W jakiś poprzednich postach wspominałam trochę o problemach w domu, które hamują mnie w życiu. I właśnie..teraz gdy u siebie wszystko jakoś chociaż trochę poukładałam, to w domu coraz większe problemy
. Największym problemem jest brak kasy i zarazem brak odpowiedzialności. Wiem, rodzice z pewnością starali się jak mogli by walczyć o byt dla nas, ale poprzez zaciąganie długów takiej walki się nie wygra. to prowadzi do klęski. Tu provident, tu komorniki, tu brak opału, popsuty piec, zadłużone rachunki...itd, itp. Serce mi pęka jak na to patrzę ;/ Ja się sama utrzymuję w innym mieście, nie mam za bardzo kasy, żeby ich jakoś mocno wspierać. Mam starsze rodzeństwo, które niestety poszło w ślady rodziców i też mimo młodego wieku, mają już jakieś długi. Nie mam siły dźwigać tego wszystkiego
. Chciałabym odpocząć od wszystkich problemów, żeby móc skupić się na sobie...tak wiem, może to egoistycznie brzmi, ale czy na dzieciach powinno spoczywać poczucie winy?
Tłumacze mamie, że chodziła, pytała się czy jest możliwość spłacenia np. jakiś długów na raty, możliwość jakieś zapomogi...to eh, nie wiem na co oni czekają. Najgorsze jest to, że w swojej rodzinie, choć jestem najmłodszym członkiem, to czuję że z nich jestem najbardziej odpowiedzialna,a też chciałbym mieć wsparcie,,,;/