Hej, jestem Aśka mam 23 lata. Wczoraj znowu pokłóciłam się z moim chłopakiem. Zarzuca mi, że nie akceptuję tego, że interesuje się piłką nożną i ogląda mecze : liga polska, angielska,hiszpańska,itd...To jego hobby i powinnam to akceptować i cieszyć się, że ma pasje. Już zapowiedział, że w następnym roku będą mistrzostwa świata i przez miesiac bedzie oglądał ciagle mecze. O ile teraz faktycznie mi to aż tak nie przeszkadza, bo zazwyczaj są one wieczorem, a akurat nie mamy możliwości spotykać sie tak późno to boję się jak będzie kiedy to się zmieni. No wiecie np będzie jakaś ważna dla mnie uroczystość, czy nasza rocznica albo będę potrzebować jego pomocy, czy po prostu długo się nie będziemy widzieć a on będzie wolał obejrzeć mecz. Nie potrafi rozmawiać o tym spokojnie, ten temat działa jak płachta na byka, traktuje mnie jak wroga, mówiąc ze i tak bedzie robić co bedzie chciał. A to dobrze nie wróży, bo ja wcale nie chcę nim rządzic ani go zamykać w klatce. Tylko związek chyba polega na tym żeby choc troche liczyc sie ze zdaniem drugiej osoby, a mówiac takie cos to chyba sie nie liczy. I dodatkowo jest uparty strasznie, ja nie chcę łagodzić ciągle sporów, a on czeka aż ja się odezwę. Bo jak nie to pewnie będziemy milczeć kilka dni.
Nie czuję się ważna w tym związku, bo jakoś specjalnie wylewny nie jest, o uczuciach nie mówi, więc muszę się domyślać i wnioskować po gestach. A ja potrzebuję, zeby mi od czasu do czasu powiedział coś miłego, że mu zalezy itp.
Nie wiem jak z nim rozmawiać i czy to ma sens. W październiku będzie rok naszego związku.
Podobne tematy
hmm... Powiem ci, że jego pasje doskonale rozumiem, bo ja też regularnie oglądam zagraniczne rozgrywki ligowe czy też rozgrywki reprezentacji, kibicuje swojej ukochanej drużynie i nie chciałabym przegapić ważnych meczów, ale trzeba mieć jakąś hierarchię, a jeżeli sport zajmuje u niego pierwsze miejsce to nie jest właściwie. Ja nawet, gdyby był finał mundialu i Hiszpania by w nim grała, a mój chłopak mnie potrzebował lub coś ważnego już miał w planach to rzuciłabym pilotem od TV, bo to nie jest najważniejsze i nie wpłynie nijak na moje życie.
Spróbuj z nim spokojnie pogadać, ustalicie na jakich zasadach będzie się to odbywało, bo przecież mógłby raz na jakiś czas odejść sprzed ekranu dla waszego związku. Jeżeli znów rozmowa się nie powiedzie, to musisz dać mu odczuć jak to jest... Nie wyciągaj pierwsza ręki do zgody, spróbuj doprowadzić do tego, że zobaczy, że możesz czuć się przez niego zaniedbywana.
Albo sama na przekór znajdź sobie jakąś pasję, albo wyjścia z koleżankami, i odwołaj jakieś spotkanie z nim ze względu na to, że ty też "będziesz robiła, co będziesz chciała"![]()
Przecież mecz trwa 90 min z przerwą liczmy 2 godziny. Meczy nie ma codziennie. Coś mi się wydaje, że tu nie chodzi tylko o te mecze.
