Witam wszystkie kobietki ![]()
Może mój problem już pojawił się na forum,może się powtarzam,ale na prawdę nie mam z kim o tym porozmawiać,nikt nie bierze mnie na poważnie ![]()
Może zacznę od początku.Z narzeczonym jesteśmy ze sobą już 5lat i 4 miesiące,od ponad 2 lat mieszkamy razem (wspólnie kupiliśmy również mieszkanie),w 2015 roku bierzemy ślub.Zawsze czekałam na ten moment,ale mam obawy co do naszej przyszłości.Znamy się na wylot(codzienne spotkania mają wielki +),kocham go najbardziej na świecie,wiem że on mnie też.Mój problem zaczyna się w momencie kiedy "patrzę" w przyszłość.Boję się że po ślubie wszystko się zmieni,że on poczuje się za pewnie,nie będzie się starał - widzę jak wyglądają małżeństwa w jego rodzinie,wśród znajomych.Nie chcę żeby z nami się też tak stało,bo połączyło nas na prawdę cudowne uczucie.Schody zaczynają się bo ja nie chce dzieci, a on chce.Nie czuję żadnej potrzeby posiadania dzieci,wychowywania ich,dla mnie to tylko strata czasu.Zawsze jak rozmawiamy na ten temat uważa że jeszcze mi się zmieni,ale ja wiem że tak nie będzie.Wymyślił kompromis,ale jaki może być kompromis w posiadaniu dzieci,jeżeli ja ich na prawdę nie chcę?Oglądałam porody na YouTube i to jest na prawde przerażające!A tyle czytałam o cudzie narodzin-za przeproszeniem,gówno prawda.Zrobiłabym dla niego wszystko,byłabym MOŻE i w stanie mieć dzieci,ale zupełnie przeraża mnie wizja porodu i tego co stanie się z moim ciałem zaraz po,że nie będę miała dla siebie czasu,że się zaniedbam,lub po porodzie dziecko zupełnie nie będzie mnie obchodziło(nie chcę krzywdzić niczego winnej istotki),myślę też że nie byłabym w stanie pokochać kogoś kto mimo że był we mnie przez 9 miesięcy to zupełnie będzie dla mnie kimś obcym.Boje się że jeśli stanę się gruba,będę mieć rozstępy(chociaż w rodzinie żadna kobieta ich nie miała)on mnie zdradzi,zostawi.Boję się że decyzja o posiadaniu dzieci przekreśli nasze uczucie.Czy to jest normalne że "nawiedzają" mnie takie wizje?Jak o tym myślę znowu łzy napływają mi do oczu.Boję się że mogę strasznie żałować że dla niego zdecyduję się na dziecko,bo jeśli bym to robiła to tylko i wyłącznie dla niego.Myśl o tym że w przyszłości mogę żałować niektórych decyzji mnie przeraża.Czy któraś z was miała podobnie?Czy to są jakieś fanaberie i moje wymysły? Z nikim nie mogę o tym porozmawiać,jeśli rozmawiam z TŻ to mówi że jestem młoda i mi się zmieni,Przyszła teściowa uważa że dzieci to największy cud świata,że dla nich się żyje,a ja to mam coś nie tak z głową bo przecież każda kobieta ma mieć dzieci (jak na nią patrzę to mi się odechciewa,jest typowym przykładem że ze szczupłej kobiety po ciąży robi się spasiona ważąca 80kg kobieta).TŻ próbowałam już na różne sposoby przetłumaczyć,pytałam go po co mu dzieci i czemu je chce,to mówi że tak,bo chce i już-dla mnie to mało dojrzała odpowiedź,ale on uważa że ja jestem nie dojrzała chociaż potrafię uzasadnić mój wybór.Moja mama i tata nawet nie biorą do siebie że mogę nie chcieć dzieci. Dziewczyny poradźcie mi coś,czy to ze mną jest coś nie tak? Dodam że uwielbiam dzieci mojego ciotecznego rodzeństwa.
Podobne tematy
Masz 21 lat , nie poswiecaj swojego najlepszego czasu na na cos od czego na sama mysl cie odrzuca. Skoro tak negatywnie myslisz , to i na pewno masz racje.
Twoje "wizje "to nic innego, tylko samo zycie ... na przykladzie innych kobiet, wprawdie nie musi byc aaaale sie zdarza , hmm bardzo czesto. Zajmij sie kariera albo rozwojem osobistym albo robieniem pieniedzy,albo podrozami DO TRZYDIESTKI masz jeszcze duuuuzo czasu= 10 lat. A i po trzydziestce mozna zostac mamusia.
Pozyj , odczekaj moze za pare lat zmieni sie Twoje nastawienie do wlasnego macierzynstwa, a jesli nie , to widocznie nie mialo byc.
Jesli nie odczuwasz potrzeby posiadania dzieciaczkow to nie rob tego tylko i wylacznie dla swojego partnera bo jednak to Ty jako kobieta a pozniej matka poniesiesz najwieksze wyzeczenia na ktore najzupelniej jestes nie gotowa.
