Hej, jestem tu nowa, nie wiem czy znajduje sie juz podobny watek do tego, jesli tak to niestety ale nie zauwazylam. Od dluzszego czasu obserwuje to forum... Jednak dopiero dzisiaj sie tutaj zarejestrowałam. Mam 19 lat, a czuje sie jakbym byla po przejsciach jak kobieta po 30(nikogo oczywiscie nie obrazajac). Otoz 25.09 rozstalam sie z facetem, oczywiscie to on mnie zostawił. Powod? Nie pasujemy do siebie, nie moze ze mna wytrzymac(jestem DDA, niestety...). Bylismy razem 2 lata, a ja przez ten czas wydoroslalam przy nim, stworzyl inna osobe. Niestety osobe ktora jest calkowicie zalezna od niego, oddana... Wszystko zawsze robilam pod niego, ale uwazalam, ze to jest normalne, przeciez jestem z nim w zwiazku, kochamy sie. Jednak on nie dawal tego samego od siebie... Nigdy w zyciu nie powiedział do mnie nic obrazliwego. Za to przy kazdej klotni, zazwyczaj na sam koniec, dostawałam takie "kazanie" po ktorym ryczałam całe dwa dni. Jaka to ja jestem niedobra, nienormalna, chora z zazdrosci, zaborcza, ze nie musi brac mnie pod uwage bo i tak nie jest ze mna szczesliwy(takie slowa uslyszalam pod koniec naszego zwiazku). Jak to teraz czytam, to wiem jakie beda odpowiedzi. DLACZEGO GO NIE ZOSTAWIŁAM? Chyba dlatego, ze wolalam dalej walczyc o ten zwiazek, i pozwalac mu wjezdzac na moja psychike niz byc sama. Po rozstaniu.. probowalam wszystkiego, jak sie domyslacie. Po miesiacu od rozstania spotkalismy sie, dalam mu listy, w ktorych wyjasnilam kazde moje zachowanie, a w ostatnim napisalam aby odezwal sie do mnie jak to przemysli, obiecywalam, ze moge byc taka dziewczyna jaka bylam kiedys. Ale to nie tylko ja bylam kiedys kochana i cudowna. On do roku byl doslownie moim ideałem, i gdy od stycznia biezacego roku zaczal z niego wychodzic kawał chama, to juz bylo za pozno abym sie z tego wyplatala... Jechalam na srodkach uspokajajacych po zerwaniu, bo nie moglam normalnie funkcjonowac... Od miesiaca nie mam z nim kontaktu. Po listach powiedzial mi, ze i tak twierdzi, ze podjal sluszna decyzje, kocha mnie, ale nie wytrzymamy ze soba(on tez jest DDA.) Tylko u niego chyba inaczej sie to objawia... on jest pewny siebie, towarzyski, a ja towarzyska tylko wsrod osob ktore dobrze znam, on wszedzie potrafil sie odnalezc. Ja troche zamknieta w sobie, z niska samoocena, czego nie mozna powiedziec o nim...Kazdego dnia walcze sama ze soba zeby do niego nie napisac, nie zadzwonic... Na facebooku tylko widze ciagle jakies imprezy, a na dodatek gdy dzisiaj rano wstałam, zobaczyłam, ze jego bratowa dodala zdjecia z wesela. Oczywiscie jestem ja i on na tych fotach, obejmujemy sie, smiejemy, zdjecia sa z sierpnia... Tylko on został na nich oznaczony, a ja jak glupia co chwile sprawdzm kiedy sie odznaczy
To wszystko doprowadziło mnie do tego, ze musze chodzic do psychologa... Czuje sie z tym zalosnie, ze ktos mogl az tak mnie skrzywdzic, ze musze szukac pomocy u lekarza. Bylam narazie 2 razy... i takie moje pytanie, czy ktoras z Was tez chodzila? Pomoglo to w jakims stopniu? Bardzo dziekuje za odpowiedzi ![]()
1 2012-12-04 12:32:28 Ostatnio edytowany przez martucha19 (2012-12-04 12:36:22)
Podobne tematy
Powiem Ci nawet,że mój facet tak mnie zniszczył,że wczoraj byłam u psychiatry
Biorę psychotropny bardzo mocne,ale nie bierz przykładu ze mnie. Wiesz co? Jeszcze miesiąc temu biegałabym za nim i prosiła zeby wrocił. Siedziałam całymi dniami na fb i sprawdzałam co chwile co u niego. Teraz ? mam to gdzies
Uzależaniłaś sie od niego i tyle
Miałam ten sam problem
Ja niestetty mam ten sam problem, ciagle patrze co on robi, psycholog radzi, zebym go usunela. Ale ja chyba lubie sie tak poznecac nad soba ![]()
No właśnie. Dobrze to określiłaś : Ty się znecasz nad sobą. Ja popełniałam ten sam błąd. Nie powtarzaj moich błędów. Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie mój facet ciagle mnie za wszystko obwiniał,ciagle zrywał,był bardzo zazdrosny i zaborczy,po rozstaniu traktował mnie w bardzo chamski sposób. 7października ze mna znowu zerwał. Ja latałam,błagałam zeby wrocił on miał mnie gdzieś. Dalismy sobie szanse ale w trakcie tej szansy on nic nie robił,relacje były okropne.Czasem warto dac sobie szanse ale czasem na pierwszy rzut oka widac juz ze z tego nic nie bedzie. U mnie własnie tak jest. We mnie już się cos wypaliło i pomimo tego,że jeszcze jakiś czas temu za nim biegałam teraz wiem ze do niego nie wróce. To jest najlepsza decyzja jaką mogłam podjac. Czasem ludzie sie nie dobieraja wiec po co się meczyc ze sobą? Jeżeli psycholog ma Ci pomoc to musisz chodzić na wizytę. Ja jestem zadowolona z tego,że zaczęłam brac psychotropny bo sama sobie nie potrafiłam pomoc. Jestem teraz wyciszona,nic mnie nie interesuje,mogę sie skupić na studiach i na innych czynnosci gdzies wczesniej moje mysli krąyły tylko wokół niego. Wex sie za siebie bo życie masz tylko jedno ![]()
' Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie mój facet ciagle mnie za wszystko obwiniał,ciagle zrywał,był bardzo zazdrosny i zaborczy,po rozstaniu traktował mnie w bardzo chamski sposób.' - jakbym czytała o swoim byłym
Był czas, kiedy sprawdzał mi wszystko, fb, tel, gadu... Ja nie mogłam nic - on mogl za to wiele. O imprezie z kolezankami moglam zapomniec, jednak gdy jego koledzy szli czasami do klubu to sobie nie odmawiał. Ja doskonale wiem o tym, ze ja musze sie ogarnac, bo mam dopiero 19 lat, a jestem strasznie wyniszczona tym zwiazkiem... U nas po zerwaniu on poczatkowo chciał 2 tyg bez rozmowy, potem wlasnie bylo to spotkanie, i potem gdy po tych listach powiedzial, ze to i tak bez sensu, dalej chcialam za wszelke cene utrzymywac z nim kontakt, wlasnie az do 6 listopada. Zapytałam go po prostu czy nie moze on sie czasem odezwac, porozmawiac, to odpisał, ze probuje ograniczyc kontakt. No to dalam spokoj... Doskonale tez wiem o tym, ze lepiej rozstac sie wczesniej, niz potem sie meczyc cale zycie, jednak on przez rok byl naprawde cudownym facetem, nie wiem co sie z nim stało przez ostatnie miesiace...
Dobrze, że chodzisz do psychologa. Terapia pomaga, chociaż mieć kryzysy i może być ciężko.
Jesteś młodą dziewczyną i całe życie przed Tobą.
Zrób porządek ze sobą zanim wpakujesz się w kolejny popaprany związek.
My dda niestety mamy do tego tendencję. Powodzenia i nie rezygnuj z terapii.
Dziekuje
No jest trudno, czasami mam dni, kiedy wydaje mi sie, ze jest wszystko dobrze, a wczoraj cały dzien przepłakałam gdy zobaczyłam te zdjęcia
Mam wrazenie, ze to ja go takiego stworzyłam, ze moze to moje zachowanie doprowadziło do tego, ze on sie az tak zmienil...i pokazał to co ma najgorsze w sobie.
Chcialabym aby ktos sie tutaj jeszcze odezwał... czuje sie tak zle. Wlasciwie stracilam przyjaciolke, jest zajeta swoim chłopakiem tak jak ja kiedys bylam zajeta K. MImo, ze chodze do psychologa, to czuje, ze to malo pomaga.. Potrafie juz nawet rozplakac sie w pociagu, i tylko chowam twarz aby nikt tego nie widział. W Warszawie ruszyc sie nigdzie nie moge, wszystkie miejsca kojarza sie z nim, i te sny.. Czuje, ze sie wykoncze
I ten brak kontaktu z nim. Moglabym napisac ale PO CO? Chyba tylko po to zeby zadreczyc sama siebie...
martucha19
Ból minie, jesteś dopiero na początku drogi, przyjdą lepsze dni, tylko daj sobie czas.
Kilka wizyt u psychologa to za mało, aby Twoje samopoczucie się polepszyło. Nie szukaj z nim kontaktu, bo to rozdrapywanie ran.
Mam niestety wrazenie, ze predzej wyladuje w psychiatryku ![]()
Mam niestety wrazenie, ze predzej wyladuje w psychiatryku
Martucha19 weź się w garść...
Może poczytaj trochę historii na tym formu, bo to naprawdę pomaga ![]()
Pozdrawiam
ze mną facet zerwał ponad miesiac temu i tez jakoś srednio sobie radzę z tym wszystkim... zastanawiam się właśnie nad pójściem do psychologa, może to mi jakoś pomoże, nie wiem.
Ja byłam z nim 3 i pół roku, a on ze mną zerwał i praktycznie można powiedzieć, że odszedł do innej, to mnie chyba najbardziej boli.
Trzymaj się Martucha ! Jeśli masz ochote możemy pogadać
Na pierwszym spotkaniu wylałam troche lez, ale teraz naprawde jest lepiej. Ja niestety trafilam na strasznego egoiste, który był zadowolony tylko wtedy, gdy robiłam to co on chciał. Zadnego slowa sprzeciwu, bo inaczej awantura.. idealnie potrafił mi wpoic to jaka jestem zła i ZAWSZE winna, mimo, ze tak nie było. Nauczyła mnie, ze nie moge sie podawac na tacy, nie moge robic dla kogos wszystkiego, bo jak teraz zostane z niczym. Zbieralam sie 3 miesiace, i zaluje, ze poszlam dopiero teraz. A w Twoim przypadku odejscie do innej... ja sobie nie moge wyobrazic z K., bedzie mial kogos a co dopiero jakby mnie miał zostawic dla jakiejs. Juz kiedys ktos mnie zdradził. 2 lata temu, i wiesz co? rozeszli się po miesiacu, nie buduje sie szczescia na cudzym nieszczesciu
a ten chłopak dalej do mnie wypisuje, piszac, ze to byl blad, ale ja juz go nie chce. Takze glowka do gory :*
14 2012-12-10 22:27:57 Ostatnio edytowany przez dynka1515 (2012-12-10 22:32:09)
Jak czytam o tym, że miałaś egoiste i tak dalej, że wszystko po jego myśli, że jak nie to awantura i że zawsze była Twoja wina, to widzę w tym opisie dokładnie mój związek z M.