Od wtorku do czwartku eliminacje Liga Mistrzów/Liga Europy, od piątku do niedzieli Ekstraklasa. Ale owszem nie chodzi tylko o to. Przede wszystkim nie czuję się ważna, nie czuję czasem że mu zależy na mnie. Nigdy nie powiedział, że mnie kocha ale rozumiem może nie chce rzucać słów na wiatr, może jak powie to będzie takie na prawdę. Mowię np że mógłby mi czasem powiedzieć coś miłego, no to przez chwilę jest dobrze, czasem mi powie, że ładnie wyglądam i tyle. Albo zarzuca,że chciałabym żeby był jak małpa i mówił to co ja chcę. A ja jestem też osobą bardzo wrażliwą, niepewną siebie i bardzo potrzebuję takich zapewnień ze jestem ważna itp. I jest dla mnie dziwna rzecz, że ja go muszę zazwyczaj pierwsza całować, w miejscach publicznych nie chce, co rozumiem bo sama czasem mam dość obłapiających się par.
Ale jak jesteśmy sami to też mnie tak nie pocałuje za bardzo sam z siebie ja muszę zacząć. Nie wiem nie umie, nie lubi, czy ja w ogole jestem beznadziejna. Nie pytałam bo to głupie. Przez długi czas czułam, że sie mnie wstydzi bo w ogole mnie do siebie nie zapraszał, tylko się u mnie spotykaliśmy (bo studiuję i wynajmuję mieszkanie) chociaz do niego z tego miejsca sie gdzies z pol godz jedzie. Obiecywał tylko ze mnie zaprosi do siebie a ja byłam cierpliwa, bo przeciez roznie ludzie są wychowani, ale wkurzały mnie takie obietnice bez pokrycia. Myslałam, ze to sie rozpadnie bo na wakacje jestem u siebie 100km od niego. Ale przyjechal do mnie, ja u niego byłam po prawie roku poznałam jego rodzinę, ostatnio byliśmy na chrzcinach. Taki był szarmancki, dbał o mnie, odwiozł mnie, przywiózł elegancko wszystko. Ale kłocicmy się teraz coraz czesciej i on nie bardzo umie zachować sie po kłotni. Zamiast jakos zadzwonic, zagadac, czasem sie przyznac do błedu wysle głupiego smsa czemu sie nie odzywam. A teraz oczywiscie tez milczy, owszem starałam mu sie wczoraj spokojnie tłumaczyc ale on tylko sie złoscił, a wiadomo agresja rodzi agresje i tez rzuciłam ze mecze sa dla niego najwazniejsze i zeby sie z meczami zenił, on tylko stwierdził ze go wkurzam przed snem i czesc. Mi chyba bardziej zależy na tym związku, za bardzo.
W innym wątku napisałem po czym poznać czy ktoś kocha czy nie. Kochający oddaje kochanej osobie czy temu co kocha to co najcenniejsze. Cenny jest czas. Wychodzi więc na to, że Twój chłopak kocha bardziej mecze niż Ciebie i tego tak łatwo nie zmienisz. Myśle, że też nie ma konieczności stawania po drugiej strony barykady z tym co kocha czyli meczami, bo przegrasz i przegrywasz. Może warto zmienić taktykę np. razem mecze oglądać? Może po prostu dać sobie spokój i poszukać innego związku.
6 2013-08-17 14:09:46 Ostatnio edytowany przez masajka (2013-08-17 14:16:01)
Ja nie powiedziałabym, że bardziej kocha mecze. Myślę, że problemem jest to, że macie różne oczekiwania co do związku. Dobrze byłoby porozmawiać o tym na spokojnie. Nie z wyrzutami, pretensjami, tylko w ramach wyjaśnienia.
Co do zachowań chłopaka, może po prostu tak został wychowany, że nie potrafi okazywać uczuć, mówić o nich? Jak jest u niego w domu?
Poza tym jeśli przez rok nie powiedziałaś o swoich oczekiwaniach, to on teraz nie rozumie, o co Ci chodzi. Skoro zachowywał się tak samo i było ok, a teraz nie jest, to nie wie, co jest grane.
A poza tym jak jest między Wami: pomaga Ci, gdy masz problem, dobrze się rozumiecie, ufasz mu?