Dzięki dziewczyny za odpowiedź.Najgorsze w tym wszystkim jest to że czuję się trochę po presją rodziny-mama w moim wieku już miała mnie i brata w drodze(ale przecież to były inne czasy).Z drugiej strony to moje życie i ja o nim decyduję.
Nie patrz na to, co twoja mama czy ktoś.
Nikt za ciebie nie podejmie ważnych decyzji ani nie przeżyje twojego życia za ciebie
Boszzzz... Jakby mi ktoś kazał urodzić w wieku 21 laat to bym go chyba znienawidzila
A potem ... Okazało się, że wyrwanie zęba może być bardziej traumatycznym i dłuższym przeżyciem niż poród
![]()
21 to może nie,bo rodzice religijni - dzieci po ślubie,czyli miałabym 24-25lat.Dziś mama oznajmiła mi że mam urodzić ,uwaga, JEJ dziecko lub najlepiej dwoje bo ona chce wnuki ![]()
Boże...jak sensownie jej wytłumaczyć że od życia oczekuję czegoś innego niż macierzyństwo?
Myślę, że powinnaś rozstać się z facetem. Albo przynajmniej mu to zasugerować. Bo oczekiwanie, że on dla ciebie zrezygnuje z ojcostwa jest DOKŁADNIE TAK SAMO egoistyczne, jak jego oczekiwanie, że kiedyś mu dziecko urodzisz.
Na dodatek kiedyś to może być powód do rozwodu z jego strony.
Ja go nie zostawię,nie wyobrażam sobie życia bez niego,za dużo nas łączy.Dużo razem przeszliśmy.Byliśmy razem wbrew moim rodzicom a jednak się udało. Od ponad 2 lat mieszkamy razem bez żadnych kłótni.Jedyne czego się obawiam to właśnie to że zapewnienia które mi daje (nie zostawi mnie,nawet jeżeli nie będziemy mieć dzieci) zweryfikuje życie. Narzeczony jest dla mnie całym światem,zrobiłabym dla niego prawie wszystko(właśnie prawie,bo matką dla niego nie zostanę). Podczas rozmów o dzieciach nie potrafi podać dlaczego tak na prawdę ich chce,powiedział tylko że chce po sobie zostawić pamiątkę.Czy tak myśli facet który na prawdę pragnie założyć rodzinę? Dodam że w kwestii dzieci jest pod presją swojej matki,tak myślę,zauważyłam to niejednokrotnie,mnie "teściowa" najchętniej zlinczowałaby za samą myśl o tym że nie będzie mieć wnuków.
To może idź sobie podwiązać jajniki? Dzieci nie będzie i już...
Sama nad tym myślałam,ale ponoć u nas w PL jest to nielegalne ze względów religijnych,tak czytałam gdzieś na innym forum.
Dla mnie wiadomość że jestem niepłodna byłaby "darem z niebios".
Kochana, powiem Ci tak, to wszystko z czasem Ci przejdzie mówię Ci
teraz tak myślisz, bo boisz się tego co będzie a nie powinnaś! Skoro Twoj narzeczony chce mieć z Tobą dzieci, to wiedz, ze musi mu bardzo na Tobie zależeć i na tym że to właśnie z Tobą chce je mieć , bo jestes wybranką jego życia
Ciąża to nic strasznego, owszem 9 miesięcy chodzenia z brzuchem przypominającym wielgaśną piłkę no i ból przy porodzie ( tego sie chyba najbardziej obawiasz) i tego co sie stanie z Twoim cialem, ale pamietaj, ze nie kazda kobieta przechodzi ciąże, poród i to co po porodzie tak samo. Sama nie jestem matką, ale 2 miesiące temu siostra urodziła mi prześlicznego chrzesniaczka i wiesz ze mimo, ze to jej dziecko kocham go jak swoje. A moja siostra o dziwo wygląda świetnie mimo rozstępów ( bo wiadomo, ze one będą) jej cialo wygląda na prawdę super. I powiem Ci, ze z moich obserwacji wygląda nawet lepiej niż przed ciążą, jest bardziej zaokrąglona i ma bardziej podkreślone kobiece kształty a swojego facetowi jak się podobała tak się dalej podoba, więc myślę że nie musisz sie martwić na zapas
po za tym są różne kosmetyki pielęgnujące, na rostępy i całe mnóstwo takze bez obaw
dodam też, że jej ciąża była nie planowana ponadto ma drugiego syna 8 letniego, obecnie nie pracuje a ma czas zeby o siebie zadbac, ogolić nogi czy pomalować paznokcie wiec wszystko mozna ze sobą pogodzić
w dodatku jeśli twoj narzeczony tez chce tego dziecka to mozesz byc pewna ze dla niego to bedzie przyjemnosc opiekowac sie nim zebys miala troche czasu dla siebie ( fryzjer, kosmetyczka, spotkanie z przyjaciólką, czy nawet zwykły spacer) taki Wasz kompromis
skoro chce byc ojcem tez musi sie z tego wywiązywać i dbac zarówno o dziecko jak i o Ciebie
także mysle, ze nie potrzebnie sie tym wszystkim stresujesz, bo jeszcze bardziej sie w to pogłębiasz a to na prawdę nic strasznego.