Teraz widzę dopiero jak toksyczny ten związek był, mimo to że już tyle razy to słyszałam od znajomych, ja dopiero teraz to zauważyłam!
I cieszę się, że już nie jesteśmy ze sobą, ale nadal tęsknę i myślę o nim codziennie, a nawet w każdej wolnej chwili... to jest najgorsze, bo kiedy w treakcie dnia jestem bardzo zajęta, latam na uczelni, na praktyki to jest dobrze, ale kiedy wracam do domu zaczyna się codzienny koszmar, nie mogę się za nic zabrać bo ciągle o nim myślę i o nim z nią... boli jak cholera. No i poranki też są okropne, budzę się przed budzikiem i pierwsza myśl którą mam w głowie to on, masakra, nie mogę sobie z tym poradzić, mimo to że widzę, że dobrze się stało że sie rozstaliśmy.
jak znalazłaś jakiegoś psychologa? Płatnie ?
15 2012-12-10 22:33:06 Ostatnio edytowany przez martucha19 (2012-12-10 22:34:26)
Jezuu, ja to czasami wiedziałam, ze to nie ma sensu, ale bym go w zyciu nie zostawila. Dwoiłam sie i troiłam zeby było dobrze... a skad jestes? ja wpisałam' psycholog warszawa' i jakos intuicyjnie wybralam.
Tak płatnie.. 90zl za 90minut.
Moje poranki na poczatku byly straszne... nie mialam sily wstac z lozka, bo dobijala mnie mysl, ze nie jestem z nim
ale jak juz wstalam to bywało lepiej, jak wracalam ze szkoly, to znowu w ryk ![]()
Ja też czasem już miałam dość i chciałam go zostawić, ale wiedziałam, że nie potrafię, że jestem za słaba, żeby od niego odejść... zresztą wiele razy mu to mówiłam. Też latałam dookoła niego, starałam się zmieniać dla niego, a on nic od siebie, ja wszystko żeby polepszyć nasze relacje w związku, a on nic!
Jestem z Bydgoszczy i właśnie też szukałam w googlach "psycholog bydgoszcz" ale zbyt dużego wyboru nie mam... poza tym chciałam na NFZ iść, bo kasy nie mam, ale pewnie iść do psychologa z nfz'tu mija się z celem...
A masz jakis kontakt z nim..?
obecnie nie
to dość pokręcone,
zerwał ze mną, a powodem jaki mi przedstawił, to to że nie pasowaliśmy do siebie i już mnie nie kocha, często się kłóciliśmy...
póżniej weszłam do niego na fb i okazało się, że pisze z jakąś dziewczyną, spytałam go o nią, on powiedział, że całował się z nią będąc ze mną... byłam wściekła powiedziałam, że nie chcę i nie potrafię się z nim przyjaźnić, ale powiedziałam też, że jeśli będzie miał jakiś problem z którym nie będzie miał do kogo się zwrócić, to może do mnie napisać (wcześniej jak ze mną zrywał poprosił, żebyśmy zostali przyjaciółmi, bo bardzo mu na mnie zależy ale już tylko jako na przyjaciółce, ja się zgodziłam nie wiedząć że całował się z tamtą) Nie mieliśmy kontaktu przez jakieś 3 tygodnie i wtedy zebrało mi sie na poematy i napisałam mu wiadomość, w której dałam mu do zrozumienia, że szkoda, że musiała wejśc miedzy nas osoba trzecia, bo bez tego moglibyśmy normalnie ze sobą bez żalu rozmawiać, on wtedy napisał mi, że wcale jej nie całował, że napisał tak żeby łatwiej mi było o nim zapomnieć... nie wiedziałam już w co mam wierzyć ale pod jego namowami, zgodziałam się na "przyjaźń", jednak po jednej rozmowie na skype, gdzie on powiedział mi kilka rzeczy które mnie cholernie zabolały (np. powiedział że po zerwaniu ze mną pojechał od razu do niej, mimo to że wcześniej mówił mi że nie zrywa ze mna dla niej i że nie wie nawet czy miedzy nimi cos bedzie) stwierdziałam, że nie potrafię się z nim przyjaźnbić bo zbyt wielki żal do niego czuje i tez mu to napisałam. od tego czsu czyli jakieś dwa tygodnie nie mamy żadnego kontaktu, ale ja jak głupia ciągle wchodze do niego na fb... i widzę jakie słodkie posty ona mu wrzuca... skręca mnie od środka, ale walcze z tym... już staram się tak często nie wchodzić do niego... jest ciężko.
Glupi fb ;o ale ja tez taka madra jestem. Mam 'swojego' dalej w bliskich znajomych... i tam widze wszystko co robi, sprawdzam pare razy dziennie, czy cos komus lubi, a jak on cos wstawi to patrze kto lajkuje. Mi np. robi na zlosc ostatnio
Lajkuje swojej bylej dziewczynie jakies zdjecia, linki( mi nic, ale nie zalezy mi na tym zeby nie bylo, moze na poczatku, haha:P) bo bylam o nia cholernie zazdrosna i tylko o nia mimo, ze miał 3 dziewczyny przede mna. Wie co robic, zeby mnie zdolowac.. tylko sie pograza bo ona chlopaka ma -.- a ogolnie to jak sie trzymasz? bo ja mialam taki czas w listopadzie, ze czulam sie wrecz swietnie, ale od 3 tygodni dzien w dzien rycze... a pojsc w jakies miejsce w ktorym bylam z nim? to jest dopiero masakra i lament
Moglabys do mnie napisac na maila? Mam tam chyba gdzies w profilu, zgadalabym sie z Toba na tym nieszczesnym fb ![]()
też go mam w bliskich znajomych, ale zastanawiam sie nad wyrzuceniem go z tamtąd, on na szczęście rzadko bywa na fb więc wiele do czytania nie mam, ale ta jego nowa wrzuca mu rożne rzeczy i to mi najbardziej działa na nerwy.
