Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Witajcie,

czy byłyście w związkach, gdzie Wasi partnerzy się rozwodzili? Jak wspierałyście swoich mężczyzn w tak trudnych chwilach? Mój partner dziś miał ostatnią sprawę rozwodową. Jak Wy w tym wszystkim sobie radziłyście?

Widziałam się z nim wczoraj i był bardzo przybity, pogubiony i zmęczony. Poprosił mnie aby mógł zostać jeszcze sam (w tej chwili jest w swoim domu, ostatni tydzień spędziliśmy bez siebie z powodu kłótni). Jak go wspierać w takich momentach. Podobno rozwód jest zaraz po śmierci kogoś bliskiego, najbardziej stresującym wydarzeniem w życiu człowieka.

Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
lilka30 napisał/a:

Witajcie,

Podobno rozwód jest zaraz po śmierci kogoś bliskiego, najbardziej stresującym wydarzeniem w życiu człowieka.

Pozdrawiam.

Zgadzam się z tym. Sugerowałbym Tobie wielką ostrożność w związku z osobą, która nie zamknęła jeszcze małżeństwa, a już otworzyła kolejny rozdział życia partnerskiego. To zazwyczaj nie kończy się dobrze...z wielu powodów. Musisz być gotowa na mimowolne porównania Ciebie do byłej pod pewnymi względami. Aby wyzbyć się takiego mechanizmu potrzebna jest ogromna siła wewnętrzna i bardzo dużo czasu spędzonego sam na sam, ze swoimi myślami. Poukładanie ich. Jeśli to on zostawił swoją żonę, to są raczej małe szanse, że takie zjawisko zaistnieje.
Ale skoro taka drogę obraliście - mówiąc ze swojej i tylko swojej perspektywy -  w takich chwilach nie ma pocieszenia. Rozwód to konieczność zamknięcia wielu chwil, które w głowie zostają na całe życie. Chwil zarówno najgorszych jak i najlepszych. Jedyne, co możesz zrobić, to wykazać się wyrozumiałością wobec jego nerwowości i wahań nastrojów.

Pozdrawiam

3 Ostatnio edytowany przez lilka30 (2013-03-25 13:57:47)

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Akurat mam ten komfort, że nie byłam/jestem porównywana do żony (choć na pewno w myślach to robił). Zawsze daje mi odczuć, że jestem najważniejsza, że szaleje za mną, jestem jego ''spełnieniem marzeń''. To on odszedł od żony, bo strasznie się we mnie zakochał.

Ja raczej boję się, że on nie będzie chciał powtórnie się ożenić. Chciałabym z tym mężczyzną się zestarzeć, mieć z nim dzieci i być jego żoną. Ale.. to nie jest ten czas aby to wszystko wyciągać. Ten rozwód musi być dla niego ciężki (tym bardziej, że w sądzie walczyli o podział majątku). Jego praca jest taka stresująca.

Chciałabym żeby już ze mną był, ale uszanuję to, że teraz może chcieć pobyć sam. To chyba jest ta wyrozumiałość, o której piszesz.


Czy ktoś jeszcze był w podobnej sytuacji jak moja?

4 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-03-25 14:17:13)

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
lilka30 napisał/a:

Akurat mam ten komfort, że nie byłam/jestem porównywana do żony (choć na pewno w myślach to robił). Zawsze daje mi odczuć, że jestem najważniejsza, że szaleje za mną, jestem jego ''spełnieniem marzeń''. To on odszedł od żony, bo strasznie się we mnie zakochał.

- to Ty rozbiłaś jego rodzinę ? sad
mają dzieci ?

no i to dziwne, skoro nie odchodzi OD (żony) ale DO (Ciebie) to dlaczego tak strasznie przeżywał swój rozwód ...?
Meczą go wyrzuty sumienia ?
Rozwód jest z orzeczeniem o jego winie ? nie wezwali Ciebie na świadka ?

5

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
lilka30 napisał/a:

To on odszedł od żony, bo strasznie się we mnie zakochał.

Bierzesz pod uwagę ewentualność, że w Tobie się odkocha tak jak w żonie, kiedy spotka na swojej drodze inna kobietę? Moim zdaniem ktoś, kto odchodzi od żony "bo się zakochał" nie jest materiałem na partnera. Obyś nie musiała się o tym przekonywać na własnej skórze, ale są na to bardzo duże szanse. Zastanów się, jakimi wartościami kieruje się ktoś, kto nie jest stabilnym uczuciowo mężem? Czy taki ktoś buduje swoje relacje partnerskie na stabilnych uczuciach? Szczerych i trwałych? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Zastanów się, czy aby na pewno chcesz brnąć w to, bo możesz kiedyś bardzo srodze się rozczarować, wbrew dzisiejszemu wrażeniu, że jest idealnie. To forum jest pełne historii, w których jedna z osób odchodzi w ramiona "nowej miłości" zostawiając starą niczym znoszone rękawiczki. I bardzo często kończy się to źle dla tych odchodzących.

6 Ostatnio edytowany przez lilka30 (2013-03-25 14:25:59)

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Nie mają dzieci. Na ten rozwód nakłada się jeszcze wiele innych czynników (stresująca praca, częste wyjazdy służbowe, nasilenie się objawów choroby, nam się ostatnio nie układało), sporo tego. Myślę, że rozwód jest tu jakimś aspektem - tak ja założyłam.

A czy z orzeczeniem o winie? Nie wiem. Temat jego małżeństwa i rozwodu był zawsze tabu. Dopiero wczoraj pierwszy raz od 1.5 roku przyznał mi się, że jest mu ciężko.

Nie jestem świadkiem. Nigdy się z jego żoną nie poznałyśmy. Z jej strony była klasa - nigdy nie wydzwaniała, nie robiła dziwnych rzeczy. Ja też nie. Szanuję ją. W sumie, to ten mężczyzna decydował o wszystkim. Wobec niej i wobec mnie.

