netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?

14 odpowiedzi2 199 wyświetleńzałożony przez Pierożek, 15.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?

Odwieczne pytanie "kocha nie kocha" zadane trochę inaczej ? czy mężczyźni często mówią, że kogoś kochają?
Proszę o opinię, bo nie wiem, co mam robić. Jesteśmy razem od 9-ciu miesięcy. Stało się to? przez przypadek, bo wszystkie zdarzenia, które nas do siebie zbliżyły, powstały właściwie efektem niecodziennego domina. On jest moim pierwszym partnerem, ja jego również, nie licząc krótkich epizodów z jego strony.

Na początku pozytywny szok ? pierwsze rozmowy w kawiarni trwające po 4-5 godzin, wspólne tematy, zainteresowania, wspólni znajomi. Na drugim spotkaniu powiedział, że jest mną zafascynowany i że chciałby, żeby to było coś więcej. Ja? Nie wiedziałam, czy chcę. Bałam się. Jak wspomniałam ? pierwszy partner, pierwsze takie emocje, pierwsze wszystko. Przez 2-3 miesiące miałam problem z pocałowaniem go!  Zastanawiałam się, czy na imprezie usiąść obok niego(!). To była bezsilna panika. Przez całe życie żyłam w, powiedzmy, klatce, pozbawiona takich relacji międzyludzkich. Bardzo długo miałam opory przed ?wpadnięciem? w jakikolwiek związek. W dodatku w pewnym momencie on niefortunnie powiedział, mniej więcej, że chciałby, żebym za miesiąc ?otworzyła się? przed nim, bardziej w sensie fizycznym. Że mężczyźni odróżniają miłość od fizycznego kontaktu, a my to łączymy. Automatycznie wyhamowałam. Zagroziłam mu, że w każdym momencie mogę odejść. On się przestraszył. Temat ucichł i chłopak zachowywał się wzorowo. Pierwszy seks uprawialiśmy za moją zgodą 2 miesiące po tej małej nagonce, całkiem spontanicznie, czego nie żałuję.

Dodam, że jestem ciężkim przypadkiem. Stwierdziłam, że zrobię to dla siebie na przyszłość i dla niego ? będę nad sobą pracować. Przez te miesiące starałam się pojąć znaczenie związku, starałam się być naturalna w tym wszystkim, ale przede wszystkim pokonywałam swoje fizyczne bariery, bo nie potrafiłam go sama dotknąć, serce mi ze strachu waliło jak siadałam obok niego, nie potrafiłam powiedzieć mu komplementu, brakowało czułości z mojej strony, nie dawałam rady go sama przytulić! Było mi ciężko, bo zmiana z szarej myszy na nieco normalniejszy model trwała w sumie pół roku, ale też nie żałuję. Teraz, koniec końców, jest mi o niebo lepiej.

