moj facet ma zone dowiedzialam sie ok po 7 miesiacu trwajacego zwiazku .....
moj swiat sie zawalil bo zdążyłam go bardzo pokochac
moze na wstepie opisze nasz zwiazek na poczatku przez kilka pierwszych miesiecy nie bylam dla niego dobra olewałam go i był mi dosc obojetny a on bardzo sie satarał o mnie był czuły miły kochany po pewnym czasie zaczełam pokazywac ze mi tez zależy kiedy zrozumiałam ze go dosc mocno ranie ( tak mi sie wydawalo po jego zachowaniu i slowach) pomyslałam ze to jest wspaniały facet ktory mnie naprawde kocha i zaczełam zakochiwac sie w nim po pewnym czasie gdy zaczełam starac sie zeby mu bylo ze mna dobrze powiedział mi ze musi mi cos powiedziec powiedzial mi ze ma zone ale ze jej nie kocha on ma 27 lat ożenił sie gdy mial 25 po pewnym czasie dowiedzialam sie ze ze soba mieszkaja ale ona jest za grznica i srednio co 2 miesiace wraca zagrozilam mu ze go zostawie jak sie nie rozwiedzie mowi mi ze to nie jest takie proste ... ze chce sie z nia dogadac a ona mu rozwodu nie chce dac ... chcialam go zostawic chcialam go znienawidzic lecz nie moge i tak jestem z nim prawie dwa lata .. ale widze ze nie jest tak jak opwinno byc nie moge zniesc mysli ze ma zone czasami robie awantury tak naprawde za nic on nie moze zrozumiec o co mi chodzi ale ja nie moge zniesc mysli ze ma zone gdybym go nie kochala zostawila bym go i znalazla jego zone zeby jej powiedziec ze ja zdradza. gdy ona przyjezdza widzimy sie przewaznie jak zwykle taki sam kontakt telefoniczny mamy ciagle mi mowi ze mnie kocha nad zycie ze jestem najlepszym co go spotkalo i ze bardzo chce miec ze mna dziecko ... ale ja nie mam sily juz tak zyc prosze pomóżcie mi nikt nie wie ze moj facet ma zone wstyt mi z kims znajomym o tym porozmawiac wiec zwracam sie do was
Podobne tematy
Chyba będe pierwsza :0
1.To nie jest Twój facet. Skoro ma żonę, to siłą rzeczy nie jest Twój.
2.To, czy go olewałaś na początku czy też nie, nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma fakt, że facet od samego początku Cię okłamywał.
3. W wyszukiwarce netkobiet wpisz sobie żonaty i zobaczysz, co Ci wyjdzie. Żeby było łatwiej wrzucam Ci kilka linków:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1237301#p1237301
http://www.netkobiety.pl/t45626.html
można tak w nieskończoność.
A, nawet jeśli ten pan jakimś cudem zdejcyduje się na rozwód, to ja bym mu na Twoim miejscu nie ufała - kłamał przez 7 miesięcy, więc potrafi oszukiwać i mu to nie przeszkadza. Masz ogromne szanse na to, że nawet jeśli z nim będziesz, to i tak zrobi Cię w bambuko.
3 2013-08-15 16:57:58 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2013-08-15 16:59:46)
moj facet ma zone dowiedzialam sie ok po 7 miesiacu trwajacego zwiazku ....i tak jestem z nim prawie dwa lata .. ale widze ze nie jest tak jak opwinno byc nie moge zniesc mysli ze ma zone czasami robie awantury tak naprawde za nic on nie moze zrozumiec o co mi chodzi ale ja nie moge zniesc mysli ze ma zone gdybym go nie kochala zostawila bym go i znalazla jego zone zeby jej powiedziec ze ja zdradza. gdy ona przyjezdza widzimy sie przewaznie jak zwykle taki sam kontakt telefoniczny mamy ciagle mi mowi ze mnie kocha nad zycie ze jestem najlepszym co go spotkalo i ze bardzo chce miec ze mna dziecko ... ale ja nie mam sily juz tak zyc... zwracam sie do was
A cóż "my" możemy tu doradzić?
Po pierwsze, popracuj nad interpunkcją...
Po drugie, wybacz jedną pomocą byłaby chyba tutaj rada, jaką już ktoś komuś na Forum dał: weź dobry rozpęd i walnij głową w ścianę.
Albo daj sobie zrobić jeszcze dziecko...
Żałosne, ze tak długo coś takiego ciągniesz.
