netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy jestem materialistką?

28 odpowiedzi6 171 wyświetleńzałożony przez kolaa1111, 17.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jestem materialistką?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Czy jestem materialistką?

Proszę, napiszcie szczerze co sądzicie, bo ja już sama nie wiem.
Od kilku miesięcy spotykam się z facetem. Ma on problemy finansowe, o czym mnie poinformował... no tak w trakcie wychodziło, ale sam mówił. Ma między innymi kredyt, który wziął będąc ze swoją poprzednią dziewczyną i pieniądze się rozeszły. No więc kasy nie ma. Pożyczyłam mu już trochę pieniędzy (kilka miesięcy temu) których jeszcze nie oddał. Ostatnio z tego powodu trochę więcej pracuje, by trochę pospłacać wreszcie. Przez ostatnie kilka miesięcy to ja jeździłam do niego (koło 15 km), starałam się też nie obciążać jego budżetu, jak zostawałam na noc, to coś kupowałam do jedzenia. Ostatnio nie ma też samochodu. Zaproponował, byśmy pojechali w góry i zapytał od razu, czy mogę wziąć samochód. Powiedziałam, że w góry nie mogę ale zaproponowałam by przyjechał do mnie (autobusem). Ode mnie mieliśmy jechać nad wodę moim już samochodem, zaplanowałam też kolację, śniadanie rano. Tylko miał przyjechać. Powiedział, że jest zmęczony i busem nie chce mu się znów tłuc, w domyśle, bym przyjechała po niego. Wkurzyłam się, bo uważam, że tyle to jednak mógłby zrobić... i myślę, że jako facetowi głupio by mi było, by laska po mnie przyjeżdżała i mnie odwoziła. Owszem, mam lepszą sytuację od niego, ale mam też dziecko i to raczej chyba na nie powinnam wydawać tę kasę. Wkurzyłam się i powiedziałam mu, że może by mnie zapytał chociaż czy ja mam na benzynę. W sumie to już kilka razy mi coś tam przebąkiwał, bym skądś go tam odebrała, bo niby tak będzie szybciej. A dziś mi powiedział, żebym jutro po niego przyjechała do pracy (kończy późno) a on mi trochę zatankuje, skoro nie mam na benzynę. Skoro nie mam? A gdybym miała, nie czułby się zobowiązany?
Napisał coś w stylu, że powinnam go zrozumieć, że ma taką sytuację. Więc wyszłam na materialistkę. Czy rzeczywiście jestem?

2

Odp: Czy jestem materialistką?

Nie wiem, czy Ty jesteś materialistą, ale facet z pewnością jest pierdołą i bardzo mnie ciekawi: co Ciebie w nim pociąga smile.

3

Odp: Czy jestem materialistką?
kolaa1111 napisał/a:

[...]Napisał coś w stylu, że powinnam go zrozumieć, że ma taką sytuację. Więc wyszłam na materialistkę. Czy rzeczywiście jestem?

Jeśli wyszłaś w jego oczach na materialistkę (zapytaj go o to wprost) to oznacza, że jest skończonym kretynem i nie ma za grosz wstydu. Jak tylko odzyskasz kasę to zostaw go w cholerę, lub wcześniej, jeśli możesz pogodzić się z jej stratą. Chyba potrzebujesz kogoś kto wie jak dbać o swoje finanse?
Powodzenia!

4

Odp: Czy jestem materialistką?
kolaa1111 napisał/a:

Zaproponował, byśmy pojechali w góry i zapytał od razu, czy mogę wziąć samochód. Powiedziałam, że w góry nie mogę ale zaproponowałam by przyjechał do mnie (autobusem). Ode mnie mieliśmy jechać nad wodę moim już samochodem, zaplanowałam też kolację, śniadanie rano. Tylko miał przyjechać. Powiedział, że jest zmęczony i busem nie chce mu się znów tłuc, w domyśle, bym przyjechała po niego. Wkurzyłam się, bo uważam, że tyle to jednak mógłby zrobić... i myślę, że jako facetowi głupio by mi było, by laska po mnie przyjeżdżała i mnie odwoziła.