Traktował mnie jak księżniczkę - gotował obiadki, zabawiał, inicjował wypady na miasto, nawet czułe gesty były "jego". Bo ja nie potrafiłam. W pewnym momencie usłyszałam ?nie widzę twojej inicjatywy, nie ma między nami kontaktu, wspólnego wychodzenia. Wiem, że ci ciężko, ale brakuje mi czułości?. Zgodzę się, tak było. A skąd te zarzuty? Byłam zmęczona. W połowie tej gonitwy za normalnością pozwoliłam sobie odpocząć, nie zauważając, że strasznie zwolniłam obroty. Tak. Zmieniałam siebie w ekstremalnym dla mnie czasie. Starałam się, robiłam co mogłam. Chciałam po prostu móc go przytulić, sama go pocałować, leżeć obok niego, dotknąć? Robić normalne rzeczy! sad Po 4 miesiącach stwierdziłam ?okej, zauroczenie u niego minęło, będzie dobrze, damy radę!? Bardzo się myliłam. Po 7 miesiącach bycia razem i pewnych wybojach na naszej drodze, on stwierdził: ?potrzebuję czasu. Nie zachowujemy się jak para, a jak znajomi. Potrzebuję trochę czasu na ułożenie wszystkiego?. Argumentował to tym, że nie czuje ?tego?, że już nie ma tej siły napędowej, która pchałaby go do ratowania związku. Że nie wie co czuje. Że starał się już szukać dziury w całym. Miał licencjat, były głupie problemy miedzy nami, dużo obowiązków w pracy. I podobno te wątpliwości trzymały się go już ze 3 miesiące. Raz tęsknił, raz nie wiedział co zrobić. Ja się zakochałam, on zwątpił. Zaczęłam płakać, mówić mu, że go kocham, że nie mogę dać mu czasu. W końcu, po poważnej i spokojnej rozmowie, postanowiłam dać mu czas, ale obiecał mi, że postara się jak najszybciej dać mi odpowiedź. Nie mógł mi obiecać, że wszystko będzie ok, nie mówił mi co czuje teraz, nie patrzył w przyszłość, by nie dawać mi nadziei ? słusznie. Jego i moi znajomi mówili mi ? facet nie ma jaj, żeby z tobą zerwać. Prawda. Zaczęłam się przygotowywać, że to koniec.

Odezwał się po 8. dniach, spotkaliśmy się na neutralnym gruncie. Zatęsknił. Mówił, że byłby głupi, gdyby ze mną zerwał, że codziennie o mnie myślał. Spytał, czy przyjmę go jeszcze. Czy nadal ma szanse. Przyznał, że ze swoim problemem byłam sama, że nie otrzymałam od niego pomocy, że tylko mnie popędzał i chciał coraz więcej. Dodałam, że on z kolei mógł powiedzieć, że ma wątpliwości, a nie łatać dziurę sam. Wyszło na to, że zamiast sobie pomagać jak dojrzała para, każde z nas walczyło samotnie i przegrało. Powiedziałam: ?dam ci szansę, ale drugi raz tego nie zniosę. Masz się postarać?. Przytulił mnie i przeprosił, że musiałam na niego czekać.

Od tej rozmowy minęły 2 miesiące. Zmieniło się wszystko. Poznałam jego rodziców, którzy mnie polubili, kilka razy zostałam u nich w domu na noc, co nie było problemem (raz było małe co-nieco u starszyzny w łóżku xD), zabrał mnie na przejażdżkę rowerową nad jezioro, umila mi czas, robimy razem obiady, chodzimy trzymając się za ręce, oglądamy filmy przytuleni do siebie, on często przytula, prawi komplementy (w sumie zawsze to robił), rozmawiamy na gorąco co nam się podoba a co nie, był u mnie kilka razy w domu, seks stał się o niebo lepszy, bo odblokowałam jakieś blokady w sobie, bo poczułam, że teraz naprawdę jest świetnie. Że jestem kochana! Chcemy wyjechać na kilka dni za granicę zanim zacznie się rok akademicki. Jest lepiej niż kiedykolwiek było smile

Jest problem ? mam prawo się bać, że jemu znowu coś odbije. To chyba już nie ośli zapał? Mimo że do tej pory nie dał mi naprawdę żadnych powodów do obaw, a wręcz przeciwnie, to boję się. Nie mieszkamy w tych samych miastach, a on teraz wyjeżdża z rodzicami. Wróci do mojego miasta na studia pod koniec września. Mamy ciągły kontakt, ale? boję się. Szczególnie, że z jego strony nie usłyszałam ?kocham cię?. Wiem, że niektóre osoby potrafią się zdobyć na takie słowa dopiero po długim czasie, ale ja chyba strasznie po tym wszystkim tego potrzebuję, chociaż to mi 100% pewności i tak nie da. Prawda, mogę go spytać, ale czy to nie jest tak, że u facetów ważne są czyny a nie słowa?
Znajomi mówią - poczekaj trochę, niech on wróci z rodzinnego miasta na studia, spotkajcie się wtedy kilka razy, zobaczysz czy dalej mu zależy i czy coś ci fajnego powie. Jak nie - zapytaj go, czy cię kocha, czy jest szczęśliwy.

