Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Poznałam faceta przez internet, spotkaliśmy się raz. Potem każdy rozjechał się  w swoją stronę, mieszkamy na dwóch końcach Europy. Bardzo mi się spodobał, napaliłam się jak szczerbaty na suchary. Zaczęła się intensywna wymiana korespondencji przez trzy tygodnie – po kilka bardzo długich wiadomości dziennie, a czasem pisaliśmy bez przerwy przez dwie, trzy godziny. Aż pewnego dnia nastała cisza. Nie odczytał mojej wiadomości. Było to kilka dni temu. Gadaliśmy przez komunikator i tak naprawdę bardzo mało o nim wiem. To oczywisty sygnał, że od początku kręcił.

Mój mózg płata mi figle i czasem podpowiada, że może miał wypadek, śmierć w rodzinie albo nie może zalogować się do komunikatora. Albo porwał go lew wink Ale wszyscy wiemy, z czym mamy tu do czynienia – on po prostu zajął się obracaniem innej.

Mógł mi napisać coś w stylu: „Fajnie się rozmawia, ale przerwijmy korespondencję, bo dzieli nas duża odległość i na razie nie mamy szans na spotkanie. Może nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują”. Ale najwyraźniej przekracza to jego możliwości, mimo że wcześniej mógł do mnie gryzmolić godzinami. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, to po prostu boli i w takich sytuacjach człowiek potrzebuje jakiegoś zamknięcia historii. A on zostawił mnie w próżni.

Zdaję sobie sprawę, że to historia małego kalibru, bo tu praktycznie nie było szansy na związek i spotkaliśmy się tylko raz. Ale coraz częściej słyszę o ghostingu. To już jakaś plaga. Faceci czasem zapadają się pod ziemię z dnia na dzień po miesiącach randkowania. Ba, nawet po latach! To jest dla mnie niepojęte!

Często kobieta, która doświadczyła ghostingu słyszy radę – nie odzywaj się, to nic nie da, miej swoją godność! Zgadzam się, że to nic nie da. Jeśli ktoś nie chce się ze mną więcej spotykać, to nie zmuszę go ani prośbą ani groźbą. Z drugiej strony nie jestem pewna, czy taka postawa ma coś wspólnego z godnością. No bo jak to – kobieta randkuje z facetem przez kilka miesięcy, a jak jemu się znudzi i nawet nie raczy jej o tym poinformować, to ona ma spuścić uszy po sobie i siedzieć cicho?

Nie mówię, że ma robić awanturę, w takiej sytuacji trzeba panować nad emocjami, żeby nie zrobić z siebie idiotki. Ale może właśnie każda „zghostowana” kobieta powinna postawić takiego jegomościa pod ścianą, a następnie krótko i treściwie powiedzieć: „Mów mi tu stary, krótko i na temat, dlaczego przestałeś się odzywać, bo tak się ludzi nie traktuje”. A mam wrażenie, że faceci coraz częściej zapadają się pod ziemię, bo to dla nich wygodne. A my kobiety w imię naszej godności siedzimy cicho i przez to dajemy męskiemu gatunkowi pozwolenie na takie traktowanie. Jestem ciekawa waszej opinii na ten temat.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Kobiety też to robią. Nie szufladkujmy tylko jednej ze stron skoro zaczynamy temat tylko dlatego, że dotyczy Twojej osoby. Moim zdaniem nsjgorsza forma rozstania, skończenia jakieś relacji. Osobiście wolę znać całą prawdę dlaczego kończymy znajomość niż takie traktowanie ale dzisiejsze czasy na to pozwalają niestety

3

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Tak, masz rację, niepotrzebnie zaszufladkowałam. Z drugiej strony, nie znam danych na ten temat, mogę tylko polegać na doświadczeniach swoich oraz moich znajomych i na różnych wypowiedziach w internecie. I z tego wyłania mi się obraz, że to kobiety jednak znacznie częściej padają ofiarą ghostingu. Mam wrażenie, że po prostu faceci sobie na to nie pozwalają, są bardziej stanowczy i potrafią wyegzekwować od kobiety jakieś wyjaśnienie. A przynajmniej tak robili moi koledzy, którym kobiety próbowały taki ghosting zaserwować. Z kolei koleżanki właśnie spuszczały uszy po sobie. No ale może mam po porostu nietypowych znajomych.