Oklamal cię. Jaką masz pewność że wciąż tego nie robi mówiąc że nic go z żona nie łączy? Dlaczego nie powiedział od razu szczerze o swojej sytuacji? Wykorzystał cię. Z żona mają dzieci? Jeżeli tak to nie pakuj się z to. Z reszta jeżeli nie to chyba też lepiej dac sobie spokój skoro cię tyle czasu oszukiwał. Może powiedz mu że jedyną szansa dla was jest jego rozwód, że dopiero wtedy będziesz mogła myśleć o tym czy z nim będziesz.
nie ma zadnych dzieci .. ale naprawde go kocham i wydaje mi sie ze on mnie tez ale czyny pokazuja a nie słowa , wiem ze napisalam post chaotycznie lecz to dlatego ze bardzo sie stresowalam tym co tu przeczytam
6 2013-08-15 17:15:00 Ostatnio edytowany przez koralowiec (2013-08-15 17:16:05)
Nikt nie podejmie za ciebie decyzji ani nie powie ci co masz robić. Myślę że tak w głębi serca wiesz jak postąpić. Pamiętaj tylko że raz straconej godności nie da się łatwo odzyskać. Jeżeli pozwolisz mu na takie traktowanie, już zawsze będziesz ta druga. A w końcu będziesz miała żal do samej siebie że byłaś tak naiwna. To on ma o ciebie walczyć i udowodnić ci że jesteś jedyną kobieta w jego życiu, a na chwilę obecna niestety nie jesteś.
nie ma zadnych dzieci .. ale naprawde go kocham i wydaje mi sie ze on mnie tez ale czyny pokazuja a nie słowa , wiem ze napisalam post chaotycznie lecz to dlatego ze bardzo sie stresowalam tym co tu przeczytam
Sorry ale zaczynasz pleść bzdury. Kochasz? To sobie go kochaj do upadłego i bądz kochanką - bo na chwilę obecną tym jesteś. Za jakiś czas będziesz jęczeć na forum że:
a) nie odszedł od żony bo cośtam (bo pieniądze, bo ona go szantażuje, bo jest chora itp.) a Ty dalej go kochasz
albo
b) rozszedł się ale Ty mu nie ufasz a tak w ogóle to on się rozgląda za innymi a Ty go dalej kochasz i co masz biedna zrobić...
"ale czyny pokazuja a nie słowa"
ŻARTUJESZ SOBIE? Koleś robił Ciebie i swoją żonę w trąbę przez 7 miesięcy, więc pokazał Ci czynami że jest xujem.
wiem ze nikt za mnie nie zdecyduje i wiem ze musze go zostawic bo juz nie moge tak zyc ... dziekuje
Nikt nie podejmie za ciebie decyzji ani nie powie ci co masz robić. Myślę że tak w głębi serca wiesz jak postąpić. Pamiętaj tylko że raz straconej godności nie da się łatwo odzyskać. Jeżeli pozwolisz mu na takie traktowanie, już zawsze będziesz ta druga. A w końcu będziesz miała żal do samej siebie że byłaś tak naiwna. To on ma o ciebie walczyć i udowodnić ci że jesteś jedyną kobieta w jego życiu, a na chwilę obecna niestety nie jesteś.
Godność - brzmi dumnie. Ciekawe o co chodzi w tym kontekście.
Z opisu jednak wynika, że autorka jest tą pierwszą, a żona papierową.
Nie wiem też, dlaczego on ma cokolwiek i komukolwiek udowadniać.
Zaczyna się związek, gdy jest się wolnym, a nie gdy jest się z kimś jeszcze związanym. Takim oszustwem rani się kogoś.
Tylu jest samotnych facetów, a autorka zajmuje się jakimś żonatym kłamcą, dlaczego?
Poza tym założę się, że ma seks z obiema paniami i mu z tym dobrze - wszak to męskie marzenie mieć haremik ![]()
11 2013-08-15 17:52:09 Ostatnio edytowany przez Szpileczka (2013-08-15 17:54:48)
Kika on dwa lata po ślubie, a z tobą jest prawie dwa lata, czyli zaczął zdradzać zaraz po swoim ślubie. To musi być bardzo perfidny facet. On zdradza żonę prawie od wzięcia ślubu, nie mają dzieci, zastanów się czemu się z nią nie rozszedł skoro nie łączy go z nią ani dziecko, ani miłość. Żona za granicą 10 miesięcy, to on sobie znalazł pocieszenie.
On cię ani nie szanuje, ani kocha, takie moje spostrzeżenie.
