Witam Was, mam pytanie do panow ale nie tylko. Znam pewnego faceta 41 lat (ja 4 lata mlodsza) od prawie roku. Widzimy sie raz na pare miesiecy ale mamy kontakt sms i mailowy w tak zwanym "miedzyczasie". Znamy się z powodu wspólnego hobby, które zalicza się do tzw raczej "męskich sportów". Po raz pierwszy spotkalismy sie prawie rok temu, nie zrobil na mnie jakiegos piorunujacego wrazenia (nie byl raczej w moim typie i do tego raczej niezbyt przystojny) ale fajnie mi się z nim rozmawiało choc na początku nasze tematy ograniczaly sie dlugo tylko do wspólnego hobby. Ale jakies tam tematy z życia prywatnego od czasu do czasu się przewijały i po jakimś czasie stwierdziłam, że facet ma przyciągającą mnie osobowość - właśnie taką jaką cenię sobie w drugim człowieku. Jego poglądy na różne tamaty zgadzają się z moimi, patrzymy podobnie na życie, mamy podobne marzenia... Po jakimś pół roku znajomości stwierdziłam, że bardzo mi na nim zaczęło zależeć, tęskniłam za nim, za możliwościa kolejnego spotkania a na kazda kolejna wiadomosc czekalam jak nastolatka z biciem serca. Problem w tym, że miejsca w których się spotykamy nie sprzyjają romantycznej atmosferze, czy też atmosferze intymności. Nie mam też za bardzo możliwości, żeby pokazac mu się od tej lepszej, kobiecej strony
gdyz tam, gdzie sie spotykay na uprawianie wspolnego hobby moj stroj jest bardziej męski niż kobiecy, zero makijazu i seksownych ciuchow
a tematy zwykle ograniczają się do tematow tzw ogolnych, gdyż jest tam zwykle bardzo dużo ludzi i bardzo mało jest okazji do tego, żeby zostać sam na sam. Ale wydaje mi sie od jakiegos czasu, ze tez mu sie podobam jako kobieta i ze lubi ze mna przebywac sam na sam. Caly czas rozmawiajac ze mna usmiecha sie, patrzy mi prosto w oczy, czasem bardzo dlugo... Nawet gdy stoimy daleko od siebie lub przypadkiem na siebie wpadniemy od razu lapiemy sie wzrokiem i usmiechamy sie szczerze do siebie
Zauwazylam tez, ze czasem mi sie przyglada z oddalenia, kiedy mysli, ze tego nie widze
Jest bardzo uwaznym sluchaczem, zwraca uwage na to co mowie, pamieta rozne szczegoly, duzo zartuje, troszke sie popisuje. Wiem, pisze jakbysmy byli para szczyli, ale na prawde tak to wyglada. Kiedy ze soba rozmawiamy, to tak zartujemy jakbysmy mieli znowu po 20 pare lat.... Kiedy jestesmy w swoim towarzystwie to usmiech doslownie nie schodzi nam z twarzy. Troche mnie podpuszcza tez... stwierdzil kilka razy, ze ma lekka nadwage i ze powinien schudnac, kilka razy podkreslil tez fakt, ze niefajnie jest byc takim niskim facetem (jest nizszy ode mnie o jakies pol glowy - ja jestem dosc wysoka kobieta). Ja to troche odbieram jak kokieterie, ale tak na prawde to nie wiem, dlaczego on tak mowi. No i teraz moje pytanie, zastanawiam się, czy jest jakas szansa, żeby rzeczony mezczyzna zobaczyl we mnie kobiete a nie tylko dobra znajoma do uprawiania sportu. Jak szybko zakochują się faceci po 40? Czy jest jakas szansa, ze jezeli nie "trafilo go piorunem" na pierwszym spotkaniu, to po jakims czasie nasza znajomosc moze sie przerodzic w cos wiecej? Na prawde po kazdym jego gescie i spojrzeniu widze, ze jest mu dobrze w moim towarzystwie, czesto czuje, ze mnie szuka wzrokiem, podchodzi, staje blisko, zagadauje. Ale caly czas dreczy mnie mysl, czy jezeli nie spodobalam mu sie jako kobieta od pierwszego dnia, to juz nie ma na to raczej szans? Jest niestety dosc niesmialym mezczyzna i raczej zamknietym w sobie, co zreszta kiedys nawet powiedzial przy jakiejs okazji. Wydaje mi sie, ze wyslalam mu juz bardzo duzo sygnalow mowiacych o tym, ze mi sie cholernie podoba, ale nie wiem, jak on je odbiera. Mnie sie wydaej, ze on raczej mysli, ze tylko jestem dla niego mila i mam taka osobowosc (czesto sie zmieje, dotykam innych w rozmowie, duzo zartuje ze wszystkimi) i ze na nic wiecej z mojej nie moglby liczyc, ze jestem po prostu mila i wesola. Ja to odbieram troche jak "chcialbym a boje sie". Nie mam zupelnie juz pomyslu jak go osmielic do jakiegos dalszego dzialania. Dodatkowy klopot to taki, ze mieszkamy na dwoch roznych koncach kraju, wiec nie moge zaproponowac mu wyjscia gdzies lub wspolnego wypadu, bo jest to fizycznie niemozliwe
a bardzo bym chciala. Ten facet to naprawde twardy orzech do zgryzienia, bo robi praktycznie tyle na ile ja mu pozwalam, ale sam niczego wiecej nie inicjuje. Mam juz swoj wiek, ale koncza mi sie powoli pomysly, jak mam go osmielic do czegos wiecej. Wiem, ze od bardzo dlugiego czasu nie umawial ze z zadna kobieta, moze zapomnial jak to sie robi?
