Witam,zawalił mi się świat.Po 30 latach malżeństwa mąż zdradził mnie w domu publicznym z prostytutką.Byłam bardzo ciekawa dlaczego,Odpowiedż była że z ciekawości,że jest tam wachlarz do wyboru młodych dziewcząt.Ja mam 57 lat on 52. Nie umiem żyć mam depresję ,a mąż mówi,że przesadzam,że nic takiego się nie stało,że jak chćę to też mogę iść na boki.To się nie wymydli.Mówi że świat idzie do przodu,życie ucieka ,i tyle.Myślę o samobójstwie.
Podobne tematy
nie dosć, ze cię zdradził, to jeszcze do tego jest chamem!! nawet nie udaje, ze mu przykro, że cię skrzywdził. to fakt świat idzie do przodu - ale czy w dobrym kierunku?? tym się różnimy od zwirząt, że mamy zasady moralne. jak ktoś ich nie ma to chyba bliżej mu do zwierzęcia niż do człowieka.
zamiast myśleć o samobójstwie poszukaj na necie kryzysowe centrum pomocy rodzinie (czy jakoś tak podobnie). udzielają bezpłatnych porad psychologicznych w takich wypadkach. KONIECZNIE.
nie pozwól, żeby to ci zmarnowało resztę życia. on nie jest tego wart - ZDECYDOWANIE.
poza tym wygląda na to, ze to nie będzie jego jedyny wypad do tej agencji. on ma ochotę bzykać się po agencjach a potem przychodzić do domu na ciepły obiad. POZWOLISZ MU NA TO?
brzydzę się nim. powinien zbierać tego konsekwencje i sam żreć obiad z puszki bo młoda panna z agencji mu go nie ugotuje.
mniej więcej w twoim wieku była kobieta, z którą mój ojciec ponowinie się ożenił. są baaardzo szczęśliwi. chcę przez to powiedzieć, zebys nie bała się samotności bo wcale nie musi tak być. ale żeby tak było to z pomocą psychologa dobrze byś odbudowała swoje poczucie wartości bo pewnie poszło mocno w dół (o ironio facet zachowuje się jak szmaciaż a to kobieta czuje się nic niewarta).
z uśmiechem na ustach będziesz przyciagać do siebie ludzi.
nie dosć, ze cię zdradził, to jeszcze do tego jest chamem!! nawet nie udaje, ze mu przykro, że cię skrzywdził. to fakt świat idzie do przodu - ale czy w dobrym kierunku?? tym się różnimy od zwirząt, że mamy zasady moralne. jak ktoś ich nie ma to chyba bliżej mu do zwierzęcia niż do człowieka.....
A czym konkretnie są te "zasady moralne", których brak tak bardzo zbliża nas do braci mniejszych?
uw - faktycznie zbyt wielką wagę przykładasz do faktu. To Ty windujesz rangę zdarzenia do życiowego problemu. Chcesz sobie uczynić życie koszmarem lub sie zabić - oczywiście możesz, ale to mało rezolutne wydaje mi się.
4 2013-11-01 13:55:21 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2013-11-01 16:06:49)
Post poniżej poziomu forum
N4VV - to jest małżeństwo. a więc przysięgali sobie m.in. wierność do śmierci. to chyba logiczne, że seks z panią z agencji nie jest rzeczą moralną ponieważ jest niewiernością, zdradą. i to zachowywanie się jakby nic się nie stało. sorry ale nie przejmowanie się niewiernością, tym, że partnerce zadało się ból emocjonalny, to raczej cecha zwierzęca. one robią to z kim mają ochotę i się tym nie przejmują-w dwie strony.(chociaż niektóre gatunki są sobie rzeczywiście wierne do śmierci-nie chciałabym im tu uwłaczyć).
jeśli ktoś przysięga komuś wierność do śmierci to oczywistym jest, że tego potem od siebie oczekujemy. ale zrozumieją i docenią to ci, którzy sobie przysięgali.
jeśli ktoś przysięga komuś wierność do śmierci to oczywistym jest, że tego potem od siebie oczekujemy.
Romantyzm literacki. Są przysięgi wymuszone albo bazujące na pewnych założeniach. Naruszenie pewnych założeń może powodować, że przysięgi chcieć się nie będzie chciało przestrzegać.
Ja jestem po drugiej stronie boiska i moja kobieta jest bardzo leniwa w seksie, jedna pozycja przez lata i zero nowości. Od dawna myślę o wyjściu na prostytutki. Będę się z nimi króliczyć ile wlezie, może nawet z dwoma albo trzeba. Jestem zdesperowany. Farfalla schowaj się na np. 5 lat na ubocze bez seksu. Zobaczymy co zrobisz gdy wyjdziesz po takim okresie na miasto.
Kaliber, głupoty opowiadasz, ten mąż powiedział, że zrobił to z ciekawości, a nie dlatego, że mu żona nie dawała. Umiejętność poprawnego czytania się kłania.
I oczywiście zgadzam się z Farfallą.
Mąż autorki jest OKRUTNYM DUPKIEM. Ale dlaczego?
Nawet nie chodzi tu o tyle, że dopuścił się tej zdrady. On po prostu nie porozmawiał szczerze ze swoją żoną przed tą zdradą; nie powiedział, że czuje się jakby życie mu uciekało, że jest w tyle i chciałby zaznać czegoś nowego. On postawił niejako autorkę przed faktem dokonanym. Autorka może rzeczywiście zareagowała/reaguje zbyt przesadnie, ale mąż nawet NIE PRÓBUJE zrozumieć jej bólu, po tym wyjściu z agencji cała empatia chyba mu z d*py wyparowała. WYPAROWAŁA.
Po prostu, brak mi już słów na opisanie jakim człowiekiem jest ten facet. Nawet nie warto za wiele nim się zajmować.
