Witam! Przeczytałem kilka tematów i stwierdziłem, że sam spróbuje zasięgnąć u was pomocy, czy raczej porady. Na początek powiem, że mam 21 lat i mimo iż poniższy tekst może być tragedią w dziedzinie wypowiedzi, nie jestem jakimś gówniarzem i traktuje tą sprawę bardzo poważnie i proszę was o szczere i poważne wypowiedzi.
Sprawa, którą chce się z wami podzielić jest pewnie prosta, ale nie dla mnie. Mianowicie znam pewną dziewczynę od najmłodszych lat, tyle, że to była znajomość bardziej typu "cześć". Jakiś czas temu, plus minus 3 lata, zbliżyliśmy się do siebie. Relacja czysto koleżeńska. I tak trwało to rok, do czasu, aż we mnie coś nie pękło i zacząłem patrzeć na nią całkowicie inaczej niż dotychczas. Po prostu zakochałem się w niej. Nie jest idealna, ma swoje wady i ma swoje zalety, ale dogadujemy się bardzo dobrze, a może raczej dogadywaliśmy się... I właśnie rok temu powiedziałem jej, że coś do niej czuje, ona jednak powiedziała, że traktuje mnie jak kolegę... No coż jakoś to przebolałem. Czas mijał a nasza relacja pędziła dalej do przodu. Byłem dla niej zawsze (wiecie o co mi chodzi). Pomagałem jej, gdy tego potrzebowała bo zależało mi na niej cholernie. W między czasie ona była z chłopakiem w związku, lecz bardzo krótko. Powód był taki, że koleś był nachalny, nie szanował innych, był hamski i jeszcze inne takie raczej mało pozytywne sprawy. Mówiła mi jaki on to zły i w ogóle, że ją denerwuje, że go nienawidzi, że ma go dość. Skończyła z nim i ich relacje ograniczyły się do minimum. Między nami była naprawdę bardzo dobrze. Ona do mnie pisała praktycznie codziennie. Raz za czas widywaliśmy się, o ile był na to czas. W tym roku znów spróbowałem zawalczyć o nią, nie chciałem się poddać przez nie powodzenie z pierwszego razu bo moim zdaniem są sprawy i osoby, których nie należy tak łatwo odpuszczać. W zamian za cały rok starania się i walki o nią usłyszałem, że traktuje mnie jak przyjaciela, no i tu już nie przebolałem tego tak jak ostatnio, ale o tym zaraz. Jakiś dzień później widziałem ją z tym jej byłym, no i zdenerwowałem się lekko mówiąc. Siedziałem ze znajomymi na ławce a ona z nim szła, ja ją widziałem lecz ona mnie nie. Dopiero jakiś czas póżniej zorientowała się, że ją widziałem, ale pomachała do mnie i uśmiechneła jak gdyby nigdy nic. W tym momencie nasz kontakt psuje się, może nie całkowicie ale jednak. Mam swoje nerwy i uczucia, przecież nie będę się zachowywał jak gdyby nic się nie wydarzyło. Czas mija i któregoś dnia siedząc w pubie ze znajomymi przychodzi ona z tym kolesiem. Akurat mijaliśmy się w wejściu, ponieważ ja akurat musiałem wyjść na moment, w zamian za ich "cześć" skierowane w moją strone otrzymali zimny powiew wiatru. No nic wracam do lokalu i widzę, że ona cały czas patrzy w moim kierunku, akurat siedziałem w taki sposób, że widziałem ją w tle za swoim kolegą, więc ona nie mogła stwierdzić czy patrze na nią czy rozmawiam z kumplem. Byłem tak wkurzony, nie będę używał niecenzuralnych słów, widząc ich razem, że sobie nawet nie wyobrażacie. Wieczór jakoś przeleciał w stresach, ale jednak miałem to za sobą. Po tych wszystkich przebojach i moich stresach rozmawiam z nią, ale już nie tak jak wcześniej. Wydaje mi się, że gdy rozmawiamy ona jest dla mnie jakaś milsza niż zwykle, ja wręcz odwrotnie, nie jestem już taki miły jak wcześniej. Ona chyba chce ukryć przede mną, że jest z tym kolesiem, no ale jestem idiotą i widzę co się w okół mnie dzieje... Możliwe, że boi się mi o tym powiedzieć otwarcie przez to, że ja coś do niej czuję lub przez to, że wiem jaki miała stosunek do tego kolesia i boi się usłyszeć ode mnie paru słów co o tym myślę. Tak mniej więcej wygląda cała ta sytuacja, jeśli coś nie jasno napisałem napiszcie a wyjaśnie dokładnie. Przechodząc do sedna sprawy. Jest sens walczyć dalej o nią jako o potencjalną dziewczynę? I jak mam rozumieć jej zachowanie teraz(taki dziwny stosunek do mnie, o czym pisałem)? Dlaczego ona jest z tym kolesiem mimo tego, że przez niego cierpiała?
Szczerze to nie wiem co mam robić... Próbuje się koncentrować na sobie, ale to nie jest łatwe...
Mam nadzieję, że ktoś odpowie na moje pytania i podejmie ze mną dyskusje na ten temat. Sorki, jezeli moja wypowiedź jest haotyczna, ale wiadomo nerwy i późna pora robią swoje.
Pozdrawiam!