a wiec klocilismy sie na potege normalnie zadzownil do mamusi i sie poskarzyl na mnie i to jeszcze przy mnie doslownie, maz po rozmowie z mamusia (nie wylaczyl telefonu mysle ze zrobil to specjalnie), no i przyszedl do mnie oczywiscie ja juz poddenerwowana jeszcze bardzie mnie nakrecal i powiedzialam co powiedzialam puscilam wiazanke na calego na niego i nie tylko. potem tesciowa pisze sms ze wszystko slyszla bo maz nie wylaczy telefonu itd. i co teraz ja mam z nim zrobic jezeli chodzi o zwiazek to nam sie nie ukalada ja juz moge powiedziec ze mam dosyc jest on tak bardzo konfliktowym czlowiekiem ze szok, czepia sie mnie o byle co mamy 9 miesieczna coreczke jest cudowna nie pracuje opiekuje sie dzieckiem nie wiem co on sobie mysli mowi ze mi sie w dupie chyba poprzeracalo od siedzenia w domu i mowi zebym zaczelam szukac pracy, jak najbardziej jest mi to na reke bardzo chetnie pojde do pracy juz w sumie dawno zaczelam szukac ale boli mnie to bo on mysli ze wychowanie dziecka to zaden obowiwazek chyba a gdzie obiad sprztanie domu czasem brakuje czasu zeby sobie zjesc sniadanie ale czy facet to zrozumie w sumie to zalezy abyscie mi cos poradzily cpo ja mam robic co mam myslec o tej sytuacji jak ja mam teraz z tesciowa rozmawiac po tym co uslyszala z moich ust w telefonie no i co z tym moim mezulkiem zrobic teraz
1 2013-09-30 20:58:31 Ostatnio edytowany przez pychotka (2013-09-30 21:06:26)
Podobne tematy
Tak, ciężko facetom zrozumieć jak wielkim obowiązkiem jest opieka nad dzieckiem.
Może oprócz krzyków spróbujcie na spokojnie, jeżeli jeszcze sie kochacie. Dla dobra waszego dziecka musicie się jakoś dogadac i podjąć decyzje co do waszej przyszłości; wspólnej lub osobnej. Teraz dziecko nie rozumie kłótni itp ale kiedyś zrozumie.
Powiedz mu, że nie życzysz sobie by mieszał w wasze życie matke. i jej powiedz to samo, żeby się nie wtrącała bo chcesz aby wasze relacje były ok bez jej ingerencji.
Wytłumacz mu, że dziecko to dużo pracy. Albo powiedz mu, żeby sie sam przekonał i został z córką SAM na dzien lub dwa tak żeby się przekonał co to jest.
3 2013-09-30 21:17:44 Ostatnio edytowany przez pychotka (2013-09-30 21:18:39)
masz rację jest ciezko tym bardziej ze on ma tu swoja cala rodzine na miejscu ja nie mam tu rodzicow wyjechali do pracy za granice jestem pozostawiona sama sobie nie mam pocy zadnej z jego rodziny. On tylko jak moze pomaga mi przy corce ale samej jest strasznie ciezkooo, ja go kocham i nie chec sie klocic ale on wiecznie jakies nieporozumienia stawarza co jakis czas potem przprasza i znowu to samo, szczerze ja wiem ze to dla dobra corci ale ja mam juz tego dosyc, a z tym nie wylaczonym telefonem to dzisiaj przegiol maksymalnie, caly czas twierdzi ze nie ma juz dla nas szans i sie najlepiej rozwiesc ale konczy sie tylko na gadaniu i tyle z jego strony. Sczerze ta dzisiajsza sytuacja mnie juz przerosla maksymalnie jestem osoba silna w srodku nie zdarza sie mi plakac wcale ale dzisiaj nerwy daly gore poprostu peklam,
dziekuje ci za odp napewno skorzytsam z twoich rad
Tak, ciężko facetom zrozumieć jak wielkim obowiązkiem jest opieka nad dzieckiem.
Może oprócz krzyków spróbujcie na spokojnie, jeżeli jeszcze sie kochacie. Dla dobra waszego dziecka musicie się jakoś dogadac i podjąć decyzje co do waszej przyszłości; wspólnej lub osobnej. Teraz dziecko nie rozumie kłótni itp ale kiedyś zrozumie.Powiedz mu, że nie życzysz sobie by mieszał w wasze życie matke. i jej powiedz to samo, żeby się nie wtrącała bo chcesz aby wasze relacje były ok bez jej ingerencji.
Wytłumacz mu, że dziecko to dużo pracy. Albo powiedz mu, żeby sie sam przekonał i został z córką SAM na dzien lub dwa tak żeby się przekonał co to jest.
Uważasz więc ze problemem jest to ze teściowa słyszała jak sie zachowujesz. A nie twoje zachowanie???
Troche sie pogubilas.
Nawet sie nie zajaknelas pisząc ze puscilas wiache. Oczywiście winien twój mąż.
Ech. Troszkę refleksji. Autorefleksji.
I zanim zaczniesz oceniać zachowanie swojego meza.... Ocen swoje. Obiektywnie....
A potem sie zastanow.
Uważasz więc ze problemem jest to ze teściowa słyszała jak sie zachowujesz. A nie twoje zachowanie???
Troche sie pogubilas.
Nawet sie nie zajaknelas pisząc ze puscilas wiache. Oczywiście winien twój mąż.Ech. Troszkę refleksji. Autorefleksji.
I zanim zaczniesz oceniać zachowanie swojego meza.... Ocen swoje. Obiektywnie....
A potem sie zastanow.
No tak , wyjdź z siebie i stań obok. Wyłącz nerwy, stres, i wszelkie emocje tej obok, dobry żart tynfa wart.
Teściowej powiedz, tylko spokojnie, bez najmniejszych emocji, najwyżej ze smutkiem, że mąż zrobił to specjalnie, sprowokował awanturę, że cię lekceważy, potraktuj ją jak własną matkę, jeśli cię zrozumie wystarczy, jeśli nie - masz do myślenia. W kazdym razie możesz jej powiedzieć, że tak nie postępuje mąż, tylko maminsynek i ktoś niedojrzały. Bo niby dlaczego podstępem robi ci problemy nawet ze swoimi rodzicami. Masz argumenty i masz prawo, nie daj się ogłupić, bo dostaniesz wylewu albo zawału./ z tym maminsynkiem przesadziłam, to dopiero byś jej dała argumenty, że chcesz więzi matki z dzieckiem rozerwać, ale sama musisz wnioski wyciągnąc/.