4

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?
anja221 napisał/a:

Tak, masz rację, niepotrzebnie zaszufladkowałam. Z drugiej strony, nie znam danych na ten temat, mogę tylko polegać na doświadczeniach swoich oraz moich znajomych i na różnych wypowiedziach w internecie. I z tego wyłania mi się obraz, że to kobiety jednak znacznie częściej padają ofiarą ghostingu.

Chyba sobie żartujesz. To właśnie kobiety znacznie częściej ghostują. A której płci narzuca się podejmowanie inicjatywy (w tym dzwonienie)? No raczej nie twojej

anja221 napisał/a:

Mam wrażenie, że po prostu faceci sobie na to nie pozwalają, są bardziej stanowczy i potrafią wyegzekwować od kobiety jakieś wyjaśnienie. A przynajmniej tak robili moi koledzy, którym kobiety próbowały taki ghosting zaserwować. Z kolei koleżanki właśnie spuszczały uszy po sobie. No ale może mam po porostu nietypowych znajomych.

A jakie znaczenie ma to że są bardziej stanowczy? Jak się nie wie gdzie ktoś mieszka (tak jak ty i większość ghostowanych) do zghostowania wystarczy jeden przycisk i "stanowczość" drugiej strony nie ma nic do rzeczy.

5

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?
anja221 napisał/a:

Poznałam faceta przez internet, spotkaliśmy się raz. Potem każdy rozjechał się  w swoją stronę, mieszkamy na dwóch końcach Europy. Bardzo mi się spodobał, napaliłam się jak szczerbaty na suchary. Zaczęła się intensywna wymiana korespondencji przez trzy tygodnie – po kilka bardzo długich wiadomości dziennie, a czasem pisaliśmy bez przerwy przez dwie, trzy godziny. Aż pewnego dnia nastała cisza. Nie odczytał mojej wiadomości. Było to kilka dni temu. Gadaliśmy przez komunikator i tak naprawdę bardzo mało o nim wiem. To oczywisty sygnał, że od początku kręcił.

Mógł mi napisać coś w stylu: „Fajnie się rozmawia, ale przerwijmy korespondencję, bo dzieli nas duża odległość i na razie nie mamy szans na spotkanie. Może nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują”. Ale najwyraźniej przekracza to jego możliwości, mimo że wcześniej mógł do mnie gryzmolić godzinami. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, to po prostu boli i w takich sytuacjach człowiek potrzebuje jakiegoś zamknięcia historii. A on zostawił mnie w próżni.

Zdaję sobie sprawę, że to historia małego kalibru, bo tu praktycznie nie było szansy na związek i spotkaliśmy się tylko raz. Ale coraz częściej słyszę o ghostingu. To już jakaś plaga. Faceci czasem zapadają się pod ziemię z dnia na dzień po miesiącach randkowania. Ba, nawet po latach! To jest dla mnie niepojęte!

Często kobieta, która doświadczyła ghostingu słyszy radę – nie odzywaj się, to nic nie da, miej swoją godność! Zgadzam się, że to nic nie da. Jeśli ktoś nie chce się ze mną więcej spotykać, to nie zmuszę go ani prośbą ani groźbą. Z drugiej strony nie jestem pewna, czy taka postawa ma coś wspólnego z godnością. No bo jak to – kobieta randkuje z facetem przez kilka miesięcy, a jak jemu się znudzi i nawet nie raczy jej o tym poinformować, to ona ma spuścić uszy po sobie i siedzieć cicho?

Nie mówię, że ma robić awanturę, w takiej sytuacji trzeba panować nad emocjami, żeby nie zrobić z siebie idiotki. Ale może właśnie każda „zghostowana” kobieta powinna postawić takiego jegomościa pod ścianą, a następnie krótko i treściwie powiedzieć: „Mów mi tu stary, krótko i na temat, dlaczego przestałeś się odzywać, bo tak się ludzi nie traktuje”. A mam wrażenie, że faceci coraz częściej zapadają się pod ziemię, bo to dla nich wygodne. A my kobiety w imię naszej godności siedzimy cicho i przez to dajemy męskiemu gatunkowi pozwolenie na takie traktowanie. Jestem ciekawa waszej opinii na ten temat.