Nie, nie jesteś materialistką. Po prostu Twój facet zachowuje się jak święta krowa, Ty zaczęłaś to zauważać, i nie jest mu to na rękę.
Rozumiem, że ktoś może popaść w dołek finansowy, wówczas druga strona powinna wesprzeć, pomóc. Natomiast Twój partner ewidentnie Twojego wsparcia i pomocy nadużywa. Organizujesz mu czas, serwujesz posiłki, a on nie przyjeżdża, bo zmęczony, bo nie będzie tłukł się autobusami... - sądząc po tym, że łaskawie chce dać Ci na benzynę stwierdzam, że nie chodziło o brak środków na bilet.
Porozmawiaj z nim szczerze. Spróbuj uzmysłowić, że nie jesteś milionerką, że masz na wychowaniu syna, i że nie jest Cię stać na to, by dodatkowo utrzymywać dorosłego chłopa. Wiem, że to niezręczne, ale ustal z nim termin, kiedy konkretnie spłaci pieniądze, które od Ciebie pożyczył. Nie macie wspólnego budżetu, a długi się oddaje. Ja jak pożyczam pieniądze od swojego partnera, to konkretnie mówię w który dzień mu oddam - to samo tyczy się jego, i dlatego też nie ma pomiędzy nami spięć na tle finansowym.

5

Odp: Czy jestem materialistką?

Mam nadzieję, że w seksie jest mega-boski, bo jak nie, to nie wiem w co ty inwestujesz tongue

6 Ostatnio edytowany przez kolaa1111 (2013-08-17 01:40:13)

Odp: Czy jestem materialistką?

Niestety, dla mnie to całkiem spora suma... neutral

Kiedy pierwszy raz zaczął planować że gdzieś tam razem pojedziemy i okazało się, że ma na myśli mój samochód, myślałam, że się przesłyszałam. Później tłumaczył, że mam lepszy, że on ma grata itp. To w sumie i prawda była, choć akurat dla mnie to nie był problem. Tak po prostu byłam przyzwyczajona z młodzieńczych lat, że to facet porywał na randkę nie odwrotnie.
Jakoś po prostu się nie spotkałam nigdy, by facet oczekiwał od kobiety, że go gdzieś zabierze, czy że podjedzie pod dom, by gdzieś go zabrać. Raczej mi się zdawało, że facet już wolałby autobusem gdzieś się dostać, byle kobiecie nie pokazać, że nie ma jak dojechać.
Może coś tłumaczy fakt, że jego poprzednia laska taka właśnie była. Opowiadał np., że na jedną z pierwszych randek go wzięła do super drogiej restauracji i uparła się, że zapłaci (niemałą sumkę). Spełniała też różne inne jego marzenia. No gest miała po prostu. Co prawda sam z nią zerwał (wytłumaczył właśnie, że pieniądze to nie wszystko, że ważna jest miłość), ale może ona właśnie go tak skrzywiła (miała bardzo niskie poczucie własnej wartości, uważała, że jest dla niej za śliczny).

Na kilka ładnych lat "wyszłam z obiegu" jak to mówi mój kumpel i właśnie wystraszyłam się, że może teraz to już całkiem inne czasy... wink

7

Odp: Czy jestem materialistką?

Hej,

Może się nie znam, ale wydaje mi się że facet to powinien być facet a nie ''pierdoła'' jak ktoś tu już go określił. Też nie wiem co ty w nim widzisz.

Jeśli wiążesz z nim przyszłość to musisz mu uświadomić, że ty nie jesteś jego ''dojną krową'' i twój dług musi spłacić.

Pozdrawiam

8 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-17 02:12:30)

Odp: Czy jestem materialistką?

Czasy nie są, aż takie inne, a ja zmieniam swoją ocenę Twojego faceta.
To nie jest pierdoła, to jest chamski buc, żerujący na kobietach.