7 Ostatnio edytowany przez diana45 (2013-03-25 14:30:55)

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Ja byłam w sytuacji odwrotnej-byłam kilka lat po rozstaniu z mężem ale rozwód brałam dopiero gdy zamieszkałam z obecnym mężem. To był dla mnie owszem stresujący ale b.szczęśliwy dzień.
Trochę niepokojące jest to co piszesz...może faktycznie za szybko,jak ktoś napisał-nie zamknął jeszcze tego rozdziału 
Niepokojące jest jeszcze to że tak naprawdę NIE WIESZ dlaczego się rozstali i jakim był mężem. Radziłabym ostrożność,no i czas pokaże...

8

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
Fevers napisał/a:
lilka30 napisał/a:

To on odszedł od żony, bo strasznie się we mnie zakochał.

Bierzesz pod uwagę ewentualność, że w Tobie się odkocha tak jak w żonie, kiedy spotka na swojej drodze inna kobietę? Moim zdaniem ktoś, kto odchodzi od żony "bo się zakochał" nie jest materiałem na partnera. Obyś nie musiała się o tym przekonywać na własnej skórze, ale są na to bardzo duże szanse. Zastanów się, jakimi wartościami kieruje się ktoś, kto nie jest stabilnym uczuciowo mężem? Czy taki ktoś buduje swoje relacje partnerskie na stabilnych uczuciach? Szczerych i trwałych? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Zastanów się, czy aby na pewno chcesz brnąć w to, bo możesz kiedyś bardzo srodze się rozczarować, wbrew dzisiejszemu wrażeniu, że jest idealnie. To forum jest pełne historii, w których jedna z osób odchodzi w ramiona "nowej miłości" zostawiając starą niczym znoszone rękawiczki. I bardzo często kończy się to źle dla tych odchodzących.

Mądrze piszesz. Zawsze będę mieć te obawy. Ale nie mogę tego okazywać, bo to by było nie fair wobec niego (pokazuję, że mu nie ufam), to rodziłoby pomiędzy nami napięcia i zgrzyty. Trzeba pracować nad tym co mamy, wierzyć w ten związek.

Nie wiem, bardzo mało wiem o ich małżeństwie. Nie kochali się już chyba wtedy, każdy żył swoim życiem. Raczej ciężko mieli w niektórych momentach (choroba mojego partnera). Dobrze, że nie ma dzieci. Smutne by były.

9

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
diana45 napisał/a:

Ja byłam w sytuacji odwrotnej-byłam kilka lat po rozstaniu z mężem ale rozwód brałam dopiero gdy zamieszkałam z obecnym mężem. To był dla mnie owszem stresujący ale b.szczęśliwy dzień.
Trochę niepokojące jest to co piszesz...może faktycznie za szybko,jak ktoś napisał-nie zamknął jeszcze tego rozdziału 
Niepokojące jest jeszcze to że tak naprawdę NIE WIESZ dlaczego się rozstali i jakim był mężem. Radziłabym ostrożność,no i czas pokaże...

Tak, to było bardzo szybko jak odszedł z domu. Poznaliśmy się w listopadzie, a już w marcu czy kwietniu mieszkaliśmy razem. On na pewno zdawał sobie sprawę z tego, że w takim przypadku to się skończy rozwodem. Byli małżeństwem przez 5 lat.

Tak, nie wiem tak na prawdę dlaczego się rozstali i jakim był mężem. Może za jakiś czas, po tym rozwodzie, będzie umiał ze mną o tym rozmawiać.

10 Ostatnio edytowany przez Fevers (2013-03-25 14:45:27)

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
lilka30 napisał/a:
diana45 napisał/a:

Ja byłam w sytuacji odwrotnej-byłam kilka lat po rozstaniu z mężem ale rozwód brałam dopiero gdy zamieszkałam z obecnym mężem. To był dla mnie owszem stresujący ale b.szczęśliwy dzień.
Trochę niepokojące jest to co piszesz...może faktycznie za szybko,jak ktoś napisał-nie zamknął jeszcze tego rozdziału 
Niepokojące jest jeszcze to że tak naprawdę NIE WIESZ dlaczego się rozstali i jakim był mężem. Radziłabym ostrożność,no i czas pokaże...

Tak, to było bardzo szybko jak odszedł z domu. Poznaliśmy się w listopadzie, a już w marcu czy kwietniu mieszkaliśmy razem. On na pewno zdawał sobie sprawę z tego, że w takim przypadku to się skończy rozwodem. Byli małżeństwem przez 5 lat.

Tak, nie wiem tak na prawdę dlaczego się rozstali i jakim był mężem. Może za jakiś czas, po tym rozwodzie, będzie umiał ze mną o tym rozmawiać.

Lilka - jako mężczyzna CI mówię z niemal stuprocentową pewnością - będziesz gorzko płakać w przyszłości. Widzę po twoich wypowiedziach, że jest w Tobie wrażliwość. Nie znam Cie osobiście, więc nie jestem w stanie stwierdzić, czy to prawdziwa wrażliwość, czy gra, jaką stosują kobiety chcące wybielić swój wkład w rozrywanie małżeństw. Przepraszam za szczerość, ale sam mam pewne doświadczenie życiowe jeśli chodzi o rozwód, więc wypowiadam się na podstawie obserwacji. Jeśli Twoja postawa na forum jest prawdziwa, to jest to dla Ciebie ostatni gwizdek, by się ogarnąć, bo nie widzisz oczywistości zauważalnych dla osób postronnych. Na nich się przejedziesz.
Znane jest Ci pojęcie harlequina?