Więc droga autorko, on nie jest wart tego, żebyś przez niego odebrała sobie życie. Jesteś wartościowym człowiekiem, twoje życie może jeszcze być piękne, wystarczy w to uwierzyć. Zajmij się sobą, jeżeli masz depresję, to pójdź do lekarza i tę depresję pokonaj/pokonuj, i może pisz tu na forum, takie wygadanie się może pomóc. Życzę powodzenia. ![]()
... sorry ale nie przejmowanie się niewiernością, tym, że partnerce zadało się ból emocjonalny, to raczej cecha zwierzęca. ...
Ciekawa teza. Jednak dośc karkołomna.
Zgadzam się z Dominisią21 całkowicie!!
i wielkim błędem było to, że facet z żoną wcześniej nie rozmawiał o tym. znam takiego faceta, który chciał odejsć od żony bo był już znudzony, i często się kłócili, a tu życie ucieka... ale porozmawiał z żoną o tym (po paru m-cach takich wątpliwosci) i oczywiście najpierw ją to zabolało ale w efekcie końcowym małżeństwo przeszło reaktywację.
Kaliber nie wiem czy rozmawiałeś ze swoją dziewczyną o swoich potrzebach ale może warto bo jak dziewczynie zależy to może sie postara. tylko, że jak będziesz pretensjonalny to bardziej ją zranisz niż zmotywujesz. - ale to dygresja bo to nie twój wątek.
DROGA UW- KONIEC CZEGOŚ, OZNACZA POCZĄTEK CZEGOŚ NOWEGO. czy to NOWE będzie lepsze czy gorsze zależy OD CIEBIE.
Farfalla, mogłabyś powiedzieć coś więcej o tym małżeństwie? O jaką reaktywację chodziło?
Głupim dupkiem to on jest, ale dlatego, że ona sie dowiedziała.
Farfalla, mogłabyś powiedzieć coś więcej o tym małżeństwie? O jaką reaktywację chodziło?
zaczęli poświęcać sobie więcej czasu - często gdzieś razem wychodzili, wyjeżdżali. spędzali czas aktywnie i różnorodnie. ona zaczęła go zaskakiwać w łóżku. on przestał już mówić jak mu źle. zaczął opowiadać co się działo fajnego z żoną.
Nie N4VV, on jest głupim dupkiem, bo ma pewne luki w mózgu. Te luki w mózgu objawiają się tym, że odczuwanie empatii jest u niego zaburzone. Poważnie zaburzone.
Co do twoich słów N4VV, ty uważasz, że można zdradzać, pod warunkiem oczywiście, że nie przyzna się do tej zdrady drugiej stronie? Choćby nie wiadomo jaki był powód tej zdrady? No bo mi się wydaje, że zdradzanie z "ciekawości" jest niejako okrucieństwem i nieważny jest tu fakt, czy druga strona o tym się dowiedziała/dowie.
N4VV Ty popiłeś na haloween czy na serio masz takie poglądy? Nie mogę uwierzyć że ktoś może tak myśleć...
Głupim dupkiem to on jest, ale dlatego, że ona sie dowiedziała.
załamałam się.
ps. co nie zmienia faktu, że o człowieku świadczy jego postepowanie a nie to czy ktoś sie o nim dowie. przykład: wyobraź sobie, ze masz dziecko i ktoś je molestuje. sprawa się wydała. facet jest dupkiem bo się dopuścił złego czynu czy dlatego, że czyn ujrzał światło dzienne? (pytanie raczej retoryczne)
Mój tato w tym wieku był prawie dziadkiem, i niech mnie piorun strzeli jeśli bym go sobie miała wyobrazic z tym brzuszkiem i chorym sercem u prostytutki.
Przecież to stary obrzydliwy satyr, nie zabijać sie dla niego ale w łeb bić
Autorka pod wpływem emocji spanikowała, najlepszym sposobem w takich sytuacjach kryzysowych jest dystans, tylko kto tego słucha. Mam nadzieje ze jednak po czasie szarpaniny autorka zacznie powoli szukać dystansu.
Wieloletnie związki trudno jest burzyć, trzeba mieć odwagę , rozumiem ze autorka sie boi zacząć od początku bo wiek, bo lata razem, bo.... Zawsze jest jakieś bo, a szkoda bo czas płynie.
Życzę mądrych wyborów, dla siebie, nie dla innych, ale zanim autorka dojrzeje do tych wyborów może minąć mnóstwo czasu, niestety.
N4VV jesteś cyniczny, mam nadzieje ze kiedyś Ci to minie.
Nie bądź cyniczny wobec miłości , bo jest ona wieczna jak trawa:)
N4VV Ty popiłeś na haloween czy na serio masz takie poglądy? Nie mogę uwierzyć że ktoś może tak myśleć...
Ja myślę że nie tylko na Halloween, jego postów chwilami nie da się czytać...
Głupim dupkiem to on jest, ale dlatego, że ona się dowiedziała.
To ty tez zdradzasz żonę współczucie dla waszego podejścia może jednak było by lepiej gdyby net-faceci nie pisali na naszym forum.
Ciekawe czy chciałbyś wiedzieć że żona cię zdradza bo jakoś większość z was chce to wiedzieć w każdym razie zawsze to podkreśla wystarczy zajrzeć na przykładowy temat gdzie jest motyw zdradzającej żony.
20 2013-11-01 16:13:38 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-01 16:14:27)
Nie N4VV, on jest głupim dupkiem, bo ma pewne luki w mózgu. Te luki w mózgu objawiają się tym, że odczuwanie empatii jest u niego zaburzone. Poważnie zaburzone.
Co do twoich słów N4VV, ty uważasz, że można zdradzać, pod warunkiem oczywiście, że nie przyzna się do tej zdrady drugiej stronie? Choćby nie wiadomo jaki był powód tej zdrady? No bo mi się wydaje, że zdradzanie z "ciekawości" jest niejako okrucieństwem i nieważny jest tu fakt, czy druga strona o tym się dowiedziała/dowie.
