Czy chcielibyście żyć w państwie praworządnym?
Oczywiście trudno wytłumaczyć w kilku słowach, co miałoby to oznaczać. Załóżmy, że chodzi o coś przeciwnego zasadzie, "co nie jest zabronione, to jest dozwolone".
Z jednej strony chcielibyśmy aby respektowano nasze prawa (np. ostatnie dyskusje o prawie autorskim, czy miejscu siedzącym dla matek, itp), z drugiej strony Polacy lubią naginać przepisy - ot choćby przepisy ruchu drogowego i ograniczenie prędkości (wiadomo przecież, że gminy muszą poprawić budżet
).
Ostatnio zastanawiała mnie batalia o referendum ws pani prezydent W-wy. Ja widzę sprawę dużo prościej, jeżeli jakiś urzędnik źle wykonuje swoją pracę, przyczynia się do szkody, to powinien ponieść tego konsekwencje. Co z tego, że wymieni się urzędnika na innego urzędnika, który będzie robił to samo? Odwołanie powinno odbywać się omalże "z automatu", jeśli udowodni się, że doszło do nadużyć, niegospodarności, czy innego przekroczenia kompetencji, jeżeli coś takiego nie ma miejsca, to po co wydawać duże pieniądze na referendum, przecież nie chodzi o to, by pokazać, że lubimy/nie lubimy panią prezydent, a raczej - że oczekujemy rzetelnej, właściwej pracy!
Niestety, w Polsce nie ma chyba takiego prawa, które przypisywałoby odpowiedzialność urzędnikowi za skutki jego pracy. Jednocześnie każdy urzędnik ma swobodę w interpretowaniu przepisów, ile razy zetknęłam się z sytuacją, że to co jest akceptowane w jednym mieści, nie przechodzi przez biurokratów w innym. To samo prawo a różne skutki.
Jak miałoby wyglądać takie praworządne państwo? i czy natura przeciętnego Polaka by to wytrzymało
?