Prawda to?

2

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?

Najlepiej będzie jeśli rzeczywiście poczekasz. Z ludźmi jest różnie, czasem od razu mówią, że kochają, czasem długo z tym zwlekają nawet, gdy to czują. Oczywiście musi nadejść ten moment, że jeśli to czuje, to ci to powie. Póki co, nie szukaj na siłę problemów, skoro on pokazuje, że mu zależy, oddaj się temu całkowicie. Widzę, że jesteś podobnym typem jak ja - ciężko ci się otworzyć i boisz się, że coś będzie nie tak. Ale naprawdę życie jest za krótkie, żeby martwić się na zapas. Jeśli minie dużo czasu, a on ci nadal tego nie powie, wtedy się będziesz martwić. Ale nie teraz.

3

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?

widze ze nie tylko ja mam problem z tym, ze nie slysze "kocham cie"... twoj facet zachowuje sie podobnie do mojego...
nie poradze ci nic, ale skoro juz kilka watkow jest na tn temat, to byc może tak to dziala. faceci nie mowia... faceci okazuja milosc! big_smile moze to i lepiej... smile

4

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?
prosiaczek77 napisał/a:

widze ze nie tylko ja mam problem z tym, ze nie slysze "kocham cie"... twoj facet zachowuje sie podobnie do mojego...
nie poradze ci nic, ale skoro juz kilka watkow jest na tn temat, to byc może tak to dziala. faceci nie mowia... faceci okazuja milosc! big_smile moze to i lepiej... smile

To u mnie jest odwrotnie, codziennie słysze Kocham Cię skarbie, tęsknię i tak jest od prawie 16 lat smile

5

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?

Jula22 - dziękuję. Masz rację - życie jest za krótkie, żeby non stop się przejmować. Rozumiem też, że czasami do szczęścia nie potrzeba słów, ale one chyba trochę by mi pomogły, skoro już ktoś tak mnie wystawił. Strasznie przeżywałam nasze małe rozstanie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które nie dadzą mi zginąć. W dodatku niestety ja za dużo myślę, za dużo analizuję. To moja wada, cały czas myślę o poważnych sprawach. To mnie niszczy.
Tylko nie wiem czy jeśli znowu polecę, to on mnie skrzywdzi słowami "nie wiem co czuję".

Prosiaczek77 - heh, nie wiem czy się cieszyć czy płakać, że ten problem jest częsty i nie tylko ja go mam tongue Może faktycznie pozwólmy sobie lecieć z prądem? Sama nie wiem.

Astra2012 - chociaż ktoś to słyszy big_smile

6

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?
Pierożek napisał/a:

Jula22 - dziękuję. Masz rację - życie jest za krótkie, żeby non stop się przejmować. Rozumiem też, że czasami do szczęścia nie potrzeba słów, ale one chyba trochę by mi pomogły, skoro już ktoś tak mnie wystawił. Strasznie przeżywałam nasze małe rozstanie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które nie dadzą mi zginąć. W dodatku niestety ja za dużo myślę, za dużo analizuję. To moja wada, cały czas myślę o poważnych sprawach. To mnie niszczy.
Tylko nie wiem czy jeśli znowu polecę, to on mnie skrzywdzi słowami "nie wiem co czuję".

Prosiaczek77 - heh, nie wiem czy się cieszyć czy płakać, że ten problem jest częsty i nie tylko ja go mam tongue Może faktycznie pozwólmy sobie lecieć z prądem? Sama nie wiem.

Astra2012 - chociaż ktoś to słyszy big_smile

Kochana, ja to słyszę codziennie wink uwierz mi, ze taki mąż to skarb. Teraz jest we Francji razem z córka i przyjaciółka córki i codziennie 3 razy dzwoni i przeprasza, ze nie może być ze mną .