11

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
lilka30 napisał/a:

Akurat mam ten komfort, że nie byłam/jestem porównywana do żony (choć na pewno w myślach to robił). Zawsze daje mi odczuć, że jestem najważniejsza, że szaleje za mną, jestem jego ''spełnieniem marzeń''. To on odszedł od żony, bo strasznie się we mnie zakochał.

I taki jest przybity, zestresowany i zagubiony?
Powinien szaleć z radości, że wreszcie będzie mógł żyć legalnie z ukochana kobietą za którą tak szaleje.

lilka30 napisał/a:

Ten rozwód musi być dla niego ciężki (tym bardziej, że w sądzie walczyli o podział majątku).

I pewnie biedaczek wszystko stracił dlatego taki przygnębiony.


lilka30 napisał/a:

A czy z orzeczeniem o winie? Nie wiem. Temat jego małżeństwa i rozwodu był zawsze tabu. Dopiero wczoraj pierwszy raz od 1.5 roku przyznał mi się, że jest mu ciężko.

Nie jestem świadkiem. Nigdy się z jego żoną nie poznałyśmy. Z jej strony była klasa - nigdy nie wydzwaniała, nie robiła dziwnych rzeczy. Ja też nie. Szanuję ją. W sumie, to ten mężczyzna decydował o wszystkim. Wobec niej i wobec mnie.

To skąd wiesz, że dostał rozwód? Może przybity i zestresowany jest z zupełnie innego powodu, a tobie kity wciska. Przecież i tak uwierzysz we wszystko, co ci powie.

12

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
Fevers napisał/a:
lilka30 napisał/a:
diana45 napisał/a:

Ja byłam w sytuacji odwrotnej-byłam kilka lat po rozstaniu z mężem ale rozwód brałam dopiero gdy zamieszkałam z obecnym mężem. To był dla mnie owszem stresujący ale b.szczęśliwy dzień.
Trochę niepokojące jest to co piszesz...może faktycznie za szybko,jak ktoś napisał-nie zamknął jeszcze tego rozdziału 
Niepokojące jest jeszcze to że tak naprawdę NIE WIESZ dlaczego się rozstali i jakim był mężem. Radziłabym ostrożność,no i czas pokaże...

Tak, to było bardzo szybko jak odszedł z domu. Poznaliśmy się w listopadzie, a już w marcu czy kwietniu mieszkaliśmy razem. On na pewno zdawał sobie sprawę z tego, że w takim przypadku to się skończy rozwodem. Byli małżeństwem przez 5 lat.

Tak, nie wiem tak na prawdę dlaczego się rozstali i jakim był mężem. Może za jakiś czas, po tym rozwodzie, będzie umiał ze mną o tym rozmawiać.

Lilka - jako mężczyzna CI mówię z niemal stuprocentową pewnością - będziesz gorzko płakać w przyszłości. Widzę po twoich wypowiedziach, że jest w Tobie wrażliwość. Nie znam Cie osobiście, więc nie jestem w stanie stwierdzić, czy to prawdziwa wrażliwość, czy gra, jaką stosują kobiety chcące wybielić swój wkład w rozrywanie małżeństw. Przepraszam za szczerość, ale sam mam pewne doświadczenie życiowe jeśli chodzi o rozwód, więc wypowiadam się na podstawie obserwacji. Jeśli Twoja postawa na forum jest prawdziwa, to jest to dla Ciebie ostatni gwizdek, by się ogarnąć, bo nie widzisz oczywistości zauważalnych dla osób postronnych. Na nich się przejedziesz.
Znane jest Ci pojęcie harlequina?

Nie wiem. Chyba czas pokaże. W życiu i tak się robi swoje nawet jaki Ci mówią, że czegoś nie warto albo źle na tym się wyjdzie. W każdym bądź razie wzbudziłeś we mnie niepokój. Z drugiej strony to jest na prawdę poważny związek. Wspólne obowiązki, praca, projekty. On poznał moich rodziców.

Mój partner też choruje, to jest duże cierpienie i stres w jego życiu. Pomagamy sobie. Myślę, że on tez się boi, że i między nami może nie wyjść (ta nasza ostatnia kłótnia i rozstanie). Tu kończy jedno, kocha i jest w drugim związku. Ma obawy.

Musimy wyjechać na wakacje żeby odpocząć.

Co dokładnie oznacza harlequine? smile.

13

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Kobieto, chcesz mieć rodzinę, dzieci,ok.
Przykro mi ale jedyne co się nasuwa na myśl, to takie życzenie  - za pięć lat jest rok 2018 - masz rodzinę, męża i on spotyka inną kobietę ? zakochuje się a ona go przyjmuje z otwartymi ramionami, bo wie dokładnie, że wy się przecież nie kochacie, że wasza rodzina nie istnieje ?
Poznałam swojego męża w wieku 20 lat i jedną z pierwszych kwestii poruszanych w naszych rozmowach było to, czy nie ma innej kobiety, czy nie będę przyczynkiem rozpadu jego związku z inną kobietą?
Sumienie i moralność  ? albo się je ma, albo nie??.

14

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
lilka30 napisał/a:

Co dokładnie oznacza harlequine? smile.

Poczytaj ten wątek smile http://www.netkobiety.pl/t51328.html    Ale odwróć rolę. Po przeczytaniu tego powinnaś być już zupełnie inną osobą niż "przed".

15

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
fantasy napisał/a:

Kobieto, chcesz mieć rodzinę, dzieci,ok.
Przykro mi ale jedyne co się nasuwa na myśl, to takie życzenie  - za pięć lat jest rok 2018 - masz rodzinę, męża i on spotyka inną kobietę ? zakochuje się a ona go przyjmuje z otwartymi ramionami, bo wie dokładnie, że wy się przecież nie kochacie, że wasza rodzina nie istnieje ?
Poznałam swojego męża w wieku 20 lat i jedną z pierwszych kwestii poruszanych w naszych rozmowach było to, czy nie ma innej kobiety, czy nie będę przyczynkiem rozpadu jego związku z inną kobietą?
Sumienie i moralność  ? albo się je ma, albo nie??.

