Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 59 ]

Temat: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Zainspirowana wypowiedzią w wątku o chłopaku bez telefonu wink postanowiłam Was zapytać, co sądzicie o telefonicznym anonsowaniu wizyt u rodziny?

Jedna z Forumowiczek napisała:

bbasia napisał/a:

Współczuję Ci stosunków z rodzina, którą żeby odwiedzić musisz się anonsować telefonicznie i uprzedzać o wizycie z odpowiednim wyprzedzeniem....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Uważam, że w czasach, kiedy telefon posiada prawie każdy (a w mojej rodzinie "każden jeden" wink), zapowiadanie wizyt jest niezbędną oznaką szacunku dla drugiego człowieka. Nie wparowałabym do nikogo bez zapowiedzi i nie chciałabym, by ktoś w ten sposób zaskoczył mnie - nawet mama, która mieszka minutę drogi ode mnie. Nie chodzi o to, by planować wielką wizytę z tygodniowym wyprzedzeniem, ale o to, by się upewnić, że nie będziemy przeszkadzać, jeśli pojawimy się np. za dwie godziny. Samej zdarza mi się dzwonić do mamy z pytaniem, czy byłoby ok, gdybym wpadła do niej za chwilę np. coś pożyczyć. Nie wspomnę już o fakcie, że może jej zwyczajnie nie być wtedy w domu wink

3

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

kiedyś w 1995 r była u nas ciotka z Kanady,jak wielce była zdziwiona że my tu w PL nie powiadamiamy o zamierzonej wizycie
bo u nich to było normalne,najpierw telefon,umówić się i się spotkać
cóż do nas ta moda trochę później dotarla
jednak dzisiaj jakoś nie umiem się wprosić do kogoś nie zapowiadając się wcześniej,nawet do taty  dzwonię i mówię że będę i pytam czy czas będzie miał

4

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
BabaOsiadła napisał/a:

Zainspirowana wypowiedzią w wątku o chłopaku bez telefonu wink postanowiłam Was zapytać, co sądzicie o telefonicznym anonsowaniu wizyt u rodziny?

Jedna z Forumowiczek napisała:

bbasia napisał/a:

Współczuję Ci stosunków z rodzina, którą żeby odwiedzić musisz się anonsować telefonicznie i uprzedzać o wizycie z odpowiednim wyprzedzeniem....

To chyba normalne, że się umawiamy do kogoś na wizytę...
To świadczy o szacunku i tyle.

5

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

big_smile

Jeżeli to rodzina, z ktora widuje się często, prawie na co dzien, to się anonsowania nie wymaga, najwyzej czasem zastaje pusty dom, ale już widze radosc jakiejs tam ciotki, ktorej nie widzialam od 5 lat kiedy nagle staje na jej progu, calkiem niespodziewanie, z usmiechem na twarzy obwieszczam, ze wlasnie przyjechalam na 2 tygodniowy urlop big_smile

...A maz, dziecko i pies dojada za godzine, bo musieli jeszcze zajechac do myjni, bo mala dostala jakiegos zatrucia pokarmowego po drodze i zarzygala cale auto.

...Aaa! A to ciocia wlasnie malowanie zaczela? A to nic! Te nasze kilka walizek na pewno się da gdzies upchnac!

;D

6

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Nienawidzę niezapowiedzianych wizyt. Jak słyszę dzwonek i widzę zadowoloną mamę czy siostrę, podczas gdy mam ochotę pobiegać po domu w bieliźnie i poleniuchować bo akurat mam okazję, to trafia mnie szlag. Mam palpitacje dosłownie.

Szacunek, szacunkiem, ale takie wizyty są okropnie niezręczne, krępujące i niezbyt miłe.

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

7

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Nie znoszę niezapowiedzianych wizyt... Owszem, jak koleżanka pójdzie z wózkiem na spacer i zadzwoni po drodze zapytać, czy nie wyjdę z nią, to spoko, ale wiadomo, że wtedy mogę odmówić jeśli nie mam czasu.