Autorka postu powinna odnieść sie do
Siebie i swojego zachowania. Jak rozumiem fakt krzyku w domu. Przekleństw i
Rzucania miechem w towarzystwie 9- miesięcznego bobasa jest norma???? Dopóki oczywiście teściowa nie słyszy....
Dobrze ze w telefonie rekoczynow nie widac...byłoby trudniej.
Och jaka biedna pokrzywdzona ofiara złego meza
Który ośmielił sie do rodzinnej patologii dołączyć jako świadka osoby postronne.
Bo przecież goooofno powinno
Zostać w czterech ścianach. Czyż nie???
Czy tylko ja widzę co
Jest prawdziwym problemem w tym związku???
Bo na pewno nie
Jest to teściowa.
Dwa lata jesteście razem. Z tego rok ciąża i rok dziecko... A
Jedyne argumenty jakie macie
To jego- ze ci sie w dupie przewraca..
A twój argument to rzucanie miechem...
Puk puk. Jest tam kto?? W tych waszych młodych lepetynkach??? Po
Co wam zabawa w dom? Rodzine? Małżeństwo?? Przecież mentalnie reprezentujecie etap piaskownicy....
Ciekawe kto pierwszy weźmie zabawecxki...
...
Czy tylko ja widzę co
Jest prawdziwym problemem w tym związku???
Nie.
Podzielam Twoje zdanie.
End_aluzja napisał/a:...
Czy tylko ja widzę co
Jest prawdziwym problemem w tym związku???Nie.
Podzielam Twoje zdanie.
ja tez.
Poza tym jak czytam ILE to pracy przy 1 - slownie JEDNYM malym dziecku w domu, to az mi sie flaki do gory wywracaja. Do tego obiad i sprzatanie - matko jedyna, co za kierat! W dwie godziny przy dobrych checiach mozna sie z tym uwinac. Chyba, ze chlew codziennie wieczorem robicie.
Troche organizacji pani autorko i czasu bedziesz miec az nadto. Leniwe te kobiety teraz jak nie wiem co sie porobily.
9 2013-10-01 08:48:53 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-01 08:55:21)
End_aluzja napisał/a:...
Czy tylko ja widzę co
Jest prawdziwym problemem w tym związku???Nie.
Podzielam Twoje zdanie.
I ja też ![]()
Hipokryzja "to je to"...
Jeśli nie ma się NIC do ukrycia, to nie ma i problemu, kiedy ktoś (choćby niepowołany) usłyszy.
Rozumiem, że autorka MOŻE być przytłoczona ilością obowiązków z którymi dotąd nie miała okazji się zetknąć (bo te chowanie bobasa to tylko w reklamach TV jest takie cudne i słodkie
) Rozumiem, że partner może być mało "gramotny" bądź nieskory do pomocy. Niemniej bardziej efektywne jest szukanie poparcia w "niedoli" niż dokładanie sobie przeciwników. Może warto teściowej się "wyżalić" zamiast wrzeszczeć? Autorka sama musi czuć, że nie tędy droga, skoro czuje dyskomfort... Inaczej nie byłoby powodu do rozdrapywania sytuacji.
No cóz, tak bywa, że zamiast wsparcia dostaniesz po głowie, pewnie te osoby, które tak lekko sobie tutaj ciebie oceniają same są teściowymi i teściami i wiedzą jak z synowymi postępować.
a ja bym poszła demontracyjnie do teściowej i powiedziała jej że między wami sie nie układa, zę Twój mąz nie sprawdza siew tej czy tamtej sferze . Szczerze bym jej powiedziała, ale absolutnie bym się nie kajała przed nia. Jestes dorosłą osoba, sama jesteś matką, więc po co jakieś przepraszanie jak małe dziecko które zle sie zachowało??
do tych wszystkich wspaniałych netkobiet, które wypowiadały się w wątku
wyobrazcie sobie ze praca przy dziecku jest nie lada wyczynem, dodatkowo frustruje fakt, że nie jest doceniana. Dziecko , któe ma 9 miesięcy nie polezy w łóżeczku w nieskoncozność , nie pobawi się też samo. To pewnie żona wstaje do dziecka w nocy, na tym etapie ząbkuje, to żona lata na zakupy, sprząta chate, robi zakupy w wiekszości przypadków tak to niestety wygląda.. a mąz raz w roku przy dobrych wiatrach ma wypracowany urlop. Kiedy żona ma urlop??? kiedy ma czas dla siebie?? Oceniacie a skąd wiecie jakie są relacje autorki z mężem?? czy pan władaca wraca z pracy i nie siada w fotelu oczekując zupy i dupy???
czy was nie bolałoby was ze wasz mąż leci po ratunek do mamusi??? czy tak postępuje prawdziwy facet?? jesli autorka leciała z wiązanką pewna jestem że mąz nei stał jak ciele i nie był jej dłużny ...
nie udweajcie i nie gorszcie się bo same święte nie jesteście i zapewne w niejednym domu lecą epitety wypowiadane w nerwach, emocjach ..
a ja bym poszła demontracyjnie do teściowej i powiedziała jej że między wami sie nie układa, zę Twój mąz nie sprawdza siew tej czy tamtej sferze . Szczerze bym jej powiedziała, ale absolutnie bym się nie kajała przed nia.
Błąd kardynalny. Jeżeli tak zrobi, to wcześniej czy później matka uzna, że nie jest dobrą kandydatką na żonę dla jej syna. Zrobi wszystko by pomóc synowi się jej pozbyć. ![]()
No cóz, tak bywa, że zamiast wsparcia dostaniesz po głowie, pewnie te osoby, które tak lekko sobie tutaj ciebie oceniają same są teściowymi i teściami i wiedzą jak z synowymi postępować.
Zdaje się, że z powyższej 3, tylko JA jedna. Niemniej - argument takiej klasy, że "klękajcie narody".
Niech żyje hipokryzja, fałsz i obłuda ![]()
Tak ONA1977. Jako hipotetyczne teściowe i teściowie nigdy ŻADNYCH dzieci nie "obrabialiśmy", więc nie wiemy co mówimy...