Wybacz, ale jak sensownie wytłumaczysz, że musi spłacać jakiś kredyt z okresu życia ze sponsorką?
Rozumiem, że zakochałaś się w pięknym facecie, ale weź zimny okład i spróbuj spojrzeć na to krytycznie.
Facet uważa się za cudowną istotę, którą kobiety mają się opiekować.
Znam takich mężczyzn z własnego otoczenia i zapewniam Cię: będzie tylko gorzej.
W momencie znalezienia majętniejszej sponsorki kopnie Cię tyłek bez zastanowienia.
Zawsze bronię na tym forum mężczyzn przed damską logiką, ale w tym przypadku powiem krótko: UCIEKAJ !!!.
Bez względu na to, jak dobry w łóżku jest ten facet.
W pewnym momencie zauważysz, że sponsorowałaś buca kosztem własnego dziecka.
A o zwrocie pożyczki możesz niestety zapomnieć.
I tak taniej będzie dla Ciebie zerwać tą znajomość obecnie.
Najwyżej poproś, by wypisał Ci na tą kwotę weksel (powiedz, że naciska Cię rodzina, albo coś podobnego).
Ale UCIEKAJ !!! od niego NATYCHMIAST.

9 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-17 02:07:12)

Odp: Czy jestem materialistką?

Zwrócę Twoją uwagę na jeszcze jedno: bogate opowieści o poprzedniej, kupującej mu wszystko kobiecie, mają Cię skłonić do większej aktywności finansowej.
Na prawdę tego nie widzisz?

10

Odp: Czy jestem materialistką?

Kolaa, piszesz w pierwszym zdaniu, że spotykasz się z facetem, tylko że za dużo faceta to w nim nie ma! Nie twierdzę, że mężczyzna nie może mieć gorszego okresu w życiu, ani że pomoc kobiety to jakaś hańba. Ale pomoc, wsparcie tymczasowe, a nie zwykłe wykorzystywanie kobiety! Nie dość, że zachowuje się jak burak, to jeszcze sprawił, że dopatrujesz się nieprawidłowości w swoim zachowaniu.
Nie, nie jesteś materialistką smile

11

Odp: Czy jestem materialistką?

Nie jesteś materialistką. Materialistka nie ma takich problemów w związku smile
Ty chcesz mieć odpowiedzialnego, zaradnego faceta. I wcale Ci się nie dziwię.

12

Odp: Czy jestem materialistką?

Czego te kobiety wreszcie chcą? Krzyczą: równość, parytety - a tu stwierdzenie "myślę, że jako facetowi głupio by mi było, by laska po mnie przyjeżdżała". Zdecydujcie się na coś.

13

Odp: Czy jestem materialistką?

adamajkis, podpowiem Ci : to że panna X tak krzyczy, nie znaczy że panna Z również. "Odpowiedzialność zbiorowa" nigdy się nie sprawdza, więc nie wciskaj jej na siłę.

14

Odp: Czy jestem materialistką?
oh!illusion napisał/a:

adamajkis, podpowiem Ci : to że panna X tak krzyczy, nie znaczy że panna Z również. "Odpowiedzialność zbiorowa" nigdy się nie sprawdza, więc nie wciskaj jej na siłę.

No ale jakoś nikt nie zwrócił jej uwagi na niestosowność tego stwierdzenia. smile

15

Odp: Czy jestem materialistką?

nie jestes materialistka. ja bym sie niezle wkurzyla jakbym zaplanowala wieczor kolacje itp a on powiedzial, ze nie przyjedzie bo nie chce mu sie znow busem tłuc. tymbardziej, ze to 15 km jest, wcale nie tak duzo. Moj chlopak nie ma duzo kasy, nieraz nie mogl przyjechac bo skonczyly mu sie pieniadze jak mial gorszy okres, jakies wydatki wieksze, ale takto potrafi do mnie jechac busem chociaz jest zmeczony po pracy i nie 15 km ale okolo 60 km. Moim zdaniem ten facet z ktorym sie spotykasz oczekuje tego, ze ty bedziesz po niego za kazdym razem jezdzic, zapraszac go na kolacje itd. tymbardziej ze jego byla dziewczyna tak robila.

natomiast co do stwierdzenia adamajkis ma racje bo nie widze nic zlego w tym, ze ja jako kobieta nie moglabym jechac po faceta. Jesli bysmy sie gdzies wybierali albo nie mial by sie jak dostac gdzies to owszem, czemu nie. Ale nie za kazdym razem, jesli ma busa ktorym rownie dobrze moze przyjechac.