Niezapowiedziana rodzina w progu doprowadza mnie do palpitacji tak jak Nataluszka, na szczęście zdarza się to u mnie bardzo rzadko. smile

8

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Niespodziewane wizyty dla mnie sa do ogarnięcia ale po godzinie 12 a nie z rana gdzie rozwalone lozka sa,ja sama w szlafroku i balagan do tego big_smile

9 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-03-14 15:10:55)

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Moim zdaniem to brak kultury zwalać się komuś bez uprzedzenia, żyjemy w dobie telefonów i każdy umie go użyć.
Moi najbliżsi na szczęście podzielają ten pogląd. No oprócz mamy, którą trzeba było "wychować".
Pamiętam jak kiedyś moja bratowa powiedziała, że jak się nikogo nie spodziewa, to nie otwiera drzwi, jak usłyszy dzwonek. Moją matkę aż zapowietrzyło...bo jak to tak big_smile

10

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Nie wiem, czy to się jeszcze mieści w temacie, ale nie znoszę ogólnie czyichkolwiek niezapowiedzianych wizyt. Jestem zwolenniczką podejścia "mój dom - moja twierdza" i do szału doprowadza mnie to, że w weekendy notorycznie zawraca mi zadek jakiś "domokrążca" - a to zbiórka pieniędzy na chore dzieci, a to na zwierzątka, a to staruszka puka i zbiera "na leki". W wolny weekend chcę odpocząć, połazić sobie z rozczochraną głową i w samych majtkach jeśli mam na to ochotę, a gdybym chciała wspierać dzieci, zwierzęta i staruszki, mogę to zrobić także w tygodniu bądź przez internet. Poważnie, niemal nie ma weekendu, w którym ktoś przynajmniej nie zadzwoniłby do mnie domofonem, żeby go wpuścić na klatkę bo ulotki roznosi...

11

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Uprzedzam o wizycie, i wymagam uprzedzania - nie mam ochoty ogladac czyjegos balaganu albo nerwowego latania po domu w poszukiwaniu odpowiednich dla przyjmowania gosci czesci garderoby.

Moj ojciec mial z tym powazny problem - mieszka blisko mojej siostry i kilkakrotnie byl proszony przez nią o to, by sie zapowiadal. Wiec przychopdzil, pukal, po czym wolal "zapowiadam sie"...bardzo smieszne.

12

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Widzę, że watek o telefonie jest bardzo inspirujący big_smile

Jak ktoś chce pocałować klamkę, to niech wpada bez zapowiedzi, a co!
Nie wymagam od nikogo żeby dzwonił do mnie tydzień wcześniej i trzy razy potwierdzał godzinę przybycia, ale tak godzinę przed, to by pasowało.
Chociażby dla mojego psychicznego komfortu, że mam jakieś ciacho do kawy, czy samą kawę wink

Ja nie ruszam się z domu, jeżeli nie powiadomię osoby, którą chcę nawiedzać. Nawet jeżeli wiem, że ktoś będzie w domu dzwonię,dla mnie to całkiem naturalne. BTW, nawet jak tuptam do mojej teściowej piętro wyżej wcześniej ją uprzedzam (mówię o oficjalnej wizycie "na kawę", bo jak idę z listem, czy zakupami, to sobie daruję takie niuanse).

13

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Ja kiedyś zaś miałam tak ze swoją mamą.
Mieszkam naprzeciwko szkoły podstawowej, do której chodzą córki mojej siostry, więc mama odprowadzając je (siostra ma tylko rańsze zmiany) codziennie o 7:30 do mnie przychodziła, a to na kawę a to tak o...
Ja jak ja, ale mąż dostawał bzika. Ciężko było, ale uświadomiłam mamę, że co za dużo to nie zdrowo. Zrozumiała i dziś jest ok. smile

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

14

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

No to w takim razie ja jestem jakaś dziwna... bo nie przeszkadza mi gdy najbliższa rodzina wpada z wizytą. I nie wyobrażam sobie, żebym miała dzwonić do mamy, która mieszka w bloku obok i pytać się czy mogę do niej wpaść. Co więcej, mam klucz do jej mieszkania i go nawet używam. Tak samo do siostry. Oraz teściowej, szwagierki i szwagra. (tu nie mam kluczy akurat wink)
Jeżeli akurat wychodzę, a ktoś wpada, to mówię, że niestety wychodzę i już.
Moim zdaniem bezpośrednie kontakty "twarzą w twarz" są już tak rzadkie, że trzeba pielęgnować to, że ktoś chce się z nami osobiście spotkać, a nie tylko pogadać przez telefon czy internet.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

15

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
bbasia napisał/a:

Moim zdaniem bezpośrednie kontakty "twarzą w twarz" są już tak rzadkie, że trzeba pielęgnować to, że ktoś chce się z nami osobiście spotkać, a nie tylko pogadać przez telefon czy internet.