Gdyby chciał to przez te dwa lata na pewno by się rozwiódł albo chociaż złożył pozew, skoro żona jest mu nie przychylna sprawa zwyczajnie ciągnęłaby się trochę dłużej.
Widać jemu taki układ pasuję.
Ma was dwie. A Ty tkwienie w takim patologicznym układzie tłumaczysz miłością.
stop! przestancie robic taka nagonkę!!! "rozstan sie z nim! on cie oklamuje! bedzie cie zdradzal! nie ufaj mu!" tylko tyle potraficie powiedziec dziewczynie! a prawda jest taka, ze skoro ona mocno kocha i ten zwiazek ma tylko ta jedna wadę, to powinna zawalczyc o "normalnosc" a nie od razu odpuszczac. moze zamiast gledzic i robic awantury wystarczy porozmawiac, na chwile odseparowac i konsekwentnie ale spokojnie uargumentowac dlaczego? a nie od razu wymieniac na inny model z powodu wady w postaci "papierowej zony"?
pewnie zaraz mnie zlinczujecie, ale spoko, jakos przezyje ![]()
14 2013-08-15 18:53:33 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-08-15 19:26:20)
stop! przestancie robic taka nagonkę!!! ... skoro ona mocno kocha i ten zwiazek ma tylko ta jedna wadę, to powinna zawalczyc o "normalnosc" a nie od razu odpuszczac.
Suuuucham...? Powinna "zawalczyć o normalność"? Czyli co? Od dwóch lat ma romans z żonatym facetem, dowiedziała się po pół roku, a ciągnie to do dzisiaj. Gdzie tu "normalność"? Ja nawet nie winie jej już o ten romans, nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, gdzie "normalność" w byciu z facetem, który od 2 lat ją oszukuje? Ją i żonę zapewne...tak tak, tą straszną żonę, pewnie właśnie jej mowi jak to bardzo tęsknił gdy jej nie było... Tak właśnie robią zdradzające żony gnojki. Żona zarabia za granicą, głowy nie truje, co dwa miesiące wystarczy poudawać "przykładnego mężulka", a na boku kochanka. Żyć nie umierać...
Facet nie ma dzieci, nie kocha żony, nie żyją razem na co dzień... proszę o wyjaśnienie gdzie tu jest problem...? Czemu z tym rozwodem tak ciężko, że przez dwa lata pozwu nawet nie złożył? Facet po prostu wybrał sobie wygodne życie, żonie nie piśnie słówka na temat rozwodu, bo jeszcze się zgodzi i co wtedy...skończy się sielanka... A autorka w swej naiwności wierzy w "jego wielką miłość i pragnienie dzidziusia". Oby tylko nie dała sobie go zrobić, zanim ukochany dostanie rozwód, bo będzie to się ciągnąć nadal i nic się nie zmieni, a nie daj boziu jeszcze zostanie na koniec sama z dzieckiem.
Jedyna opcja...zażądać złożenia pozwu przez niego i dopilnować aby to zrobił, w przeciwnym razie wywalić na zbity pysk gnojka... to byłaby normalność.
15 2013-08-15 19:06:58 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-08-15 19:11:16)
stop! przestancie robic taka nagonkę!!! "rozstan sie z nim! on cie oklamuje! bedzie cie zdradzal! nie ufaj mu!" tylko tyle potraficie powiedziec dziewczynie! a prawda jest taka, ze skoro ona mocno kocha i ten zwiazek ma tylko ta jedna wadę, to powinna zawalczyc o "normalnosc" a nie od razu odpuszczac. moze zamiast gledzic i robic awantury wystarczy porozmawiac, na chwile odseparowac i konsekwentnie ale spokojnie uargumentowac dlaczego? a nie od razu wymieniac na inny model z powodu wady w postaci "papierowej zony"?
pewnie zaraz mnie zlinczujecie, ale spoko, jakos przezyje
Te 77 w nicku to rocznik czy iloraz IQ???
stop! przestancie robic taka nagonkę!!! "rozstan sie z nim! on cie oklamuje! bedzie cie zdradzal! nie ufaj mu!" tylko tyle potraficie powiedziec dziewczynie! a prawda jest taka, ze skoro ona mocno kocha i ten zwiazek ma tylko ta jedna wadę, to powinna zawalczyc o "normalnosc" a nie od razu odpuszczac. moze zamiast gledzic i robic awantury wystarczy porozmawiac, na chwile odseparowac i konsekwentnie ale spokojnie uargumentowac dlaczego? a nie od razu wymieniac na inny model z powodu wady w postaci "papierowej zony"?
pewnie zaraz mnie zlinczujecie, ale spoko, jakos przezyje
Chyba się naoglądałaś komedii romantycznych.