Teściowej bym powiedziała PRAWDĘ: "Wyszłam z siebie> JUŻ nie daję rady i brak mi sił. Stąd moje zachowanie". BEZ kajania.
adamajkis a co to znaczy według ciebie że matka nei uzna synowej?? no bez jaj oni juz są małżeństwem, teściowa im do szczęścia nie jest potrzebna.. autorce potrzebne jest granie zmężem do tej samej bramki i życie razem , a w tej chwili ja tutaj widze tylko wzajemne pretensje z teściową na kablu
do tych wszystkich wspaniałych netkobiet, które wypowiadały się w wątku
wyobrazcie sobie ze praca przy dziecku jest nie lada wyczynem, dodatkowo frustruje fakt, że nie jest doceniana. Dziecko , któe ma 9 miesięcy nie polezy w łóżeczku w nieskoncozność , nie pobawi się też samo. To pewnie żona wstaje do dziecka w nocy, na tym etapie ząbkuje, to żona lata na zakupy, sprząta chate, robi zakupy w wiekszości przypadków tak to niestety wygląda.. a mąz raz w roku przy dobrych wiatrach ma wypracowany urlop. Kiedy żona ma urlop??? kiedy ma czas dla siebie?? Oceniacie a skąd wiecie jakie są relacje autorki z mężem?? czy pan władaca wraca z pracy i nie siada w fotelu oczekując zupy i dupy???
Jakbym wlasnych nie miala to bym nie pisala. A tak sie sklada, ze wiem co i jak potrafi 9-miesieczne dziecko. I zaden to potwor tylko maly czlowieczek.
Jasne: zona lata na zakupy - znaczy co, dla armii kupuje czy wystarczy spacer z wozkiem do pobliskiego samu a na wieksze zakupy razem z mezem samochodem raz w tygodniu??
Sprzata chate - jak codziennie tak poleruje to juz chyba za wiele do tego sprzatania nie ma.
To samo z obiadami - rozumiem, ze trzydaniowe obiady jak u Gesslerowej musi kazdego dnia podawac?
Bzdury i tyle. Teraz, kiedy praktycznie w kazdym domu jest i pralka i zmywarka i mikro i dla dzieci Pampersy, sloiczki, odzywki, pierdulki - opieka nad 1 dzieckiem to zaden mega wysilek. Kiedy zona ma czas na odpoczynek? Kiedy dziecko spi, albo kiedy z nim idzie na spacer, kiedy sie z nim bawi. Chyba, ze odpoczynek to lezenie do gory...i ogladanie kolejnego odcinka Trudnych spraw.
Jak przy jednym dziecku takie histerie, to co bedzie jak przybedzie drugie albo i trzecie?
O ile zrozumialam autorki wlasne slowa, to maz jej przy dziecku kiedy moze pomaga, ale ona nie majac pomocy znikad (znaczy jakiej pomocy??) narzeka na straszny kierat jakim jest opieka nad jednym dosc juz sporym dzieckiem. Ktore za rok moze spokojnie isc do zlobka albo i przedszkola.
czy was nie bolałoby was ze wasz mąż leci po ratunek do mamusi??? czy tak postępuje prawdziwy facet?? jesli autorka leciała z wiązanką pewna jestem że mąz nei stał jak ciele i nie był jej dłużny ...
nie udweajcie i nie gorszcie się bo same święte nie jesteście i zapewne w niejednym domu lecą epitety wypowiadane w nerwach, emocjach ..
Mnie nie o epitety tu chodzi, te zawsze w nerwach moga poleciec. Tu chodzi o niedojrzalosc OBOJGA partnerow. On skarzy na nia, ona na niego.
A co do skarzenia sie mamusi - no coz, znaja sie 2 lata, calkiem krotko, za krotko, zeby czlowiek sie az tak diametralnie zmienil, wiec napisze - wiedzialy galy co braly. Nie pasuje Piotrus Pan, trzeba bylo szukac innego. A jak sie juz takiego ma to trzeba starac sie z nim dogadac.
opisujesz skrajnie sytuację. Nie wiesz czy autorka ma kasę na te słoiczki, pampersy i inne zdobycze techniki
sama przerobiłam 2 dzieci w tym jedno jako bardzo młoda osoba wiem jak wyglada życie gdy nie ma tej kasy na pampersy, gdy liczysz czy ci wystarczy , czy mam na autobus żeby jechać do sklepu??? zakłądasz ze autorki mąż zarabia przyzwoicie, ze cała kasa ląduje do ich wspólnego portfela, że mieszka kilka kroków od sklepu i tylko nie wiadomo o co ma pretensje..
piszesz sama bzdury bo zycie to nie sielanka i tylko ten kto nie doswiadczył kłopotów finansowych ten będzie pisał tak jak Ty..
autorka wątku nie pracuje . Może czasami spróbuj sie postawić w sytuacji tej osoby..Kiedyś ktoś mi powiedział : łatwo jest żyć kiedy wszystko ukłąda sie jak z papierka ale sztuką jest zyć i wyjść obronna ręką kiedy na twojej drodze pojawiaja się przeszkody a Ty potrafisz je przejść
adamajkis a co to znaczy według ciebie że matka nei uzna synowej?? no bez jaj oni juz są małżeństwem, teściowa im do szczęścia nie jest potrzebna..
Gdzie mówiłem o jakimś uznaniu?
Jeżeli żonka będzie biegać do teściowej i nadawać na syna, to teściowa uzna, że to kiepska synowa i pomoże synowi się jej pozbyć. Uznając, że mu pomaga pozbyć sie jędzy dla dobra własnego i syna. Mówisz teściowa nie jest potrzebna to co z nią zrobić - zastrzelić? ![]()
autorce potrzebne jest granie zmężem do tej samej bramki i życie razem , a w tej chwili ja tutaj widze tylko wzajemne pretensje z teściową na kablu
Mówisz jedno a doradzasz autorce drugie. Jesli się gra do jednej bramki, to nie nadaje się (jak sugerujesz) na męża do jego matki. Zdecyduj się na coś. ![]()
chyba zbaczamy z tematu
mówiąc o graniu do tej samej bramki mam na mysli że oboje powinni sie starac i próbować scalić zwiazek
co nie wyklucza rozmowy z teściową
sądzę autorce jest zwyczajnie głupio przed teściową, to że moze słyszała za duzo i td.. tak bywa
to mąz zagrał nie fer i zaaranzował sytuację i o tym powinna sie dowiedzieć teściowa, oczyszczamy atmosferę, wyjasniamy i zyjemy dalej. Rozmowa , szczera rozmowa to klucz do udanego związku
Dziewczyno trzymaj teściową na dystans (też jestem teściową ) twój mąż to typowy mamin synuś poradzisz sobie na razie się docieracie jak wszyscy na początku cierpliwości sytuacja was przerosła jesteś zmęczona wiem coś o tym mam 4 dzieci .
tutaj
Jeżeli tak zrobi, to wcześniej czy później matka uzna, że nie jest dobrą kandydatką na żonę dla jej syna.
