Prawdziwa starość - a zaczyna się ona w wieku 80-85 lat - jest szczególnym okresem w życiu człowieka. W tym wieku osoba często nie jest w stanie poradzić sobie bez pomocy - nie może samodzielnie jeść, chodzić do toalety czy przewracać się w łóżku. Postęp indywidualny schodzi na dalszy plan, człowiek staje się kruchy. Istnieje większe zapotrzebowanie na towarzyskość, na opiekę publiczną. A pomoc w takich przypadkach jest konieczna nie tylko dla niego, ale także dla tych, którzy się nim opiekują.
Ale taka osoba nie jest jeszcze warzywem. Jego życie może być pełnowartościowe nawet w tym stanie, choć w inny sposób. Aby móc żyć pełnią życia, osoba starsza potrzebuje przede wszystkim "dostępnego środowiska", i to nie tyle na zewnątrz, co wewnątrz domu. Typowy układ naszych łazienek sprawia na przykład, że środowisko mieszkalne jest całkowicie niedostępne dla osób powyżej 85 roku życia. Nie trzeba wielkich inwestycji, aby to naprawić, raczej odrobiny zdrowego rozsądku przy przeprojektowywaniu domu.
Dla mnie to nic wielkiego, nawet jeśli głębokiej starości towarzyszą też głębokie formy demencji. Widzimy już przykłady osób cierpiących na demencję i chorobę Alzheimera, które żyją pełnią życia. I powinniśmy się nad tym zastanowić.
Jeśli mówimy o celu starości, to jest to czas na bycie sobą. Jest to specjalne zgromadzenie i zrozumienie nas samych. Te zasoby nie są dla nas dostępne w innym wieku, gdzie rozwiązujemy inne problemy.
Tatiana Czernigowska: Myślę, że długie życie jest właściwie problemem egzystencjalnym. Owszem, trzeba przedłużyć życie w kondycji roboczej, ale nie po to, żeby pracować w wieku 100 lat, ale po to, żeby dokończyć i przemyśleć sprawy ważne dla siebie. I jest to problem nie tylko dla biologów, ale także dla nauk humanistycznych, w szczególności filozofów.