netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Początki związku, wątpliwości

5 odpowiedzi8 883 wyświetleniazałożony przez nirvanna, 10.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Początki związku, wątpliwości

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez nirvanna (2013-11-10 01:15:34)

Temat: Początki związku, wątpliwości

Witajcie!

Założyłam ten temat, ponieważ potrzebuję obiektywnej opinii. Mam 21 lat, mój chłopak 25. Znamy się jakieś 3 miesiące,a razem jesteśmy od około dwóch.

Generalnie to myślę, że układa nam się całkiem nieźle. Poznałam sporą część jego rodziny oraz najbliższych znajomych, co jednak myślę pozwala mi twierdzić, że mój chłopak traktuje mnie poważnie (sam z resztą mnie o tym zapewnia).

Jednakże są sytuacje, które powodują u mnie to, że nie czuję się /jeszcze/ pewnie w tym związku. Pozwolę sobie przytoczyć  przykłady.

Pierwszy- Byłam u mojego X-a w niedzielę. Samochodem mamy do siebie 20 minut. Autobusem podróż zajmuje mi ok. godziny /nie mam bezprośredniego połączenia, trzeba się przesiadać itd./. Czasami chłopak mnie odwozi,ale zwykle wracam autobusem. Owego wieczoru siedziałam u niego do ok. 22 i nie ukrywam- myślałam, że zaproponuje, że mnie odwiezie. Odprowadził mnie na autobus,ale i tak musiałam czekać sama na innym przystanku na przesiadkę- ok. 20 minut (bo w niedzielę o tej porze to rzadko kursują). Mój facet nawet nie napisał/ zadzwonił, czy szczęśliwie dotarłam itd. Nie jestem jakąś królewienką,ale przykro mi się zrobiło, że nawet o tym nie pomyślał. Nie martwił się o mnie.

Drugi- Byliśmy ze sobą ledwie 2 tygodnie i zostałam rzucona na dosyć głęboką (jak dla mnie) wodę. Impreza, kilkanaście osób /między innymi kuzyni/kuzynki mojego faceta/, których w ogóle nie znałam. W dodatku średnia wieku oscylowała w okolicach 30. Nie chcę tutaj być źle zrozumiana, człowiek 30-letni= młody człek wink ale to też jednak był dla mnie czynnik dodatkowo stresujący, bo jednak niestety myślę, że łatwiej byłoby mi nawiązać kontakt z grupą nieznajomych rówieśników. Było miło, jednakże całe towarzystwo znało się bardzo dobrze /oprócz mnie/. W pewnym momencie każdy z każdym o czymś rozmawiał, mój chłopak również z kimś się zagadał w najlepsze,a ja siedziałam całkiem sama i popijałam piwo. Zaznaczę, że z reguły nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi, ponoć gadam aż nadto... Ale ta sytuacja mnie przerosła. Dzień później chłopak mnie zapytał, czy czułam się dobrze na tej imprezie. Ja skłamałam, że tak. W środku chciało mi się płakać,ale z drugiej strony nie wiem wstyd mi się było przyznać. Raczej obarczałam samą siebie, że mogłam być bardziej otwarta. Tłumaczyłam sobie, że przecież oni są "ekipą" już kilka dobrych lat,a mój chłopak nie przychodził nigdy wcześniej z dziewczyną i stąd "nie wie jak się zachować". Potem się okazało, że zapytał dlatego, bo kuzynka wzięła go na bok i powiedziała, że się mną nie zajmuje. Zrobiło mi się strasznie głupio jak to usłyszałam /że AŻ TAK było to widać/,ale z drugiej strony uświadomiło mnie, że jednak chyba za bardzo go usprawiedliwiałam.

Trzeci- Zastanawiam się, jak częsty kontakt macie ze swoimi partnerami, gdy nie możecie spotkać się "realnie". Z chłopakiem widujemy się średnio 2 razy w tygodniu. Czasami uda się spotkać np. 3 dni pod rząd, a innym razem tylko w weekend. W każdym razie, gdy się nie widzimy mój chłopak potrafi się w ogóle do mnie nie odzywać przez 2,3 dni. Dajmy na to, że spotykaliśmy się w poniedziałek- we wtorek, środę cisza i dzwoni dopiero w czwartek. Zastanawiam się, czy to jest "normalne"... Jak już zadzwoni to rozmawiamy zazwyczaj ponad godzinę. Nie chodzi mi o to, żeby codziennie wisieć na telefonie po kilka godzin,ale chociaż głupiego smsa z informacją, że żyje mógłby napisać.