7

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?
Pierożek napisał/a:

Jula22 - dziękuję. Masz rację - życie jest za krótkie, żeby non stop się przejmować. Rozumiem też, że czasami do szczęścia nie potrzeba słów, ale one chyba trochę by mi pomogły, skoro już ktoś tak mnie wystawił. Strasznie przeżywałam nasze małe rozstanie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które nie dadzą mi zginąć. W dodatku niestety ja za dużo myślę, za dużo analizuję. To moja wada, cały czas myślę o poważnych sprawach. To mnie niszczy.
Tylko nie wiem czy jeśli znowu polecę, to on mnie skrzywdzi słowami "nie wiem co czuję".

Twoje obawy są jak najbardziej zrozumiałe - każdy zasługuje na to, żeby usłyszeć od drugiej osoby, że kocha. Analizowanie jest moim przekleństwem... Ja mam tak, że zamiast zapytać wprost, to snuję jakieś domysły, wymyślam niezliczone opcje i ciągle się tym katuję. Kompletnie nie potrafię się otworzyć. Właśnie niedawno przez to rozwaliłam znajomość z facetem, którego kocham - mnóstwo blokad, niedomówień, domysłów. Także nie jesteś jedyna:)

Pamiętaj też, żeby nie przegiąć w drugą stronę - nie ma nic bardziej irytującego niż kobieta ciągle pytająca faceta, czy ją kocha. Inna sprawa, jak w długim czasie tego od niego nie usłyszysz. Wtedy możesz zapytać np. ile dla niego znaczysz, powiedzieć, że martwi cię to, że po długim czasie bycia razem nie powiedział tego. Masz do tego prawo. Chociaż wtedy jest też obawa, że powie to na odwal, żeby mieć spokój... Ale innego wyjścia niż zapytać nie widzę. Tylko to nie może wyglądać tak, że walisz ni stąd ni zowąd: "czy ty mnie w ogóle kochasz?", tylko zacznij jakoś np. że jesteście już razem tak długo i nie wyobrażasz sobie bycia dalej z facetem, który cię nie kocha.

Ale na to jeszcze za wcześnie. Wydaje mi się, że przyjdzie odpowiedni moment i sama to zauważysz.

8

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?
Astra2012 napisał/a:
Pierożek napisał/a:

Jula22 - dziękuję. Masz rację - życie jest za krótkie, żeby non stop się przejmować. Rozumiem też, że czasami do szczęścia nie potrzeba słów, ale one chyba trochę by mi pomogły, skoro już ktoś tak mnie wystawił. Strasznie przeżywałam nasze małe rozstanie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które nie dadzą mi zginąć. W dodatku niestety ja za dużo myślę, za dużo analizuję. To moja wada, cały czas myślę o poważnych sprawach. To mnie niszczy.
Tylko nie wiem czy jeśli znowu polecę, to on mnie skrzywdzi słowami "nie wiem co czuję".

Prosiaczek77 - heh, nie wiem czy się cieszyć czy płakać, że ten problem jest częsty i nie tylko ja go mam tongue Może faktycznie pozwólmy sobie lecieć z prądem? Sama nie wiem.

Astra2012 - chociaż ktoś to słyszy big_smile

Kochana, ja to słyszę codziennie wink uwierz mi, ze taki mąż to skarb. Teraz jest we Francji razem z córka i przyjaciółka córki i codziennie 3 razy dzwoni i przeprasza, ze nie może być ze mną .

Niesamowite... to ma być wsparcie, czy chęć pochwalenia się "ja mam lepiej" ?

9

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?
Jula22 napisał/a:

Pamiętaj też, żeby nie przegiąć w drugą stronę - nie ma nic bardziej irytującego niż kobieta ciągle pytająca faceta, czy ją kocha.