Tak, to moje pragnienie. Nie wiem czy będzie nam z tym po drodze. Nie mogę go zmusić do tego. Myślę, że jak się nie jest szczęśliwym w związku/małżeństwie to się szuka gdzie indziej tego spełnienia. Inni wychodzą poza związki zaspokoić swoje pragnienia, drudzy nie. To zależy od osoby. Albo się oboje starają zrobić co w ich mocy, żeby było lepiej.

Jeśli on zakocha się w innej, albo nasza miłość się wypali, będę musiała to uszanować.

16

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
Fevers napisał/a:
lilka30 napisał/a:

Co dokładnie oznacza harlequine? smile.

Poczytaj ten wątek smile http://www.netkobiety.pl/t51328.html    Ale odwróć rolę. Po przeczytaniu tego powinnaś być już zupełnie inną osobą niż "przed".

Ahaha. Nieźle smile.

17

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Chciałabym wrócić do mojego pytania z początku. Czy ktoś z Was przechodził rozwód partnera? Jak się wtedy wspieraliście? Jak to u Was wyglądało? Będę wdzięczna za podzielenie się swoimi historiami.

18

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Punkt widzenia , zmienia sie od punktu siedzenia do Twojej powyzszej wypowiedzi:))

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

19

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
lilka30 napisał/a:
Fevers napisał/a:
lilka30 napisał/a:

To on odszedł od żony, bo strasznie się we mnie zakochał.

Bierzesz pod uwagę ewentualność, że w Tobie się odkocha tak jak w żonie, kiedy spotka na swojej drodze inna kobietę? Moim zdaniem ktoś, kto odchodzi od żony "bo się zakochał" nie jest materiałem na partnera. Obyś nie musiała się o tym przekonywać na własnej skórze, ale są na to bardzo duże szanse. Zastanów się, jakimi wartościami kieruje się ktoś, kto nie jest stabilnym uczuciowo mężem? Czy taki ktoś buduje swoje relacje partnerskie na stabilnych uczuciach? Szczerych i trwałych? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Zastanów się, czy aby na pewno chcesz brnąć w to, bo możesz kiedyś bardzo srodze się rozczarować, wbrew dzisiejszemu wrażeniu, że jest idealnie. To forum jest pełne historii, w których jedna z osób odchodzi w ramiona "nowej miłości" zostawiając starą niczym znoszone rękawiczki. I bardzo często kończy się to źle dla tych odchodzących.

Mądrze piszesz. Zawsze będę mieć te obawy. Ale nie mogę tego okazywać, bo to by było nie fair wobec niego (pokazuję, że mu nie ufam), to rodziłoby pomiędzy nami napięcia i zgrzyty. Trzeba pracować nad tym co mamy, wierzyć w ten związek.

Nie wiem, bardzo mało wiem o ich małżeństwie. Nie kochali się już chyba wtedy, każdy żył swoim życiem. Raczej ciężko mieli w niektórych momentach (choroba mojego partnera). Dobrze, że nie ma dzieci. Smutne by były.

Niewiernosc jest przejawem niezdolnosci do glebokiego pokochania drugiej istoty ludzkiej z cala jej osobowoscia , z jej zaletami , i wadami, lecz przede wszystkim z jej odmiennoscia , niepowtarzalnoscia . Zwykle jest takze dowodem niepelnej zanjomosci siebie , wlasnej istoty. Jest zdrada zaufania drugiego , lecz samego siebie .

Ktos kto raz odszedl , bedzie to powtarzal , ktos kto nie potrafi utrzymac jednego dojrzalego zwiazku , nie bedzie potrafil utrzymac kolejnego . Bo po najpiekniejszych poczatkach przychodzi codziennosc i sytuacja sie powtarza .

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

20 Ostatnio edytowany przez lilka30 (2013-03-26 16:21:48)

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
pati31 napisał/a:
lilka30 napisał/a:
Fevers napisał/a:

Bierzesz pod uwagę ewentualność, że w Tobie się odkocha tak jak w żonie, kiedy spotka na swojej drodze inna kobietę? Moim zdaniem ktoś, kto odchodzi od żony "bo się zakochał" nie jest materiałem na partnera. Obyś nie musiała się o tym przekonywać na własnej skórze, ale są na to bardzo duże szanse. Zastanów się, jakimi wartościami kieruje się ktoś, kto nie jest stabilnym uczuciowo mężem? Czy taki ktoś buduje swoje relacje partnerskie na stabilnych uczuciach? Szczerych i trwałych? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Zastanów się, czy aby na pewno chcesz brnąć w to, bo możesz kiedyś bardzo srodze się rozczarować, wbrew dzisiejszemu wrażeniu, że jest idealnie. To forum jest pełne historii, w których jedna z osób odchodzi w ramiona "nowej miłości" zostawiając starą niczym znoszone rękawiczki. I bardzo często kończy się to źle dla tych odchodzących.

Mądrze piszesz. Zawsze będę mieć te obawy. Ale nie mogę tego okazywać, bo to by było nie fair wobec niego (pokazuję, że mu nie ufam), to rodziłoby pomiędzy nami napięcia i zgrzyty. Trzeba pracować nad tym co mamy, wierzyć w ten związek.

Nie wiem, bardzo mało wiem o ich małżeństwie. Nie kochali się już chyba wtedy, każdy żył swoim życiem. Raczej ciężko mieli w niektórych momentach (choroba mojego partnera). Dobrze, że nie ma dzieci. Smutne by były.

