Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 198 ]

Temat: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Cześć,
Byłam w dwuletnim związku z chłopakiem, z czego rok mieszkaliśmy razem. Był to związek dość niestabilny, ex porzucał mnie w przeszłości z różnych powodów, zawsze przepraszałam go, latałam za nim, w niektórych kłótniach naprawdę zawiniłam, w innych, również kończących się rozpadem, przepraszałam go za coś, za co to on powinien mnie przeprosić. Pomiędzy tymi porzuceniami, było nam naprawdę dobrze. Postanowiłam z nim zamieszkać. Po roku również mnie zostawił, przyczyniła się do tego również jego mama.

Po całej tej sytuacji, umówiłam się z Panią psycholog, która postawiła hipotezę, że mój ex jest narcyzem. Część cech się zgadzało: brak empatii, zrozumienia, nadwrażliwość, obrażanie się i tworzenie dystansu, marzenia o osiągnięciu wielkich sukcesów, nie potrafił przyznawać się do błędów, nie przepraszał, zawsze uważał, że ma rację, nie widział w sobie żadnych wad, twierdził, że mam wielkie szczęście, że na niego trafiłam, że mam z nim tak dobrze, wypominał rzeczy sprzed 2 lat, by zrobić z siebie ofiarę. Natomiast pewne rzeczy mi się nie zgadzały z charakterystyką narcyza: był opanowany, raczej nie był manipulantem, chyba, że w momentach tego porzucania, nie był kłamcą i krętaczem, nie był furiatem, był troskliwy np gdy byłam chora, myślał o mnie, a już w szczególności o swojej mamie, która była dla niego bóstwem itp.

Po tym jak mnie porzucił totalnie się załamałam. Nie jadłam, nie spałam, codziennie płakałam. Wpadałam w bardzo dziwny stan potężnego lęku, nie mogłam złapać tchu, waliło mi serce, kładłam się na podłodze i po prostu wyłam, wyłam do sufitu. Jedyne o czym w tamtym momencie marzyłam to zamknąć oczy i zniknąć z tego świata. Przestałam dbać o siebie, po prostu egzystowałam. Jeszcze nigdy w życiu nie przeżyłam nic bardziej strasznego. Poszłam do psychiatry, wzięłam leki i czuję się bardziej wyciszona, ale w dalszym ciągu to tak cholernie boli.

Nie spodziewałam się końca związku, to było dla mnie totalnym zaskoczeniem. Szukaliśmy działki, mieliśmy brać kredyt, mieliśmy plany. Mówił, że kocha, że nie wyobraża sobie życia beze mnie. Byłam mu wierna, oddana, wspierałam go całym sercem, robiłam głupie niespodzianki na poprawę humoru, gdy miał problem, potrafiliśmy przegadać całą noc, mieliśmy wspólną pasję. Nie byłam oczywiście święta, oboje popełnialiśmy błędy w związku.

Po tym wszystkim nie potrafię się podnieść. Minęło 5 tygodni, 2 dni po wizycie u psychiatry. Nie wiem jak odbudować swoje życie. Nie mamy kontaktu od momentu rozstania, po prostu wyrzucił mnie ze swojego życia, na początku pogrążyłam się tylko i próbowałam do niego dzwonić, ale chyba tylko się ośmieszyłam bo nie odebrał. Usunęłam jego nr, usunęłam go z facebooka, usunęłam wszystkie zdjęcia i przedmioty, które mogłbyby mi się z nim kojarzyć, nie słucham piosenek o miłości. Wiem, że to po prostu koniec. Ale ciągle o nim śnię. Głównym motywem moich snów jest powrót i porzucenie mnie.

Najgorsze jest dla mnie to, że ja wcale nie chciałam tego rozstania, szanuję to, że być może nie był z jakichś powodów ze mną szczęśliwy. Szanuję jego decyzję. Ale boję się, że już nigdy kogoś takiego nie spotkam. Szanowałam go za szczerość - ufałam mu w 100%, w przeciwieństwie do moich poprzednich partnerów, nigdy mnie nie oszukał, nie zatajał niczego. I boję się, że z tego powodu ja nigdy o nim nie zapomnę i nie ułożę sobie życia.

Wiem, że w takich sytuacjach ważne jest wyjście do ludzi. Ale ja niestety nie mam do kogo. Moje przyjaciółki porozjeżdżały się po świecie, mamy kontakt jedynie internetowy. Nie mam z kim wyjść na spacer kawę, czuję się potwornie samotna.

Czy byłyście w takiej sytuacji? Co Wam pomogło? Ile czasu potrzebowałyście na dojście do siebie? Czy jest jeszcze szansa na to, że mogę być szczęśliwa?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-05-01 20:16:21)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Ja nie byłam w takiej samej sytuacji jak Ty, ale..
Daj sobie czas, żeby to przeżyć, nie myśl, że "nigdy nie uda ci się...", bo sama siebie tym dobijasz i zapędzasz w kozi róg. Może pomyśl o tym jak o możliwości budowania siebie, nie związku. Masz więcej czasu dla siebie, możesz znaleźć nowe przyjaźnie. Warto mieć swoich znajomych, przyjaciół.

Moja dobra koleżanka miała trochę podobnie jak Ty, ale związek trochę dłuższy, od razu razem mieszkali, a na koniec okazało się, że on oszukiwał, miał na prawdę sporo za uszami. Od początku kłamał np nie przyznał się, że ma dziecko/ dzieci (nie powiedziała mi wprost czy tylko jedno dziecko), zdradzał wciskając jej kit. Moja koleżanka ufała mu i absolutnie nie wyczuła, że może ukrywać takie rzeczy jak ukrywał. Kłamstwa wyszły przez niezwykły przypadek. Jakaś koleżanka i koleżanka dziewczyny, z którą coś go łączyło, coś skojarzyły i zaczęły sprawdzać. A później to już wychodziły rzeczy po kolei. Moja koleżanka rok dochodziła do siebie, miała stany depresyjne i zawaliła i straciła pracę. A teraz jest lepiej. Ma nową pracę i wyszła do ludzi.
Ja też miałam krótką historię z kimś kto okazał się być narcyzem i po tym jak przejrzałam na oczy, co było sporo później, to raczej jestem skłonna ze współczuciem myśleć o dziewczynie z którą się ożenił.
Moim zdaniem nie możesz być pewna, że był uczciwy. Nie idealizuj go. To chyba typowe dla narcyzów, że bardzo dbają o wizerunek, ale to mogła być tylko fasada.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
aniuu1 napisał/a:

Ja nie byłam w takiej samej sytuacji jak Ty, ale..
Daj sobie czas, żeby to przeżyć, nie myśl, że "nigdy nie uda ci się...", bo sama siebie tym dobijasz i zapędzasz w kozi róg. Może pomyśl o tym jak o możliwości budowania siebie, nie związku. Masz więcej czasu dla siebie, możesz znaleźć nowe przyjaźnie. Warto mieć swoich znajomych, przyjaciół.

Moja dobra koleżanka miała trochę podobnie jak Ty, ale związek trochę dłuższy, od razu razem mieszkali, a na koniec okazało się, że on oszukiwał, miał na prawdę sporo za uszami. Od początku kłamał np nie przyznał się, że ma dziecko/ dzieci (nie powiedziała mi wprost czy tylko jedno dziecko), zdradzał wciskając jej kit. Moja koleżanka ufała mu i absolutnie nie wyczuła, że może ukrywać takie rzeczy jak ukrywał. Kłamstwa wyszły przez niezwykły przypadek. Jakaś koleżanka i koleżanka dziewczyny, z którą coś go łączyło, coś skojarzyły i zaczęły sprawdzać. A później to już wychodziły rzeczy po kolei. Moja koleżanka rok dochodziła do siebie, miała stany depresyjne i zawaliła i straciła pracę. A teraz jest lepiej. Ma nową pracę i wyszła do ludzi.
Ja też miałam krótką historię z kimś kto okazał się być narcyzem i po tym jak przejrzałam na oczy, co było sporo później, to raczej jestem skłonna ze współczuciem myśleć o dziewczynie z którą się ożenił.
Moim zdaniem nie możesz być pewna, że był uczciwy. Nie idealizuj go. To chyba typowe dla narcyzów, że bardzo dbają o wizerunek, ale to mogła być tylko fasada.

Wydaje mi się, że naprawdę niczego nie ukrywał, nigdy nie chował telefonu, nie zachowywał się podejrzanie, w przeciwieństwie do moich poprzednich byłych.

Bardzo chciałabym poznać ludzi, ale nie chcę by byli to mężczyźni. Jakoś mam wielki uraz póki co. Chciałabym bardzo poznać jakieś kumpele. Ale nawet nie mam gdzie. I nie wiem jak. Pracuję zdalnie, w moim mieście nie ma za bardzo żadnych warsztatów, w których mogłabym poznać nowych ludzi.  A t

4

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

A tak w ogóle to wiadomo, co ostatecznie spowodowało rozstanie?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

5 Ostatnio edytowany przez polis (2021-05-01 21:02:25)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Jeśli jest narcyzem, to nie musi mieć wszystkich cech narcyza, żeby być narcyzem. To jest spektrum, tak naprawdę każdy ma cechy narcystyczne, różnica jest tak, że narcyz ma ich więcej niż normalny człowiek.

Tak, czy siak nic Ci teraz nie da rozgryzanie, czy on jest czy nie jest narcyzem. Skup się na sobie, na swoich uczuciach i swoich potrzebach. Przeżyj wszystkie emocje związane z rozstaniem, postaraj się wyciągnąć wnioski na przyszłość i wróć do normalnego życia.

6

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
bagienni_k napisał/a:

A tak w ogóle to wiadomo, co ostatecznie spowodowało rozstanie?

Tak, ale nie chcę pisać o tym publicznie. Była to głupia kłótnia przez telefon. Z opinii pani psycholog oraz moich znajomych, ludzie nie rozstają się z takich powodów.

7 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-05-01 21:20:25)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:

Wydaje mi się, że naprawdę niczego nie ukrywał, nigdy nie chował telefonu, nie zachowywał się podejrzanie, w przeciwieństwie do moich poprzednich byłych.

Bardzo chciałabym poznać ludzi, ale nie chcę by byli to mężczyźni. Jakoś mam wielki uraz póki co. Chciałabym bardzo poznać jakieś kumpele. Ale nawet nie mam gdzie. I nie wiem jak. Pracuję zdalnie, w moim mieście nie ma za bardzo żadnych warsztatów, w których mogłabym poznać nowych ludzi.  A t

Nigdy nie wiadomo. Facet mojej koleżanki, też wg niej nie zachowywał się podejrzanie, w sypialni u niej leżały cały czas dokumenty, z których mogła dowiedzieć się o dziecku. Zaczęła sprawdzać dopiero jak kłamstwa zaczęły wychodzić. Nie mogła uwierzyć, że kłamał jej i jej rodzinie w żywe oczy, wkupił się w łaski wszystkich osób, które znała.
Nie zakładaj, że był taki kryształowy i już drugiego takiego nie będzie. Moim zdaniem warto poszukać dystansu. Z narcyzami chyba tak jest, że mają potrzebę wydawać się lepsi, idealni.
Mnie przeraża w nich jedno: z moich obserwacji dla narcyza zawsze liczy się tylko on. Może się wydawać, że jest inaczej, może pokazywać przez jakiś czas, że liczysz się tylko ty, ale to jest po coś i to się nagle kończy.