Zawalczyć o normalność? Albo oboje chcą tej normalności, on się rozwodzi i razem tworzą najzwyczajniejszy w świecie związek, rozwodzi się bez próśb i gróźb i walki kochanki.
I skąd pewność, że żona wyłącznie papierowa? Nikt pod łóżkiem im nie siedzi, nawet autorka wątku.
Żona pracuje za granicą, pewnie zarabia lepiej niż jej mąż. A on grzecznie siedzi w kraju i zamiast bawić się rączką ma naiwną dziewczynę, która go wyręcza, oczywiście ona tłumaczy to wielką miłością, bo jakżeby inaczej.
Ten układ jest patologiczny, a najbardziej ucierpi autorka wątku, głupota często boli ![]()
Jak niektórzy tu się wypowiadają to uważam że mimo że kochasz to powinnas dać spokój.Nie wytrzymałabym wiedząc że ma żonę napewno bym odpuściła...Tyle czasu Was obie oklamywał to nie myśl, że jeśli nawet się z żona rozejdzie choć wątpię do tego czasu nie kiwnął palcem.Ciebie jeszcze nie raz oklamie a jak zrobi dziecko to nie chce krakac,ale zostaniesz sama bo czuje że on nie jest taki samodzielny jakbyś myślała.
...Ma was dwie. A Ty tkwienie w takim patologicznym układzie tłumaczysz miłością.
Z czego wynika patologia? Są jakies dowody?
Czy wyłącznie kulturowe usadowienie (dość rozgarnietej) europejki? ![]()
agnik napisał/a:...Ma was dwie. A Ty tkwienie w takim patologicznym układzie tłumaczysz miłością.
Z czego wynika patologia? Są jakies dowody?
Czy wyłącznie kulturowe usadowienie (dość rozgarnietej) europejki?
Jakie uzasadnienie? WTF? Klon filozofa Animusa się objawia???
Gdyby facet na początku znajomości posadził za stołem żonę i autorkę wątku i poinformował jedną o istnieniu drugiej, to byłoby przynajmniej szczerze, chociaż nietypowo.
Na chwilę obecną mamy do bólu banalną sytuację - kochanica w kraju, żona (RZECZ JASNA PAPIEROWA, BO PRZECIEŻ PEWNIE GO ZGWAŁCIŁA I PISTOLET DO ŁBA W KOŚCIELE PRZYSTAWIAŁA, COBY CHŁOPAK SIĘ CHAJTNĄŁ) za granicą.
Kochanica sądzi że Pana Boga za nogi złapała, łyka kity aż miło. Facet korzysta, bo jak mu się naiwniaczka trafiła to co sobie będzie odmawiał...
moj facet ma zone dowiedzialam sie ok po 7 miesiacu trwajacego zwiazku .....
Dlaczego komplikujesz sobie zycie? Odwrót na piecie i tyle.
i postaw się w sytuacji tej żony,uwierz on ani o niej ani o Tobie nie myśli za to świetnie myśli o sobie i swoim penisie...po drugie skąd wiesz jak jest naprawdę?Znasz tylko "prawdę"z jego ust , a jak widać kłamstwo jest jego mocną stroną.Radzę skontaktować się z żoną i posłuchać co ona ma do powiedzenia...
22 2013-08-15 21:15:56 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2013-08-15 21:25:40)
Najlepiej przestań się oszukiwać: zastanów się czy gdybyś miała męża też byś szukała pocieszenia w ramionach innego mężczyzny? Nie? On nie miał oporów.
Gdyby Cię kochał - nie oszukałby Ciebie w tak perfidny sposób.
Facet tymczasem nie ma żadnych zahamowań i nawet teraz deklaruje Ci wielką miłość (a o rozwodzie milczy).. żal mi jego żony, która nic nie wie i zapewne nigdy się nie dowie z jakim draniem się związała. Na dodatek On odwraca kota ogonem i udaje że nie rozumie Twojego zdenerwowania. Klasyk. Czego tu nie rozumieć? On zachowuje się zresztą tak, jakby to nie był dla niego pierwszy raz gdy zdradza..
Nie łódź się że On ją zostawi dla Ciebie - będzie Cię zwodził dopóki sama nie odejdziesz.
Szkoda Twojego czasu. Myślę, że im szybciej to zrozumiesz - tym lepiej.
Zresztą zrób co uważasz, współczuję że zostałaś oszukana ale jeszcze bardziej tego że nadal dajesz sobie wciskać kit i sama się oszukujesz..
