netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

10 odpowiedzi2 847 wyświetleńzałożony przez Oita, 25.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Moja mama ma 45 lat. 5 lat temu rozwiodła się z ojcem. Główną przyczyną rozpadu ich małżeństwa był alkohol - tata pije odkąd pamiętam. Z początku były to niewinne 2-3 piwa po obiedzie pite w ramach relaksu po pracy. Z czasem, gdy zaczął wyjeżdżać w delegacje, piwo zamienił na wódkę, a na przestrzeni paru lat potem, wódkę zastąpił najtańszym wińskiem, które efektywnie ryło mu mózg.
W małżeństwie moich rodziców panował tradycyjny podział ról, tzn. mama zajmowała się domem, a tata zarabiał pieniądze. Jednakże gdy przez alkohol wyleciał z kilku miejsc z gromkim hukiem, i w eter poszła informacja, że więcej z nim problemów niż pożytku, nigdzie nie mógł znaleźć pracy i zaczął zbierać złom, z którego sprzedaży żyliśmy. Nasza sytuacja finansowa była naprawdę patowa, ale mama zawsze znalazła powód, przez który nie mogła pójść do pracy. Najczęściej padało na jej skoliozę. Wiem z autopsji, że to dość bolesna sprawa, ale z drugiej strony nie na tyle, aby rezygnować z życia. Sama do pierwszej pracy poszłam już w wieku 15-lat, notabene pod naciskami ze strony rodziców. W stosunku do wykonywanej pracy zarabiałam grosze, ale wówczas to był dla nas naprawdę reanimacyjny zastrzyk finansowy. Starałam się by nie zawieść zarówno moich pracodawców, jak i mojej rodziny, ale zawsze usłyszałam od rodziców, że zarabiam za mało, bo nie starczy na opłacenie rachunków, na wizytę u kosmetyczki, na fajki... Konsekwencją mojego pójścia do pracy,o było zaniedbanie szkoły. To jedna z największych porażek w moim życiu, którą nieudolnie tłumaczę tym, że wybrałam mniejsze zło. Obecnie nadrabiam zaległości, ale wiem że moja szansa na wykonywanie wymarzonego zawodu została bezpowrotnie skreślona. Nie umiem wybaczyć tego rodzicom, choć sama dokonałam takiego wyboru. Mam żal do tych wszystkich instytucji jak MOPS, kuratorium, kadra pedagogiczna, że nie zainteresowali się dlaczego tak długo nie ma mnie w szkole, dlaczego nikt nie zainteresował się moim ojcem, który pijany poszedł do pedagog zanieść usprawiedliwienie, czemu nikt nie zadał sobie trudu... Myślę, że gdyby ktoś wskazał mi właściwą drogę, i potrząsnął trochę moimi rodzicami, dziś byłabym w zupełnie innym miejscu, na zupełnie innym etapie życia.
W naszym domu nie było przemocy fizycznej, ale za to psychiczna gościła każdego dnia. Były awantury, wyzwiska, groźby na przemian ze strony matki i ojca, że się zabiją... Aż do pewnego dnia, gdy ojciec po pijaku próbował zmusić mamę do seksu. W ten dzień mama podjęła decyzję o rozwodzie, i wyrzuciła tatę z domu. Od tamtego momentu, ojciec jest osobą bezdomną. Widuję go czasem - jest wychudzony i skrajnie zaniedbany. Kilka miesięcy wstecz odezwała się do mnie jego kuratorka z informacją, że tata ma wyrok za kradzieże mosiężnych figurek na cmentarzu, i jeśli nie uiści zasądzonej opłaty odszkodowawczej, będzie musiał odsiedzieć wyrok w więzieniu. Odnalazłam tatę, przekazałam mu najświeższe wieści, i postanowiłam że mu pomogę pod warunkiem, że przestanie pić. Migał się, że nie jest w stanie od razu odstawić alkoholu. Odpowiedziałam, że w tej kwestii nie ma kompromisów - albo wszystko odbywa się na moich zasadach, albo w ogóle. Po dłuższej chwili zastanowienia przyjął moje zastrzeżenia. Nazajutrz zaprosiłam go do swojego domu wbrew niezadowoleniu swojego chłopaka. Kupiłam mu ubrania, dałam możliwość wykąpania się, nakarmiłam, i taki oporządzony miał pojechać do kurator, by spróbować dojść z nią do jakiegoś kompromisu. Chciał, abym pojechała z nim, bo nie czuł się zbyt pewnie - pojechałam. To, jak mataczył na tym spotkaniu, mroziło mi krew w żyłach... Mówił co innego kuratorce, i co innego mi. Nie wiedziałam, w którą wersję uwierzyć, i czułam się oszukana, ale gdy po wyjściu z sądu poszedł do monopolowego po piwo, już zupełnie skreślił wszystkie moje nadzieje. Myślałam, że jeśli poczuje, że komuś jest potrzebny, że ktoś się o niego martwi, weźmie się w garść i zacznie doprowadzać do porządku swoje życie. O naiwności ludzka...