Rozumiem, uważam, że warto mieć kumpele. Musisz coś wymyślić :-) Jak jest intencja i chęć, to okazja się w końcu znajdzie :-)

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

8 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-05-01 22:14:36)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Jeśli wymienione cechy świadczą o byciu narcyzem, to chyba każdy ma w sobie coś z narcyza. Najtrudniej to się chyba człowiek do własnego błedu przyznaje. Zrozumienie dla drugiego człowieka też nie jest tak rozpowszechnione. Zresztą mam wrażenie, że pewne pojęcia są używane nieraz na wyrost.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

9

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
bagienni_k napisał/a:

Jeśli wymienione cechy świadczą o byciu narcyzem, to chyba każdy ma w sobie coś z narcyza. Najtrudniej to się chyba człowiek do własnego błedu przyznaje. Zrozumienie dla drugiego człowieka też nie jest tak rozpowszechnione. Zresztą mam wrażenie, że pewne pojęcia są używane nierqa zna wyrost.

To nie ja określiłam go tym mianem, a Pani psycholog wysnuła taką hipotezę, generalnie napisałam to, żeby mniej więcej naświetlić obraz sytuacji, być może ktoś miał podobne doświadczenia. Dlatego bardzo, ale to bardzo zależy mi tu na osobach, które naprawdę byłyby w stanie cokolwiek doradzić, każda wskazówka może okazać się drogowskazem, za każdą bardzo dziękuję. Każde doświadczenie okaże się być bardzo cenne, chciałabym wyjść z tego bagna, z tej tęsknoty, chciałabym żyć jak inni ludzie i cieszyć się słońcem. Dlatego moja gorąca prośba jest taka, proszę nie skupiajmy się na definicjach, czy był narcyzem czy nie.

Proszę tylko o pomoc, po to właśnie założyłam ten wątek.

Ja po prostu sama nie jestem w stanie tego udźwignąć.

10 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-01 21:59:00)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Związek z narcyzem nacechowany jest ciągłymi przerwami w związku, zerwaniami i powrotami, taka karuzela która narcyzowi daje poczucie władzy nad drugą osobą. Dałaś sobą manipulować, zwłaszcza gdy odbierałaś jako dobrą monetę jego zainteresowanie sobą, co było tylko spektaklem teatralnym, abyś w momencie gdy cię znów odtrąci poczuła, że straciłaś coś wyjątkowego i cierpiała jeszcze bardziej. Nawet w tej chwili podlegasz jeszcze jego manipulacji. On wie że cierpisz i sprawia mu to satysfakcję. Możliwe, że gdy zabraknie mu podniety i uzna, że już czas znów zaaplikować sobie nową "działkę" to odezwie się do ciebie sam, by zacząć całą karuzelę od nowa. Ty masz zasłużyć sobie na jego miłość cierpieniem. Chory, skrajny przypadek narcyzmu.

Jeśli nie znajdziesz w sobie siły, by tego gościa ze swojego życia wykopać raz na zawsze, ze swojej pamięci także, to będziesz tak cierpieć jescze bardzo długo, coraz dłuższe będą przerwy w waszym związku i popadać będziesz w coraz większą depresję.

11

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

To nie jest ani Twoją rolą ani Twojej psycholog, żeby oceniać to czy on jest narcyzem czy nie. Wydając diagnozę nie widząc go na oczy, zachowała się mega nieprofesjonalnie.
Nie powinna też wyrażać swoich własnych opinii na temat powodów Waszego rozstania.

Może pora skupić się na Tobie?
Tkwiłaś w związku, który nie rokował od dłuższego czasu. W związku, w którym co chwilę rozchodziliście się, a pitem schodziliście. W związku, w którym prosiłaś i błagałaś, żeby on z Tobą był zamiast tupnąć w końcu i powiedzieć, że nie będziesz się przed nim płaszczyć. Tak naprawdę powód Waszego obecnego rozstania nie jest ważny, bo od pierwszego razu, kiedy wyprosiłaś powrót, było całkowicie jasne, że ten związek nie przetrwa próby czasu i nie jest czymś zdrowym i dobrym, co zaowocuje w przyszłości.
Ja na Twoim miejscu skupiłabym sie na podniesieniu własnej samooceny i wypracowaniu sobie w głowie granic, żeby więcej do takich sytuacji nie dopuścić. I to w tym powinien pomóc psycholog, a nie w diagnozowaniu na odległość kogoś, kogo zna tylko z Twojej relacji.

A poza tym musisz dać czasowi czas. Ta relacja trochę trwała i była huśtawką emocji. To normalne, że wyjście z tego zajmje czas i energię.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-05-01 22:52:35)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:

(...) chciałabym wyjść z tego bagna, z tej tęsknoty, chciałabym żyć jak inni ludzie i cieszyć się słońcem. (...)

Rozejrzyj się. Popatrz uważnie wokół siebie. Naprawdę jesteś i żyjesz w bagnie? Warto, także w tak trudnych chwilach, unikać egzaltacji i nazywać rzeczy po imieniu.


Po dwóch latach, niespodziewanie dla siebie, Twój związek przestał istnieć; przestawał istnieć, jak napisałaś, już kilkukrotnie, za każdym jednak razem udawało Ci się wyprosić kolejny wspólny czas. Po raz n-ty usiłowałaś skleić to, co było toksyczne, a od czego stałaś się zależna. Wyjście z uzależnienia/zależności nie jest łatwe, ale możliwe. Masz wsparcie specjalistów: psychiatry i psychologa. To dużo.


Twój związek umarł, wraz z nim umarły Twe plany, marzenia, nadzieje.
Rozejrzyj się. Nie jesteś sama, wokół żyje mnóstwo ludzi podobnych Tobie, mnóstwo ludzi - także z powodu rocznej już pandemii -przeżywa żałobę po śmierci swych bliskich.
Jesteś w żałobie, a ona rządzi się swymi prawami, ma kilka etapów (wg Elżbiety Kubler-Ross), to: zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresja i akceptacja, mogą one przebiegać w różnej kolejności. Od Twego rozstania minęło ledwie pięć tygodni, jesteś na początku drogi. Daj sobie czas, czasowi też.
Nie chcesz tęsknić, chcesz zapomnieć. To cele, które - jeszcze przez jakiś czas - są nieosiągalne. Nie ma żadnej metody (oprócz choroby z poważnym nieodwracalnym urazem mózgu), by pozbyć się pamięci, by zablokować tylko jedno lub kilka wybranych. Tęsknić kiedyś, jak dasz sobie szansę, przestaniesz, zapomnieć nie.


Przytomnym wzrokiem przyjrzyj się Twemu byłemu już związkowi, zobacz, co robiłaś, także z sobą i sobie, by mógł on trwać. Odbuduj swe poczucie własnej wartości, swą godność i szacunek do siebie. Nie obwiniaj nikogo, ani siebie, ani jego. Pomyśl, dlaczego pozwoliłaś na takie zachowania, wyciągnij wnioski na swój temat. I... pamiętaj o tym związku, i o tym, czego się nauczyłaś, jeśli pamiętać będziesz jest szansa, że nie popełnisz po raz kolejny tych samych błędów..

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

13

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Wyjdziesz z tego jak znajdziesz szacunek do siebie i nie będziesz się przed typem płaszczyć. On może Tobą manipulować właśnie dlatego, że chodzisz przepraszać i prosić o powrót. Po co Ci to? Nie chce być z Tobą to niech spada.

Jeśli druga strona nie chce to nic nie zrobisz i żebranie Ci nie pomoże.

Jeśli druga strona stosuje szantaż emocjonalny i stąd te zerwania, żebyś się płaszczyła przed nim, to też nie warto być z takim niedojrzałym człowiekiem i lepiej zerwać kontakt.

Co Ci pomoże po rozstaniu, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że praca nad sobą i próbowanie nowych rzeczy. Były nie jest Ci potrzebny do szczęścia. Do tego, żeby być szczęśliwą osobą wystarczy, że Ty sama będziesz ze sobą szczęśliwa.

14

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Salomonka napisał/a:

Związek z narcyzem nacechowany jest ciągłymi przerwami w związku, zerwaniami i powrotami, taka karuzela która narcyzowi daje poczucie władzy nad drugą osobą. Dałaś sobą manipulować, zwłaszcza gdy odbierałaś jako dobrą monetę jego zainteresowanie sobą, co było tylko spektaklem teatralnym, abyś w momencie gdy cię znów odtrąci poczuła, że straciłaś coś wyjątkowego i cierpiała jeszcze bardziej. Nawet w tej chwili podlegasz jeszcze jego manipulacji. On wie że cierpisz i sprawia mu to satysfakcję. Możliwe, że gdy zabraknie mu podniety i uzna, że już czas znów zaaplikować sobie nową "działkę" to odezwie się do ciebie sam, by zacząć całą karuzelę od nowa. Ty masz zasłużyć sobie na jego miłość cierpieniem. Chory, skrajny przypadek narcyzmu.

Jeśli nie znajdziesz w sobie siły, by tego gościa ze swojego życia wykopać raz na zawsze, ze swojej pamięci także, to będziesz tak cierpieć jescze bardzo długo, coraz dłuższe będą przerwy w waszym związku i popadać będziesz w coraz większą depresję.

Znam jego i wiem, że nigdy więcej się już do mnie nie odezwie. On tak ma. Odcina się i koniec. Nawet w przypadku własnej rodziny. Więc można powiedzieć, że jest on wykopany z życia na zawsze, tylko gorzej z moją głową, z moimi myślami i z tą okropnie bolącą pustką. No i z tym, że jestem sama z sobą.

15

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Lady Loka napisał/a:

To nie jest ani Twoją rolą ani Twojej psycholog, żeby oceniać to czy on jest narcyzem czy nie. Wydając diagnozę nie widząc go na oczy, zachowała się mega nieprofesjonalnie.
Nie powinna też wyrażać swoich własnych opinii na temat powodów Waszego rozstania.

Może pora skupić się na Tobie?
Tkwiłaś w związku, który nie rokował od dłuższego czasu. W związku, w którym co chwilę rozchodziliście się, a pitem schodziliście. W związku, w którym prosiłaś i błagałaś, żeby on z Tobą był zamiast tupnąć w końcu i powiedzieć, że nie będziesz się przed nim płaszczyć. Tak naprawdę powód Waszego obecnego rozstania nie jest ważny, bo od pierwszego razu, kiedy wyprosiłaś powrót, było całkowicie jasne, że ten związek nie przetrwa próby czasu i nie jest czymś zdrowym i dobrym, co zaowocuje w przyszłości.
Ja na Twoim miejscu skupiłabym sie na podniesieniu własnej samooceny i wypracowaniu sobie w głowie granic, żeby więcej do takich sytuacji nie dopuścić. I to w tym powinien pomóc psycholog, a nie w diagnozowaniu na odległość kogoś, kogo zna tylko z Twojej relacji.

A poza tym musisz dać czasowi czas. Ta relacja trochę trwała i była huśtawką emocji. To normalne, że wyjście z tego zajmje czas i energię.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten czas rozłąk i powrotów minął. Wydawało mi się, że jest ta stabilizacja, zamieszkaliśmy razem, przez 1,5 roku nie było takich sytuacji, w których mnie zostawiał, mieliśmy plany, mieliśmy brać kredyt, codziennie powtarzał, że mnie kocha, nawet dzień przed kłótnią. Sporo namieszała tu jego mama. Jak rozmawialiśmy to chciał to skleić, jego matka stwierdziła że to bez sensu i na drugi dzień, napisał mi słowo w słowo słowa jego matki.

16

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:

Cześć,
Byłam w dwuletnim związku z chłopakiem, z czego rok mieszkaliśmy razem. Był to związek dość niestabilny, ex porzucał mnie w przeszłości z różnych powodów, zawsze przepraszałam go, latałam za nim, w niektórych kłótniach naprawdę zawiniłam, w innych, również kończących się rozpadem, przepraszałam go za coś, za co to on powinien mnie przeprosić. Pomiędzy tymi porzuceniami, było nam naprawdę dobrze. Postanowiłam z nim zamieszkać. Po roku również mnie zostawił, przyczyniła się do tego również jego mama.