Jak się trzymam? Powiem Ci, że chyba lepiej się trzymałam 2 tyg po zerwaniu niż teraz... nie wiem dlaczego tak jest, ale miałam takie dwa tygodnie (drugi i trzeci tydzień po zerwaniu) kiedy totalnie się odciełam i miałam na niego wylane, nie myślałam o nim tak często i jakoś czas leciał, a teraz non stop mam go w głowie, a najgorzej jak myślę, że on teraz pewnie ma w ramionach inną... Wydaje mi się, że tak dobrze sobie radziłam, bo nie byłam pewna tego czy on z tą dziewczyną jest, czy się spotykają itd. teraz jak już mam pewnoość, że są ze sobą to to boli, strasznie.
Pierwszy tydzień cały przeryczałam, nic nie jadłam, prawie nie spałam, byłam cieniem siebie, później jakoś mnie kupela ogarnęła i zaczęłam, żyć, zapisałyśmy się na ftness i natłok zajęć na uczelni i na praktykach dawał mi kopa, wieczorami siedziałąm u kumpeli albo imprezowałysmy także całkiem nieźle sobie radziłam, ale teraz przyszedł ciężki czas, może nie tak ciężki jak w pierwszym tygodniu, ale nie jest najlepiej ze względu na to, że każda wolna chwila to w myślach mam go... nie mogę się na niczym skupić, mam tyle nauki, pozawalałam troche kolokwiów przez to wszystko, a teraz muszę zacząc to wszystko poprawiać, a ja nie jestem jeszcze na to gotowa, żeby usiąść i się skupić na książkach... znowu prawie codziennie rycze... już sama nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, bo przecież nie ma szans, żeby sobie cały czas zajęła czymś od pobudki do pójścia spać, to nie realne.
Zaraz poszukam maila i się ugadamy ![]()
Dziewczyny,usuńcie swoich ex z fejsa !! Nie ma sensu cały czas ich kontrolować i rozdrapywać ran ! Wiem co mówie,mój eks zdradzał mnie z inną i rozstaliśmy się przez to,kompletnie niespodziewanie. Nie miałam go w znajomych i na prawdę było mi łatwiej. Jednak będąc u koleżanki poprosiłam ją o sprawdzenie co u niego...A na jego tablicy wisiało zdjęcie z tą drugą i jakieś wyznania miłości. Serce mi pękło na milion kawałków i przysięgam,że gdybym mogła cofnąć czas to nie chciałabym tego zobaczyć
. Poprosiłam wszystkich moich znajomych o usunięcie go z kontaktów i od tamtej pory jakoś mi lepiej
. Chociaż nie miałam go w znajomych,pomaga mi myśl,że nawet nie mam dostępu przez znajomych do jego tablicy,więc polecam Wam,poproście swoich bliskich o wywalenie ich,żeby Was nie kusiło !
Myślę Dziewczyny,że dlatego przedtem czułyście się lepiej niż teraz bo byłyście w szoku... Do mnie chyba dopiero miesiąc po rozstaniu tak z pełną mocą dotarło co się stało, ile łez wylałam wtedy to chyba sobie wyobrażacie :I. I też wszystkie miejsca,piosenki,nawet pogoda:P mi go przypominała! Ryczałam,ryczałam,ryczałam aż w końcu pewnego dnia zaczełam czuć się lepiej... Chyba wchodzę z fazy żalu do fazy akceptacji,bo już tak strasznie za nim nie tęsknię,pogodziłam się z tym,że już go nie ma i widzę jakąś przyszłość przed sobą
. Zobaczyłam co robiłam złego w naszym związku i mam nadzieję,że moja następna relacja będzie o wiele zdrowsza
. I tego również Wam życzę !! Trzymajcie się i pamiętajcie,że na forum zawsze otrzymacie wsparcie ! :*
Nawet nie wiesz jak mi pomagają takie słowa :* wiem doskonale, ze powinnam go usunąć ale ja naprawdę nie mogę. Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć co mnie tak trzyma... A moi znajomi niestety ale nie usuna go, bo ja mam takie widzimisię
Tym bardziej, ze jest to jedyna droga aby sprawdzić co u niego, bo odkąd się rozstaliśmy nagle zrobił się strasznie wylewny ;] i też ja pokazuje mu poprzez fotki jak to ja się zmieniłam, nagle imprezy(zabraniał mi chodzić bez niego). Tak bardzo zawsze wpedzal mnie w poczucie winy, ze nawet wczoraj po tym pechowym spotkaniu chciałam do niego napisać mimo ze trzymam się juz miesiąc i wyjaśnić mu, ze nie mogłam z nim pogadać bo sie spieszylam i dalej jestem przekonana, ze zrobiłam zle. Mimo ze nie mam z nim kontaktu to o czym do cholery miałam z nim gadać? Czasem czuje sie jak wariatka
i naprawdę byłam przekonana, ze juz nigdy go nie spotkam.. Mieszka 20km ode mnie, uczelnia w innej dzielnicy a nagle wpadamy na siebie w centrum Warszawy ;] Ciekawe czy się zdziwił, ze tak przeszłam obojętnie... Bo to nie w moim stylu, zawsze latalam za nim i robiłam wszystko, a tu nagle taki psikus
dumna z siebie byłam ale jak tylko powiedziałam czesc i go minelam to się rozplakalam
ważne, ze tego nie widział!:)
+ chyba najbardziej mnie boli to, ze jeszcze 4 miesiące temu był taki zakochany a wczoraj czułam się jakbym mijała się z obca osoba...