Parę miesięcy temu, ze względu na problemy finansowe, musieliśmy z chłopakiem opuścić wcześniej wynajmowane mieszkanie, i każde z nas tymczasowo zamieszkało przy domu rodzinnym. Zaproponowałam mamie, że będę połowę dorzucać się do czynszu, i co drugi dzień uzupełniać lodówkę, w zamian za to, że pozwoli mi przez jakiś czas z sobą pomieszkać. Mama nadal nie pracuje, więc moją propozycję przyjęła ochoczo. Jej obecną wymówką w kwestii podjęcia pracy jest załatwianie formalności związanych ze sprzedażą mieszkania (nie opłacała czynszu, dług osiągnął horrendalną sumę, komornik miał już opchnąć to mieszkanie na licytacji, gdy w ostatniej chwili udało się znaleźć kupca).
Kiedy wprowadzałam się do mamy, ta równolegle spotykała się z pewnym facetem. Dość szybko z nami zamieszkał. Byłabym zadowolona, gdyby to był odpowiedni mężczyzna. Ktoś, kto da jej motywację, kto da jej wsparcie. Tymczasem to identyczny typ faceta, co mój ojciec. Pije codziennie, i w niemałych ilościach, a mama siedzi z nim, i mu wtóruje. Trzy razy w przeciągu ostatniego miesiąca widziałam ją w takim stanie, w jakim nie widziałam jej przez całe życie. Pierwszy raz rozumiem - była impreza, zapomniała się, popiła, okej. Ludzka rzecz. Drugi raz - siedzimy w trójkę, rozmawiamy, mówię coś do mamy, a ona nagle zaczyna robić jednoznaczne gesty w stosunku do swojego faceta, co w moim odczuciu było totalnym zlekceważeniem mojej osoby, i daniem mi do zrozumienia, abym poszukała sobie innych rozmówców. Trzeci raz - zwierzam jej się z konfliktu pomiędzy mną a mamą mojego chłopaka, a mama zaczęła się śmiać jakbym opowiedziała dowcip stulecia. Nie takiej reakcji się spodziewałam... Teoretycznie może robić co chce - jest osobą dorosłą. Mimo to, ja tak zwyczajnie się o nią martwię. Nie przeżyłabym, gdyby scenariusz mojego ojca powtórzył się w życiu mojej matki...
Druga kwestia to sprawa robienia zakupów i płatności za rachunki. Facet mojej mamy jak zrobi zakupy raz na tydzień to wszystko, za rachunki nadal nie uregulował swojej części, ale za to bardzo chętnie korzysta ze wszystkich mediów i równie chętnie wyjada z lodówki. Rozumiem, piwo wzmaga apetyt, ale ja podświadomie czuje się tak, jakbym ponownie została postawiona w takiej sytuacji jak kilka lat wstecz. Mama cały czas powtarza, że to z nim załatwi, że jutro będą pieniądze, ale na obietnicach się kończy.
Od momentu, gdy wprowadził się facet mojej mamy, z portfela zaczęły ginąć mi pieniądze. Żeby to były jeszcze małe kwoty, to przymknęłabym na to oko, ale raz było to 50zł, a za drugim 10zł. Z początku byłam przekonana o winie tego pana, jednakże wydarzenia z ostatnich dni pokazały mi, że powinnam dokładniej przyjrzeć się mojej mamie. Mianowicie poprosiłam ją o opłacenie internetu i w drodze powrotnej o zrobienie zakupów, gdyż sama zwyczajnie bym się nie wyrobiła. Wczoraj próbuję wysłać maila, i pokazuje mi się w witrynie komunikat, że zostałam zablokowana za płatności. Idę więc do mamy i proszę o potwierdzenie wpłaty, mając nadzieję że to może dostawca internetu popełnił błąd, podejdę do biura, i wszystko się wyjaśni. Zamiast uzyskać potwierdzenie wpłaty słyszę, że nie opłaciła internetu.
Wydarzenia w moim życiu sprawiły, że zachorowałam na nerwicę, a nerwica przyciągnęła do mnie zespół hiperwentylacyjny. W chwili nagłego stresu strasznie boli mnie głowa, klatka piersiowa, mój słuch jest stłumiony jakbym była pod wodą, łapie mnie totalne odrętwienie, a niekiedy nawet zdarza mi się zemdleć, bardzo szybko oddycham, i muszę mieć przy sobie plastikowy worek, dzięki któremu mogę ten oddech wyrównać, inaczej trzeba wzywać pogotowie. Takie ataki przed wprowadzeniem do domu zdarzały mi się 1-2 razy na kwartał. Teraz 1-2 razy na tydzień. W dodatku lekarze podejrzewają u mnie białaczkę. Mam mnóstwo swoich zmartwień, a mama chyba nie ma litości, dokładając mi multum dodatkowo...
Nie wiem jak się za bardzo w tej sytuacji zachować... Wiem, że mama okłamuje swojego faceta, wiem też że spotyka się z kimś innym na boku. Chciałam porozmawiać z tym facetem, uświadomić go trochę, ale nie wiem czy to nie będzie dobre... Chciałabym też zrozumieć swoją mamę. Chciałabym móc poznać spojrzenie osoby trzeciej na to wszystko, bo może właśnie taka neutralna opinia pomoże dostrzec mi to, czego jeszcze nie zauważyłam, bądź też nie chcę zobaczyć. Ze swoim chłopakiem już nie mogę porozmawiać na ten temat, bo to zawsze kończy się kłótnią. Też został oszukany i zmanipulowany przez moją mamę, przez co było między nami gorąco, i uważa że powinnam zrobić z nią porządek raz a dobrze... Tylko jak? Jak nią wstrząsnąć? Pomożecie? Pozdrawiam cieplutko cierpliwych. smile