Właśnie dlatego że przepraszałaś, latałaś za nim, pozwalał ci łaskawie do siebie wrócić. Zasłużyłaś więc dawał ci nagrodę w postaci jakiegoś okresu przyjemności, poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, żeby potem znowu ci to z byle powodu nagle odebrać.
Dobrze, że jesteś pod opieką psychiatry i psychologa, w jakiś sposób na pewno co to pomaga ale najbardziej możesz pomóc sobie sama. Pierwszym krokiem jest zrozumienie w jakim mechaniżmie funkcjonujesz, aby nie pozwolić już ani jemu ani nikomu innemu na manipulowanie tobą. To może nie być łatwe ale jest do zrobienia.
Miałaś dotąd złe doświadczenia z mężczyznami, oszukiwali cię i byi nieszczerzy, więc gdy spotkałaś jego, a on cię "nigdy nie okłamal" to wydaje ci się, że złapałaś pana Boga za nogi. Tylko że naprawdę zdrowy związek to taki, gdzie ludzie się nie oszukują, nie kłamią ale także nie manipulują sobą ani nie sprawiają sobie bólu. Niestety, ten ostatni także normalny nie jest. Dlaczego wybierasz dla siebie zawsze kogoś z jakimiś problemami? To wcale nieprawda, że normalni faceci to taka rzadkość, że możesz już nikogo dla siebie nie znaleść, tylko ty źle wybierasz. Z tym masz problem i tutaj powinnaś nad sobą popracować.

17

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Wielokropek napisał/a:
majowa95 napisał/a:

(...) chciałabym wyjść z tego bagna, z tej tęsknoty, chciałabym żyć jak inni ludzie i cieszyć się słońcem. (...)

Rozejrzyj się. Popatrz uważnie wokół siebie. Naprawdę jesteś i żyjesz w bagnie? Warto, także w tak trudnych chwilach, unikać egzaltacji i nazywać rzeczy po imieniu.


Po dwóch latach, niespodziewanie dla siebie, Twój związek przestał istnieć; przestawał istnieć, jak napisałaś, już kilkukrotnie, za każdym jednak razem udawało Ci się wyprosić kolejny wspólny czas. Po raz n-ty usiłowałaś skleić to, co było toksyczne, a od czego stałaś się zależna. Wyjście z uzależnienia/zależności nie jest łatwe, ale możliwe. Masz wsparcie specjalistów: psychiatry i psychologa. To dużo.


Twój związek umarł, wraz z nim umarły Twe plany, marzenia, nadzieje.
Rozejrzyj się. Nie jesteś sama, wokół żyje mnóstwo ludzi podobnych Tobie, mnóstwo ludzi - także z powodu rocznej już pandemii -przeżywa żałobę po śmierci swych bliskich.
Jesteś w żałobie, a ona rządzi się swymi prawami, ma kilka etapów (wg Elżbiety Kubler-Ross), to: zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresja i akceptacja, mogą one przebiegać w różnej kolejności. Od Twego rozstania minęło ledwie pięć tygodni, jesteś na początku drogi. Daj sobie czas, czasowi też.
Nie chcesz tęsknić, chcesz zapomnieć. To cele, które - jeszcze przez jakiś czas - są nieosiągalne. Nie ma żadnej metody (oprócz choroby z poważnym nieodwracalnym urazem mózgu), by pozbyć się pamięci, by zablokować tylko jedno lub kilka wybranych. Tęsknić kiedyś, jak dasz sobie szansę, przestaniesz, zapomnieć nie.


Przytomnym wzrokiem przyjrzyj się Twemu byłemu już związkowi, zobacz, co robiłaś, także z sobą i sobie, by mógł on trwać. Odbuduj swe poczucie własnej wartości, swą godność i szacunek do siebie. Nie obwiniaj nikogo, ani siebie, ani jego. Pomyśl, dlaczego pozwoliłaś na takie zachowania, wyciągnij wnioski na swój temat. I... pamiętaj o tym związku, i o tym, czego się nauczyłaś, jeśli pamiętać będziesz jest szansa, że nie popełnisz po raz kolejny tych samych błędów..

Ten związek i moje błędy natarczywie analizują się same w mojej głowie. Staram się odwrócić uwagę, ale non stop jest coś nie tak.
Rozglądając się dookoła, mam mamę i bardzo doceniam, że jest przy mnie. Ale brakuje mi strasznie jakiejś koleżanki, z którą mogłabym wyjść, pogadać, staram się ogólnie zorganizować sobie już jakoś czas, zapisałam się na różnego rodzaju zajęcia, w tym kierunku, w którym czuję, że mogę się spełnić, ale są to zajęcia indywidualne i w dodatku w innym mieście, bo w moim takie rzeczy nie są organizowane niestety. Przytłacza mnie ta samotność, że przyjdzie lato, a ja nie będę miała nawet z kim wybrać się np nad jezioro, morze. Prędzej mogłabym znaleźć kolegę na jakiejś apce randkowej ale totalnie nie mam na to ochoty. Naprawdę nie wiem, gdzie mogę poznać jakichś ludzi. Pracuję zdalnie w 4 ścianach. Napisałam nawet na spotted, ale zostało to wyśmiane przez nastolatków a jedyne kto się odezwał, to jakaś lesbijka.
Od tej samotności czuję, że zwariuję sad

18

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
polis napisał/a:

Wyjdziesz z tego jak znajdziesz szacunek do siebie i nie będziesz się przed typem płaszczyć. On może Tobą manipulować właśnie dlatego, że chodzisz przepraszać i prosić o powrót. Po co Ci to? Nie chce być z Tobą to niech spada.

Jeśli druga strona nie chce to nic nie zrobisz i żebranie Ci nie pomoże.

Jeśli druga strona stosuje szantaż emocjonalny i stąd te zerwania, żebyś się płaszczyła przed nim, to też nie warto być z takim niedojrzałym człowiekiem i lepiej zerwać kontakt.

Co Ci pomoże po rozstaniu, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że praca nad sobą i próbowanie nowych rzeczy. Były nie jest Ci potrzebny do szczęścia. Do tego, żeby być szczęśliwą osobą wystarczy, że Ty sama będziesz ze sobą szczęśliwa.

Myślę, że ten kontakt jest utracony już na zawsze. On się nie odezwie, jest takim typem człowieka. A nawet jeśli by się odezwał, co jest raczej nierealne, to po tym co przeżyłam, chyba nie chciałabym pogłębiać swojej rany i zaczynać cierpieć od nowa. Przy naszym poprzednim rozstaniu traktował mnie jak śmiecia. Ale wtedy pracowaliśmy razem, więc było inaczej.

Zapisałam się na nowe warsztaty, będę chciała się jakoś rozwijać, chcę zrobić prawko, zmuszam się do tego i stawiam przed faktem dokonanym, bo tak naprawdę nie mam ochoty na nic.
Ale doskwiera mi pustka i samotność sad
I wiem, że muszę stawić temu wszystkiemu czoła. Bo ta sytuacja się nie zmieni.

19

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Salomonka napisał/a:
majowa95 napisał/a:

Cześć,
Byłam w dwuletnim związku z chłopakiem, z czego rok mieszkaliśmy razem. Był to związek dość niestabilny, ex porzucał mnie w przeszłości z różnych powodów, zawsze przepraszałam go, latałam za nim, w niektórych kłótniach naprawdę zawiniłam, w innych, również kończących się rozpadem, przepraszałam go za coś, za co to on powinien mnie przeprosić. Pomiędzy tymi porzuceniami, było nam naprawdę dobrze. Postanowiłam z nim zamieszkać. Po roku również mnie zostawił, przyczyniła się do tego również jego mama.

Właśnie dlatego że przepraszałaś, latałaś za nim, pozwalał ci łaskawie do siebie wrócić. Zasłużyłaś więc dawał ci nagrodę w postaci jakiegoś okresu przyjemności, poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, żeby potem znowu ci to z byle powodu nagle odebrać.
Dobrze, że jesteś pod opieką psychiatry i psychologa, w jakiś sposób na pewno co to pomaga ale najbardziej możesz pomóc sobie sama. Pierwszym krokiem jest zrozumienie w jakim mechaniżmie funkcjonujesz, aby nie pozwolić już ani jemu ani nikomu innemu na manipulowanie tobą. To może nie być łatwe ale jest do zrobienia.
Miałaś dotąd złe doświadczenia z mężczyznami, oszukiwali cię i byi nieszczerzy, więc gdy spotkałaś jego, a on cię "nigdy nie okłamal" to wydaje ci się, że złapałaś pana Boga za nogi. Tylko że naprawdę zdrowy związek to taki, gdzie ludzie się nie oszukują, nie kłamią ale także nie manipulują sobą ani nie sprawiają sobie bólu. Niestety, ten ostatni także normalny nie jest. Dlaczego wybierasz dla siebie zawsze kogoś z jakimiś problemami? To wcale nieprawda, że normalni faceci to taka rzadkość, że możesz już nikogo dla siebie nie znaleść, tylko ty źle wybierasz. Z tym masz problem i tutaj powinnaś nad sobą popracować.

Strasznie dziękuję Ci za tą wiadomość. Nie wiem dlaczego, ale aż się popłakałam. Może masz rację, że właśnie dlatego tak go idealizuję.
Ale mam taką obawę, że naprawdę nikogo nie znajdę, nie mogę znaleźć sobie nawet koleżanki, do pogadania, wypicia kawy, a co dopiero uczciwego chłopaka. Chyba, że w internecie, ale w internecie wiadomo jak jest sad

20

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Jeśli rzeczywiście specjalista wydaje diagnozę, bez rozmowy z konkretną osobą, to raczej brakuje mu profesjonalizmu. Dlatego niektóre pojęcia czy określenia mogą być zbyt często stosowane, choćby narcyz czy toksyk. Teraz w co drugim takim wątku czy artykule można przeczytać o tym, jak to komuś jest okropnie, bo jego partner nie liczy się z jego potrzebami, oszukuje, manipuluje itd. Ilość podobnych historii daje do myślenia.

W tym konkretnym przypadku, już sam fakt, że wiecznie występują spięcia i kłótnie, rozstania na przemian z powrotami, świadczy o tym, że ludzie nie potrafią się ze sobą zwyczajnie dogadać. Akurat miałem w swoim najbliższym otoczeniu takie przypadki. w jednym z nich, kiedy już doszło do pierwszego rozstania, było wiadomo, że ponowne zejście się raczej nie przyniesie skutku.
Może warto zadać sobie pytanie, dlaczego na takich typów ciągle trafiasz? Może okazujesz swoim zachowaniem i podejśćiem pewną słabość, która wyzwala w innych chęć kontroli i władzy nad człowiekiem, przez co dochodzi do takich sytuacji, jak opisane tutaj..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

21 Ostatnio edytowany przez Tancerkaja (2021-05-02 09:58:02)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Przede wszystkim planuj na krótko przed. Jutro zrobię to i to. Muszę przetrwać do jutra i tak ciągle. Myślenie "nigdy i zawsze" pogarsza sprawę. Myślę że znajdziesz znajomych, teraz byłaś skoncentrowana na związku, ze pewnie nawet nie za uważałaś ludzi wokół. Lada moment coś się ruszy, będą jakieś imprezy plenerowe czy inne idź sama może akurat poznasz jakieś osoby. Trzeba wychodzić do ludzi. Zająć czymś głowę i pomyśleć co np.mozesz robić teraz będąc sama, a czego nie mogłaś w związku. Otwierają Ci się nowe możliwości. Teraz możesz wszystko! Wszystko się ułoży. Myśl że kiedyś będzie lepiej trzymała mnie przy życiu w podobnej sytuacji jak Twoja. Codziennie sobie powtarzałam że będzie lepiej, że muszę to po prostu przetrwać. To działa. Trzymaj się i nie poddawaj!