23 2013-08-15 21:24:21 Ostatnio edytowany przez Szpileczka (2013-08-15 21:27:04)
stop! przestancie robic taka nagonkę!!! "rozstan sie z nim! on cie oklamuje! bedzie cie zdradzal! nie ufaj mu!" tylko tyle potraficie powiedziec dziewczynie! a prawda jest taka, ze skoro ona mocno kocha i ten zwiazek ma tylko ta jedna wadę, to powinna zawalczyc o "normalnosc" a nie od razu odpuszczac. moze zamiast gledzic i robic awantury wystarczy porozmawiac, na chwile odseparowac i konsekwentnie ale spokojnie uargumentowac dlaczego? a nie od razu wymieniac na inny model z powodu wady w postaci "papierowej zony"?
pewnie zaraz mnie zlinczujecie, ale spoko, jakos przezyje
Czyli ty uważasz, że w imię miłości można krzywdzić kogoś lub siebie?
Większość zdradzających facetów, którzy mówią kochance, że ją kochają, mają jakieś wytłumaczenie: dzieci, wspólny majątek, zbudowany po latach. Ciężko im również, bo coś do swoich żon najczęściej czują, ale "zgłupieli" dla kochanki. No różnie to bywa, ale ja nie chcę ich usprawiedliwiać. Chcę ci pokazać, że ten przypadek jest "inny". Ten facet nie zdążył się "znudzić" żoną, obowiązkami rodzinnymi, nie zdążyli mieć nawet kryzysu małżeńskiego.
I nie pisz, że wadą między autorką, a jej facetem, jest żona.
Ta żona pewnie ciężko pracuje, może na wspólny dom z mężem, a on innej dziewczynie mąci w głowie.
Z jednym się z tobą zgodzę, ona go kocha, tylko, że on jej nie kocha. Życzysz jej żeby żyła złudzeniami, żeby marnowała swój czas i nerwy na jakiegoś dupka? To że kogoś kochamy, nie znaczy równoznacznie, że i on nas kocha. I uwierz mi że nie każda "miłość" jest dobra.
I nikt nie robi nagonki.
agnik napisał/a:...Ma was dwie. A Ty tkwienie w takim patologicznym układzie tłumaczysz miłością.
Z czego wynika patologia? Są jakies dowody?
Czy wyłącznie kulturowe usadowienie (dość rozgarnietej) europejki?
Otóż chodzi mi o tłumaczeniu tkwienia w gównie wyższym uczuciem.
Kobiety, które tak robią są gorszę od karalucha. Facet może na nie napluć, zdeptać a one wstaną otrzepią się i powiedzą "kocham cię". Męczennice w imie milości...
N4VV napisał/a:agnik napisał/a:...Ma was dwie. A Ty tkwienie w takim patologicznym układzie tłumaczysz miłością.
Z czego wynika patologia? Są jakies dowody?
Czy wyłącznie kulturowe usadowienie (dość rozgarnietej) europejki?Otóż chodzi mi o tłumaczeniu tkwienia w gównie wyższym uczuciem.
Kobiety, które tak robią są gorszę od karalucha. Facet może na nie napluć, zdeptać a one wstaną otrzepią się i powiedzą "kocham cię". Męczennice w imie milości...
No tak, ale ja zrozumiałem, że odnosisz sie do ilości przypadających na jednego faceta.
W sumie zastanawiam się, jak do zagadnienia podchodzą ludzie żyjący w kulturach dopuszczających poligamię.
Trudno bowiem zaprzeczyć, że takie enklawy istnieją.
Czy my, tkwiący w kulturze europejskiej jesteśmy w stanie ich zrozumieć - własciwie temat na oddzielny wątek.
Zapewne odbierają naszą monogamię jak my ich poligamię. Jako coś niezrozumiałego i nienormalnego.
Oczywiście nie chodziło mi o ilość partnerów. Gdyby układ był jasny, facet ma żonę ona jest tą drugą. Samo życie, zwykły skok w bok. Ale jeśli kobieta daje sobie watę nawijać na uszy obietnicą wspólnej przyszłości i dziecka, która jest blokowana przez zła okrutną żonę. Jak w bajce trzeba pokonać złą czarownice.
I tu niektóre kobiety piszą, że jest szansa, że żona papierowa. Dla mnie to jakiś obłęd w myśleniu kobiet. Potem, niejako na własne życzenie, są bite, zdradzane, oszukiwane, cierpią i trwają w związkach niby z miłości, same podkładają katowi głowę pod topór, z poczuciem poświęcenia się dla wyższej idei.