Ale ona wyszła za teściowa za mąż
teraz musi mężusiowi uświadomić że ona i dziecko teraz są jego najbliższą rodziną ( odciąć pępowinę )
... oczyszczamy atmosferę, wyjasniamy i zyjemy dalej. Rozmowa , szczera rozmowa to klucz do udanego związku
Niestety ale Ty nie doradzasz wyjasnienie sprawy tylko kolejną wyżywkę. Mówisz:
a ja bym poszła demontracyjnie do teściowej i powiedziała jej że między wami sie nie układa, zę Twój mąz nie sprawdza siew tej czy tamtej sferze .
Dlatego zwróciłem Ci uwagę na złe doradzanie i prowadzenie sprawy autorki w złym kierunku. Zaostrzeniu sprawy a nie wyjśnieniu. ![]()
23 2013-10-01 10:21:52 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2013-10-01 10:25:04)
Ale ona wyszła za teściowa za mąż
teraz musi mężusiowi uświadomić że ona i dziecko teraz są jego najbliższą rodziną ( odciąć pępowinę )
Nie zrobi tego tocząc wojny i z męzem i z teściową, bo to walka już na poczatku przegrana.
Zamiast pępowiny to ona zostanie odcięta, co jej już mąż obiecuje.
a wiec klocilismy sie na potege normalnie zadzownil do mamusi i sie poskarzyl na mnie i to jeszcze przy mnie doslownie,
maz po rozmowie z mamusia (nie wylaczyl telefonu mysle ze zrobil to specjalnie), no i przyszedl do mnie oczywiscie ja juz poddenerwowana jeszcze bardzie mnie nakrecal
Mąż jest maminsynkiem,] i powiedzialam co powiedzialam puscilam wiazanke na calego na niego i nie tylko. potem tesciowa pisze sms ze wszystko slyszla bo maz nie wylaczy telefonu itd. i co teraz ja mam z nim zrobic jezeli chodzi o zwiazek to nam sie nie ukalada ja juz moge powiedziec ze mam dosyc jest on tak bardzo konfliktowym czlowiekiem ze szok, czepia sie mnie o byle co mamy 9 miesieczna coreczke jest cudowna nie pracuje opiekuje sie dzieckiem nie wiem co on sobie mysli mowi ze mi sie w dupie chyba poprzeracalo od siedzenia w domu i mowi zebym zaczelam szukac pracy, jak najbardziej jest mi to na reke bardzo chetnie pojde do pracy juz w sumie dawno zaczelam szukac ale boli mnie to bo on mysli ze wychowanie dziecka to zaden obowiwazek chyba a gdzie obiad sprztanie domu czasem brakuje czasu zeby sobie zjesc sniadanie ale czy facet to zrozumie w sumie to zalezy abyscie mi cos poradzily cpo ja mam robic co mam myslec o tej sytuacji jak ja mam teraz z tesciowa rozmawiac po tym co uslyszala z moich ust w telefonie no i co z tym moim mezulkiem zrobic teraz
O tym, że opieka nad małym dzieckiem jest całodobowa napisała już Ona, więc nie będę się powtarzać.
W domu, NIC nie zrobi się na pstryknięcie palca, ani "stoliczku nakryj się", a krasnoludki występują tylko w bajkach.
Wszystko autorka musi przerobić własnymi rękami.
Zamiast podziękowania, ciągłe czepianie się: brak szacunku do jej pracy w domu i przy wychowywaniu dziecka.
Mąż jest maminsynkiem - nie dorósł do roli męża, ani też ojca.
W konfliktach z żoną szuka poparcia u swojej mamuśki, jak mały chłopczyk pragnie się wypłakać w jej rękaw, bo DOM, który założył, przerasta jego wyobraźnię: o prowadzeniu gospodarstwa przez żonę i wychowywaniu maleńkiej córeczki. On sam nadal czuje się dzieckiem, tak pokrzywdzonym przez LOS, że w chwilach kłótni dzwoni do mamuśki, ze skargą na żonę.
W dodatku to szczwany manipulator, bo zbiera dowody przeciwko żonie i gdy ta w swej bezsilności wobec jego napastliwości "puszcza mu wiązankę", on nie odkłada telefonu, aby mamuśka była świadkiem ich dalszej kłótni, do której ją prowokuje.
Żąda od żony, aby poszła pracować.
To mam pytanie, kto będzie opiekował się dzieckiem: jego mamuśka, bo mieszka w pobliżu, czy też dziecko pójdzie do żłobka?
Podstawą do tego, żeby żona podjęła pracę zarobkową, nie jest słaba sytuacja finansowa rodziny, tylko to, że: poprzewracało jej się w dupie" i on chce to ukrócić!
Zdaję sobie sprawę, że mogą puszczać Ci nerwy, ale...spróbuj zmienić taktykę i spokojnie porozmawiaj z mężem.
Chyba, że taka rozmowa/rozmowy już były i obecne Twoje postępowanie jest wyrazem niemocy.
Skoro teściowa już została włączona w Wasze rozgrywki, to zasadne byłoby, abyś ze swojej strony naświetliła sytuację panującą w Waszym domu.
25 2013-10-01 10:41:46 Ostatnio edytowany przez ONA1977 (2013-10-01 10:44:41)
adamajkis Ty proponujesz obraz zony uległej, przepraszającej
dlaczego ma taką być żoną?
powiedzenie wprost teściowej o problemach w związku nie musi byc stekiem wyzwisk w jej kierunku o niej samej i jej synusiu
żona uległa nie mówiąca o swoich potrzebach to brak porozumienia i w konsekwencji kolejny patologiczny związek
Posłuchaj Zyworódki, prosto, jasno zwięźle, i trafione w 10.
Jesli twój pan, uczepi się jakiegoś tematu, choćby jednego i najmniej ważnego to cię zniszczy psychicznie, zniszczy rodzinę i będzie drążył dalej, aż do usranej śmierci. Czasami właśnie tak się zawieszają nasi kochani super menowie i ani sami z takiego haka nie potrafią zejść, ani nie pozwalają się ściągnąc, bo do końca sobie nie uświadamiają o co im chodzi, ot porządzić sobie potrzebują.
ONA1977 napisał/a:a ja bym poszła demontracyjnie do teściowej i powiedziała jej że między wami sie nie układa, zę Twój mąz nie sprawdza siew tej czy tamtej sferze . Szczerze bym jej powiedziała, ale absolutnie bym się nie kajała przed nia.