22 Ostatnio edytowany przez rossanka (2021-05-02 10:01:28)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:

Cześć,
. I boję się, że z tego powodu ja nigdy o nim nie zapomnę i nie ułożę sobie życia.

Czy byłyście w takiej sytuacji? Co Wam pomogło? Ile czasu potrzebowałyście na dojście do siebie? Czy jest jeszcze szansa na to, że mogę być szczęśliwa?

Byłam kiedyś w takiej sytuacji, wyjście z tego zajęło mi około 1.5 roku. W tamtym czasie brałam ponownie leki antydepresyjne, chodziłam do psychologa i psychiatry. Po rozstaniu rzuciłam się w wir znajomości, zaczekam chodzić na siłownię, uczyć się języków, kupiłam rower itd  bardzo dużo wychodziłam z domu. Czytałam mądre książki psychologiczne o ogólnie dużo rozmawiałam z ludźmi. Po 1,5 roku stwierdziłam, że już mnie nic a nic nie boli , pomalu mogłam nawet bywać w miejscach w mieście, gdzie razem chodziliśmy, a trochę tego było i nic mnie już nie ruszało w tych miejscach. Mimo tego, że mi wtedy przeszło, nie zarzuciłam moich nowych aktywności, doszły jeszcze nowe, co trwa do dziś ( rozstanie było w 2012 roku).
Boisz się, że nie ułożysz sobie życia i nie będziesz szczęśliwa. Znam to, bo jak się rozeszliśmy, miałam gdzieś 35 lat i bałam się tak samo, że nie zdążę mieć dzieci ( zawsze chciałam mieć dwoje) oraz że teraz długo będę sama, a może i nigdy nikogo nie poznam. Jakiś wielkich marzeń nie miałam, myślę,że były dosyć pospolite, po prostu poznać kogoś do życia.
Na to, czy kogoś poznasz nie mam wpływu, nie wiem co Ci powiedzieć. Żyj normalnie, tak jakbyś miała kogoś poznać ale równocześnie tak, jakbyś już miała być zawsze sama. Na to nie ma przepisu, a już na pewno nie znajdziesz tego na forum, każdy ma inną historie.
Ja mam 44 lata w tym roku i od tamtego czasu jestem sama, życia sobie nie ułożyłam, dzieci nie mam, męża nie mam i tak już widać zostanie.
Ale Ty pewnie kogoś znajdziesz i Ci się ułoży, bo ja mam dobrą rękę i jak z kimś pisze, to on w końcu sobie kogoś znajduje wink

23

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To nie jest ani Twoją rolą ani Twojej psycholog, żeby oceniać to czy on jest narcyzem czy nie. Wydając diagnozę nie widząc go na oczy, zachowała się mega nieprofesjonalnie.
Nie powinna też wyrażać swoich własnych opinii na temat powodów Waszego rozstania.

Może pora skupić się na Tobie?
Tkwiłaś w związku, który nie rokował od dłuższego czasu. W związku, w którym co chwilę rozchodziliście się, a pitem schodziliście. W związku, w którym prosiłaś i błagałaś, żeby on z Tobą był zamiast tupnąć w końcu i powiedzieć, że nie będziesz się przed nim płaszczyć. Tak naprawdę powód Waszego obecnego rozstania nie jest ważny, bo od pierwszego razu, kiedy wyprosiłaś powrót, było całkowicie jasne, że ten związek nie przetrwa próby czasu i nie jest czymś zdrowym i dobrym, co zaowocuje w przyszłości.
Ja na Twoim miejscu skupiłabym sie na podniesieniu własnej samooceny i wypracowaniu sobie w głowie granic, żeby więcej do takich sytuacji nie dopuścić. I to w tym powinien pomóc psycholog, a nie w diagnozowaniu na odległość kogoś, kogo zna tylko z Twojej relacji.

A poza tym musisz dać czasowi czas. Ta relacja trochę trwała i była huśtawką emocji. To normalne, że wyjście z tego zajmje czas i energię.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten czas rozłąk i powrotów minął. Wydawało mi się, że jest ta stabilizacja, zamieszkaliśmy razem, przez 1,5 roku nie było takich sytuacji, w których mnie zostawiał, mieliśmy plany, mieliśmy brać kredyt, codziennie powtarzał, że mnie kocha, nawet dzień przed kłótnią. Sporo namieszała tu jego mama. Jak rozmawialiśmy to chciał to skleić, jego matka stwierdziła że to bez sensu i na drugi dzień, napisał mi słowo w słowo słowa jego matki.

Czas rozstań i powrotów, jak raz się zacznie, to kończy się tylko ostatecznym powrotem. To nie jest ten typ związku, w którym możesz oczekiwać happy-endu.
Traktował Cię jak śmiecia, a Ty za nim jeszcze biegałaś i chciałaś brać z nim kredyt:) naprawdę nie widzisz tutaj swoich własnych błędów?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

24 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-05-02 11:53:31)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Byłam w identycznej sytuacji co Ty autorko i powiem szczerze, że 5 tygodni to jest nic smile
Ja dopiero po roku z kawałkiem zaczęłam wracać do żywych. Pierwsze tygodnie były koszmarem - nie byłam w stanie nawet pracować, szłam do pracy, płakałam i siedziałam jak zombie. W domu wciąż spałam - to była dla mnie jedyna ucieczka. Wciąz mi się śnił, co jeszcze bardziej mnie dobijało, bo po obudzeniu miałam wrażenie że właśnie się spotkaliśmy (zazwyczaj mi się śniło że się godzimy).

Zafiksowałam na punkcie myśli że nigdy nie spotkam podobnego faceta, że on był jedyny i najlepszy. W ciągu tamtego roku szukałam facetów o tym samym imieniu albo podobnym wyglądzie, albo podobnych pasjach lub pracy - żeby mieć namiastkę jego. Ale te kontakty strasznie bolały, bo żaden nie był nim. naprawdę głęboko wierzyłam, że spotkałam na swojej drodze ideał - zarówno pod kątem wyglądu jak i charakteru, a on wyrwał mi się z rąk. Miliony razy analizowałam co zrobiłam źle, co źle powiedziałam... W naszym przypadku też dużą rolę odegrała jego matka.

Wiesz co mnie uleczyło? Po roku napisałam do niego, mają nadzieję że on tak naprawdę tęskni i żałuje, a on mnie totalnie zlał. Odpisał, ale okropnie. I wtedy do mnie doszło że go idealizowałam.
W takich sytuacjach faceci nigdy nie żałują porzucenia, wcale nie siedzą i nie rozmyślają, tylko są szczęśliwi że to zrobili.

Mniej więcej po 1,5 roku zaczęłam autentycznie czuć że to nie była miłość jedyna, ale jedna z wielu. Zaczęłam naprawdę poważnie być gotowa na miłość, na nowe emocje, nie szukałam już kalki mojego ex, zaczęli mi się podobać inni (wyglądem, osobowością) faceci. Z perspektywy czasu nadal twierdze, że nie znam dokładnej przyczyny rozstania, nigdy tego nie zrozumiałam, ale po czasie przestało to mieć znaczenie. Liczyło się tylko to, że zostawił mnie, porzucił bez powodu jak ścierkę, podczas gdy wcześniej mówił pompatyczne rzeczy, szukał pierścionka zaręczynowego, szukaliśmy domu do kupienia itd. Zrobił rzecz niewybaczalną i trzeba sobie zdać sprawę że taki facet to ch*j.

Do dziś wspominam to doświadczenie jako najbardziej bolesne w moim życiu (zawsze powtarzałam że wolałabym mieć złamaną nogę niż złamane serce), ale zobacz: zakochałam się potem, wyszłam za mąż, a tamten facet jest wspomnieniem.

Podsumowując: daj sobie czas.

25

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Lady Loka napisał/a:
majowa95 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To nie jest ani Twoją rolą ani Twojej psycholog, żeby oceniać to czy on jest narcyzem czy nie. Wydając diagnozę nie widząc go na oczy, zachowała się mega nieprofesjonalnie.
Nie powinna też wyrażać swoich własnych opinii na temat powodów Waszego rozstania.

Może pora skupić się na Tobie?
Tkwiłaś w związku, który nie rokował od dłuższego czasu. W związku, w którym co chwilę rozchodziliście się, a pitem schodziliście. W związku, w którym prosiłaś i błagałaś, żeby on z Tobą był zamiast tupnąć w końcu i powiedzieć, że nie będziesz się przed nim płaszczyć. Tak naprawdę powód Waszego obecnego rozstania nie jest ważny, bo od pierwszego razu, kiedy wyprosiłaś powrót, było całkowicie jasne, że ten związek nie przetrwa próby czasu i nie jest czymś zdrowym i dobrym, co zaowocuje w przyszłości.
Ja na Twoim miejscu skupiłabym sie na podniesieniu własnej samooceny i wypracowaniu sobie w głowie granic, żeby więcej do takich sytuacji nie dopuścić. I to w tym powinien pomóc psycholog, a nie w diagnozowaniu na odległość kogoś, kogo zna tylko z Twojej relacji.

A poza tym musisz dać czasowi czas. Ta relacja trochę trwała i była huśtawką emocji. To normalne, że wyjście z tego zajmje czas i energię.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten czas rozłąk i powrotów minął. Wydawało mi się, że jest ta stabilizacja, zamieszkaliśmy razem, przez 1,5 roku nie było takich sytuacji, w których mnie zostawiał, mieliśmy plany, mieliśmy brać kredyt, codziennie powtarzał, że mnie kocha, nawet dzień przed kłótnią. Sporo namieszała tu jego mama. Jak rozmawialiśmy to chciał to skleić, jego matka stwierdziła że to bez sensu i na drugi dzień, napisał mi słowo w słowo słowa jego matki.

Czas rozstań i powrotów, jak raz się zacznie, to kończy się tylko ostatecznym powrotem. To nie jest ten typ związku, w którym możesz oczekiwać happy-endu.
Traktował Cię jak śmiecia, a Ty za nim jeszcze biegałaś i chciałaś brać z nim kredyt:) naprawdę nie widzisz tutaj swoich własnych błędów?

Przez ten jeden rok nie traktował mnie jak śmiecia. Potraktował pod koniec sad

26

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
madoja napisał/a:

Byłam w identycznej sytuacji co Ty autorko i powiem szczerze, że 5 tygodni to jest nic smile
Ja dopiero po roku z kawałkiem zaczęłam wracać do żywych. Pierwsze tygodnie były koszmarem - nie byłam w stanie nawet pracować, szłam do pracy, płakałam i siedziałam jak zombie. W domu wciąż spałam - to była dla mnie jedyna ucieczka. Wciąz mi się śnił, co jeszcze bardziej mnie dobijało, bo po obudzeniu miałam wrażenie że właśnie się spotkaliśmy (zazwyczaj mi się śniło że się godzimy).

Zafiksowałam na punkcie myśli że nigdy nie spotkam podobnego faceta, że on był jedyny i najlepszy. W ciągu tamtego roku szukałam facetów o tym samym imieniu albo podobnym wyglądzie, albo podobnych pasjach lub pracy - żeby mieć namiastkę jego. Ale te kontakty strasznie bolały, bo żaden nie był nim. naprawdę głęboko wierzyłam, że spotkałam na swojej drodze ideał - zarówno pod kątem wyglądu jak i charakteru, a on wyrwał mi się z rąk. Miliony razy analizowałam co zrobiłam źle, co źle powiedziałam... W naszym przypadku też dużą rolę odegrała jego matka.