Niewiernosc jest przejawem niezdolnosci do glebokiego pokochania drugiej istoty ludzkiej z cala jej osobowoscia , z jej zaletami , i wadami, lecz przede wszystkim z jej odmiennoscia , niepowtarzalnoscia . Zwykle jest takze dowodem niepelnej zanjomosci siebie , wlasnej istoty. Jest zdrada zaufania drugiego , lecz samego siebie .

Ktos kto raz odszedl , bedzie to powtarzal , ktos kto nie potrafi utrzymac jednego dojrzalego zwiazku , nie bedzie potrafil utrzymac kolejnego . Bo po najpiekniejszych poczatkach przychodzi codziennosc i sytuacja sie powtarza .

Słuchaj, nie wiemy dokładnie co było przyczyną rozpadu ich związku. Nie sądzę, że ja byłam tego przyczyną. Ta decyzja zapadła już wcześniej, dlatego u niego powstało to otwarcie na inną osobę. Twoja wypowiedz może zawierać prawdę, ale nie musi.

A jak jest u Ciebie? Z tego co piszesz, masz doświadczenia miłości bezwarunkowej. Opowiedz.

21

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

autorko może ja trochę ci pomogę a przynajmniej opiszę jak sytuacja odnośnie potrzeby wspierania, a własciwie jej braku wyglądała u mnie. Mojego partnera poznałam parę lat temu. Na chyba trzeciej randce oznajmił mi, że jest w trakcie rozwodu tzn papiery są zlożone w sądzie i pierwsza rozprawa jest w kwietniu (był marzec). Od razu szczerze opowiadał o przyczynach rozwodu, o tym jak wyglądało ich małżeństwo i chociaż miałam obraz tylko jednej strony nie było w nim ani obrazy drugiej osoby, ani niemiłych słów ani nie był to też temat tabu. Wręcz przeciwnie sam powiedział, że rozumie jeśli z dalszymi spotkaniami będę chciała poczekać aby mieć pewność, że nie wchodzę w związek bez przyszłości czy oparty na wątpliwościach no bo w końcu formalnie nadal był żonaty. Partner opowiadał mi o swoich rozstaniach i powrotach do żony o tym, że jak się rozstawali ona miała innego a on inne i próbowali już tworzyć związki jednak ze względu na syna jakoś próbowali to ratować jednak wiedzą, że nie będą już razem i liczą na rozwód na pierwszej rozprawie. To dawało mi takie poczucie, że nie jestem pierwszą lepszą, taką jakby odskocznią a traktuje naszą znajomość serio. W dniu rozwodu pojechaliśmy razem do sądu on na rozprawę ja chodziłam po sklepach i czekałam. ogólnie jak to już jedna koleżanka tutaj napisała (która to przechodziła i był to jej najszczęśliwszy dzień w życiu) był trochę zestresowany ale tym jak będzie wyglądała rozprawa, czy uda się za pierwszym razem i jak będą wyglądały widzenia z dzieckiem ale na pewno nie przechodził jakiegoś smutku czy załamania lub zamykał się w sobie no nic z tych rzeczy. Nie potrzebował żadnego wsparcia bo ta decyzja była świadoma i nie byla robiona dla kogoś a dla samego siebie. Po rozprawie opowiadał wszystko ze szczegółami był uśmiechnięty, szczęśliwy że wszystko się udało za pierwszym razem, opowiadał o sędzinie jaka była jak wygląda to w sądzie itp. na koniec pojechaliśmy na kolację i było widać, że jak to sam mówił zakończył pewien rozdział w swoim życiu. Trochę dziwne, że dla twojego partnera jest to temat tabu i nic kompletnie nie wiesz o tym dlaczego w ogóle się rozwodzi. Nigdy cię to nie interesowało? nie zadawałaś żadnych pytań? Każdy pewnie rozwód przeżywa inaczej ale fakt jakiegoś smutku podczas gdy ma się inną osobę przy sobie? nie wiem dla mnie to jakieś dziwne a na pewno mnie by zaniepokoiło.

22

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Lilka, mój partner rozwodzi sie od bardzo dawna. To jest droga przez mękę. I też ma mnóstwo dylematów i wyrzutów sumienia. Cięzko jest z tym życ. Myśllę ze jak bym wiedziała o tym wczesniej poszłabym inna drogą. Jego jeszcze zona zmieniła zdanie w sprawie rozwodu jako dowiedziała sie ze zaczelismy sie spotykac. I robi wszystko by do niego nie dopuscic, nastawia dzieci przeciwko niemu i one nie chca z nim rozmawiać. On jest wykończony tym psychicznie. Widze to i tez nie wiem jak pocieszac. Jesli jeszcze mozesz to wycofaj sie z tego. Jak zdradzał zonę to zacznie tez i Ciebie.

23

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

nie znam się na rozwodzącących się partnerach
ale myslę sobie, że jak facet spotkał w listopadzie kobietę, a w marcu juz z nia mieszkał, to znaczy, że:
nie miał żadnych skrupółów wobec człowieka, którego iles tam czasu kochał, dbał, z którym zył pod jednym dachem
nie miał żadnych dylematów ani wyrzutów sumienia
nie czuł się odpowiedzialny za związek budowany przez iles tam lat
nastawiony jest na korzystanie z zycia i bierze od niego to, co chce
gdy znowu kogoś spotka, nie zawaha się zostawić aktualną partnerkę
trzy miesiące.... jesli po trzech miesiącach zapadła decyzja o mieszkaniu razem... to pewnie kwestia zdrady, uprawiania seksu poza związkiem małżeńskim nie była dla niego żadnym dylematem...


nie wiem, jak masz go wspierać, w końcu jesteś i przyczyną i skutkiem
a jesli zaczynacie się kłocić, to kto wie, co mu strzeli do łba - przeciez on zawsze robi to co chce, co najlepsze dla niego, nie patrząc na konsekwencje...