Uważam, że najważniejsze to nie planować niczego z osobą,której się nie zna i o której niewiele się wie. Normalnie jak kogoś poznasz, to wiesz, kto to jest, gdzie mieszka, gdzie bywa, jakich ma znajomych.
Nie warto marnować energii na taką osobę i następnym razem, jak się odezwie, po prostu zignorować i zablokować. Przynajmniej ja bym tak zrobiła. Gdybym się zaangażowała zbyt mocno w taką relację, być może miałabym ochotę wykrzyczeć kilka ciepłych słów

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

To zjawisko nie ma żadnego związku z płcią. To tak jakby powiedzieć, że wyłącznie kobiety lub wyłącznie mężczyźni zdradzają.
W zasadzie autorka sama sobie odpowiedziała na zadane kwestie, ale można dodać tylko tyle, że naiwnym jest myślenie, że miłość wszystko przezwycięży. Tak się dzieje tylko w bajkach. To zjawisko (ghosting) jest spowodowane tym, że te portale randkowe to już działają na zasadzie supermarketów matrymonialnych. Wybierają, przebierają, piszą z kilkoma osobami naraz, a potem ktoś odpada, a ktoś inny jest z tego powodu rozżalony. Oczywiście, jest to brak klasy bo powinno się wyjaśnić dlaczego znajomość jest zakończona. Niemniej jednak tutaj odległość to kilkaset kilometrów więc to było do przewidzenia, że facetowi nie będzie się chciało inwestować w tę znajomość skoro może mieć jakieś inne kobiety bliżej swojego miejsca zamieszkania.

7

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Dzięki za odpowiedzi. Wkurza mnie, że to zjawisko jest coraz bardziej popularne. Zastanawiam się, jak należy na nie reagować. Nie chodzi mi o mój przypadek, tylko bardziej ogólnie. Jak np. ktoś zapada się pod ziemię po kilku tygodniach/miesiącach randkowania. To się zdarza niestety. Czy brak reakcji i olanie sprawy to na pewno dobra reakcja? Bo mam wrażenie, że w ten sposób robi się dokładnie to, na czym zależy osobie ghostującej i po prostu daje się przyzwolenie na takie zachowania. Jakby to było już coś zupełnie normalnego....

8

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Jeżeli masz wątpliwości to potwierdzam że mnóstwo kobiet z tego korzysta , mam wielu kolegów aktywnych na portalach randkowych, których kobiety tak spławiają, zamiast zwyczajnie powiedzieć sorry ale nie, po prostu zapadają się pod kamień, pewnie z tej prostej przyczyny że mają tak dużo innych opcji, plus to dla nich proste i nie wymaga emocji, a także myślą że w ten sposób ograniczą ryzyko że trafiły na jakiegoś frustrata, który będzie szukał zemsty. Faceci teraz robią dokładnie to samo. A nawet mają w tym łatwiej bo na ''rynku'' jest dużo frustratów, facetów wychowanych bez ojca, lękliwych i z deficytami. Jak się więc trafia przystojny, przedsiębiorczy facet to kobiety chyba sobie nie zdają w ogóle sprawy ile taki facet jak ma zdrowie i chęć potrafi kobiet obrócić w miesiącu. Powiem Wam że liczby by Was mogły oszołomić co się przekłada na to że równie szybko się nudzą i jak coś im nie przypasuję to się odsuwają.

9

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Kijem Wisły nie zawrócisz. Jak chcesz to mu napisz, jak się z tym czujesz, że liczyłabyś aby przynajmniej napisał wprost, że nic z tego nie będzie. Nic więcej nie warto robić.
W internecie łatwo o pozorną bliskość, łatwo też stracić zainteresowanie i zniknąć.

10

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Kobiety pewnie też, ale faceci generalnie nie lubią się tłumaczyć i to zdarza się też realu, a jak już powiedzą, to niekoniecznie prawdę, więc nie ma sensu dociekać.

