Nie wiem po co to piszę, może dlatego że mamy nowy rok a ja całe życie sam, i rozmawianie z psem już mi nie pomaga.
Całym sercem marzę aby założyć rodzinę, być mężem i ojcem. Ale dla wszystkich nawet dla rodziny jestem zerem.
Nigdy nie miałem i nie mam kolegów, a o dziewczynie mogę chyba jedynie pomarzyć. Ewentualnie zapłacić za towarzystwo.
Całe życie rodzice mi powtarzali ze jestem debilem, w szkle nigdy nie miałem kolegów, zawsze siedziałem sam.
Byłem tym biednym dzieckiem bo ojciec wolał pić a matka wydawać kasę na fajki. Przez co nigdy nie byłem na wyciecz w szkole i to jako jedyny.
A nie nie miałem zabawek jak telefon czy komputer, co tez bywało powodem do śmiechu że nie wiedziałem jak się takie rzeczy uzywa.
Kończyłem zawodówkę dużo pracowałem fizycznie za psie pieniądze, zrobiłem studia informatyczne ale nic mi to nie dało.
Nie jestem super utalentowany w tym kierunku szło mi to ciężko ale szło. I pomimo ze wciąż narzekają że jest za mało specjalistów
to nigdzie nim zostać nie można, za mało doświadczenia niestety. A zaliczyłem już dużo rozmów, nawet w Krakowie.
Obecnie jestem grafikiem, za niewielkie pieniądze
zapraszałem ludzi na 18 nikt nie przyszedł, zapraszałem na studniówkowe nikt się nie zgodził. Włóczyłem się po imprezach i klubach studenckich
Nikt się nie chciał zemną zadawać. Nie pije alkoholu i przez to zawsze krzywo na mnie patrzą, nikt nigdzie mnie nie zaprosi bo dzisiaj spotkanie znaczy schlać się.
A ja już dostałem w wulgaryzm od ojca i to nieraz jak był pijany. Dziewczyny tylko się zemnie śmiały olewały upokarzały, a jak jakaś się dowiedziała że jestem prawiczkiem to by kijem nawet nie tknęła.
Kazda prędzej wybierze przygodę z maczo i samotne macierzyństwo niż pogadać z takim jak ja.
Zresztą nawet nie mam co gadać, całe moje życie zamknę w kilku zdaniach, a wszyscy tylko opowiadają co to widzieli nie robili nie widzieli.
A moje zainteresowania dla wielu są nudne i nerdowskie.
Zapisałem się na kurs tańca to samo, tylko siedziałem i patrzyłem, bo zadnie mnie nie chciała na partnera do tańca. Zmarnowałem tylko pieniądze
Chodziłem na terapie i do psychiatry, a ci tylko że samotność nie jest zła a ludzie są szczęśliwy, tylko że sami jakoś wybrali rodziny a nie samotność. Głupie buraki będą wmawiać coś czego sami nie znają.
Dlaczego zwykły przeciętny nieśmiały facet jest skazany na samotność. Przecież we dwójkę z dwóch pensji można całkiem fajnie żyć.
Ale gdzie 2600zł to jesteś biedak i nic nie wart. A samotne wychowanie dziecka już mądre jest.
Jesli mam spędzic to zycie sam, i tylko praca dom, to ja go nie chce.
Nikt mnie nie przekona że samotność jest fajna.