netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie wiem jak dogadać się z żoną...

14 odpowiedzi10 267 wyświetleńzałożony przez coobe, 31.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Witam,
Zacznę może od tego że z Żoną jestem po ślubie 4 lata mamy dwóch synów a dokładnie jeden jest jeszcze z czasów Panieńskich mojej żony i ma 15 lat a drugi na 2 latka, jesteśmy dość młodzi bo ja mam 32 lata a żona 30. No i teraz zacznie się cała część opisowa problemów które posuwają mnie do chęci rozwodu z moją Żoną... Po pierwsze niestety moja żona nie dała mi żadnej władzy nad starszym synem (żeby było jasne ja traktuje go jak syna), niestety jego zachowanie jak można się domyślić jest dość burzliwe bo wszedł w dość trudny okres (a przez całe życie był rozpieszczany bp przecież nie ma ojca więc trzeba mu to wynagrodzić) ale u niego jest o tyle gorzej że ma na wszystko przyzwolenie mamy jak nie ma to wymusi krzykiem a ja oczywiście nie mam nic do gadania, co gorsza te same prawa moja żona uzurpowała sobie do młodszego syna. Generalnie jest masakra nie mam nic do powiedzenie odnośnie dzieci a jak już coś powiem to jest wielka awantura. Kolejną sprawą jest sex który nigdy nie był bajeczny (wiem, wiem zaraz mi się oberwie że to moja wina itp.) ale niestety tak nie jest to moja żona ma zaburzenia i miała od samego początku ale oczywiście ja jako zakochany i głupi myślałem że wszystkie bariery można pokonać, mimo wizyt u sexuologów (wspólnych wizyt) nic się nie zmieniło, znaczy zmieniło się na gorszę, przedtem to tylko moja Żona nie miała ochoty na sex a teraz i ja nie mam żadnej ochoty na sex a zwłaszcza z Żoną...
Dodam że mojej Żonie naprawdę niczego nie brakuje nie jesteśmy super zamożni ale na wszystko nam starcza, często jeździmy na wycieczki, ostatnio nawet spróbowałem zabrać Żonę samą na wczasy żeby jakoś ratować ten związek ale niestety oprócz narzekań i biadolenia (to były naprawdę fajne wczasy w egzotycznym miejscu) nie usłyszałem nic. Pomijam już to że wiecznie słyszę jak to się do niczego nie nadaje, że jestem rozrzutny bo pomagam innym i że nigdy się niczego nie dorobimy itp. itd... I nie piszę tego postu żeby się wyżalić zwyczajnie nie wiem co mam dalej robić, naprawę na dzień dzisiejszy wiem że Kocham swoją żonę ale chcę się z nią rozwieść bo nie długo albo zwariuję albo ją ususzę smile , jeszcze bardziej kocham nasze dzieci i dla nich nie chcę tego zrobić, oczywiście nie mam nikogo na boku i nie dlatego chcę to zrobić, czuje po prostu że cały ten związek nie działa tak jak powinien (i nie są to błahostki), co gorsza mam dość codziennych kłótni i słuchania jak wszystko robię źle jak nie potrafię wychowywać dzieci jak do niczego się nie nadaje... Żeby było jasne otwarcie rozmawiam z żoną na te i inne tematy ale niestety bez żadnego skutku, słyszę tylko że jak chcesz to się rozwiedź tak Ci będzie lepiej... Co wy o Tym myślicie jako Kobiety ?

2

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Myślę, że żona Cię nie kocha, spełnia się jak matka i jej to wystarcza.

3

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Niestety na to chyba wygląda. Miłości między wami nie ma.

