netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nieśmiały, czy niezainteresowany?

10 odpowiedzi4 239 wyświetleńzałożony przez pennypenny, 08.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieśmiały, czy niezainteresowany?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Nieśmiały, czy niezainteresowany?

Mam pewien problem i na początku chciałam zapytać, czy uważacie, że człowiek może zainteresować się drugą osobą dopiero po jakimś czasie znajomości? Chodzi mi konkretnie o to, czy jeśli od początku nie był zainteresowany, to możliwe, że nagle mu się dana osoba spodoba i zacznie mu na niej zależeć? Byłyście kiedyś w takiej sytuacji, albo znacie kogoś, kto czegoś takiego doświadczył? Ja jestem przekonana, że jeśli od początku nie ma 'iskry', to już jej nie będzie. Co myślicie?

A teraz do rzeczy: (długa historia, ale napisze tylko najważniejsze aspekty)
Mamy po dwadzieścia parę lat, znamy się tak naprawdę od 7 roku życia, ale nie nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Pamiętam, że już 'za dziecka' strasznie mi się podobał, a koleżanki śmiały się, że ciągle o nim mówię. Przez ponad dziesięć lat się nie widzieliśmy, nawet zapomniałam o jego istnieniu. Aż nagle, 4 lata temu okazało się, że mamy wspólnych znajomych, bo spotkaliśmy się na jakiejś imprezie. Nadal mi się podobał, ale wiedziałam, że to 'za wysokie progi na moje nogi'. Zaczęliśmy się częściej widywać (nie sami, a przez imprezy znajomych), ale nie mieliśmy ze sobą szczególnego kontaktu. Wiedziałam, że kogoś ma, więc starałam się nawet o nim nie myśleć. Ale nie dało się...poczułam, że coraz bardziej mi się podoba, aż po jakimś czasie doszłam do wniosku, że się zakochałam. Niestety, z jego strony nie miałam na co liczyć. Polubił mnie, to fakt, ale nadal nie mieliśmy większego kontaktu. Opierałam się tylko na spotkaniach w większym gronie licząc na to, że on też tam będzie. Wpadałam coraz bardziej. Płacz, załamanie, bo przecież nigdy nie będziemy razem itd. A w międzyczasie sporo spotkań, wspólne imprezy, wyjazdy. Zaczął na mnie tak dziwnie działać, że nie umiałam się przy nim normalnie zachowywać. Od razu robiło mi się przykro, że na mnie nie patrzy, zaczynałam mówić jakieś głupie rzeczy, żeby mu zaimponować...nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. I tak za każdym razem. Wiedziałam, że jeszcze bardziej się od niego oddalam.
Widujemy się raz na jakiś czas, przypadkiem. Choć prawie każde spotkanie kończy czymś w stylu 'do zobaczenia' lub 'wpadnij jeszcze kiedyś'. Ale nic nie robi. Nie pisze, nie dzwoni, a jak się widzimy, to właściwie ze mną nie rozmawia.
Jakiś czas temu niestety wygadałam się jemu koledze jaka jest sytuacja i potem dowiedzieli się wszyscy jego znajomi. Więc tak naprawdę jestem stracona - czegokolwiek nie zrobię, on już wie jak jest. Więc stałam sobie z boku po ciuchu licząc na to, że przy którymś spotkaniu zwróci na mnie uwagę i mu się spodobam (sama w to nie wierzę).
I chciałabym powiedzieć: stało się. Ale pewności nie mam. Widzieliśmy się znowu kilka dni temu przypadkiem i zauważyłam, że obserwuje mnie jak rozmawiam z innymi. Potem zaczęliśmy rozmawiać, ciągle był obok mnie,w końcu siedzieliśmy razem i się przytulaliśmy. Zapisał sobie mój numer, ale to nie pierwszy raz, więc na nic nie liczyłam. Brałam też pod uwagę to, że to tylko alkohol, no i skoro już siedziałam obok, no to z nudów mnie objął. Impreza przeniosła się do jego domu, ale było już bardzo późno, więc chciałam iść do domu. Namawiał, żebym została, no ale w końcu wyszłam. Obudziłam się rano i zobaczyłam wiadomość od niego.
Do dziś wymieniliśmy kilka zwyczajnych wiadomości, zawsze to ja zaczynałam. Teoretycznie mamy się widzieć w tym tygodniu, ale pewnie się nie uda.

I wracam do pierwszego pytania - czy to możliwe, że nagle mu się spodobałam? Jeśli tak, dlaczego nie robi nic więcej?
Jego kolega powiedział kiedyś, że jest nie tyle nieśmiały, co 'nie ogarnia' takich spraw, więc tłumaczę sobie to tym, że po prostu się boi. Ale co w takim razie robić? Boję się działać, żeby go całkowicie nie stracić. Już wolę widzieć go przypadkiem raz na kilka miesięcy, niż doprowadzić do sytuacji, w której będzie mnie unikał i uważał za idiotkę. Za duże ryzyko.

Co myśleć? Co robić?

2

Odp: Nieśmiały, czy niezainteresowany?