Dominiko - abstrahując od motywacji pchającym go do zdrady - skoro już zdradził, po kiego sie tym chwalił. Tego nie rozumiem i w tym dopatrywał bym się głównie złych intencji polegających na braku empatii - jeśli oczywiście przyznał się z własnej inicjatywy. Natomiast nie odnosze się do przyczyn samej zdrady, bo ich nie znam. Znów zakres odniesienia bierzesz zbyt szeroki.
Tegan napisał/a:N4VV Ty popiłeś na haloween czy na serio masz takie poglądy? Nie mogę uwierzyć że ktoś może tak myśleć...
Ja myślę że nie tylko na Halloween, jego postów chwilami nie da się czytać...
To po co czytasz? Przymusu nie ma. Jak Cię to uszczęśliwi, możesz sobie imaginować, że na śniadanie wypijam flaszkę. Twoje imaginacje, Twoja sprawa.
N4VV napisał/a:Głupim dupkiem to on jest, ale dlatego, że ona się dowiedziała.
To ty tez zdradzasz żonę....
Oczywiście - wszystkie siedem żon.
21 2013-11-01 16:33:55 Ostatnio edytowany przez Natasza84 (2013-11-01 16:34:08)
N4VV a chciałbyś wiedzieć że żona/mąż cię zdradza jeśli w ogóle ją/jego masz bądź masz ?
Dominisia21 napisał/a:Nie N4VV, on jest głupim dupkiem, bo ma pewne luki w mózgu. Te luki w mózgu objawiają się tym, że odczuwanie empatii jest u niego zaburzone. Poważnie zaburzone.
Co do twoich słów N4VV, ty uważasz, że można zdradzać, pod warunkiem oczywiście, że nie przyzna się do tej zdrady drugiej stronie? Choćby nie wiadomo jaki był powód tej zdrady? No bo mi się wydaje, że zdradzanie z "ciekawości" jest niejako okrucieństwem i nieważny jest tu fakt, czy druga strona o tym się dowiedziała/dowie.
Dominiko - abstrahując od motywacji pchającym go do zdrady - skoro już zdradził, po kiego sie tym chwalił. Tego nie rozumiem i w tym dopatrywał bym się głównie złych intencji polegających na braku empatii - jeśli oczywiście przyznał się z własnej inicjatywy. Natomiast nie odnosze się do przyczyn samej zdrady, bo ich nie znam. Znów zakres odniesienia bierzesz zbyt szeroki.
N4VV, ale jak powiedziałeś o tym dupku, to zabrzmiało to zgoła inaczej niż teraz, jak mi swoje słowa wytłumaczyłeś - stąd taki szeroki zakres odniesienia u mnie.
Jeżeli mąż autorki się zdradą "pochwalił" (takie dziwne miał intencje) - to jest to brak empatii.
Mąż autorki nie może zrozumieć jej cierpienia - to jest to brak empatii.
Mąż autorki zdradził żonę z "ciekawości" - zbyt duża miłość własna, również jest to brak empatii (jeżeli się nie "pochwalił" musiał niejako liczyć się z tym, że prawda może wyjść na jaw, w takich sytuacjach 100-procentowej pewności nie ma - że się nie wyda).
Moim zdaniem jak się kogoś zdradzi, to nie powinno się do tego przyznawać pod warunkiem, że naprawdę nie chce się tego ponownie zrobić.
A mąż autorki zapewne swoje wizyty w agencji będzie kontynuował - musiały mu się te młode ciałka spodobać - tylko żeby swojego życia nie zakończył na jednej z takich "przygód", bo moim zdaniem to marne i żałosne zakończenie własnej egzystencji... M A R N E.
N4VV napisał/a:Dominisia21 napisał/a:Nie N4VV, on jest głupim dupkiem, bo ma pewne luki w mózgu. Te luki w mózgu objawiają się tym, że odczuwanie empatii jest u niego zaburzone. Poważnie zaburzone.
Co do twoich słów N4VV, ty uważasz, że można zdradzać, pod warunkiem oczywiście, że nie przyzna się do tej zdrady drugiej stronie? Choćby nie wiadomo jaki był powód tej zdrady? No bo mi się wydaje, że zdradzanie z "ciekawości" jest niejako okrucieństwem i nieważny jest tu fakt, czy druga strona o tym się dowiedziała/dowie.
Dominiko - abstrahując od motywacji pchającym go do zdrady - skoro już zdradził, po kiego sie tym chwalił. Tego nie rozumiem i w tym dopatrywał bym się głównie złych intencji polegających na braku empatii - jeśli oczywiście przyznał się z własnej inicjatywy. Natomiast nie odnosze się do przyczyn samej zdrady, bo ich nie znam. Znów zakres odniesienia bierzesz zbyt szeroki.
N4VV, ale jak powiedziałeś o tym dupku, to zabrzmiało to zgoła inaczej niż teraz, jak mi swoje słowa wytłumaczyłeś - stąd taki szeroki zakres odniesienia u mnie......