Z czego wynika patologia? Są jakies dowody?
Czy wyłącznie kulturowe usadowienie (dość rozgarnietej) europejki?
A to dobre. Ja jestem bardzo otwarta na wszelkie eksperymenty, poliamory i związki otwarte - ale oczywiście tylko jeśli wszyscy biorący w nich udział zdają sobie sprawę i wyrażają zgodę na taką sytuację i nikt nikogo nie wykorzystuje. Autorka jest w tym związku nieszczęśliwa a jej facet to zwykły skurwysyn, któremu przypomniało się po pół roku, że tak btw jest żonaty. Zdarzyło mi się to kiedyś po dwóch randkach (byli w separacji) a i tak czułam się oszukana i nie chciałam go więcej widzieć.
Zapewne odbierają naszą monogamię jak my ich poligamię. Jako coś niezrozumiałego i nienormalnego.
Oczywiście nie chodziło mi o ilość partnerów. Gdyby układ był jasny, facet ma żonę ona jest tą drugą. Samo życie, zwykły skok w bok. Ale jeśli kobieta daje sobie watę nawijać na uszy obietnicą wspólnej przyszłości i dziecka, która jest blokowana przez zła okrutną żonę. Jak w bajce trzeba pokonać złą czarownice.
I tu niektóre kobiety piszą, że jest szansa, że żona papierowa. Dla mnie to jakiś obłęd w myśleniu kobiet. Potem, niejako na własne życzenie, są bite, zdradzane, oszukiwane, cierpią i trwają w związkach niby z miłości, same podkładają katowi głowę pod topór, z poczuciem poświęcenia się dla wyższej idei.
Oj, agnik, ale pojechałaś - zdradzanie żony nie implikuje automatycznie bicia kobiet.
Może on po prostu zapomniał autorce wątku powiedzieć o tym że ma zonę, bo sam o niej zapomniał. No nie było jej długo to się chłopakowi zapomniało że się kiedyś ożenił. No zdarza się czasem czegoś zapomnieć. Ja nie robiłbym z tego jakiegoś wielkiego halo. Najważniejsze że teraz będziecie razem i że cię kocha.
No chyba że zapomni o niej jak długo się dziewczyna nie będzie przypominać.
Oj, agnik, ale pojechałaś - zdradzanie żony nie implikuje automatycznie bicia kobiet.
Mówię ogólnie, że kobiety takim sposobem myślenia pozwalają wytłumaczyć wiele krzywd jakie dzieją się im w związku
Nie mówię, że od razu musi być cały pakiet zdrada, oszustwa i bicie ![]()
autorko posta jeszcze jakis czas temu bym cie zrozumiala, sama bylam zaslepiona , zauroczona zonatym facetem. bo zakochana chyba nie bylam, dzis twierdze ze mi chyba rozum odebralo wtedy i zastanawiam sie jak moglam wdac sie w romans z zonatym. u mnie jednak szybko sie skonczylo, bo zdalam sobie sprawe z tego co robie i kim dla Niego jestem. te wszystkie gadania o tym, ze nie moze sie rozwiesc bo zona, dziecko, majatek itd. To tylko gadanie. Gdyby chcial to by sie rozwiodl. Zreszta od poczatku Cie klamal nie przyznajac sie ze ma zone. Skoncz z tym, dobrze Ci radze.. I nie pisze tego po to, zeby Cie osadzac czy cos, tylko dobrze Ci radze. Ja do dzis zaluje, ze byłam taka glupia. To byl najwiekszy blad w moim zyciu. I Ty kiedys tez to zrozumiesz.. mam nadzieje ze jak najszybciej
A nad czym się tu zastanawiać? Żona daleko, a męskie potrzeby robią swoje. Żona raz na dwa miesiące wpadnie, a nie każdy mężczyzna ma ochotę na "rękodzieło"! A przecież gdyby powiedział prawdę od razu, to z ciepłego łóżeczka nici ![]()
Odstaw go od łoża, zobaczymy, czy będzie chętny siedzieć z tobą tylko pijąc kawkę i rozmawiając o pogodzie.
A rozwód to nie taka znów skomplikowana sprawa, jakby powiedział prawdę żonce to na pewno zgodziłaby się na rozwód z jego winy, może nawet sama złożyłaby pozew. Toteż pewne, że żona żyje w błogiej nieświadomości.
A tak na marginesie: czy tu aby nie ma opcji finansowej? Żonka za granicą zarabia pewnie lepiej, jak odejdzie w siną dal, to ten twój cukiereczek zostałby z własną pensją (jeśli pracuje), stopa życiowa by się obniżyła ![]()
Nie brnij w to bo bd jeszcze bardziej bolało...
