Nie mówię tu o doraźnych akcjach typu "szlachetna paczka", ani o własnych dzieciach.
Mówię o .... rodzicach, rodzeństwie, kuzynostwie, które znalazło się w potrzebie.
Zatrzymajmy się przy rodzicach/teściach: czy jesteście gotowi wyciągnąć pieniądze z własnej kieszeni i podzielić się? Np. dać rodzicom pieniądze na opał, leki, urlop?
Podobne tematy
2 2013-11-25 20:38:39 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-11-25 22:00:47)
Jeśli Ja nawet nie miałabym na swoje podstawy to nie dałabym , jeżeli dysponuje takim i takim budżetem wiedząc ,że mi nie braknie jeśli pomogłabym rodzicom finansowo , to okazałabym wsparcie finansowe-o ile byłoby to z mojej własnej woli ,intencji ,sumienia i przekonania do słuszności decyzji a nie przymusu wbrew sobie, bo rzekomo wypada
Ja do niedawna byłam bardzo skłonna do takiej pomocy, ale to zaczęło być wykorzystywane przeciwko mnie, więc powiedziałam stop! Oczywiście sprzeciw bardzo się nie spodobał, więc muszę teraz znosić krytykę, ale cóż jak ktoś ma miękkie serce, to musi mieć twardą d**ę ![]()
Nie no, nie mówię tu o jawnym wykorzystywaniu czy liczeniu na pomoc. Jednak są sytuacje, gdy rodziców na przykład, po prostu nie stać na coś.... podstawowego. Albo stać, ale wiesz, że będzie im ciężko.
Rodzicom i rodzeństwu pomogłabym na pewno, ale pod warunkiem, że byliby w rzeczywistej potrzebie, a nie perfidnie wykorzystywali moją niewiedzę, naiwność czy dobrą wolę - poniżej tłumaczę dlaczego. I o ile uważam, że opał czy leki są artykułami pierwszej potrzeby i czułabym się w obowiązku pomóc, o tyle sponsorowanie urlopu czy jakichś fanaberii możliwe byłoby wyłącznie w sytuacji, kiedy to ja sama chciałabym sprawić komuś taki prezent, czyli nie czułabym ani nacisku, ani tym bardziej szantażu emocjonalnego.
Mojemu ś.p. teściowi wiele razy pomagaliśmy, choć bywało, że nam samym na początku małżeństwa było ciężko, kiedy jednak okazało się, że teść ma na koncie pieniądze, którymi obdarowuje jakąś panią (był wdowcem), to o mało szlag mnie nie trafił, wtedy powiedziałam "dość" i mocno ograniczyłam nasz kontakt.
Rodzeństwo moje i męża radzi sobie dobrze, moja mama podobnie, dlatego finansowo nie musimy ich wspierać, a na każdą inną pomoc zawsze mogą liczyć.
6 2013-11-25 21:01:27 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-11-25 21:02:07)
gdybym musiała odebrać dzieciom a dac rodzicom...nie. ale u mnie jest inaczej...
moi dali dużo, za to teście nie dali męzowi nic oprócz biedy
7 2013-11-25 21:04:47 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-11-25 21:07:31)
Wiem jacy są moi bliscy, więc pomagam samolubnie - na moich zasadach, czyli albo będzie tak jak ja postanowię, zaplanuję zorganizuję, albo radźcie sobie sami.
Przy czym nauczona doświadczeniem, nigdy nie daję gotówki do rączki...sorry gregory ![]()
W rzeczywistej potrzebie - tak , zawsze pomogę. Zwłaszcza jeśli chodzi o nieszczęścia typu choroba.
Męża rodzice, moja matka, finansowo mają się dobrze. Podobnie nasze rodzeństwo. Pieniędzy sobie nie pożyczamy, świadczymy przysługi.
Siostrze, babci, najbliższej przyjaciółce - bez mrugnięcia okiem.
Rodzicom - pewnie tak, choć wbrew sobie. Bardziej pod wpływem szantażu emocjonalnego i wyrzutów sumienia, niestety.
Oczywiście,że jestem.
Jakiś czas temu była sytuacja,że u dziecka mojego dalekiego kuzyna stwierdzono poważną chorobę.Szansa na udane leczenie- oczywiście za granicą,oczywiście za spore pieniądze.Oni mieli trochę zaoszczędzone,prawie każdy coś dołożył.Ja zapłaciłam za bilety na samolot dla całej trójki.