Za jakies 3 tygodnie bede przypadkowo w jego miejscowosci i zastanawiam sie, czy nie zainicjowac jakiegos spotkania wtedy, ale tak bardzo boje sie rozczarowania, ze na przyklad napisze mi, ze nie ma czasu albo ze mu nie pasuje. Wtedy juz chyba calkiem strace nadzieje na cokolwiek. Nie wiem tez, czy wypada kobiecie w tym wieku inicjowac cokolwiek. Moze lepiej napisac mu tylko, ze tam bede, niby w zartach, i zobaczymy, czy sam cos zaproponuje? jak myslicie. Czuje, ze pomimo mojego wieku wpadlam jak sliwka w kompot
Po ostatnim naszym zgrupowaniu, ktore trwalo prawie tydzien, nie moglam dojsc do siebie przez prawie dwa miesiace, zalowalam ze nie zrobilam nic wiecej a nasze kontakty mailowe i sms pozostaly takie jakie byly, grzeczne, mile, zartowne ale nic wiecej ;( a ja czuje, ze spotkalam faceta, na ktorego czekalam cale zycie i nie chce z niego zrezygnowac. Czy ktos z Was przezyl cos podobnego? Ze facet kamuflowal sie z okazaniem jakichkolwiek uczuc TAK dlugo??? Panowie, czy niesmialosc albo niepoewnosc zainteresowania z drugiej strony, moze kogos az tak paralizowac do dzialania. A moze on wcale nie jest zainteresowany mna jako kobieta, tylko fajnie spedza mu sie czas ze mna na zgrupowaniach. To bylaby najgorsza wersja z mozliwych jak dla mnie ;( Mam straszny metlik w glowie, bo zaden inny facet nigdy tak sie przy mnie nie zachowywal ( troche jak zakochany podlotek ) a rownoczesnie nie wykazywalby sie zadna inicjatywa, zeby cos z tym zrobic. Dodam jeszcze na koniec, ze nie jestem jakims pasztetem i pomimo ze mam juz 37 lat to faceci sie za mna ogladaja a przyjaciele (rowniez faceci) twierdza, ze mam fajne poczucie humoru i ciekawie sie za mna rozmawia, wiec nie widze powodu w sumie, dla ktorego facet stwierdzilby ze nie ma sensu wogole probowac czegokolwiek, no chyba ze wogole na niego nie dzialam i traktuje mnie jako kumpla do sportu. Czy jest jakas szansa, ze to sie moze zmienic? Bardzo chcialabym sie dowiedziec, co mysla o tym panowie, szczegolnie ci po 40-ce ale nie tylko. Jest jakas nikla szansa, ze cos z tego bedzie?
Podobne tematy
Dodatkowy klopot to taki, ze mieszkamy na dwoch roznych koncach kraju, wiec nie moge zaproponowac mu wyjscia gdzies lub wspolnego wypadu, bo jest to fizycznie niemozliwe
a bardzo bym chciala.
Ale na co Ty liczysz z facetem, który mieszka na drugim końcu kraju? Jakbyś mieszkała 20 km od niego to bardzo prawdopodobne, że by się z Tobą umówił.
Evelynn napisał/a:Dodatkowy klopot to taki, ze mieszkamy na dwoch roznych koncach kraju, wiec nie moge zaproponowac mu wyjscia gdzies lub wspolnego wypadu, bo jest to fizycznie niemozliwe
a bardzo bym chciala.