Akurat czytam sławną tu już książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" - także spokojnie tongue Mi naprawdę wystarczyłby raz... tylko raz. Teraz.

Jula22 napisał/a:

Inna sprawa, jak w długim czasie tego od niego nie usłyszysz. Wtedy możesz zapytać np. ile dla niego znaczysz, powiedzieć, że martwi cię to, że po długim czasie bycia razem nie powiedział tego. Masz do tego prawo. Chociaż wtedy jest też obawa, że powie to na odwal, żeby mieć spokój... Ale innego wyjścia niż zapytać nie widzę. Tylko to nie może wyglądać tak, że walisz ni stąd ni zowąd: "czy ty mnie w ogóle kochasz?", tylko zacznij jakoś np. że jesteście już razem tak długo i nie wyobrażasz sobie bycia dalej z facetem, który cię nie kocha.

Ale na to jeszcze za wcześnie. Wydaje mi się, że przyjdzie odpowiedni moment i sama to zauważysz.

Chciałam go spytać w środę, kiedy leżeliśmy na ręcznikach nad jeziorem. Zgodnie z radą przyjaciółki chciałam rzucić pytanie "czy jesteś szczęśliwy z tym co jest między nami teraz?" A dlaczego tego nie zrobiłam? Stwierdziłam, że za dużo dla mnie robi. Że coś w tym musi być jednak. Pewnie by się zdenerwował i powiedział: "tyle dla ciebie zrobiłem, a ty jeszcze pytasz?" tongue Poza tym, właśnie wtedy, kiedy tydzień temu od niego wracałam, pierwszy raz mogłam z czystym sercem powiedzieć, że się nie boję. Ale strach wrócił po kilku dniach sad Przede wszystkim nakręca mnie tu odległość. Nie boję się zdrady z jego strony, ale tego, że mu się po prostu odwidzi i nie będzie tęsknił jak ja. A mi go strasznie już brakuje.
Myślałam, żeby uknuć jakąś manipulację tongue żeby ktoś inny dowiedział się co on o tym myśli, ale zapaliła mi się czerwona lampka, że nawet najlepiej uknuta manipulacja może obrócić się przeciw autorowi. Zrezygnowałam bojąc się o to, co jest między nami teraz. Stwierdziłam, że poczekam. Warto jest na niego czekać, o ile wiem, że mnie nie wystawi. Proszę, życz mi wytrwałości.
Wiem, że każdy ma inaczej, ale proszę, powiedz mi, ile Ty byś mogła czekać? Ja pewnie poczuję kiedy powinnam zapytać, ale tak orientacyjnie chciałabym wiedzieć jak to wyglądałoby u innych.

10

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?
Jula22 napisał/a:
Astra2012 napisał/a:
Pierożek napisał/a:

Jula22 - dziękuję. Masz rację - życie jest za krótkie, żeby non stop się przejmować. Rozumiem też, że czasami do szczęścia nie potrzeba słów, ale one chyba trochę by mi pomogły, skoro już ktoś tak mnie wystawił. Strasznie przeżywałam nasze małe rozstanie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które nie dadzą mi zginąć. W dodatku niestety ja za dużo myślę, za dużo analizuję. To moja wada, cały czas myślę o poważnych sprawach. To mnie niszczy.
Tylko nie wiem czy jeśli znowu polecę, to on mnie skrzywdzi słowami "nie wiem co czuję".

Prosiaczek77 - heh, nie wiem czy się cieszyć czy płakać, że ten problem jest częsty i nie tylko ja go mam tongue Może faktycznie pozwólmy sobie lecieć z prądem? Sama nie wiem.

Astra2012 - chociaż ktoś to słyszy big_smile

Kochana, ja to słyszę codziennie wink uwierz mi, ze taki mąż to skarb. Teraz jest we Francji razem z córka i przyjaciółka córki i codziennie 3 razy dzwoni i przeprasza, ze nie może być ze mną .