Tym bardziej w Twojej sytuacji, bez względu na Twoją reakcję, prawdy pewnie i tak byś nie usłyszała, nawet jakby zareagował. Nie jesteś jedyną, której zawracał głowę i tak potraktował, dlatego olej gościa.

11

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

to jest generalizacja niezależna od płci po prostu Internet = anonimowość a nawet można udawać kogoś innego,

12 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2021-10-22 07:49:25)

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?
anja221 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi. Wkurza mnie, że to zjawisko jest coraz bardziej popularne. Zastanawiam się, jak należy na nie reagować. Nie chodzi mi o mój przypadek, tylko bardziej ogólnie. Jak np. ktoś zapada się pod ziemię po kilku tygodniach/miesiącach randkowania. To się zdarza niestety. Czy brak reakcji i olanie sprawy to na pewno dobra reakcja? Bo mam wrażenie, że w ten sposób robi się dokładnie to, na czym zależy osobie ghostującej i po prostu daje się przyzwolenie na takie zachowania. Jakby to było już coś zupełnie normalnego....

Można próbować coś zmienić, prosić o wyjaśnienia. Jeśli w kimś odezwą się pokłady kultury i obycia jest nikła szansa, że odpowie. Jest takie powiedzenie:
"Nie rozmawiaj z chamem, bo z nim zawsze amen"

13

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Mógł mi napisać coś w stylu: „Fajnie się rozmawia, ale przerwijmy korespondencję, bo dzieli nas duża odległość i na razie nie mamy szans na spotkanie. Może nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują”. Ale najwyraźniej przekracza to jego możliwości, mimo że wcześniej mógł do mnie gryzmolić godzinami. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, to po prostu boli i w takich sytuacjach człowiek potrzebuje jakiegoś zamknięcia historii. A on zostawił mnie w próżni.

To samo robiły WSZYSTKIE dziewczyny które miałem okazje poznać gdzieś w necie. Co do jednej.
Ludzie zrywają realne związki przez SMS/komunikator tongue, więc szkoda przejmować się znajomościami internetowymi. Przecież to, w większości, jest w ogóle fatamorgana.


Fajnie się rozmawia, ale przerwijmy korespondencję, bo dzieli nas duża odległość i na razie nie mamy szans na spotkanie. Może nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują”.

Czyli chciałabyś usłyszeć jakieś ładne kłamstwo? wink

Bo prawda pewnie byłaby inna. Coś w stylu:
- odwidziało mi się,
- seks był kiepski,
- nie było seksu,
- żona pytała co robiłem w delegacji i nie mogę jej długookresowo okłamywać,
- w sumie to mi się nie opłaca do ciebie jeździć,
- na żywo było nudno,
- poznałem na tinderku inną, do której mam bliżej sorry bejbe,
- była się odezwała,
- itd...

14

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

„To samo robiły WSZYSTKIE dziewczyny które miałem okazje poznać gdzieś w necie. Co do jednej”.

O wow! To mnie ciągle zadziwia. W życiu tak się nie zachowałam i nie zamierzam. Oczywiście zdarza się, że milknę po wymianie KILKU wiadomości na portalu randkowym, kiedy gadka się nie klei. Natomiast przy dłuższej korespondencji czy po spotkaniu to jest dla mnie nie do pomyślenia, żeby nie odpowiedzieć komuś na wiadomość.

„Czyli chciałabyś usłyszeć jakieś ładne kłamstwo?”

Tak, chciałabym. Najlepiej prawdę, ale może być też ładne kłamstwo. Na tak początkowym etapie tak mało perspektywicznej znajomości naprawdę nie oczekuję obszernych wyjaśnień, ale jednego – dwóch zdań pożegnania. Ale może to ja jestem dziwna jakaś, nie wiem.

Powodów dla których ktoś znika mogę wymyślić co najmniej drugie tyle. Ja do swojego „ducha” nie mam zamiaru się odzywać, dla własnego dobrostanu psychicznego.  Natomiast mam tu pewien dysonans, bo swoim milczeniem sama wspieram to dziwne zjawisko. Daję przyzwolenie, że takie kończenie znajomości jest normalne. Robię dokładnie to, co on chciał uzyskać. No trudno.