4

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...
coobe napisał/a:

Witam,
... I nie piszę tego postu żeby się wyżalić zwyczajnie nie wiem co mam dalej robić, naprawę na dzień dzisiejszy wiem że Kocham swoją żonę ale chcę się z nią rozwieść bo nie długo albo zwariuję albo ją ususzę smile , jeszcze bardziej kocham nasze dzieci i dla nich nie chcę tego zrobić, oczywiście nie mam nikogo na boku i nie dlatego chcę to zrobić, czuje po prostu że cały ten związek nie działa tak jak powinien (i nie są to błahostki), co gorsza mam dość codziennych kłótni i słuchania jak wszystko robię źle jak nie potrafię wychowywać dzieci jak do niczego się nie nadaje... Żeby było jasne otwarcie rozmawiam z żoną na te i inne tematy ale niestety bez żadnego skutku, słyszę tylko że jak chcesz to się rozwiedź tak Ci będzie lepiej... Co wy o Tym myślicie jako Kobiety ?

Jeżeli słyszysz: "rozwiedź się tak ci będzie lepiej..." to poddawany jesteś zwyczajnej manipulacji.
Myślę, że... nie od rzeczy byłoby zarządzenie separacji - do czasu "nabrania" DYSTANSU (lepiej brzmi od rozumu wink )
Może Żona zauważy, że się deczko zagalopowała?
Myślę, że trzeba to dobrze zorganizować logistycznie, byś miał codzienny udział w życiu syna/ów...
Gdy pierwsze porywy serca mijają, czas na sta(gnację)bilizację, czyli nudną, szarą rzeczywistość. Nie każdy umie temu sprostać... Może żona jest przemęczona nadmiarem obowiązków, może po poprzednim związku jest pełna nieuświadomionych lęków?
Zawsze możesz zamieszkać "obok" (oby jak najbliżej) i poobserwować CZY FAKTYCZNIE nie chodzi o to, że jej BĘDZIE LEPIEJ/wygodniej (bez Ciebie)?
Byłeś u psychologa z tym "nabojem"?

5

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Istnieje pewien punkt krytyczny, punkt decyzji, poniżej którego ratowanie związku, w świetle oceny osobowosci partnera/ki, staje się pozbawione sensu. W moim MNIEMANIU na podstawie opisu, autor znajduje się poniżej tego punktu i ratowanie tego zwiazku wydaje mi się bezcelowym.

6

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Nie tyle sugeruje TU naprawianie, ile działanie SZOKOWE. Na zasadzie "wóz-przewóz"
Albo się żona opamięta, albo "pozamiatane"...

7

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

No - stawiam, że się nie opamięta. Nie ten typ osobowości.

8

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Szansa na to, że kobieta dostanie strzała jest dosyć duża. Opcja separacji może zadziałać z prostego powodu - ona musi mieć świadomość, że w razie rozwodu jest 30-letnią kobietą z dwojgiem dzieci. Nawet mimo w miarę młodego wieku nie będzie już...przepraszam za określenie - towarem wysokopółkowym. Separacja brzmi sensownie, ale zastanawiam się, czy na dłuższą metę nie jest tak, jak napisał N4VV. Sporo na to wskazuje, jednakże warto mieć na uwadze, że w grę mogą wchodzić pewna nieprzewidywalność, a ponieważ nie wolno skreślać drugiego człowieka ( jeśli już, to trzeba pozwolić, by skreślił się sam ) i odbierać mu prawa do rozwoju, więc kto wie...
Wiele wskazuje na to, że ona ma za dużo wolnego czasu i wydaje mi się, że nie zderzyła się jeszcze w swoim życiu z poważnymi problemami. Może warto również rozważyć opcję ograniczenia skakania nad nią. mam na myśli wycieczki itd. jak poczuje, że się ochłodziło, to może sama zmądrzeje i zastanowi się, co i dlaczego się zmieniło.

9

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Tak Fevers - masz rację. Szansa na krótkotrwały efekt istnieje przez wywołanie zagrożenia. Po jego ustąpieniu, sytuacja powróci do zwykłej. Autor nakreślił dość nieciekawą osobowośż żony - tu też spora możliwość błedu oszacowania. Jednak gdybym to ja tak opisał moją partnerkę, nie chciało by mi się ratowac tego związku.

