Czy bym chciała się ukraińskiego uczyć, ja osobiście?
Rosyjski znam całkiem nieźle, ukraiński trochę, a motywacji osobistej do nauczenia się go lepiej na razie nie mam. 
Pomysł pani dziennikarki to taki mocno dziwny jest, bo tak na zdrowy rozum to język obcy jest narzędziem komunikacji, motywacja "aby nastąpiło pojednanie między narodami" raczej słaba.
Gdzieś emigrujesz i zostajesz na stałe - nauczenie się języka kraju osiedlenia ma sens. Motywacja raczej oczywista. Język kraju pochodzenia jedni pielęgnują a inni odrzucają, u następnych pokoleń zwykle zanika.
Polacy raczej do Ukrainy nie emigrują i w sumie po co im znajomość ukraińskiego? Ogólnoświatowy to ten język nie jest, w przeciwieństwie do angielskiego. Jak ktoś planuje zarobić przy okazji odbudowywania Ukrainy ze zniszczeń wojennych rozważyłabym podjęcie nauki.
Alessandro, z tym chińskim masz rację, ludzie nawet to zauważyli, chiński jest już w ofercie szkół językowych i w wersji lekcji prywatnych też. Ten język to ewidentnie już się zrobił przydatny i to bardzo, ale ma przykrą cechę, jest naprawdę cholernie trudny w fazie początkowej. Masa ludzi zwyczajnie nie wyrabia, a wiedza, że po tym cholernie trudnym poziomie A chiński na jakiś czas staje się całkiem łatwy (poziom B) już powszechna nie jest. 