16

Odp: Czy jestem materialistką?
kolaa1111 napisał/a:

Na kilka ładnych lat "wyszłam z obiegu" jak to mówi mój kumpel i właśnie wystraszyłam się, że może teraz to już całkiem inne czasy... wink

Tak są inne czasy więcej facetów szuka sponsorek i nawet się z tym specjalnie nie kryją. Tak jak twój opowiada ci o szczodrej byłej, pewnie po to by cię zmotywować do jeszcze większej chojności wobec niego.
YOGI bear ma 100% racji.

17

Odp: Czy jestem materialistką?
adamajkis napisał/a:

Czego te kobiety wreszcie chcą? Krzyczą: równość, parytety - a tu stwierdzenie "myślę, że jako facetowi głupio by mi było, by laska po mnie przyjeżdżała". Zdecydujcie się na coś.

Zdecydowalysmy ze w tym przypadku to rownouprawnienie idzie odrobine za daleko.

Ja przyjezdzam po meza jak mi po drodze i mamy jakies plany ktore uwzgledniaja odpowiednie kierunki i azymuty.
Ale nie lecialabym po faceta wlasnym samochodem tylko dlatego ze on sie biedulek jeden wkopal w kredyt ktorego nie umie udzwignac a teraz ma problemy finansowe i oczekuje ode mnie zywiolowego sponsorowania.
Jest roznica miedzy "wpadne po ciebie bo akurat nam po drodze nad wode/w gory" a "przyjedz po mnie bo mnie sie nie chce tylka ruszyc i mnie nie stac na bilet"
Nie przeszkadza mi jezdzenie do faceta...tylko ze znowu w tym przypadku uzgodnilismy wszyscy ze ten jej facet jest jakis....pierdolowaty smile

18

Odp: Czy jestem materialistką?

Opowiadania, że facet coś musi, że ma się tłuc autobusem bo tak wypada to bez sensu. Ile kobiet by się tłukło autobusem wiedząc, że ich facet ma auto? Żadna!
Może i ma kredyt, ma słabą pracę - bywa też i tak. Może potrzebuje pomocy - bywa też i tak. A określanie kogoś że czegoś nie może więc jest do niczego jest bzdurą. Bo facet zawsze musi i zawsze może, a kobieta jeśli zachce się jej. I to nie fair sytuacja.
Uważam, że autorka jest materialistką. To oczywiste.

19

Odp: Czy jestem materialistką?

Myślę, że kwestia płci nie ma tu aż takiego znaczenia, po prostu trochę "przyprawia" historię.
Uważam, że koleś pierdoła, bo bus be i kobieta ma po niego jechać, inaczej nici ze spotkania.
Jednak kobietę która kazałaby robić za taksówkę swojemu facetowi, też uznałabym za żałosną.

20 Ostatnio edytowany przez Remi (2013-08-17 14:49:02)

Odp: Czy jestem materialistką?
oh!illusion napisał/a:

Myślę, że kwestia płci nie ma tu aż takiego znaczenia, po prostu trochę "przyprawia" historię.
Uważam, że koleś pierdoła, bo bus be i kobieta ma po niego jechać, inaczej nici ze spotkania.
Jednak kobietę która kazałaby robić za taksówkę swojemu facetowi, też uznałabym za żałosną.

Dlaczego uznajesz, że kobieta ma być nagrodą?
Dlaczego jest żałosna, bo ma pojechać po swego faceta?
Czy facet który nie ma pieniędzy jest pierdołą?

21

Odp: Czy jestem materialistką?

