Jako, że nie otrzymałam odp na mój wcześniejszy post, to postanowiłam sformułować go inaczej.
Czy to możliwe, że dorosły mężczyzna jest tak nieśmiały/nieporadny/ niepewny siebie w relacjach z kobietami (szczególnie podkreślam, że chodzi o kobiety, a nie ogólnie w życiu), że "boi się" zrobić jakiś zdecydowany ruch (spotkanie 1 na 1 ) w kierunku kobiety, która mu się podoba, nawet jeśli ona daje wyraźne sygnały, że przypadł jej do gustu? Zaproponowałam spotkanie facetowi, któremu wpadłam w oko (nie wywróżyłam tego z fusów, czy nie uznałam że jest zainteresowany bo się raz uśmiechnął etc, po prostu kobieta czuje takie rzeczy) i na razie odzewu brak... Jeśli się nie odezwie to olać sprawę czy jednak iść na głosem intuicji, która podpowiada mi, że z tej mąki może być chleb (dlatego też sama przejęłam inicjatywę, zazwyczaj tego nie robię i nie wiem jak się teraz zachować). Czy można jeszcze coś w tej sytuacji zrobić? Czy można być "nieśmiałym" do tego stopnia? Czy jak facet się nie odzywa, to zawsze odznacza, że po prostu nie jest zainteresowany?