Błąd kardynalny. Jeżeli tak zrobi, to wcześniej czy później matka uzna, że nie jest dobrą kandydatką na żonę dla jej synaZrobi wszystko by pomóc synowi się jej pozbyć.
Autorka jest już żoną, kandydatką była w okresie narzeczeństwa .:/
adamajkis Ty proponujesz obraz zony uległej, przepraszającej
dlaczego ma taką być żoną?
Prosze nie wrzucać moich intencji w swój wytyczony szlak rozmowy ze mną, bo to mówisz nie jest prawdą.
Od walki i pokazywania swoich rogów do uległości jest jednak dość duża przestrzeń. Póki co stwierdziłem jedynie, że nie ma sensu isć na wojenkę z góry przegraną. Z tego co wyczytaliśmy jest sojusz matki i syna, który skarży się na swoją żonę. Zdaje się szanowna rodzicielka, usłyszała zgrzyt bitwy małżonków, a Ty proponujez, żeby jeszcze pójść do niej i ostentacyjnie potwierdzić, że autorka faktycznie jest jędzą - krzyczącą i szarpiącą się z jej synem.
adamajkis napisał/a:ONA1977 napisał/a:a ja bym poszła demontracyjnie do teściowej i powiedziała jej że między wami sie nie układa, zę Twój mąz nie sprawdza siew tej czy tamtej sferze . Szczerze bym jej powiedziała, ale absolutnie bym się nie kajała przed nia.
Błąd kardynalny. Jeżeli tak zrobi, to wcześniej czy później matka uzna, że nie jest dobrą kandydatką na żonę dla jej synaZrobi wszystko by pomóc synowi się jej pozbyć.
Autorka jest już żoną, kandydatką była w okresie narzeczeństwa .:/
Jak mówi sam mąż, nie musi to trwać wiecznie.
Przecież grozi jej co jakiś czas rozwodem.
adamajkis czytasz to co chcesz przeczytać . Nigdzie nie napisałam ze autorka powinna iśc i nawrzucać teściowej. A może ta teściowa nie jest taka zła nie pomyslałes?? że jej syn do niej dzwoni to bład powinien porozmawiac z zoną a to ze matka trzyma jego stronę to raczej norma .
wystarczy tylko przy kawie teściowej otworzyć oczy bo jak pewnie wiesz prawda zawsze lezy po środku i każda ze stron ponosi odpowiedzialnośc .dawno temu tez miałam podobna rozmowę z tą różnicą ze to nie była moja teściowa ale babcia mojego meza. Wczesniejw ydawała mi sie nieprzychylną jędzą zapatrzoną w mojego męża ale szczera rozmowa zdziałała cuda.
Nie rozumiem tez dlaczego stwierdzasz ze jesli autorka wytoczy wojne to ją przegra???
chyba mało wiesz o kobietach. Są zdecydowanie silniejsze psychicznie od faceta bo małżeństwo to nie sport siłowy ale umiejętnośc rozmowy, pójścia na kompromisy wszystko to wypracujesz nie mięsniami ale własnie za sprawą silnej psychiki
opisujesz skrajnie sytuację. Nie wiesz czy autorka ma kasę na te słoiczki, pampersy i inne zdobycze techniki
sama przerobiłam 2 dzieci w tym jedno jako bardzo młoda osoba wiem jak wyglada życie gdy nie ma tej kasy na pampersy, gdy liczysz czy ci wystarczy , czy mam na autobus żeby jechać do sklepu??? zakłądasz ze autorki mąż zarabia przyzwoicie, ze cała kasa ląduje do ich wspólnego portfela, że mieszka kilka kroków od sklepu i tylko nie wiadomo o co ma pretensje..
piszesz sama bzdury bo zycie to nie sielanka i tylko ten kto nie doswiadczył kłopotów finansowych ten będzie pisał tak jak Ty..
autorka wątku nie pracuje . Może czasami spróbuj sie postawić w sytuacji tej osoby..Kiedyś ktoś mi powiedział : łatwo jest żyć kiedy wszystko ukłąda sie jak z papierka ale sztuką jest zyć i wyjść obronna ręką kiedy na twojej drodze pojawiaja się przeszkody a Ty potrafisz je przejść
kolezanko droga - bzdury to moze i sama piszesz. Widac spora doze agresji btw.
Tak sie sklada, ze pralka ani mikro to zaden luksus ani zdobycz techniki w dzisiejszych czasach. A i bez mikrofali mozna sobie poradzic. Ani Pampersy juz nie dziwia. Jedzenie ze sloiczkow owszem i wcale nie polecam, wolalabym sama nagotowac dziecku, zmielic, zapakowac i miec na tydzien albo pare dni obiadki z glowy.
Z Twojego postu rodzi sie wizja jakiejs zabitej dechami wioski, bez jednego sklepu w promieniu 10km, autorka mieszka w kurnej chacie bez pradu, wody biezacej, pranie robi w pobliskiej rzece w potoku, obiady gotuje a'la carte choc nie ma z czego i za co, dziecko w pieluchach tetrowych chodzi a zeby cokolwiek ugotowac to autorka najpier musi drew narabac, w piecu napalic, kure oskubac itd. Do tego codzienne szorowanie podlog, mycie okien itp. dochodzi. I maz lajza rozwalony tylkiem przed TV - a na to by mieli??
Tu nie o kase idzie tylko o brak organizacji i zwykle narzekanie. Mozna skromnie a i tak dac sobie rade. Co to pierwsza taka, co dzieci chowa? Ilez to kobiet na gospodarstwie ma i wiecej dzieciakow i jeszcze trzodke do ogarniecia i meza pijusa a nie robia takiego halo z codziennosci jak tu czytam.
Ja tez nie pracowalam, kiedy dzieci byly male, na pierwsze nawet alimentow nie dostawalam, a jednak dalo sie i zyc i wyzyc i jeszcze czasu wolnego starczylo.
To w kwestii tego strasznego chowania dziecka.
Co do zachowania meza, napisalam, ze nie popieram jego skarzenia, ale wina w takich konfliktach jest zwykle po OBU stronach. A jego zachowaniu byl czas przyjrzec sie przed slubem i ciaza. Zadna matka nie chce sluchac skarg na swoje dziecko, wiec rada - idz i wyplacz sie na meza tesciowej jest jak kula w plot. Czym sie to bedzie roznic od postepowania meza maminsynka? Tylko brakiem polaczenia telefonicznego.
Dorosli ludzie rozwiazuja swoje problemy miedzy soba, bez adwokatow. Skoro maz okazal sie dzieciuchem, to niech moze chociaz zona dorosnie.