Widocznie muszę popracować nad precyzja wypowiedzi - lub bardziej się do niej przykładać. ![]()
jestem tutaj nowa,w zupelnej rozsypce,dowiedzialam sie ,a raczej wyciagnelam od meza,ze od 4 miesiecy ma inna
,bylismy kochajacym sie malzenstwem,wiem ze kochal mnie ponad zycie i ja jego rowniez,mamy 9 letniego synka i 14 miesieczna coreczke...powiem wam,ze to ze odszedl to w duzej mierze moja wina..bywalam dla niego okropna ,wyladowywalam na nim swoje frustracje,bylam podla,on nigdy sam nie prowokowal mnie do klotni,mysle ze mam silna nerwice lekowa i stad te wybuchy niekontrolowanej zlosci...zniszczylam sobie zycie wybuchami i ponizaniem go,on sie zakochal w kobiecie po rozwodzie z dwojka dzieci,co prawda nie przeprowadzil sie do niej,a do tesciowej,ale mysle ze jak podejmie oststeczna decyzje to przeniesie sie do niej...jestem zalamana zupelnie ,bo nie wyobrazam sobie zycia bez niego,doprowadzilam do tego ze on czuje jedynie do mnie obojetnosc i pustke,mowi ze sam nie wie jak bedzie ze moze zateskni do mnie,ale na chwile obecna teskni za nia i kocha ja,tak bardzo bym chciala to ratowac,ze wzgledu na moja milosc do niego i dzieci,ale obawiam sie ze on juz nie da mi szansy nigdy...wybaczylabym zdrade,bo wiem ze w duzym stopniu sie do niej przyczynilam...czasem mam w duchu nadzieje ze moze nie wszystko stracone,ale obawiam sie ze jego uczucie do mnie calkowicie wygaslo...tak bardzo za nim tesknie i zaczynam teraz dopiero doceniac jaki byl dobry i wspanialy...
25 2013-11-01 23:00:29 Ostatnio edytowany przez monika35uk (2013-11-02 00:15:20)
Witam ,mam 35 lat i od jakiegoś czasu podejrzewałam męża o to ,że spotyka się z inną .Pytalam zaprzeczał mnie jednak niepokoilo jego zachowanie niby było ok ale cały czas czułam niepokój .tydzien temu sprawdziłam jego tel i okazało się że mam racje sms z wyznaniami miłości ,aż ciężko było czytać proszę o radę jak to rozsądnie rozegrać jak go zapytać Spisalam też nr jej tel chodź nie wiem czy to dobry pomysł .Proszę o radę
UW odezwij się na znak, że żyjesz. Powiedz co tym wszystkim myślisz, co zamierzaż srobić?
choć może być trochę za wcześnie na decyzję dla ciebie. daj sobie czas jeśli potrzebujesz. jeśli masz możliwość gdzieś wyjechać - np. w góry albo do rodziny, lub mądrej przyjaciółki to proponowałabym skorzystać. wtedy łatwiej spojrzeć na sprawę z dystansem.
Witam ,mam 35 lat i od jakiegoś czasu podejrzewałam męża o to ,że spotyka się z inną .Pytalam zaprzeczał mnie jednak niepokoilo jego zachowanie niby było ok ale cały czas czułam niepokój .tydzien temu sprawdziłam jego tel i okazało się że mam racje sms z wyznaniami miłości ,aż ciężko było czytać proszę o radę jak to rozsądnie rozegrać jak go zapytać Spisalam też nr jej tel chodź nie wiem czy to dobry pomysł .Proszę o radę
monika35uk - ja to bym zapytała wprost. bez wyrzutów sumienia, ze zajrzałam w telefon. w końcu to on się zachował jak dupek. po prostu:"podejrzenia nie dały mi spokoju i zobaczyłam w twoim telefonie wasze smsy". i nie daj odwócić kota ogonem jak będzie chciał skupić uwagę na twoim "bezrawnym" zaglądaniu w telefon. ignoruj to tylko jak mantrę powtarzaj, ze "on tu jest oskarżony i niech nie odwraca uwagi bo pogrąża się w swojej bezczelnoći i pozbawia cię takim zachowaniem podstaw do wybaczenia". czy wybaczysz to już inna sprawa-pewnie nie podejmiesz decyzji w 5 minut. - troszkę napisałam ale prawdę mówiąc jeśli prosisz o radę powinnaś założyć OSOBNY WĄTEK bo ten jest UW. skopiuj sięc swoją sprawę i załóż wątek - więcej osób będzie mogło ci pomóc.
ojej, ale wkradają mi się literówki - jakbym była analfabetką
. np. "srobić" zamiast "zrobić". wybaczcie. nie czepiajcie się.
Farfala dziękuję Ci bardzo jestem tu nowa ,wrócę do domu i założę nowy wątek .Tego że grzebalam w jego tel się nie boje bardziej obawiam się bajeczki którą będzie chciał zamydlic mi oczy.
Witam ,mam 35 lat i od jakiegoś czasu podejrzewałam męża o to ,że spotyka się z inną .Pytalam zaprzeczał mnie jednak niepokoilo jego zachowanie niby było ok ale cały czas czułam niepokój .tydzien temu sprawdziłam jego tel i okazało się że mam racje sms z wyznaniami miłości ,aż ciężko było czytać proszę o radę jak to rozsądnie rozegrać jak go zapytać Spisalam też nr jej tel chodź nie wiem czy to dobry pomysł .Proszę o radę
To dobry pomysł, zbieraj dowody potem przydadzą się przy rozprawie, nie wierz mu na słowo bo będzie się tłumaczył a nawet płakał ale będą to krokodyle łzy.
31 2013-11-02 18:42:49 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2013-11-02 18:59:44)
No właśnie, UW, może wypowiedz się na tym forum.
Jak go znam napewno będzie bral na litość .musze zadzwonic po ten numer telefonu, albo wyslac smsa .napewno mu tego nie podaruje skończony dupek
...To dobry pomysł, zbieraj dowody potem przydadzą się przy rozprawie, nie wierz mu na słowo bo będzie się tłumaczył a nawet płakał ale będą to krokodyle łzy.
No to już lepiej niech zrobi kompletny backup. 9 cyfr spisanych na świstku ma być dowodem czegokolwiek?
Jak go znam napewno będzie bral na litość .musze zadzwonic po ten numer telefonu, albo wyslac smsa .napewno mu tego nie podaruje skończony dupek
Zadzwoń.
Zanim jednak to zrobisz, zastanów sie, co konkretnie chcesz uzyskać, w świetle poznanych faktów.