15 Ostatnio edytowany przez wieka (2021-10-22 09:49:21)

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

"Natomiast mam tu pewien dysonans, bo swoim milczeniem sama wspieram to dziwne zjawisko. Daję przyzwolenie, że takie kończenie znajomości jest normalne. Robię dokładnie to, co on chciał uzyskać. No trudno."


Nie, jak tak tego nie widzę, bo żadnym zachowaniem, na nic nie wpłyniesz.
Dziwię się, ża zadowoliłoby Cię klamstwo, pewnie dlatego, że przyjęłabyś to za prawdę.
On jak ma się wić w kłamstwach, woli milczeć, więc na jedno wyjdzie jak wybierzesz sobie ktorąś z opcji...

Jedynie dla satysfakcji, możesz go zjechać, co spłynie po nim jak po kaczce, bo dla niego to nie pierwszyzna.
Milczeniem okazujesz, że też masz go gdzieś.

16 Ostatnio edytowany przez anja221 (2021-10-22 10:56:43)

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

"Dziwię się, ża zadowoliłoby Cię klamstwo, pewnie dlatego, że przyjęłabyś to za prawdę.".

Dla mnie najgorsza jest cisza i takie urwanie znajomości. Wiadomość na pożegnanie dałaby mi poczucie zamknięcia tego epizodu i po prostu tego potrzebuję. To że nie jest mną zainteresowany jako kobietą jest oczywiste. Natomiast takie kończenie korespondencji swiadczy tez o tym, że nie ma do mnie nawet odrobiny szacunku jako do człowieka.

Kończąc znajomość na wczesnym etapie zawsze można powiedzieć: to nie to, szukam kogoś innego, potrzebuję czegoś innego itp. W sumie tak ogólne postawienie sprawy w pewnym sensie zawsze jest prawdą. Mnie w każdym razie by wystarczyło, ale to już zależy od prywatnych potrzeb, kto czego potrzebuje.

PS: Właśnie nieźle się uśmiałam, bo wydarzyło się coś, co idealnie pasuje do tego wątku. Od dwóch dni gadałam z innym kolesiem, bardzo sympatyczna rozmowa. Od razu zapaliła mi się czerwona lampka: co tu robi taki przystojny chłopak. Po kilkunastu wymienionych wiadomościach zapytałam, dlaczego ma ukryty profil (sprawdziłam, że inni nie mogą go wyszukać). No i odpisał: jest w toksycznym związku, bardzo pokłócił się z dziewczyną, nie wie co ma dalej robić. I w takich chwilach przychodzi na ten portal i zawraca ludziom głowę. Bardzo mnie przeprasza i dziękuje za ciekawą rozmowę. A w ogóle to ma problemy natury psychicznej (trochę więcej o tym napisał). Po czym usunął swój profil. I powiem Wam, że to akurat może być prawda. Hahahaha

17

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Czasem niektórzy też świadomie nie domykają drzwi i trzymają kogoś jako opcję zapasową, ale to raczej dotyczy osób, które już się poznały w świecie realnym. Niektóre osoby dzięki temu mają poczucie bezpieczeństwa że zawsze ktoś czeka. Niestety nie jest to fajne doświadczenie dla drugiej osoby, zwłaszcza jak się orientuję z czasem że nie był pierwszym wyborem a czasem nawet nie drugim czy trzecim. C'est la vie.

18

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Niektorzy (a nawet sporo facetow ) podchodzi do tych znajomosci inaczej niz Ty. Maja takie kolezanki poznane w roznych okolicznosciach w roznych lokalizacjach. Czasem sobie popiszą, czasem sa w poblizu albo specjalnie przyjada sie spotkac. Bez planu na zwiazek. Oni nie sa zainreresowani wyrzucaniem kobiet ze swojej ksiazki adresowej i konczeniem znajomosci ale tez nie chca sie angazowac.

19

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Nie tylko faceci ghostują.
Co więcej - to zdarza się nie tylko w relacji romantycznej, doświadczyłam tego od wieloletniego przyjaciela... i własnego brata. Mam wrażenie, że chodzi nie o kulturę osobistą, a jakieś podstawowe umiejętności społeczne - widzenie człowieka w drugiej osobie, a nie narzędzia do załatwiania swoich potrzeb. Umiejętność rozmawiania o trudnych rzeczach, umiejętność odmawiania. Łatwiej zniknąć niż skonfrontować się z tym, że na moją odmowę ktoś będzie zły, ktoś będzie płakał albo prosił.