Przez długi czas słałam wieelkie paki córeczce kuzyna z zabawkami,ciuchami,często po mojej córce,często też nowe.Podobnie zabawki.
Dowiedziałam się,że matka dziewczynki dostaje mnóstwo ciuchów więc te moje paczki leżą nie odpakowane nawet.Postanowiłam trochę sprzedać a resztę oddać różnym potrzebującym mamom z tego forum.
Wiem,że gdyby była taka potrzeba moja rodzina by mi pomogła.Nie wiem czy na pewno finansowo- bo nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić-ale na pewno w każdy inny sposób.
Mój mąż,jeśli chodzi o jego rodzinę jest chwilami bardzo naiwny i daje się naciągać.Kiedy przybiera to naprawdę monstrualne rozmiary i zaczyna być po prostu wredne wtedy coś mówię.
Jednak najczęściej jest tak,że mąż przyznaje mi rację i daje się naciągać...
Rodzinie, ale nie tylko. Mam wielkie serducho i to mnie czasem gubi
Ale niczego nie żałuję, mogę powiedzieć,że jestem dobrym człowiekiem i tego się będę trzymała, bez względu na zdanie innych.
Zalezy komu. Rodzicom, babci, przyjaciolce, przyjacielowi - oczywiscie.
Dalszej rodzinie - w zaleznosci jaka bylaby sytuacja. W tragicznej sytuacji raczej tak.
Babce od strony matki - nie, nawet gdyby nie miala co do garnka wlozyc - a musze przyznac ze danie komus tysiac zlotych by mnie nie zabolalo.
Wszystkim najbliższym osobom, które znam i im ufam - tak, przecież każdemu może się "powinąć noga", stracić pracę, może zachorować.
Oczywiście, że rodzicom czy rodzeństwu zawsze bym pomogła oczywiście w miarę swoich możliwości. Bardzo szanuję rodziców, i mam ogromną wdzięczność za to, że wychowali mnie na taką osobę jaką jestem:
która potrafi wybaczać (chodź czasem mnie to gubi)
pomagać innym nie myśląc tylko o sobie
mieć szacunek do ludzi
Zawsze mogłam na nich liczyć co mnie bardzo cieszyło bo już np. moje znajome w większości narzekały na rodziców, a to że się nie dogadują, a to wiecznie czegoś zabraniają i kiwają nosem.
Dziś ja pomagam rodzicom jednak nie w kwestii finansowej bo jak na razie nie mogę iść do pracy gdyż opiekuję się tatą który jest po udarze. Tata miał udar tego roku i aby mamie było lżej pomagam w domu w codziennych obowiązkach oraz codziennie prawie od samego początku gdy wrócił do domu ze szpitala ćwiczę z nim, aby odzyskał chodź sprawność do tego stopnia by mógł być chodź trochę samodzielny ...
Dlatego też ostatnio założyłam subkonto w fundacji i szukam pomocy i min. na tym forum http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 7#p1787907
Zbieram na rehabilitację dla taty chodź i nie ukrywam na leki również bo leki dla taty są bardzo drogie i ledwo wiążemy koniec z końcem.
Wiem, że jednorazowy pobyt w ośrodku to za mało jednak wiem również, że ja nie zapewnię mu takiej rehabilitacji jak w profesjonalnym ośrodku gdzie pracują specjaliści.
Bardzo chciałbym pomóc tacie, naprawdę jest mi go bardzo żal, pamiętam jak przywieźli go domu po wypisie ze szpitala - byłam załamana, było mi smutno patrzeć jak cierpi (było to po nim widać) moje codzienne życie odwróciło się o 180 stopni całą uwagę poświęciłam tacie, nie mogłam myśleć o niczym innym pochłonęłam się w to zapominając o sobie, a moja najbliższa przyjaciółka gdy zobaczyła mnie po paru miesiącach powiedziała, że wyglądam jak wrak człowieka.
Wytłumaczyła mi, że muszę też myśleć o sobie i chodź to ciężkie zrozumieć, że tata przeżył już swoje, a ja dopiero zaczynam i oczywiście pomagać w domu w miarę możliwości jednak z umiarem nie zapominając o sobie ...
W małym stopniu to do mnie dotarło, bo nie mogę zmienić całkowicie swego nastawienia. Rodzice są dla mnie bardzo ważni i czuję się za nich odpowiedzialna.
Babci zawsze I wszedzie.
Calej reszcie ani troche.