myslę, że tak jak w nosie miał uczucia i emocje jeszcze żony.. tak samo będzie miał zawsze w głębokim poważaniu, to, co sie dzieje z tobą

facet, który nie ma dylematów- zwykłych, ludzkich, etycznych, moralnych, że zdradza swoja partnerkę
który nie ma problemów, pstryka palcami i rozwala jeden związek bo oto nagle nieoczekiwanie się zakochał...
będzie tym scenariuszem zył

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

24 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-03-27 12:41:58)

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Lilka - bezwarunkowo kocham dzieci , Endy - dala Ci odpowiedz uzupelniajaca do mojej smile)
aa jak jest u mnie hhhmmm , jest godnie i na poziomie . Nigdy nie bylam , kochanka , ani skutkiem rozpadu zwiazku . Wiec moja wypowiedz byla czysto psychologiczna .............:)

Dodam ze jestem w trakcie rozwodu , z winy meza i mam obecnie partnera i po kolejnych rozprawach  jestem coraz szczesliwsza , nie przygnebiona ani smutna , bo wiem czego chce . Czego nie mozna powiedziec o Twoim partnerze , ktory powinien tryskac energia bo bedzie wolny i bedzie mogl zwiazac sie z Toba legalnie. Raczej wyglada to na blad , ktorego zaloje , ale nie wie sam jak to odkrecic .

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

25

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
mał@ napisał/a:

autorko może ja trochę ci pomogę a przynajmniej opiszę jak sytuacja odnośnie potrzeby wspierania, a własciwie jej braku wyglądała u mnie. Mojego partnera poznałam parę lat temu. Na chyba trzeciej randce oznajmił mi, że jest w trakcie rozwodu tzn papiery są zlożone w sądzie i pierwsza rozprawa jest w kwietniu (był marzec). Od razu szczerze opowiadał o przyczynach rozwodu, o tym jak wyglądało ich małżeństwo i chociaż miałam obraz tylko jednej strony nie było w nim ani obrazy drugiej osoby, ani niemiłych słów ani nie był to też temat tabu. Wręcz przeciwnie sam powiedział, że rozumie jeśli z dalszymi spotkaniami będę chciała poczekać aby mieć pewność, że nie wchodzę w związek bez przyszłości czy oparty na wątpliwościach no bo w końcu formalnie nadal był żonaty. Partner opowiadał mi o swoich rozstaniach i powrotach do żony o tym, że jak się rozstawali ona miała innego a on inne i próbowali już tworzyć związki jednak ze względu na syna jakoś próbowali to ratować jednak wiedzą, że nie będą już razem i liczą na rozwód na pierwszej rozprawie. To dawało mi takie poczucie, że nie jestem pierwszą lepszą, taką jakby odskocznią a traktuje naszą znajomość serio. W dniu rozwodu pojechaliśmy razem do sądu on na rozprawę ja chodziłam po sklepach i czekałam. ogólnie jak to już jedna koleżanka tutaj napisała (która to przechodziła i był to jej najszczęśliwszy dzień w życiu) był trochę zestresowany ale tym jak będzie wyglądała rozprawa, czy uda się za pierwszym razem i jak będą wyglądały widzenia z dzieckiem ale na pewno nie przechodził jakiegoś smutku czy załamania lub zamykał się w sobie no nic z tych rzeczy. Nie potrzebował żadnego wsparcia bo ta decyzja była świadoma i nie byla robiona dla kogoś a dla samego siebie. Po rozprawie opowiadał wszystko ze szczegółami był uśmiechnięty, szczęśliwy że wszystko się udało za pierwszym razem, opowiadał o sędzinie jaka była jak wygląda to w sądzie itp. na koniec pojechaliśmy na kolację i było widać, że jak to sam mówił zakończył pewien rozdział w swoim życiu. Trochę dziwne, że dla twojego partnera jest to temat tabu i nic kompletnie nie wiesz o tym dlaczego w ogóle się rozwodzi. Nigdy cię to nie interesowało? nie zadawałaś żadnych pytań? Każdy pewnie rozwód przeżywa inaczej ale fakt jakiegoś smutku podczas gdy ma się inną osobę przy sobie? nie wiem dla mnie to jakieś dziwne a na pewno mnie by zaniepokoiło.

mał@ - dziękuję serdecznie za podzielenie się swoimi doświadczeniami. U Ciebie było inaczej. Rozwód był już w toku. Z tego co piszesz, Twój mężczyzna chciał i był już gotowy na układanie nowego życia. Mój mężczyzna, jego rozwód, pojawił się, bo pojawiłam się ja. Jak dziś na to wszystko patrzę, to po prostu myślę sobie: on miał taki styl. Nie mówił. Ja za dużo nie pytałam. Ja bardzo długo nie wierzyłam, że to się uda. Poza tym, to jest też jego świat, nie chciałam wchodzić tam z butami. On zawsze też powtarzał, że mnie przed tym chroni (mam na myśli jak nie mówił za wiele). Wczoraj jednak opowiedział mi jak przebiegła ostatnia rozprawa, jaki jest wyrok i zaprosił mnie do wspólnego życia w jego domu (dom został przy nim). Doceniam to. Był bardzo zestresowany. Bał się, że odmówię.

26

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
pati31 napisał/a:

Lilka - bezwarunkowo kocham dzieci , Endy - dala Ci odpowiedz uzupelniajaca do mojej smile)
aa jak jest u mnie hhhmmm , jest godnie i na poziomie . Nigdy nie bylam , kochanka , ani skutkiem rozpadu zwiazku . Wiec moja wypowiedz byla czysto psychologiczna .............:)

Dodam ze jestem w trakcie rozwodu , z winy meza i mam obecnie partnera i po kolejnych rozprawach  jestem coraz szczesliwsza , nie przygnebiona ani smutna , bo wiem czego chce . Czego nie mozna powiedziec o Twoim partnerze , ktory powinien tryskac energia bo bedzie wolny i bedzie mogl zwiazac sie z Toba legalnie. Raczej wyglada to na blad , ktorego zaloje , ale nie wie sam jak to odkrecic .