32 2013-10-01 11:50:35 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2013-10-01 11:52:22)
adamajkis czytasz to co chcesz przeczytać . Nigdzie nie napisałam ze autorka powinna iśc i nawrzucać teściowej. A może ta teściowa nie jest taka zła nie pomyslałes?? że jej syn do niej dzwoni to bład powinien porozmawiac z zoną a to ze matka trzyma jego stronę to raczej norma .
wystarczy tylko przy kawie teściowej otworzyć oczy bo jak pewnie wiesz prawda zawsze lezy po środku i każda ze stron ponosi odpowiedzialnośc .dawno temu tez miałam podobna rozmowę z tą różnicą ze to nie była moja teściowa ale babcia mojego meza. Wczesniejw ydawała mi sie nieprzychylną jędzą zapatrzoną w mojego męża ale szczera rozmowa zdziałała cuda.
Mieszasz wszystko ze wszystkim i prawda nigdy nie lezy po środku, tylko tam gdzie faktycznie jest. Przecież nie napisałem, że teściowa jest zła. Napisałem jak ona może rozumieć tą sprawę. Usłyszała krzyki w telefonie, teraz jeszcze z wewnętrznymi sprawami małżeństwa przyjdzie do niej synowa i powie jej jaki, to jej syn jest zły. Przecież jesli jest prawdą, że mąż specjalnie ustawił telefon na głośno, to własnie pokazuje mamie jakie ma z żoną piekło. Pomyśl komu da wiarę teściowa?
Nie rozumiem tez dlaczego stwierdzasz ze jesli autorka wytoczy wojne to ją przegra???
chyba mało wiesz o kobietach. Są zdecydowanie silniejsze psychicznie od faceta bo małżeństwo to nie sport siłowy ale umiejętnośc rozmowy, pójścia na kompromisy wszystko to wypracujesz nie mięsniami ale własnie za sprawą silnej psychiki
Ale Ty nie proponujesz kompromisów, proponujesz wojnę na wyniszczenie. Do tego za arbitra chcesz ustawić mamę męża.
Mówisz kobiety mocne psychicznie, to prawda - ale zobacz jakie pełne są wątk o kobietach kochających za bardzo czy tych porzuconych.
33 2013-10-01 11:58:05 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-10-01 11:58:59)
żyworódka napisał/a:adamajkis napisał/a:Błąd kardynalny. Jeżeli tak zrobi, to wcześniej czy później matka uzna, że nie jest dobrą kandydatką na żonę dla jej synaZrobi wszystko by pomóc synowi się jej pozbyć.
Autorka jest już żoną, kandydatką była w okresie narzeczeństwa .:/
Jak mówi sam mąż, nie musi to trwać wiecznie.
Przecież grozi jej co jakiś czas rozwodem.
Błąd logiczny w wyrażeniu, bo prawidłowo zapis powinien być o brzmieniu: to wcześniej czy później matka uzna, że nie jest dobrą żoną dla jej syna
Poza tym, nic nie wiemy na temat tego, czy teściowa jest/będzie przeciwko synowej.
Błąd logiczny w wyrażeniu, bo prawidłowo zapis powinien być o brzmieniu: to wcześniej czy później matka uzna, że nie jest dobrą żoną dla jej syna
Jak pisał tak pisał, ale oboje mogą być zdania, że znajdą lepszą kandydatkę na żonę od jędzy robiącej synowi piekło, co syn mamie udokumentował. ![]()
Takie licytowanie się i jechanie po autorce jakoby przy jednym dziecku nie powinna być zmęczona to mnie naprawdę przeraża, tym bardziej, że piszą to kobiety.
Jest praca i to duża. Nawet przy spokojnym.
+ dom
+ porządki
+ gotowanie
...a gdzie czas dla siebie?
Mój syn jest mało kłopotliwy, codziennie sprzątam, gotuje i spaceruje, robię zakupy, wstaję do niego dwa razy w nocy, a padam na twarz o 20.
To co? Też jestem źle zorganizowana.
Nie wydaje mi się.
W pełni zgadzam się ze słowami żyworódki.
36 2013-10-01 13:22:43 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-10-01 13:42:26)
Takie licytowanie się i jechanie po autorce jakoby przy jednym dziecku nie powinna być zmęczona to mnie naprawdę przeraża, tym bardziej, że piszą to kobiety.
Jest praca i to duża. Nawet przy spokojnym.
+ dom
+ porządki
+ gotowanie
...a gdzie czas dla siebie?Mój syn jest mało kłopotliwy, codziennie sprzątam, gotuje i spaceruje, robię zakupy, wstaję do niego dwa razy w nocy, a padam na twarz o 20.
To co? Też jestem źle zorganizowana.
Nie wydaje mi się.W pełni zgadzam się ze słowami żyworódki.
A ja codziennie szykuje dziecko, jeszcze do niedawna dwojke, do szkoly (i przedszkola), jade do pracy, po pracy robie zakupy, gotuje obiadokolacje, robie kanapki na drugie sniadanie, cos tam posprzatam z lekka, popiore, lekcje sprawdze, kawe na rano nastawie, pozaganiam do lozek itrp. I jeszcze mam czas na wyjscia na spacer, basen, aerobic czy zwyczajnie posiedziec z gazeta. Da sie? Da. I majac wiecej lat niz szanowne kolezanki ani na kregoslup nie narzekam ani na nic nie padam ani mi tesciowa czy inna do pomocy nie jest i nie byla potrzebna. Pomaga mi natomiast moj mezczyzna i tego wymagam. A jak sie klocimy to zostaje to miedzy nami.
A poza tym to zauwazylam, ze jakies straszliwie pracowite jestescie, normalnie wyscig szczurow z tym tzw. domem (znaczy co to ma byc ten + dom? od podstaw budowany?), porzadkami (codziennie Boze Narodzenie czy wystarczy ogarnac, pozmywac, odkurzaczem przejechac?), gotowaniem jak na wesela, zakupami i calym tym krzataniem sie. Normalnie Perfekcyjna Pani Domu to przy niektorych paniach pikus.
A moze zamiast tej wzorowej matki kury Polki, to maz wolalby miec w domu wypoczeta, zadowolona i usmiechnieta zone, ktora zamiast prac i prasowac, to sobie poszla danego dnia z dzieckiem: polazic po lesie, po galerii handlowej, do znajomych, tez z dziecmi, a zamiast schabowych czy mielonych pizze albo kebab kupila po drodze? Od czasu do czasu mozna i nie sadze, ze ktorykolwiek facet awanture zrobi o odrobine kurzu na regale, niewyprane kazdego dnia gacie czy okazyjnego gyrosa na obiad. Zwlaszcza jak zamiast wiazanki powitalnej w progu dostanie calusa.