Musisz być teraz silna ! Pomyśl sobie,że to jak zareagowałaś na to przypadkowe spotkanie to kolejny krok do przodu !! Super,że nie dałaś po sobie poznać,że tyle Cię kosztuje wasze rozstanie... Koleś jest kawałem buraka i dobrze napisałaś,że nie masz o czym z nim gadać ! I po co masz mu wyjaśniać swoje zachowanie ? Nakarmisz tylko jego ego,pomyśl czy tego chcesz... Głowa do góry i pamiętaj,że nie jesteś sama ! A co Twoja psycholog na to wasze spotkanie ? Jak według niej powinnaś się zachować?
Była zszokowana tak ogolnie, bo ja weszlam juz taka troche zaryczana do niej. Powiedziala zebym nie wazyla sie do niego napisac, ze to wlasnie kolejny krok do przodu, ze nie moge nagle okazac slabosci bo go spotkałam. Zeby w koncu zobaczył, ze mam inne sprawy na głowie niz tylko on. Masz racje jest kawałem buraka i chama.. Gdybym Wam tutaj pokopiowala co pisał do mnie zanim przyjechał i zerwał ze mną mialybyscie mnie za idiotke, ze ja sie w ogole potem o niego starałam. ![]()
Nie martw się,chyba każda z nas tak ma... Obiektywnie facet jest kawałem kutasa i skończonym chamem,a nas wciąż coś do niego ciągnie... Czekam na dzień,kiedy pomyślę sobie "boże,jak ja mogłam być z kimś tak okropnym jak on..." Ale muszę jeszcze poczekać na ten moment trochę czasu. Chciałabym,żeby stał się dla mnie obojętny bo zrobił mi straszną krzywdę,a ja nadal coś do niego czuję. To się chyba nazywa masochizm
. Dopadł Cię chyba syndrom "pierwszego faceta" - miałaś nadzieję,że ta pierwsza miłość jest tą jedyną i aż po grób,więc godziłaś się na różne ustępstwa,byle go tylko przy sobie zatrzymać. Pomyśl,że teraz jesteś bogatsza o doświadczenia i w następnym związku (bo taki na pewno będziesz mieć,świat się nie kończy na jednym buraku) będziesz silniejsza i bardziej niezależna i nie dasz sobą pomiatać. Wiem co mówię,bo jestem w takiej samej sytuacji ![]()
To był mój drugi chlopak, pierwsza milosc zaczela sie w gimnazjum i skonczyla w 1 kl LO, chłopak mnie zdradził, wlasnie mija 2 lata a on dalej chce byc ze mna:) Nieopisana satysfkacja, naprawde
Gdy za kazdym razem pisze mu, ze nie ma zadnych szans. A ten drugi to własnie Kuba... to juz byl powazny zwiazek, ale wiesz mi sie nawet z domu nie chce wychodzic
zmuszam sie do tego, bo zwyczajnie nie mam ochoty.. nawet nie mialabym gdzie poznac kogos. ![]()
Musisz dać sobie czas,rozstanie bardzo boli,zwłaszcza jeśli to my jesteśmy porzuceni... Nie rób nic na siłę, wsłuchuj się w siebie i rób tylko to na co masz ochotę. Nie ma sensu szukać sobie nowego faceta tylko po to,żeby zapomnieć o starym,tak to nie działa. Z tego co czytam wynika,że jesteś bardzo wrażliwa i wasze rozstanie było dla Ciebie ogromnym ciosem... Po prostu musisz być cierpliwa i myślę,że świetnie zrobisz jeśli go usuniesz z fejsa. Wiem,że to się wydaje niemożliwe,bo stracisz możliwość kontrolowania go,ale może odzyskasz wtedy spokój ? I będziesz mogła skupić się wreszcie na sobie,a nie na tym buraku ! Musisz sobie uświadomić,że nie jesteście już razem i tak jak pewnie podarłaś wspólne zdjęcia, oddałaś lub wyrzuciłaś przedmioty,które się z nim wiązały tak musisz zrobić kolejny krok i się od niego odciąć ! Wiesz jaką będzie miał minę,jak się zorientuje,że go wykopałaś ze znajomych ?:D Dla niego to będzie znak "Ona już mnie nie potrzebuje,radzi sobie sama,poszła do przodu". A poza tym, powiedzmy sobie szczerze,chcesz mieć za znajomego kogoś kto Cię aż tak bardzo skrzywdził?
