Witam zacznę od tego że jestem osoba nerwową. Lecz mój problem zaczął się się niedawno. Straciłam chęć do życia jestem smutna, przygnębiona zamknęłam się w sobie. Są miesiące że nie chce mi się wychodzić z domu dochodzi do tego że przestaje dbać o siebie. Trwa to jakieś parę dni i przechodzi. Czy to jest jakaś choroba?
Podobne tematy
Oto lista najczęstszych skarg chorego na depresję:
poczucie stałego zmęczenia, ociężałości,
bóle różnych partii ciała,
niechęć do pracy, wykonywania codziennych czynności,
utrata zainteresowań,
brak satysfakcji z życia,
gorsza pamięć, trudności w skupieniu uwagi,
ciągłe martwienie się,?
poczucie wewnętrznego napięcia,
unikanie znajomych,
zaburzenia snu, wczesne budzenie się,
złe samopoczucie (szczególnie rano),
brak apetytu lub nadmierne łaknienie.
Aczkolwiek ja uważam,że to kilkudniowe przygnębienie. jeśli mija po kilku dniach to raczej nie depresja.. radzę się wybrać do psychologa
głowa do góry i ciesz się z życia,bo jest TYLKO JEDNO !!! ![]()
Witaj Natalio.;-)
Z tego co napisałaś wnioskuję,że to początek depresji.Objawy są i przechodzą-typowy objaw,też tak miałam.
Proponuję już działać,lepiej raczej nie będzie,może być tylko gorzej,objawy mogą,a raczej będą się nasilać.Wybierz się może najpierw do lekarza rodzinnego zrób podstawowe badanie plus badanie tarczycy,a później ewentualnie Psycholog.Pozdrawiam cieplutko ;-)
Nie zdiagnozujemy Cie na forum. Pojdz na wizyte do lekarza, on bedzie wiedzial. W zyciu bywaja tez chwile smutne, co nie oznacza ze masz depresje.
Dzień dobry ![]()
Nie wiem czy w ogóle ktoś to przeczyta i czy w dobrym okienku piszę, bo dopiero się zalogowałam.
Ale muszę gdzieś komuś o tym opowiedzieć, bo się duszę...
Rok temu zmieniłam pracę-teraz pracuję jako księgowa, zaczęłam bez doświadczenia-na zasadzie do przyuczenia, wiec juz od samego poczatku był wielki stres. Ale boję się chodzić do pracy, boję się mojej kierowniczki, boje sie zaraz cos zle zrobie,ale cos sie stanie. Ciagle w zyciu czegos sie boje, nawet jak teraz to pisze to mam lzy w oczach. W domu tez mam nie za ciekawa sytuacje bez zadnych perspektyw zalozenia swojej rodziny, kiedys mialam znajomych a teraz w zwiazku ze zmiana pracy wszystko sie rozkruszylo, ciagle mnie zoladek z nerwow boli, ostatnio mialam mysli zeby sie zabic bo jak sie skupie na wszystkim to NIC mnie nie trzyma przy zyciu, jest mi zle. czuje sie jak niedorajda, nikomu nie mowie o swoich problemach bo zaraz zaczna sie teksty ze glupoty gadam i standadowe BEDZIE DOBRZE, ale nie bedzie, mam wrazenie ze moje zycie jest z gory przegrane...
nie mam ochoty do zycia, jak mam rano wstac to mnie skreca, wiem ze w zyciu podjelam zle decyzje ale jest juz za pozno
nawet jak nikt mi nie odpowie to i tak dziekuje za mozliwosc wyzalenia sie ![]()
pozdr
Małgosiu: u mnie było podobnie również czułam się tak jak Ty , bałam się chodzić do pracy, przeżywałam lęk, ciągle się czegoś bałam...czułam , że życie stało się beznadziejne, nic mnie nie cieszyło, z energicznej kobiety stałam się kims zupełnie innym...następnie zaczęły się problemy z oddechem , nie mogłam złapać tchu i dalej szereg różnych objawów... nic mi sie nie chciało, byłam ciągle zmęczona, bez chęci do życia ..wszyscy mi mówili, przestań wymyślać, weź się w garść...ale takie gadanie zupełnie nie działa.. szukałam pomocy wszędzie, nie chciało mi sie nawet rano podnieść z łóżka -strasznie się czułam... udałam się do psychiatry, rozmowa , przepisane leki pomogły.. efekt nie przyszedł od razu ale powoli zaczęłam czuć się lepiej, choć nie wierzyłam , że coś moze mi pomóc... moja diagnoza brzmiała nerwica lękowa z depresją.. więc polecam abyś udała się do psychiatry , bądź psychologa na początku...Ty masz początki , tak mi się wydaje, nie czekaj aż sie wszystko rozwinie , nie tkwij w tym..zobaczysz wszystko minie , tylko udaj sie po pomoc do fachowego mspecjalisty, sama nie dasz rady wiem to bo przechodziłam przez to samo.
Właśnie też zauważyłam te zmiany u siebie, że byłam pełna życia, ciągle miałam dobry nastrój nie denerwowałam się, a teraz byle głupota mnie wytrąca z równowagi
mysłałam aby udać się do psychiatry, bo przeraziłam się kiedy juz powaznie myslalam o smierci ale chyba sie wstydze, a moze boje..nie wiem sama
bardzo dziekuje za odpisanie
na prawde dziekuje
Nie bój sie i nie wstydź się psychiatry..ja też się bałam, wstydziłam, długo z sobą walczyłam , aż w końcu stwierdziłam , że sama sobie nie poradzę i poszłam po pomoc...naprawde nie ma sie czego bać, czy wstydzić ..poczytaj w internecie opinie o psychiatrach w swoim mieście i znajdź kogoś dobrego i idź, naprawdę. Wiem co przeżywasz , rozumie Cie w 100 % bo miałam to samo i teraz wiem, że od razu poszłabym do psychiatry, za długo zwlekałam i z dnia na dzien czułam się gorzej...obecnie jest juz dobrze, znów cieszą mnie małe rzeczy i chce się życ
a było naprawdę kiepsko;/ 3mam kciuki , wiem , że dasz radę
Bardzo dziękuję za ciepłe słowa.
pozdrawiam