Ale tu nie chodzi o to, że ja z rodziną rozmawiam tylko przez telefon wink Jak najbardziej jestem za tym, żeby spotykać się z bliskimi i rozmwiać, ale niech wcześniej mnie o tym uprzedzą wink Ja rozumiem, że komuś nie będzie przeszkadzało, że będę w piżamie, że będzie burdel, że łóżko niepościelone, ale tu chodzi o mój komfort psychiczny, więc "wymagam" anonsowania się wink

16

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Bbasiu, nie wyobrażam sobie takiego czegoś. Wizyty ok, blok obok ok, nawet posiadanie kluczy od domu matki jestem w stanie zrozumieć, ale nigdy nie pojmę jak można praktycznie wprosić się do kogoś, nie uprzedzając go o wizycie.
Dużo jestem w stanie zrozumieć, ale jak przypomnę sobie tych wszystkich nieproszonych 'gości' to aż ciarki mnie przechodzą, bo pierwsze o czym myślę jak widzę u progu taką osobę to to, aby już sobie poszła. smile

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

17 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-03-14 16:28:44)

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
bbasia napisał/a:

No to w takim razie ja jestem jakaś dziwna... bo nie przeszkadza mi gdy najbliższa rodzina wpada z wizytą. I nie wyobrażam sobie, żebym miała dzwonić do mamy, która mieszka w bloku obok i pytać się czy mogę do niej wpaść. Co więcej, mam klucz do jej mieszkania i go nawet używam. Tak samo do siostry. Oraz teściowej, szwagierki i szwagra. (tu nie mam kluczy akurat wink)
Jeżeli akurat wychodzę, a ktoś wpada, to mówię, że niestety wychodzę i już.
Moim zdaniem bezpośrednie kontakty "twarzą w twarz" są już tak rzadkie, że trzeba pielęgnować to, że ktoś chce się z nami osobiście spotkać, a nie tylko pogadać przez telefon czy internet.

No to jak dla mnie faktycznie jesteś dość dziwna.
Bo co mają kontakty "twarzą w twarz", do wcześniejszego się zapowiedzenia? Przecież nikt nie każe się z najbliższymi "widywać" jedynie w cyberprzestrzeni.

Też mam klucz do mieszkania mamy, ale w życiu go nie użyłam bez jej wiedzy i zgody. Idąc do niej, po wcześniejszej rozmowie telefonicznej, nie wchodzę jak do siebie, tylko czekam aż ona mi drzwi otworzy. A mieszkamy na tym samym osiedlu..

Mądrze piszą dziewczyny...właśnie o komfort psychiczny chodzi...bo mogę w danym momencie robić różne, dziwne rzeczy i niekoniecznie mieć ochotę w tym momencie, żeby ktoś właził bez zapowiedzi.

A dobijające, jak dla mnie są zwyczaje u niektórych ludzi na wsiach....tam sąsiedzi, znajomi, czy rodzina...wchodzą nawet nie pukając do drzwi. Tylko otwierają i wchodzą jak do siebie. Tak przynajmniej miałam okazje obserwować, będąc na wsi u mojej cioci, u koleżanki...
Jak dla mnie zgroza sad

p.s nie żebym miała coś do wsi oczywiście smile

18

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Ja rozgraniczyłabym tę kwestię na wizytę najbliższych osób i dalszych.
O ile ci bliscy nie muszą się zapowiadać i się nie zapowiadają (najwyżej usłyszą, że nie mam czasu - nie mam problemu z zakomunikowaniem tego wprost), to dalsza rodzina czy dalsi znajomi powinni się zapowiedzieć, a właściwie to nawet zapytać czy mogą wpaść.

19

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
luc napisał/a:

Ja rozgraniczyłabym tę kwestię na wizytę najbliższych osób i dalszych.
O ile ci bliscy nie muszą się zapowiadać i się nie zapowiadają (najwyżej usłyszą, że nie mam czasu - nie mam problemu z zakomunikowaniem tego wprost), to dalsza rodzina czy dalsi znajomi powinni się zapowiedzieć, a właściwie to nawet zapytać czy mogą wpaść.

No to u mnie zdecydowanie to dotyczy wszystkich...i jakoś nie mamy z tym problemu. Mama tez się nauczyła, że w dzisiejszych czasach jest trochę jednak inaczej niż kiedyś. Choćby z tego względu, ze nie ma nas w domu całymi dniami....
Jak których z braci jest w mojej okolicy i chciałby wpaść, to dzwoni i pyta...siostra jesteś w domu? Mogę wlecieć za 20 minut?  I mnie to wystarczy.