No jestem wrazliwa... nie wiem czy tam czytalas, ale jak nie mielismy 2 tyg po zerwaniu kontaktu bo on chcial ochlonac to ja pisałam listy, dałam mu je na tym jednym jedynym spotkaniu a on i tak nie odezwał się potem. Ja musialam.. co mi odpowiedział, ze i tak podjal sluszna decyzje. Po prostu to była jedyna osoba przed ktora sie otworzylam, powiedzialam jej swoje najwieksze sekrety których sie bardzo wstydziłam, a on sie okazal takim bezczelnym łajdakiem... Nie wiem gdzie się podział chłopak którego pokochałam. Wiesz co, nawet psycholog kaze mi to zrobic,(usunac z fejsa) bo mowi, ze przez to jak on mnie kontrolował ja dalej ejstem zamknięta w takiej klatce i boje sie cos zrobic, bo nie wiem co on sobie pomysli. I chyba nie chce, bo wlasnie chce wiedziec co z nim, i czekam ciagle w napieciu az bedzie mial nowa
A powiedz mi co jesli go usune, i go kiedys spotkam? Np. w klubie, ostatnio unikam tego miejsca bo on tam chodzi z kolegami, ale jak juz sie otrzasne? Usuwam go z fejsa, ze wszystkiego, a mam mu potem normalnie mowic czesc? A co do zdjec to nic nie podarłam, wrecz staram sie to wszystko zachować
Haha jak z miesiac temu czytalam nasze archiwum, to w pewnym momencie mi sie zacielo i utracilam cale gg bo jakis blad sie zrobil
Jakiś znak hahaha
Podnosisz mnie na duchu, naprawde! ![]()
A powiedz mi co jesli go usune, i go kiedys spotkam? Np. w klubie, ostatnio unikam tego miejsca bo on tam chodzi z kolegami, ale jak juz sie otrzasne? Usuwam go z fejsa, ze wszystkiego, a mam mu potem normalnie mowic czesc
Martucha,niestety nie da się wykasować z pamięci i z serca 2 lat życia,byliście razem i nic tego nie zmieni. I to nie chodzi o to,żebyś usuneła go z fejsa bo przestał być Twoim znajomym i w ogóle nie pamiętasz już,że ktoś taki istniał(ale byłoby dobrze haha:D). Chodzi o to,że jesteś od niego uzależniona. A wyrzucenie go z fejsa to nie jakaś zemsta tylko część Twojej terapii i kolejny krok naprzód! Jeśli spotkasz go na mieście to po prostu powiedz mu "Cześć" i nawet nie szukaj z nim kontaktu tylko baw się dobrze w innym towarzystwie ! Niech zobaczy,że tylko zyskałaś na Waszym rozstaniu,a nic nie straciłaś !
On do mnie w dzien zerwania wlasnie na fejsie(zanim przyjechał pod dom), kiedy przestane sie starac... Myslalam, ze on zartuje. Albo tekst typu" co Ty mieczakiem jestes?' jak napisalam, ze nie dam rady kolejny raz tak bez niego(zostawił mnie pierwszy raz we wrześniu rok temu, ale chciał wrocic po 3 tyg)
![]()
Widzisz więc jaki to typ faceta... Szkoda Twoich łez na kogoś takiego, pokaż mu więc,że żaden z Ciebie mięczak i że bez niego też da się żyć ! Wiem,że łatwo powiedzieć,a trudniej wykonać,ale widzę,że jesteśmy w podobnej sytuacji więc możemy się wspierać !
A co do tego gg,ja też na chwilę przed naszym rozstaniem zgubiłam wisiorek od niego,to był jakiś znak od losu haha ! Więc jeśli cały wszechświat mówi Ci,że to nie był facet dla Ciebie,to coś w tym musi być ![]()
a jak tak tylko o sobie gadam, opowiedz cos Ty teraz:*
No cóż mogę powiedzieć... Ja mam 22 lata,on było ode mnie 5 lat starszy,byliśmy razem 1,5 roku,mieszkaliśmy razem rok. W październiku odkryłam,że 3 tygodnie po tym jak wprowadziliśmy się do nowego mieszkania on zaczął mnie zdradzać z jakąś dziunią. W sensie,nie że się z nią przespał jednorazowo,ale mieli romans od 2óch tygodni... Jak się o tym dowiedziałam to musiałam się wyprowadzić,mieszkam teraz tymczasowo u siostry. On nadal jest z tą pi*dą, wspaniale spędzają razem czas,a ja cierpię i nie mogę się pozbierać,że on wszedł od razu w nowy związek,że przestał mnie kochać,że ktoś komu ja się oddałam całkowicie tak mnie oszukał. Strasznie mnie skrzywdził,raz się czuję lepiej,ale większość czasu czuję się gorzej:P. Też zastanawiam się nad pomocą psychologa, pomagają Ci te wizyty ?
o jezuu, a ja narzekam... tak daja. Najlepszym przykladem jest to, ze nie zatrzymalam sie wczoraj i nie napisalam do niego. Otworzyła mi oczy ta kobieta
Pamietam doskonale, jak ja sie dowiedzialam o zdradzie, mimo, ze bylam sporo mlodsza to mysle, ze to chyba zawsze boli tak samo. On ma 27 lat a zachował sie jak niejeden gowniarz, tez trafilas na buraka
Nie ma sensu sie zadreczac, tez wiem, ze dobrze napisac, ale co mozna myslec o osobie ktora tak latwo przekreslila poltoraroczny zwiazek ![]()
No właśnie, to zawsze boli,zwłaszcza że zapewniał mnie ,że on by mnie nigdy nie zdradził,ja miałam do niego pełne zaufanie,więc jak odkryłam co zrobił to czułam się jakbym dostała obuchem w głowę. Boli mnie jeszcze to,że on nawet ze mną nie zerwał... Ja sama zobaczyłam na fejsie ich rozmowę na czacie i wyprowadziłam się od razu(jego nie było wtedy w mieszkaniu). Mam takie poczucie,że wyrzucił na śmietnik 1,5 mojego życia,zmarnowałam tyle czasu na kogoś kto na prawdę nie był wart mojej miłości... A jednak nadal coś do niego czuję...Trochę nienawiść,trochę politowanie i trochę za nim tęsknię...Mieszanka wybuchowa
. Mam nadzieję,że nie ułoży mu się z tą laską,bo jak sama napisałaś wcześniej nie da się zbudować szczęścia na cudzym nieszczęściu
.
Ale mam nadzieje, ze nie wrocilabys do niego wtedy?