Ale na co Ty liczysz z facetem, który mieszka na drugim końcu kraju? Jakbyś mieszkała 20 km od niego to bardzo prawdopodobne, że by się z Tobą umówił.
Niby masz racje, wiem o tym. Ale przeciez pary/malzenstwa nie tworza sie tylko z ludzi mieszkajacych 20km od siebie. Znam pary, ktore poznaly sie na przyklad przez internet a sa z dwoch roznych stron Polski a nawet krajow i nie byl to problem dla nich, zeby sie spotkac.
Niby masz racje, wiem o tym. Ale przeciez pary/malzenstwa nie tworza sie tylko z ludzi mieszkajacych 20km od siebie. Znam pary, ktore poznaly sie na przyklad przez internet a sa z dwoch roznych stron Polski a nawet krajow i nie byl to problem dla nich, zeby sie spotkac.
Pary mieszkające daleko, które się poznały koło 40? Ja nie znam żadnej takiej.
W tym wieku każdy ma pracę w swoim miejscu zamieszkania, znajomych, rodzinę etc
Pewnie jakieś wyjątkowe przypadki się zdarzają, ale każda osoba, która jest zainteresowana normalnym związkiem będzie omijać szerokim łukiem taką opcję. Po co sobie komplikować życie. A faceci to już w ogóle najchętniej by kobietę z tego samo osiedla sobie wybrali. Wygoda.
Dla mnie szkoda czasu, na rozmyślanie o facecie z drugiego końca kraju,szczególnie że nie wykazuje inicjatywy. A według mnie przede wszystkim jej nie wykazuje właśnie dlatego, że mieszkasz daleko.
Gdyby mną wykazał zainteresowanie facet mieszkający 500 km ode mnie, to jeśli by od razu nie zadeklarował chęci przeprowadzki do mojego miasta, to nie poświęciłabym mu pięciu minut uwagi,nawet jakby był supermenem.
Gdyby mną wykazał zainteresowanie facet mieszkający 500 km ode mnie, to jeśli by od razu nie zadeklarował chęci przeprowadzki do mojego miasta, to nie poświęciłabym mu pięciu minut uwagi,nawet jakby był supermenem.
Ta, akurat ![]()
Choć ja, jako facet, muszę szczerze powiedzieć, że jeśli zaczyna się mną interesować kobieta z innej części kraju, to na dzień dobry pytam, czy planuje w najbliższym czasie przeprowadzkę w moje okolice.
6 2014-09-14 20:20:39 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-09-14 20:24:37)
Szarlotkanagorąco napisał/a:Gdyby mną wykazał zainteresowanie facet mieszkający 500 km ode mnie, to jeśli by od razu nie zadeklarował chęci przeprowadzki do mojego miasta, to nie poświęciłabym mu pięciu minut uwagi,nawet jakby był supermenem.
Ta, akurat
Nie wiem czemu poddajesz tą tezę w wątpliwość. W prawdzie moja wielka miłość to był związek na odległość właśnie, ale ja byłam mobilna wtedy i tylko w to weszłam, bo nic mnie nie trzymało i myślałam, żeby się przeprowadzić,miałam ochotę na to. Ale miałam dwadzieścia kilka lat. Natomiast teraz nie mam czasu, ani nie jestem mobilna, więc nie przyszłoby mi do głowy, żeby brnąc w coś takiego.
Co nie znaczy oczywiście, że nie można poflirtować niezobowiązująco z kimś z drugiego końca Polski, podobnie jak to robi, kolega autorki posta.
Człowiek z wiekiem staje się wygodny, co tu ukrywać.
Na Twoim miejscu zaproponowałabym mu spotkanie, gdy będziesz w jego miejscowości. Nie masz nic do stracenia, a zastanawianie się czy on coś do Ciebie czuje, czy wypada czy też nie wypada, pogrąży Cię jeszcze bardziej niż zagranie w otwarte karty.
Być może facet jest rzeczywiście nieśmiały, może wypadł z wprawy w umawianiu się na randki i Twoja inicjatywa wręcz okaże się niezbędna ;-)
Nie masz nic do stracenia, a życie mamy tylko jedno...
Trzymam kciuki autorko, powodzenia.