Droga pati31. U nas chodzi, jak się temu wszystkiemu przypatruję, chodzi o niepewność względem siebie. Jest coś co sprawia, że nie daję mu pewności i na odwrót. Przy tak stresującym wydarzeniu, martwimy się po prostu o nasze wspólne szczęście. Ja wiem, że on nie żałuje. On był na to gotowy. I powiem Ci też, że cokolwiek ktoś o nas mówi lub mi, że np. zostaw go, bo nie ma przyszłości itp. u nas po prostu się nie sprawdza.

Jest coś co podskórnie siedzi u nas z dzieciństwa (oboje mamy nieudane, pełne lęków, porzuceń), to nam towarzyszy w każdym aspekcie tego związku. Dodatkowo ten rozwód, jego małżeństwo, moje wiązanie się mężczyzną zajętym - to było przecież dla nas takie trudne. Ale każdego dnia walczymy, żeby być razem, żeby o siebie dbać, wspomagać się i cieszyć się sobą. Kochamy się bardzo.

Po prostu musimy się poukładać wewnętrznie. Ja już rozpoczęłam terapię.

27 Ostatnio edytowany przez Morderca_Feministek (2013-03-27 18:48:22)

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Lilo ja tu będę reprezentował męski punkt widzenia, jednocześnie wybacz z góry za szorstkie słowa ale zawsze uważałem że prawdy, a to co piszę uważam za stan faktyczny, nie należy pakować w kolorowy papierek.

lilka30 napisał/a:

Akurat mam ten komfort, że nie byłam/jestem porównywana do żony (choć na pewno w myślach to robił). Zawsze daje mi odczuć, że jestem najważniejsza, że szaleje za mną, jestem jego ''spełnieniem marzeń''.

Świeże dymanko jest zawsze ciekawe, myślimy fiutem więc do tych dwóch lat kobieta faktycznie jest najważniejsza, chyba że jest kochanką wtedy nie ma czasu nas znudzić więc fundujemy jej disnejowską bajkę przed a czasem po każdym bzykaniu a ona to kupuje bo wy już tak macie.

lilka30 napisał/a:

To on odszedł od żony, bo strasznie się we mnie zakochał.

Czyli już wiemy że facet ma tendencje do nudzenia się kobietami, witaj na początku bajki jego byłej.

lilka30 napisał/a:

Ja raczej boję się, że on nie będzie chciał powtórnie się ożenić. Chciałabym z tym mężczyzną się zestarzeć, mieć z nim dzieci i być jego żoną. Ale..

Ty się raczej bój czy wasz związek przetrwa lata rutyny, dopóki jesteś laską na weekendy jesteś egzotyczna, jak już będzie Cię miał w kuchni i w sypialni co dzień to jest wysokie prawdopodobieństwo że znudzi mu się twój tyłek i odnowi układ.

Wyjaśnię Ci trochę jak to działa bo widzę że jak każda baba myślisz że my myślimy tak jak Wy i on jest w tobie werterowsko zakochany, może i jest i tego Ci życzę ale w realu to działa inaczej.

Jesteśmy z kobietą i teraz pojawia się kobieta która uświadamia nam że tamtej nie kochamy albo jest na tyle ciekawa że szukamy w jej dupie Afryki (nie kolokwialnie egzotycznej przygody). W jednym i w drugim wypadku te kobiety to materiał przejściowy, ułatwiający nam rozstanie się z żoną i szukanie właściwej kandydatki, posiedzimy z taką rok do trzech a potem puszczamy ją w dół rzeki.

Do tego dochodzi prosty myk, facet właśnie wywalił przez okno małżeństwo a to świadczy że

-miał oczy w dupie kiedy wybierał żonę (więc ty masz szansę też być nietrafionym wyborem)
-jest niedojrzały przez co nie umie siedzieć na tyłku
-jest cynicznym fiutem (mało prawdopodobne, cyniczne fiuty to typ na tyle sprytny że jak już się żeni to na stałe).

Masz szansę na to zestarzenie się z dziećmi i przyległościami ale to są bardzo bardzo niewielkie szanse, co do wspierania nie wspieraj go wcale. Facet ma Cię kojarzyć z dobrym obiadkiem, profesjonalnie zrobioną laską, miłym uśmiechem, jeśli będziesz mu się kojarzyć z rozwodem (a i tak będziesz) to twoje mikroskopijne szanse na założenie z nim rodziny jeszcze maleją.

Ps. doczytałem Twoje późniejsze odpowiedzi i cofam stwierdzenie o szansach, nie macie żadnych szans.

Jak facet jest ucieczkowy to jedyna kobieta z jaką będzie w stanie być na stałe to mocna, zdecydowana herod-baba która nawet emocjonalne decyzje będzie podejmowała za niego, jeśli jesteś równie pochlastana emocjonalnie jak on (a z tego co i jak piszesz wynika że jesteś) to nie macie najmniejszych szans.

28

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Morderca_Feministek - brutalne ale..prawdziwe.

29

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
Andy1234 napisał/a:

Morderca_Feministek - brutalne ale..prawdziwe.

Ja też zgadzam się z Mordercą. Napisane dosadnie ale sporo prawdy życiowej w tym jest.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

30

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
lilka30 napisał/a:
pati31 napisał/a:

Lilka - bezwarunkowo kocham dzieci , Endy - dala Ci odpowiedz uzupelniajaca do mojej smile)
aa jak jest u mnie hhhmmm , jest godnie i na poziomie . Nigdy nie bylam , kochanka , ani skutkiem rozpadu zwiazku . Wiec moja wypowiedz byla czysto psychologiczna .............:)

Dodam ze jestem w trakcie rozwodu , z winy meza i mam obecnie partnera i po kolejnych rozprawach  jestem coraz szczesliwsza , nie przygnebiona ani smutna , bo wiem czego chce . Czego nie mozna powiedziec o Twoim partnerze , ktory powinien tryskac energia bo bedzie wolny i bedzie mogl zwiazac sie z Toba legalnie. Raczej wyglada to na blad , ktorego zaloje , ale nie wie sam jak to odkrecic .