20

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Poza tym tak jest wygodniej - wlasnie moze nas nie byc, albo mozemy siedziec na ogrodzie i nie slyszec. Ale i tak dla mnie to oznaka szacunku, nawet w kontaktach z najblizszmymi, czasem chce sie byc samemu i druga strona to szanuje.

21

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
Benita72 napisał/a:

Ale i tak dla mnie to oznaka szacunku, nawet w kontaktach z najblizszmymi,

Myślę, że to w dużej mierze zależy od wzajemnych relacji.
Nie wyobrażam sobie żeby moja Mama, Ojciec lub brat musieli się zapowiadać z wizytą. To samo dotyczy kilku najbliższych przyjaciół.
Oczywiście to działa w dwie strony.

Reszta - musi (powinna) uprzedzić.

22

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Ja na przykład pracuję w domu. I co, mam deadline na jutro rano, a tu wpadają goście? big_smile

23

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
BabaOsiadła napisał/a:

Ja na przykład pracuję w domu. I co, mam deadline na jutro rano , a tu wpadają goście? big_smile

Mówisz: bardzo was przepraszam, ale - j.w. wink

24

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
luc napisał/a:

Nie wyobrażam sobie żeby moja Mama, Ojciec lub brat musieli się zapowiadać z wizytą. To samo dotyczy kilku najbliższych przyjaciół.
.

A jesli masz wlasnie gosci? Albo spisz? Albo kłócisz sie z męzem lub wrecz przeciwnie? big_smile

25 Ostatnio edytowany przez luc (2014-03-14 17:22:50)

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
Benita72 napisał/a:
luc napisał/a:

Nie wyobrażam sobie żeby moja Mama, Ojciec lub brat musieli się zapowiadać z wizytą. To samo dotyczy kilku najbliższych przyjaciół.
.

A jesli masz wlasnie gosci? Albo spisz? Albo kłócisz sie z męzem lub wrecz przeciwnie? big_smile

Goście w domu nie przeszkadzają żeby jeszcze ktoś dołączył wink
Jak śpię to nie usłyszę (zakładam stoppery) i nie wpuszczę. Ryzyko tego kto wpada niezapowiedziany.
Jak z mężem "wręcz przeciwnie" - to oczywiście też nie wpuszczę.
Jak się kłócę to mnie słychać na zewnątrz, więc nikt wtedy nie zaryzykuje wejścia do mnie tongue

Oczywiście trochę przesadziłam z tym, że nigdy (najbliżsi) się nie zapowiadają. Często wcześniej zadzwonią. Chodzi mi raczej o to, że nie wymagam tego, bo takie są nasze wzajemne relacje. Zawsze chętnie widzę najbliższych. Zresztą nikt z tego grona tego nie nadużywa.

26

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
luc napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Ja na przykład pracuję w domu. I co, mam deadline na jutro rano , a tu wpadają goście? big_smile

Mówisz: bardzo was przepraszam, ale - j.w. wink

No i goście cały dzień, który planowali spędzić ze mną, spędzają sami.Jutro zresztą też, bo odsypiam wink

Ja też zawsze chętnie widzę bliskich. Ale zwyczajnie chcę im poświęcić czas, którym nie zawsze dysponuję.

27

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
BabaOsiadła napisał/a:
luc napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Ja na przykład pracuję w domu. I co, mam deadline na jutro rano , a tu wpadają goście? big_smile

Mówisz: bardzo was przepraszam, ale - j.w. wink

No i goście cały dzień, który planowali spędzić ze mną, spędzają sami.Jutro zresztą też, bo odsypiam wink

Jak zaplanowali spędzenie czasu z Tobą nie planując tego z Tobą , to rzeczywiście spędzą go bez Ciebie.
Ich ryzyko smile

28

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Wypowiedzi Luc skłoniły mnie do uznania, że rodzeństwo i rodziców ścierpiałabym niezapowiedzianych smile Może dlatego, ze wiem, że bez zapowiedzi nie przyjdą smile Z kolei na pewno nie umiałabym odprawić niezapowiedzianego gościa spod drzwi, choćby nie wiem jak bardzo nie w porę przyszedł. Mogłabym to zrobić dopiero po dłuższej lub krótszej rozmowie (w mieszkaniu oczywiście).