Opcje:
1. Odwet
2. Naprawę
3. Wolność.
4. Korzyść ekonomiczną.
5. Inne.
Kazda z powyższych opcji implikuje inną strategię postępowania, a przy niektórych Twój pomysł jest durny.
Właściwie przy wszystkich może okazać się watpliwym.
Ja tam bym się zastanowił.
Chcę poznać prawdę, nie chcę działać pod wpływem emocji ,w sumie masz racje tel do niej to głupi pomysł i tak niczego się nie dowiem ,nie chcę odwetu to nie w moim stylu .jakoś jednak muszę ustalic jak jest naprawdę kim jest ,może ją znam
Witam,zawalił mi się świat.Po 30 latach malżeństwa mąż zdradził mnie w domu publicznym z prostytutką.Byłam bardzo ciekawa dlaczego,Odpowiedż była że z ciekawości,że jest tam wachlarz do wyboru młodych dziewcząt.Ja mam 57 lat on 52. Nie umiem żyć mam depresję ,a mąż mówi,że przesadzam,że nic takiego się nie stało,że jak chćę to też mogę iść na boki.To się nie wymydli.Mówi że świat idzie do przodu,życie ucieka ,i tyle.Myślę o samobójstwie.
Nie myśl o samobójstwie,to bardzo zła myśl,wręcz idiotyczna.Strasznie zawalił i bardzo pokrętnie próbuje wybrnąć z sytuacji,kierowanie Ciebie na boki to w przyszłości hak na Ciebie.Zdrada to fatalny błąd życiowy w jego wykonaniu.Myślę jako facet w przybliżonym do Jego wieku że musiał sobie coś udowodnić ale tak naprawdę nie wiadomo co.Gdyby sobie coś "wychodził,postarał się"ale po prostu sobie kupił iluzoryczne chwilowe doznanie,to szmira. Zdrady się raczej nie wybacza ,ale zawsze istnieje jakieś ale, bo tak naprawdę żaden facet nie idzie'na dupy'jak ma w swojej alkowie totalnie wszystko.Napiszę Ci wprost jestem bardzo długo bez Swojej kobiety bo ja pracuje za granicą,ale właśnie że pomimo mnie stać na takie"usługi" bo to grosze, to spokojnie czekam jak wrócę do domu.
Napiszę Ci wprost jestem bardzo długo bez Swojej kobiety bo ja pracuje za granicą,ale właśnie że pomimo mnie stać na takie"usługi" bo to grosze, to spokojnie czekam jak wrócę do domu.
![]()
Ja radzę ci dobrze odejdź od niego albo postąp jak on pisze w innym przypadku będzie to robił dalej bo to ten typ bez kręgosłupa moralnego który uzna że jeśli go nie zdradzisz to znaczy że można to ciągnąc dalej.
Bo mu tak nieprawdę na tobie nie zależy, może to zabrzmi nieładnie ale robienie sobie placów dale szansę że nie zostaniesz sama wiem że to strasznie ohydne ale jak widać on sobie nic nie będzie robił z twojej zdrady a ty na odejściu w ciemno możesz stracić znacznie więcej no chyba że masz dobrze płatną pracę.
Nie wiem dlaczego tak jest ale często dobrzy ludzie trafiają na totalnych cyników.
38 2013-11-02 21:58:43 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-02 21:59:01)
Chcę poznać prawdę, nie chcę działać pod wpływem emocji ,w sumie masz racje tel do niej to głupi pomysł i tak niczego się nie dowiem ,nie chcę odwetu to nie w moim stylu .jakoś jednak muszę ustalic jak jest naprawdę kim jest ,może ją znam
Powtórzę - ustalić powinnać przede wszystkim, co Ty chcesz z tym zrobić.
Jakie dopuszczasz opcje.
Przemyślenie ich, we wszystkich przewidywalnych wariantach da Ci taktyczną przewagę, bo on będzie musiał wymyślać, co Ty już masz wymyślone.
W ten sposób będziesz zawsze o pół kroku przed nim - uzyskasz kontrolę.
Tylko nerwy przyhamuj - w każdej opcji sie opłaci.
Chyba wolałabym uniknąć zdrady z zemsty ,ale to jest jakies wyjście wezmę pod uwagę ,odejscia się nie boję mieszkam w UK tu nawet bez dobrze platnej pracy dam radę polityka socjalna jest na wysokim poziomie ,jakbym straciła pracę .najnardziej boję się o dzieci a przedewszystkim o mojego syna ma dopiero 8 lat i jest dzieckiem autystycznym ,córka ma 17 i wiem że ona by zrozumiała nasze decyzje
Nerwy nauczyłam się hamować wiem ,że krzyk i histetia nic nie da
Chyba wolałabym uniknąć zdrady z zemsty ,ale to jest jakies wyjście wezmę pod uwagę ,odejscia się nie boję mieszkam w UK tu nawet bez dobrze platnej pracy dam radę polityka socjalna jest na wysokim poziomie ,jakbym straciła pracę .najnardziej boję się o dzieci a przedewszystkim o mojego syna ma dopiero 8 lat i jest dzieckiem autystycznym ,córka ma 17 i wiem że ona by zrozumiała nasze decyzje
Zemsta w ogóle nie ma celu - to opcja zerowa. Jej skutki moga uderzyć nie tam, gdzie zamierzałaś.
Właściwie masz dwie opcje zasadnicze - między nimi musisz zdecydować.
W podjęciu tej decyzji niewiele można Ci poradzić - jedynie zachowania spokoju i chłodnej oceny faktów.
Mam czas zastanowić się ,porozmawiam z mężem w poniedziałek kiedy dzieciaki będą w szkole ,do tej pory poukladam sobie wszystko co chce mu powiedzieć .mam nadzieje tylko że to nie będzie monolog i jego odpowiedź mnie nie zaskoczy nie wiem tak naprawdę czego się spodziewać, nigdy nie byłam w takiej sytuacji ,oj będzie ciężko
Nie wiem jaka jest między wami komunikacja i porozumienie.
