Sprawa dotyczy mojego brata który od 2 tygodni przebywa na oddziale zamkniętym szpitala w Gdańsku.
Napiszę od początku
Mój brat wyjechał na wakacje na wybrzeże. codziennie słyszeliśmy się przez komórkę - wszystko było ok - nagle z dnia na dzień telefon poza zasięgiem i zero kontaktu - zaczęłam się martwić. Po 2 dniach braku kontaktu telefon z komisariatu w Pucku, że brat został zatrzymany...znaleziony jedynie w szortach i t-shircie włóczący się po Pucku bez dokumentów ,pieniędzy i telefonu - 30 km od kwatery w której spał. Policja wezwała pogotowie - myśleli że jest pijany...potem że naćpany, ale nic z tych rzeczy. Nie pamiętał skąd jest ani jak się nazywa. W przebłysku świadomości podyktował numer na komórkę do jednego z naszych braci - dlatego policja się do nas odezwała.
Na wniosek lekarza z pogotowia został przewieziony na obserwację do szpitala w Gdańsku. Podobno podpisał zgodę na hospitalizację - choć krzyżyk na dokumentach nijak nie przypomina podpisu. Dzień po przyjęciu na oddział chcieliśmy go odebrać, a jeśli sa wskazania - przewieźć na oddział bliżej domu (do Gdańska mamy ok 500 km).Lekarka stanowczo się sprzeciwiła, brat odwołał zgodę na obserwację, więc zgodnie z art. 28 ustawy został zatrzymany na oddziale i wdrożone procedury z zaangażowaniem ordynatora i sędziego włącznie.
Sędzia po 72 godzinach przychylił się do zdania lekarzy i młody został na oddziale.
Czy w takiej sytuacji nie ma żadnej możliwości przeniesienia pacjenta bliżej domu? Kontakt ze szpitalem jest utrudniony ze względu na odległość, przez telefon nie udzielają żadnych informacji rodzinie, a rodzice nie mają możliwości częstych podróży do Gdańska.
Naturalną rzeczą jest, że jeśli wymaga hospitalizacji to zostanie poddany leczeniu, ale nie umiem zrozumieć jak osoba w pełni poczytalna - z dnia na dzień traci pamięć i trzeba ją zapinać w pasy i szprycować lekami (brat przesypia po kilkanaście godzin dziennie). Trafił na najcięższy oddział w szpitalu, kradzieże są na porządku dziennym - pacjenci kradną wszystko zaczynając od jedzenia a na butach kończąc. To jakiś koszmar. Czy ktoś ma wiedzę na temat procedur szpitali psychiatrycznych? Jak długo taka osoba może być przetrzymywana na takim oddziale i czy możliwe jest przeniesienie pacjenta? Jeśli tak - do kogo się zwrócić???!!!
Podobne tematy
proszę podać maila, postaram się pomóc.