Wiesz co mnie uleczyło? Po roku napisałam do niego, mają nadzieję że on tak naprawdę tęskni i żałuje, a on mnie totalnie zlał. Odpisał, ale okropnie. I wtedy do mnie doszło że go idealizowałam.
W takich sytuacjach faceci nigdy nie żałują porzucenia, wcale nie siedzą i nie rozmyślają, tylko są szczęśliwi że to zrobili.

Mniej więcej po 1,5 roku zaczęłam autentycznie czuć że to nie była miłość jedyna, ale jedna z wielu. Zaczęłam naprawdę poważnie być gotowa na miłość, na nowe emocje, nie szukałam już kalki mojego ex, zaczęli mi się podobać inni (wyglądem, osobowością) faceci. Z perspektywy czasu nadal twierdze, że nie znam dokładnej przyczyny rozstania, nigdy tego nie zrozumiałam, ale po czasie przestało to mieć znaczenie. Liczyło się tylko to, że zostawił mnie, porzucił bez powodu jak ścierkę, podczas gdy wcześniej mówił pompatyczne rzeczy, szukał pierścionka zaręczynowego, szukaliśmy domu do kupienia itd. Zrobił rzecz niewybaczalną i trzeba sobie zdać sprawę że taki facet to ch*j.

Do dziś wspominam to doświadczenie jako najbardziej bolesne w moim życiu (zawsze powtarzałam że wolałabym mieć złamaną nogę niż złamane serce), ale zobacz: zakochałam się potem, wyszłam za mąż, a tamten facet jest wspomnieniem.

Podsumowując: daj sobie czas.

Bardzo dobrze napisane.
Miałam podobnie, też 1,5 roku dochodziłam dosuebie i też podobnie było w znaczeniu, że w zasadzie nie wiem, dlaczego ex się nagle wycofał.
Z resztą posta też się zgadzam ( tylko końcówkę mam inną, nikogo już nie poznałam)
Ps Madoja doszedł mail? Jak nie chcesz odpisywać, to też spoko, tylko coś mi się z pocztą działo, do innych też nie dochodziły, albo do mnie też nie.

27

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
madoja napisał/a:

Byłam w identycznej sytuacji co Ty autorko i powiem szczerze, że 5 tygodni to jest nic smile
Ja dopiero po roku z kawałkiem zaczęłam wracać do żywych. Pierwsze tygodnie były koszmarem - nie byłam w stanie nawet pracować, szłam do pracy, płakałam i siedziałam jak zombie. W domu wciąż spałam - to była dla mnie jedyna ucieczka. Wciąz mi się śnił, co jeszcze bardziej mnie dobijało, bo po obudzeniu miałam wrażenie że właśnie się spotkaliśmy (zazwyczaj mi się śniło że się godzimy).

Zafiksowałam na punkcie myśli że nigdy nie spotkam podobnego faceta, że on był jedyny i najlepszy. W ciągu tamtego roku szukałam facetów o tym samym imieniu albo podobnym wyglądzie, albo podobnych pasjach lub pracy - żeby mieć namiastkę jego. Ale te kontakty strasznie bolały, bo żaden nie był nim. naprawdę głęboko wierzyłam, że spotkałam na swojej drodze ideał - zarówno pod kątem wyglądu jak i charakteru, a on wyrwał mi się z rąk. Miliony razy analizowałam co zrobiłam źle, co źle powiedziałam... W naszym przypadku też dużą rolę odegrała jego matka.

Wiesz co mnie uleczyło? Po roku napisałam do niego, mają nadzieję że on tak naprawdę tęskni i żałuje, a on mnie totalnie zlał. Odpisał, ale okropnie. I wtedy do mnie doszło że go idealizowałam.
W takich sytuacjach faceci nigdy nie żałują porzucenia, wcale nie siedzą i nie rozmyślają, tylko są szczęśliwi że to zrobili.

Mniej więcej po 1,5 roku zaczęłam autentycznie czuć że to nie była miłość jedyna, ale jedna z wielu. Zaczęłam naprawdę poważnie być gotowa na miłość, na nowe emocje, nie szukałam już kalki mojego ex, zaczęli mi się podobać inni (wyglądem, osobowością) faceci. Z perspektywy czasu nadal twierdze, że nie znam dokładnej przyczyny rozstania, nigdy tego nie zrozumiałam, ale po czasie przestało to mieć znaczenie. Liczyło się tylko to, że zostawił mnie, porzucił bez powodu jak ścierkę, podczas gdy wcześniej mówił pompatyczne rzeczy, szukał pierścionka zaręczynowego, szukaliśmy domu do kupienia itd. Zrobił rzecz niewybaczalną i trzeba sobie zdać sprawę że taki facet to ch*j.

Do dziś wspominam to doświadczenie jako najbardziej bolesne w moim życiu (zawsze powtarzałam że wolałabym mieć złamaną nogę niż złamane serce), ale zobacz: zakochałam się potem, wyszłam za mąż, a tamten facet jest wspomnieniem.

Podsumowując: daj sobie czas.

Jakbym czytała o sobie. Z tym że ja dzwoniłam do mojego ex, upokażałam się, on miał mnie totalnie gdzieś i to pozwoliło przejść do kolejnego etapu - do uświadomienia sobie, że to koniec, że on nie wróci. I już nic tego nie naprawi.

Straciłam jakiekolwiek chęci do życia. Te wszystkie warsztaty, na które się pozapisywałam - ja wcale ich nie chcę sad Przed chwilą wpadłam w taki płacz i poczucie beznadziei, że miałam ochotę przespać życie.

Dziękuję Ci za tą wiadomość. To pocieszające, że są jednak happyendy.

Mogłabyś opowiedzieć jak wyglądało to 1.5 roku? Czy Twój stan był przez ten cały czas tragiczny, czy zaczynało się lepiej?
Jak poznałaś swoją drugą połówkę?

28 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-05-02 12:45:10)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Ja też dzwoniłam i prosiłam! Przez 2 tygodnie sie upokarzałam.

Teraz czujesz się jakbyś rzucała się bezsilnie w klatce, jak zwierzę. Albo wpadła do wielkiego dołu i nie wiesz jak wyjść z niego. To straszne uczucie, bo nie widać szans na zmianę ani na szczęście. Wszystko jest bez sensu, a ta strata aż boli fizycznie.

Uważam że najgorsze masz już za sobą - pierwsze tygodnie to horror.

Ja wtedy wciąż oglądałam filmiki o rozstaniu na YT, porady psychologów (wpisz w YT "Jak przeżyć rozstanie" itp.). To pomagało na chwilę, ale jednak pomagało. Nawet te chwile były dobre. Kupiłam książki w stylu "Jak uleczyć złamane serce" i czytałam. Często czytałam płacząc. Czułam się NICZYJA - to słowo bardzo pasuje. Nic nie rozumiałam, w głowie wciąż analizowałam ostatnie rozmowy, jego sygnały, zastanawiałam się czy mogłam to rozstanie powstrzymać. Na zmianę fantazjowałam o tym że się godzimy albo że go morduję (i inne straszne fizyczne tortury) smile
Jak tonący brzytwy łapałam się każdej wzmianki (w filmie, w książce) o tym że można do siebie powrócić. Tłumaczyłam go w głowie, że może musi mieć czas, musi odpocząć, ale zatęskni i niedługo będziemy razem. Bo przecież nasza miłość była wyjątkowa i prawdziwa.

Pomagała mi myśl, że odezwę się np. w następnym miesiącu. A w następnym miesiącu nie miałam odwagi i przesuwałam to na kolejny miesiąc itd. To mi choć trochę pozwoliło poczuć że kontroluję sytuację.

Nie zaglądałam na jego fb, usunęłam wszystkie zdjęcia i rozmowy, bo to mnie zabijało jeszcze bardziej. Mam nadzieje że też to zrobiłaś.

A jak wyglądał przebieg tego czasu? Po około 2 miesiącach od rozstania był Sylwester (mieliśmy go spędzić razem, haha). Patrząc w nocy na fajerwerki obiecałam sobie że od dziś koniec płaczu (bo do tej pory płakałam dzień w dzień), ze muszę sama się postarać by z tego wyjść. Chociaż nie udało mi się dotrzymać słowa, to ta rozmowa samej ze sobą mi pomogła. W każdym tygodniu rozmyślałam ile płakałam - dla mnie sukcesem był że w tym tygodniu płakałam tylko 5 dni, ale już 4 tygodnie później tylko 3-4 dni. Im więcej tygodni mijało, tym były większe odległości między płaczem a płaczem. Ale wewnątrz cierpiałam dalej. Pamiętam że minęło 8-10 miesięcy a ja nadal wciąż o nim myślałam, każdego faceta porównywałam do niego, czułam że CHCĘ JUŻ PRZESTAĆ TO CZUĆ, a nie mogłam, byłam uwiązana emocjonalnie do przeszłości. Nasze rozmowy były w mojej głowie świeże, jakby wydarzyły się przed godziną. Ja autentycznie żyłam w przeszłości, w mojej głowie wciąż ten związek trwał (podczas gdy on pewnie roześmiany obracał w łóżku kolejną dziewczynę).

Mój kolega powiedział bolesne ale prawdziwe słowa. Bo skarżyłam mu się że to była prawdziwa miłość, miłość życia. A on odpowiedział "może była to miłość Twojego życia, ale nie jego życia".

Najśmieszniejsze że ja go wciąż broniłam, tłumaczyłam że naprawdę mnie kochał! Że to zły los nas rozdzielił!
Teraz mi się przypomniało że nawet czarowałam smile (chociaż normalnie w to nie wierzę), robiłam jakieś zaklęcia by wrócił, chciałam zapłacić grube pieniądze jakieś wróżce, żeby go do mnie sprowadziła. Ehhh..... Oczywiście nic nie zadziałało.

No i jak wspomniałam - po roku odezwałam się do niego. Odpisał olewająco. Dotarło do mnie że facet z mojej głowy nie istnieje. I wtedy, dosłownie dzień po dniu czułam jak schodzi ze mnie miłość. Bywały jeszcze tylko epizody może raz na kilka tygodni, że zatęskniłam za naszymi rozmowami, ale ogólnie to zaczęłam o nim zapominać.

I np. wcześniej gdy poznałam faceta to od razu mu się skarżyłam jak zostałam porzucona, ogólnie to był dla mnie temat nr 1.
Potem o tym porzuceniu wspominałam mimochodem, bez emocji, po wielu dniach znajomości, jak o każdej innej mało ważnej informacji.

Męża poznałam na Sympatii.

29

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Można naprawdę żyć choćby tylko jakiś czas samej i to w żaden sposób nie świadczy, że kobieta jest jakoś wybrakowana:)
Jeśli jesteś zadowolona ze swojego życia, potrafisz się nim cieszyć, to przyciągasz do siebie fajnych ludzi.

Polecam ci książki do przeczytania, naprawdę pouczająca lektura.

"Kobiety które kochają za bardzo" Robin Norwood
"Toksyczni mężczyźni" Lilllian Glass
"Kochać szczęśliwie 7 podpowiedzi dla kobiet" Sylvia Schneider

30

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Chcę dodać że nie chodziłam do żadnego psychiatry, psychologa, nie brałam żadnych leków. Absolutnie wykluczałam ten rodzaj "pomocy", nie chciałam łykać tabletek (dodam że 7 lat temu przechodziłam po pewnym wydarzeniu załamanie z napadami paniki i wtedy tez nie brałam leków, uparłam się że przejdę przez to sama). Wierzyłam że każdy jest dla siebie najlepszym psychologiem. Pomagały mi bardzo właśnie te filmiki na YT, książki, rozmowy z przyjaciółmi - najlepiej takimi którzy sami przeszli bolesne rozstanie.

To nie jest tak że odradzam taką pomoc, ale nie chcę żebyś myślała że poradzisz sobie tylko z pomocą specjalistów lub leków, bo sama jesteś tak słaba. Ta siła jest w Tobie, na serio.