Daj mu ultimatum, odezwij się jak się rozwiedziesz i tyle..
Jego żona jest za granicą, wi,ęc brakuje mu czułości, ciepła , sexu, rozrywki, ale założę się że jak wróci na stałe do Polski to wróci spodkulonym ogonem
A rozwód to nie taka znów skomplikowana sprawa, jakby powiedział prawdę żonce to na pewno zgodziłaby się na rozwód z jego winy, może nawet sama złożyłaby pozew. Toteż pewne, że żona żyje w błogiej nieświadomości.
Tylko nie wiadomo, czy ten pan byłby chętny na rozwód z własnej winy... ![]()
annasweet napisał/a:A rozwód to nie taka znów skomplikowana sprawa, jakby powiedział prawdę żonce to na pewno zgodziłaby się na rozwód z jego winy, może nawet sama złożyłaby pozew. Toteż pewne, że żona żyje w błogiej nieświadomości.
Tylko nie wiadomo, czy ten pan byłby chętny na rozwód z własnej winy...
A kto by go o to pytał? Twierdzę po prostu, że jakby przyznał się żonie do boskiego romansu ciągnącego się wiele miesięcy, żona sama zdecydowałaby się na rozwód. Oczywiście z jego winy, nie przypuszczam, że puszczana kantem żona zdecydowałaby się na rozwód bez orzekania o winie.
Mimo wszystko nie mogę oprzeć się myśli, że mężuś nie chce się przyznać, bo po rozwodzie szybko ujrzałby dno szkatuły...
batszeba napisał/a:annasweet napisał/a:A rozwód to nie taka znów skomplikowana sprawa, jakby powiedział prawdę żonce to na pewno zgodziłaby się na rozwód z jego winy, może nawet sama złożyłaby pozew. Toteż pewne, że żona żyje w błogiej nieświadomości.
Tylko nie wiadomo, czy ten pan byłby chętny na rozwód z własnej winy...
A kto by go o to pytał? Twierdzę po prostu, że jakby przyznał się żonie do boskiego romansu ciągnącego się wiele miesięcy, żona sama zdecydowałaby się na rozwód. Oczywiście z jego winy, nie przypuszczam, że puszczana kantem żona zdecydowałaby się na rozwód bez orzekania o winie.
Mimo wszystko nie mogę oprzeć się myśli, że mężuś nie chce się przyznać, bo po rozwodzie szybko ujrzałby dno szkatuły...
Ja mam na myśli to, że być może to małżeństwo nie jest wcale takie papierowe jak autorka wątku twierdzi i być może jaśni pan wcale nie zamierza od żony odchodzić. Rozrywka z kochanką to jedno, a rozwalanie małżeństwa to drugie ![]()
Ja mam na myśli to, że być może to małżeństwo nie jest wcale takie papierowe jak autorka wątku twierdzi i być może jaśni pan wcale nie zamierza od żony odchodzić. Rozrywka z kochanką to jedno, a rozwalanie małżeństwa to drugie
Zgadzam się z tobą! Mi też o to chodzi! Pragnę tylko podkreślić, że według mnie to małżeństwo ma też pewien papierowy aspekt... To te papierki w portfelu zarobione przez żonę...
38 2013-09-25 16:02:31 Ostatnio edytowany przez ona_91_:( (2013-09-25 16:12:43)
Choć zawsze powtarzałam sobie że nigdy prze nigdy nie zwiążę się z żonatym facetem i kiedy kol wiek nadarzała się taka okazja od razu posyłałam takich facetów do diabła... lecz tym razem nie potrafiłam .. po porostu się zakochałam
Od połowy czerwca przychodził do nas do baru ale nie rozmawiałam z nim tylko tyle co podać i to było na tyle... ale miał coś takiego w sobie ze gdy przychodził serce biło mi mocniej, jego oczy... No po prostu czułam się tak jakbym miała podejść pocałować.. Nie nosił i nadal nie nosi obrączki...