Odpowiadając na pierwszą część postu dotyczącą tego czy ktoś miał przypadek,że na początku nic a potem bum i zakochanie. Jestem przykładem,że tak się może zdarzyć tongue 4 lata chodziłam z moim obecnym chłopakiem do technikum i zawsze byliśmy tylko kolegami. ja nie zwróciłam na niego szczególnej uwagi ani on na mnie. Ot zwyczajni koledzy z klasy. Czasami zamieniliśmy kilka zdań w szkole i tyle. Nie miałam jego nr tel ani nic. Dopiero pod koniec 4 klasy się mną zainteresował i bum stało się! Zaiskrzyło! Jesteśmy razem ponad 1,5 roku smile

A teraz 2 część postu...hmmmm nie jest mi łatwo powiedzieć co jest na rzeczy,bo na prawdę nie wiem ;/ Ja bym na Twoim miejscu na razie się na nic nie nastawiała i żyła sobie tak dotychczas. Poczekała i obserwowała jak się sytuacja będzie rozwijać. Będziesz czuła czy coś jest na rzeczy. Można twierdzić,że coś jest ale pewności nie ma dlatego ja bym obserwowała i analizowała. smile

3

Odp: Nieśmiały, czy niezainteresowany?
czekoladka7 napisał/a:

A teraz 2 część postu...hmmmm nie jest mi łatwo powiedzieć co jest na rzeczy,bo na prawdę nie wiem ;/ Ja bym na Twoim miejscu na razie się na nic nie nastawiała i żyła sobie tak dotychczas. Poczekała i obserwowała jak się sytuacja będzie rozwijać. Będziesz czuła czy coś jest na rzeczy. Można twierdzić,że coś jest ale pewności nie ma dlatego ja bym obserwowała i analizowała. smile

Myślałam o tym, ale boję się, że on, nawet jeśli mu zależy, nic nie zrobi i się stracimy. Szczególnie, że bardzo rzadko się widujemy i sytuacja się pewnie nie rozwinie.

4

Odp: Nieśmiały, czy niezainteresowany?

Jeżeli mu zależy nie wierzę,że nie będzie nic z tym robił. W dzisiejszych czasach jest tyle możliwości jest tel,skype,gg,że odległość nie stanowi większego problemu. smile

5

Odp: Nieśmiały, czy niezainteresowany?

Więc pewnie po prostu mu nie zależy...

6

Odp: Nieśmiały, czy niezainteresowany?

Niepotrzebnie się wkręciłaś. To źle, że chłopak wie, że jesteś w nim zakochana. Co innego - zainteresowana, zauroczona, zakręcona etc. Ale nie "zakochana". Spróbuj wymiksować się z tak ustalonego układu sił, w którym on się poprzytula jak się upije albo jak będzie chciał się dowartościować twoją atencją. Postaraj się obrócić swoje wcześniejsze słowa w żart. Niech wie, że jesteś nim zainteresowana, ale niech nie myśli, że ma cię na tacy, z jabłkiem pomiędzy górnymi i dolnymi siekaczami. Niech wie, że jak będzie z tobą pogrywać, to zabierzesz zabawki i "zakochasz" się w kimś innym... No i większej wiary w siebie życzę, bo jakoś wyczułem, że z tym u ciebie nie najlepiej...

7

Odp: Nieśmiały, czy niezainteresowany?

Ale on nie wie, że jestem zakochana> Jego koledze powiedziałam tylko tyle, że mi się podoba. I że wiem, że nie mam u niego szans, więc nic z tym nie robię. Zresztą, sam zainteresowany nie jest osobą, która mogłaby się kimkolwiek zabawić, czy nawet dowartościować czyjąś uwagą Prędzej byłabym skłonna pomyśleć, że nie wierzy w to, że komuś może na nim zależeć.
A z wiarą w siebie w tej sytuacji naprawdę ciężko, bo trwa to od tak dawna i tak dużo o tym myślałam, że już sama nie wiem, co sobie wymyśliłam, a co jest prawdziwe i kiedy robię sobie nadzieję, a kiedy rzeczywiście coś się dzieje.

8

Odp: Nieśmiały, czy niezainteresowany?

A to przepraszam... W takim wypadku rada może być tylko jedna - musisz odrzucić staromodne wyobrażenia, że to facet powinien "się starać", wziąć sprawy w swoje ręce i wyrwać ciacho. Zaprosić na randkę, przelizać na parkiecie i wymacać w loży. I liczyć, że pewność siebie chłopaka wzrośnie. Powodzenia!

9

Odp: Nieśmiały, czy niezainteresowany?
wont napisał/a:

...Zaprosić na randkę, przelizać na parkiecie i wymacać w loży. ....

Ups...
Nieźle. big_smile

10

Odp: Nieśmiały, czy niezainteresowany?
wont napisał/a:

A to przepraszam... W takim wypadku rada może być tylko jedna - musisz odrzucić staromodne wyobrażenia, że to facet powinien "się starać", wziąć sprawy w swoje ręce i wyrwać ciacho. Zaprosić na randkę, przelizać na parkiecie i wymacać w loży. I liczyć, że pewność siebie chłopaka wzrośnie. Powodzenia!

Świetna rada, ale w ten sposób raczej nie sprawię, że się mną na poważnie zainteresuje...

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieśmiały, czy niezainteresowany?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026