Witam
Od pewnego czasu mam problem i nie wiem jak go rozwiązać. Otóż ja i mój narzeczony mieszkamy u jego rodziców. Początkowo relacje były ok. Cieszyli się, że mieszkam z narzeczonym. Przynajmniej, tak mówili. Natomiast od pewnego czasu wszystko się zmieniło. Przyszła teściowa stała się strasznie czepliwa. Zaczęła mówić swojemu synowi, że jest jej trochę ciężko bo ktoś obcy chodzi po jej domu, a z drugiej strony mnie "toleruje" (a nie akceptuje). Zaczęła czepiać się nawet najdrobniejszych drobiazgów. W dodatku niby rozmawia ze mną normalnie, a za plecami mnie obgaduje. Obgaduje mnie ze swoją córką i nawet swojemu synowi (a mojemu narzeczonemu) na mnie nadaje. Mówi mu, że nie umiem dobrze gotować, sprzątać i tak dalej. Raz ją prawie przyłapałam na "obrabianiu mi tyłka".Nie wiem dlaczego dla mnie takie są. Dzielę się z nimi wszystkim co mam. Natomiast nie dawno siostra narzeczonego sprowokowała kłótnię. Poprosiła mnie abym kupiła jej pewną rzecz. Zgodziłam się bo i tak miałam po drodze, ale mój narzeczony później wykręcił jej pewien żart. Ja zaproponowałam wyjście z sytuacji, a siostra zaczęła na mnie nadawać ze swoją matką, zbytnio nie kryjąc się z tym. Nie wytrzymałam i prosto w twarz powiedziałam jej, że to co zaproponowałam jest dobre, a nie żałosne. Oczywiście wyszła awantura bo i ona powie co myśli i ja również. Mój narzeczony na początku miał do mnie pretensje i stwierdził, że to ja zaczęłam awanturę, a tak nie było. Dopiero później przyznał mi rację.
Często kłócimy się przez jego matkę i siostrę i niestety często narzeczony przyznaje im racje
. Czasem mówi, że jest między młotem a kowadłem bo z jednej strony jestem ja a z drugiej jego matka. Wydaje mi się, że jego matka chce nas skłócić. Kiedyś po pijaku powiedziała do mnie, że to ona jest pierwszą kobietą jego życia i że to ona jest ważniejsza bo jest matką. Chcę aby narzeczony miał dobry kontakt ze swoją matką, ale chcę też, aby pokazał, że stoi za mną murem.
Nie mam już do tego sił
. Dwóch na jednego.. nie wygram z nimi
.