Gdyby zagadnienie dotyczyło mnie osobiście, nie podchodził bym do tego, jak do sporu, lecz do wspólnej drogi rozwiązania problemu.
Tylko niestety moją partnerką nigdy by nie została osoba, z którą porozumienie i przyjaźń byłyby jedynie pustymi deklaracjami.
Widzisz - bo ja nie jestem normalny i w pewnych warunkach dał bym radę nawet akceptowac "zdradę".
Napisałem "zdrada" w cudzysłowiu, albowiem przez moją akceptację zdrada przestała by być zdradą.
Nie wiem, czy zrozumiesz - to nieco inny poziom relacji, niż zwykle uznawany za słuszny.
Do tej pory komunikacja między nami była dobra potrafiliśmy ze sobą rozmawiać , rozwiązywać problemy szukając kompromisu .tym razem też z mojej strony będzie to próba porozumienia i rozwiązania problemu.tak rozumiem co masz na mysli pisząc o sobie ,tylko co w twoim rozumieniu nazywamy zdradą
Do tej pory komunikacja między nami była dobra potrafiliśmy ze sobą rozmawiać , rozwiązywać problemy szukając kompromisu .tym razem też z mojej strony będzie to próba porozumienia i rozwiązania problemu.tak rozumiem co masz na mysli pisząc o sobie ,tylko co w twoim rozumieniu nazywamy zdradą
Odniesienie jest pływające - w obecnej chwili sam nie wiem.
Chyba najtrafniejszym słowem jest nielojalność, co może znaczyć wiele i niewiele.
Różne rzeczy może znaczyć.
Nie mieszaj jej w głowie jej związek już umarł to że ty usprawiedliwiasz zdradę nie znaczy że każdy taki jest.
Antonina miała rację albo rewanż albo odejście.
Nie mieszaj jej w głowie jej związek już umarł to że ty usprawiedliwiasz zdradę nie znaczy że każdy taki jest.
Antonina miała rację albo rewanż albo odejście.
Sama nie mieszaj. Rewanż jest pomysłem durnym - chyba, ze ona sama uzna, że tego akurat potrzebuje. Na razie najlepiej jak sobie pogada ze swoim facetem i zobaczymy jak on się ustosunkuje - może już nie być komu sie rewanżować.
Wszystkie opcje biorę pod uwagę ,najpierw jednak rozmowa chcę usłyszeć co on ma mi do powiedzenia .z drugiej strony obawiam się ,że wymyśli historyjkę typu to nic nie znaczy nie spałem z nią itp... ja niczego nie ustale i zostane w punkcie wyjścia i co wtedy dzwonić do tej baby i probowac na własną rękę ustalic fakty ,ta niewiedza doprowadza mnie do szału
Porozmawiaj z mezem i sama zobaczysz po jego zachowaniu, slowach jak to jest. Tamta zostaw w spokoju choc na pewno jest chec zeby wyrzucic z siebie cale to goowno w jej strone ale to bez sensu,nie znizaj sie do tego poziomu no chyba ze tego akurat potrzebujesz. Badz dumna, miej swoj honor. Twoj sposob myslenia Jest uzalezniony od etapu na jakim sie teraz znajdujesz wiec nie rob niczego w emocjach.
Zdrada to zdrada,fizyczna,emocjonalna czy jakie tam tylko mozna wymyslec, wszystkie one zabijaja zwiazek i nie ma sie co rozwodzic i szukac wytlumaczenia.
Jesli teraz pokazesz mu ze moze Ci wcisnac kit to juz bedzie to robil az do "momentu przelomowego"(zlapania na goracym uczynku) ale wtedy tez jegomosciowi czesto udaje sie zmanipulowac zakochana kobiete,ze to przeciez"nie to co widzi, ze to nic nie znaczylo".
Za swoje czyny ponosi sie konsekwencje!!!
Wszystkie opcje biorę pod uwagę ,najpierw jednak rozmowa chcę usłyszeć co on ma mi do powiedzenia .z drugiej strony obawiam się ,że wymyśli historyjkę typu to nic nie znaczy nie spałem z nią itp... ja niczego nie ustale i zostane w punkcie wyjścia i co wtedy dzwonić do tej baby i probowac na własną rękę ustalic fakty ,ta niewiedza doprowadza mnie do szału
witaj! przeczytałam przed chwilą twoją historię......uważam,że rozmowa przede wszystkim, jednak bądź czujna.....prawie zawsze w takim przypadku mówią to co chcą żebyśmy usłyszały i uwierzyły. Rzadko zdarza się facet, który ma odwagę przyznać się do zdrady. Większość poszłaby w diabły, ale .......no własnie.......tracić wygodę? płacić alimenty? nic z tego za dużo do stracenia, więc będzie robił wszystko żeby to utrzymać. Przejdzie jej i znowu będę mógł zrobić sobie skok w bok. Większość kobiet pomimo zdrady chce związek utrzymać....próbowałam.....skutek marny.....utrzymywać coś na siłę? nie warto...szkoda zdrowia. Nie daję ci tutaj rad, ani mi to w głowie...troszeczkę przytoczyłam tylko swoje przejścia....to ty musisz sama podjąć decyzję o tym czy będziesz miała na tyle sił, żeby żyć z tą świadomością. Najgorsze co może w związku się wydarzyć to "utrata zaufania", kiedy zawiedzie cię tak naprawdę najbliższa osoba, chociaż mówi się, że mąż czy żona to przepraszam za nazwę "rzecz" nabyta. Jestem z tobą i myślę, że rozsądnie do tego podejdziesz i podejmiesz odpowiednią i mądrą decyzję z uwzględnieniem także swojego dobra.