2

Odp: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Dodam jeszcze, że problem stanowi dla mnie również syf w mieszkaniu. Uważam, że jeśli mama siedzi przez cały dzień w domu, powinna chociaż odkurzyć, zetrzeć kurze, umyć naczynia, które jej facet po jedzeniu wkłada do szafki, zupełnie tak jakby naczynia wydawały mu się papierowe, a szafka spełniała rolę kosza na śmieci. Tymczasem na meblach są centymetry kurzu, po podłodze walają się koty, a dywan obrósł w sierść psa. W łazience brudne ręczniki (któreś z nich wyciera się moim), brudna wanna, brudne pranie kiszące się od kilku dni w miednicy i zaczynające pachnieć jak g*wno... Aż niefajnie jest tam wchodzić.

3

Odp: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Oita, obawiam się, że masz tylko jedno wyjście - jak najprędzej wyprowadzić się od mamy. Nie zmienisz jej sposobu życia, jej patrzenia na świat. Nie naprawisz swoich rodziców, więc jedyne co możesz jeszcze zrobić, to ratować siebie.

4

Odp: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Uciekaj z tego domu. Jesli nie stac cie na mieszkanie wynajmij jakis pokoj. Odetnij sie od swojej rodziny.
Tylko w ten sposob jestes w stanie sie uratowac. Nie żaluj matki. Wiem, ze to matka i ją zawsze, no prawie zawsze sie kocha i cierpi patrzac na takie rzeczy, ale to JEJ WYBÓR. Sama takich wyborów dokonuje swoim zyciu, nie ty za to odpowiadasz wiec jesli chcesz uzyskać nadzieje na lepsze juto wyprowadz sie, ogranicz kontakty do minimum i mysl o sobie.
Rodzice są od tego, żeby pomóc nam podejmować własciwe decyzje, trafne wybory i wskazywac prawidłowe drogi w zyciu. Twoi rodzice niestety w tym zawiedli, słusznie masz do nich żal.
Moim zdaniem masz wybor, albo iść na dno i wykonczyc sie psychicznie utrzymując kontakty czy mieszkajac z matka, albo się odciąć od tego i życ na własną ręke. Osobiście wierze, że życ lepiej.

