To jest chyba oczywiste, że coś nie gra między ludźmi skoro sie rozstają, tylko że nie wydaje mi sie abyśmy mieli możliwość ocenić na początku związku, że to nie jest osoba dla nas. Sam piszesz o zauroczeniu, ja to nazywam zakochaniem, nie trwa długo, ale to własnie wtedy kształtuje sie relacja, powstaje uczucie, zaczyna rodzic sie przywiązanie. Potem dopada związek rzeczywistość, szarzyzna i wtedy okazuje sie jaką wartość ma ta relacja. Piszesz troszkę tak jakbyśmy sami byli sobie winni kiedy cierpimy po rozstaniu i generujesz to poczucie winy w kierunku osób, które tego doświadczają, a to im na pewno nie pomaga. Ja uważam, że na początku znajomości nie jesteśmy w stanie ocenić jej przebiegu i stanu w przyszłości. Nawet jeśli druga strona daje jakieś nieświadome sygnały, że być może do nas nie pasuje, to zakochanie skutecznie nas zaślepia i takich sygnałów nie czytamy. Oczywiście, że szydło zawsze wychodzi z worka i po jakimś czasie trzeba podjąć decyzję - pracuję nad związkiem z tą osobą, czy szukam szczęścia gdzie indziej.To o czym piszesz powyżej jest prawdą jeśli chodzi o związki patologiczne i toksyczne. Tu jest cała masa rzeczy do przerobienia, bo zwykle w tle pojawia się trauma z dzieciństwa, nałóg, przemoc. Z takich związków odejść najtrudniej, a nawet jeśli sie to udaje to zostawiają one blizny na całe życie.
Ale uwierz mi - jest cała masa związków , które nie prezentują żadnej patologii, a jednak się rozpadają. Dlaczego? Powody mogą być następujące:
- jedna storna rozwinęła sie w kierunku, którego druga strona nie akceptuje
- jedna strona w drodze swojego samorozwoju zauważyła, że nie spełnia się w związku
- pojawiło się dziecko i jedna strona (raczej kobieta) bardzo się zmieniła
- pojawiły sie trudności (np problemy finansowe, choroba) które przerosły jedna ze stron, bądź obie strony
- pojawiło się znudzenie wieloletnim związkiem, rozczarowanie, chęć zmian, brak motywacji do pracy nad relacją
W każdej z takich sytuacji może dojść do rozstania, choć oczywiście nie musi się tak stać. To jest indywidualna sprawa i trudno tu wyrokować w stylu - rozstali się, czyli na pewno patologia.
Na początku nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy ktoś do nas pasuje czy nie i nie wiemy co sie stanie. Ja bym skłaniała się raczej ku postawie bardziej łagodnej - jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo sie pomylić wyborze partnera, mamy prawo się rozstać, jeśli związek nas nie satysfakcjonuje (także jeśli nie jest to związek toksyczny) , mamy prawo cierpieć po rozstaniu i nie musimy się katować poczuciem winy