monika35uk napisał/a:Wszystkie opcje biorę pod uwagę ,najpierw jednak rozmowa chcę usłyszeć co on ma mi do powiedzenia .z drugiej strony obawiam się ,że wymyśli historyjkę typu to nic nie znaczy nie spałem z nią itp... ja niczego nie ustale i zostane w punkcie wyjścia i co wtedy dzwonić do tej baby i probowac na własną rękę ustalic fakty ,ta niewiedza doprowadza mnie do szału
witaj! przeczytałam przed chwilą twoją historię......uważam,że rozmowa przede wszystkim, jednak bądź czujna.....prawie zawsze w takim przypadku mówią to co chcą żebyśmy usłyszały i uwierzyły. Rzadko zdarza się facet, który ma odwagę przyznać się do zdrady. Większość poszłaby w diabły, ale .......no własnie.......tracić wygodę? płacić alimenty? nic z tego za dużo do stracenia, więc będzie robił wszystko żeby to utrzymać. Przejdzie jej i znowu będę mógł zrobić sobie skok w bok. Większość kobiet pomimo zdrady chce związek utrzymać....próbowałam.....skutek marny.....utrzymywać coś na siłę? nie warto...szkoda zdrowia. Nie daję ci tutaj rad, ani mi to w głowie...troszeczkę przytoczyłam tylko swoje przejścia....to ty musisz sama podjąć decyzję o tym czy będziesz miała na tyle sił, żeby żyć z tą świadomością. Najgorsze co może w związku się wydarzyć to "utrata zaufania", kiedy zawiedzie cię tak naprawdę najbliższa osoba, chociaż mówi się, że mąż czy żona to przepraszam za nazwę "rzecz" nabyta. Jestem z tobą i myślę, że rozsądnie do tego podejdziesz i podejmiesz odpowiednią i mądrą decyzję z uwzględnieniem także swojego dobra.
Tę odpowiedz przypasowałam do siebie troszkę.Utrata zaufania....no właśnie.Też były przysięgi, że to koniec, że zerwał itd.a dziś...znalazłam dowod,że pisał smsa(widniał inny nr, więc z ukrytego zadzwoniłam)...odezwała się kobieta...nie mam już siły....(proszę poczytać moje posty).Co mam zrobić, ?udawać,że nic nie widziałam i poczekać na rozwój akcji, czy jak wróci do domu spytać z kim znowu pisał, a napewno się zaprze wszystkiego.Proszę o radę...
zuzia1967 napisał/a:monika35uk napisał/a:Wszystkie opcje biorę pod uwagę ,najpierw jednak rozmowa chcę usłyszeć co on ma mi do powiedzenia .z drugiej strony obawiam się ,że wymyśli historyjkę typu to nic nie znaczy nie spałem z nią itp... ja niczego nie ustale i zostane w punkcie wyjścia i co wtedy dzwonić do tej baby i probowac na własną rękę ustalic fakty ,ta niewiedza doprowadza mnie do szału
witaj! przeczytałam przed chwilą twoją historię......uważam,że rozmowa przede wszystkim, jednak bądź czujna.....prawie zawsze w takim przypadku mówią to co chcą żebyśmy usłyszały i uwierzyły. Rzadko zdarza się facet, który ma odwagę przyznać się do zdrady. Większość poszłaby w diabły, ale .......no własnie.......tracić wygodę? płacić alimenty? nic z tego za dużo do stracenia, więc będzie robił wszystko żeby to utrzymać. Przejdzie jej i znowu będę mógł zrobić sobie skok w bok. Większość kobiet pomimo zdrady chce związek utrzymać....próbowałam.....skutek marny.....utrzymywać coś na siłę? nie warto...szkoda zdrowia. Nie daję ci tutaj rad, ani mi to w głowie...troszeczkę przytoczyłam tylko swoje przejścia....to ty musisz sama podjąć decyzję o tym czy będziesz miała na tyle sił, żeby żyć z tą świadomością. Najgorsze co może w związku się wydarzyć to "utrata zaufania", kiedy zawiedzie cię tak naprawdę najbliższa osoba, chociaż mówi się, że mąż czy żona to przepraszam za nazwę "rzecz" nabyta. Jestem z tobą i myślę, że rozsądnie do tego podejdziesz i podejmiesz odpowiednią i mądrą decyzję z uwzględnieniem także swojego dobra.
Tę odpowiedz przypasowałam do siebie troszkę.Utrata zaufania....no właśnie.Też były przysięgi, że to koniec, że zerwał itd.a dziś...znalazłam dowod,że pisał smsa(widniał inny nr, więc z ukrytego zadzwoniłam)...odezwała się kobieta...nie mam już siły....(proszę poczytać moje posty).Co mam zrobić, ?udawać,że nic nie widziałam i poczekać na rozwój akcji, czy jak wróci do domu spytać z kim znowu pisał, a napewno się zaprze wszystkiego.Proszę o radę...
Chętnie z tobą porozmawiam, ale przyznaję się że jestem tutaj krótko i nie potrafię jeszcze za bardzo poruszać się po forum ![]()
zuzia1967 napisał/a:monika35uk napisał/a:Wszystkie opcje biorę pod uwagę ,najpierw jednak rozmowa chcę usłyszeć co on ma mi do powiedzenia .z drugiej strony obawiam się ,że wymyśli historyjkę typu to nic nie znaczy nie spałem z nią itp... ja niczego nie ustale i zostane w punkcie wyjścia i co wtedy dzwonić do tej baby i probowac na własną rękę ustalic fakty ,ta niewiedza doprowadza mnie do szału
witaj! przeczytałam przed chwilą twoją historię......uważam,że rozmowa przede wszystkim, jednak bądź czujna.....prawie zawsze w takim przypadku mówią to co chcą żebyśmy usłyszały i uwierzyły. Rzadko zdarza się facet, który ma odwagę przyznać się do zdrady. Większość poszłaby w diabły, ale .......no własnie.......tracić wygodę? płacić alimenty? nic z tego za dużo do stracenia, więc będzie robił wszystko żeby to utrzymać. Przejdzie jej i znowu będę mógł zrobić sobie skok w bok. Większość kobiet pomimo zdrady chce związek utrzymać....próbowałam.....skutek marny.....utrzymywać coś na siłę? nie warto...szkoda zdrowia. Nie daję ci tutaj rad, ani mi to w głowie...troszeczkę przytoczyłam tylko swoje przejścia....to ty musisz sama podjąć decyzję o tym czy będziesz miała na tyle sił, żeby żyć z tą świadomością. Najgorsze co może w związku się wydarzyć to "utrata zaufania", kiedy zawiedzie cię tak naprawdę najbliższa osoba, chociaż mówi się, że mąż czy żona to przepraszam za nazwę "rzecz" nabyta. Jestem z tobą i myślę, że rozsądnie do tego podejdziesz i podejmiesz odpowiednią i mądrą decyzję z uwzględnieniem także swojego dobra.