Na szczęście wszyscy moi goście mnie uprzedzają o swojej wizycie. Daje mi to komfortową możliwość odmowy bez świadomości, że ten ktoś stoi w moim progu a ja, pałając niechęcią (w komiksach to takie chmurki z wykrzyknikami, siekierami itp.) odsyłam go do domu po zmarnowaniu mi kilkudziesięciu minut i humoru. Skoro teraz praktycznie każdy ma ten nieszczęsny telefon to niech zrobi z niego użytek we właściwym celu i poinformuje o zamiarach odwiedzenia mnie...

Szanuję prywatność innych, a na punkcie mojej mam lekką obsesję. Mam dokładnie tak jak Anemonne - nienawidzę dzwonków do drzwi - wszelkich akwizytorów, "Jehowych", żebraków, kominiarzy itp... Ja posuwam się do tego, że jeśli nikogo się akurat nie spodziewam to w ogóle na dzwonek domofonu nie reaguję.

29

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Nie cierpię niezapowiedzianych gości. Bez względu na to, czy to mama, tata, siostra, czy sąsiadka. Nie i koniec. Telefon ma? Ma. To niech zadzwoni i zapyta, czy mógłby wpaść.

Relacje w rodzinie nie mają tu nic do rzeczy. O dziwo, rodzinka zawsze się zapowiada. To inni mają w nosie, że burzą czyjś wieczorny/weekendowy spokój.

30

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Tak jak większość ... bez zapowiedzi nie da rady tongue

W sumie już w piątek lub sobotę,zapowiadają się na następny tydzień. Wtedy tylko co do godzin ustala się bezpośrednio danego dnia na godzinkę wcześniej,lub wieczorem dzień przed. Z racji tego że wiem ile niektórym schodzi na wizycie,czasami muszę jakby na zaś mówić że tylko do tej godziny bo potem wychodzę na miasto,czy do lekarza.

31

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
luc napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Ale i tak dla mnie to oznaka szacunku, nawet w kontaktach z najblizszmymi,

Myślę, że to w dużej mierze zależy od wzajemnych relacji.
Nie wyobrażam sobie żeby moja Mama, Ojciec lub brat musieli się zapowiadać z wizytą. To samo dotyczy kilku najbliższych przyjaciół.
Oczywiście to działa w dwie strony.

Reszta - musi (powinna) uprzedzić.

A ja nie wyobrażam sobie, zeby nawet najbliżsi sie nie zapowiedzieli.
Relacje z najblizszymi mam bardzo dobre.....ale jak mówi powiedzenie :
My home is my castle.
Pomijam sytuacje zagrażające komuś, lub czemuś....to jedyny wyjątek.

32

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Wiecie co, przeraza mnie dzisiejszy świat i to celebrowanie swojej prywatności. To "ja jestem najważniejsza" a inni maja się dostosować. Chociażby się waliło i paliło, to nawet rodzinę ma się w d..., bo się nie zapowiedziała. Nie ważne, że np. siostra ma doła i potrzebuje z kimś pogadać teraz, natychmiast. Że matka miała wylew i do drzwi nie podejdzie, bo leży nieprzytomna, to ze swojego klucza nie skorzystam w imię poszanowania prywatności rodzicielki.
To ja jednak wolę w tym temacie swoją "dziwność"....

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

33

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

No raczej kazdy sie zapowiada ze przyjedzie na mala czarna wink ale narzeczony juz sie nie zapowiada heh

34

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

A mnie przeraża łatwość popadania w skrajności bbasia.
Napisalam, ze są wyjątki....mam klucz do mamy mieszkania i ne zawaham się go użyć jeśli zaniepokoi mnie niejasna sytuacja.
Czy dla Ciebie na prawdę to dziwne, że ktoś, nawet własna matka zadzwoni chwilę wcześniej zanim wpadnie?

35

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Może z tego młodszego pokolenia jestem,ale się wypowiem:) Na ogół  my/rodzina - zapowiadamy wizyty u innych i inni zapowiadają u nas, jeśli są to rzeczywiście osoby mieszkające dalej. Siostra czy szwagier nieraz uprzedzają,ale nie zawsze. Nie traktujemy ich wizyt jako naruszenia prywatności i vice versa. Jeśli mamy spotykać się na obiad np, to oczywiście utalamy to wcześniej. Zdarza się, że wypijemy z kimś bez zapowiedzi kawę, ale to wtedy, gdy ktoś jest z jakąś sprawą, załatwieniem akurat jest czas i przy okazji wychodzi taka propozycja. W dobie telefonów komórkowych chyba tak sie już utarło, żeby  wysłać tego sms "jadę"" lub "będę za...", bo tak jest po prostu łatwiej.