Teraz nie jestes pewna czy pokochałabys to dziecko, to ja Ci mowię, ze tak ! Każdą matkę i dziecko łaczy ogromna więź. Ogladałam kiedys taki film dokumentalny gdzie nastolatka zaszla w ciąże, nie chciala tego dziecka, po porodzie miala je oddac kobiecie , która nie mogla zajsc w ciąże.A wiesz co bylo pozniej ? nastolatka, mimo świadomosci swojego wieku, strachu co bedzie w przyszlosci , rozmysliła sie i po porodzie nie chciala oddac dziecka, tak sie do niego przywiązala. Wiec nie ma mozliwosci, ze nie kochalabys swojego dziecka, bo ono jest częścią Ciebie :-) mam nadzieję, ze zmienisz swoją decyzję w tej kwestii albo przynajmniej sobie to dobrze przemysl. Za parę lat, moze zmienisz zdanie a wtedy moze byc cos nie tak i juz bedzie Ci ciężej zasjsc w ciąże ( to z wiekiem chyba sie tak dzieje) choc nie zawsze tak jest. W kazdym bądz razie zycze szczescia narzeczonym ! :*
A taka jest druga opcja jaką można rozważyć. Jesli chcesz cos osiągnąć w życiu, to rob wszystko aby to osiagnac, kształć się, projektuj, rob to co kochasz robic i mierz wysoko !
jesli facet z biegiem lat bedzie dalej nalegał o dziecko a Ty dalej nie bedziesz chciała, wcale nie musicie sie rozstawac skoro sie nawzajem uszczęśliwiacie, nie słuchaj sie innych ludzi. Zawsze tez mozna brac pod uwagę adopcję ( juz odchowanego dziecka 5-7 lat) w sierocinach pełno jest takich dzieciaczków, które potrzebują milosci, domu, rodziny.
Myslę, ze skoro Twoj narzeczony chce miec dziecko, to nie ma znaczenia czy rodzone czy adoptowane ważne by kochał jak swoje. Chyba, ze dla niego to jest nie mozliwe i chce miec dziecko swoich genów to musisie to uzgodnic miedzy sobą. Szkoda zeby tak długi i mocny związek jak Wasz rozpadł sie przez to. Musicie dac sobie czas na przemyslenia , zyc jak do tej pory zyliście, cieszyc sie swoim szczęściem a mysle, ze rozwiązanie samo sie znajdzie z biegiem czasu ![]()
14 2013-11-14 19:00:29 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-11-14 19:02:37)
Dziękuję :* Moja siostra cioteczna też rodziła,po ciąży była wychudzona[tego był inny powód,facet ją głodził,dosłownie nie zjadła nawet gryza chleba przez pół roku(u niego w domu,kazałam przychodzić jej do mnie i ją dokarmiałam),tylko sama woda
wspólnymi siłami z mamą i ciocią wydostałyśmy ją z tego,a teraz po 2 latach za miesiąc rodzi kolejne temu samemu facetowi
]
Z mojej strony adopcja jak najbardziej (szkoda mi porzuconych dzieci),ale narzeczony od razu to przekreśla,no chyba że chociaż 2 będzie jego.
No cóż na razie w tym trwam,nie powiem bo jak miałam 16 lat to chciałam,potem zaczęłam dowiadywać się jak to jest na prawdę z tym porodem,no i tak od 3 lat nawet nie myślę o dzieciach.
Naczytałam się też na forach postów pt."Nie kocham swojego dziecka-pomocy" dziewczyny miały dokładnie tak jak ja,w ciążę zaszły dla męża,dzieci mają już po naście lat,a one nic do nich nie czują-to przykre,najgorsze jest to że same dzieci zdają sobie sprawę że jest coś nie tak ![]()
Mój facet nie miałby raczej nawet czasu na zajmowanie się dzieckiem,prowadzi firmę,zdarzają mu się wyjazdy,często ale nie codziennie bywa dosyć późno w domu-ale cóż firmę rozkręcić trzeba-na razie to priorytet.Mówił że z chęcią by z dzieckiem spacerował-czyli to co najlżejsze
hehe
Wstyd się przyznać ale pod przymusem oglądał za mną porody na YT,ale tylko dlatego że dla niego poród to cud na cudami,myśli że dziecko sobie wyleci i po sprawie.
Myślę że z biegiem czasu samo się wszystko wyjaśni ![]()
Jest też jeden wielki minus,który tak czy siak wyklucza ciążę,używam silnej maści sterydowej na AZS,której nie mogę odstawić,bo dzieje się okropnie z moją skórą-poniekąd to też jest powód przez który "bronię się" przed ciążą.Założę wątek może coś się na ten temat dowiem ![]()