Tę odpowiedz przypasowałam do siebie troszkę.Utrata zaufania....no właśnie.Też były przysięgi, że to koniec, że zerwał itd.a dziś...znalazłam dowod,że pisał smsa(widniał inny nr, więc z ukrytego zadzwoniłam)...odezwała się kobieta...nie mam już siły....(proszę poczytać moje posty).Co mam zrobić, ?udawać,że nic nie widziałam i poczekać na rozwój akcji, czy jak wróci do domu spytać z kim znowu pisał, a napewno się zaprze wszystkiego.Proszę o radę...
Nie wiem co będzie u mnie napewno tego nie odpuszczę być może jutro spakuje męża i każę odpuścić dom nie wiem ,ale u mnie jest to pierwszy raz żeby był to kolejny nawet nie chciałabym rozmawiac tylko od razu rozstała bym się bez możliwości wytłumaczenia się podziwiam Cię za taką wyrozumiałość
Nie wiem co będzie u mnie napewno tego nie odpuszczę być może jutro spakuje męża i każę odpuścić dom nie wiem ,ale u mnie jest to pierwszy raz żeby był to kolejny nawet nie chciałabym rozmawiac tylko od razu rozstała bym się bez możliwości wytłumaczenia się podziwiam Cię za taką wyrozumiałość
Przeżyłam z nim 25 lat....i to jest trudne.Ale co myślisz o tym dzisiejszym nr.który znalazłam...powiedzieć mu, czy ...?
To się nie wymydli.
Ot specjalista higieniczno-sanitarny się znalazł ![]()
Nie umiem żyć
Potrafisz, zaciśnij zęby i żyj jak dotychczas.
Mówi że świat idzie do przodu
Taaa, na przedzie z jego wackiem ![]()
Myślę o samobójstwie.
Jaki miałabyś w tym cel? Dać mu wolną drogę do wojowania wackiem gdzie się da? Nie rób mu tej przysługi.
jest tam wachlarz do wyboru młodych dziewcząt
Nic dziwnego starszy Pan się podjarał, bozykał, połechtał swoje ego, podniósł samoocenę i w stosunku do ciebie zgrywa kozaka. W jednym się zgadzam pateflon zrobił błąd,że się przyznał.
To jest trudne wiem o tym tylko czy warto mu mówić kolejny raz coś wymysli a za pare dni znajdziesz nastepny nr a zdrugiej strony może powinnaś tylko czy to coś da może to właśnie ty powinnaś pomyśleć o odwecie
To jest trudne wiem o tym tylko czy warto mu mówić kolejny raz coś wymysli a za pare dni znajdziesz nastepny nr a zdrugiej strony może powinnaś tylko czy to coś da może to właśnie ty powinnaś pomyśleć o odwecie
Załącz olewator, szkoda Twoich nerwów.
Dla niego teraz najważniejsze jest high life!
Trudno tłumaczyć komuś coś konkretnego, gdy mózg zalewa sperma ![]()
Pateflony mają to do siebie,że z reguły ich reforma jest niewykonalna.
monika35uk napisał/a:To jest trudne wiem o tym tylko czy warto mu mówić kolejny raz coś wymysli a za pare dni znajdziesz nastepny nr a zdrugiej strony może powinnaś tylko czy to coś da może to właśnie ty powinnaś pomyśleć o odwecie
Załącz olewator, szkoda Twoich nerwów.
Dla niego teraz najważniejsze jest high life!
Trudno tłumaczyć komuś coś konkretnego, gdy mózg zalewa sperma
Pateflony mają to do siebie,że z reguły ich reforma jest niewykonalna.
macie rację dziewczyny i tak się wyprze wszystkiego, a ja za jakis czas nowy nr znajdę, jestem załamana...tylko odwet nic więcej?
Odwet to jedna z opcji ,która ja też biorę pod uwagę w swojej sytuacji ,zrób coś dla siebie może wyjedź gdzieś na pae dni i pomyśl co ty chcesz czy być z nim czy zacząć od nowa ,j też boję się rozmowy z moim ale dopiero po niej podejmę decyzję ja jestem ze swoim 20 lat włączając lata przed slubem
Odwet tudzież zemsta jest oznaką słabości.
Po prostu miej wyje....,a będzie ci dane.
Ja chce to niech robi ważne by teraz jej było dobrze niech pozna co to zdrada może wtedy zrozumie jaką zrobił krzywdę będzie to za późno ale przynajmniej nie skrzywdzi nikogo więcej.
No ja też myślę, że odwet to nie za dobry pomysł.
Ktosiu i Moniko, wyobraźcie sobie, że zdradziliście swoich mężów. Jakbyście się poczuły po tej zdradzie? Czy przypadkiem nie poczułybyście się podle, że zniżyłyście się do poziomu waszych mężów itp.?
Masz rację nie będę zniżac się do jego poziomu nic na siłę
A zdrugiej strony mam nieodparta chęć dokopania mu może obojętność jest lepsza