36

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
moniaCo napisał/a:

A mnie przeraża łatwość popadania w skrajności bbasia.
Napisalam, ze są wyjątki....mam klucz do mamy mieszkania i ne zawaham się go użyć jeśli zaniepokoi mnie niejasna sytuacja.
Czy dla Ciebie na prawdę to dziwne, że ktoś, nawet własna matka zadzwoni chwilę wcześniej zanim wpadnie?

Tak, dziwi mnie...

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

37

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...
bbasia napisał/a:

Wiecie co, przeraza mnie dzisiejszy świat i to celebrowanie swojej prywatności. To "ja jestem najważniejsza" a inni maja się dostosować. Chociażby się waliło i paliło, to nawet rodzinę ma się w d..., bo się nie zapowiedziała. Nie ważne, że np. siostra ma doła i potrzebuje z kimś pogadać teraz, natychmiast. Że matka miała wylew i do drzwi nie podejdzie, bo leży nieprzytomna, to ze swojego klucza nie skorzystam w imię poszanowania prywatności rodzicielki.
To ja jednak wolę w tym temacie swoją "dziwność"....

Jak siostra ma doła, to też jej się nic nie stanie, jak napisze "słuchaj, siostra, będę za 15 minut". Choćby po to, żeby już czekała na nią gorąca kawa/herbata.

Nie mówimy tutaj o kryzysowych sytuacjach, bo to w ogóle coś innego.
Mówimy tutaj o takich wizytach, kiedy komuś się nudzi i wymyśli sobie "a wpadnę do X" i nie dzwoni, że chce wpaść, czy zapytać, czy w ogóle ktoś nie ma innych planów, tylko zakłada, że jest, że wszystko rzuci i zajmie się gościem, na którego niekoniecznie miał ochotę, bo sobie umyślił, że akurat tego dnia nie umyje włosów, będzie cały dzień chodzić rozmemłany, nie będzie gotować i ma cały świat w nosie. A tu ktoś nagle przychodzi i cały plan idzie w cholerę, bo komuś się na pogaduszki zebrało.

38

Odp: Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Sama nie mam tego problemu, bo się wszyscy pytają, czy mogą wpaść.
Ale jeszcze jakiś czas temu miałam, gdy mieszkałam z (już) byłym, który potrafił przychodzić z gośćmi nie informując mnie o tym. Nie raz było tak, że wracałam do domu załóżmy o 18 po pracy, zdążyłam się ogarnąć, rozebrać, siedzieć praktycznie nago (szczególnie w lecie), a nagle się drzwi otwierają i słyszę śmiechy byłego i nadchodzących gości... Mieszkam (razem też mieszkaliśmy) w kawalerce, takim "wagonie", więc jak tylko drzwi się otwierały, wszystko było widać. Wpadałam we wrzask, to się przynajmniej nauczył, że mogę w lecie siedzieć niekompletnie ubrana i dzwonił, że "dzisiaj przyprowadzi X Y Z, będą za ... i żebym jakby co się ubrała".
Zdarzało się też tak, że wracałam późno do domu i zastawałam jego i jakiegoś gościa w trakcie melanżu, a jedyne, o czym marzyłam, to iść spać. Ale musiałam przetrzymać, bo siedzieli na złożonej wersalce, która robiła też za nasze łóżko po rozłożeniu. Czasami to trwało do 4 rano, a ja musiałam iść na 9 do pracy.
A już w ogóle byłam bliska piany z pyska, gdy miałam swoje jakieś plany na wieczór typu "przyjdę, usiądę, otworzę sobie wino, zapalę papierosa i pogram w grę on-line, potem się położę i będzie super", a były mi nagle sprowadzał grupkę znajomych, których niekoniecznie chciałam widzieć. Gdy i tak realizowałam zamierzony plan na następny dzień miałam awanturę, że on musiał wszystkich zabawiać, a ja sobie grałam... Przepraszam, ich wizyta była ustalona? Nie? Więc to twoi goście, nie moi.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

Posty [ 1 do 38 z 59 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Musisz uprzedzać rodzinę o wizycie? Współczuję...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018