Sa tez restauracje, coraz wiecej, do ktorych mozna nawet z wozkiem pojsc i np. wypic tam kawe z kolezanka, poplotkowac, wyzalic sie i w ten sposob odreagowac. I wcale nie sa tony pieniedzy do tego potrzebne.
A moze zamiast tej wzorowej matki kury Polki, to maz wolalby miec w domu wypoczeta, zadowolona i usmiechnieta zone, ktora zamiast prac i prasowac, to sobie poszla danego dnia z dzieckiem polazic po lesie, po galerii handlowej, do znajomych, a zamiast schabowych czy mielonych pizze albo kekbab kupila po drodze? Od czasu do czasu mozna i nie sadze, ze ktorykolwiek facet awanture zrobi o odrobine kurzu na regale, niewyprane kazdego dnia gacie czy okazyjnego gyrosa na obiad. Zwlaszcza jak zamiast wiazanki powitalnej w progu dostanie calusa.
Życiowa kobieta ![]()
38 2013-10-01 13:54:15 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2013-10-01 13:57:03)
Ja od męża tego nie wymagam bo nie muszę, sam potrafi, chce i robi.
Na fryzjera czas też jest, na zrobienie codziennie fryzury i makijażu również.
A co do porządków, tak, musi być perfekcyjnie ![]()
W domu jest małe dziecko i musi być posprzątane, tak już po prostu mam.
Nie umiem dać sobie przyzwolenia na to by czasem odpuścić, ciągle się tego uczę.
Drażni mnie natomiast to licytowanie, że kogoś coś mniej boli, albo lepiej lub gorzej się wyrabia. Miałaś koleżanko jak mniemam trochę więcej czasu by wszystko tak zgrabnie sobie poukładać, niektórzy się tego jeszcze uczą, ich święte prawo.
Tak, ważne by mąż miał uśmiechniętą żonę i nie gderającą, tak jest w związkach partnerskich, tak jest i w moim.
Odeszłyśmy jednak od tematu.
Pozdrawiam.
- i absolutnie nie jestem typem matki podrzucającej dziecko teściowej (umarła niestety 2 miesiące temu), ani mojej mamie.
Trzeba to ogarnąć i już.
Ja od męża tego nie wymagam bo nie muszę, sam potrafi, chce i robi.
Na fryzjera czas też jest, na zrobienie codziennie fryzury i makijażu również.A co do porządków, tak, musi być perfekcyjnie
W domu jest małe dziecko i musi być posprzątane, tak już po prostu mam.
Nie umiem dać sobie przyzwolenia na to by czasem odpuścić, ciągle się tego uczę.
Drażni mnie natomiast to licytowanie, że kogoś coś mniej boli, albo lepiej lub gorzej się wyrabia. Miałaś koleżanko jak mniemam trochę więcej czasu by wszystko tak zgrabnie sobie poukładać, niektórzy się tego jeszcze uczą, ich święte prawo.Tak, ważne by mąż miał uśmiechniętą żonę i nie gderającą, tak jest w związkach partnerskich, tak jest i w moim.
Odeszłyśmy jednak od tematu.
Pozdrawiam.
wcale nie uwazam, ze odeszlysmy od tematu, ok tylko od klotni przez telefon. Ale chyba za ta klotnia cos stoi i ja doczytalam sie wlasnie jakiejs frustracji i narzekactwa na przemeczenie. Bo innego powodu autorka nie podala, byc moze poszlo o jakas kobiete, nie wiem, tego po prostu nie bylo. Bylo pol postu na temat uciazliwosci z wychowaniem dziecka, dlatego do tego nawiazalam.
Jasne, ze dobrej organizacji trzeba sie nauczyc i to przyjdzie z wiekiem i doswiadczeniem, ale trzeba byc tego swiadomym, dla wlasnego dobra a nie tylko wrzeszczec, tupac noga i robic sceny. Od tego ani roboty nie ubedzie ani maz sie nie poprawi. Skoro przy malym dziecku powinno byc perfekcyjnie czysto, to sadze, ze rowniez atmosfera powinna byc w miare posprzatana. Wrzaski rodzicow przy 9 miesiecznym dziecku duzo bardziej mu zaszkodza niz niewytarty z rana kazdego dnia kurz.
I nie jest to licytacja tylko pokazanie autorce, ze mozna zajmowac sie dzieckiem i tzw. domem (cokolwiek to oznacza) bez tego przyslowiowego dzwiganego krzyza i narzekania. Ale jak kto woli. Ja wzoruje sie na kobietach tutejszych, ktore wiecej czasu maja dla siebie, bo polowe obowiazkow wyrzucily ze swoich "glow" albo przekazaly partnerom. Bo tu sie zaczynaja porzadki, od siebie samego, potem polek i dywanow.
Jedno slowo apropos tej czystosci przy dziecku - czystosc tak, sterylnosc - nie koniecznie.
Sterylnością mogę mu tylko zaszkodzić ![]()
mola633 napisał/a:Ale ona wyszła za teściowa za mąż
teraz musi mężusiowi uświadomić że ona i dziecko teraz są jego najbliższą rodziną ( odciąć pępowinę )
Nie zrobi tego tocząc wojny i z męzem i z teściową, bo to walka już na poczatku przegrana.
Zamiast pępowiny to ona zostanie odcięta, co jej już mąż obiecuje.
To najwidoczniej nie jest jej wart i nie warto o niego zabiegać , to niech wraca do mamusi i żyją długo i szczęśliwie
:):)
ONA1977 napisał/a:adamajkis Ty proponujesz obraz zony uległej, przepraszającej
dlaczego ma taką być żoną?
Prosze nie wrzucać moich intencji w swój wytyczony szlak rozmowy ze mną, bo to mówisz nie jest prawdą.
Od walki i pokazywania swoich rogów do uległości jest jednak dość duża przestrzeń. Póki co stwierdziłem jedynie, że nie ma sensu isć na wojenkę z góry przegraną. Z tego co wyczytaliśmy jest sojusz matki i syna, który skarży się na swoją żonę. Zdaje się szanowna rodzicielka, usłyszała zgrzyt bitwy małżonków, a Ty proponujez, żeby jeszcze pójść do niej i ostentacyjnie potwierdzić, że autorka faktycznie jest jędzą - krzyczącą i szarpiącą się z jej synem.