Droga pati31. U nas chodzi, jak się temu wszystkiemu przypatruję, chodzi o niepewność względem siebie. Jest coś co sprawia, że nie daję mu pewności i na odwrót. Przy tak stresującym wydarzeniu, martwimy się po prostu o nasze wspólne szczęście. Ja wiem, że on nie żałuje. On był na to gotowy. I powiem Ci też, że cokolwiek ktoś o nas mówi lub mi, że np. zostaw go, bo nie ma przyszłości itp. u nas po prostu się nie sprawdza.

Jest coś co podskórnie siedzi u nas z dzieciństwa (oboje mamy nieudane, pełne lęków, porzuceń), to nam towarzyszy w każdym aspekcie tego związku. Dodatkowo ten rozwód, jego małżeństwo, moje wiązanie się mężczyzną zajętym - to było przecież dla nas takie trudne. Ale każdego dnia walczymy, żeby być razem, żeby o siebie dbać, wspomagać się i cieszyć się sobą. Kochamy się bardzo.

Po prostu musimy się poukładać wewnętrznie. Ja już rozpoczęłam terapię.

Skoro tak uwazasz , moim zdaniem facet ma tendencje do nudzenia sie kobietami , i bym uwazala ... Niewiadomo kiedy i Ty mu sie znudzisz . Zebys nie plakala , narazie jestes zakochana .Wiec i widzenie jest slabsze ,Mimo wszystko Powodzenia

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

31

Odp: Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?
Morderca_Feministek napisał/a:

Lilo ja tu będę reprezentował męski punkt widzenia, jednocześnie wybacz z góry za szorstkie słowa ale zawsze uważałem że prawdy, a to co piszę uważam za stan faktyczny, nie należy pakować w kolorowy papierek.

lilka30 napisał/a:

Akurat mam ten komfort, że nie byłam/jestem porównywana do żony (choć na pewno w myślach to robił). Zawsze daje mi odczuć, że jestem najważniejsza, że szaleje za mną, jestem jego ''spełnieniem marzeń''.

Świeże dymanko jest zawsze ciekawe, myślimy fiutem więc do tych dwóch lat kobieta faktycznie jest najważniejsza, chyba że jest kochanką wtedy nie ma czasu nas znudzić więc fundujemy jej disnejowską bajkę przed a czasem po każdym bzykaniu a ona to kupuje bo wy już tak macie.

lilka30 napisał/a:

To on odszedł od żony, bo strasznie się we mnie zakochał.

Czyli już wiemy że facet ma tendencje do nudzenia się kobietami, witaj na początku bajki jego byłej.

lilka30 napisał/a:

Ja raczej boję się, że on nie będzie chciał powtórnie się ożenić. Chciałabym z tym mężczyzną się zestarzeć, mieć z nim dzieci i być jego żoną. Ale..

Ty się raczej bój czy wasz związek przetrwa lata rutyny, dopóki jesteś laską na weekendy jesteś egzotyczna, jak już będzie Cię miał w kuchni i w sypialni co dzień to jest wysokie prawdopodobieństwo że znudzi mu się twój tyłek i odnowi układ.

Wyjaśnię Ci trochę jak to działa bo widzę że jak każda baba myślisz że my myślimy tak jak Wy i on jest w tobie werterowsko zakochany, może i jest i tego Ci życzę ale w realu to działa inaczej.

Jesteśmy z kobietą i teraz pojawia się kobieta która uświadamia nam że tamtej nie kochamy albo jest na tyle ciekawa że szukamy w jej dupie Afryki (nie kolokwialnie egzotycznej przygody). W jednym i w drugim wypadku te kobiety to materiał przejściowy, ułatwiający nam rozstanie się z żoną i szukanie właściwej kandydatki, posiedzimy z taką rok do trzech a potem puszczamy ją w dół rzeki.

Do tego dochodzi prosty myk, facet właśnie wywalił przez okno małżeństwo a to świadczy że

-miał oczy w dupie kiedy wybierał żonę (więc ty masz szansę też być nietrafionym wyborem)
-jest niedojrzały przez co nie umie siedzieć na tyłku
-jest cynicznym fiutem (mało prawdopodobne, cyniczne fiuty to typ na tyle sprytny że jak już się żeni to na stałe).

Masz szansę na to zestarzenie się z dziećmi i przyległościami ale to są bardzo bardzo niewielkie szanse, co do wspierania nie wspieraj go wcale. Facet ma Cię kojarzyć z dobrym obiadkiem, profesjonalnie zrobioną laską, miłym uśmiechem, jeśli będziesz mu się kojarzyć z rozwodem (a i tak będziesz) to twoje mikroskopijne szanse na założenie z nim rodziny jeszcze maleją.

Ps. doczytałem Twoje późniejsze odpowiedzi i cofam stwierdzenie o szansach, nie macie żadnych szans.

Jak facet jest ucieczkowy to jedyna kobieta z jaką będzie w stanie być na stałe to mocna, zdecydowana herod-baba która nawet emocjonalne decyzje będzie podejmowała za niego, jeśli jesteś równie pochlastana emocjonalnie jak on (a z tego co i jak piszesz wynika że jesteś) to nie macie najmniejszych szans.

Wypowiedz trafiona , jednak Gdzie Ci zdrowi emocjonalnie panowie?

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój partner się rozwodzi - jak go wspierać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018