W lipcu jakoś tak się stało że zaczął mnie jednego dnia obserwować ale tak perfidnie i żebym też ja to widziała wtedy pomyślałam co za koleś dziewczyny nie widział czy co. Jego wzrok czułam na sobie nawet będąc za zamkniętymi drzwiami na zapleczu czy za barem,a kiedy wychodziłam na sale aż mi ręce sie trzęsły ze skrępowania... Tylko kiedy nasze spojrzenia się spotkały pomyślałam co za oczy warto byłoby się z nim umówić.. Wcześniej byłam dwa lata sama po trudnym związku dla mnie który przypłaciłam zdrowiem po mimo mojego młodego wieku mam 22 lata. Myślałam więc, że jest wolny... Niestety następnego dnia zagadaliśmy oboje do siebie... w trakcie rozmowy okazało się że ma żonę i dwoje dzieci:(((( Po mimo tego przyjęłam jego zaproszenie na spotkanie następnego dnia. Tym razem nie potrafiłam odmówić nie wiem dla czego przynajmniej w tamtej chwili nie wiedziałam teraz wiem ze pokochałam go kiedy tylko zobaczyłam po raz pierwszy.
Poczekał do końca mojej pracy poczekał razem na taksówkę i zapytał czy może mnie przytulić wtedy poczułam się najbezpieczniejsza kobieta na świecie. Był z kolegą, moja zmienniczka też była bo ona akurat tego dnie miała wolne więc wcześniej posiedzieliśmy sobie trochę na tarasie.
W nocy biłam się z myślami ze tak nie powinno być że powinnam mu powiedzieć że nie spotkamy się ale nie potrafiłam odmówić przez dzień było to samo ale i tak wieczorem pojechałam i tak wzięłam spędziłam z nim cudowny wieczór szampan my we dwoje piękna pogoda i długi spacer który trwał do 4 nad ranem. Od tamtej pory jesteśmy razem do dzisiejszego dnia. Nie postawiłam mu ultimatum ani nie dałam żadnego wyboru wręcz przeciwnie powiedziałam że gdyby przyszło mu do głowy zostawić dzieci to o mnie może zapomnieć. Nie chce rozbijać rodziny ale chcę tylko tyle żeby on był do puki obojgu nam starczy sił.
Teraz jest jeszcze ciężej bo on jest we Wrocławiu w delegacji a tutaj był w Katowicach ale mieszkali w Chorzowie. Kiedy był tutaj widywaliśmy się codziennie i po mojej pracy i on przyjeżdżał do mnie bo ja mieszkam w innej części Chorzowa niż jest moja praca. Tu was rozczaruje to nie było oparte na seksie do późnych porannych godzin chodziliśmy na spacery. przychodził do mnie do pracy czekał na mnie. Jeśli pogoda nie dopisywała odprowadzał mnie na przystanek ale potem rozmawialiśmy przez telefon do rana. Pewnie każdy myśli że mu zależy tylko na jednym ale tak nie jest...Wiem że nie szuka innej dziewczyny tam bo kiedy kończy prace o 19 to my od 21 rozmawiamy ze sobą przez telefon do 3 nad ranem kilka razy zdarzyło się nie spać nam cała noc.
Jego żona się nie dowie ponieważ on nie pochodzi z sąd i wtedy kiedy zjeżdża do domu...jest to co drugi weekend ja sie nie odzywam do niego ale on wtedy kiedy tylko może zadzwoni ale robi to każdego dnia kiedy tam jest jak zjeżdżają we czwartek a w niedziele wracają tak nawet wtedy znajdzie czas na to żeby się odezwać.
Pojechałam do niego na początku miesiąca do Wrocławia widziałam że go to cieszyło spędziłyśmy ze sobą cudowne 5 dni które pozostaną w naszych sercach do końca. Teraz planujemy jego przyjazd tutaj a później znów mój do niego i też na tak długo.
Mówimy sobie zawsze że dla czego on się tak wcześnie urodził a ja tak późno. Kochamy się do szaleństwa oboje.
oboje chcemy żeby to trwało do puki się da. Szczerze najchętniej bym chciała żeby zostawił swoją żonę ale wiem że sa dzieci i nie dopuszczę do tego NIE ODBIORĘ IM OJCA.
Dla tego jest mi ciężko nie wiem już co mam robić proszę pomóżcie mi
((
S
moj facet??? .......... ma 27 lat ożenił sie gdy mial 25............. i tak jestem z nim prawie dwa lata ................???
Przeczytaj, jeszcze raz, to co napisałaś. Przede wszystkim nie jest "Twój", jak już ktoś zauważył, ale zastanawiające jest to, że nawiązał z Tobą romans tuż po ślubie!!!
Przecież nikt go na siłę do ołtarza nie zaciągnął, znali się ze swoją żoną ileś tam lat, pokochali (przynajmniej ona), a jemu tuż po ślubie się odwidziało? Na prawdę wierzysz, że Ciebie potraktuje inaczej?
Wątek sprzed 2 lat...