Też myślę, że to kwestia wychowania,bo on faktycznie nie jest wylewny. Nawet rodzeństwu niechętnie opowiada o mnie, o nas,o tym jak jest między nami tylko odbąknie coś w stylu "dajcie mi żyć" itp. Tylko problem tkwi w tym,że raczej to się nie zmieni, a przecież na początku związku ludzie najbardziej się starają, to co będzie potem. Ufam mu, zazwyczaj mam w nim oparcie. Jednak to, że nie mówi o uczuciach to jest dla mnie problem, bo ja nie wiem do konca co on czuje. Dodatkowo zadzwonilam do niego, powiedzialam co mi lezy na sercu odnośnie tej wczorajszej kłotni i czuję sie nijak z tym. Z jednej strony czułam satysfakcję bo w sumie wiele nie powiedział, troche wygladalo tak jakby poczuł, że jest sens w tym co mówię. Ale z drugiej strony powiedział potem, ze nie wie jak to skomentować. I pomyslałam sobie w duchu "co to za facet". A moze najlatwiej nie wiedziec.
Rozumiem, że to może być problem, ale dlaczego dopiero teraz zaczęło CI to przeszkadzać?
To nie jest tak, że teraz nagle mi to zaczęło przeszkadzać. Na początku nie zwracałam na to uwagi bo sama nie byłam pewna co czuję wiec nie mogłam od niego wymagać nie wiadomo czego. Potem próbowałam rozmów, które efektow specjalnych nie dały, stwierdzil, że on nie jest wylewny. No a teraz jesteśmy rok razem to chyba coś znaczy. No albo i nie.
10 2013-08-18 10:05:22 Ostatnio edytowany przez masajka (2013-08-18 10:35:21)
Ale chyba zauważyłaś przez ten rok zmianę jego uczuć względem Ciebie? Że jest zaangażowany bardziej niż na początku?
A jakie były początki? Zdobywał Cię? Zabiegał o Ciebie?
Przeczytałam jeszcze raz Twoje posty i oto co mi przychodzi do głowy. Jesteście w specyficznym okresie dla związku, kiedy spadają różowe okulary i widzi się drugiego człowieka takim, jakim jest naprawdę. I teraz albo okaże się, że plusy przeważają nad minusami (czyli ważniejsze jest to, że
możesz na nim polegać i wszystkie jego zalety i akceptujesz jego nieumiejętność mówienia i okazywania uczuć, albo nie jesteś w stanie tego zaakceptować). To już musisz sama zdecydować.
Jak najbardziej rozumiem Twoją potrzebę dowiedzenia się o jego uczuciach, a nie tylko domyślania, ale może to taki typ i nic nie zrobisz. Spróbuj go pierwsza nie całować, nie dzwonić po kłótni i wtedy przekonasz się, co on zrobi. Nie zakładaj z góry, że on nic nie zrobi. Dla Ciebie głupi sms od niego: dlaczego się nie odzywasz? jest właśnie taką próbą pogodzenia się, bo inaczej nie potrafi. To, że w kłótni mówi, że za rok będzie przez miesiąc oglądał mecze, świadczy, że myśli, że za rok nadal będziecie razem. Ja wiem, że to jest takie wyłapywanie uczuć z jego strony, a Ty chciałabyś, żeby powiedział wprost. A powiedz, czy Ty mu mówisz o swoich uczuciach? I co on wtedy?
No właśnie się załamałam dziś, niby zwykła rozmowa przez telefon o niczym ale okazało się, że on uwaza ze nie musi sie juz starac, ze już jestem zaklepana. I wrecz jest najlepszym co mnie w zyciu mogło spotkać, zlapałam Pana Boga za nogi... i nie zerwę z nim, bo ktoz jest taki cierpliwy jak on. Oczywiście dosłownie tak nie powiedział ale sens ten sam. Wiec albo siebie tak wysoko ceni albo mnie tak nisko. Zebyscie wiedzieli jak się zdenerowałam:/ Co robić, zeby zobaczył ze tak nie jest i zabiegał o mnie?