10

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Jest sporo racji w tym co piszesz. Najmniejszym złem jest sytuacja, kiedy partnerka miewa zwroty odczuwania ( raz nienawiść, raz miłość i tak w kółko ). Bo im większa amplituda wahań nastrojów, tym większe byłoby prawdopodobieństwo, że to nie wykalkulowane zachowanie, a zwykła huśtawka nastrojów. jednak u autora widzę raczej zimnokrwiste manipulacje. A to rokuje bardzo, bardzo źle. Wydaje mi się, że autor jeszcze nie wie, albo nie chce do siebie dopuścić tej myśli, ale jeśli terapia szokowa nie przyniesie trwałych rezultatów, to będzie to jak reanimacja trupa. Aż przykro to przyznać. Względnie jako takie szanse naprawy ogólnej sytuacji mogłoby przynieść, oczywiście przy założeniu, że separacja lub jej groźba przyniosłyby oczekiwany skutek, pójście za ciosem i gdy partnerka będzie ustawiona niejako do pionu - pójście na terapię małżeńską. Ale to i tak mi się kojarzy już z ostatnim bastionem...

11

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Temat dzieci z poprzednich związków a nowi partnerzy nie jest łatwy. Ni będę generalizowac, powiem z własnego tu akurat doświadczenia.
Ja z moja córka , On z dwiema, dziewczynki są niesamowitymi przyjaciółkami, tu nie problem. Tylko ze ja dałam pełnie władzy partnerowi nad córka , ja co do Jego miałam do powiedzenia nie zero, ale mniej niż zero.
Był to główny powód konfliktów w związku, które narodziły inne, efekt domina.
Nie da sie żyć , frustracje Cię zjedzą, a poczucie bycia spetanym, zniszczy uczucie.

I moim zdaniem lepiej odejść teraz, niż pózniej jak pojawi sie ktoś inny.

12

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Ja bym spróbował wspólnej terapii. Czasami ludzie nie potrafią się dogadać sami. Wyłożyłbym kawę na ławę, że jest tak a nie inaczej. Powiedziałbym to co tu napisałeś i zaproponował wyjście z sytuacji. Żona musi wiedzieć, że dla Ciebie sytuacja stała się krytyczna. Jeśli odrzuci pomysł terapii czy w ogóle rozwiązania waszych problemów po szczerej rozmowie to wtedy masz duży problem. Chwilowa wyprowadzka jeśli Cię na to stać i psychicznie i finansowo będzie dla niej ostatnim dzwonkiem. Jeśli to nie pomoże to niestety nie jesteś dla niej nikim ważnym. Wydaje mi się, że na początku związku zawaliłeś trochę sprawę z postawieniem granicy co można a czego nie można w związku według Ciebie. Ciężkie chwile Cię czekają kolego. Powodzenia bo nie będzie łatwo.

13

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Terapia? Tylko, czy małżonka coś z tego wyciągnie.
Z tego co autor opisuje znalazł się w tak kijowym i newralgicznym momencie swojego życia,że sama powątpiewam,czy osoba, którą nazywa "żoną", to żona, a nie huba pasożytująca.
Dostatnie życie ma? Ma.
Wycieczki ma? Ma.
Po co ma więc się wysilać i stawać przed szereg?
Nie musi. Bo po co?
Autor już teraz nie ma ochoty na seks, ciekawe na co przyjdzie kolej później?
Na mieszanie herbaty 7 razy w lewo i 7 razy w prawo by wyszło 49 jak w pewnym filmie? lol
Toż to najlepsza droga do nerwicy i frustracji-czemu nijak mu się nie dziwię.

14

Odp: Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Myśle, że nie ma sensu ciągnąć czegoś na siłe. NAwet dla dziecka. Chyba lepiej żeby miało szczęśliwych rodziców osobno niż stłamszonych razem. Widać, że ona cie nie kocha i ty raczej jej też za bardzo nie. Lepiej zakończyć smile

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem jak dogadać się z żoną...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026