A skąd wiesz że jest taki sojusz to już twój dogmat.
no własnie .. taki to sek że każdy czyta to co napisała autorka na swój sposób i stąd takie dewagacje
dzisiejsze mamusie są lub za wszelk.ą cenę chcą być wyzwolone , tak to odbieram. Mi zawsze było żal czasu na przesiadywanie u kolezanek , latanie na baseny i td. Pewnie jestem starej daty hehe
zawsze myslę że robic coś kosztem czasu który mogłabym spędzić z dziecmi. też nie narzekam na brak czasu bo mąz jest daleko a ja sama z domem, dziećmi, psem , lekcjami , moją pracą , codziennościa. Ale ja cieszę się ta codziennością. Bo mi sprawia przyjemność bycie w domu! ale to jest mój punkt widzenia i moja nieprzymuszona wola. Bo tak wspólnie zmęzem ustalilismy bo ja sie spełniam. Ale jesli ja to nie znaczy ze równiez inne kobiety . Autorka widocznie jest zmęczona , nie ma wsparcia w męzu , brak jej pomocy i jesli coś nie funguje w związku, ona o tym mówi głosno to wychodzi na to ze w "dupie jej sie poprzewracało" nadal niektórzy będa się upierali ze dziewczyna zwariowała bo domaga sie partnera a nie chłoptasia!!!!
Pychotko chcieliście dziecka - zapylacie wokół niego oboje. Ty chciałaś, on się ociągał, albo go namówiłaś myśląc, że jakoś się ułoży - zapylaj jak mały motorek i nie narzekaj.
Natomiast mąż asekuruje się, wciąga w wasze sprawy swoją matkę. Nie ma ochoty stawic czoła problemom sam, zbiera sojuszników.
Jesteś aż tak konfliktowa, że musi się do tego uciekac? Nie umiesz zwerbalizowac swoich argumentów bez krzyku?
Oboje jesteście źli na siebie, obrzucacie się bzdurnymi argumentami i dowalacie sobie. Ty, bo myślałaś, że jak urodzisz dziecko, to facet będzie pomagał, radośnie pędził do domu, bo tam czeka maluszek i żona. On, że będziesz jak jego matka, co to i pracowała, i obiad ugotowała, i sprzątała na okrągło, nigdy nie narzekając, a wręcz ciesząc z wiszących spodni w domu.
Partnerstwo wg kobiety, a partnerstwo wg mężczyzny - jakbyśmy mówili o dwóch różnych rzeczach.
Autorka zamilkła, a szkoda, bo my bazujemy znów na swoich domysłach i wyciągamy niekoniecznie trafne wnioski.
Autorko napisz coś więcej bo na razie mamy tylko domysły ale z tych domysłów wynika luźny związek a nie coś na serio.
Autorko napisz coś więcej bo na razie mamy tylko domysły ale z tych domysłów wynika luźny związek a nie coś na serio.
Katarzynko, to pewnie Ty, a nie MY, masz domysły o luźnym związku.
Dla mnie jest jasne, że jest to małżeństwo, a wynika to z tego cytatu poniżej:
"mąż po rozmowie z mamusią (nie wyłączył telefonu myślę ze zrobił to specjalnie), no i przyszedł do mnie oczywiście ja już poddenerwowana jeszcze bardzie mnie nakręcał i powiedziałam co powiedziałam puściłam wiązankę na całego na niego i nie tylko. potem teściowa pisze sms ze wszystko słyszała bo maż nie wyłączył telefonu"
Autorka wątku nieźle dostała po głowie, aż mnie emocje też ogarnęły.
Nie mówię w tej chwili o telefonie, a o tych wszystkich życzliwych jej radach i krytyce jej zachowań.
Ja Ją bardzo rozumiem, bo za męża też miałam maminsynka i czasem zastanawiałam się z kim ślub wzięłam ... z nim, czy z jego mamą.
Mama zawsze nad synkiem czuwała i nie widziała we mnie niczego dobrego, więc jeśli taka jest teściowa autorki wątku, to współczuje.
Powiedziałabym jej /teściowej/ o swoich uczuciach, gdy mąż mnie prowokuje do awantury i o tym jak się czuję jako jego żona w ogóle.
Przecież nic nie ma do stracenia, więc nic nie straci.
Mama zawsze nad synkiem czuwała i nie widziała we mnie niczego dobrego, więc jeśli taka jest teściowa autorki wątku, to współczuje.
Powiedziałabym jej /teściowej/ o swoich uczuciach, gdy mąż mnie prowokuje do awantury i o tym jak się czuję jako jego żona w ogóle.
Przecież nic nie ma do stracenia, więc nic nie straci.
Troszke jest sprzeczność w tym co mówisz. Jeśli teściowa nie widzi w Tobie nic dobrego, to co ma dać ta rozmowa? Przypominam, że syn już zadbał o to, by pokazać Cię w jak najgorszym świetle, mamusia usłyszała jak na siebie ryczycie. Trzeba zostawić szanowną mamusie w spokoju, ona sama sobie wyrobi dobrą opinię o synowej, gdy dobrze będzie się układało w związku jej syna. Trzeba skupić się na mężu, popracować nad komunikacją, nie wymuszać wszystkiego krzykiem. Tu w tym wątku dobre żony już mówiły jak to trzeba robić, wystarczy tylko brać przykład. ![]()
cisza to ja napisał/a:Mama zawsze nad synkiem czuwała i nie widziała we mnie niczego dobrego, więc jeśli taka jest teściowa autorki wątku, to współczuje.
Powiedziałabym jej /teściowej/ o swoich uczuciach, gdy mąż mnie prowokuje do awantury i o tym jak się czuję jako jego żona w ogóle.
Przecież nic nie ma do stracenia, więc nic nie straci.Troszke jest sprzeczność w tym co mówisz. Jeśli teściowa nie widzi w Tobie nic dobrego, to co ma dać ta rozmowa? Przypominam, że syn już zadbał o to, by pokazać Cię w jak najgorszym świetle, mamusia usłyszała jak na siebie ryczycie. Trzeba zostawić szanowną mamusie w spokoju, ona sama sobie wyrobi dobrą opinię o synowej, gdy dobrze będzie się układało w związku jej syna. Trzeba skupić się na mężu, popracować nad komunikacją, nie wymuszać wszystkiego krzykiem. Tu w tym wątku dobre żony już mówiły jak to trzeba robić, wystarczy tylko brać przykład.
'adamajkis'
czytasz to, co piszesz?
A moze jesteś zbyt zmęczony, bo nie myślę, że wstawiony ![]()