31

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
madoja napisał/a:

Ja też dzwoniłam i prosiłam! Przez 2 tygodnie sie upokarzałam.

Teraz czujesz się jakbyś rzucała się bezsilnie w klatce, jak zwierzę. Albo wpadła do wielkiego dołu i nie wiesz jak wyjść z niego. To straszne uczucie, bo nie widać szans na zmianę ani na szczęście. Wszystko jest bez sensu, a ta strata aż boli fizycznie.

Uważam że najgorsze masz już za sobą - pierwsze tygodnie to horror.

Ja wtedy wciąż oglądałam filmiki o rozstaniu na YT, porady psychologów (wpisz w YT "Jak przeżyć rozstanie" itp.). To pomagało na chwilę, ale jednak pomagało. Nawet te chwile były dobre. Kupiłam książki w stylu "Jak uleczyć złamane serce" i czytałam. Często czytałam płacząc. Czułam się NICZYJA - to słowo bardzo pasuje. Nic nie rozumiałam, w głowie wciąż analizowałam ostatnie rozmowy, jego sygnały, zastanawiałam się czy mogłam to rozstanie powstrzymać. Na zmianę fantazjowałam o tym że się godzimy albo że go morduję (i inne straszne fizyczne tortury) smile
Jak tonący brzytwy łapałam się każdej wzmianki (w filmie, w książce) o tym że można do siebie powrócić. Tłumaczyłam go w głowie, że może musi mieć czas, musi odpocząć, ale zatęskni i niedługo będziemy razem. Bo przecież nasza miłość była wyjątkowa i prawdziwa.

Pomagała mi myśl, że odezwę się np. w następnym miesiącu. A w następnym miesiącu nie miałam odwagi i przesuwałam to na kolejny miesiąc itd. To mi choć trochę pozwoliło poczuć że kontroluję sytuację.

Nie zaglądałam na jego fb, usunęłam wszystkie zdjęcia i rozmowy, bo to mnie zabijało jeszcze bardziej. Mam nadzieje że też to zrobiłaś.

A jak wyglądał przebieg tego czasu? Po około 2 miesiącach od rozstania był Sylwester (mieliśmy go spędzić razem, haha). Patrząc w nocy na fajerwerki obiecałam sobie że od dziś koniec płaczu (bo do tej pory płakałam dzień w dzień), ze muszę sama się postarać by z tego wyjść. Chociaż nie udało mi się dotrzymać słowa, to ta rozmowa samej ze sobą mi pomogła. W każdym tygodniu rozmyślałam ile płakałam - dla mnie sukcesem był że w tym tygodniu płakałam tylko 5 dni, ale już 4 tygodnie później tylko 3-4 dni. Im więcej tygodni mijało, tym były większe odległości między płaczem a płaczem. Ale wewnątrz cierpiałam dalej. Pamiętam że minęło 8-10 miesięcy a ja nadal wciąż o nim myślałam, każdego faceta porównywałam do niego, czułam że CHCĘ JUŻ PRZESTAĆ TO CZUĆ, a nie mogłam, byłam uwiązana emocjonalnie do przeszłości. Nasze rozmowy były w mojej głowie świeże, jakby wydarzyły się przed godziną. Ja autentycznie żyłam w przeszłości, w mojej głowie wciąż ten związek trwał (podczas gdy on pewnie roześmiany obracał w łóżku kolejną dziewczynę).

Mój kolega powiedział bolesne ale prawdziwe słowa. Bo skarżyłam mu się że to była prawdziwa miłość, miłość życia. A on odpowiedział "może była to miłość Twojego życia, ale nie jego życia".

Najśmieszniejsze że ja go wciąż broniłam, tłumaczyłam że naprawdę mnie kochał! Że to zły los nas rozdzielił!
Teraz mi się przypomniało że nawet czarowałam smile (chociaż normalnie w to nie wierzę), robiłam jakieś zaklęcia by wrócił, chciałam zapłacić grube pieniądze jakieś wróżce, żeby go do mnie sprowadziła. Ehhh..... Oczywiście nic nie zadziałało.

No i jak wspomniałam - po roku odezwałam się do niego. Odpisał olewająco. Dotarło do mnie że facet z mojej głowy nie istnieje. I wtedy, dosłownie dzień po dniu czułam jak schodzi ze mnie miłość. Bywały jeszcze tylko epizody może raz na kilka tygodni, że zatęskniłam za naszymi rozmowami, ale ogólnie to zaczęłam o nim zapominać.

I np. wcześniej gdy poznałam faceta to od razu mu się skarżyłam jak zostałam porzucona, ogólnie to był dla mnie temat nr 1.
Potem o tym porzuceniu wspominałam mimochodem, bez emocji, po wielu dniach znajomości, jak o każdej innej mało ważnej informacji.

Męża poznałam na Sympatii.

U mnie całe szczęście nie ma już tej nadziei. No może jest jakaś minimalna, że może odezwie się za kilka miesięcy. Ale to taki 1% i przyjęłam już raczej do świadomości fakt, że to koniec. Te wszystkie filmiki o rozstaniach, książki itp znam na pamięć.
Wypisuję sobie jego wady zalety, był taki moment że wstałam i powiedziałam sobie, że będzie lepiej, zrobię prawko, pojadę na super wakacje. A potem dociera do mnie, że ja wcale tego nie chcę, że ja chcę jego i naprawdę przez ten rok było mi z nim dobrze. A ja sobie tylko wmawiam, że było inaczej. Tymczasem on ma mnie gdzieś. I to boli najbardziej.

32

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Salomonka napisał/a:

Można naprawdę żyć choćby tylko jakiś czas samej i to w żaden sposób nie świadczy, że kobieta jest jakoś wybrakowana:)
Jeśli jesteś zadowolona ze swojego życia, potrafisz się nim cieszyć, to przyciągasz do siebie fajnych ludzi.

Polecam ci książki do przeczytania, naprawdę pouczająca lektura.

"Kobiety które kochają za bardzo" Robin Norwood
"Toksyczni mężczyźni" Lilllian Glass
"Kochać szczęśliwie 7 podpowiedzi dla kobiet" Sylvia Schneider

Razem z pania psycholog będę pracować nad tym, by wypełnić tą pustkę na nowo, ale to jest tak cholernie trudne. sad Czytałam książkę "Kobiety, które kochają za bardzo"

33

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:

U mnie całe szczęście nie ma już tej nadziei. No może jest jakaś minimalna, że może odezwie się za kilka miesięcy. Ale to taki 1% i przyjęłam już raczej do świadomości fakt, że to koniec. Te wszystkie filmiki o rozstaniach, książki itp znam na pamięć.
Wypisuję sobie jego wady zalety, był taki moment że wstałam i powiedziałam sobie, że będzie lepiej, zrobię prawko, pojadę na super wakacje. A potem dociera do mnie, że ja wcale tego nie chcę, że ja chcę jego i naprawdę przez ten rok było mi z nim dobrze. A ja sobie tylko wmawiam, że było inaczej. Tymczasem on ma mnie gdzieś. I to boli najbardziej.

Haha, ja tez sobie wiele obiecywałam. A prawka do dziś nie zrobiłam. W tych filmikach na YT wszyscy mówią że rozstanie jest dobre, by zmienić swoje życie, wziąć się za siebie. Ja miałam to gdzieś. Nie chciało mi się. I podświadomie wiedziałam że to tylko takie malowanie trupa - zakrywanie bólu czymś co nie da mi szczęścia.
Teraz uważam że nie trzeba dokonywać spektakularnych zmian w życiu, żeby ból minął.

Znam historie rozstań innych i w niektórych przypadkach pomogła po prostu nowa miłość.

34

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
madoja napisał/a:

Chcę dodać że nie chodziłam do żadnego psychiatry, psychologa, nie brałam żadnych leków. Absolutnie wykluczałam ten rodzaj "pomocy", nie chciałam łykać tabletek (dodam że 7 lat temu przechodziłam po pewnym wydarzeniu załamanie z napadami paniki i wtedy tez nie brałam leków, uparłam się że przejdę przez to sama). Wierzyłam że każdy jest dla siebie najlepszym psychologiem. Pomagały mi bardzo właśnie te filmiki na YT, książki, rozmowy z przyjaciółmi - najlepiej takimi którzy sami przeszli bolesne rozstanie.

To nie jest tak że odradzam taką pomoc, ale nie chcę żebyś myślała że poradzisz sobie tylko z pomocą specjalistów lub leków, bo sama jesteś tak słaba. Ta siła jest w Tobie, na serio.

Łapię się wszystkiego, bo czuję się bezradna. I w moim otoczeniu nie ma nikogo sad

35

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
madoja napisał/a:
majowa95 napisał/a:

U mnie całe szczęście nie ma już tej nadziei. No może jest jakaś minimalna, że może odezwie się za kilka miesięcy. Ale to taki 1% i przyjęłam już raczej do świadomości fakt, że to koniec. Te wszystkie filmiki o rozstaniach, książki itp znam na pamięć.
Wypisuję sobie jego wady zalety, był taki moment że wstałam i powiedziałam sobie, że będzie lepiej, zrobię prawko, pojadę na super wakacje. A potem dociera do mnie, że ja wcale tego nie chcę, że ja chcę jego i naprawdę przez ten rok było mi z nim dobrze. A ja sobie tylko wmawiam, że było inaczej. Tymczasem on ma mnie gdzieś. I to boli najbardziej.

Haha, ja tez sobie wiele obiecywałam. A prawka do dziś nie zrobiłam. W tych filmikach na YT wszyscy mówią że rozstanie jest dobre, by zmienić swoje życie, wziąć się za siebie. Ja miałam to gdzieś. Nie chciało mi się. I podświadomie wiedziałam że to tylko takie malowanie trupa - zakrywanie bólu czymś co nie da mi szczęścia.
Teraz uważam że nie trzeba dokonywać spektakularnych zmian w życiu, żeby ból minął.

Znam historie rozstań innych i w niektórych przypadkach pomogła po prostu nowa miłość.

I czy ta nowa miłość okazywała się lepsza?

36

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Jest jeszcze " Nie zależy mu na tobie"G. Behrendt .

Ja niestety brałam antydepresanty, ale u mnie nałożyły się jeszcze inne rzeczy, a bałam się, że zawalę pracę.

Dziwne, ale po latach, nie m pojęcia co się dzieje u exa. Po rozstaniu, ostatniej Romowie, nie dzwoniłam, nie pisałam, nie prosiłam o powrót, z jego strony też cisza była. Potem mi przeszlo,  tzn tęsknota za nim. Myślałam, że już nikogo takiego nie spotkam. Q nie chciałam być znowu sama.

Jak ten twój ex nie chce razem dalej być to już niewiele możesz zrobić oprócz usunięcia się na bok I zadbanie o siebie.

37

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
madoja napisał/a:
majowa95 napisał/a:

U mnie całe szczęście nie ma już tej nadziei. No może jest jakaś minimalna, że może odezwie się za kilka miesięcy. Ale to taki 1% i przyjęłam już raczej do świadomości fakt, że to koniec. Te wszystkie filmiki o rozstaniach, książki itp znam na pamięć.
Wypisuję sobie jego wady zalety, był taki moment że wstałam i powiedziałam sobie, że będzie lepiej, zrobię prawko, pojadę na super wakacje. A potem dociera do mnie, że ja wcale tego nie chcę, że ja chcę jego i naprawdę przez ten rok było mi z nim dobrze. A ja sobie tylko wmawiam, że było inaczej. Tymczasem on ma mnie gdzieś. I to boli najbardziej.