Nie,jasne,że nie ! Chodzi mi bardziej o to,że miałabym satysfakcję,że jemu się nie układa! Bo jak dotąd on ma się cudownie,a ja beznadziejnie więc tylko czekam,aż karta się odwróci
. Ale w sumie nawet nie wiem skąd miałabym się dowiedzieć o ich rozstaniu,bo nie mam z nim zupełnie żadnego kontaktu... Wiem,że w styczniu będę potrzebować pomocy z dziedziny,w której on jest na prawdę dobry,chciałabym się z nim spotkać na stopie czysto koleżeńskiej,ale nie wiem czy do tego czasu dam radę się całkowicie pozbierać... Mówił mi,że chciałby się ze mną spotykać,ale nie teraz bo wciąż między nami jest wiele żalu. A ja chciałabym go kiedyś zobaczyć i pomyśleć "Matko boska,za kim ja tak strasznie rozpaczałam?co ja w nim widziałam?"
A naprawde musi to byc akurat ON? Jestem pewna, ze przez czas kiedy nie masz z nim kontaktu będzie Ci tylko lepiej, a gdy sie spotkacie za miesiąc to to WSZYSTKO wroci. Tak jak do mnie... nie mialam kontaktu, ok byłam smutna itp, ale gdy Go spotkalam w poniedzialek to znowu sie rozpadlam... ![]()
kolejny ciężki dzień dziewczyny
strasznie mnie męczyły dzisiaj koszmary z moim byłym w roli głównej, jakie to cholernie męczące, już nawet przez niego nie mogę się wyspać, może godzinka, dwie i się ogarnęłam, jakoś przeszłam do dnia dzisiejszego, że mam wolne to siedzę w domu i usiłuję nauczyć się na poprawkę koła, ale oczywiście moje myśli znowu uciekły do niego, no i nie mogłam się powstrzymać i weszłam na jego fejsa, patrzę a tam zdjęcie słodkich bałwanków z podpisem "mój Ty bałwanku" ! oczywiście od jego nowej, pięknej dziewczyny, no i zjazd
nie mam mocy już z tym wszystkim walczyć ! Jak to cholernie boli ! Dziewczyny ratujcie
kiedy to minie ! sama się ranię tym wchodzeniem do nie na fejsa, ale nawet jak bym usunęła go ze znajomych to i tak wchodząc na jego profil widziałabym wszystko więc to chyba mija się z celem bo on nie ma zablokowanego nic na profilu dla nieznajomych.
zrobiłam to ! Usunęłam go ze znajomych, pousuwałam wszystkie wspolne zdjęcia i wpisy na ścianie jego i mojej, na początku poczułam się lepiej, ale jak już został ostatni krok czyli usuniecie go ze znajomych to zrobiło mi się jakoś głupio, ale zrobiłam to, a teraz się dziwnie czuję i boję się, że wyszlam na idiotke
ah targają mną sprzeczne uczucia od nienawiści, złości do tęsknoty, co za dzień, nawet się znowu poryczałam. Miało być z dnia na dzień łatwiej, a ja nie widzę żadnej poprawy ![]()
To tylko głupi fejs. Bardzo dobrze zrobiłaś. Na co Ci taki ktoś w znajomych. Niech sie teraz zajmuje swoją Nową Niunią. Ile masz lat?
no głupi fejs i głupia ja, że nie mogę się powstrzymać i wchodzę do niego a później cierpie tylko na własne życznie...
mam 20 lat
No i co mi się nie pochwalilas?! Brawoo!!:* też bym tak chciała.
a pochwaliłam się tutaj bo na fejsie Cie nie ma
w sumie to nie wiem czy jest czym się chwalić, bo czuję się dziwnie... ale jak zobaczylam kolejny wpis jej na jego profilu to taka złośc we mnie wezbrała, że musiałam to zrobić!
Ja tez usunelam, w koncu! Wczoraj, co prawda chwile po tym poczulam sie dziwnie, i stwierdzilam, ze bedzie mnie miał za dzieciaka, ale skoro sam nie chce miec kontaktu... to po co mi taki znajomy ![]()
brawo
też pomyślałam, że on stwierdzi, że to dziecinne, ale mi to chyba troche pomogło od tego czasu nie wiem co mu ta jego nowa dziewczyna wypisuje i jest mi lżej, chociaż święta znowu zrujnowały moje lepsze samopoczucie...
BYłam w imejscowości gdzie on mieszka, strasznie to przeżyłam, do tego moja rodzina strasznie się rozczulała nade mną co mnie jeszcze bardziej dobiło, myślałam o tym, jak było rok temu kiedy święta spędzałam z nim... było ciężko... byłam u mojego kuzyna który jest jego najlepszym przyjacielem, akurat gadali na skype słyszałam go... ale zignorowałam on mnie też zignorował, chwile pogadałam z kuzynem i wyszłam... później od młodszego kuzyna dowiedziałam się, że mój ex u nich będąc gadał z nią na skypie... eh znowu czuje się beznadziejnie, jak długo to jeszcze będzie trwało ?
nie chcę już o nim myśleć, na szczęście wróciłam do domu, on jest daleko, a mi znowu będzie łatwiej o nim nie myśleć.
kurde jak tak czytam wasze posty to sam sie zastanawiam czy nie isc.
zdradzila mnie dziewczyna/wybrala innego zwał jak zwał i nie moge sobie dac z tym rady
mam 26 lat i chcialem sie z nia ozenic i od miesiaca rycze jak glupi
za miekki jestem jak na ten dzisiejszy swiat ...
Ja mojego ex usunęłam z fb miesiąc po rozstaniu bo nie mogłam patrzeć jak dodaje coraz to nowe zdjęcia ze swoją nową dziewczyną jeszcze z tych samych miejsc co my mieliśmy ale to i tak nie pomogło.