Niesamowite... to ma być wsparcie, czy chęć pochwalenia się "ja mam lepiej" ?

Nie nie mam lepiej, tylko mój facet zakochał się we mnie bez pamięci, czy to takie złe? Kurcze kiedyś tez walczylam o miłość mojego życia a dostałam swojego męża w prezencie ;-/i może nie mam lepiej ale jest mi dobrze

11

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?

Kurcze...to chyba zależy od zachowania faceta. Nie mam pojęcia, czy mogę rzucić jakąś konkretną liczbę miesięcy. Jesteście razem o 9 miesięcy odkąd ostatecznie po tych wszystkich zawirowaniach zostaliście parą, czy od samego początku?

12

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?

Pierożku, chyba nie ma określonego czasu... trzeba czekać. a skoro warto i jesteś z nim szczęśliwa, to czekaj i ciesz sie kazda chwila z nim spedzoną! a mowi ci ze teskni? albo okazuje zazdrosc kiedy spedzasz czas z kims innym a nie z nim?

13

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?
Jula22 napisał/a:

Kurcze...to chyba zależy od zachowania faceta. Nie mam pojęcia, czy mogę rzucić jakąś konkretną liczbę miesięcy. Jesteście razem o 9 miesięcy odkąd ostatecznie po tych wszystkich zawirowaniach zostaliście parą, czy od samego początku?

Właściwie nie ma konkretnej daty, od kiedy jesteśmy razem, bo to wyszło bardzo spontanicznie. Później jakoś tak doszliśmy do wniosku od kiedy to tak naprawdę ruszyło. Od samego początku jest to 9 miesięcy.
Czasami myślę, że jesteśmy jeszcze trochę niedojrzali jeśli chodzi o partnerstwo. Ludzie mówili mi, że on nie dojrzał do poważnego związku, chociaż teraz chyba zrozumiał o co w tym chodzi.


prosiaczek77 napisał/a:

Pierożku, chyba nie ma określonego czasu... trzeba czekać. a skoro warto i jesteś z nim szczęśliwa, to czekaj i ciesz sie kazda chwila z nim spedzoną! a mowi ci ze teskni? albo okazuje zazdrosc kiedy spedzasz czas z kims innym a nie z nim?

On... hm. Nie mówi mi że tęskni kiedy się nie widzimy. Dopiero jak się spotkamy i dajmy na to leżymy obok siebie to mówi, że cieszy się, że przyjechałam do niego. Powiedział że myśli o mnie, ale raz. Ostatnio strasznie marudziłam, no jak typowa stereotypowa kobieta tongue Powiedziałam, że mi głupio, że tak narzekam, a on odpowiedział, że cieszy się, że przyjechałam narzekać. Nie było w tym ani grama ironii. Po prostu się cieszył, że mogę porobić u niego cokolwiek.
Czy jest zazdrosny? Dajemy sobie wolną rękę jeśli chodzi o znajomych. Była jedna sytuacja, która chyba nauczyła nas zaufania do siebie. On zazdrosny o znajomych nie jest, ja o jego też nie. Ale przyznam, był tydzień temu przypadek dosyć niecodzienny. Kiedy kąpaliśmy się w jeziorze, jakiś młody koleś zaczął się na mnie strasznie patrzeć. Sama się zdziwiłam. Ale całkowicie olałam nieznajomego po tym, jak zobaczyłam wzrok swojego faceta - przyglądał mu się z nieskrywanym gniewem tongue Jakby chciał go rozszarpać tongue

14

Odp: Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?
Pierożek napisał/a:

Czasami myślę, że jesteśmy jeszcze trochę niedojrzali jeśli chodzi o partnerstwo. Ludzie mówili mi, że on nie dojrzał do poważnego związku, chociaż teraz chyba zrozumiał o co w tym chodzi.

"Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku."

Złota zasada dojrzałego partnerstwa w związku wink

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Słońce po burzy w pierwszym poważnym związku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026