Haha, ja tez sobie wiele obiecywałam. A prawka do dziś nie zrobiłam. W tych filmikach na YT wszyscy mówią że rozstanie jest dobre, by zmienić swoje życie, wziąć się za siebie. Ja miałam to gdzieś. Nie chciało mi się. I podświadomie wiedziałam że to tylko takie malowanie trupa - zakrywanie bólu czymś co nie da mi szczęścia.
Teraz uważam że nie trzeba dokonywać spektakularnych zmian w życiu, żeby ból minął.

Znam historie rozstań innych i w niektórych przypadkach pomogła po prostu nowa miłość.

Pod warunkiem, że odwzajemniona. Inaczej przezywasz raz jeszcze.

38

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:

I czy ta nowa miłość okazywała się lepsza?

Tak.
Skoro miała taką siłę, by wymazać uczucia do ex i sprawić że znów się unosi nad ziemią, to tak.

39

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
rossanka napisał/a:

Jest jeszcze " Nie zależy mu na tobie"G. Behrendt .

Ja niestety brałam antydepresanty, ale u mnie nałożyły się jeszcze inne rzeczy, a bałam się, że zawalę pracę.

Dziwne, ale po latach, nie m pojęcia co się dzieje u exa. Po rozstaniu, ostatniej Romowie, nie dzwoniłam, nie pisałam, nie prosiłam o powrót, z jego strony też cisza była. Potem mi przeszlo,  tzn tęsknota za nim. Myślałam, że już nikogo takiego nie spotkam. Q nie chciałam być znowu sama.

Jak ten twój ex nie chce razem dalej być to już niewiele możesz zrobić oprócz usunięcia się na bok I zadbanie o siebie.

Antydepresanty pomogły? Ile czasu zajęło Ci dojście do siebie? Ułożylas sobie życie?

40

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Jeśli masz choćby ten 1% nadziei, że on się kiedyś odezwie to masz tej nadziei o 1% za dużo. Zostawiasz sobie furtkę, że może jednak on coś zrozumie, domyśli się jak cię skrzywdził i wróci aby ci to wszystko wynagrodzić. Nie możesz tak myśleć, jeśli chcesz wyjść na prostą.
Ja miałam w życiu dwa poważne związki i oba to kula w płot, choć drugi związek był dla mnie o niebo ważniejszy i mocniej cierpiałam po rozstaniu. Miałam nawet myśli żeby ze sobą skończyć, bo skoro nic mi w życiu nie wychodzi to po co się męczyć smile Rany, jak sobie to przypomnę, to nie mogę uwierzyć, że to byłam ja i to były moje myśli smile
Czytaj to co napisala Madoja, bo ubrała w słowa to, co często się nam kobietom przytrafia, choć różnie sobie z tym radzimy, jedne lepiej drugie gorzej. Nie jesteś sama i wiele z nas przeszlo już właśnie to, co teraz ty przechodzisz. Spokojnie, najważniejsze to utrzymać ster w rękach, a narazie wcale nieźle ci idzie. Już się nie płaszczysz, nie prosisz i przeżywasz etap żaloby po związku. Podobno tych etapów jest 7, więc jest co robić i jak nad sobą pracować, bo teraz jesteś gdzieś... po środku.

41

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jest jeszcze " Nie zależy mu na tobie"G. Behrendt .

Ja niestety brałam antydepresanty, ale u mnie nałożyły się jeszcze inne rzeczy, a bałam się, że zawalę pracę.

Dziwne, ale po latach, nie m pojęcia co się dzieje u exa. Po rozstaniu, ostatniej Romowie, nie dzwoniłam, nie pisałam, nie prosiłam o powrót, z jego strony też cisza była. Potem mi przeszlo,  tzn tęsknota za nim. Myślałam, że już nikogo takiego nie spotkam. Q nie chciałam być znowu sama.

Jak ten twój ex nie chce razem dalej być to już niewiele możesz zrobić oprócz usunięcia się na bok I zadbanie o siebie.

Antydepresanty pomogły? Ile czasu zajęło Ci dojście do siebie? Ułożylas sobie życie?

Tabletki pomogły mi w tamtym czasie żyć  mogłam w miarę normalnie jeść, spać, pracować  , mniej płakałam, nie bałam się wychodzić z domu. ( ale ja choruje na nerwice). Po około 1,5 roku stwierdziłam, że już mi przeszła tęsknota i dopiero wtedy zaczęłam zauważać innych mężczyzn, zaczęli mi się podobać.
Bo do tej pory, przez te 1,5 roku istniał tylko ex i na innych nie zwracałam uwagi.
Pytasz o ułożenie zlsobie życia, pewnie w znaczeniu nowego faceta  . Odpowiadam- nie, przez pozostały czas, czyli jakieś 8 lat jestem sama, nie byłam w żadnym związku.

42

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Próbując wczuć sie w czyjąś sytuację tego typu, najbardziej nieprawdopodobne staje się to, jak człowiek pogrąża się w rozpaczy do tego stopnia, że ma problem z jedzeniem czy spaniem. Niesamowite, jak może nam zależeć na obecności drugiego człowieka, dlatego tym bardziej szacun, jeśli ktoś wyszedł z tego bez specjalistycznej pomocy.
W sieci spotyka się wiele wypowiedzi, kiedy rozstanie czy rozwód jest dla kogoś ulgą, coś jak wypłynięciem na powierzchnię pod długim bezdechu.

Autorko, jak widzisz da się wyjść z takiego przygnębienoia, więc pozostaje życzyć dużo siły i wytrwałości! smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

43

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
rossanka napisał/a:
majowa95 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jest jeszcze " Nie zależy mu na tobie"G. Behrendt .

Ja niestety brałam antydepresanty, ale u mnie nałożyły się jeszcze inne rzeczy, a bałam się, że zawalę pracę.

Dziwne, ale po latach, nie m pojęcia co się dzieje u exa. Po rozstaniu, ostatniej Romowie, nie dzwoniłam, nie pisałam, nie prosiłam o powrót, z jego strony też cisza była. Potem mi przeszlo,  tzn tęsknota za nim. Myślałam, że już nikogo takiego nie spotkam. Q nie chciałam być znowu sama.

Jak ten twój ex nie chce razem dalej być to już niewiele możesz zrobić oprócz usunięcia się na bok I zadbanie o siebie.

Antydepresanty pomogły? Ile czasu zajęło Ci dojście do siebie? Ułożylas sobie życie?

Tabletki pomogły mi w tamtym czasie żyć  mogłam w miarę normalnie jeść, spać, pracować  , mniej płakałam, nie bałam się wychodzić z domu. ( ale ja choruje na nerwice). Po około 1,5 roku stwierdziłam, że już mi przeszła tęsknota i dopiero wtedy zaczęłam zauważać innych mężczyzn, zaczęli mi się podobać.
Bo do tej pory, przez te 1,5 roku istniał tylko ex i na innych nie zwracałam uwagi.
Pytasz o ułożenie zlsobie życia, pewnie w znaczeniu nowego faceta  . Odpowiadam- nie, przez pozostały czas, czyli jakieś 8 lat jestem sama, nie byłam w żadnym związku.

Zapewne podzielę ten sam los. Jesteś szczęśliwa będąc sama?

44

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
bagienni_k napisał/a:

Próbując wczuć sie w czyjąś sytuację tego typu, najbardziej nieprawdopodobne staje się to, jak człowiek pogrąża się w rozpaczy do tego stopnia, że ma problem z jedzeniem czy spaniem. Niesamowite, jak może nam zależeć na obecności drugiego człowieka, dlatego tym bardziej szacun, jeśli ktoś wyszedł z tego bez specjalistycznej pomocy.
W sieci spotyka się wiele wypowiedzi, kiedy rozstanie czy rozwód jest dla kogoś ulgą, coś jak wypłynięciem na powierzchnię pod długim bezdechu.

Autorko, jak widzisz da się wyjść z takiego przygnębienoia, więc pozostaje życzyć dużo siły i wytrwałości! smile

Dziękuję i liczę, że tak się stanie.

45

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:
rossanka napisał/a:
majowa95 napisał/a:

Antydepresanty pomogły? Ile czasu zajęło Ci dojście do siebie? Ułożylas sobie życie?

Tabletki pomogły mi w tamtym czasie żyć  mogłam w miarę normalnie jeść, spać, pracować  , mniej płakałam, nie bałam się wychodzić z domu. ( ale ja choruje na nerwice). Po około 1,5 roku stwierdziłam, że już mi przeszła tęsknota i dopiero wtedy zaczęłam zauważać innych mężczyzn, zaczęli mi się podobać.
Bo do tej pory, przez te 1,5 roku istniał tylko ex i na innych nie zwracałam uwagi.
Pytasz o ułożenie zlsobie życia, pewnie w znaczeniu nowego faceta  . Odpowiadam- nie, przez pozostały czas, czyli jakieś 8 lat jestem sama, nie byłam w żadnym związku.

Zapewne podzielę ten sam los. Jesteś szczęśliwa będąc sama?

Nie mów tak, to że ja jestem sama nie znaczy, że Ty też będziesz
Czy jestem szczesliwa-tak jestem zadowolona ze wszystkich prawie części swojego życia, ale jeśli chodzi o bycie samej- nie, nigdy jakoś tego nie chciałam.

46

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
majowa95 napisał/a:

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten czas rozłąk i powrotów minął. Wydawało mi się, że jest ta stabilizacja, zamieszkaliśmy razem, przez 1,5 roku nie było takich sytuacji, w których mnie zostawiał, mieliśmy plany, mieliśmy brać kredyt, codziennie powtarzał, że mnie kocha, nawet dzień przed kłótnią. Sporo namieszała tu jego mama. Jak rozmawialiśmy to chciał to skleić, jego matka stwierdziła że to bez sensu i na drugi dzień, napisał mi słowo w słowo słowa jego matki.

Czas rozstań i powrotów, jak raz się zacznie, to kończy się tylko ostatecznym powrotem. To nie jest ten typ związku, w którym możesz oczekiwać happy-endu.
Traktował Cię jak śmiecia, a Ty za nim jeszcze biegałaś i chciałaś brać z nim kredyt:) naprawdę nie widzisz tutaj swoich własnych błędów?

Przez ten jeden rok nie traktował mnie jak śmiecia. Potraktował pod koniec sad

Ale traktował Cię tak wcześniej. Mogłaś sie spodziewać takiego końca.
Wykop swoją godność z szafy, zmień terapeutkę i daj sobie czas na pozbieranie się.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

47 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-02 17:58:15)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Dlaczego ma zmieniać terapeutkę? Każdy psychoteraputa, nawet każdy psycholog stosuje własne wypróbowane i sprawdzone metody terapii i chyba nie można podważać jego kompetencji po tak krótkim czasie, zwłaszcza gdy się praktykującym psychologiem czy psychoterapeutą nie jest. To, że psycholog stwierdziła, że partner autorki przejawia cechy narcyza nie jest żadnym błędem w sztuce, a tylko uzmyslowieniem autorce w jakim schemacie żyje i jakie są przyczyny tego, że związek z partnerem mimo jej wysiłku nie może przetrwać a ona doświadcza cierpienia w relacjach z nim czy ogólnie międzyludzkich. Czy jak dziecko nie otrzymuje miłości w domu rodzinnym i ma z tym problemy w dorosłym życiu, to też musi szukać winy w sobie czy robi się retrospekcję zachowań rodziców, aby uświadomić tę osobę jakie wobec niej popełniono przewiny, gdzie i jakie zadano jej wcześniej krzywdy, oraz jakie spustoszenie one spowodowały w jej dorosłym życiu? Czy nazwanie wtedy rodzica nie wiem... dysfunkcyjnym, to też brak profesjonalizmu?
Skuteczność każdej psychoterapii zależy od wielu czynników, jedną z najważniejszych jest zaufanie i dobra relacja między pacjentem a terapeutą a tutaj robi się krecią robotę podważając już na starcie jego kompetencje. I to zaledwie po klku linijkach wpisu w internecie.

