Witajcie.
Zazwyczaj nie piszę postów na forach internetowych ale dziś czuję, że muszę to z siebie wyrzucić, bo inaczej eksplodują we mnie moje własne emocje..
Pisałam dziś poprawkę maturalną z matematyki. Jestem słaba z matmy, bardzo słaba lecz brałam korepetycje przez ubiegłe 2 miesiące.
Przed chwilą sprawdzałam odpowiedzi i wychodzi na to, że jak zdam to ledwo, ledwo, LEDWO. Wychodzi mi około 30% ale bardziej minus niż plus.
Z samych zamkniętych, bo otwartych nie sprawdzałam ale tam raczej za bardzo też nie zabłysnęłam.
Boje się.
Mój problem polega na tym, że cholernie się boję. Wyniki będą 13 września, do tego czasu wyrwe sobie chyba wszystkie włosy z głowy.
Dziewczyny, jak nastawić się na pozytywne myślenie?
Jak przestać się bać?
Jak tym razem nie zdam to chyba skończę z tym wszystkim, bo już nie mam sił...
![]()