Najlepsze jest to że zadzwonił dziś 3 m-ce po rozstaniu że chce odebrać swoje rzeczy i na pytanie dlaczego mnie oszukiwał do ostatniej chwili i robił nadzieje powiedział że i tak byśmy nie byli razem bo to moja wina że go źle traktowałam a on jak mnie zdradzał na lewo i prawo i nawet się z tym nie krył to było dobrze. Przykre to jest że ktoś z kim się było tyle lat (byliśmy razem ponad 6 lat) okazuje się takim podłym człowiekiem. Jak chciał zerwać to dlaczego nie powiedział wprost (ja dowiedziałam że ma nową z fb) tylko oszukiwał mnie do ostatniej chwili jeszcze kilka dni przed rozstaniem mówił że chce żebyśmy razem zamieszkali. Najgorsze jest to że teraz całą winę próbuje zrzucić na mnie normalnie brak słów. Szczerze to też się zastanawiam nad psychologiem bo od 3 m-cy jestem wrakiem człowieka.
Ehhh, nie powiem, mi psycholog bardzo pomogl... Ja usunelam po 3 miesiacach i ulyszalam od naszego wspolnego kolegi, ze K powiedzial, ze jestem dziecinna i zalosna. Jasne, szkoda, ze on nie wiedzial, ze zrobilam to po aby sie w koncu chociaz w ten sposob odciac od niego i nie patrzec na te wszystkie statusy(nagle zrobil sie wielkim imprezowiczem). Szkoda rowniez, ze nie wiedzial jak przez niego cierpialam
My bylismy razem dwa lata, to jest nic w porownani do 6... ale i tak duzo. Jeszcze 5 miesiecy temu bylismy na pierwszych wspolnych wakacjach gdzie zapewnial ta swoja milosc, a teraz obcy czlowiek ![]()
faceci lubią obracać kota ogonem, mojemu to doskonale szło przez cały nasz zwizek, dopiero teraz to widzę...
obcy człowiek... no właśnie jak może się w tak szybkim czasie po tylu latach druga osoba stać obcą... widać, może, dziwny jest ten świat.
hej Dziewczyny! tak czytam i czytam i widze w kazdej wypowiedzi siebie!!! normalnie szok! chcialabym Was zapytac co u Was? jak sie czujecie? jak widziecie Wasze stare zwiazki z perspektywy czasu?
Z perspektywy czasu? Widze, ze bylam zagubiona i niedoceniona w tym zwiazku. Zwiazek polega na partnerstwie, szanowaniu sie nawzajem, u nas tego nie było... Tak naprawde przeszło mi na poczatku maja. Poznalam kogos innego, gdzie raczej myslalam, ze juz nigdy nie poczuje tego BUM. Ale jednak.. tak samo jak szybko sie zaczelo, tak szybko sie skonczylo:) Jednak moglabym podziekowac tej osobie za to, ze dzieki niemu przestalam myslec o K i bylam naprawde szczesliwa przez miesiac, niby nic ale jednak cos pozytywnego wynioslam z tego drugiego nieudanego związku ![]()
Chcialabym aby ktos sie tutaj jeszcze odezwał... czuje sie tak zle. Wlasciwie stracilam przyjaciolke, jest zajeta swoim chłopakiem tak jak ja kiedys bylam zajeta K. MImo, ze chodze do psychologa, to czuje, ze to malo pomaga.. Potrafie juz nawet rozplakac sie w pociagu, i tylko chowam twarz aby nikt tego nie widział. W Warszawie ruszyc sie nigdzie nie moge, wszystkie miejsca kojarza sie z nim, i te sny.. Czuje, ze sie wykoncze
I ten brak kontaktu z nim. Moglabym napisac ale PO CO? Chyba tylko po to zeby zadreczyc sama siebie...
Ja swoją pierwszą wizytę mam zaplanowaną na przyszły czwartek -dużo nadzieji pokladam w sesjach z psychologiem-jest osobą całkowicie obiektywną. Chodź dalej na terapię-i uwierz ---na pewno będzie lepiej :-) Czas i psycholog leczą rany :-)
Ja nie chodzę już od grudnia
Fakt, babeczka mi trochę pomogła, ale w duzej mierze sama musiałam to wszystko przeżyć i sobie poukładać ![]()
faceci lubią obracać kota ogonem, mojemu to doskonale szło przez cały nasz zwizek, dopiero teraz to widzę...
obcy człowiek... no właśnie jak może się w tak szybkim czasie po tylu latach druga osoba stać obcą... widać, może, dziwny jest ten świat.
Ojj nie tylko faceci, moja była tak obracała kota ogonem że nawet się zastanawiałem czy mam coś z głową, bo inaczej rozmowy pamiętam. Zresztą nawet rozstając się ze mną, obróciła na swoją korzyść utwierdzając mnie że to moja wina i ma mi to za złe ![]()
Ja jestem chyba przewrażliwiona. Zawsze bałam się wplątać w toksyczny związek, by do tego nie dopuścić po max 2 randce dawałam kosza. W którymś momencie wolałam by to oni mi je dawali, bo martwiłam się, że sprawiam im przykrość dbaniem o mój komfort. Jak jednak bywa w takich historiach musi nastąpić zwrot akcji, który dopadł i mnie. Zakochałam się, zaangażowałam a on ze mną zerwał. By się pozbierać wsiąkłam w blogi poświęcone tematyce - nie było mnie na tamten moment stać na psychologa. Jeden tekst myślę, że opisuje i Twoje i moje odczucia , sama zobacz wetalk.pl/blog/to-koniec-zostanmy-przyjaciolmi-czesc-1-zrozumiec-rozstanie . Od jakiegoś czasu korzystam już z terapii online a moje relacje z innymi są zdrowe i komfortowe.