48 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-05-02 17:33:56)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Salomonko, diagnozowanie kogoś na odległość tylko na podstawie słów innej osoby i próby interpretacji jego zachowań zamiast skupiać się na problemach Autorki nie świadczą o profesjonalizmie terapeutki.

Zauważenie modelu dysfunkcyjnego czy uświadomienie człowiekowi, z czego wynikają jego zachowania to jedno, a stwierdzenie, że na pewno rodzic był dysfunkcyjny to drugie. Terapeuta powinien sam wiedzieć, że zna relację tylko z jednej strony i powinien tak prowadzić Autorkę, żeby analizować jej zachowanie względem zachowań chłopaka, a nie, żeby rzucać od razu, że on na pewno jest narcyzem. Terapeuta powinien tak prowadzić pacjenta, żeby nauczyć go żyć i skonfrontować z tym, co było, a nie tak, żeby całą winę za swoje życie mógł zrzucić na rodziców czy chłopaka. To jest delikatna materia i to jest trudne. Łatwiej powiedzieć, że coś jest winą rodzica niż próbować zmienić swoje myślenie i naprawić swoje życie pomimo tego.

Widziałam kilka razy efekty takich terapii. Widziałam też, jak często terapeuta zmieniał zdanie widząc i rozmawiając z drugą stroną konfliktu. Dlatego ocenianie partnerstwa osoby, której nie ma w gabinecie i ocenianie jej zaburzeń jest nieprofesjonalne.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

49

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Lady Loka napisał/a:

Salomonko, diagnozowanie kogoś na odległość tylko na podstawie słów innej osoby i próby interpretacji jego zachowań zamiast skupiać się na problemach Autorki nie świadczą o profesjonalizmie terapeutki. (...)

Hm... .
Nie wiemy co psychoterapeutka powiedziała do autorki wątku; wiemy to, co autorka na ten temat nam napisała i co z tej wypowiedzi zrozumiała, dlatego też zachęcałabym do zaniechania oceniania profesjonalizmu terapeutki na podstawie jednostkowej opinii. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

50 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-05-02 18:13:03)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Nie wiem czy analizowanie cech ex partnera na terapii jest zdrowe, ale jak tam chcecie i jak tam uważacie.
Dla mnie to zupełny brak profesjonalizmu ze strony terapeuty, bo nie to jest celem terapii, żeby zdiagnozować ex partnera czy rodziców czy kogokolwiek innego. Idziemy diagnozować siebie. A że Autorka na tym się skupiła w swoim pierwszym poście i w tę stronę poszły komentarze, to cóż, mam pełne prawo wypowiedzieć się, że moim zdaniem to jest zły kierunek. I to kierunek, który w żaden sposób nie pomaga w wyjściu z toksycznej relacji mentalnie.

Ale jak chcecie, to rozkładajcie sobie tu na czynniki pierwsze jego narcyzm. Mnie to w sumie różnicy nie robi.
Pytanie, czy to faktycznie Autorce pomoże zostawiam Wam, widocznie wiecie lepiej smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

51 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-05-02 18:18:26)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Przecież o tym, co działo się podczas terapii wiemy na podstawie kilku zdań autorki. Czy podczas spotkania z terapeutką ta dokonała analizy "byłego" autorki? Nie wiem. Wiem jednak, że słowa, zwłaszcza pod wpływem stresu można opacznie zrozumieć, zapamiętać tylko to, co pasuje do własnych przemyśleń, it.d.

Zgadzam się, że pomocnym dla autorki (i do tego także ją namawiałam) byłoby przyjrzenie się sobie, swojemu myśleniu i działaniu, swoim schematom, bo - co wielokrotnie powtarzam - ma ona bezpośredni wpływ jedynie/aż na swoje zachowanie. I zauważyłam też, że od tego autorka chętnie się oddala.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

52

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Wielokropek napisał/a:

Przecież o tym, co działo się podczas terapii wiemy na podstawie kilku zdań autorki. Czy podczas spotkania z terapeutką ta dokonała analizy "byłego" autorki? Nie wiem. Wiem jednak, że słowa, zwłaszcza pod wpływem stresu można opacznie zrozumieć, zapamiętać tylko to, co pasuje do własnych przemyśleń, it.d.

Zgadzam się, że pomocnym dla autorki (i do tego także ją namawiałam) byłoby przyjrzenie się sobie, swojemu myśleniu i działaniu, swoim schematom, bo - co wielokrotnie powtarzam - ma ona bezpośredni wpływ jedynie/aż na swoje zachowanie. I zauważyłam też, że od tego autorka chętnie się oddala.

No ale ja się z tym zgadzam smile nie wiemy, ile było faktycznie poświęcone ex na terapii, natomiast widzimy, ile jego analizy jest tutaj.
A dodając do tego ten 1% nadziei na powrót, całkowitą bezkrytyczność Autorki względem jego zachowania (bo przecież nie był świnią w ciągu ostatniego 1.5 roku, tylko wcześniej i później), to cóż. Ja mam ochotę iść do Autorki i najpierw mocno nią potrząsnąć, potem przytulić, a potem kupić duże pudło lodów:P

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

53

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Zajmowanie się eks-partnerem skutecznie utrudnia przyjrzenie się samej sobie. I o to właśnie chodzi. Wiesz o tym Ty, wiem to ja. smile
Szkoda tylko, że postępując w ten sposób autorka "wydaje wyrok" na kolejne swe relacje.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

54 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-02 18:59:35)

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Lady Loka napisał/a:

Nie wiem czy analizowanie cech ex partnera na terapii jest zdrowe, ale jak tam chcecie i jak tam uważacie.
Dla mnie to zupełny brak profesjonalizmu ze strony terapeuty, bo nie to jest celem terapii, żeby zdiagnozować ex partnera czy rodziców czy kogokolwiek innego. Idziemy diagnozować siebie. A że Autorka na tym się skupiła w swoim pierwszym poście i w tę stronę poszły komentarze, to cóż, mam pełne prawo wypowiedzieć się, że moim zdaniem to jest zły kierunek. I to kierunek, który w żaden sposób nie pomaga w wyjściu z toksycznej relacji mentalnie.

Ale jak chcecie, to rozkładajcie sobie tu na czynniki pierwsze jego narcyzm. Mnie to w sumie różnicy nie robi.
Pytanie, czy to faktycznie Autorce pomoże zostawiam Wam, widocznie wiecie lepiej smile

Nie Loka, ja nie wiem lepiej od terapeuty autorki jak powinna przebiegać jej terapia i daleka jestem od tego, aby podważać jego kompetencje. A co autorce  pomaga czy nie pomaga wyjść z tej relacji to trudno powiedzieć, bo jak sama stwierdziłaś jest ona toksyczna. Znikąd się ona jednak nie wzięła i wiem po sobie, że wybieranie toksycznych partnerów ma swoje powody. Dobrze poznać te powody i ustalić, z czym się tak naprawdę ma do czynienia i dlaczego właśnie wybiera się tak nie inaczej. Poznanie siebie nie wyklucza przecież określenie schematu jakim się kierujemy przy wyborze partnera i dlaczego akurat toksyczny partner nam wydaje się tym właściwym. Chodzi mi o to, że trzeba nauczyć się takie osoby rozpoznawać, a jak to zrobić jeśli nie wiemy z kim mamy do czynienia? Zgadzam się, że nie można się na tym skupiać i trzeba pracować nad sobą, ale jedno drugiego przecież nie wyklucza.

55

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Odnośnie terapii, pani psycholog postawiła tylko hipotezę na podstawie moich opowieści o zachowaniach moich poprzednich partnerów. Miało to głównie za zadanie przyjrzenie się sobie i temu, z jakimi partnerami wiązałam się w przeszłości i że mają oni zbliżone do siebie cechy. Postawiła hipotezę, że wiele jego zachowań wskazuje na osobowość narcystyczną, nie powiedziała, że tak jest i koniec.

Wspomniałam o tym w wątku dla zarysowania obrazu sprawy, również nie stwierdziłam, że tak było, że on jest okropny, miał zaburzenia a ja byłam wspaniała. Wręcz przeciwnie, obwiniam się do dziś, chociaż wiem że to i tak w niczym nie pomoże.

Cały przebieg terapii opierał się głównie na mnie, na tym że powinnam najpierw pokochać siebie, przebywanie z sobą i by nie popełniać w przyszłości takich błędów jak całkowite poświęcanie się partnerowi w przyszłości.

56

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Obwinianie się nie ma sensu, znalezienie przyczyn swego zachowania - owszem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

57

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
Wielokropek napisał/a:

Obwinianie się nie ma sensu, znalezienie przyczyn swego zachowania - owszem.

Teoretycznie wiem, że nie ma sensu obwinianie kogokolwiek. Stało się. Ale przychodzą takie chwile, że człowiek staje się całkowicie bezradny, czuje się beznadziejnie i nie radzi sobie z tym.

Ja dziś mam taki dzień, że wydaje mi się że to piekło się nie skończy sad

58

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Czasem takie nieradzenie sobie jest jedynym sposobem poradzenia sobie. smile
Udawanie, że nie czuje się tego, co się czuje, chowanie w odlegle zakamarki "złych" uczuć do niczego dobrego nie prowadzi, złego można za to wyrządzić wiele.

Napisałaś o swej bezradności. Czego ta bezradność dotyczy?
Wydaje Ci się, "że to piekło się nie skończy". To myślenie, masz na nie wpływ. Możesz myśleć, że ten stan trwał będzie wiecznie, możesz tych myśli nie rozwijać i pozwolić im odpłynąć. Możesz wreszcie zastanowić się nad tym, czego faktycznie się boisz i
opisać to bardzo konkretnie, w najdrobniejszych szczegółach.



Jean Paul Sartre napisał/a:

Ważne jest nie to, co ze mną zrobiono, ale to, co ja sam zrobiłem z tym, co mnie zrobiono.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

59

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
majowa95 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Obwinianie się nie ma sensu, znalezienie przyczyn swego zachowania - owszem.

Teoretycznie wiem, że nie ma sensu obwinianie kogokolwiek. Stało się. Ale przychodzą takie chwile, że człowiek staje się całkowicie bezradny, czuje się beznadziejnie i nie radzi sobie z tym.

Ja dziś mam taki dzień, że wydaje mi się że to piekło się nie skończy sad

Minie, wszystkie silne uczucie mijają. Co takiego się stanie, że nie będzie go koło Ciebie? Tęsknisz za nim czy za byciem z kimkolwiek, ponieważ teraz czujesz się samotna?

60

Odp: Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło
polis napisał/a:
majowa95 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Obwinianie się nie ma sensu, znalezienie przyczyn swego zachowania - owszem.

Teoretycznie wiem, że nie ma sensu obwinianie kogokolwiek. Stało się. Ale przychodzą takie chwile, że człowiek staje się całkowicie bezradny, czuje się beznadziejnie i nie radzi sobie z tym.

Ja dziś mam taki dzień, że wydaje mi się że to piekło się nie skończy sad

Minie, wszystkie silne uczucie mijają. Co takiego się stanie, że nie będzie go koło Ciebie? Tęsknisz za nim czy za byciem z kimkolwiek, ponieważ teraz czujesz się samotna?

Niestety za nim, za wspólnymi chwilami, za codziennością z nim. Nie wyobrażam sobie nikogo innego przy moim boku, dlatego zakładam, że raczej będę sama, że nikt mi go nie zastąpi. I to życie w pojedynkę jest okropne.

Posty [ 1 do 60 z 198 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Depresja po rozstaniu. Czy po depresji wychodzi słońce? Co Wam pomogło

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021