.
To jest przyczyną częstych kłótni, bo rozmawia się z nim ciężko, zaraz się irytuje. Ja wiecznie chodzę spięta, nerwowa, bo taka sytuacja jest dla mnie bolesna.
Zdaje sobie sprawę jaki wpływ może mieć takie wychowanie i dorastanie w takiej atmosferze bez akceptacji ojca , syn już ma problemy w szkole - uczy się średnio i bez większych chęci.
Staram się jak mogę rozmawiam z synem, mówię jak bardzo go kocham, o tym ,że często ojcowie są tacy "ostrzy" i wymagający wobec synów. Nie pochwalam męża, ale też go nie krytukuje /swoje sobie myślę/.
Byłam u psychologa , potem z mężem, później on był sam kilka razy i na ostatnie spotkanie poszliśmy razem. Przez tydzień było jako tako.
Kiedyś powiedział mi, że syn nie spełnia jego oczekiwań itp. Pytam jakich? i myślę sobie: a co Ty jako ojciec zrobiłeś dla niego dobrego w całym jego życiu - NIC, NIE WIELE.
Mąż zawsze mówi, że chce go nauczyć tego i tamtego, ale on nie chce. Wtedy ja daję mu do zrozumienia, że napewno by chciał , ale sposób i metody jakie stosujesz są niewłaściwe.
Mąż nie potrafi się nawet opanować, żeby nie dokuczyć synowi /o byle co/ w miejscach takich jak cmentarz i innych publicznych. Nie wspomnę o tym , że stół wigilijny, też jest dobrym miejscem na docinki. Dzień dziecka czy urodziny...
Czasem się zastanawiam, czy ja nie jestem przewrażliwiona, ale wiem ,że nie bo gdy takie sytuacje mają miejsce sporadycznie to normalne, a u mnie jest to na porządku dziennym.
Jestem przez to bardzo nerwowa. Syn kiedyś często płakał , potem reagował inaczej a teraz to tak jakby się wyłączał i nie chciał tego słuchać, ale wiem ,że jest mu b.przykro. Może jest inny w zachowaniu sposobie bycia od braci, ale przecież każdy człowiek jest inny, mój mąz nie potrafi tego zrozumieć.
Psycholog powiedziała, że grzeczne dzieci kocha się łatwiej.
Syn nie jest łobuzem, ale może bardziej oporny na wykonywanie poleceń, próśb, mniej się garnie do wszystkiego niż młodsi.
Myślę, że potrzebuje więcej motywacji i od czasu do czasu miłego podejścia ojca i troszkę szczerej nie wymuszonej czułości.
Narazie tyle, bo obowiązki wzywają. Dziękuje jeśli ktoś to przeczyta i jeszcze odpisze...Pozdrawiam