To nie jest o Tobie, jeśli ktoś Cię tak potraktował. To ta osoba nie radzi sobie w sytuacjach społecznych i taki sposób wybiera na zakończenie relacji, czasem zdając sobie sprawę a czasem nie, jak bardzo to rani. Fakt, że żyjemy w świecie gdzie często poza telefonem nie mamy możliwości kontaktu do tej osoby (nie wiem,  gdzie mieszka, nie mam czasu iść do jej domu) powoduje, że ghosting jest bardzo łatwy.

20

Odp: Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?
anja221 napisał/a:

Poznałam faceta przez internet, spotkaliśmy się raz. Potem każdy rozjechał się  w swoją stronę, mieszkamy na dwóch końcach Europy. Bardzo mi się spodobał, napaliłam się jak szczerbaty na suchary. Zaczęła się intensywna wymiana korespondencji przez trzy tygodnie – po kilka bardzo długich wiadomości dziennie, a czasem pisaliśmy bez przerwy przez dwie, trzy godziny. Aż pewnego dnia nastała cisza. Nie odczytał mojej wiadomości. Było to kilka dni temu. Gadaliśmy przez komunikator i tak naprawdę bardzo mało o nim wiem. To oczywisty sygnał, że od początku kręcił.

Mój mózg płata mi figle i czasem podpowiada, że może miał wypadek, śmierć w rodzinie albo nie może zalogować się do komunikatora. Albo porwał go lew wink Ale wszyscy wiemy, z czym mamy tu do czynienia – on po prostu zajął się obracaniem innej.

Mógł mi napisać coś w stylu: „Fajnie się rozmawia, ale przerwijmy korespondencję, bo dzieli nas duża odległość i na razie nie mamy szans na spotkanie. Może nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują”. Ale najwyraźniej przekracza to jego możliwości, mimo że wcześniej mógł do mnie gryzmolić godzinami. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, to po prostu boli i w takich sytuacjach człowiek potrzebuje jakiegoś zamknięcia historii. A on zostawił mnie w próżni.

Zdaję sobie sprawę, że to historia małego kalibru, bo tu praktycznie nie było szansy na związek i spotkaliśmy się tylko raz. Ale coraz częściej słyszę o ghostingu. To już jakaś plaga. Faceci czasem zapadają się pod ziemię z dnia na dzień po miesiącach randkowania. Ba, nawet po latach! To jest dla mnie niepojęte!

Często kobieta, która doświadczyła ghostingu słyszy radę – nie odzywaj się, to nic nie da, miej swoją godność! Zgadzam się, że to nic nie da. Jeśli ktoś nie chce się ze mną więcej spotykać, to nie zmuszę go ani prośbą ani groźbą. Z drugiej strony nie jestem pewna, czy taka postawa ma coś wspólnego z godnością. No bo jak to – kobieta randkuje z facetem przez kilka miesięcy, a jak jemu się znudzi i nawet nie raczy jej o tym poinformować, to ona ma spuścić uszy po sobie i siedzieć cicho?

Nie mówię, że ma robić awanturę, w takiej sytuacji trzeba panować nad emocjami, żeby nie zrobić z siebie idiotki. Ale może właśnie każda „zghostowana” kobieta powinna postawić takiego jegomościa pod ścianą, a następnie krótko i treściwie powiedzieć: „Mów mi tu stary, krótko i na temat, dlaczego przestałeś się odzywać, bo tak się ludzi nie traktuje”. A mam wrażenie, że faceci coraz częściej zapadają się pod ziemię, bo to dla nich wygodne. A my kobiety w imię naszej godności siedzimy cicho i przez to dajemy męskiemu gatunkowi pozwolenie na takie traktowanie. Jestem ciekawa waszej opinii na ten temat.

Ile masz lat? 8?
dorośli ludzie nie pchają się w miłość na odległość. a juz nie taką odległość...

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ghosting. A może właśnie trzeba się odzywać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024