5

Odp: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Mój chłopak ma takie samo zdanie... Cały czas powtarza, że powinnam zacząć stawiać jakieś granice i egzekwować ich przestrzegania, że powinnam przestać się tak trząść nad matką, bo: "jest cwana i zawsze znajdzie sobie kozła ofiarnego, z którego będzie doić", że ojciec dostał swoją szansę, nie wykorzystał jej, i następnej nie powinien dostać, i że jak się wyprowadzimy (w sierpniu, najpóźniej we wrześniu) powinnam ograniczyć kontakt z rodzicami. Pytanie tylko, czy potrafię...? Tak nagle zmienić dotychczasowe schematy...

6

Odp: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Kobieto, słuchaj się tego swojego chłopaka, bo mądrze mówi!
Sierpień już za chwilę, pakuj manatki i naprawdę nie oglądaj się nawet za siebie!

7

Odp: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

niewiarygodne, że osoby, które dały CI życie, niszczą je teraz skutecznie. Moja rada-powiedz mamie raz dosadnie to, co napisałaś tutaj. Jak zrozumie faktycznie się zmieni, wspieraj, żeby wyszła na prostą, jak nie wyprowadz sie najlepiej do innego miasta i buduj swoje własne szczęście-proszę, nie zmarnuj swojego zycia.

8

Odp: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Cala rodzina potrzebuje pomocy ,zacznij od siebie,zadbaj o siebie.

9

Odp: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Z własnego (smutnego) doświadczenia Ci powiem: UCIEKAJ! I nie oglądaj się za siebie. Chłopak dobrze mówi, zostaw ich jeśli chcesz dla siebie i swoich dzieci innego życia. To bolesne i nie raz będzie Ci smutno, będziesz tęsknić za rodzicami, ale nie warto się pogrążać, bo oni się nie zmienią, a Ty stracisz swoje życie. Z tego co piszesz wnioskuję, że mądra z Ciebie kobieta i dobra więc mądrze odejdź od rodziców, od matki, a dobroć zostaw dla swoich dzieci.

Przeszłam przez to. Uciekaj, żeby nie było za późno.

10 Ostatnio edytowany przez Stokrotka00804 (2013-08-30 20:39:42)

Odp: Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Moze nie powinnam tego pisać, ale  z kazdym kolejnym zdaniem Twojej histori otwieralam oczy coraz szerzej i szczeka mi opadala coraz nizej. A myslalam, ze to ja mam problemy... .

Kobieto, zostaw to wszytsko, niech sobie robią co chcą. Mozesz mame odciagac od tego co robi, ale ona i tak zrobi to, co bedzie chciala. A Ty nie pozwol sie wykorzystywac. Pomysl ile rzeczywiscie kosztuje Cie mieszkanie z mama. Nie dosc ze polowa czynszu, to wypelnianie lodowki, dodatkowo te kradzieze(bo inaczej tego nazwac sie nie da), no i to ze nie mozesz jej ufac, dac grosza do reki, bo nie trafi tam, gdzie powinien. Zadreczysz sie tem. Idz moze do psychologa jesli masz taka mozliwosc, po to, aby pomogl Ci sie od tego wszytskiego odciac.  Przy chlopaku staraj sie odzielic to, co sie dzieje w Twoim domu, bo inaczej i ten zwiazek nie bedzie mial szans. zabije go patologia(przepraszam, za wyrazenie ale tylko to mi przyszlo w tej chwili do glowy).
tak naprawdę w tej sytuacji najwazniejsze jest to, zebys potrafila powiedziec sobie, ze Ty masz swoje zycie i tylko na nie masz wplyw. Inni ludzie zrobią to, co będą chcieli, mama nie przestraszy sie Twoich żadań, ani nie zlituje się nad Twoją troskliwością. Skąd to wiem? Bo opowiedziałaś taki przykład mówiac o ojcu, alkoholizm, alkoholizmem, ale Twoja mama te ma uzalenienie. Od takiego zycia, jakie ma. Jest dorosla, gdyby nie chciala, to nie przygarnialaby takiego faceta pod swoj dach. Nie da sie tego wytlumaczyc miloscią, bo mowisz ze z innym spotyka sie na boku. 
Więc zamiast skupiac sie na tym, jak pomoc swojej mamie, POMOZ SOBIE!
Proszę Cie o to z calego serca!

I przepraszam jesli Cię czymś uraziłam.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Chciałabym zrozumieć swoją mamę.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026