Ja też uważam, że nie jesteś materialistką.
Rozumiem, że facet nie ma kasy, wiadomo, różnie to bywa, ale bez przesady... kilka zł na busa to chyba by znalazł, zwłaszcza, że autorka zaplanowała kolację, więc i ona ponosi koszty. Poza tym proszenie się, żeby po niego przyjeżdżała, odbierała go skądś... Też mi się wydaje mało taktowne i uważam, że nie wypada.
Pisałaś, że jeździłaś do niego przez kilka miesięcy, a więc on mógłby się te kilka razy pofatygować.
Pożyczyłaś mu pieniądze, co oznacza jednak, że nie skąpiłaś na niego, pomogłaś mu, kiedy tego potrzebował.
Rozumiem, że jak facet nie ma kasy to nie kupuje kwiatów, nie zaprasza na kolację do restauracji, ale przyjechać od czasu do czasu by chyba mógł... Zwłaszcza, że od dłuższego czasu to wyłącznie ty ponosisz koszty tego związku.

22

Odp: Czy jestem materialistką?

Nie mieć kasy to raz. Obnosić się z tym przed własną kobieta to dwa.

23

Odp: Czy jestem materialistką?

Nie ma nic złego w tym, że kobieta podjedzie po faceta samochodem. Mój partner samochodu póki co nie ma, ja mam - to jak przyjeżdża do mnie i trzeba na dworzec kolejowy podjechać, to przecież mu nie powiem "jesteś facetem, radź sobie sam". Mimo to zawsze zapyta czy mam paliwo i zawsze jest chętny żeby zatankować samochód. Niemniej nigdy to nie było wykorzystywane - tylko jeżeli podwiezienie jest konieczne. A jak jedziemy samochodem na weekend to składamy się razem na benzynę.

Nie jesteś materialistką. On jest skąpą niedojdą i niestety ta niedojda Cię wykorzystuje. Jakoś zanim Cię poznał mógł wracać z pracy sam, a teraz ty musisz po niego jeździć i to za swoje pieniądze. A już opowieści gdzie go była nie zabierała i ile za niego płaciła to już w ogóle żenada. Kopnij go w dupę! Nie warto sobie takim dupkiem zawracać głowy. I portfela.

24

Odp: Czy jestem materialistką?
Remi napisał/a:
oh!illusion napisał/a:

Myślę, że kwestia płci nie ma tu aż takiego znaczenia, po prostu trochę "przyprawia" historię.
Uważam, że koleś pierdoła, bo bus be i kobieta ma po niego jechać, inaczej nici ze spotkania.
Jednak kobietę która kazałaby robić za taksówkę swojemu facetowi, też uznałabym za żałosną.

Dlaczego uznajesz, że kobieta ma być nagrodą?
Dlaczego jest żałosna, bo ma pojechać po swego faceta?
Czy facet który nie ma pieniędzy jest pierdołą?

Remi - równouprawnienie to bujda na resorach.Choćby o siłę fizyczną chodziło - zdrowy facet zawsze znajdzie  dorywczą pracę , nawet przy rozładunku czy kopaniu ogrodu.O tym jak pracowników kobiety kochają pracodawcy pisać nie będę.To już wyklucza równouprawnienie.
Wybacz, chyba umarłabym ze wstydu żerując na matce samotnie wychowującej dziecko, która go karmii, kupuje żarcie jak przyjeżdza, pożycza pieniądze.ONA MA DZIECKO.Jedno i drugiego jej nie trzeba.A te teksty o byłej to już masakra.
Nie ma równouprawnienia.W obydwu przypadkach oczekiwanie finansowania i utrzymywania jest żałosne.

25

Odp: Czy jestem materialistką?
YOGI bear napisał/a:

Nie wiem, czy Ty jesteś materialistą, ale facet z pewnością jest pierdołą i bardzo mnie ciekawi: co Ciebie w nim pociąga smile.

Może nie tyle pierdołą, bo kredyty to ciężki temat, w który łatwo dać się wrolować. Niemniej jednak takie podejście tego faceta i mnie trochę dziwi. Rozumiem problemy finansowe, ale to bardziej przypomina chęć zwiększenia standardu własnego życia kosztem innych.