Chrzestny sobie Sam swietnie radzi, moja jedna kuzynka Tez nie narzeka, druga ma to co chciala I ja jej na sile nawracac nie bede
Moja mama wykorzystywala moje dobre intencje odrobine za dlugo. Gdyby ja przycisnelo to pewnie ze bym ja zaopatrzyla w to co jest jej potrzebne ale kasy do reki jej nie dam.
Tesciowie sobie swietnie radza a rodzenstwu meza nie dam sie doic. On zreszta Tez nie.
Ja w ogole mam tak ze kasy nie dam ale jak mi ktos powie ze nie ma np. czym napalic w piece czy nie ma ubrania dla dziecka to skombinuje wegiel i obkupie ubran na lata.
Lubie pomagać nie mam za dużo ale i tym się dziele ,dla mnie to przyjemność.pomagam nie tylko finansowo ale również w pfowadzeniu domu, porządkach, zakupach. Pomagam ludziom na ulicy ,sąsiadom oczywiście nie finansowo .nie oczekuje nic w zamian zawsze mówie pomódl się za mnie.
Ja to ujmę tak - pomagałam, pomagam i będę pomagać bliskim, zarówno rodzinie jak i partnerom/kom czy przyjaciołom, jeśli znajdą się w potrzebie. Natomiast z biologicznej bliskiej rodziny została mi właściwie wyłącznie mama, z resztą nie pozostaję w szczególnie bliskich kontaktach albo wręcz jesteśmy dla siebie de facto obcy (bo mieszkają na innym kontynencie, widziałam ich raz w życiu, nie wykazują chęci do kontaktu), takim osobom bym nie pomogła, zresztą oni też nie pomagaliby mnie.
Ogólnie staram się w życiu stosować zasadę wzajemności - jeśli ja mogę liczyć na kogoś, to ten ktoś na mnie.
18 2014-01-20 20:55:17 Ostatnio edytowany przez Robin 30 (2014-01-20 20:55:52)
rodzicom i siostrze zawsze, sąsiadom zależy- mój ojciec często pomaga sąsiadom i w podzięce są niewdzięczni, traktują go jak służącego, jako oczywistą oczywistość. To jest według mnie okropne.
@up

@up
http://jajco.pl/pic/1370972660-cgdK9s.jpg
Bardzo trafne !!!!!
W mojej rodzinie finanse są niejako wspólne i jako rodzinę mam na myśli rodziców, dziadków etc. - partnerki nie mam.
Jak ktoś potrzebuje na coś dla niego ważnego, to po prostu bierze "z rodzinnych". Nie mamy jakichś magicznych wydatków, nie jesteśmy ekscentrykami (może trochę, ale chyba jako ładnie ubrane określenie dziwaka
), więc nigdy nie było z tym problemu - jest tak od kiedy pamiętam.
Jeżeli chodzi o wspieranie przyjaciół to tak, jak mam luźne pieniądze z chęcią pożyczam. Czasami nawet daję. Bardzo rzadko, ale są takie sytuacje - wyższej konieczności.
Zależy od sytuacji. Mojemu bratu już nie pomogę, raz to zrobiłam i zawiodłam się. Wykorzystał mnie i ojcu alkoholikowi tez nie pomogłabym, ani trochę.
Teściowej i matce owszem. Mamie pomagam na ile mnie samą stać. Przesyłam m-cznie 100-200 zł ( w okresie świątecznym gdy sama dostane więcej, to paczuszkę jakaś i dodatkowo 50-100 zł). Gdy mam okazję przyniosę nieco jedzenia, zrobię zakupy, zaproszę na obiad.
Jednak w sytuacji gdybym sama nie miała, nie zaciągnę kredytu by pomóc-trudno, musieliby sobie radzić sami. Gdy komuś nie ufam, nie pomogę lub pomogę na moich warunkach.
Cytat powyższy trafny!!!
Rodzicom bym pomogła - oczywiście w miarę możliwości finansowych i też na to, co faktycznie jest potrzebą a nie fanaberią, bez której da się żyć. Dalszej rodzinie raczej nie.
24 2017-02-15 10:07:59 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-02-15 11:25:36)
Rodzicom i rodzeństwu - bezdyskusyjnie. Oczywiście zakładając, że relacje w rodzinie są zdrowe.
Mieliśmy bardzo poważny konflikt wartości w małżeństwie, bo mój mąż nie mógł przeżyć, że pomagam siostrze. Na szczęście teraz już nikt mnie z pomagania nie rozlicza.
JAka rodzina, taka wdziecznosc!
Hein!