Kurcze, może nie powinnam się wypowiadać bo:
a) jestem kobietą, a prosisz o radę mężczyzny
b) jestem dużo młodsza i może moje porady mogą być uwarunkowane brakiem doświadczenia
c) nigdy do końca nie znamy sytuacji i nasze (czytelników) odczucia mogą być zupełnie nie właście
Aczkolwiek pozwolę podzielić się swoją refleksją ![]()
Na samym początku gdy przeczytałam temat- sam temat- to moje odpowiedzi były dwie:
1)facet po 40 nieśmiały ?? jeżeli tak,na pewno niedoświadczony, tylko taka możliwość, bo każdy w miarę zdobywania doświadczenia powoli powoli się onieśmiela
2) facet po 40 niezainteresowany?- to już bardziej, bo nie umiem sobie wyobrazić 40latka niedoświadczonego ![]()
Ale... w miarę czytania posta...
zauważyłam, że problemem może być, to co sama zauważyłaś, Twoja otwartość do ludzi ogółem. Może być to interpretowane rzeczywiście jako po prostu bycie miłym. Poza tym wydaje mi się, że w relacjach damsko męskich albo od razu stawia się na tworzenie więzi i flirtowanie, randkowanie, albo wpada się w pułapkę koleżeństwa. Twoje okoliczności poznanania wspomnianego mężczyzny wskazują raczej na to drugie. Ma to ogromny wpływ na dalszy przebieg Waszej znajomości. Sama zauważyłaś, że traktowałaś go na samym początku jako zwykłego znajomego. Dlatego więc uważam, że mężczyzna (bez urazy) jako istota nieco prościej skonstruowana od kobiet, wymagająca mówenia do niego wprost, bez owijania w bawełnę, mógł najzwyczajniej w świecie nie zauważyć tego momentu, w którym z Twojej strony uczucia zmieniły się z koleżeńskich na coś więcej. W związku z tym jeżeli on rownież coś czuje, to może nie być pewnym czy Ty rzeczywiście wysyłasz mu jakieś sygnały, czy to jedynie jego urojenia związane z tym, że ostatnio bardziej Cię polubił. W tej sytuacji zalecałabym wyciągnięcie do niego ręki. Nic nie szkodzi i nie ma się czego wstydzić. Zaproponować na zupełnym luzie coś bardzo niezobowiązującego. może nawet jakaś kawa po treningu na jednym ze zgrupowań. Podkreślam coś zupełnie niezobowiązującego, tak abyś jedynie wyciągnęła w jego stronę pomocną dłoń, zasygnalizowała, że darzysz go sympatią, i jeżeli on również cie lubi to może działać. Jeżeli podejmie rękawiće to super, jeżeli nie, to nic nie szkodzi. Twoja propozycja była na tyle niezobowiązująca że możesz łątwo i bezproblemowo się z tego wycofać.
I tu pojawia się problem. W ten sposób myślałam do momentu przeczytania o dzielących Was kilometrach.
Niestety na tym etapie wiadomości przychodzi mi jedynie na myśl, że odległość stanowi dla niego dużą przeszkodę, i nawet jeżeli Ciebie lubi to nie jest gotów postawić na niewiadomą i zmienić dla kogoś swoje życie. Dlatego relazję utrzymuje w czysto koleżeńskim tonie.
Jak jest rzeczywiście? Musisz odpowiedzieć sobie sama.
Z doświadczenia wiem, że kobiety szukające tutaj porad doskonale wiedzą co myślą na dany temat, i co podpowiada im intuicja. Szukają tylko potwierdzenia, albo innej perspektywy.
Wątpię żebym Ci w jakikolwiek sposób pomogła. Ale nie mogłam się powstrzymać, bo to wszystko narodziło się w mojej głowie w trakcie czytania twojego posta ![]()
Pozdrawiam i szczęscia życzę !!
Na Twoim miejscu zaproponowałabym mu spotkanie, gdy będziesz w jego miejscowości. Nie masz nic do stracenia, a zastanawianie się czy on coś do Ciebie czuje, czy wypada czy też nie wypada, pogrąży Cię jeszcze bardziej niż zagranie w otwarte karty.
Być może facet jest rzeczywiście nieśmiały, może wypadł z wprawy w umawianiu się na randki i Twoja inicjatywa wręcz okaże się niezbędna ;-)
Nie masz nic do stracenia, a życie mamy tylko jedno...
Trzymam kciuki autorko, powodzenia.
Dzieki Ines :-) tak zrobie... to chyba bedzie dla mnie ostateczny wyznacznik tego, czy wogole jest na co liczyc i stawiac na niego.
Kobitko2 dziekuje :-) Tak, szukam raczej potwierdzenia, czy mam sama cos zaproponowac, wyciagnac reke , czy raczej czekac spokojnie na ruch z jego strony. Mimo wszystko pomoglyscie mi, dziekuje :-) Na pewno cos zadzialam w tym kierunku.