Już widzę komentarz w stylu "to czemu sama nie zadzwonisz?". Mam telefon na kartę, a mój chłopak ma do mnie darmowe rozmowy. "czemu nie napiszę smsa?" czasami coś tam napisałam,ale zwykle odpisał, że wszystko ok i tyle... Jakoś bez większej potrzeby kontynuowania "korespondencji".

Zaznaczę, że od początku znajomości też zbytnio nie pisaliśmy smsów. Głównie służyły do ustalania kolejnych spotkań plus "dziękował za spotkanie".

Wiem, że to pytanie wyda Wam się durne, ale staram się ocenić, czy przesadzam i "faceci tak mają", po prostu.

Nie uprawialiśmy jeszcze seksu, więc teoria, że mnie "po prostu wykorzystuje" odpada. Zwiedzamy razem róźne miejsca i myślę, że całkiem fajnie nam ze sobą. To mój pierwszy poważny związek. Mój facet miał przede mną jedną dziewczynę /kilka lat temu/ i ich związek trwał kilka miesięcy- od tej pory nic więcej. Wiem też, że nie zapoznał jej nigdy z rodziną.

Po ok. 1,5 miesiąca znajomości stwierdził, że mnie "kocha". Nie wzięłam tego na poważnie, ponieważ uważam, że nie można po tak krótkim czasie kogoś pokochać. Z resztą to była sytuacja, że mu się "chlapnęło" raczej. Jeżeli chodzi o mnie- jest mi coraz bliższy i myślę, że się w nim zadurzam, ale słowo "kocham Cię" traktuję bardzo poważnie i nie rzucam na wiatr. Niby wszystko idzie do przodu i jest ok, ale te sytuacje, które opisałam nie dają mi spokoju. Co prawda nie jest ich dużo, jak na 3 miesiące... Ale potrzebuję obiektywnego spojrzenia na sprawę.

Z góry dzięki,
Pozdrawiam wink

2

Odp: Początki związku, wątpliwości

Uważasz, że na wyzwania za wcześnie, ale na ocenę "powagi" związku za wcześnie nie jest?

Ludzie różnie podchodzą do związku. Owszem, większość potrzebuje częstego kontaktu i "wiszenia" na drugiej osobie. Ale niektórzy mają inaczej i nie znaczy to, że nie traktują dziewczyny poważnie. Wy się dopiero poznajecie i ustalacie zasady. Ty natomiast wspaniale marnujesz okazje. TERAZ powinnaś określać swoje oczekiwania i je przedstawiać. Ty natomiast ograniczasz się do wymyślania jak on powinien się zachować i zastanawiania dlaczego się tak nie zachował.
Dlaczego go nie poprosiłaś, żeby Cię odwiózł?
Dlaczego go nie uświadomiłaś, że lubisz jak facet się o Ciebie troszczy, np. pytając czy szczęśliwie dotarłaś do domu? To wcale nie jest takie oczywiste, bo ja np. nie cierpię takich pytań.
Dlaczego na imprezie nie podeszłaś do niego informując, że lepiej byś się czuła gdyby się Tobą zajął? Jakim cudem on może wiedzieć co ma robić skoro Ty kłamiesz, że się super bawiłaś samotnie popijając piwo? yikes
I faktycznie zadam to pytanie: dlaczego do niego sama nie zadzwonisz? Jeśli wchodzą w grę kwestie ekonomiczne to kup sobie kartę w jego sieci (chyba wszystkie teraz już mają opcję darmowych rozmów w sieci).

Nirvanna, nie wiadomo czy wasz związek się rozwinie tak jak Ty byś chciała. Ale teraz jest właśnie ten moment, kiedy masz szansę pokazać chłopakowi swoje oczekiwania. Później zapewne będzie mniej nimi zainteresowany ("bo jeśli przez rok nic nie mówiła to znaczy, ze było ok a teraz się czepia"). Działaj, informuj, oczekuj - zapewniam, że on nie umie czytać w myślach.