26

Odp: Czy jestem materialistką?
yoghurt007 napisał/a:

Może nie tyle pierdołą, bo kredyty to ciężki temat, w który łatwo dać się wrolować. Niemniej jednak takie podejście tego faceta i mnie trochę dziwi. Rozumiem problemy finansowe, ale to bardziej przypomina chęć zwiększenia standardu własnego życia kosztem innych.

Yoghurt smile: ja mam w tej chwili tak trudną sytuację finansową, że często zastanawiam się skąd wziąć pieniądze na ugotowanie sobie kilku ziemniaków przed snem. Jednak nigdy nie zgodziłbym się być traktowany tak, jakiego traktowania oczekuje ta pierdoła.

27

Odp: Czy jestem materialistką?

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Czasem naprawdę najciemniej pod latarnią. smile Większość z Was uważa, że facet niewiele wart... No cóż obawiałam się, że tak właśnie jest. Oczywiście nie jest tak tylko czarno-biało, jak wyszło z mojej opowieści, w której ujęłam tylko kilka aspektów naszej znajomości. Muszę uczciwie przyznać, że początkowo jednak to on przyjeżdżał i nawet zdarzyło się, że autobusem. Tak jakoś w trakcie, początkowo mi to bardziej pasowało, by do niego jeździć, później chyba przywykł. O tej swojej byłej opowiadał właśnie już od początku i już na początku powiedziałam mu trochę żartem, że facet nie powinien być dumny z tego, że kobieta w niego inwestowała (chyba że jest żigolakiem). Nie wiem, może rzeczywiście ma tendencje nieco narcystyczne. I stąd to się bierze. Zdaje mi się, że nie tylko wobec kobiet ma różne oczekiwania. Jak go poznałam, był oddalony ze swoim przyjacielem i właśnie coś przebąkiwał, że tamten mu nie pomógł, że nie rozumiał go, że stracił pracę i gdzieś tam nie chciał go zawieźć. Teraz znów się pogodzili i mają kontakt, ale też wiem, że kumpel go wziął na basen czy do Krakowa, a ostatnio też pożyczył pieniądze. Rodzice też pomagają. Mama robi zakupy, daje wałówę na cały tydzień. Mieszka sam, ale bardziej z musu niż z własnej woli. Tzn. odziedziczył mieszkanie i zamieszkał w nim właśnie z byłą, a później nie było odwrotu.
Też go tłumaczyłam, że po prostu tak się zakopał w te kredyty. Na pewno popełnił gdzieś tam błąd, ale przecież nie on jeden. Myślę, że to nie powód żeby człowieka skreślać. Tak naprawdę gdybym widziała, że nie chce tej pomocy, że się przed nią wzbrania, nie miałabym takich oporów.
O długu swoim pamięta i często sam przypomina, że mu ciąży... że nie ma jak oddać.
Poza tym były w tej relacji też bardzo fajne chwile, przegadane noce, i jego niesamowita wręcz opiekuńczość, gdy jestem u niego, albo na spacerze.
Miewa też humorki... niestety...
Zrywałam kilkakrotnie już, ale zawsze przekonywał, byśmy dalej byli razem.

28

Odp: Czy jestem materialistką?

nie wiem co myślisz,ale moj punkt widzenia jest jeden:
facet myśli jak ciebie naciągnąć na kasę
jednakże Ty nie jesteś materialistką,lecz kobietą ktora dużo daje od siebie- w tym przypadku za dużo się starasz.ten facet to h.j,,h.m i pierdoła jakich mało.Jakbym dorwałtakiego to nie wiem co bym mu zrobił-JAK TAK MOŻNA TRAKTOWAĆ KOBIETĘ?
on nic nie robi dla Ciebie aTy wszystkodla niego.
daj sobie spokój z nim i pomyśl o dziecku.Naprawdę.nie ma sęsu dłużej ciągnąć Twojego związku.
jeżeli będzie się on starał o Ciebie to wyczujesz to.Jak ma sumienie(w co wątpie)to odda Tobie kasse.im dłużej będziesz z nim,tym gorzej dla Was.nie wspominając już o kasie.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jestem materialistką?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026