No i chyba nie jest zakochany we mnie... bo po 1 nigdy mi tego nie powiedział, po 2 by chyba nie mowił ze nie musi sie starac:/ Fajnie, że po roku uwaza ze juz ma wszystko zaklepane. Czuje jakby z braku laku ze mna był.
To chyba faktycznie ma o sobie dobre zdanie. Polecam książkę 'Dlaczego mężczyźni kochają zołzy' . Przeczytałam na szybko ale myślę,że coś dla siebie znajdziesz:) Tylko czy to ma sens?
Jak można zaklepać sobie człowieka, żywą istotę o wolnej woli? Skoro tak twierdzi, to daj mu odczuć, że tak nie jest. Nie przejmuj się tym, że będzie siedzieć przed tv tyle czasu. Weź koleżanki i kolegów i spędźcie razem czas ![]()
No właśnie się załamałam dziś, niby zwykła rozmowa przez telefon o niczym ale okazało się, że on uwaza ze nie musi sie juz starac, ze już jestem zaklepana. I wrecz jest najlepszym co mnie w zyciu mogło spotkać, zlapałam Pana Boga za nogi... i nie zerwę z nim, bo ktoz jest taki cierpliwy jak on. Oczywiście dosłownie tak nie powiedział ale sens ten sam. Wiec albo siebie tak wysoko ceni albo mnie tak nisko. Zebyscie wiedzieli jak się zdenerowałam:/ Co robić, zeby zobaczył ze tak nie jest i zabiegał o mnie?
Co zrobić? Odsunąć się, żeby poczuł, że Cię traci. Nie dzwonić, nie zabiegać, nie proponować spotkań, a przy tym nie obrażać się. Po prostu pokazać, że masz własne życie, że świetnie się bawisz bez niego. Nie zgadzać się na każde spotkanie, mówiąc, że np. już coś sobie zaplanowałaś na ten dzień.
Edit: ja nie polecam książki o zołzach.
Odsunęłam się tak jak mówiłyście, tzn nie dzwoniłam do niego, no to niby zaczął dzwonić. Niby rozmawiamy codziennie- raz przez kilka, kilkanaście min. Chciałabym troszkę więcej, mamy za darmo do siebie. Czasem pogadać 2 razy dziennie, dostać jakiegoś miłego smsa.Dodam, że widujemy się teraz co 2 tyg, bo jestem w innym mieście.Wiecie co jest najgorsze? Np dziś rano byłam taka rozżalona, stwierdziłam, że muszę go zapytać dlaczego w ogóle jest ze mną. Nie przeprowadzamy poważnych rozmów, ale odpowiedź na to jedno pytanie chcę znać, jeśli nie odpowie to wiadomo-czasem brak odpowiedzi jest najlepszą odpowiedzią.I pomyślałam, że porozmawiam z nim, powiem co mi nie pasuje i też że zastanawiam się nad rozstaniem. Zła ale zmobilizowana zajęłam się swoimi sprawami. I co? zadzwonił On, a ja cała happy. I powiedzcie mi jedną rzecz: jeśli człowiek faktycznie jest zakochany to chciałby słyszeć tą osobę, być z nią, mówić jej miłe rzeczy. Nie powiedział, że za mną teskni ani razu.I nie można zwalać wszystkiego na ten jego charakter, że niby nie okazuje uczuć.Obawiam się, że nie jest tak zakochany jak ja więc dlatego nie wiem co go jeszcze przy mnie trzyma.
Porozmawiaj z nim. Nie przez telefon, tylko na spokojnie na spotkaniu. I co to znaczy, że Wy nie przeprowadzacie poważnych rozmów? Ale chyba rozmawiacie ze sobą?
Mam taki zamiar
Rozmawiamy ale nie o uczuciach. To przeciez niemęskie.
Rozmawianie o uczuciach niemęskie? Raczej niedojrzałe.
A poza tym Ty też jesteś w tym związku i skoro masz potrzebą przeprowadzenia takiej rozmowy to on powinien to uszanować.