3

Odp: Początki związku, wątpliwości

vinnga,

Widzę kilka mądrych i z pozoru prostych pytań.
Wiem, że opisałam tą w taki sposób, jakbym sama chciała tylko egzekwować, nie dając od siebie nic. Wcale tak nie jest, mnie też zależy.

Niestety wiem, z czego ta sytuacja wynika. Mam dosyć "schrzanioną" przeszłość i mocno pogmatwane (a zarazem zerowe) relacje z rodzicami. W wyniku tego dosyć mocno zamknęłam się w sobie. Jak już powyżej pisałam, nie mam problemów z poznawaniem nowych ludzi, nawet uchodzę za "duszę towarzystwa". Moim problemem jest to, że trudno jest mi wyrażać co czuję. W wielu sytuacjach musiałam sobie radzić sama, tłumiłam często w sobie negatywne emocje. Oznaką słabości było dla mnie stwierdzenie, że "jest mi przykro". Nigdy się nad sobą nie użalałam. Staram się nad sobą pracować. Małymi kroczkami coraz bardziej się otwieram. Niestety jednak, wyrażanie emocji nie przychodzi mi tak łatwo jak statystycznemu Kowalskiemu.

Dla Ciebie oczywiste jest oczywiste jest, że powinnam od początku w sposób bezpośredni komunikować co mi leży na sercu. Bo powinnam. Najbardziej żałuję tego, że skłamałam  z tą imprezą "że wszystko ok".

Wiem, że dialog to podstawa w związku. Zbieram się do rozmowy z chłopakiem. Chciałam tylko zasięgnąć obiektywnej opinii na ile to ja jestem "dziwna" na ile to on mnie "olewa".

4

Odp: Początki związku, wątpliwości

Punkt pierwszy i drugi kwalifikują się na żółte kartki. Takie zachowanie jest wg mnie nie do usprawiedliwienia na tym etapie związku. Moja diagnoza - pan jest egoistą bez wyobraźni.

Kolejna żółta kartka - "kocham cię" po 1.5 miesiąca znajomości czyli, jak rozumiem, dwóch tygodniach chodzenia. Ryzyko, że pan jest dość niestabilny emocjonalnie jest dość znaczne.

Reszta twoich zarzutów - moim zdaniem niesłuszna.

5

Odp: Początki związku, wątpliwości

To co opisałaś to są sygnały ostrzegawcze. Po pierwszy nie jesteście ze sobą długo, a wygląda na to, że on nie zabiega jakoś o kontakt z sobą. Wiem, że bycie bluszczem na dłuższą metę może zabić każdy związek, ale w początkowej fazie zakochani powinni być nie do zniesienia dla reszty ludzkości przez bieganie razem za rączkę, patrzenie sobie w oczka itp. (no dobra, może nie zawsze aż taka, ale jakaś faza szczenięcego zakochania powinna być). A Tobie facet po krótkim czasie strzela, że Cię kocha (co samo w sobie nic nie znaczy, niektórzy tak mają), ale potem nie zachowuje się jakby mu przesadnie zależało. I zgadzam się z wontem - te zachowania brzmią jak skrajny egoizm. Sama byłam w dłuższym związku z toksykiem i zachowywał się tak samo (niby dba i mu zależy, ale mnie nie odprowadzi do domu po imprezie, nie zadzwoni/napisze czy dotarłam, jak się dobrze bawi z kumplami to o mnie zapomina i kontaktuje się ze mną kiedy mu wygodne - uczucia są w słownych deklaracjach, ale nie w czynach). Jak na moje: mało mu zależy i jest egoistą.
Generalnie to ja bym najpierw popatrzyła czy komunikowanie mu pewnych rzeczy wprost coś pomoże. Z tego co piszesz, nie mówisz mu co Cię boli, a to nie ułatwia sytuacji, bo nikt Ci w myślach czytać nie będzie (chociaż ludzie z empatią zwykle nie mają problemów z otczytaniem pewnych sygnałów, ale Twój facet może mieć z tą empatią problem). W każdym razie wtedy możesz się przekonać czy on rzeczywiście po prostu nie widział problemów czy ma je gdzieś i Cię zbywa.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Początki związku, wątpliwości

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026